Oni powalczą w Katarze

Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił skład kadry na rozpoczynające się 27 września mistrzostwach świata w Dausze. W reprezentacji biało-czerwonych wystartuje 19 zawodniczek i 25 zawodników. Władze PZLA realnie oceniają medalowe szanse naszych lekkoatletów na 4-5 krążków, ale liczą na więcej.

Przed dwoma laty w mistrzostwach globu w Londynie reprezentanci Polski wywalczyli osiem miejsc na podium. Dwa złote medale wywalczyli w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek, dwa srebrne tyczkarz Paweł Lisek i średniodystansowiec Adam Kszczot, a cztery brązowe Malwina Kopron i Wojciech Nowicki w rzucie młotem, Kamila Lićwinko w skoku wzwyż oraz kobieca sztafeta 4×400 m w składzie Małgorzata Hołub, Iga Baumgart, Aleksandra Gaworska, Justyna Święty, Patrycja Wyciszkiewicz i Martyna Dąbrowska. Powtórzenie tego dorobku w Katarze będzie bardzo trudne do osiągnięcia, choć szans medalowych nasi lekkoatleci będą mieli więcej. Wpływ na rezultaty będą miały jednak nie tylko forma sportowa, lecz także odporność na upały i tzw. dyspozycja dnia, a także odpowiednia motywacja, bo zwykle o tej porze roku lekkoatleci są już na urlopach. Decyzja IAAF o przyznaniu organizacji mistrzostw Katarowi nie była fortunna, zwłaszcza że to rok przedolimpijski. Jeszcze nigdy w historii mistrzostwa świata nie odbywały się na przełomie września i października. Właśnie dlatego wszyscy podchodzą do tego terminu sceptycznie.

W 44-osobowej polskiej ekipie znalazło się wielu utytułowanych zawodników, jak dwukrotny wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski, trzykrotny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek, mistrz świata w skoku o tyczce Paweł Wojciechowski czy dwukrotny wicemistrz globu na 800 m Adam Kszczot. W kadrze zabrakło natomiast płotkarki Klaudii Siciarz, która poprosiła o zwolnienie ze startu, nie ma też kontuzjowanej mistrzyni sprzed dwóch lat młociarki Anity Włodarczyk czy leczącego uraz łokcia oszczepnika Cypriana Mrzygłoda. Są za to lekkoatleci, którzy nie wypełnili wprawdzie minimum, ale dostali zaproszenie od IAAF – Anna Sabat (bieg na 800 m) i Bartłomiej Stój (rzut dyskiem).
Wśród naszych pewniaków do walki o medale z pewnością są obaj młociarze – broniący tytułu Paweł Fajdek i brązowy medalista sprzed dwóch lat Wojciech Nowicki. W tym sezonie obaj umieścili na światowej liście 12 najlepszych wyników. Pozostaje zatem pytanie, który z nich wyjdzie zwycięsko z potyczki w Dausze. Musiałby stać się jakiś kataklizm, żeby obaj nasi młociarze nie stanęli na podium. Szanse na zajęcie medalowego miejsca na pewno mają tyczkarze Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski, młociarki Malwina Kopron i Joanna Fiodorow, średniodystansowcy Marcin Lewandowski i Adam Kszczot, damska sztafeta 4×400 m oraz kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk. Lewandowski został zgłoszony na dwóch dystansach (800 m i 1500 m), ale dopiero na miejscu zapadnie decyzja, na którym z nich wystartuje.
Mistrzostwa w Katarze zakończą się 6 października, a kolejny czempionat globu zaplanowano za dwa lata w amerykańskim Eugene.

Kadra Polski na MŚ 2019 w Dosze

Kobiety:
100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław); bieg na 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (OŚ AZS Poznań); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); skok wzwyż – Kamila Lićwinko (KS Podlasie Białystok); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (AZS UMCS Lublin); rzut młotem – Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań); rzut oszczepem – Maria Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki); sztafeta 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice), Aleksandra Gaworska (AZS AWF Kraków), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni:
800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin); bieg na 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (Barnim Goleniów); chód na 20 km – Dawid Tomala (KU AZS Politechniki Opolskiej); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (AZS AWF Katowice); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Bartłomiej Stój (KU AZS Politechniki Opolskiej), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); sztafeta 4×400 m – Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Wiktor Suwara (AZS AWF Warszawa).

 

Bukowiecki w formie

Podczas 10. Memoriału Kamili Skolimowskiej na Stadionie Śląskim w Chorzowie najwartościowszy wynik uzyskał w konkursie pchnięcia kulą Konrad Bukowiecki. Kulomiot wygrał wynikiem 22,25 m.

Bukowiecki zaimponował znakomitą formą, bo wynik 22,25 m jest jego nowym rekordem życiowym i zarazem nowym rekordem mityngu. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie powinien powalczyć o medale w zbliżających się mistrzostwach świata w Dosze. Zgromadzoną na trybunach blisko 25-tysięczną publiczność zachwyciły też zmagania w innych konkurencjach. Bieg na 400 m wygrała na Stadionie Śląskim 9-krotna medalistka olimpijska Amerykanka Allyson Felix (51,47 s), wyprzedzając Justynę Święty-Ersetic. Rok wcześniej, podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego, na tej samej bieżni lepsza była Polka. Mnóstwo emocji dostarczyli też tyczkarze. Tym razem rywalizację między Piotrem Liskiem i Pawłem Wojciechowskim wygrał ten pierwszy wynikiem 5,82 m.

Niespodziewanym zwycięzcą konkursu dyskoboli został Rumun Alexandru Alin Firfirica z nowym rekordem życiowym 67,32 m. Wyprzedził utytułowanych rywali – Piotra Małachowskiego i Litwina Andriusa Gudżiusa. Bieg na 100 m pewnie wygrała Ewa Swoboda z niezbyt jednak imponującym rezultatem 11,29 s. Rzut oszczepem wygrał Marcin Krukowski (82,81 m), natomiast wśród pań Maria Andrejczyk zajęła drugą lokatę. Pierwszy raz od 2014 roku memoriałowy konkurs młociarzy przegrał Paweł Fajdek, od którego lepszy był Wojciech Nowicki.

Chorzowskie memoriał były dla naszych lekkoatletów jednym z ostatnich sprawdzianów formy przed wyjazdem na mistrzostwa świata w Katarze. Kadrę biało-czerwonych na MŚ Polski Związek Lekkiej Atletyki ma ogłosić w poniedziałek 16 września.

1

48 godzin sport

Przymusowe lądowanie Kawy
Piętnastokrotny mistrz świata w konkurencjach szybowcowych Sebastian Kawa podczas zawodów we Włoszech musiał przymusowo lądować na trudnym terenie z powodu gwałtownej burzy. 46-letni szybownik wybrnął z opresji, ale doznał lekkich obrażeń i trafił do szpitala, gdzie przeszedł szczegółowe badania. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

Kubot i Rosolska też odpadli
W 1/8 finału tegorocznego US Open odpadli ostatni reprezentanci Polski. Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo przegrali z Leonardo Mayerem (Argentyna) i Joao Sousą (Portugalia) 6:7(2), 3:6. W na tym etapie rywalizacji z turniejem pożegnała się też Alicja Rosolska. Polka i grająca z nią w parze Chinka Shuai Peng przegrały z Anną Kalinską (Rosja) i Julią Putincewą (Kazachstan) 2:6, 7:5, 3:6. Rosolska startowała też w grze mieszanej w Chorwatem Nikola Mekticiem, z którym przed rokiem w US Open dotarła do finału, lecz tym razem odpadli już w I rundzie.

Świetny wynik Swobody
Ewa Swoboda pobiła rekord życiowy i wygrała bieg na 100 metrów podczas mityngu ISTAF w Berlinie, uzyskując czas 11,07 s. To drugi wynik w historii polskiej lekkiej atletyki na tym dystansie. Szybciej od Swobody pobiegła tylko Ewa Kasprzyk (10,93 s). 22-letnia sprinterka w sierpniu rozważała rezygnację ze startu w mistrzostwach świata w Dosze, ostatecznie jednak w tej imprezie wystartuje.

Piątek ma rywala w Milanie
AC Milan i Eintracht Frankfurt dokonały wymiany napastników. Do włoskiego klubu przeszedł Chorwat Ante Rebić, zaś do niemieckiego Portugalczyk Andre Silva. Mediolański klub wobec przeciągającej się strzeleckiej niemocy Krzysztofa Piątka (nie zdobył jeszcze bramki w tym sezonie, także w okresie przygotowawczym) szukał alternatywy dla reprezentanta Polski. Rebić to wicemistrz świata z ostatniego mundialu. On i Silva zostali wypożyczeni na dwa lata z obowiązkiem wykupu za 25 mln euro. Portugalczyk w ostatnim sezonie grał na wypożyczeniu w FC Sevilla.

Stępiński wrócił do Serie A
Występujący w Serie A Hellas Verona podpisał obowiązujący do czerwca 2024 roku kontrakt z napastnikiem lokalnego rywala Chievo Verona Mariuszem Stępińskim. Polski piłkarz w minionym sezonie zagrał w 35 meczach włoskiej ekstraklasy i strzelił sześć goli, ale zespół Chievo spadł do Serie B. Nowy klub zapłacił za Stępińskiego sześć milionów euro. Jego zawodnikiem jest także inny z byłych młodzieżowych reprezentantów Polski, Paweł Dawidowicz.

 

Mamy czołową ekipę w Europie

Polscy lekkoatleci podczas rozegranych w Bydgoszczy Drużynowych Mistrzostw Europy nie zawiedli oczekiwań kibiców. Biało-czerwoni po 22 z 40 konkurencji objęli prowadzenie i do niedzielnej rywalizacji przystępowali z realnymi nadziejami na pierwsze w historii zwycięstwo.

Drużynowe Mistrzostwa Europy rozgrywane są po raz ósmy. W poprzednich siedmiu edycjach tej imprezy zwyciężali albo Rosjanie, albo Niemcy. W Bydgoszczy lekkoatletów z Rosji zabrakło z powodu dyskwalifikacji, natomiast nasi sąsiedzi zza Odry wystawili ekipę mocno osłabioną – bez m.in. Davida Storla, Christopha Hartinga, Johannesa Vettera, Maxa Heba i Christin Hussong). Biało-czerwoni jako gospodarze imprezy wystawili możliwie najsilniejszy skład i konsekwentnie dążyli do pierwszego w historii zwycięstwa w w drużynowych mistrzostwach Europy. W sobotę, po dwóch dniach zmagań i rozegraniu 22 z 40 zaplanowanych konkurencji byli na pierwszym miejscu z dorobkiem 193 punktów i wyprzedzając drugą w zestawieniu Francję o 11,5 pkt. Trzecia lokatę zajmowali Włosi, ale oni już mieli do lidera stratę 22 „oczek”.

W sobotę jako pierwszy komplet punktów dla Polski wywalczył w biegu na 400 m ppł Patryk Dobek (MKL Szczecin). Polak w bardzo dobrym stylu wygrał finał tej konkurencji wynikiem 48,87 s. Swoje konkurencje bez trudu wygrali także młociarz Wojciech Nowicki (Podlasie Białystok) – 78,84 m i kulomiot Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) – 21,83 m. „Nie spodziewałem się takiego dobrego wyniku, bo jestem teraz w ciężkim treningu przed mistrzostwami świata, ale widać jednak, że jest stabilizacja formy” – skomentował swoje zwycięstwo Nowicki. Haratyk natomiast w ostatnich tygodniach zamienia w złoto wszystko, czego się dotknie. W Bydgoszczy poprawił rekord drużynowych mistrzostw naszego kontynentu.
Komplet punktów dla biało-czerwonych wybiegała także na 400 m Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice), uzyskując czas 51,23 s. Triumf przed własną publicznością w biegu na 1500 m odniósł zawodnik bydgoskiego Zawiszy Marcin Lewandowski. Kapitan naszej lekkoatletycznej reprezentacji wygrał z czasem 3.47,88. „Wiadomo było, że walka o zwycięstwo rozegra się w końcówce biegu. Wiedziałem, że jestem mocny, a jeszcze niósł mnie doping kibiców. Czułem się, jakbym wygrał mistrzostwo świata” – stwierdził na mecie zadowolony z wygranej Lewandowski.

Drugie miejsce w rzucie oszczepem zajęła Maria Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki) – 63,39 m. Polka przegrała o zaledwie 17 cm z Francuzką Alexie Alais. Skoczek w dal Tomasz Jaszczuk (AZS AWF Katowice) wynikiem 8,00 m zajął trzecie miejsce. W tej konkurencji najlepszy okazał się rewelacyjny Grek Miltiadis Tentoglou, który uzyskał 8,30 m. Trzecią lokatę zajęła sprinterka Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice), która przybiegła na metę w czasie 11,35 s. Zwyciężyła reprezentantka Francji Carolle Zahi – 11,31 s. Na najniższym stopniu podium stanęła też Joanna Linkiewicz w biegu na 400 m ppł – jej czas to 55,67 s. Najszybsza była Czeszka Zuzana Hejnova – 55,10 s.

Polskie sztafety 4×100 m uplasowały się odpowiednio na czwartej – mężczyźni i siódmej pozycji – kobiety. Panie uzyskały czas 44,23, a panowie 39,20. Wygrali Brytyjczycy i Francuzki. Rywalizacja w niedzielnej części zawodów zakończyła się po zamknięciu wydania.

 

Diamentowa Liga w Londynie

Marcin Lewandowski zajął trzecie miejsce w biegu na 800 metrów rozegranym podczas mityngu Diamentowej Ligi w Londynie. Nasz znakomity średniodystansowiec uzyskał swój najlepszy w tym sezonie wynik – 1.43,74, wypełniając minimum na przyszłoroczne igrzyska w Tokio.

Lewandowski zapewnił sobie miejsce w finałowych zawodach Diamentowej Ligi. Bieg w Londynie wygrał Kenijczyk Ferguson Rotich z czasem 1.43.14. Drugi z naszych biegaczy, Adam Kszczot, tym razem zajął dopiero siódmą lokatę, , lecz on również pobiegł najszybciej w tym sezonie (1.44,61).

Piąte miejsce na 400 m zajęła Justyna Święty-Ersetic. Polka uzyskała czas 51,58. Bieg wygrała Jamajka Shericka Jackson (50,69), przed rodaczką Stephanie Ann McPherson (50,74), Brytyjką Laviai Nielsen (50,83) i kolejną Jamajką Anastasią le-Roy (51,46). Dopiero 12. pozycję wracająca po kontuzji Sofia Ennaoui była 12. na 1500 m. Polka uzyskała jednak bardzo dobry czas – 4:04.06 daje jej prawo występu podczas MŚ 2019 i igrzysk w Tokio. W tym roku jeszcze nie biegała szybciej, w hali nie złamała bariery 4:05. Zwyciężyła Brytyjka Laura Muir (3.58,25), druga była Kenijka Winny Chebet (3.59,93), a trzecia Kanadyjka Gabriela Debues-Strafford, która wynikiem 4.00,26, ustanowiła rekord kraju.

W sztafecie 4×100 nasze sprinterki w składzie Kamila Ciba, Katarzyna Sokólska, Martyna Kotwiła i Ewa Swoboda zajeły szóste miejsce. Wydarzeniem mityngu był bieg Karstena Warholma na 400 m przez płotki. Norweg uzyskał czas 47.12 s i pobił rekord Europy. Jako pierwszy zawodnik ze Starego Kontynentu z tym czasem znalazł się w „10” wszech czasów (na siódme miejsce). Znakomicie spisała się też Jamajka Danielle Williams, autorka siódmego czasu w historii na 100 m przez płotki (12,32 s).

 

Memoriał Kusocińskiego

Rozegrany na Stadionie Śląskim 65. Memoriał Janusza Kusocińskiego obfitował w wartościowe wyniki. Paweł Fajdek w rzucie młotem i Rosjanka Maria Lasickiene w skoku wzwyż zanotowali najlepsze w tym roku rezultaty na świecie.

Podobnie jak przed rokiem, tuż przed rozpoczęciem memoriału nad Stadionem Śląskim przetoczyła się potężna ulewa. To jednak nie przeszkodziło lekkoatletom w osiąganiu dobrych wyników. Ewa Swoboda wygrała bieg na 100 metrów w czasie 11,18, poprawiając o 0,01 sekundy rekord kraju młodzieżowców należący do Ireny Szewińskiej i Jolanty Janoty. Paweł Fajdek ustanowił najlepszy w tym roku wynik na świecie – 80,87 m. To wystarczyło do pokonania Wojciecha Nowickiego, który tym razem rzucił „tylko” 79,52 m.

W rywalizacji pań w tej konkurencji niespodziewanie triumfowała Amerykanka Gwen Berry wynikiem 75,79 m, która w pokonanym polu zostawiła m.in. Anitę Włodarczyk. Polka rzuciła 75,12 m.

Na wysokim poziomie stał konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Triumfował Nowozelandczyk Tom Walsh (22,18 m), drugi był Michał Haratyk, który uzyskał 21,98 m, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie w Europie. Konrad Bukowiecki uzyskał 21,58 m i zajął czwarte miejsca. Najlepszy wynik na świecie padł też w skoku wzwyż kobiet. Maria Łasickiene skoczyła 2,02 m. Warto odnotować powrót po przerwie macierzyńskiej Kamili Lićwinko, która w pierwszym występie uzyskała 1,87 m.

Świetnie wypadła Karolina Kołeczek na 100 m ppł. Jej wynik, 12,75 s, jest najlepszy w tym roku w Europie i dał jej minimum na MŚ w Dausz oraz igrzyska w Tokio. Na 400 metrów triumfowała Amerykanka Dalilah Muhammad wynikiem 50,60 s, druga była Justyna Święty-Ersetic z czasem 50,85 s, najlepszy w tym roku w Europie.

 

Wielki pojedynek młociarzy

W upale i przy silnym wietrze odbył się w minioną środę w Bydgoszczy pierwszy Memoriał Ireny Szewińskiej. Mimo trudnych warunków rywalizujący w 12 konkurencjach lekkoatletki i lekkoatleci osiągali znakomite wyniki. Ozdobą mityngu był fantastyczny pojedynek polskich młociarza – Wojciecha Nowickiego z Pawłem Fajdkiem.

Z uwagi na pamięć o patronce mityngu, mistrzyni w biegach sprinterskich i na 400 m, te konkurencje wyróżniono szczególnie w programie imprezy. Organizatorzy zadbali zwłaszcza o mocną obsadę biegu na 400 metrów pań. Na starcie pojawiły się m.in. nasze znakomite zawodniczki ze sztafety – ubiegłoroczna mistrzyni Europy Justyna Święty-Ersetic oraz Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Anna Kiełbasińska. Nasze biegaczki na bydgoskiej bieżni pokonała jednak reprezentantka Nigerii Amina Seyni, która triumfowała z czasem 51,11 s. Drugą lokatę zajęła Święty-Erestic z wynikiem 51,30 s, swoim najlepszym w tym roku, który zapewnił jej minimum na mistrzostwa świata w Dausze. Trzecia linię mety minęła Baumgart-Witan, która także wypełniła minimum PZLA, a na czwartym miejscu finiszowała Kiełbasińska, lecz chociaż ustanowiła swój życiowy rekord (51,83 s), to do minimum zabrakło jej 0,03 sekundy.

Fani lekkiej atletyki z ciekawością czekali na pierwszy w tym roku na otwartym stadionie występ naszej najlepszej obecnie sprinterki Ewy Swobody. Nie zawiedli się, bo w biegu na 100 m nasza lekkoatletka mimo kiepskiego startu zajęła drugie miejsce z czasem 11,35 s, zapewniając sobie minimum PZLA. Sprint wygrała z rezultatem 11,27 Amerykanka Morolake Akinosun. Z kolei wśród panów rywalizację na „setkę” wygrał Simon Magakwe z RPA z rezultatem 10,39 s. Najlepszy z naszych sprinterów, Remigiusz Olszewski, był trzeci z czasem 10,59 s. Warto też odnotować zwycięstwo Adama Kszczota na 800 m, który wygrał z czasem 1:45,15. Niespodzianką było dopiero piąte Marcina Lewandowskiego (1:46,62).

Mnóstwo emocji dostarczyli też kibicom nasi specjaliści w konkurencjach rzutowych. W pchnięciu kulą do znakomitej formy Michała Haratyka nie dostroił się tym razem jego największy krajowy rywal Konrad Bukowiecki. O ile Haratyk pchał kapitalnie, uzyskując aż w pięciu próbach wyniki powyżej 21 metrów, to Bukowiecki dla odmiany ani razu nie przekroczył tej granicy i zakończył zawody na czwartym miejscu z wynikiem 20,37 m. Wielka szkoda, bo kilka dni wcześniej podczas mityngu Diamentowej Ligi w Rzymie posłał kulę na odległość 21,97 m. Gdyby powtórzył ten rezultat w Bydgoszczy, pewnie pokonałby Haratyka, bo on w swojej najlepszej próbie uzyskał 21,90 m (to czwarty wynik na świecie w tym sezonie).

Nie było natomiast zawodu w rywalizacji młociarzy. Starcie ubiegłorocznego mistrza Europy Wojciecha Nowickiego z trzykrotnym mistrzem świata Pawłem Fajdkiem mogłoby być ozdobą każdego mityngu. Obaj nasi reprezentanci pokonali granicę 80 metrów i uzyskali swoje najlepsze wyniki w sezonie. Ostatecznie rywalizację naszych mistrzów wygrał Nowicki wynikiem 80,26 m, przed Fajdkiem, który w najlepszym rzucie uzyskał odległość 80,09 m. W tegorocznym światowym rankingu młociarzy Nowicki awansował na pierwsze miejsce, a Fajdek jest drugi. To obiecujący prognostyk przed mistrzostwami w Dausze.

 

W Europie polscy lekkoatleci nadal są najlepsi

Sukcesem zakończył się występ naszych lekkoatletów w halowych mistrzostwach Europy w Glasgow. Biało-czerwoni wywalczyli pięć złotych i dwa srebrne medale i tak samo jako dwa lata temu w Belgradzie zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej.

W halowych mistrzostwach w Glasgow złote medale wywalczyli Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice) na 60 m, kobieca sztafeta 4×400 m ( Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik oraz Justyna Święty-Ersetic), Paweł Wojciechowski w skoku o tyczce, Marcin Lewandowski w biegu na 1500 m (obaj CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) i Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) w pchnięciu kulą. Natomiast srebrne krążki zdobyli Sofia Ennaoui (AZS UMCS Lublin) w biegu na 1500 m i Piotr Lisek (OSOT Szczecin) w koku o tyczce.

Pod względem liczby medali jest to gorszy wynik niż dwa lata temu osiągnięty w Belgradzie, bo biało-czerwoni z tamtej imprezy przywieźli 12 krążków. W Glasgow nasi lekkoatleci zdobyli o pięć mniej, ale jakościowo przebili konkurencję, bo mieli w dorobku aż pięć krążków z najcenniejszego kruszcu. I właśnie dzięki temu pokonali w klasyfikacji medalowej gospodarzy mistrzostw Brytyjczyków, którzy wywalczyli w sumie 12 medali, lecz złotych jedynie cztery. Poza tym mieli sześć srebrnych i dwa brązowe. „To wielki sukces naszej reprezentacji, bo wygrała z Brytyjczykami na ich terenie, chociaż oni mieli dużo liczniejszą reprezentację” – stwierdził wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Trzecia w klasyfikacji medalowej była Hiszpania z trzema złotymi medalami, dwoma srebrnymi i jednym brązowym, a czwarta Norwegia (dwa złote, jeden srebrny i jeden brązowy).

Wynik naszej reprezentacji mógłby być jeszcze lepszy, bo polskim lekkoatletom przydarzyło się kilka wpadek. Żadnego medalu nie zdobyły choćby biegaczki na 400 m – Iga Baumgart-Witan odpadła w półfinale, zaś Justyna Święty-Ersetic w finale przybiegła na ostatniej pozycji. A przecież przed mistrzostwami obie zajmowały czołowe miejsca na światowych listach najlepszych tegorocznych wyników w hali i były uważane za murowane faworytki do medali. Na szczęście w biegu sztafetowym obie potwierdziły swoją niekwestionowaną klasę, co nie zmienia jednak faktu, że zmarnowały szanse na powiększenie medalowego dorobku polskiej ekipy.
Majewski też nie mógł tego odżałować, ale dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą stara się tłumaczyć te niepowodzenia. „W sporcie nigdy nie można być niczego pewnym na sto procent. Wiele zawodniczek startujących na 400 m poprawiało w Glasgow swoje wyniki, było dużo rekordów życiowych. Iga i Justyna miały najlepsze wyniki w tym roku, to prawda, ale rywalki też były mocne. Mieliśmy też kilka innych słabszych występów, choćby chłopaków na 800 metrów. Martwi mnie trochę, że w naszej ekipie nikt nie zrobił jakiejś super niespodzianki. Na szczęście mamy gwiazdy, które nie zawodzą, trzeba jednak pamiętać, że to była najłatwiejsza impreza jaką mamy w najbliższym czasie. Przed nami mistrzostwa świata, a za rok igrzyska. Łatwe medale się skończyły, teraz będzie tylko trudniej i trudniej” – twierdzi z przekonaniem wiceprezes PZLA.
Brytyjczycy dali plamę jedynie przy nagradzaniu medalistów. Nasza sztafeta pań 4×400 m odebrała trofea podczas pożegnalnego bankietu, w jakiejś wnęce. Kiedy Mazurka Dąbrowskigo grano Michałowi Haratykowi, nie wiedziała o tym nawet Telewizja Polska, więc radosnego momentu nie zarejestrowały kamery. Kulomiot polski hymn usłyszał z magnetofonu, wrzawę robili mu wolontariusze. Były potem z tego żarty, że to zemsta za kamerę, którą Haratyk rozbił dzień wcześniej kulą podczas konkursu.

Ale jeśli pominąć te żałośnie smutne i pozbawione należytej powagi ceremonie, to mistrzostwa jako takie należy uznać za udane. Poziom zawodów był wysoki, trybuny pękały w szwach, a publiczność dopingowała żywiołowo. Uczestnicy mistrzostw zgodnie twierdzili, że tak naprawdę narzekać mogli jedynie na pogodę, bo Glasgow było spowite mgłą, a ostatniego dnia na miasto spadł huraganowy wiatr.

 

Lekkoatletyka: Udane zawody w Łodzi

Dużo świetnych wyników uzyskano podczas halowego mityngu Orlen Cup w Łodzi. Swoje konkurencje wygrali sprinterka Ewa Swoboda, skoczek wzwyż Sylwester Bednarek, ex eaquo tyczkarze Paweł Wojciechowski i Piotr Lisek oraz kulomiot Konrad Bukowiecki. Nasi lekkoatleci walczą o minima na zbliżające się halowe mistrzostwa Europy w Glasgow.

Bukowiecki wygrał konkurs pchnięcia kulą wynikiem lepszym od minimum wyznaczonym przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Nasz kulomiot posłał kulę na odległość 20,95 m, a w pokonanym polu zostawił drugiego na podium Niemca Davida Storla (20,52 m) oraz trzeciego Jamajczyka Odayne Richardsa (20,33 m). „Jak na pierwszy start w tym sezonie było całkiem przyzwoicie. 21 metrów wyglądałoby lepiej na papierze, ale tak naprawdę nigdy tak mocno nie rozpoczynałem sezonu. Czuję, że stać mnie na więcej, ale dzisiejsze warunki nie pozwoliły mi zaprezentować wszystkiego. Koło było fatalne i starczyło na 20,95. Chcę się poprawiać, co w moim przypadku oznacza rekord Polski. Taki mam plan i do tego dążę” – zapewnia Bukowiecki.

W konkursie tyczkarzy pierwsze miejsce zajęli ex aequo Paweł Wojciechowski i Piotr Lisek. Obaj skoczyli po 5,80 m; dla obu jest to najlepszy wynik w tym sezonie, który wypełnia minimum na HME w Glasgow. Trzecie miejsce zajął Robert Sobera z wynikiem gorszym od minimum – 5,70 m. Dobrze spisały się polskie kulomiotki – Klaudia Kardasz zajęła drugie miejsce z rekordem życiowym 18,14 m, a tylko o cztery centymetry gorsza od niej była mistrzyni Europy z otwartego stadionu, Paulina Guba. Obie wypełniły minimum na zawody w Glasgow, a w Łodzi wygrała Białorusinka Aliona Dubicka. W czwartej konkurencji technicznej, skoku wzwyż mężczyzn, najlepszy był Sylwester Bednarek z wynikiem 2,20 m, który jest jednak gorszy od minimum na HME w Glasgow.

sprint kobiet na 60 m wygrała Ewa Swoboda, która już wcześniej zapewniła sobie prawo startu w halowym czempionacie wynikiem 7,08 s, dającym jej pierwsze miejsce w tym roku na światowej liście. W Łodzi Swoboda uzyskała czas 7.13 s, a minimum na HME wypełniła też piąta na mecie Anna Kiełbasińska (7,28 s). Tę samą konkurencję wśród mężczyzn wygrał Amerykanin Mike Rodgers z czasem 6,55. Najlepszy z Polaków, Remigiusz Olszewski, zajął trzecią lokatę z czasem 6,64 s, który uprawnia go do startu w Glasgow.

W biegu na 60 m ppł troje reprezentantów Polski wypełniło minima na HME – w rywalizacji kobiet Klaudia Siciarz zajęła drugie miejsce z czasem 8,06 s (wygrała Amerykanka Evonne Britton wynikiem 8,04 s), zaś w wśród mężczyzn Dawid Żebrowski (7,79) i Artur Noga (7,81 sek), którzy zajęli odpowiednio trzecie i czwarte miejsca. W eliminacjach Noga pobiegł jeszcze szybciej – 7,77 sek. Drugi w finale Damian Czykier (7,76 s) już wcześniej zapewnił sobie miejsce w ekipie na mistrzostwa w Glasgow. W Orlen Cup w tej konkurencji triumfował Hiszpan Orlando Ortega (7,59 s).

Już w środę w Toruniu mityng Orlen Copernicus Cup, a HME w Glasgow odbędą się w dniach 1-3 marca.

 

Udane święto królowej sportu

Aż 41226 widzów na Stadionie Śląskim w Chorzowie obejrzało w minioną środę Memoriał Kamili Skolimowskiej. Kibice oklaskiwali zwycięstwa gwiazd polskiej lekkoatletyki – Michała Haratyka, Pawła Fajdka, Piotra Liska, Marcina Lewandowskiego i Ewy Swobody.

 

Wejściówki na środowe zawody były za darmo, co jednak nie do końca tłumaczy znakomitą frekwencję. Wygląda na to, że sukcesy naszych lekkoatletów odniesione na niedawnych mistrzostwach Europy w Berlinie nakręciły zainteresowanie polskich kibiców zmaganiami gwiazd królowej sportu. Zawody poświęcone pamięci zmarłej w 2009 roku w wieku 26 lat z powodu zatoru tętnicy płucnej Kamili Skolimowskiej mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem wcześniej odbywały się w Warszawie. Teraz Stadion Śląski w Chorzowie stał się areną imprezy. Na tym pięknym obiekcie na oczach ponad 40 tysięcy działy się naprawdę wielkie rzeczy.

Prestiżowe zwycięstwo w konkursie skoku o tyczce odniósł Piotr Lisek. Czwarty zawodnik niedawnych ME w Berlinie musiał się trochę napracować, bo wysokości 5,80 m i 5,85 m dające mu wygraną zaliczył dopiero w trzecich próbach. Nasz tyczkarz wyprzedził mistrza świata z 2015 roku Shawnacy Barbera (5,80), rekordzistę świata Renauda Lavilleniego (5,70) i mistrza świata z 2011 roku Pawła Wojciechowskiego (również 5,70). Kapitalny pojedynek w rzucie młotem stoczyli świeżo upieczeni mistrz Europy Wojciech Nowicki i wicemistrz Paweł Fajdek. Lepszy okazał się Fajdek, który wreszcie przerwał serię porażek z Nowickim i wygrał z nim wynikiem 79,41 m. Aktualny mistrz naszego kontynentu był gorszy o równe dwa metry. W rywalizacji młociarek pod nieobecność Anity Włodarczyk Joannie Fiodorow do zwycięstwa wystarczyła odległość 74,39 m, ale był to jej najlepszy wynik w tym sezonie. Brązowa medalistka z Berlina wyprzedziła wicemistrzynię Europy Alexandrę Tavernier. Francuzka uzyskała 73,38 m. W rywalizacji kulomiotów najlepszy był mistrz Europy Michał Haratyk (21,33 m), który pokonał obecnego mistrza świata Nowozelandczyka Toma Walsha (21,28 m).

Na wysokim poziomie stały też konkurencje biegowe. Na sto metrów kobiet wygrała Ewa Swoboda z wynikiem 11,23 s, najlepszym jaki uzyskała w ostatnich dwóch latach. Większe większe wrażenie zrobili jednak w tej konkurencji panowie. Amerykanin Ronnie Baker wygrał „setkę” z czasem 9,87 s i był to najlepszy wynik na świecie w obecnym sezonie. Szybko biegano też na 400 metrów. Rywalizację mężczyzn rezultatem 44,43 s wygrał Steven Gardiner z Bahama, który wyprzedził Karola Zalewskiego (45,32). Z jeszcze większą przewagą swoje zwycięstwo na tym dystansie odniosła biegaczka z RPA Caster Semenya, u której stwierdzono hiperandrogenizm. Semenya uzyskała czas 50,06 s i wyraźnie pokonała drugą na mecie złotą medalistkę z Berlina Justynę Święty-Ersetic (51,45 s). Do niespodzianki doszło natomiast w biegu na 800 metrów mężczyzn. Mistrz Europy z Berlina Adam Kszczot był dopiero trzeci, a wygrał wicemistrz Europy w biegu na 1500 m Marcin Lewandowski.