Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.

 

 

Obywatele mistrzami Anglii

Zakończyły się rozgrywki w najbogatszej lidze piłkarskiej w Europie, której cztery zespoły awansowały do finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Nic dziwnego, że w Premier League walka o prymat toczyła się do ostatniej kolejki. Manchester City wyprzedził drugi w tabeli FC Liverpool zaledwie o jeden punkt. Trzy kolejne lokaty zajęli finaliści europejskich pucharów – Chelsea, Tottenham i Arsenal.

Zespół Manchesteru City, którego trenerem jest Hiszpan Pep Guardiol, przed ostatnią kolejką miał jeden punkt przewagi nad Liverpoolem, ale walczył na wyjeździe 17. drużyną w tabeli Brighton&Howe. Mimo wyraźnej przewagi „The Citizens” (Obywatele) pierwsi stracili bramkę, ale ostatecznie wygrali 4:1 i z dorobkiem 98 punktów wygrali krajowe rozgrywki. Liverpool pokonał Wolverhampton 2:0 i kończąc sezon z 97 „oczkami” na koncie musiał zadowolić się jedynie wicemistrzowskim tytułem. W wyjazdowym starciu z Leicester City Chelsea Londyn wywalczyła tylko remis 0:0, ale to wystarczyło jej do utrzymania trzeciego miejsca w tabeli. Swojego meczu nie wygrał bowiem zajmujący 4. lokatę Tottenham, który podzielił się punktami z Evertonem (2:2). Arsenal zwyciężył Burnley 3:1, ale i zakończył sezon poza pierwszą czwórką.

W ostatniej kolejce z czołowych drużyn skompromitował się jedynie Manchester United, który przegrał na Old Trafford ze zdegradowanym już do Championship Cardiff City 0:2.

Na innych stadionach w ostatniej kolejce nie ważyły już losy awansu do europejskich pucharów czy degradacji do Championship, ale i tak sporo się działo. Kapitalne widowisko obejrzeli kibice na stadionie Selhurst Park, gdzie Crystal Palace pokonało Bournemouth 5:3. Niestety, Artur Boruc ponownie cały mecz przesiedział na ławce, bo Eddie Howe znów do gry wystawił 19-letniego Marka Traversa.

Całe spotkania rozegrali natomiast dwaj pozostali Polacy w Premier League – Jan Bednarek i Łukasz Fabiański. Były obrońca Lecha Poznań robił co mógł, ale jego Southampton tylko zremisował u siebie z zamykającym tabelę ekipą Huddersfield Town 1:1. „Święci” stracili gola po błędzie ich bramkarza Angusa Gunna.

West Ham United nie ma takich problemów w bramce, bo strzeże jej Łukasz Fabiański, najskuteczniejszy w tym sezonie golkiper w Premier League. „Młoty” wygrały na wyjeździe z Watfordem 4:1 i zakończyły rozgrywki na 10. miejscu. Wielka w tym zasługa naszego reprezentacyjnego bramkarza, któremu futbolowi statystycy wyliczyli aż 148 obronionych w tym sezonie strzałów. Żaden inny bramkarz w Premier League nie ma takich osiągnięć. Drugi w zestawieniu Neil Etheridge z Cardiff City miał ich 141, trzeci Ben Foster z Watfordu 127, czwarty David de Gea z Manchesteru United 122 interwencje, a piąty Sergio Rico z Fulham 111.

Fabiański wystąpił we wszystkich 38 meczach ligowych West Hamu, z których 15 wygrał, 7 zremisował i 16 przegrał (bramki 52:55). Kibice WHU docenili jego znakomitą grę i przyznali mu trzy nagrody indywidualne – dla najlepszego piłkarza klubu, dla najlepszego transferu i za najlepszą interwencję sezonu.

 

UEFA skubie angielskich kibiców

Obecny sezon w europejskim futbolu zwieńczą stuprocentowo angielskie finały pucharowych rozgrywek. W Lidze Mistrzów 1 czerwca w Madrycie zmierzą się FC Liverpool z Tottenhamem Hotspur, a 29 maja w Baku o triumf w Lidze Europy powalczą w derbach Londynu Arsenal i Chelsea.

Kibice wszystkich czterech angielskich finalistów póki co solidarnie protestują przeciwko nieuczciwemu ich zdaniem potraktowaniu przez UEFA. Jako pierwsi europejską federację skrytykowali fani Liverpoolu i Tottenhamu, a powodem ich niezadowolenia była liczba przyznanych im wejściówek. Stadion Wanda Metropolitano w Madrycie, na którym 1 czerwca zostanie rozegrany finał Ligi Mistrzów, może pomieścić 67 tysięcy widzów, tymczasem kibice Liverpoolu i Tottenhamu otrzymali jedynie po 16 tysięcy wejściówek. Reszta wejściówek trafiła do otwartej sprzedaży.

Jeszcze mniej biletów UEFA przyznała fanom finalistów Ligi Europy, bowiem sympatykom Arsenalu i Chelsea wydzieliła zaledwie po sześć tysięcy biletów, chociaż pojemność stadionu w Baku jest zbliżona do pojemności obiektu w Madrycie. Oba angielskie kluby złożyły już wnioski o zwiększenie puli wejściówek.

Niesprawiedliwa dystrybucja biletów to nie jedyny zarzut angielskich kibiców pod adresem UEFA. Mają pretensje także o to, że europejska federacja chce na nich zbyt dużo zarobić. Obie londyńskie drużyny, czyli także ich kibiców, dzieli od Azerbejdżanu prawie 2,5 tysiąca kilometrów, nic zatem dziwnego, że Anglicy krytykują UEFA za wybór organizatora finału. Mają też pretensje o zawyżone ceny noclegów oraz biletów lotniczych. Nawet ci, którzy rezerwacji dokonali dużo wcześniej, są zmuszeni do dokonania dopłat. „UEFA nie szanuje kibiców i jest nastawiona wyłącznie na zysk. Ta sytuacja wymaga zmiany” – piszą angielscy fani. Trudno nie przyznać im racji.

 

Trzynaście drużyn z awansem do Ligi Mistrzów UEFA

Ligowe rozgrywki w Europie powoli dobiegają końca i jest w nich coraz mniej niewiadomych. Ale daleko jeszcze do skompletowania całej grupy zespołów, które dzięki zajęciu czołowych pozycji w rodzimych rozgrywkach uzyskują od razu awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. UEFA przeznaczyła dla nich aż 24 miejsca.

W nowej edycji tych najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych zachowany zostanie format rozgrywek znany nam z obecnego sezonu. Miejsca dla federacji zostaną rozdzielane na podstawie współczynnika ligowego UEFA z sezonu 2017/18. W edycji 2019/2020 Ligi Mistrzów będzie mogło wystartować 81 zespołów z 54 federacji piłkarskich należących do UEFA (poza Liechtensteinem, gdzie nie były przeprowadzane krajowe rozgrywki ligowe. Drużyny piłkarskie z tego kraju należą do szwajcarskiego systemu ligowego).

Wiadomo, że dwa miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów otrzymają obrońca trofeum oraz zwycięzca obecnej edycji Ligi Europy. Z kwalifikacji awans uzyska tylko sześć zespołów – cztery w tzw. ścieżce mistrzowskiej i dwa w niemistrzowskiej. Pozostał 24 miejsca UEFA przeznacza dla drużyn wyłonionych w rozgrywkach krajowych. Cztery najsilniejsze ligi, czyli hiszpańska, angielska, włoska i niemiecka, będą mieć po czterech przedstawicieli. Liga francuska i rosyjska mają po dwa zespoły, a ligi portugalska, ukraińska, belgijska oraz turecka po jednym. W przypadku gdyby tegoroczni zwycięzcy finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy zajęły w rodzimych rozgrywkach miejsca gwarantujące im miejsce w fazie grupowej, ich miejsce w gronie 26 ekip zwolnionych z udziału w kwalifikacjach zajmą mistrz Austrii Red Bull Salzburg (za triumfatora Champions League) oraz trzecia drużyna ligi francuskiej (za triumfatora Ligi Europy).

Do tej pory udział w fazie grupowej zapewniło sobie 13 zespołów, a w zasadzie 14, bo Tottenham Hotspur na kolejkę przed końcem sezonu Premier League ma trzy punkty przewagi nad Arsenalem i zdecydowanie lepszą różnicę bramek (osiem), więc tylko jakiś kataklizm pozbawi „Koguty” miejsca w elicie 26 drużyn. Poza tym Tottenham wciąż pozostaje w grze w obecnej edycji Ligi Mistrzów, bo w środę gra w Amsterdamie rewanż z Ajaksem i mimo porażki u siebie w pierwszym meczu 0:1, wciąż ma przecież szanse na awans do finału, a w nim na zwycięstwo.

Pewne gry w nowej edycji Champions League są już natomiast te oto zespoły: FC Barcelona, Atletico Madryt, Real Madryt, FC Liverpool, Manchester City, Chelsea Londyn, Juventus Turyn Wojciech Szczęsny), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), RB Lipsk, Paris Saint-Germain oraz Zenit Petersburg.

Premiowane awansem do Ligi Mistrzów miejsca zajmują aktualnie: w Hiszpanii Getafe, we Włoszech Inter Mediolan i Atalanta Bergamo, w Niemczech Eintracht Frankfurt, we Francji OSC Lille OSC, w Rosji Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus)), w Portugalii Benfica Lizbona, na Ukrainie Szachtar Donieck, w Belgii KRC Genk (Jakub Piotrowski) oraz w Turcji Galatasaray Stambuł.

W 28. sezonie Ligi Mistrzów UEFA mistrz Polski rozpocznie zmagania od I rundy eliminacyjnej i by wystąpić w fazie grupowej, będzie musiał pokonać aż czterech przeciwników. Ale za kilka lat, jeśli UEFA ugnie się przed żądaniami najsilniejszych klubów, straci nawet taką szansę na wejście do elity, bo jej rozgrywki mają zostać gruntownie zmienione. Na razie będzie jednak wszystko po staremu, czyli zwycięzca rozgrywek zakwalifikuje się do fazy grupowej Ligi Mistrzów w następnym sezonie oraz rozegra mecz o Superpuchar Europy ze zwycięzcą Ligi Europy UEFA, a także wystąpi jako przedstawiciel UEFA w Klubowych Mistrzostwach Świata. Mecz finałowy zostanie rozegrany 30 maja 2020 roku na Ataturk Olimpiyat w Stambule.

 

To był przełomowy rok w karierze Piątka

Fot. Krzysztof Piątek rok temu był jeszcze mało znanym zawodnikiem Cracovii

 

 

Krzysztof Piątek zaczynał 2018 rok jako napastnik walczącej o utrzymanie w Lotto Ekstraklasie Cracovii, a kończył jako wicelider klasyfikacji strzelców Serie A, którym interesują się takie potęgi, jak Real Madryt, SSC Napoli czy Juventus Turyn.

 

Piątka można uznać za największego wygranego w polskim futbolu w ostatnich 12 miesiącach. A przecież wszyscy wiemy, że nie był to dobry rok dla naszych piłkarzy. Reprezentacja najpierw kompletnie zawaliła mundial w Rosji, a później jeszcze na dokładkę przegrała rywalizację z Włochami i Portugalią w Lidze Narodów i została zdegradowana z Dywizji A. Robert Lewandowski znów nie wygrał Ligi Mistrzów, Kamil Grosicki musiał grać w drugoligowym Hull City, Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński przeżywali wzloty i upadki w SSC Napoli, Jakub Błaszczykowski stracił miejsce w VfL Wolfsburg, a Kamil Glik wraz z AS Monaco wyleciał z hukiem z europejskiej czołówki.

Natomiast Krzysztof Piątek w tym trudnym 2018 roku wciąż piął się w górę i nieoczekiwanie zdobył w nim aż 32 bramki. To osiągnięcie niebywałe, bo na początku roku jeszcze jako zawodnik Cracovii nie potrafił strzelić gola w trzech meczach z rzędu. Kibice „Pasów” zaczynali się już nawet domagać, żeby trener Michał Probierz posadzi go na ławce. Szkoleniowiec miał jednak w tej kwestii odmienne zdanie i dobrze na tym wyszedł, bo Piątek pod koniec lutego trafił wreszcie w spotkaniu z Wisła Płock i do końca sezonu strzelił jeszcze 11 goli, walnie przyczyniając sie do utrzymania Cracovii w Lotto Ekstraklasie.

Latem 23-letni napastnik został sprzedany do występującej w Serie A Genoi do grudnia z 13 bramkami na koncie zapracował na tytuł wicelidera klasyfikacji strzelców. Piątka wyprzedza tylko o jedno trafienie jego piłkarski idol Cristiano Ronaldo. Hiszpański dziennik „Marca” umieścił go wśród 11 najlepszych debiutantów jacy pojawili sie w klubach pięciu najsilniejszych lig europejskich.

Nic dziwnego, że imponującym skutecznością napastnikiem zaczęły interesować się piłkarskie potęgi. Występy Piątka regularnie obserwowali wysłannicy Chelsea Londyn, Realu Madryt, FC Barcelona, Juventusu Turyn, SSC Napoli. Prezes Genui nie kryje, że zamierza zrobić na polskim napastniku, za którego zapłacił Cracovii 4 mln euro, wielki interes i śmiało ogłasza, iż jest gotów rozmawiać tylko z tymi, których stać na wydatek co najmniej 40 mln euro.

 

Docenili talent z Lecha

UEFA ogłosiła listę 50 piłkarzy do lat 21, których kariery warto śledzić w 2019 roku. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden Polak, 20-letni prawy obrońca Lecha Poznań Rober Gumny.

 

Skład tej grupy uzdolnionych zawodników wytypował co prawda ekipa portalu UEFA.com, a zatem nie trenerzy czy skauci wyspecjalizowani w ocenie piłkarskich talentów, ale ponieważ firmuje to Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), to z pewnością wśród umieszczonych na liście 50 graczy z Europy są tacy, którzy w przyszłości mogą zrobić wielkie kariery. Robert Gumny znalazł się w niezłym towarzystwie, bo wraz z nim w zestawieniu znaleźli się tacy uznani już gracze, jak Jadon Sancho z Borussii Dortmund, Vinicius Junior z Realu Madryt, Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt czy Callum Hudson-Odoi z Chelsea Londyn. Gumny ma już na koncie 57 meczów w polskiej ekstraklasie. Rok temu chciała go pozyskać Borussia M’gladbach za 8 mln euro.

 

Boruc wciąż jest świetny

Chelsea Londyn z trudem pokonała w ćwierćfinale Pucharu Ligi Bournemouth 1:0. Kapitalny mecz w ekipie pokonanych rozegrał 38-letni Artur Boruc, który bronił fantastycznie i skapitulował tylko raz, po strzale Edena Hazarda.

 

Były reprezentant Polski już drugi sezon z rzędu jest w ekipie AFC Bournemouth tylko dublerem Bośniaka Asmira Begovicia i występuje wyłącznie w rozgrywkach pucharowych. Mimo to Boruc utrzymuje wysoką formę, co udowodnił w środowej potyczce z „The Blues”. Londyńczycy raz za razem sprawdzali umiejętności polskiego golkipera, ale on bronił jak za najlepszych lat. Wielka klasę pokazał zwłaszcza zatrzymując uderzenie z bliska Oliviera Giroud czy wygrywając pojedynek jeden na jednego z Willianem. Zespół Chelsea dominował na boisku i częściej był przy piłce, ale nie potrafiła złamać defensywy Bournemoth. Trener Chelsea Maurizio Sarri po przerwie uznał, że pora posłać do boju Edena Hazarda, bo napór gospodarzy słabł i zanosiło się na konkurs rzutów karnych (w Pucharze Ligi nie ma dogrywek).

Dla Boruca byłaby to świetna okazja do przypomnienia się fanom. Niestety, w 84. minucie Chelsea zdobyła jednak bramkę na wagę awansu do półfinału. Gol został strzelony w dość kuriozalny sposób. Po strzale Hazarda piłka odbiła się od ręki obrońcy „Wiśni” Charliego Danielsa i całkowicie zmieniła kierunek lotu. Polski bramkarz, który już szybował we właściwym kierunku, mógł tylko bezradnie patrzeć jak piłka wpada do siatki. Ale za swój występ Boruc otrzymał wysokie noty i pochwały od trenera Eddie Howe’a, lecz teraz zapewne do końca sezonu będzie już tylko grzał ławę, co zważywszy na prezentowaną przez niego dyspozycję w meczu z Chelsea, wydaje się bezsensownym marnotrawstwem.

 

Liga Europy: Uznane firmy w 1/16 finału

Fot. Zespół Chelsea Londyn uważany jest za jednego z najpoważniejszych kandydatów do wygrania Ligi Europy

 

 

W miniony czwartek zakończyła się faza grupowa Ligi Europy. Do dalszych gier awansowały 24 zespoły. Wiosną dołączy do nich osiem zespołów, które w Lidze Mistrzów zajęły trzecie lokaty w swoich grupach.

 

Największą sensacją fazy grupowej Ligi Europy było niezakwalifikowanie się do play-off finalisty poprzedniej edycji tych rozgrywek, Olympique Marsylia (w finale francuski zespół uległ Atletico Madryt 0:3). Tym razem ekipa z Marsylii zdobyła tylko jeden punkt i zajęła ostatnie miejsce w grupie H, ustępując nie tylko Eintrachtowi Frankfurt i Lazio Rzym, ale nawet cypryjskiemu Apollonowi Limassol. Do fazy pucharowej nie awansował też AC Milan, który w ostatniej kolejce przegrał z Olympiakosem Pireus 1:3, a na dokładkę został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości 12 mln euro za złamanie przepisów finansowego fair play. Mediolańskiej ekipie grozi też wyrzucenie z europejskich pucharów.

Warto odnotować dzielną postawę pogromcy Legii Warszawa w kwalifikacjach, drużyny F91 Dudelange, która rywalizowała w tej samej grupie F co AC Milan i Olympiakos Pireus. W ostatniej kolejce gier mistrz Luksemburga zremisował ze zwycięzcą grupy Betisem Sewilla 0:0. Był to pierwszy punkt w Lidze Europy wywalczony przez ten zespół w europejskich pucharach.
Z polskich piłkarzy na placu boju pozostała garstka – Tomasz Kędziora w Dymanie Kijów, Damian Kądzior w Dinamie Zagrzeb, Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik w SSC Napoli, Jakub Piotrowski w KRC Genk oraz dwóch nastolatków, reprezentantów Polski U-19 i U-18 Jakub Bednarczyk i Adrian Stanilewicz, którzy w ostatniej serii spotkań zaliczyli pucharowy debiut w Bayerze Leverkusen. Z rozgrywkami pożegnali się natomiast Jakub Rzeźniczak z azerskim Qarabagiem Agdam, Jacek Góralski i Jakub Świerczok z bułgarskim Łudogorcem Razgrad, Igor Lewaczuk z francuskim Girondins Bordeaux i Patryk Malecki ze słowackim Spartakiem Trnava.

A oto zespoły, które awansowały do 1/16 finału po fazie grupowej Ligi Europy: Bayer Leverkusen, FC Zurych, Red Bull Salzburg, Celtic Glasgow, Zenit Petersburg, Slavia Praga, Dinamo Zagrzeb, Fenerbahce Stambuł, Arsenal Londyn, Sporting Lizbona, Betis Sewilla, Olympiakos Pireus, Villarreal, Rapid Wiedeń, Eintracht Frankfurt, Lazio Rzym, KRC Genk, Malmoe FF, FC Sevilla, FK Krasnodar, Dynamo Kijów, Stade Rennes, Chelsea Londyn i BATE Borisow. Z tego grona za faworytów rozgrywek uważa się dwie londyńskie jedenastki, Arsenal i Chelsea, ale z Ligi Mistrzów dostały mocnych konkurentów – osiem drużyn z 3. miejsce: SSC Napoli, Benficę Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtara Donieck, Valencię CF i Viktorię Pilzno.

 

Agent Lewego pod lupą prokuratury

Belgijska prokuratura bada interesy znanego piłkarskiego menedżera Piniego Zahaviego. Izraelczyk jest podejrzany o niejasną działalność w klubie Royal Excel Mouscron.

 

W minioną środę przeprowadzono siedem rewizji w związku ze śledztwem dotyczącym domniemanych oszustw i prania pieniędzy niewiadomego pochodzenia w klubie Royal Excel. Zatrzymano trzy osoby, ale wśród nich nie było Zahaviego. Według belgijskich mediów Zahavi przejął Royal Excel Mouscron w 2015 roku za pośrednictwem maltańskiego funduszu, a rok później przekazał go firmie prowadzonej przez swojego siostrzeńca. Od kilku miesięcy właścicielem tego belgijskiego klubu oficjalnie jest tajlandzki biznesmen Pairoj Piempongsant, lecz według informacji serwisu „Football Leaks” to Zahavi nadal ma najwięcej do powiedzenia w tym klubie.

Zahavi jest agentem wielu gwiazd światowego futbolu, między innymi Roberta Lewandowskiego. 75-letni Izraelczyk światowy rozgłos zdobył jednak wcześniej przeprowadzając transfer Brazylijczyka Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain za rekordową kwotę 222 milionów euro. W futbolowej branży Zahavi działa od 1979 roku. Markę wyrobił sobie w Anglii, przykładając rękę do wielu głośnych transferów w tamtejszej lidze, choćby Rio Ferdinanda z West Hamu do Leeds United (za 30 mln euro), a następnie do Manchesteru United (47 mln euro). Pomagał również w przejęciu przez rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza Chelsea Londyn.

To właśnie Zahavi był jednym z pomysłodawców wprowadzenia systemu Third-Party-Ownership. TPO polegał na tym, że prawa do kart zawodników mogli nabywać inwestorzy zewnętrzni, którzy później odpowiadali za kolejne transfery swoich piłkarzy. System zyskał największą popularność we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. W 2015 roku został zakazany przez FIFA.