Plan dla Palestyny bez Palestyny

Biały Dom ujawnił w końcu pierwszą część „New Dealu” – długo zapowiadanego planu pokojowego dla Palestyny. Jared Kushner – doradca prezydenta Trumpa ds. Bliskiego Wschodu przedstawi jego szczegóły na specjalnej konferencji w Bahrajnie, bez udziału Palestyńczyków.

Większość Palestyny zajmuje dziś kolonialne państwo Izrael, ono też zbrojnie okupuje lub blokuje resztę jej terytorium. W mediach nazywa to się zwykle „konfliktem izraelsko-palestyńskim”. Jared Kushner, zięć prezydenta Stanów Zjednoczonych, młody, bogaty, religijny żyd, jak i jego żona Ivanka Trump, pracuje nad jego bezstronnym rozwiązaniem od kiedy został doradcą prezydenta. „Nowe, wielkie rozdanie” ma polegać na polityczno-gospodarczym planie, który opracował ze swym współpracownikiem, również doradcą Trumpa, Jasonem Greenblattem. Wczoraj ujawniono zręby jego części ekonomicznej, polityczna ma być gotowa dopiero w listopadzie.
Celem części gospodarczej ma być zebranie 50 miliardów dolarów w ciągu 10 lat tak, by podwoić palestyński PKB. Biały Dom reklamuje ten pomysł: „Plan ten reprezentuje najambitniejszy i najbardziej kompletny wysiłek międzynarodowy na rzecz narodu palestyńskiego”, który „może fundamentalnie zmienić Zachodni Brzeg Jordanu i Gazę i otworzyć nowy rozdział w palestyńskiej historii, rozdział zaznaczony nie konfliktem i stratami, lecz wolnością i godnością”. Inicjatywa ma stworzyć zatrudnienie dla miliona ludzi – precyzował komunikat. Z tym, że pieniędzmi nie będą zarządzać Palestyńczycy a specjalny bank pod kontrolą Stanów Zjednoczonych, co ma „zapobiec korupcji”.
Palestyńczycy na ogół nie wierzą w bezstronność Jareda Kushnera, gdyż jest to bliski przyjaciel rodziny premiera Izraela Netanjahu. Kushner poparł „dar polityczny” Trumpa w postaci uznania Jerozolimy za izraelską własność i stolicę. Według przecieków na temat politycznej część „New Dealu”, jego nowatorskość ma polegać na faktycznym, szczerym pożegnaniu z ideą niepodległego państwa palestyńskiego w Palestynie, która „obciążała poprzednie plany pokojowe”.
Jutro Kushner otworzy więc w stolicy Bahrajnu Manamie konferencję „Od pokoju po dobrobyt”, na którą zaprosił przedstawicieli ministerstw finansów arabskich dyktatur z Zatoki. Czy jego plan zyska ich zrozumienie i pieniądze? Możliwe, bo nie będą narażać się imperium, ale i tak wszyscy czekają na polityczną część planu, odroczoną już drugi raz ze względu na wybory w Izraelu.
Tymczasem Autonomia Palestyńska (AP) z Zachodniego Brzegu odpowiedziała Kushnerowi, że USA powinny raczej zająć się nielegalnym zaborem ziem palestyńskich przez uzbrojonych Izraelczyków, a te obietnice to próba korupcji. „Kiedyś nęcono nas hasłem „ziemia za pokój”, teraz mamy „dobrobyt za pokój” – z niechęcią pisała o planie AP. Plan odrzucił też Hamas rządzący w zamkniętej Strefie Gazy: „Oni chcą sprawę palestyńską zamienić z politycznej na ekonomiczną” – mówił jeden z przywódców organizacji Ismail Haniyeh, choć plan Kushnera przewiduje wyremontowanie jedynej elektrowni w Gazie. W Strefie od lat brakuje prądu.

Dwie twarze USA

Jak informuje amerykański portal ABC News, jego doradca Jared Kushner, zięć i doradca Donalda Trumpa, uprawia aktywny lobbing na rzecz zwiększenia sprzedaży broni Arabii Saudyjskiej. Miał w tym celu odbyć rozmowy z przedstawicielami Departamentów Stanu i Obrony.

 

W maju ubiegłego roku podczas wizyty Trumpa w Rijadzie USA i Arabia Saudyjska podpisały ramowe porozumienie o dostawach amerykańskiego uzbrojenia na sumę 110 miliardów dolarów. Porozumienie to nie zawiera żadnych szczegółów dotyczących konkretnych kontraktów, płatności itp. Następnie strona saudyjska zwróciła się do USA o dostarczenie sprzętu bojowego takiego, jak śmigłowce, czołgi, okręty wojenne oraz uzbrojenia wartości 14 miliardów USD oraz systemu obrony przeciwlotniczej THAAD kosztującego kolejne 15 miliardów. W oparciu o informacje pochodzące z Białego Domu ABC News twierdzi, iż Kushner przekonywał resort obrony i spraw zagranicznych, by sprzedano Arabii Saudyjskiej możliwie największą ilość uzbrojenia w celu zacieśnienia wzajemnych stosunków.

Starania prezydenckiego doradcy są zgodne z polityką samego Trumpa, który nadal uznaje Arabię Saudyjską za swojego – jak to określił – „spektakularnego sojusznika” oraz zadeklarował, że nie będzie wobec tego kraju stosować żadnych środków represyjnych pomimo tego, że znany mu jest raport CIA, z którego wynika, że sprawujący faktyczną władzę w Arabii Saudyjskiej książę Mohammed bin Salman osobiście zlecił zamordowanie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszoddżiego. Jako dowód CIA przytacza podsłuch rozmowy telefonicznej podczas której Salman wyraźnie mówi o „uciszeniu” niewygodnego dziennikarza.

Arabia Saudyjska neguje ustalenia raportu.

Mohammed bin Salman weźmie udział w szczycie G20, który odbędzie się w najbliższy piątek i sobotę w Buenos Aires. Po drodze do Argentyny odwiedził Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Egipt i Tunezję. W Kairze został został ciepło przywitany przez prezydenta el-Sisi, natomiast w Tunisie na znak protestu przeciwko jego wizycie na ulice wyszły tysiące demonstrantów.
Z kolei organizacja obrony praw człowieka Human Rights Watch zwróciła się do władz Argentyny, aby wykorzystała swoje prawo do wszczęcia dochodzenia przeciwko Salmanowi na podstawie oskarżenia o zbrodnie przeciwko ludzkości w związku z wojną w Jemenie oraz o zabójstwo Chaszoddżiego. Argentyna uznaje powszechną jurysdykcję, pozwalającą na uruchomienie dochodzenia wobec osób oskarżonych o przestępstwa kryminalne bez względu na to, gdzie zostały one popełnione.