48 godzin sport

Szczęsny wśród krezusów Serie A
Juventus Turyn poinformował o przedłużeniu kontraktu z Wojciechem Szczęsnym (na zdjęciu). Nasz reprezentacyjny bramkarz na mocy nowej umowy będzie zawodnikiem turyńskiego klubu do końca czerwca 2024 roku. Szczęsny trafił do Juventusu w lipcu 2017 roku. Do tej pory rozegrał 84 mecze w barwach „Starej Damy”. Dwa razy został mistrzem Włoch. Zdobył też puchar i superpuchar kraju. W tym sezonie wystąpił w 16 spotkaniach w Serie A, pięciokrotnie bronił w Lidze Mistrzów, zaliczył też występ w przegranym 1:3 meczu z Lazio Rzym o Superpuchar Włoch. Jego poprzednia umowa z Juventusem wygasała z końcem sezonu 2020/21. Szczęsny dostanie dużą podwyżkę – na mocy nowego kontraktu będzie dostawał rocznie 7 milionów euro netto (12,95 mln euro brutto). W ten sposób Szczęsny awansuje na siódme miejsce na liście najlepiej zarabiających piłkarzy w Serie A. De facto jest to ranking zarobków w Juventusie Turyn, bo wśród 12 najlepiej opłacanych graczy we włoskiej ekstraklasie aż dziesięciu występuje w ekipie „Starej Damy”. Na czele zestawienia jest Cristiano Ronaldo z gażą 31 mln euro.

Pierwsza porażka francuskiego judoki od 10 lat
Dwukrotny mistrz olimpijski w judo Teddy Riner przegrał pierwszą walkę od prawie 10 lat. 31-letni francuski judoka został pokonany przez 25-letniego Japończyka Kokoro Kageurę w turnieju Grand Slam w Paryżu. Dla Rinera była to pierwsza przegrana od sierpnia 2010 roku. Przez blisko dekadę pochodzący z Gwadelupy zawodnik wygrał 154 walki z rzędu w kategorii powyżej 100 kilogramów. W tym czasie zdobył dwa tytuły mistrza olimpijskiego (Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016), osiem razy wygrał mistrzostwa świata, a pięć razy mistrzostwa Europy. Mimo poniesionej porażki Riner pozostaje niezmiennie głównym faworytem do olimpijskiego złota w tegorocznych igrzyskach w Tokio.

Kubica pojeździ w tym sezonie w Formule 1 i w serii DTM
Robert Kubica został oficjalnie potwierdzony jako nowy kierowca w serii DTM. Polak będzie jeździł w prywatnym zespole obsługiwanym przez ART Grand Prix, a jego sponsorem zostanie PKN Orlen. Taką informację przekazano na konferencji prasowej z udziałem polskiego kierowcy i prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Założycielem ART Grand Prix jest Frederic Vasseur, szef zespołu Fromuły 1 Alfa Romeo Racing Orlen, w którym rezerwowym kierowcą będzie w tym sezonie Kubica. Dzięki temu polski kierowca będzie w stanie pogodzić obowiązki.

Drogie kluby z koszykarskiej ligi NBA
Według magazynu „Forbes” najdroższy klubem w koszykarskiej lidze NBA ponownie został (po raz piąty z rzędu) New York Knick. Jego wartość szacowana jest na 4,6 mld dolarów, co oznacza wzrost o 15 procent w porównaniu do poprzedniego roku. Pierwsze miejsce tego klubu jest zagadką, bo Knick w ostatnich latach nie notują żadnych sukcesów. W tym sezonie zanotowali tylko 17 zwycięstw i aż 37 porażek, przez co zajmują ostatnie miejsce w Atlantic Division. Do fazy play off nie kwalifikują się już od siedmiu lat. Drugie miejsce w rankingu „Forbesa” zajmują Los Angeles Lakers (4,4 mld dolarów, a trzecie finalista poprzednich rozgrywek Golden State Warriors (4,3 mld dol.). Aktualni mistrzowie NBA, Toronto Raptors, plasują się w tym zestawieniu dopiero na 10. pozycji (2,1 mld dolarów). Średnia wartość klubów w NBA wynosi obecnie 2,12 mld dolarów.

Nie będzie w kwietniu wyścigu F1 w Szanghaju

Grand Prix Chin w Szanghaju został przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) odwołany. Powodem jest oczywiście zagrożenie epidemią koronawirusa. Odwołanie wyścigu nie jest jednak równoznaczne ze skreśleniem go z tegorocznego kalendarza Formuły 1. FIA zostawiła w tej kwestii otwartą furtkę, bo jeśli Chiny opanują sytuację, to wtedy GP Chin mogłoby się odbyć po koniec roku, jako przedostatni wyścig w sezonie. Wystarczy tylko przesunąć w czasie kończące sezon F1 zawody o Grand Prix Abu Zabi. Zgodę na to muszą jednak wyrazić wszystkie zespoły oraz organizator wyścigu w Abu Zabi.

Kubica listkiem figowym Williamsa

Frank Williams obchodził w miniony wtorek 77. urodziny. Twórca brytyjskiego teamu Formuły 1 nie miał jednak zbyt wielu powodów do świętowania. W tym sezonie jego ekipa jest pośmiewiskiem dla kibiców i rywali. Bardziej od niego cierpi chyba tylko Robert Kubica, bo Polak nie tak sobie wyobrażał swój powrót do Formuły 1.

Interesującą diagnozę kłopotów zespołu z Grove po słabiutkim występie w Grand Prix Chin postawił mistrz świata F1 z 1997 roku Jacques Villeneuve. Znakomity przed laty kanadyjski kierowca, który tytuł wywalczył właśnie w barwach Williamsa, stwierdził, że obecne problemy tego teamu są spowodowane jego wejściem na giełdę papierów wartościowych. „Z tego powodu wszystko, co robią, jest poddawane ocenie akcjonariuszy, a dla nich najważniejszym aspektem działalności jest wypracowanie zysku. A to jak wynika z giełdowego raportu Williamsowi się udało, bo firma chwali się, że w ubiegłym roku zarobiła szesnaście milionów dolarów. Co to oznacza w praktyce, widzimy teraz na wyścigowych torach. Skoro w kasie zostało tak dużo pieniędzy, można się domyślić, że nie wydano ich na rozwój bolidów i zespołu wyścigowego. Kierownictwo Williamsa nie chce wygrywać w Formule 1, a jedynie spełniać oczekiwania akcjonariuszy” – ocenił sytuacje Villeneuve. Trudno nie przyznać racji Kanadyjczykowi.

Rozprężenie w zespole Williamsa widoczne jest na każdym kroku i w każdym niemal aspekcie wyścigowego spektaklu. Choćby w jakości pracy zespołu serwisowego w pit-stopach. Pod tym względem ekipy też ze sobą rywalizują i prowadzona jest nawet osobna klasyfikacja – DHL Fastest Awards, która na zakończenie roku wyłania ekipę prezentująca najlepsze tempo podczas wymiany ogumienia na przestrzeni całego sezonu. Podczas dwóch poprzednich wyścigów, GP Australii i GP Bahrajnu, ekipa z Grove trzymała wysoki poziom i pod względem osiąganych czasów obsługi bolidów utrzymywała miejsce w czołówce stawki. Podczas GP Chin w Szanghaju także w tej dziedzinie zaliczyła spektakularną porażkę, bo żaden z jej postojów nie znalazł się w punktowanej dziesiątce. Co ciekawe, bardziej poszkodowany okazał się Kubica, którego mechanicy przytrzymali w pit-stopie aż osiem sekund. Standardowe czasy wynoszą nieco ponad dwie sekundy, a zatem wyraźnie widać, jaki regres zanotował Williams. Dużo lepiej wyglądały dwa postoje Russella, które trwały po cztery sekundy. Dla porównania, w Szanghaju najszybsi byli mechanicy Red Bulla, którzy mogą poszczyć się zdobyciem dwóch pierwszych miejsc. Wśród najlepszych nie było dominującej na torze ekipy Mercedesa.

Dla Kubicy ta sytuacja nie jest komfortowa, bo coraz bardziej wygląda na to, że Williams celowo skazuje go na rolę outsidera w zespole, licząc, że media z czasem zaczną zrzucać to na karb niepełnej sprawności Polaka po wypadku. Nie jest to zagrywka fair wobec kogoś, kto przyprowadził sponsora (Orlen) za 10 mln euro i zgodził się ścigać za pół miliona dolarów, czyli jedną piątą średniej stawki obowiązującej w Formule 1.