Trochę mniej nędzy w Polsce

Ponad półtora miliona ludzi wegetujących trwale w skrajnej biedzie to wstyd dla wszystkich rządów.
Rok 2019 przyniósł poprawę sytuacji materialnej gospodarstw domowych w naszym kraju. Znalazło to odzwierciedlenie w niewielkim spadku zasięgu ubóstwa ekonomicznego, w tym ubóstwa skrajnego (z 5,4 proc. w 2018 r. do 4,2 proc. w 2019 r.) – stwierdził Główny Urząd Statystyczny.
Ubiegłoroczny, zauważalny spadek zasięgu skrajnego ubóstwa nastąpił po jego, także zauważalnym wzroście w 2018 r., kiedy to grono osób żyjących w skrajnej nędzy zwiększyło się w Polsce do 5,4 proc. (z 4,3 proc. w 2017 r.) – czyli z 1,6 mln do 2,1 mln.
Zakładając, iż dane zebrane przez GUS są (z pewnością) rzetelne, trzeba powiedzieć, że w związku z wyborami Prawo i Sprawiedliwość odrobiło lekcję – i zadbało o statystyczny spadek ubóstwa w 2019 r. Wprawdzie ludzie żyjący w skrajnej nędzy raczej nie głosują (potrzeba poczucia wpływu na rządy w swoim kraju należy do górnych partii piramidy Maslowa), ale ów spadek ubóstwa można było wykorzystać propagandowo, co też i uczyniono.
Prominenci PiS oczywiście nie zauważali tego, że w 2018 r. nastąpił wzrost zasięgu skrajnego ubóstwa, ale oczywiście jak najbardziej chwalili się jego spadkiem w roku 2019. A to mogło mieć pewien wpływ na wyborcze decyzje elektoratu. Czas pokaże jak liczna będzie teraz, w bieżącym roku, grupa osób żyjących w skrajnej nędzy – gdy liderom PiS już nie będą potrzebne statystyczne wskaźniki poprawy sytuacji materialnej obywateli.
Niezależnie od ich intencji politycznych, trzeba jednak zauważyć, iż w ubiegłym roku zasięg skrajnego ubóstwa wynoszący wspomniane 4,2 proc. był mniejszy, niż wtedy, gdy PiS obejmowało władzę (w 2015 r. ów wskaźnik wynosił 6,5 proc., a w 2016 r. spadł do 4,9 proc.). Tak więc, sporej grupie najbiedniejszych Polaków zaczęło się żyć nieco lepiej. To wymierne osiągnięcie, którego nie wolno przemilczać – bo dzięki temu w Polsce realnie zmniejszyła się skala wykluczenia społeczno-ekonomicznego..
Warto też dostrzec to, że za rządów PO-PSL, w 2008 r., czyli tuż przed uderzeniem kryzysu finansowego w nasz kraj, skala skrajnego ubóstwa wynosiła 5,6 proc. – a więc jednak sporo więcej niż w ubiegłym roku.
Ubiegłoroczny spadek ubóstwa skrajnego dotyczył przede wszystkim gospodarstw domowych najbardziej zagrożonych biedą – czyli utrzymujących się głównie ze świadczeń społecznych (innych niż emerytury i renty) oraz gospodarstw z co najmniej trójką dzieci poniżej 18 roku życia, mieszkających na wsi i w małych miastach. Skrajnym ubóstwem częściej dotknięte są także gospodarstwa domowe osób mających niski poziom wykształcenia.
GUS regularnie, co rok, oblicza wskaźniki dotyczące zasięgu ubóstwa ekonomicznego w Polsce opierając się na wynikach badań budżetów gospodarstw domowych. Prezentowane wskaźniki są danymi średniorocznymi. W obliczeniach uwzględnione zostały trzy różne progi (granice): ubóstwa skrajnego, relatywnego oraz tzw. ustawowego.
Po obserwowanym od 2015 do 2017 r. stopniowym zmniejszaniu się zasięgu ubóstwa ekonomicznego, w 2018 r. nastąpiło odwrócenie tej tendencji – zasięg ubóstwa ukształtował się na wyższym poziomie niż w 2017 r. Natomiast w 2019 r. odnotowano spadek zasięgu wszystkich trzech rodzajów ubóstwa (o 1,2 -1,9 punktu procentowego). Spadek zasięgu ubóstwa ekonomicznego w 2019 r. miał miejsce w sytuacji wzrostu poziomu przeciętnych dochodów i wydatków gospodarstw domowych (w ujęciu nominalnym oraz realnym – czyli uwzględniającym zmiany poziomu cen towarów i usług konsumpcyjnych).
Podstawę wyznaczania granicy ubóstwa skrajnego stanowi minimum egzystencji szacowane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS). Kategoria minimum egzystencji wyznacza bardzo niski poziom zaspokojenia potrzeb. Konsumpcja poniżej tego poziomu utrudnia utrzymanie się przy życiu i jest zagrożeniem dla psychofizycznej kondycji człowieka.
Spadek zasięgu ubóstwa w 2019 r. objął zarówno ubóstwo skrajne, jak też relatywne oraz ustawowe.
Ubóstwo ustawowe obejmuje grupę osób, które zgodnie z obowiązującymi przepisami są uprawnione do ubiegania się o przyznanie świadczenia pieniężnego z pomocy społecznej. W 2019 r. zasięg ubóstwa ustawowego był równy 9,0 proc., czyli o 1,9 pkt. proc. mniej niż w 2018 r. To wciąż potężna grupa, wynosząca aż 3,4 mln ludzi.
Relatywna granica ubóstwa dotyczy osób, utrzymujących się z najwyżej 50 proc. kwoty, którą przeciętnie miesięcznie wydają gospodarstwa domowe w Polsce. Umożliwia to wyodrębnienie tych gospodarstw i osób, których poziom konsumpcji znacząco odbiega od poziomu przeciętnego. Jak podaje GUS, w 2019 r. ubóstwa relatywnego doświadczało 13,0 proc.osób w gospodarstwach domowych (ponad 4,9 mln). To o 1,2 pkt. proc. niż w roku poprzednim.
Zaobserwowany w 2019 r. spadek zasięgu ubóstwa skrajnego dotyczył większości branych pod uwagę grup ludności. W porównaniu z 2018 r. wyraźnie zmniejszył się odsetek osób żyjących poniżej minimum egzystencji wśród gospodarstw domowych utrzymujących się głównie z niezarobkowych źródeł (innych niż emerytury i renty) – czyli praktycznie z zasiłków społecznych (o ponad 3 pkt. proc.). Te gospodarstwa są siłą rzeczy szczególnie narażone na ubóstwo skrajne, które wynosi wśród nich ponad 10 proc.
O około 2 pkt. proc. obniżyła się stopa ubóstwa wśród gospodarstw domowych rencistów. W przypadku pozostałych grup społeczno-ekonomicznych – czyli gospodarstw domowych utrzymujących się głównie z pracy najemnej, z pracy na własny rachunek, oraz emerytów i rolników – stopa ubóstwa skrajnego w 2019 r. była niższa o około 1 pkt. W rodzinach rolników około 8 proc. gospodarstw żyje w skrajnej nędzy. Natomiast w gospodarstwach domowych rencistów skrajne ubóstwo obejmuje 6 proc.
Ponadto, o około 3 pkt proc. zmniejszył się zasięg ubóstwa skrajnego wśród gospodarstw domowych z osobami posiadającymi orzeczenie o niepełnosprawności. Natomiast o 2 pkt. proc. zmniejszył się zasięg ubóstwa w gospodarstwach, w których głowa rodziny (osoba osiągająca najwyższy dochód spośród wszystkich członków gospodarstwa) legitymowała się niskim poziomem wykształcenia (co najwyżej gimnazjalnym lub zasadniczym zawodowym). Stopa skrajnego ubóstwa wśród gospodarstw, których głowa rodziny ma wykształcenie co najwyżej gimnazjalne jest ponad dwukrotnie wyższa niż przeciętnie i wynosi ok. 10 proc..
Zasięg ubóstwa skrajnego wśród dzieci i młodzieży poniżej 18 roku życia spadł zaś z 6 proc. w 2018 r. do niecałych 5 proc. w 2019 r.
Obniżenie się poziomu ubóstwa skrajnego w 2019 r. dotyczyło w głównym stopniu mieszkańców wsi i najmniejszych miast. W miastach pomiędzy 20 tys. a 200 tys. spadek stopy ubóstwa był minimalny (poniżej 1 pkt .proc). Natomiast stopa ubóstwa w największych ośrodkach miejskich (co najmniej 200 tysięcznych), w których żyje się z reguły najlepiej, pozostała na dotychczasowym poziomie. W tej kategorii miast stopa ubóstwa skrajnego jest najniższa i wynosi ok. 1 proc. .
Bliżej bieguna bogactwa są także gospodarstwa domowe utrzymujące się z pracy na własny rachunek Tam w 2019 r. stopa ubóstwa skrajnego wynosiła średnio 2 proc. Ubóstwa skrajnego rzadko doświadczają osoby z gospodarstw domowych, w których głowa rodziny ma wykształcenie wyższe (1 proc. ). Równie niskim, jednoprocentowym poziomem ubóstwa skrajnego charakteryzują się też gospodarstwa 1-osobowe oraz małżeństwa bez dzieci lub z 1 dzieckiem na utrzymaniu.
Oprócz wskaźników zasięgu ubóstwa ekonomicznego, GUS oblicza także wskaźniki zasięgu niedostatku. Granica sfery niedostatku oparta jest na minimum socjalnym obliczanym przez IPiSS. W koszyku minimum socjalnego uwzględnia się dobra i usługi służące nie tylko zaspokojeniu potrzeb egzystencyjnych, ale także towary i usługi niezbędne do wykonywania pracy, kształcenia, utrzymywania więzi rodzinnych i kontaktów towarzyskich oraz skromnego uczestnictwa w kulturze i rekreacji.
Zakłada się, że wydatki konsumpcyjne na poziomie minimum socjalnego pozwalają na prowadzenie tzw. „godnego życia”. Poziom granicy sfery niedostatku (około dwa razy wyższy od granicy ubóstwa skrajnego) oznacza, że nie należy utożsamiać jej z ubóstwem ekonomicznym. Jest to odrębna kategoria społeczno-ekonomiczna.
W roku 2019 zasięg sfery niedostatku wyniósł 39,4 proc. Był on o prawie 2 pkt .proc. niższy niż w 2018 r. – ale to wciąż prawie 15 mln mieszkańców Polski.
Niedostatku doświadczają najczęściej te same grupy gospodarstw domowych co skrajnego ubóstwa. W ubiegłym roku 2019 r. najwyższe odsetki osób żyjących w sferze niedostatku odnotowano wśród gospodarstwach domowych utrzymujących się z niezarobkowych źródeł innych niż emerytury i renty, rolników, gospodarstwach domowych z osobami o wykształceniu co najwyżej gimnazjalnym (średnio 60 – 62 proc.). W niedostatku żyje ponad 55 proc. gospodarstw domowych z co najmniej trójką dzieci do lat 18. Wyższy jest zasięg sfery niedostatku na wsi (52 proc.) niż w miastach (w zależności od wielkości miast – od 18 proc. do 40 proc.).
I chyba tak właśnie wygląda rzeczywisty podział wśród Polaków, który dał się wyraźnie zauważyć nie tylko w niedzielnych wyborach.

Nierówności podgryzają nasz rozwój społeczny

Wielkość produktu krajowego brutto to nie wszystko. Na jakość życia wpływa też długość życia w zdrowiu, niewielkie zróżnicowanie majątkowe społeczeństwa oraz ilość lat spędzonych w szkole.

Pod koniec ubiegłego roku został opublikowany raport ONZ-owskiego Programu Narodów Zjednoczonych do spraw Rozwoju (UNDP) poświęcony najbardziej znanemu w świecie badaniu pod nazwą Human Development Index (Wskaźnik Rozwoju Społecznego) połączony z rankingiem 2019 (z wynikami za 2018 r.).
W badaniu tym Polska zajęła 32. miejsce, z wartością indeksu 0,872. Jest to postęp o jedno miejsce w rankingu w stosunku do poprzedniego roku. Badaniem objęte jest 189 krajów świata.
Indeks ten służy jako kryterium do klasyfikacji krajów według ogólnego poziomu ich rozwoju społecznego w danym momencie i jest obliczany dla wszystkich krajów członkowskich ONZ.
Indeks HDI został wprowadzony w 1990 r. jako reakcja na przecenianie znaczenia Produktu Krajowego Brutto, który zdominował wtedy (tak jak i dzisiaj) oceny makroekonomiczne i społeczne poziomu rozwoju krajów. Do jego głównych autorów należał hinduski ekonomista i filozof prof. Amartya (w jęz. bengalskim znaczy nieśmiertelny) Kumar Sen, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii (1998 r.) za wkład w teorię rozwoju społecznego, badania ubóstwa, głodu i ekonomii dobrobytu.
Indeks ma charakter złożony, na który składają się trzy subindeksy i jest ich średnią geometryczną. Został wprowadzony dla porównań międzynarodowych i określa poziom rozwoju społecznego integrując czynniki ekonomiczne i społeczne danego kraju. Jest syntetycznym miernikiem opisującym efekty rozwoju społecznego w skali czasowej i przestrzennej.
Te trzy subindeksy, które składają się na podstawowy Indeks HDI to: 1. Oczekiwana długość trwania życia, jako synteza oceny stanu zdrowia, stylu i warunków życia społeczeństwa (wg danych Wydziału Ludności ONZ), 2. Edukacja, w postaci liczby lat spędzonych w szkole (wg danych UNESCO) oraz 3. PKB (dane Banku Światowego) według siły nabywczej w dolarach USA.
Przyjęto, że kraje osiągające indeksy na poziomie 0,800 – 1,00 zaliczone są do grupy „very-high”, do której zalicza się obecnie 59 krajów, od kilku lat także Polskę.
Kraje o wartościach indeksu 0,70 – 0,799 zalicza się do grupy „high” (53), w przedziale 0,50 – 0,699 do grupy „medium” (38 krajów) i pozostałe – 49 krajów, do grupy „low”. Indeks i pełny raport 2019 można znaleźć na www.hdr.undp.org/en/data
W skali świata HDI uległ w okresie 1990 – 2018 poprawie o 22,2 proc. (z 0,598 do 0,731). W Polsce wartość indeksu zwiększyła się w tym samym czasie z 0,712 do 0,872, czyli o 22,4 proc. i był to wzrost dość systematyczny, w tempie ogólnoświatowym.
W na ogół zamożnych krajach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD poprawa indeksu wyniosła tylko 14 proc. Z kolei w krajach Azji Południowej poprawa była bardzo wyraźna i wynosiła 45,3 proc., w Azji Wschodniej – 41,8 proc. a w krajach subsaharyjskich 34,9 proc.
Przeciętna długość życia w świecie to w 2018 r. – 72,6 lat, w Polsce – 78,5 lat a w Niemczech – 81,2. Średnia liczba lat spędzonych w szkole w świecie to 8,4 lat, w Polsce 12,3 lat a w Niemczech 14,1 lat. PKB wg siły nabywczej na jednego mieszkańca w 2018 r. to w świecie 15.745 USD, w Polsce – 27.626 USD a w Niemczech – 46.946 USD.
W grupie very high, do której należymy, średnia długość życia to 79,5 lat. Liczba lat spędzonych w szkole to 12 i średni PKB na mieszkańca – 40.112 USD. Jesteśmy więc poniżej średniej zarówno pod względem długości życia jak i produktu krajowego na osobę.
Dla porównania: USA znajdują się na 15. miejscu w rankingu HDI. Rosja na 49 (jeszcze w grupie very high) a Chiny na 85 miejscu z indeksem 0,758 (a więc w grupie niższej).
Indeks HDI za 2018 r.

  1. Norwegia 0,954
  2. Szwajcaria 0,946
  3. Irlandia 0,942

32. Polska 0,872

33. Litwa 0, 869

34. Zjedn. Emiraty 0,866

Czołówka rankingu HDI to: Norwegia, Szwajcaria, Irlandia, Niemcy i Hong Kong.
Wartość indeksu dla Norwegii wynosi 0,954 a dla Polski – 0,872. Taki jest obecnie dystans do najlepszych. Niemcy, do których tak lubimy się porównywać, zajmują czwartą lokatę z indeksem wynoszącym 0,939.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Słowenia (24 lokata), Czechy (26) i Estonia (30).
Za nami zaś – pozostałe nowe kraje UE: Litwa (34), Słowacja (36), Łotwa (39), Węgry (43), Chorwacja (46), Bułgaria i Rumunia (52, wartość indeksu 0,816).
W 2010 r. do indeksu HDI wprowadzono bardzo ważny dla oceny poziomu rozwoju społecznego element nierówności, stąd jego nazwa otrzymała pierwszą literę „I” (Inequality) – w całości i we wszystkich trzech subindeksach. Obliczono więc „stratę” poniesioną z tytułu nierówności, w stosunku do podstawowego Indeksu HDI.
IHDI wyniósł dla Polski 0,801, gdy podstawowy HDI wynosi 0,872. Polski indeks IHDI traci na nierówności 8,1 proc., podczas gdy świat 20 proc., Norwegia 6,8 proc., a Niemcy 8,3 proc. Ale na przykład Czechy, gdzie nierówności społeczne są mniejsze, tylko 4,6 proc., a Węgry 8 proc. Kraje zaliczone do grupy very high – średnio 10,7 proc. Za sprawą nierówności, w odniesieniu do oczekiwanej liczby lat życia tracimy w Polsce 4,3 proc.,. w edukacji 5,2 proc., natomiast pod względem PKB na mieszkańca aż 14,4 proc.
Tu warto jeszcze dodać, że współczynnik Giniego pokazujący rozwarstwienie dochodowe społeczeństwa dla Polski obliczono na 30,8 proc., gdy np. w Norwegii wynosi on 27,5 proc., a w Niemczech 31,7 proc. Współczynnik ten im niższy, tym mniejsze rozwarstwienie dochodowe.
Na 40 proc gospodarstw domowych o niskich dochodach przypada w Polsce 21,3 proc. łącznych dochodów (a w krajach OECD 18 proc., zaś w całym świecie – 17,7 proc.), a na 10 proc. o najwyższych dochodach 24,6 proc. łącznych dochodów (w krajach OECD 28 proc., zaś w skali świata 30,2 proc.).
W 2014 r. w systemie indeksów HDI wprowadzono dodatkowo Gender Development Index (GDI) a więc uwzględniający podziałem na płeć. I tak HDI dla kobiet wyniósł w 2018 r. w Polsce 0,874 a dla mężczyzn – 0,867. indeks GDI będący ilorazem tych dwóch wyniósł zatem 1,009 – a więc wypadł z korzyścią dla kobiet. Zdecydowała o tym wyższa długość trwania życia kobiet (82,4 lata kobiety i 74,6 lat mężczyźni) oraz przewaga w edukacji.
W dochodach (w kategoriach PKB) różnice na niekorzyść kobiet pozostają natomiast znaczne. PKB na kobietę wynosi 21.876 dol, a na mężczyznę 33.739 dol – a więc relacja wynosi 65 do 100 na niekorzyść kobiet.

Nie samymi pieniędzmi…

Na poziom rozwoju społecznego narodów składają się m.in. stan zdrowia obywateli, ich poziom edukacji, wielkość siły nabywczej. Czy pod tym względem dorównamy kiedykolwiek Słowenii, Czechom albo Estonii?

Opublikowany został doroczny raport wyspecjalizowanej w ONZ organizacji United Nations Development Programme, poświęcony najbardziej znanemu w świecie badaniu pod nazwą Human Development Index, a także ranking za 2018 r. Polska zajęła w nim 33 miejsce, z wartością indeksu wynoszącą 0,865.
Indeks ten służy jako kryterium do hierarchizacji krajów według ogólnego poziomu ich rozwoju społecznego w danym momencie i jest obliczany dla wszystkich krajów członkowskich ONZ.
Może być także obliczany dla poszczególnych regionów, jak to zrobiono w Polsce w 2012 r. gdy sporządzono Local Human Development Index dla województw i powiatów, czego niestety nie powtórzono do dzisiaj.

PKB to za mało

Indeks HDI został wprowadzony w 1990 r. jako reakcja na przesadny mistycyzm i przecenianie znaczenia wskaźnika wielkości produktu krajowego brutto, który zdominował wtedy oceny makroekonomiczne i społeczne poziomu rozwoju krajów. Do jego głównych autorów należał hinduski ekonomista i filozof prof. Amartya (co w języku bengalskim znaczy nieśmiertelny) Kumar Sen, noblista z ekonomii (1998 r.) za wkład w teorię rozwoju społecznego, badania w dziedzinie ubóstwa, głodu i ekonomii dobrobytu. Nagrodę im. Nobla w dziedzinie ekonomii przyznaje Bank Szwecji.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy) na który składają się trzy subindeksy – i stanowi ich średnią geometryczną. Został wprowadzony dla porównań międzynarodowych i określa poziom rozwoju społecznego, integrując czynniki ekonomiczne i społeczne danego kraju. Indeks jest syntetycznym miernikiem opisującym efekty tego rozwoju w skali czasowej i przestrzennej.
Te trzy subindeksy, które składają się na podstawowy Indeks HDI to:
1. Oczekiwana długość trwania życia, jako synteza oceny stanu zdrowia, stylu i warunków życia społeczeństwa (wg danych Wydziału Ludności ONZ),
2. Edukacja, w postaci liczby lat spędzonych w szkole (wg danych UNESCO),
3. PKB (dane Banku Światowego) według siły nabywczej a nie według kursów walut (w dolarach USA).

Polska w grupie bardzo wysokiej

Przyjęto, że kraje osiągające Indeksy na poziomie 0,800 – 1,00 zaliczone są do grupy „very-high”, do której zalicza się obecnie 59 krajów, a od kilku lat także Polskę.
Kraje o wartościach indeksu 0,70 – 0,799 zalicza się do grupy „high” – 53 krajów, w przedziale 0,50 – 0,699 do grupy „medium” – 38 krajów, zaś pozostałe: 49 krajów, do grupy „low”.
W skali świata HDI uległ w okresie 1990 – 2017 poprawie o 21,7 proc. (z 0,598 do 0,728). W Polsce wartość indeksu zwiększyła się w tym samym czasie z 0,712 do 0,865, czyli o 21,5 proc. i był to wzrost dość systematyczny.
W krajach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju poprawa indeksu wyniosła tylko 14 proc. Z kolei w krajach Azji Południowej poprawa była bardzo wyraźna i wynosiła aż 45,3 proc., w Azji Wschodniej – 41,8 proc., a w krajach subsaharyjskich 34,9 proc.
Przeciętna długość życia w świecie to w 2017 r. – 77,2 lat, w Polsce – 77,8 lat, a w Niemczech – 81,2.
Średnia liczba lat spędzonych w szkole: w świecie to 8,4 lat, w Polsce 12,3 lat a w Niemczech 17 lat.
PKB według siły nabywczej na jednego mieszkańca w 2017 r.: w świecie 15.295 USD, w Polsce – 26.150 USD a w Niemczech – 46.136 USD.
W grupie very high, do której należymy, średnia długość życia to 79,5 lat. Czas spędzony w szkole – 12,2 lat, a średni PKB na mieszkańca – 40.041 USD. Dla porównania: USA znajdują się na 13. miejscu w rankingu HDI.
Czołówka rankingu HDI to Norwegia, Szwajcaria, Australia, Irlandia i Niemcy.
Wartość Indeksu dla Norwegii wynosi 0,953 a dla Polski – 0,865. Taki jest obecnie dystans do najlepszych. Niemcy, do których tak lubimy się porównywać, zajmują piątą lokatę i mają wartość Indeksu 0,936.

Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są Słowenia (25 lokata, wartość Indeksu 0,896), Czechy (27) i Estonia (30).
Za nami zaś: pozostałe nowe kraje UE (np. Litwa na 35 miejscu), a w końcu stawki Rumunia (52).

Kobiety mają lepiej

W 2010 r. do Indeksu HDI wprowadzono bardzo ważny dla oceny poziomu rozwoju społecznego element nierówności, stąd jego nazwa otrzymała pierwszą literę „I” – Inequality (w całości i we wszystkich trzech subindeksach). Obliczono więc „stratę” poniesioną z tytułu nierówności w stosunku do podstawowego Indeksu HDI.
Polski indeks IHDI stracił na nierówności 9 proc. Świat – 20 proc. Norwegia – 8 proc., a Niemcy 8,1 proc. Ale np. Czechy tylko 5,3 proc. a Węgry 7,8 proc. Kraje zaliczone do grupy very high – 10,7 proc. W odniesieniu do oczekiwanej liczby lat życia oraz edukacji tracimy w Polsce na nierównościach 4,7 proc.
W 2014 r. w systemie indeksów HDI wprowadzono dodatkowo Gender Development Index, czyli indeks z podziałem na płeć. I tak, HDI dla kobiet wyniósł w 2017 r. 0,866 a dla mężczyzn – 0,861, a więc z korzyścią dla kobiet (indeks GDI będący ilorazem tych dwóch wyniósł 1,006). Zdecydowała o tym wyższa długość trwania życia kobiet i przewaga w edukacji. W dochodach różnice na niekorzyść kobiet pozostają natomiast znaczne.

Mazowsze przoduje (dzięki stolicy)

Jak wspomniano na początku, w 2012 r. przeprowadzono w Polsce, podobnie jak w kilku innych krajach, na zasadzie eksperymentu, badania rozwoju społecznego na poziomie lokalnym przy pomocy metodologii HDI.
Organizatorami badania było ówczesne Biuro Projektowe UNDP w Polsce, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego oraz Szkoła Główna Handlowa. Opracowano zmodyfikowaną w tym celu metodologię, przyjęto nieco inne, niż w systemie HDI, subindeksy. Poziom lokalny to w tym przypadku województwa i powiaty.
Subindeksy w LHDI to: 1. Wskaźnik Zdrowia (przeciętne trwanie życia i zagregowany współczynnik zgonów), 2. Wskaźnik Edukacji (wskaźnik edukacji przedszkolnej i wskaźnik wyników egzaminu gimnazjalnego w części matematyczno-przyrodniczej) oraz 3. Wskaźnik Zamożności.
Według wyników badań, na podstawie danych z 2010 r. pierwsze miejsce pod względem rozwoju społecznego (LHDI) zajęło woj. mazowieckie (60,21) ostatnie zaś woj. świętokrzyskie (36,78).
W podziale na subindeksy, pod względem wskaźnika zdrowia pierwsze miejsce zajęło woj. podkarpackie (72,28), a ostatnie łódzkie (31,48).
Jeśłi chodzi o wskaźnik edukacji, to pierwsze było woj. mazowieckie (61,68), a ostatnie świętokrzyskie (39,18).
Wreszcie, pod względem wskaźnika zamożności pierwsze miejsce zdobyło woj. mazowieckie (60,84) a ostatnie woj. podlaskie (25,67). Warto zwrócić uwagę nie tylko na lokaty ale także na istotne rozpiętości między wartościami indeksów między województwami.
Jeśli chodzi o LHDI w układzie powiatowym, to pierwsze miejsce zdobyła Warszawa (87,63), a na kolejnych miejscach ulokowały się powiaty piaseczyński i pruszkowski. Na ostatnim miejscu był powiat suwalski (17,24). Rozpiętości są jak widać ogromne. Ostatnia dziesiątka powiatów uzyskała indeksy rzędu 17-23.

Wieś zostaje w tyle

Główne konkluzje jakie formułuje Raport UNDP to przede wszystkim wskazanie, że najwyższy poziom LHDI występuje w metropoliach i dużych miastach oraz na obszarach wokół nich. Najniższy poziom rozwoju społecznego jest zaś w powiatach o charakterze wiejskim.
Poziom rozwoju społecznego zależy nie tylko od dochodu i zamożności ale także od kapitału ludzkiego, a zwłaszcza od poziomu edukacji . Także stan zdrowia jest wyraźnie zróżnicowany terytorialnie.
Rozwinięte konkluzje znajdują się w raporcie i zachęcam do jego ponownej lektury. Indeks i pełny raport światowy można znaleźć na stronie: www.hdr.undp.org/en/data.