Ryzykowne kwalifikacje

Dwóch tureckich bokserów i ich trener zarazili się koronawirusem podczas marcowego turnieju kwalifikacyjnego w Londynie. Uczestniczyło w nim także 13 polskich pięściarzy.

Olimpijski turniej kwalifikacyjny w Londynie rozpoczął się 13 marca, ale już po trzech dniach na skutek gwałtownego wzrostu zachorowań na koronawirusa w Wielkiej Brytanii rywalizację przerwano i jej dokończenie wyznaczono na maj. Dzisiaj już wiadomo, że ostatecznie w tym terminie się nie odbędzie, bo igrzyska w Tokio zostały przełożone na następny rok. W turnieju wzięło udział 350 pięściarzy z 40 krajów, wśród nich było 13 Polaków: Mateusz Masternak, Sandra Kruk, Aneta Rygielska, Damian Durkacz, Karolina Koszewska, Jakub Słomiński, Maciej Jóźwik, Sebastian Wiktorzak, Sandra Drabik, Mateusz Polski, Ryszard Lewicki, Elżbieta Wójcik i Adam Kulik. Wszyscy po przerwaniu zawodów wrócili do Polski i obecnie przechodzą 14-dniową kwarantannę.
Nie obyło się jednak bez konsekwencji. Właśnie ogłoszono, że Covid-19 wykryto u dwóch startujących w Londynie bokserów z Turcji oraz ich trenera. Szef tureckiej federacji bokserskiej Eyup Gozgec ostro z tego powodu skrytykował MKOl. „Podczas gdy cały świat podejmował ekstremalne środki w celu walki z wirusem, grupa zadaniowa MKOl do spraw boksu naciskała na rząd brytyjski, żeby zezwolił na przeprowadzenie turnieju kwalifikacyjnego, mimo że wielu z nas miało obawy, bo prawie we wszystkich innych dyscyplinach sportu rywalizację w tym czasie zawieszano lub wręcz odwoływano. Zmuszenie nas do przyjazdu do Londynu było skrajnie nieodpowiedzialną decyzją. W rezultacie trzech moich rodaków uzyskało pozytywny wynik testu na koronawirusa” – grzmiał Gozgec w wypowiedzi udzielonej brytyjskiemu dziennikowi „Daily Mail”. Szef tureckiej federacji zapowiedział złożenie oficjalnej skargi na MKOl.
Zarażeni wirusem tureccy bokserzy i ich szkoleniowiec na razie czują się dobrze. Podobnie jak polscy pięściarze, u których póki co nie wykryto Covid-19.

Fury powalczy z Niemcem

Tyson Fury wraca do ringu. Brytyjski bokser stoczy walkę z niepokonanym 24-letnim niemieckim pięściarzem Tomem Schwarzem. Ich pojedynek odbędzie się 15 czerwca w Las Vegas.

W 2015 roku Fury sprawił ogromną sensację pokonując na punkty ukraińskiego mistrza Władimira Kliczkę. Podrażniony porażką Kliczko od razu zażądał rewanżu, ale Brytyjczyk niespodziewanie wycofał się z boksu i przez kolejne trzy lata zmagał się z depresją oraz uzależnieniem od używek. Wrócił do ringu dopiero w 2018 roku, ale mało kto dawał mu szanse na odzyskanie dawnej pozycji w hierarchii pięściarzy wagi ciężkiej. Nie bacząc jednak na opinie bokserskich ekspertów Fury najpierw pokonał Sefera Seferiego, a następnie Francesco Pianetę i wspiął się w rankingach na tyle wysoko, żeby stanąć do walki o mistrzowski tytuł. W grudniu 2018 roku stoczył pojedynek o pas mistrza wagi ciężkiej federacji WBC, lecz sędziowie uznali, że starcie z Deontayem Wilderem było remisowe.

Fani boksu czekali więc na rewanżową walkę tych pięściarzy, lecz ich promotorzy nie palili się do powtórnego pojedynku. Ostatecznie stanęło na tym, że Wilder i Fury najpierw powalczą z innymi przeciwnikami, zanim ponownie skrzyżują rękawice. I tak Amerykaninowi wyznaczono za rywala rodaka Dominica Breazeale, zaś Fury’emu niepokonanego jeszcze na zawodowych ringach 24-letniego Niemca Toma Schwarza, który ma na koncie 24 wygrane walki, z czego 16 przez nokaut, ale jeszcze nie stawał w szranki z bokserami ze ścisłej światowej czołówki wagi ciężkiej. Zdecydowanym faworytem pojedynku jest zatem Fury, który obok Anthony`ego Joshuy i Wildera jest uznawany za najlepszego obecnie pięściarza w najwyższej kategorii wagowej.