Zmarzlik mistrzem!

Bartosz Zmarzlik jako trzeci z polskich żużlowców, po Jerzym Szczakielu i Tomaszu Gollobie, wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata. W minioną sobotę w Toruniu w ostatnich zawodach tegorocznej edycji Speedway Grand Prix zawodnik Stali Gorzów zajął czwartą lokatę, ale obronił przewagę punktową jaką miał nad Duńczykiem Leonem Madsenem i Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem.

Zmarzlik przystępował do Grand Prix Polski w Toruniu z przewagą siedem punktów nad drugim w klasyfikacji generalnej Sajfutdinowem i dziewięciu nad trzecim Madsenem. 24-letni polski żużlowiec, który ma już w dorobku brązowy medal cyklu SGP zdobyty w 2016 roku i srebrny wywalczony w poprzednim sezonie, wytrzymał presję i w sobotni wieczór na toruńskiej Motoarenie zdobył tak wyczekiwany przez kibiców żużla w naszym kraju tytuł indywidualnego mistrza świata. Do koronacji Zmarzlika doszło po drugim biegu półfinałowym Grand Prix Polski w Toruniu, w którym gorzowianin okazał się najlepszy. W tym momencie było już przesądzone, że odrabiający zaciekle straty Leon Madsen już nie wyjdzie na prowadzenie, nawet w przypadku wygranej w finale.

A po fazie zasadniczej w grze o złoto pozostawali już tylko Polak i Duńczyk. W swoim wyścigu półfinałowym Zmarzlik potrzebował dwóch punktów, aby zapewnić sobie upragniony mistrzowski tytuł. Na wejściu w pierwszym łuku wyprzedził Sajfutdinowa i już nie dał sobie odebrać prowadzenia, czym wprowadził kibiców w euforię.

Tytuł potrzebny potentatom

Radość z tego triumfu podzielają nie tylko fani czarnego sportu, ale też całe żużlowe środowisko, mocno już podrażnione faktem, że chociaż Polska jest absolutną i niekwestionowaną potęgą w tej odmianie sporu motorowego, ma najsilniejszą ligę, najpiękniejsze stadiony, fantastyczną oglądalność i sukcesy w rywalizacji zespołowej, to w rywalizacji o najbardziej prestiżowy tytuł zwyciężali reprezentanci innych nacji. Kiepska passa została jednak w końcu przerwana i wcale nie musi skończyć się na tegorocznym sukcesie Zmarzlika. Od wygranej Szczakiela na kolejną, autorstwa Golloba, fani speedaway’a musieli czekać 37 lat, przerwa między triumfem Golloba a Zmarzlika trwała dziewięć. .

O ile Gollob swój tytuł zdobył już u schyłku kariery, bo w wieku 39 lat, to 24-letni Zmarzlik jest tak naprawdę dopiero u jej progu. Żużlową licencję świeżo upieczony indywidualny mistrz globu zdobył w 2010 roku, ale miał taki talent, że już w następnym roku zadebiutował w żużlowej ekstralidze w barwach gorzowskiej Stali, dla której nieprzerwanie zdobywa punkty do dzisiaj. To właśnie w Gorzowie poznał Tomasza Golloba, który w latach 2008-2012 był zawodnikiem Stali i stał się mentorem utalentowanego nastolatka, a gdy kończył karierę w reprezentacji Polski, oficjalnie namaścił Zmarzlika na swojego następcę.
Wielki talent to jeszcze za mało, żeby w tym trudnym sporcie wspiąć się na szczyt. Potrzebne są jeszcze tytaniczne wręcz pracowitość, wytrwałość oraz perfekcjonizm w pracy ze sprzętem. No i trzeba całe swoje życie podporządkować żużlowej rywalizacji. Zmarzlik wszystkie te warunki bezwzględnie spełnił i dlatego dzisiaj święci triumf. Zapewne nie po raz ostatni, bo ma przed sobą jeszcze wiele lat ścigania się na najwyższym poziomie. Ale póki co zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego żużla, bo jest dopiero trzecim naszym zawodnikiem, który wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata. Przed nim dokonali tego Jerzy Szczakiel w roku 1973 roku oraz dziewięć lat temu Tomasz Gollob (w 2010).

Może to nie ostatni tytuł?

W cyklu Grand Prix Zmarzlik debiutował podczas GP Polski w Gorzowie w 2012 roku. Był to debiut błyskotliwy, bo 17-letni wtedy żużlowiec startując z dziką kartą wywalczył trzecią lokatę. Dwa lata później w turnieju na gorzowskim stadionie nie miał już sobie równych, zostając najmłodszym zwycięzcą turnieju GP w historii. Jako stały uczestnik w mistrzostwach świata pojawił się w sezonie 2016 i od razu zdobył brązowy medal. W ubiegłym roku dołożył do kolekcji srebrny krążek, a ten sezon zakończył w trofeum z najcenniejszego kruszcu.

A początek zmagań wcale tego sukcesu nie zapowiadał. Podczas inauguracyjnej rundy na PGE Narodowym nie zdołał awansować do finału. Wygrał kolejny turniej w Krsko, by w Pradze znaleźć się nawet poza półfinałami. Dopiero od piątej rundy, we Wrocławiu, Zmarzlik rozpoczął marsz po złoto. W pięciu kolejnych turniejach tylko raz nie stanął na podium, a zwyciężył jeszcze w Vojens.

Pozostały Polakom powiodło się gorzej. Na szóstej pozycji zmagania ukończył as Sparty Wrocław Maciej Janowski. Rzutem na taśmę miejsce wśród uczestników przyszłorocznych zmagań w SGP uratował wicemistrz świata z 2017 roku Patryk Dudek, który zajął ósmą lokatę. Niestety, z elity wypadł lider Unii Leszno Janusz Kołodziej, który w klasyfikacji generalnej zajął dopiero 14. miejsce, chociaż wygrał turniej w Pradze i z dobrej strony pokazał się też we Wrocławiu. W pozostałych zawodach cyklu Kołodziej jeździł jednak słabo. Jedno miejsce wyżej przed naszym żużlowcem uplasował się ustępujący mistrz Tai Woffinden, ale Brytyjczykowi w osiągnięciu lepszego wyniku przeszkodziła kontuzja. Poza pierwszymi ośmioma żużlowcami, pewna jazdy w SGP 2020 jest też najlepsza trójka z GP Challenge – Matej Zagar, Niels Kristian Iversen i Max Fricke. Cztery pozostałe miejsca są na stałe „dzikie karty”.

 

Unia Leszno nadal na tronie

Żużlowcy Unii Leszno pokonali w rewanżowym meczu finału PGE Ekstraligi Spartę Wrocław 59:31 (pierwszy mecz, we Wrocławiu, wygrali 47:43) i po raz trzeci z rzędu zdobyli mistrzostwo Polski. Brązowe medale wywalczyła ekipa Włókniarza Częstochowa, pokonując w dwumeczu o 3. miejsce Falubaz Zielona Góra.

Zespół prowadzony przez Piotra Barona w obecnym sezonie przegrał tylko jeden mecz w rundzie zasadniczej, a w obu finałowych potyczka nawet przez moment nie musiał obawiać się o zwycięstwo. Wisienką na torcie była rozegrana w miniona niedziele rewanżowa potyczka ze Spartą. Stadion w 60-tysięcznym Lesznie wypełnił się do ostatniego miejsca. Zwycięstwo żużlowców Unii, którzy zdobyli trzeci z rzędu, a 17 w historii mistrzowski tytuł (Unia jest pierwszą drużyną od 24 lat, która po raz trzeci z rzędu została mistrzem Polski, co poprzednio udała się Sparcie Wrocław w latach 1993-1995) oglądało 16 760 widzów. Punkty dla ekipy „Byków” zdobywali: Piotr Pawlicki (12), Janusz Kołodziej (10+2), Bartosz Smektała (10+1), Rosjanin Emil Sajfutdinow (10), Australijczyk Brady Kurtz (8+2), Jarosław Hampel (5+1), Dominik Kubera (4).

Dla Hampela i Kołodzieja to już siódmy mistrzowski tytuł w karierze. W historii polskiego żużla więcej drużynowych trofeów na koncie ma tylko sześciu żużlowców. Najlepszy pod tym względem jest Stanisław Tkocz, który w barwach ROW Rybnik wywalczył 11 tytułów w latach 1956-70. A Unia Leszno jako klub nie ma sobie równych w polskim speedway’u w liczbie zdobytych mistrzostw Polski. Leszczynianie mają ich obecnie w dorobku już 17 i od kolejnego zespołu na liście wszech czasów, ROW Rybnik, mają o pięć złotych medali więcej. W drugiej dekadzie XXI wieku Unia Leszno mistrzowskie tytuły zdobywała w 2010, 2015, 2017, 2018 i 2019 roku.
Brązowy krążki tegorocznych mistrzostw wywalczył zespół Włókniarza Częstochowa, który w dwumeczu o trzecie miejsce okazał się lepszy od Falubazu Zielona Góra (57:33 i 44:45).

Tradycyjnie żużlowy sezon zakończy 7 października wielka gala w ATM Studio w Warszawie, podczas której rozdane zostaną nagrody w pięciu kategoriach. Wśród gości z pewnością brylował będzie świeżo upieczony indywidualny mistrz świata, bo dwa dni wcześniej na Motoarenie w Toruniu odbędą się ostatnie zawody cyklu Grand Prix. Największe szanse na zdobycie tytułu ma żużlowiec Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik, który prowadzi z przewagą 9 punktów nad Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem (Unia Leszno) i 11 pkt nad Duńczykiem Leonem Madsenem (Włókniarz Częstochowa). Cała trójka pewnie zjawi się na gali, bo wszyscy dostali nominacje do nagród za starty w PGE Ekstralidze.

Lista nominowanych:
Kategoria „Niespodzianka Sezonu”: Jakub Jamróg (Sparta Wrocław), Wiktor Lampart, Mikkel Michelsen, Paweł Miesiąc (wszyscy Motor Lublin), Anders Thomsen (Stal Gorzów);
Kategoria „Najlepszy Junior”: Maksym Drabik (Sparta Wrocław), Michał Gruchalski (Włókniarz Częstochowa), Dominik Kubera, Bartosz Smektała (obaj Unia Leszno), Wiktor Lampart (Motor Lublin);
Kategoria „Najlepszy Trener”: Piotr Baron (Unia Leszno), Marek Cieślak (Włókniarz Częstochowa), Adam Skórnicki (Falubaz Zielona Góra), Dariusz Śledź (Sparta Wrocław), Jacek Ziółkowski (Motor Lublin);
Kategoria „Najlepszy Zawodnik Zagraniczny”: Jason Doyle (Get Well Toruń), Leon Madsen (Włókniarz), Martin Vaculik (Falubaz Zielona Góra), Emil Sajfutdinov (Unia Leszno), Tai Woffinden (Sparta Wrocław);
Kategoria „Najlepszy Polski Zawodnik”: Maksym Drabik, Maciej Janowski (obaj Sparta Wrocław), Janusz Kołodziej, Piotr Pawlicki (obaj Unia Leszno), Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów).

 

Mistrza świata poznamy w Toruniu

Bartosz Zmarzlik zajął trzecie miejsce w Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff, przedostatniej eliminacji mistrzostw świata. Wygrał Duńczyk Leon Madsen, przed Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem, ale przed ostatnim turniejem cyklu, Grand Prix Polski w Toruniu, Zmarzlik utrzymał pozycje lidera klasyfikacji generalnej.

Nawierzchnia toru w Cardiff na początku zawodów bardziej sprzyjała zawodnikom startującym z pól wewnętrznych. Pierwsze cztery biegi wygrywali żużlowcy w kaskach czerwonych. Wiele zmieniło się po pierwszym równaniu toru. Świetnie spod taśmy w piątej odsłonie wyszli z zewnętrznych pól Maciej Janowski i Bartosz Zmarzlik, którzy między sobą rozstrzygnęli walkę o trzy punkty. Z kwartetu naszych żużlowców kiepski występ zaliczył Janusz Kołodziej, niewiele lepiej od niego wypadł też Patryk Dudek. Janowski był bliski awansu do półfinału, ale w ostatnim biegu fazy zasadniczej przegrał z Matejem Zagarem i także jak Dudek i Kołodziej zakończył zawody po 20 biegach. Na placu boju pozostał tylko Zmarzlik, ale on jest liderem klasyfikacji generalnej cyklu i walczy o pierwszy w karierze tytuł indywidualnego mistrza świata.

Żużlowiec Stali Gorzów nie mógł odpuścić nawet na chwilę, bo na walijskim torze dobrze radzili sobie jego najpoważniejsi konkurenci do tytułu – Duńczyk Leo Madesn i Rosjanin Emil Sajfutdinow.

W finale zmierzyli się Zmarzlik, Madsen i Sajfutdino oraz walczący o miejsce w przyszłorocznej edycji cyklu Grand Prix Australijczyk Jason Doyle. Najważniejszy start wieczoru fenomenalnie rozegrał Madsen i nie dał odebrać sobie zwycięstwa do mety. Sajfutdinow po zaciętej walce ze Zmarzlikiem zajął drugą pozycję, a Polak minął metę na trzecim miejscu. Przed ostatnim turniejem, Grand Prix Polski, która odbędzie się 5 października w Toruniu, Zmarzlik z dorobkiem 118 pkt utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Za nim ze stratą siedem punktów jest Sajfutdinow, a trzecią lokatę ze stratą dziewięciu „oczek” do lidera okupuje Madsen.

Dawno już nie było w rywalizacji o indywidualne mistrzostwo świata sytuacji, by lider klasyfikacji generalnej miał tak niewielka przewagę nad kolejnymi w zestawieniu rywalami. Ostatni raz, gdy pierwszy zawodnik miał zapas mniejszy niż 10 punktów, zdarzyło się siedem lat temu. Wtedy także wszystko rozstrzygało się na Motoarenie w Toruniu. Australijczyk Chris Holder miał dwa punkty przewagi nad Duńczykiem Nickiem Pedersenem i wytrzymał presję, zdobywają swój jedyny w karierze mistrzowski tytuł.

Do zmiany lidera po ostatnim turnieju dochodziło jak dotąd trzykrotnie. W 1996 roku w duńskim Vojens Amerykanin Billy Hamill odrobił z nawiązką dziewięć punktów do Duńczyka Hansa Nielsena. Trzy lata później, także w Vojens, obolałego po karambolu w finale Złotego Kasku Tomasza Golloba wyprzedził Szwed Tony Rickardsson, odrabiając w ostatnim turnieju stratę czterech punktów. Trzeci przypadek miał miejsce w 2003 roku, kiedy to Nicki Pedersen w norweskim Hamar wyrwał ostatnich zawodach tytuł Australijczykowi Jasonowi Crumpowi.

Ostatni turniej tegorocznej edycji cyklu Grand Prix odbędzie się w Toruniu 5 października.

Top 10 klasyfikacji generalnej Grand Prix:
1. Bartosz Zmarzlik (Polska, 118 pkt); 2. Emil Sajfutdinow (Rosja, 111); 3. Leon Madsen (Dania, 109); 4. Fredrik Lindgren (Szwecja, 98); 5. Martin Vaculik (Słowacja, 88); 6. Maciej Janowski (Polska, 80); 7. Patryk Dudek (Polska, 75); 8. Matej Zagar (Słowenia, 74); 9. Jason Doyle (Australia, 73); 10. Artiom Łaguta (Rosja, 69).

 

Grand Prix Danii dla Zmarzlika

Bartosz Zmarzlik wygrał Grand Prix Danii na torze w Vojens i znacznie zwiększył swoje szanse na zdobycie pierwszego w karierze tytułu indywidualnego mistrza świata na żużlu. Polak na dwa turnieje przed końcem zmagań jest liderem klasyfikacji generalnej z przewagą 9 pkt nad drugim w zestawieniu Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem.

Komplet widzów na stadionie w Vojens trzymał kciuki za Leona Madsen w nadziei, że ich rodak wygra zawody o Grand Prix Danii i samodzielnie obejmie pozycję lidera w klasyfikacji generalnej indywidualnych mistrzostw świata, która do soboty dzierżył na spółke z Bartoszem Zmarzlikiem. Te nadzieje przekreślił jednak świetnie jeżdżący tego dnia polski żużlowiec. W miniona sobotę warunki do ścigania na torze w Vojens były bardzo trudne. Opady deszczu, z powodu których odwołano piątkowe kwalifikacje, utrudniły należyte przygotowanie nawierzchni, zwłaszcza na łukach. Najlepiej w tych warunkach radził sobie Zmarzlik, który zdobył w sumie 18 punktów. W finale gorzowianin okazał się lepszy od Słoweńca Mateja Zagara (13 pkt), Szweda Fredrika Lindgrena (15 pkt) i Rosjanina Emila Sajfutdinowa (16 pkt). Madsen w tych trudnych warunkach zawiódł i po raz drugi z rzędu nie awansował do półfinału kończąc zawody z zaledwie siedmioma punktami.

Dla Zmarzlika triumf w Vojens był szóstym w cyklu Grand Prix, a trzecim w tym roku. Dzięki zwycięstwu został samodzielnym liderem klasyfikacji generalnej z dorobkiem 103 punktów. Drugi jest Rosjanin Emil Sajfutdinow (94 pkt), a trzeci Madsen (92 pkt). Maciej Janowski zajmuje szóste miejsce, o jedną pozycje niżej plasuje się Patryk Dudek, zaś Janusz Kołodziej jest 12. Kolejne zawody odbędą się 21 września na Millenium Stadium w Cardiff, a cykl zakończy turniej o Grand Prix Polski w Toruniu (5 października).

Popis Janowskiego i Zmarzlika

Turniej o Grand Prix Niemiec na torze w niemieckim Teterow zakończył się sukcesem polskich żużlowców – zawody wygrał Maciej Janowski, ale drugą lokatę zajął Bartosz Zmarzlik, który dzięki temu dogonił w klasyfikacji generalnej Duńczyka Leona Madsena i znowu ma szanse za zdobycie tytułu indywidualnego mistrza świata.

Polscy żużlowcy wreszcie odczarowali tor w Teterow, na którym do tej pory nie odnosili sukcesów. Przed zawodami o Grand Prix Niemiec Zmarzlik tracił do Madsena sześć punktów i jego szanse na odrobienie tej straty nie wyglądały realnie. Gorzowian tymczasem już od pierwszego wyścigu na niemieckim torze spisywał się świetnie i pewnie wygrał fazę zasadniczą. Duńczyk natomiast jeździł w kratkę i dopiero w ostatniej serii zapewnił sobie awans do półfinału. Zmarzlik i Madsen zmierzyli się walce o miejsce w finale. Obu pogodził w tym wyścigu znakomicie dysponowany w ten sobotni wieczór Janowski, ale większe powody do zadowolenia miał drugi na mecie Zmarzlik, trzeci Madsen odpadł z dalszej rywalizacji.

Z drugiego półfinału miejsce w finałowej czwórce zapewnili sobie Słoweniec Matej Żagar oraz Duńczyk Niels Kristian Iversen, odpadli natomiast trzeci w klasyfikacji generalnej Rosjanin Emil Sajfutdinow i trzeci z naszych żużlowców w półfinale, Patryk Dudek. W Teterowie nie powiodło się jedynie czwartemu z kwartetu naszych zawodników, Januszowi Kołodziejowi. On swój występ zakończył na rundzie zasadniczej.

W finale Janowski nie dal rywalom żadnych szans. Prowadził od startu do mety i wygrał szósty turniej z cyklu Grand Prix w karierze. Ogromne możliwości i wielką formę potwierdził także Zmarzlik, który zaliczył słaby start, ale z czwartego miejsca zdołał się przebić na drugą pozycję przed Żagara i Iversena. Jego sukces jest tym bardziej cenny, że gorzowianin ścigał się na nowym motocyklu, którego wcześniej nie miał okazji przetestować.

Na trzy eliminacje przed zakończeniem mistrzostw Zmarzlik i Madsen mają po 85 punktów i o siedem punktów wyprzedzają trzeciego w zestawieniu Sajfutdinowa oraz o 13 zajmujących wspólnie czwarta lokatę Szweda Fredrika Lindgrena i Słowaka Martina Vaculika. Z Polaków Dudek jest szósty (70 pkt), Janowski ósmy (67 pkt), a Kołodziej 11. (50 pkt).

Następny turniej z cyklu Grand Prix odbędzie się w najbliższa sobotę (7 września) w duńskim Vojens. Potem żużlowców czekają jeszcze starty w Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff (21 września) oraz w kończących zmagania Grand Prix Polski na Motoarenie w Toruniu (5 października).

Wyniki GP Niemiec:
1. Maciej Janowski – 16 pkt (2,2,2,2,2,3,3); 2. Bartosz Zmarzlik – 16 (3,2,2,3,2,2,2); 3. Matej Zagar – 15 (3,3,1,3,1,3,1); 4. Niels Kristian Iversen – 13 (2,3,1,2,3,2,0); 5. Emil Sajfutdinow – 10 (0,0,3,3,3,1); 6. Leon Madsen – 10 (3,1,2,0,3,1); 7. Fredrik Lindgren – 9 (1,1,3,2,2,0); 8. Patryk Dudek – 8 (0,3,3,1,1,0); 9. Antonio Lindbaeck – 8 (3,2,2,0,1); 10. Artiom Łaguta – 8 (1,2,0,3,2); 11. Tai Woffinden – 8 (2,3,1,1,1); 12. Jason Doyle – 6 (2,0,3,1,0); 13. Robert Lambert – 4 (0,1,0,0,3); 14. Martin Vaculik – 4 (1,1,0,2,0); 15. Janusz Kołodziej – 2 (0,0,1,1,0); 16. Martin Smolinski – 1 (1,0,0,0,-).

Top 10 klasyfikacji generalnej:
1. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 85 pkt; 2. Leon Madsen (Dania) – 85; 3. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 78; 4. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 72; 5. Martin Vaculik (Słowacja) – 72; 6. Patryk Dudek (Polska) – 70; 7. Maciej Janowski (Polska) – 67; 8. Artiom Łaguta (Rosja) – 57; 9. Niels-Kristian Iversen (Dania) – 54; 10. Matej Żagar (Słowenia) – 52; 11. Janusz Kołodziej (Polska) – 50 . Miejsce pozostałych Polaków: 17. Bartosz Smektała (Polska) – 10; 20. Maksym Drabik (Polska) – 4.

 

Bez triumfu w Malilli

Grand Prix Skandynawii na torze w Malilli wygrał Szwed Fredrik Lindgren, przed Duńczykiem Leonem Madsenem i Maciejem Janowskim. Lider klasyfikacji generalnej Bartosz Zmarzlik nie awansował do finału i stracił prowadzenie na rzecz Madsena. Nasz żużlowiec jest drugi ze stratą sześciu punktów.

Piątkowe kwalifikacje wygrał w cuglach Maciej Janowski, który jako jedyny swoje najlepsze okrążenie przejechał w czasie poniżej 14 sekund i jako pierwszy mógł wybrać numer startowy. W pierwszej piątce kwalifikacji znaleźli się również Janusz Kołodziej (3. miejsce), Bartosz Zmarzlik (4. lokata) i Patryk Dudek (5. pozycja). W kwalifikacjach udział wzięło wszystkich szesnastu uczestników sobotnich zawodów.

W sobotnich zawodach Janowski potwierdził wysoką formę i był najlepszy z kwartetu naszych żużlowców, zajmując w finale trzecią lokatę. Słabo wypadł tym razem Zmarzlik, który wygrał poprzedni turniej cyklu Grand Prix we Wrocławiu i dzięki temu objął prowadzenie. W Malilli zaczął świetnie i pewnie wygrał pierwszy wyścig. W następnych wiodło mu się już jednak gorzej. W piątym biegu minął go Madsen, w 12. Lindgren, a w 14. Mikkel Michelsen.
Przed turniejem Zmarzlik miał na koncie 61 pkt, tyle samo ile Madsen i Rosjanin Emil Sajfutdinow, a za plecami tego tercetu czaił się Słowak Martin Vaculik z dorobkiem 59 pkt. Po każdym biegu z udziałem każdego z wymienionych kibice sprawdzali sytuację w „generalce”. Po serii zasadniczej fani Zmarzlika mogli się cieszyć, bo do półfinału nie awansował Sajfutdinow, a Madsen miał defekt w czwartej serii, lecz ostatecznie to Duńczyk wyjechał z Malilli jako nowy lider klasyfikacji generalnej. Zmarzlik, pomijając pierwszy bieg, w pozostałych męczył się od startu do mety i z trudem przebił się do półfinału. W potyczce o awans do najlepszej czwórki zawodów szczęście mu już nie dopisało. Gorzowianin musiał startować z trzeciego, najgorszego pola i przyjechał na ostatniej, czwartej pozycji.

Mimo trzeciego miejsca Janowskiego nasi żużlowcy wrócili ze Szwecji na tarczy. Oprócz utraty pozycji lidera przez Zmarzlika, stratę zanotował też Janusz Kołodziej, wypadając poza czołową ósemkę klasyfikacji generalnej. Nadal mamy w niej jednak trzech reprezentantów, ale Janowski ma już dużą stratę. Cała nadzieja zatem Zmarzliku i Patryku Dudku, który jest szósty ze stratą siedmiu punktów do trzeciego Vaculika.

Klasyfikacja generalna SGP:
1. Leon Madsen (Dania) – 75; 2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 69; 3. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 68; 4. Martin Vaculik (Słowacja) – 68; 5. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 63; 6. Patryk Dudek (Polska) – 61; 7. Maciej Janowski (Polska) – 51; 8. Artiom Łaguta (Rosja) – 50; 9. Janusz Kołodziej (Polska) – 48; 10. Jason Doyle (Australia) – 42; 11. Niels Kristian Iversen (Dania) – 41; 12. Matej Zagar (Słowenia) – 37; 13. Max Fricke (Australia) – 36; 14. Antonio Lindbaeck (Szwecja) – 30; 15. Tai Woffinden (W. Brytania) – 27; 16. Robert Lambert (W. Brytania) – 24; 17. Bartosz Smektała (Polska) – 10; 18. Mikkel Michelsen (Dania) – 9; 19. Oliver Berntzon (Szwecja) – 7; 20. Vaclav Milik (Czechy) – 4; Maksym Drabik (Polska) – 4.

 

Emil Sajfutdinow wrócił do gry

Rozegrany w minioną sobotę na torze w Hallstavik turniej o Grand Prix Szwecji wygrał Rosjanin Emil Sajfutdinow i awansował na pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Tyle samo punktów co on mają też Polak Patryk Dudek oraz Duńczyk Leon Madsen.

Na fatalnie przygotowanym torze w Hallstavik w stawce najlepiej radził sobie Sajfutdinow i on też wygrał zawody, pierwsze w cyklu Grand Prix od sześciu lat. Organizatorzy cyklu mają w tym roku spore problemy z utrzymaniem przyzwoitego poziomu rywalizacji, bo albo sędziowie wypaczają jej przebieg karygodnymi błędami, albo źle przygotowane tory psują jakość żużlowych spektakli, jak ten w szwedzkiej edycji Grand Prix. Na nim pogrzebał swoje szanse Janusz Kołodziej, który zwyciężył w poprzedniej odsłonie cyklu, w GP Czech w Pradze.

Tym razem żużlowiec Unii Leszno był jedynie statystą i zakończył udział w zawodach w Hallstavik na fazie zasadniczej. Niewiele lepiej poszło Duńczykowi Leonowi Madsenowi, który przed GP Szwecji był na spółkę z Dudkiem liderem klasyfikacji generalnej. W Szwecji zdobył tyle samo punktów co Kołodziej i też zakończył udział w zawodach po fazie zasadniczej.
Polscy kibice największe nadzieje wiązali jednak z występem Bartosza Zmarzlika, który od wielu sezonów ściga się z powodzeniem w szwedzkiej lidze, a w obecnym wręcz ją zdominował. Zmarzlik w tym sezonie Elitserien aż sześć z dotychczasowych 10 meczów kończył w kompletem punktów, a w 51 biegach stracił zaledwie sześć punktów. Dzięki temu może popisać się znakomitą średnią 2,88 pkt na bieg.

Niestety, na grząskim torze Zmarzlik przepadł w półfinale. Lepiej od niego z polskich żużlowców poradził sobie Maciej Janowski, który przed rokiem wygrał Grand Prix Szwecji, a tym razem zajł w finale trzecie miejsce. Dwaj pozostali nasi zawodnicy, Patryk Dudek i wspomniany Kołodziej zakończyli rywalizacje na fazie zasadniczej. Imprezę wygrał Sajfutdinow, dla którego był to pierwszy triumf w cyklu po sześciu latach przerwy. Dzięki wygranej Rosjanin z polskim paszportem dogonił Dudka i Madsena w „generalce”.

Kolejna runda Grand Prix odbędzie się 3 sierpnia we Wrocławiu. Wcześniej w rosyjskim Togliatti rozegrane zostaną finały Speedway of Nations (20-21 lipca). Biało-czerwoni wystąpią tam w składzie: Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i Maksym Drabik.

Najlepsi w GP Szwecji:
1. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 17 (3,3,2,3,1,2,3); 2. Martin Vaculik (Słowacja) – 16 (3,3,3,0,3,2,2); 3. Maciej Janowski (Polska) – 13 (2,1,3,2,1,3,1); 4. Max Fricke (Australia) – 11 (1,1,3,0,3,3,0); 5. Matej Zagar (Słowenia) – 10 (3,2,3,1,0,1); 6. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 10 (0,3,1,3,2,1); 7. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 8 (2,2,2,1,1,0); 8. Niels Kristian Iversen (Dania) – 8 (2,1,2,1,2,u).
Top 10 klasyfikacji generalnej SGP:
1. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 47 pkt; Patryk Dudek (Polska) – 47; Leon Madsen (Dania) – 47; 4. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 44; 5. Martin Vaculik (Słowacja) – 44; 6. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 42; 7. Niels Kristian Iversen (Dania) – 32; 8. Jason Doyle (Australia) – 30; 9. Janusz Kołodziej (Polska) – 29; 10. Artiom Łaguta (Rosja) – 27.

 

Unia Leszno mistrzem Polski na żużlu

Żużlowcy Unii Leszno po raz 16. zdobyli drużynowe mistrzostwo Polski. W pierwszym meczu finałowym przegrali w Gorzowie ze Stala 44:46, ale w minioną niedzielę w rewanżu na własnym stadionie pokonali gorzowian 50:40. Ekipa Stal po raz trzynasty wywalczyła tytuł wicemistrzowski, ale o swój dziesiąty tytuł mistrz musi powalczyć w kolejnym sezonie.

 

W rewanżowym meczu finału PGE Ekstraligi Fogo Unia Leszno pokonała Cash Broker Stal Gorzów 50:40, w dwumeczu wygrała 94:86 i sięgnęła po drużynowe mistrzostwo Polski w sezonie 2018. Dla klubu z Wielkopolski to już tytuł numer 16, co oznacza, że umocnił się on na prowadzeniu w tabeli medalowej wszech czasów Druzynowcy Mistrzostw Polski. Zmagania ligowe zespół z Leszna wygrywał w sumie 17 razy, ale w 1984 roku tytuł został mu odebrany. Leszczynianie tegoroczny mistrzowski tytuł zapewnili sobie już po 14 wyścigach spotkania rewanżowego. Tym samym Unia jest pierwszym zespołem od 13 lat, któremu udało się obronić mistrzowski tytuł. Po raz ostatni tej sztuki dokonali żużlowcy Unii Tarnów w 2005 roku.

Rewanżowy mecz finału ekstraligi miał sie odbyć 23 września, ale organizatorzy zawodów uwierzyli niekorzystnym prognozom pogody i dzień wcześniej podjęli decyzję o przełożeniu meczu. Jak się okazało, podjęli słuszną decyzję, bo rzeczywiście w poprzednią niedzielę przez całe popołudnie w Lesznie padał rzęsisty deszcz, którzy zamienił nawierzchnię toru w niezbyt nadające się do jazdy bagienko.

Żużlowcy obu ekip otrzymali dzięki temu sześć dodatkowych dni na przygotowanie się do decydującego pojedynku. Ten czas lepiej wykorzystali leszczynianie, którzy już po drugim wyścigu odrobili straty z pierwszego spotkania. Świeżo upieczony mistrz świata juniorów Bartosz Smektała razem z Dominikiem Kuberą podwójnie pokonali młodzieżowy duet Stali Rafał Karczmarz, Alan Szczotka. Po chwili Janusz Kołodziej przełamał swoją niemoc z dwóch ostatnich meczów i wspólnie z Jarosławem Hampelem pokonali 5-1 Krzysztofa Kasprzaka i Szymona Woźniaka. Po trzech biegach było już 13-5 dla podopiecznych Piotra Barona i w zasadzie losy mistrzowskiego tytułu były już przesądzone.

Dla Unii tegoroczny triumf jest 31. w historii, co jest najlepszym wynikiem w polskiej lidze. W historii Ekstraligi (2000-2018) żaden zespół nie wygrywał tak często. W sobotę leszczynianie dokonali tego po raz piąty – poprzednio wygrywali w latach 2007, 2010, 2015 i 2017.Stal natomiast przynajmniej rok musi poczekać na swoje 10. mistrzostwo kraju. Tegoroczne srebro jest natomiast 13. w historii gorzowskiego klubu, który łącznie ma w dorobku 27 medali. Zespół Stali w liczbie ligowych trofeów jest na trzecim miejscu w klasyfikacji wszech czasów – drugi w tym zestawieniu ROW Rybnik, ma na koncie dwanaście zwycięstw.
Brązowy medal zapewniła sobie Sparta Wrocław, która w dwumeczu pokonała Włókniarza Częstochowa. Dla klubu ze stolicy Dolnego Śląska to dziewiąty krążek tego koloru w rywalizacji o mistrzostwo kraju.