Byliśmy ich głosem

24 sierpnia ulicami Warszawy przeszedł drugi Marsz na rzecz Praw Zwierząt.
Poprzedni zgromadził tysiące uczestników z całej Polski, oczekujących od obecnego rządu realizacji obietnicy zakazu hodowli zwierząt na futra.
To inicjatywa zapoczątkowana przez brytyjską organizację Surge – a także jedyne w Polsce tak głośne i rozpoznawalne na całym świecie wydarzenie zrzeszające tych, którzy na co dzień walczą o prawa i poprawę dobrostanu zwierząt.
– To od naszych wyborów moralnych zależy, czy stajemy w obronie zwierząt, czy milczymy, gdy dzieje im się krzywda. Nie mam żadnych wątpliwości, że współczucie i solidarność mają moc zmieniania świata na lepsze. Dlatego bardzo zachęcam każdą osobę, która sprzeciwia się przemocy wobec zwierząt do tego, by przyszła 24 sierpnia na marsz w ich imieniu i pokazała, że chce żyć w świecie, opartym na szacunku do innych gatunków, a nie ich brutalnej dominacji. Ten marsz jest dla nas wszystkich – istot, które czują – zachęcała do udziału w marszu Karolina Kuszlewicz, Rzeczniczka Praw Zwierząt, z którą rozmawiałam w przeddzień wydarzenia.
W tym roku do grona organizatorów dołączyła fundacja „Viva!”, z którą mam przyjemność współpracować.

Uwrażliwiamy się

W tym roku odbyło się pierwsze w historii badanie wiedzy Europejczyków na temat przemysłowego chowu kurczaków na mięso oraz ich stosunku do tego rodzaju hodowli. Respondentami byli m.in. mieszkańcy krajów przodujących w produkcji mięsa drobiowego w Europie, w tym Polski, która zajmuje na tej liście pozycję lidera. Jak się okazuje, zdecydowana większość Polaków chce lepszej ochrony kurczaków i wprowadzenia oznaczeń dotyczących rodzaju chowu, z jakiego pochodzi mięso.
Badanie zrealizowane przez ComRes w styczniu tego roku wykazało, że problemy te nie są powszechnie znane – 64 proc. Polaków przyznało, że wie na temat współczesnej hodowli kurczaków niewiele lub nic. W badaniu zostały również zawarte pytania odnośnie znakowania produktów i ich pochodzenia. Aż 93 proc. Polaków chciałaby, aby kurczaki sprzedawane na terenie UE były oznakowane pod kątem kraju pochodzenia, a dla 90 proc. ankietowanych chciałoby także oznaczenia mówiącego o warunkach, w jakich były hodowane kurczaki.
– Polacy coraz częściej zwracają uwagę na pochodzenie produktów, które spożywają. Według raportu Eurogroup już blisko 2/3 Polaków potwierdza, że woli kupować mięso pozyskiwane w bardziej etyczny sposób – komentuje Marta Cendrowicz, dyrektorka ds. kampanii biznesowych Stowarzyszenia Otwarte Klatki – W zeszłym roku rozpoczęliśmy kampanię “Frankenkurczak”, której celem jest poprawa dobrostanu brojlerów. Mamy nadzieję, że firmy, z którymi będziemy rozmawiać, dołożą wszelkich starań, by oferowane przez nie mięso spełniało oczekiwania Polaków. Konsumenci niejednokrotnie są w szoku, gdy dowiadują się, że kurczaki dożywają zaledwie 6 tygodni i że w samej Polsce zabija się ich ponad miliard rocznie. Warunki życia zwierząt są dla nich ważne – dodaje.