Kapitał ludzki zwalcza biedę

Aż 80 proc. światowego ubóstwa lokuje się w krajach o Indeksie Kapitału Ludzkiego poniżej 0,50. Pytanie, co tu jest skutkiem, a co przyczyną?
Światowe indeksy kapitału ludzkiego prezentowane są zaledwie od kilku lat. W 2017 r. Światowe Forum Ekonomiczne opublikowało pierwszy raport poświęcony kapitałowi ludzkiemu, pod nazwą The Global Human Capital, w którym zawarto złożony wieloczynnikowy Indeks. Objął on 130 krajów a jego mottem było przesłanie pt. „Przygotowanie ludności do pracy w przyszłości”.
Według autorów raportu kapitał ludzi to posiadana wiedza i umiejętności, które umożliwiają tworzenie wartości w globalnym systemie gospodarczym. Indeks wartościuje poszczególne czynniki kapitału ludzkiego w skali od 0 (najgorsze) do 100 (idealne). Dla uchwycenia pełnego profilu potencjału ludzkiego w Indeksie Kapitału Ludzkiego stosuje się także pięć przedziałów wiekowych.
Podstawą tego indeksu jest koncepcja, że inwestycje w rozwój talentów w całym cyklu życia – poprzez edukację i zatrudnienie – zwiększają kapitał ludzki. Specjalizacja i możliwości poszczególnych osób rozwijają się w miarę ich wejścia na rynek pracy.
Indeks składa się z 4 subindeksów:

  1. Poziom edukacji młodzieży i dorosłych
  2. Zakumulowana wiedza i umiejętności dorosłej ludności
  3. Edukacja dla przyszłych pokoleń
  4. Know how.
    Indeks jest średnią ważona tych czterech subindeksów (po 25 proc. każdy). Indeksy obliczane są także dla wybranych grup wiekowych.
    Pierwszy subindeks obejmuje Potencjał (Capacity):
  5. Umiejętność liczenia oraz czytania i pisania ze zrozumieniem
  6. Wykształcenie podstawowe – osiągnięcia
  7. Wykształcenie średnie – osiągnięcia
  8. Wykształcenie wyższe – osiągnięcia.
    Drugi subindeks obejmuje Rozmieszczenie (Deployment):
  9. Wskaźnik zatrudnienia zasobów pracy
  10. Lukę zatrudnienia wg płci
  11. Stopę bezrobocia
  12. Stopę częściowego zatrudnienia.
    Trzeci subindeks to Rozwój (Deveplpment):
  13. Wskaźniki skolaryzacji podstawowej i jego jakości
  14. Wskaźniki skolaryzacji na poziomie średnim i lukę tego poziomu wykształcenia wg płci
  15. Wskaźnik doskonalenia zawodowego
  16. Wskaźniki skolaryzacji na poziomie wyższym i „biegłości” wykształcenia absolwentów
  17. Jakość systemu edukacji i wielkość kadry nauczającej
    Czwarty wreszcie subindeks to Know how:
  18. Udział zatrudnionych z wysokimi kwalifikacjami
  19. Udział zatrudnionych ze średnimi kwalifikacjami
  20. Dostępność kadry wysoko wykwalifikowanej.
    Wg raportu z 2017 r. Indeks Kapitału Ludzkiego dla Polski wynosił 69,61 a zajęte miejsce w rankingu to 31. W poszczególnych subindneksach Polska zajęła wtedy: Capacity 25 miejsce (wartość subindeksu 76,6), Deployment – 65 miejsce (65,9)), Development – 34 miejsce (72,7) i Know how – 24 miejsce (63,2).
    Bezpośrednio przed nami miejsca zajęły: Luksemburg (wartość indeksu na tym samym poziomie co Polska) i Kazachstan; a po nas: Bułgaria i Malezja.
    Wśród nowych krajów członkowskich w Unii Europejskiej Polska zajmuje szóste miejsce. Najwyższe miejsce zajęła Słowenia, po niej Estonia (12), Czechy (22), Litwa (25) i Łotwa (28).
    Pierwsze miejsce w rankingu światowym zajęła Norwegia z wartością Indeksu 77,12. Kolejne zajęły: Finlandia, Szwajcaria, USA i Dania. Ostatnie miejsce (130) zajął Jemen z wartością – 35,48.
    Rosja zajęła w omawianym rankingu 16 miejsce z wartością indeksu 72,16. Ukraina zajęła 24 miejsce z indeksem 67,70. Białoruś nie znalazła się w raporcie i tym samym w indeksie.
    Według raportu Światowego Forum Ekonomicznego z 2017 r., średni w skali świata wskaźnik wykorzystania potencjału kapitału ludzkiego wyniósł 62 proc., zatem 38 proc. było zmarnowanych. W przypadku Polski – zmarnowanego zostało 30 proc. kapitału ludzkiego.
    Tylko 25 proc. krajów wykorzystuje swój potencjalny kapitał ludzki w 70 proc. lub więcej. Ponadto 50 krajów (w tym Polska i to w górnym przedziale) mieści się z tym wskaźnikiem w przedziale 60 – 70 proc., kolejne 41 krajów w przedziale 50 – 60 proc., a 14 krajów w przedziale poniżej 50%
    Liderzy indeksu to na ogół gospodarki, które od dawna inwestują w edukację i posiadają znaczący udział pracowników o wysokich kwalifikacjach. I są to obecnie gospodarki o wysokim produkcie krajowym brutto na mieszkańca i zatrudnionego.
    Indeks i pełny raport (203 strony) można znaleźć na stronie www.weforum.org
    Inne podejście przedstawia Bank Światowy w swoim Indeksie Kapitału Ludzkiego, publikując pierwszy raport po raz pierwszy w październiku w 2018 r. Inna jest także konstrukcja Indeksu. Tutaj omówiony zostanie Indeks Kapitału Ludzkiego za 2020 r. ale opublikowany już w tym roku, z dopiskiem „w czasach Covid19”. Indeks swoim zasięgiem obejmuje 174 kraje. Wielkości indeksów mieszczą się liczbowo w przedziale od 0 do 1,0 według stopnia osiągniętego potencjału kapitału ludzkiego.
    Indeks Banku Światowego bada i mierzy, które kraje potrafią najlepiej mobilizować potencjał gospodarczy i zawodowych swoich mieszkańców. Indeks mierzy ile kapitału ludzkiego traci dany kraj z powodu braku należytej edukacji i troski o zdrowie.
    Wg opisu metodologii Indeks Kapitału Ludzkiego (Human Capital Index – HCI) mierzy kapitał ludzki, którego osiągnięcia urodzone dzisiaj dziecko może oczekiwać do 18 roku życia, biorąc pod uwagę ryzyko słabego zdrowia i słabej edukacji, które przeważa w kraju swego zamieszkania. HCI śledzi trajektorię od narodzin do dorosłości dziecka urodzonego dzisiaj.
    W najbiedniejszych krajach świata istnieje znaczące ryzyko, że dziecko dzisiaj urodzone nie dożyje piątych urodzin. Nawet jeśli osiągnie wiek szkolny, istnieje dalsze ryzyko, że nie rozpocznie nauki, a tym bardziej nie ukończy pełnego cyklu 14 lat nauki od przedszkola do 12 klasy, co jest normą w bogatych krajach. Z kolei czas spędzony w szkole może nierównomiernie przedkładać się na naukę, w zależności od jakości nauczycieli i szkół, z którymi ma do czynienia. Gdy osiąga wiek 18 lat życia, nosi ze sobą trwałe skutki złego stanu zdrowia i odżywiania z dzieciństwa, które ograniczają jej fizyczne i poznawcze zdolności jako osoby dorosłej.
    Składnik 1 Indeksu: Przeżywalność. Ten składnik Indeksu odzwierciedla niefortunną rzeczywistość, w której nie wszystkie dzieci urodzone dzisiaj przeżyją do wieku, w którym rozpoczyna się proces akumulacji kapitału ludzkiego poprzez formalną edukację. Mierzony jest przy pomocy współczynnika umieralności dzieci do 5 roku życia.
    Składnik 2 Indeksu: Szkoła. Ten składnik łączy informacje na temat ilości i jakości edukacji. Poziom wykształcenia mierzony jest jako liczba lat nauki szkolnej, jaką dziecko może oczekiwać do 18 roku życia biorą pod uwagę dominujący współczynnik skolaryzacji. Maksymalna możliwa wartość to 14 lat zakładając rozpoczęcie nauki w przedszkolu w wieku 4 lat. Jakość edukacji mierzą analitycy Banku Światowego harmonizując testy z głównych międzynarodowych programów testowania osiągnięć uczniów. Wyniki tych testów wahają się w przedziałach od 300 do 600 w różnych krajach. Zharmonizowane wyniki testów wykorzystywane są do przeliczania lat nauki i skorygowanie ich o wyniki nauczania.
    Składnik 3: Zdrowie. W Indeksie przyjęto wskaźnik ogólnego środowiska zdrowotnego. W jego skład wchodzi wskaźnik przeżycia osób dorosłych mierzony jako udział 15-latków, którzy przeżyli do wieku 60 lat. Oraz zdrowy wzrost wśród dzieci poniżej 5 roku życia mierzony udziałem dzieci, których wzrost nie jest zahamowany. To znaczy: 1 minus udział dzieci poniżej 5 roku życia, których wzrost jest niższy niż dwa standardowe odchylenia poniżej mediany Standardów Wzrostu Dziecka ustalonych przez WHO.
    Zahamowanie wzrostu służy jako wskaźnik prenatalnego, niemowlęcego i wczesnodziecięcego środowiska zdrowotnego, podsumowując ryzyko dla zdrowia, którego dzieci urodzone dzisiaj prawdopodobnie doświadczą we wczesnych latach życia – co będzie miało istotne konsekwencje dla zdrowia i dobrobytu w dorosłym życiu.
    Raport opisuje bardzo szczegółowo technikę przeliczeń i uśredniania i łączenia już na wskaźniku produktywności pracowników. Bank Światowy podaje w swym raporcie Indeksy Kapitału Ludzkiego według regionów i krajów. Dla krajów Ameryki Północnej wynosi on 0,75, dla krajów Europy i Azji Środkowej – 0,69, Azji Wschodniej i Pacyfiku – 0,59, Środkowego Wschodu i Afryki Północnej – 0,57. Ameryki Łacińskiej – 0,56 Azji Południowej – 0,48 i Afryki Subsaharyjskiej – 0,40.
    Bank Światowy stwierdza także wysoką korelację pomiędzy Indeksem Kapitału Ludzkiego a produktem krajowym brutto. A także, że 80 proc. światowego ubóstwa lokuje się w krajach o Indeksie Kapitału Ludzkiego poniżej 0,50.
    Czołówkę Światowego Indeksu Kapitału Ludzkiego stanowią: Singapur – 0,88, Hong Kong – 0,81, Japonia, Korea Południowa, Kanada, Finlandia i Szwecja po 0,80.
    Polska zajęła w tym Indeksie 23 miejsce z wartością indeksu na poziomie 0,75, zaraz po Danii a przed Czechami i Niemcami. Spośród nowych członków UE wyprzedzają nas Estonia (12 miejsce) i Słowenia (15 miejsce). Indeks i pełny raport (229 stron) Banku Światowego znajduje się na stronie www.worldbank.org
    Wśród naszych sąsiadów Czechy zajmują 24 miejsce, Niemcy – 25, Litwa – 34, Białoruś – 36, Słowacja – 44 i Ukraina – 53.
    USA zajęły 35 miejsce (0,70), Rosja 41 miejsce (0,68) a Chiny 45 miejsce (0,65).
    Ostatnie miejsca w Indeksie zajmują: Republika Afryki Środkowej, Czad, Sudan Południowy, Niger i Mali (174 miejsce).
    Warto porównać obydwa przedstawiane tutaj indeksy, bo dotyczą przecież tego samego tematu: kapitału ludzkiego. Polska zajmuje w nich nie najgorsze miejsca. Nie ma tu odniesienia do przeszłości, są to bowiem Indeksy świeżej daty. Ale różnica między nimi – liczbowo biorąc – nie jest duża.
    Tak zwany zmarnowany czy lepiej – niewykorzystany – potencjalny kapitał ludzki wynosi w przypadku Indeksu Światowego Forum Ekonomicznego 32 proc., a w przypadku Indeksu Banku Światowego 25 proc. Różnica nie jest zbyt duża, choć podejście bardzo różne, które daje spory materiał do dalszych analiz i przemyśleń.

Indeks Kapitału Ludzkiego 2017 wg. Światowego Forum Ekonomicznego
1 Norwegia 77,12
2 Finlandia 77,07
3 Szwajcaria 76,48
4 USA 74,84
5 Dania 74,40

29 Kazachstan 69,78
30 Luksemburg 69,61
31 Polska 69,61
32 Bułgaria 68,49
33 Malezja 68,29

Indeks Kapitału Ludzkiego 2020 wg. Banku Światowego
1 Singapur 0,88
2 Hong Kong 0,81
3 Japonia 0,80
4 Korea Południowa 0,80
5 Kanada 0,80

21 Cypr 0,76
22 Dania 0,76
23 Polska 0,75
24 Czechy 0,75
25 Niemcy 0,75

Cierpienie polskich matek

Rządzący świadomie zaniedbali działania opiekuńcze wobec kobiet, które miały nieszczęście urodzić dziecko niezdolne do życia.
PiS-owska władza zmusza polskie kobiety do rodzenia dzieci obarczonych bardzo poważnymi wadami i często niezdolnych do życia. Obóz rządzący nałożył dodatkowe miary cierpienia na Polki, które spotkało to nieszczęście: obowiązek porodu ze świadomością, że nie jest to początek nowego, owocnego życia lecz początek beznadziei; traumę męki, rychłej śmierci i pogrzebu dziecka – albo mozolną konieczność opiekowania się nim aż do śmierci rodziców (ten obowiązek spada z reguły na matki) bez cienia szansy na jakąkolwiek poprawę.
Te dodatkowe kręgi cierpień zostały narzucone polskim matkom przez rządzących, którzy hańbią wiarę katolicką, cynicznie i kłamliwie posługując się jej prawdami w celu dręczenia ludzi, i tak już bezbrzeżnie udręczonych nieszczęściem swojego dziecka. Przebrała się miara nieprawości ekipy rządzącej i nie unikną oni sprawiedliwej, zasłużonej kary za swe piekielne grzechy. Na razie jednak ich zło triumfuje, a polskie matki i ojcowie muszą cierpieć.
By cierpienie rodziców było jeszcze głębsze, rządzący świadomie zaniedbali działania opiekuńcze wobec matek, które miały nieszczęście urodzić dziecko niezdolne do życia. Tu nie trzeba więcej mówić o bólu, nieszczęściu i traumie. Znacznie bardziej wymowne jest suche, konkretne stwierdzenie z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli, dotyczącego kontroli zakończonej w grudniu 2020 roku: „W skontrolowanych przez NIK szpitalach pacjentkom, które poroniły, urodziły martwe dziecko lub których dziecko zmarło tuż po porodzie, nie zapewniono prawidłowej i wystarczającej opieki. Winna jest wadliwa organizacja procesu udzielania świadczeń oraz nieprzestrzeganie obowiązujących uregulowań”. Nic dodać, nic ująć.
NIK podkreśla, że dla rodziców są to trudne sytuacje. Dlatego wymagają oni szczególnej troski: ze strony otoczenia, najbliższych, ale także opiekujących się nimi pracowników medycznych. Aby nieść skuteczną pomoc pacjentkom w tych dramatycznych sytuacjach niezbędne są doświadczenie, wiedza, profesjonalizm i umiejętność komunikacji interpersonalnej. Personelowi medycznemu należy zapewnić kursy i szkolenia dotyczące postępowania w przypadku niepowodzenia położniczego, które powinny uczyć współpracy z pacjentką przeżywającą stratę dziecka. Tego wszystkiego jednak w Polsce brakuje.
NIK objęła kontrolą 37 szpitali z siedmiu województw. Nie ma jakichkolwiek przesłanek, aby sądzić, że w tych szpitalach, których nie skontrolowano, może być choćby o włos lepiej. Warto przytoczyć jedną, smutną uwagę z raportu pokontrolnego: „W żadnym ze skontrolowanych szpitali nie było osobnego pomieszczenia przeznaczonego do pożegnań ze zmarłym dzieckiem (tzw. sali czy pokoju pożegnań)”.
Izba zauważa, że w wielu szpitalach brakowało odpowiedniej komunikacji z kobietami, które straciły dziecko. Personel medyczny często po prostu nie potrafił z nimi rozmawiać – i nie jest to jego wina. Praca w tak trudnych emocjonalnie warunkach wymaga dodatkowego wsparcia w radzeniu sobie z takimi sytuacjami. Natomiast lekarze, położne i pielęgniarki wielu skontrolowanych szpitali nie mieli zapewnionych odpowiednich i w wystarczającym wymiarze szkoleń i porad, jak radzić sobie ze stresem w takich sytuacjach.
Położne i lekarze na pytanie dotyczące problemów i potrzeb dotyczących opieki nad pacjentkami, które poroniły, bądź urodziły martwe dziecko, wskazywali na konieczność zapewnienia szkoleń uczących odpowiedniej z nimi komunikacji. Administracja publiczna jednak nie zapewniła im takich szkoleń.
Prezes Fundacji „Rodzić po Ludzku” poinformowała: „W listach i skargach przesyłanych do fundacji kobiety zwracają uwagę na liczne problemy wynikające w głównej mierze z braku przygotowania części personelu medycznego oraz szpitali do opieki nad kobietami w sytuacjach szczególnych”.
Stowarzyszenie Edukacji Medycznej Asklepios (redakcja portalu poronilam.pl) dodaje zaś: „Niestety personel medyczny często nie potrafi rozmawiać z pacjentkami po stracie. Potwierdzają to też same położne, które wykazują chęć odbywania szkoleń psychologicznych, ponieważ w tej chwili chociaż same bardzo chcą pomóc nie zawsze wiedzą jak. Niewłaściwy sposób komunikacji personelu medycznego z pacjentką po stracie nie wynika ze złej woli, a po prostu z braku odpowiedniego przygotowania”.
Brak stałej opieki psychologicznej w przypadku pacjentek doświadczających niepowodzeń położniczych był najczęściej wskazywanym problemem przez konsultantów wojewódzkich w dziedzinie położnictwa i ginekologii. Sami lekarze i dyrektorzy szpitali przyznają zaś, że odczuwają brak psychologów na swoich oddziałach, ale nie mają możliwości zatrudnienia takiego specjalisty. Co tu jednak mówić o psychologach, skoro w wielu szpitalach (ok. 70 proc.) problemem na oddziałach ginekologiczno-położniczych był w ogóle brak, odpowiedniej do potrzeb, liczby lekarzy.
Liczba wniosków pokontrolnych, jakie sporządziła Najwyższa Izba Kontroli, jest długa. NIK zwraca się do Ministra Zdrowia i do urzędów zarządzających podmiotami leczniczymi, aby wprowadzono obowiązek zatrudniania na oddziałach ginekologiczno-położniczych psychologa w wymiarze co najmniej 0,5 etatu; wyeliminowano przypadki nadmiernie długiej pracy lekarzy (nieprzerwanie nawet przez kilka dni) co przyczyni się do zapewnienia właściwej jakości świadczeń medycznych i zwiększenia bezpieczeństwa pacjentek; by organizowano szkolenia dla lekarzy i położnych, dotyczące opieki nad pacjentkami doświadczającymi szczególnych sytuacji położniczych i umiejętności komunikowania się z nimi; by organizowano wsparcie w radzeniu sobie ze stresem dla personelu medycznego zajmującego się takimi pacjentkami; by zapewniono prowadzenie dokumentacji medycznej pacjentek zgodnie z obowiązującymi przepisami; by wyeliminowano przypadki takiego postępowania ze zwłokami dzieci martwo urodzonych, które uniemożliwia dokonanie ich pochówku…
Trudno mieć nadzieję, że obecna władza zechce spełnić choćby część tych wniosków. Ich lista pokazuje jednak dobitnie, jak wygląda ponura rzeczywistość rządów Prawa i Sprawiedliwości.