Trzeci upadek Niebieskich

Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek w II lidze jest już praktycznie przesądzone, że wśród zespołów, które spadną na czwarty poziom rozgrywek, znajdzie się 14-krotny mistrz Polski Ruch Chorzów. Będzie to trzecia z rzędu degradacja „Niebieskich”. Upadek tego klubu jest niebywały, bo w sezonie 2013/2014 Ruch był jeszcze trzecią siłą w ekstraklasie.

W chorzowskim klubie w ostatnich czterech latach doszło do wielu zmian właścicielskich, we władzach, w sztabie trenerskim oraz w kadrze zespołu. Upadek zaczął się Ww kwietniu 2017 gdy po zakończeniu sezonu zasadniczego ekstraklasy odszedł z Ruchu trener Waldemar Fornalik. Szkoleniowiec, który dzisiaj walczy z Piastem Gliwice o mistrzostwo Polski, dwa lata temu sam zrezygnował z dalszego prowadzenia ekipy „Niebieskich”, ale odchodząc zostawiał zespół na bezpiecznym miejscu w tabeli. Na trenerskiej ławce zastąpił go dawny kolega z boiska, ściągnięty z Grecji legendarny wśród fanów Ruchu „Gucio”, czyli Krzysztof Warzycha. On i Fornalik byli zawodnikami „Niebieskich” wówczas, gdy 30 lat temu drużyna ta zdobyła swój 14. i ostatni jak dotąd tytuł mistrzowski. Niestety, Warzycha nie miał wielkiego trenerskiego doświadczenia i mimo starań nie zdołał utrzymać zespołu w ekstraklasie.

Ostatni raz chorzowianie spadli do niższej ligi w 2003 roku i wrócili do elity po czterech sezonach. Wydawało się wtedy, że klub ma solidne fundamenty. W grudniu 2008 zadebiutował na giełdzie, w 2012 wywalczył wicemistrzostwo Polski, dwukrotnie kończył rozgrywki na najniższym stopniu podium, był bliski awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Mimo tych sukcesów klub nie znalazł dość uznania we władzach miasta i nie dorobił się nowoczesnego stadionu. Wpadł też w spiralę zadłużenia, z której nie wyplątał się do dzisiaj.

Pierwszoligowe rozgrywki w poprzednim sezonie „Niebiescy” zaczęli z pięcioma ujemnymi punktami, co było karą za naruszenia wymogów licencyjnych. Osłabiony kadrowo zespół grał słabo i we wrześniu Warzycha zrezygnował z samodzielnego prowadzenia drużyny. Zastąpił go ściągniętego z Grecji Argentyńczyk Juana Ramona Rochy, dawny trener „Gucia” w Panathinaikosie Ateny, u boku którego Warzycha był asystentem i tłumaczem. Duet ten nie zdołał jednak powstrzymać upadku i w kwietniu 2018 roku podziękowano im za pracę. Nowym szkoleniowcem został inny były zawodnik i szkoleniowiec Ruchu Dariusz Fornalak, ale jemu także nie udało się poprawić wyników i zespół z hukiem spadł do II ligi, czyli de facto trzeciej. Po raz pierwszy w swojej 99 historii chorzowski klub znalazł się na tym poziomie rozgrywek.

Fornalakowi w końcu podziękowano i w jego miejsce od 1 listopada ub. roku zatrudniono kolejnego zasłużonego w przeszłości dla tego klubu piłkarza i trenera – Marka Wleciałowskiego, obarczając go zadaniem przebudowy kadry zespołu i wywalczenia awansu do I ligi. Wydawało się, że podoła zadaniu, bo zimą tego roku w trakcie przygotowań do rundy wiosennej „Niebiescy” wygrali wszystkie mecze kontrolne. W lidze już jednak tacy mocni nie byli i zamiast marszu w górę tabeli, zespół zanotował zjazd w dół. Władze klubu w kwietniu zwolniły Wleciałowskiego i misję ratunkową powierzyły słowackiemu trenerowi Janowi Kocianowi, pod wodzą którego pięć lat temu Ruch zajął w ekstraklasie trzecie miejsce.

Tym razem Kocian nic nie wskórał i na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zajmuje z zespołem przedostatnią lokatę w tabeli, ze stratą sześciu punktów do zajmującego pierwsze niezagrożone spadkiem miejsce zespołu Gryfa Wejherowo. Ruchu przed degradacją może uratować tylko cud, bo ma tylko jeden procent szans na jej uniknięcie. Wściekli kibice posłali delegację na spotkanie z władzami klubu, która przedstawiła listę żądań. Mają zostać spełnione do 30 maja. To zapowiedź jeszcze większego zamętu. Nie można zatem wykluczyć, że „Niebiescy” jako klub mogą przestać istnieć dosłownie w przededniu jubileuszu stulecia.

 

Koniec walki w pierwszej lidze

W miniony weekend zakończyły się rozgrywki w I lidze piłkarskiej. Już wcześniej awans do ekstraklasy zapewniły sobie zespoły Miedzi Legnica i Zagłębia Sosnowiec. Do II ligi spadają ekipy Ruchu Chorzów, Olimpii Grudziądz i Górnika Łęczna.

 

Największym zaskoczeniem pierwszoligowych rozgrywek jest degradacja obu zespołów, które w poprzednim sezonie spadły z Lotto Ekstraklasy. Ruch Chorzów pogrzebał swoje szanse na utrzymanie już wcześniej i w ostatnim spotkaniu z Wigrami Suwałki trener Dariusz Fornalak wystawił do gry zespół złożony z zawodników, na których chorzowski klub będzie stawiał w II lidze, czyli młodzieżowców. Porażka 0:6 nie wróży jednak „Niebieskim” najlepiej.

Górnika Łęczna miał jeszcze matematyczne szanse na uniknięcie spadku, ale musiał wygrać na wyjeździe z GKS Katowice i liczyć na porażkę Pogoni Siedlce z Rakowem Częstochowa. Rachuby okazały sie próżne, bowiem łęcznianie przegrali w Katowicach 0:1 i podzielili los Ruchu Chorzów. Górnik kończył rozgrywki pod wodzą Bogusława Baniaka, który był trzecim trenerem zespołu w obecnym sezonie. Zespół zaczynał rywalizacje z Tomaszem Kafarskim w roli szkoleniowca, którego zastąpił na krótko Sławomir Nazaruk. Baniak poprawił wyniki drużyny, przede wszystkim na własnym stadionie, ale przed spadkiem uratować jej nie zdołała. O degradacji Górnika przesądził przede wszystkim okres od 23 września do 24 kwietnia, w którym łęcznianie nie potrafili wygrać w 16 kolejnych meczach. Przełamali się dopiero w spotkaniu z Chrobrym Głogów, a potem jeszcze pokonali Chojniczankę Chojnice, Olimpię Grudziądz i Raków Częstochowa.

Na miejscu barażowym uplasowała się Pogoń Siedlce, która zremisowała z Rakowem 1:1, a utrzymanie zapewnił sobie Stomil Olsztyn wygrywając z Chrobrym Głogów 1:0. Pogoń ma jednak szanse uniknąć nerwowych potyczek barażowych, bowiem po rezygnacji firmy Drutex z dalszego sponsorowania Bytovii ten klub prawdopodobnie wycofa się z rozgrywek w I lidze. Decyzja ma zapaść jeszcze w tym tygodniu i jeśli te pogłoski się potwierdzą, Pogoń zostanie na zapleczu Lotto Ekstraklasy bez konieczności rozgrywania meczów barażowych z Garbarnią Kraków, czwartą drużyną II ligi, która awansuje bez gry. Na ostateczne decyzje PZPN trzeba jednak poczekać. Pewne występu w nowym sezonie I ligi są natomiast zespoły GKS Jastrzębie, Łódzkiego KS i Warty Poznań, które zapewniły sobie bezpośredni awans.

Wyniki 34. kolejki:
Chojniczanka Chojnice – Bytovia Bytów 4:0, Chrobry Głogów – Stomil Olsztyn 0:1, Stal Mielec – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:4, Wigry Suwałki – Ruch Chorzów 6:0, Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 0:2, Odra Opole – Olimpia Grudziądz 1:0, GKS Katowice – Górnik Łęczna 1:0, Raków Częstochowa – Pogoń Siedlce 1:2, Puszcza Niepołomice – Miedź Legnica 1:1.

Upadek Ruchu Chorzów

Dwa spadki rok po roku zepchnęły chorzowski klub na peryferia polskiego futbolu. Na trzecim poziomie rozgrywek 14-krotny mistrz kraju jeszcze w swojej blisko stuletniej historii nie grał. Tonący w długach Ruch stoi nad przepaścią.

 

Kryzysy w 98-letniej historii chorzowskiego klubu zdarzały się co jakiś czas, zawsze ich powodem był brak pieniędzy, ale aż do sezonu 1986-1987 jakimś cudem udawało się drużynie uniknąć degradacji z najwyższej klasy rozgrywkowej. Tym razem się nie powiodło – chorzowianie dwukrotnie przegrali po 1:2 w barażu o utrzymanie z Lechią Gdańsk i wylądowali w II lidze. Wśród graczy roniących łzy po spadku był Krzysztof „Gucio” Warzycha, dziś żywa legenda „Niebieskich”, ale też jeden ze sprawców obecnego upadku. Wtedy, 31 lat temu, Ruch poniósł się z kolan błyskawicznie, bo po roku wrócił do ekstraklasy z impetem i z marszu zdobył mistrzostwo Polski, a wspomniany „Gucio” został królem strzelców z dorobkiem 24 goli.

 

Pechowiec Warzycha

W następnym sezonie chorzowianie zagrali w europejskich pucharach i odpadli w potyczce z CSKA Sofia, wtedy występującym karnie pod nazwą Sredec Sofia, ale z takimi wybitnymi graczami w składzie, jak Christo Stoiczkow i Ljubosław Penew. Ten pierwszy rok później wyląduje za cztery miliony dolarów w Barcelonie i zostanie gwiazdą tego klubu. Jego tropem pójdzie też gwiazdor Ruchu Krzysztof Warzycha, którego za jedną czwartą tej kwoty kupił Panathinaikos Ateny. „Gucio” już do końca poważnej piłkarskiej kariery grał w tym klubie stając się jego najskuteczniejszym strzelcem i jednym z najwybitniejszych graczy w historii.

Niestety, erze narodzin i burzliwego rozwoju wilczego kapitalizmu w Polsce „Niebiescy” znów popadli w finansowe tarapaty i w 1995 roku po raz drugi w historii spadli z ekstraklasy. Tym razem znowu szybko podnieśli się z upadku i po roku gry w II lidze ponownie wrócili do ligowej elity. W sezonie 1999-2000 Ruch zakończył rozgrywki w ekstraklasie na trzecim miejscu i od tamtej pory już więcej razy na podium nie stawał, a w 2003 roku po raz trzeci zaliczył spadek do niższej ligi. Tym razem na dłużej, bo zadłużony po uszy klub ledwie wybronił się przed degradacją do trzeciej ligi. Wrócił do elity dopiero w w sezonie 2007-2008, a i to z problemami, bo PZPN z powodu ciążących na chorzowskim klubie długów nie chciał mu przyznać licencji. Ostatecznie „Niebiescy” dostali zgodę i przez następne 10 lat rywalizowali w ekstraklasie, z każdym rokiem jednak ich finansowa sytuacja robiła się coraz gorsza.

 

Pod ciężarem długów

Wiosną 2016 roku Ruch otrzymał od samorządu miejskiego, który jest udziałowcem klubu, pożyczkę w wysokości 18 mln złotych. Zastrzyk gotówki na chwilę uspokoił burzliwe nastroje piłkarzy, którzy pod wodzą trenera Waldemara Fornalika zdołali zakończyć rozgrywki na ósmym miejscu. Kłopoty jednak się nie skończyły, wręcz przeciwnie. Latem 2016 roku rezygnację z kierowania klubem po czterech latach złożył jego prezes i współwłaściciel Dariusz Smagorowicz. Zastąpił go Janusz Paterman, którego jednak po miesiącu rada nadzorcza odwołała i w jego miejsce prezesem ustanowiła innego z głównych akcjonariuszy klubu Aleksandra Kurczyka.

Tak zaczęła się wojna działaczy o władzę nad klubem. W lutym 2017 roku Paterman, właściciel m.in. sieć kawiarni i restauracji na Górnym Śląsku, odkupił udziały od Smagorowicza i został największym akcjonariuszem, a także ponownie prezesem klubu. On też ujawnił, że na Ruchu ciąży dług w wysokości 36 mln złotych. PZPN ukarał natychmiast chorzowian odjęciem czterech punktów oraz obowiązującym od połowy lutego 2017 półrocznym zakazem transferowym. W maju 2017 radni Chorzowa zgodzili się za zakup z budżetu miasta pakietu akcji Ruchu za dwa miliony złotych. Te pieniądze pozwoliły na spłatę należności wymaganych do uzyskania licencji. Po zakończeniu sezonu zasadniczego odszedł z klubu Waldemar Fornalik, którego w roli trenera zastąpił ściągnięty z Grecji Krzysztof Warzycha. Niestety, „Gucio” nie okazał się trenerskim geniuszem i po raz drugi w życiu przeżył spadek z Ruchem do niższej ligi.

 

Piłkarze wbili ostatni gwóźdź

Ostatnie dwa lata to w historii Ruchu okres nieustającego gaszenia pożarów. Ekipa Patermana musiała zmagać się nie tylko z pozostawionym przez poprzedników garbem długów, ale też niechęcią obecnych władz PZPN, przeciwko którym w walce wyborczej opowiedział się Smagorowicz. Swoje trzy grosze dorzucili też piłkarze. Pamiętną porażkę 0:6 ze Śląskiem Wrocław poprzedziła karczemna awantura wywołana przez część zawodników dążących do rozwiązania kontraktów z winy klubu. Sytuacja powtórzyła się rok później w I lidze, gdy zespół już pod wodzą słynącego z silnej ręki Dariusza Fornalaka niespodziewanie przegrał na swoim stadionie z również walczącą o utrzymanie Pogonią Siedlce 0:6, a w następnej kolejce na wyjeździe 1:6 z Miedzią Legnica. Po tych porażkach było już jasne, że zespół spadnie z ligi i trener Fornalak dostał przyzwolenie na wystawianie do gry młodych piłkarzy, którzy maj być trzonem kadry Ruch w trzeciej lidze. Kibice na razie od klubu się nie odwrócili, swoje wsparcie podtrzymują też władze Chorzowa. Ale przyszłość „Niebieskich” mimo to nie rysuje się na razie w jasnych barwach.