W Ankarze zagrają o medale

Nasze siatkarki znów zachwyciły kibiców. W minioną środę po emocjonującym meczu pokonały w łódzkiej Atlas Arenie reprezentację Niemiec 3:2 i awansowały do półfinału mistrzostw Europy. W tej fazie turnieju biało-czerwone zagrają w Ankarze z ekipą Turcji. W drugiej parze półfinałowej zmierzą się aktualne mistrzynie Europy Serbki z wicemistrzowską ekipą Włoch.

Biało-czerwone idą przez mistrzostwa Europy niczym burza. Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego do grona ośmiu najlepszych drużyn Europy dotarły odnosząc pięć zwycięstw w sześciu spotkaniach turnieju rozgrywanego w Łodzi oraz trzech innych miastach – Bratysławie, Budapeszcie i Ankarze. W grupie uległy jedynie Belgii (3:2), pokonały za to m. in. wicemistrzynie świata Włoszki (3:2), a w 1/8 finału wyeliminowały ekipę Hiszpani (3:0). W środę w łódzkiej Atlas Arenie w swoim ostatnim w tegorocznych mistrzostwach Europy meczu na tym obiekcie zmierzyły się z reprezentacją Niemiec.

Niemki okazały się przeciwniczkami znacznie bardziej wymagającymi. Biało-czerwone w obecnym sezonie spotkały się z nimi aż pięciokrotnie. W meczach rozegranych w ramach turnieju Volley Masters w szwajcarskim Montreux oraz turnieju Ligi Narodów w Opolu wygrały z nimi dwukrotnie po 3:1, ale w turnieju o Puchar Gubernatora Kaliningradu przegrały 2:3. W sparingach rozegranych tuż przed mistrzostwami Europy trenerzy Jacek Nawrocki i Feliks Koslowski umówili sie na dwie gry kontrolne w Bremie i Muenster – obie wygrały Polski (3:2 i 5:0).

Ale w trakcie europejskiego czempionatu podopieczne trenera Koslowskiego spisywały się wybornie – wygrały wszystkie mecze w fazie grupowej, a w 1/8 finału rozbiły w pył ekipę Słowenii, wygrywając z nią 3:0. Dlatego wynik środowej potyczki Polek z Niemkami w Atlas Arenie była sprawą otwartą i siatkarscy eksperci zgodnie przyznawali obu drużynom po pięćdziesiąt procent szans na zwycięstwo.

„Polska ma świetne zawodniczki na każdej pozycji, a do tego jedną z najlepszych rozgrywających na świecie. Kto inny ma w szóstce cztery dwumetrowe siatkarki? Nie my więc będziemy faworytami tego spotkania” – przyznał przed meczem Koslowski. Z pewnością była to wypowiedź mająca na celu przeniesienie presji na polski zespół, ale faktem jest, że dla jego zespołu awans do najlepszej ósemki europejskiego czempionatu był już dużym sukcesem. „Osiągnęliśmy dużo więcej niż zakładaliśmy. Nie spodziewaliśmy się, że wygramy grupę i że zajdziemy aż do ćwierćfinału. Pracuję w tej reprezentacji od 2006 roku, wcześniej jako asystent, i nie przypominam sobie, żeby udało jej się pokonać Rosjanki, nawet w meczach towarzyskich, a co dopiero w starciach o stawkę” – przyznał selekcjoner niemieckiej kadry.

W meczu z polskim zespołem Niemki zagrały znakomicie, być może najlepiej w tym roku. To jednak nie wystarczyło, bo biało-czerwone też wskoczyły na najwyższy poziom. Tym razem ich gra nie opierała się już jedynie na Malwinie Smarzek-Godek, bo fenomenalnie zagrała także druga z naszych skrzydłowych, 18-letnia zaledwie Magdalena Stysiak, najskuteczniejsza zawodniczka w tym spotkaniu na boisku. To jej asy serwisowe w tie-breaku zdemolowały niemiecką drużynę. Jeśli utrzyma tę dyspozycję także po przeprowadzce do Ankary, biało-czerwone mogą pokusić się nawet o medal.

Reprezentacja Polski wyruszyła do stolicy Turcji z ekipą Włoch w czwartek po południu samolotem czarterowym. Na miejsce oba zespoły dotarły późnym wieczorem i na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscy będą miały tylko piątek, bo już w sobotę przyjdzie im zmierzyć się w meczach półfinałowych. Włoszki wyjdą na parkiet o 16:00, a ich przeciwniczkami będą mistrzynie świata Serbki. To będzie powtórka wielkiego finału z poprzednich mistrzostw Europy. Wtedy Serbki okazały się lepsze, ale teraz szanse są równe. Podobnie jak w drugim spotkaniu półfinałowym, które zacznie się o 18:30, w którym gospodynie turnieju Turczynki zmierz się z naszą reprezentacją.

Dzień później w niedzielne popołudnie odbędą się spotkania o medale – najpierw o brązowy, a potem o złoty. Po latach posuchy wśród zespołów walczących o te cenne trofea znów jest reprezentacja Polski.

 

Niemki na drodze do Ankary

Polskie siatkarki znakomicie wywiązały się z roli faworytek i w łódzkiej Atlas Arenie w 1/8 finału mistrzostw Europy pewnie pokonały Hiszpanię 3:0. W środę 4 września zmierzą się jednak w ćwierćfinale z rywalkami znacznie mocniejszymi, bo niepokonaną jeszcze w tegorocznym czempionacie naszego kontynentu reprezentacją Niemiec.

Dla zawodniczek drużyny Hiszpanii, która na mistrzostwa Europy wróciła po sześcioletniej przerwie, już sam występ w 1/8 finału był ogromnym sukcesem. W starciu z Polkami nie liczyły na zwycięstwo, co nie znaczy, że wyszły na parkiet z góry pogodzone z porażką. Hiszpanki podjęły walkę i momentami stawiały biało-czerwonym mocny opór, nie potrafiły jednak utrzymać koncentracji zbyt długo i z powodu własnych błędów traciły cenne punkty seriami.

Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego pierwszego seta wygrały 25:20, drugiego także 25:20, a trzeciego 25:19, ale we wszystkich trzech partiach przytrafiały im się słabsze momenty w grze, które nawet dużo słabsze od nich hiszpańskie siatkarki potrafiły bezlitośnie wykorzystać.

Pewien wpływ na to miały dokonane przez Nawrockiego roszady w składzie. Nasz zespół zagrał z Hiszpankami w ustawieniu: Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Joanna Wołosz, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel (libero) oraz Paulina Maj-Erwardt (libero), Martyna Grajber, Agnieszka Kąkolewska, Martyna Łukasik, Marlena Kowalewska.
Czy dlatego biało-czerwone w niedzielny wieczór zagrały dużo słabiej niż w czwartkowej potyczce z Włoszkami? Niewykluczone, ale jeśli w meczu z Niemkami radykalnie nie poprawią jakości, o awans do półfinału będzie im bardzo trudno.

Niemki jeszcze nie przegrały

Niemki jeszcze w tegorocznych mistrzostwach Europy nie przegrały. Podopieczne trenera Feliksa Koslowskiego rywalizowały w grupie D i wygrały wszystkie pięć spotkań, w tym z silną reprezentacją Rosji, na którą tak bardzo nie chciały w 1/8 finału trafić nasze siatkarki. Niemiecka drużyna na tym etapie rywalizacji trafiła na Słowenię, czwarty zespół w „polskiej” grupie i musiała przenieść się z Bratysławy do Łodzi.
Podróż nie wpłynęła znacząco na jej dyspozycję, bo w Atlas Arenie rozbiła Słowenki 3:0 (25:21, 25:15, 25:20). W zgodnej opinii ekspertów reprezentacja Niemiec nie zaprezentowała się w tym meczu z najlepszej strony i rozegrała najsłabsze spotkanie w tych mistrzostwach. Trzeba jednak założyć, że trener Koslowski raczej nie obawiał się porażki ze słabszymi rywalkami, a mając świadomość, że z trybun grę jego podopiecznych uważnie analizuje cały sztab szkoleniowy polskiej reprezentacji, dla „zmyłki” trochę pomieszał w ustawieniach.

Trenerskie zmyłki

Czyli zrobił mniej więcej to samo, co kilka godzin później w meczu z Hiszpankami zrobił trener polskiej drużyny. Obaj szkoleniowcy co prawda zapewniają, że ich drużyny grały już w tym roku przeciwko sobie tyle razy, o punkty i towarzysko, że nie mają przed sobą praktycznie żadnych tajemnic, ale mimo to podjęli próby wprowadzenia przeciwnika w błąd.
Który z trenerów okaże się lepszym oszustem, przekonamy się w środę. Początek meczu Polska – Niemcy o godz. 20:30. Wcześniej, bo o 18:00 ćwierćfinałową potyczkę stoczą zespoły Rosji i Włoch. Zwyciężczynie tych spotkań pojadą do Ankary. Lepszy zespół z pary Polska – Niemcy zagra tam 7 września w półfinale ze zwyciężczyniami meczu Turcja – Holandia, natomiast triumfatorki starcia włosko-rosyjskiego tego samego dnia w stolicy Turcji zagrają z lepszym zespołem z pary Serbia – Bułgaria. Mecze o medale zaplanowano w niedzielę 8 września w Ankarze – o brąz zacznie się o godz. 16:00, a o mistrzostwo Europy o 18:30.