Gospodarka 48 godzin

Łabędzi śpiew

W lutym Otwarte Fundusze Emerytalne zarobiły średnio 2,1 proc., a aktywa w nich zgromadzone wzrosły o prawie 3 mld zł do 152,3 mld zł. To prawdopodobnie łabędzi śpiew OFE, bo w lutym zostały też wznowione prace nad ustawą o przeniesieniu środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne, które były wstrzymane przez wiele miesięcy z powodu pandemii COVID-19. Projekt teraz trafi do Sejmu. Ustawa ma wejść w życie 1 czerwca, zaś ostateczne przekształcenie OFE w IKE ma nastąpić 28 stycznia 2022 r. Dla OFE tegoroczny luty był udanym miesiącem ponieważ na rynkach akcyjnych zanotowano kontynuację wzrostów, niektóre indeksy ustanowiły nowe rekordy wszech czasów i dopiero pod koniec miesiąca przyszła korekta. Główny indeks amerykańskiej giełdy S&P500 wzrósł o 1,5 proc., a niemiecki DAX o 0,5 proc. Niestety, na warszawskiej giełdzie panowała odwrotna tendencja, więc ogólny indeks szerokiego rynku WIG zakończył miesiąc pod kreską (minus 0,1 proc.). Dobra koniunktura na rynkach zagranicznych oraz w sektorze małych i średnich spółek pozytywnie przełożyła się na wyniki funduszy emerytalnych, których portfele wypełnione są akcjami (na koniec stycznia było to 86 proc.) oraz na dochody powszechnych towarzystw emerytalnych, firm zarządzających OFE. Wszystkie fundusze wypracowały dodatnie stopy zwrotu, a najwyższą OFE PZU „Złota Jesień” (plus 3,1 proc.). Jak informuje izba gospodarcza towarzystw emerytalnych, wszystkie OFE odrobiły koronawirusowe straty z marca i kwietnia zeszłego roku.

Nazywam się luka

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w miarę aktualna różnica w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn (czyli luka płacowa) wynosi w Polsce 8,8 proc. Zdaniem firmy Sedlak&Sedlak jest ona nieco mniejsza, bo 7,7 proc. (dla średniego wynagrodzenia podstawowego), a jest spowodowana głównie tym, że generalnie im wyższy poziom w hierarchii służbowej (a co tym idzie – wyższa pensja), tym mniej mamy tam zatrudnionych kobiet.

Motorowy zjazd

W lutym 2021 roku zarejestrowano w Polsce 1 307 nowych jednośladów. Jest to wynik o 33,1 proc. niższy niż przed rokiem. Na poziom sprzedaży na początku roku duży wpływ miały przyspieszone rejestracje w grudniu ubiegłego roku, kiedy sprzedawcy chcieli zdążyć przed wejściem w życie z dniem 1 stycznia 2021 normy emisji spalin Euro 5. Zapał kupujących został też ostudzony przez nawrót śnieżnej i mroźnej zimy. W ogólnej liczbie nowych rejestracji znalazło się 906 (minus 16,9 proc.) motocykli i 401 (minus 53,5 proc. skuterów i motorowerów. Ogólnie w styczniu i lutym zarejestrowano 2018 nowych jednośladów, o 38,8 proc. mniej niż przed rokiem, w tym 1316 motocykli (minus 26,4 proc.) oraz 702 skutery i motorowery (minus 53,6 proc. ). Regres objął także używane jednoślady. W lutym zarejestrowano ich 3813, czyli o około ¼ mniej niż przed rokiem. Podobny spadek obserwowano też w styczniu. W porównaniu z latami 2018-2019 jest to znacznie słabszy wynik. W sumie w styczniu i lutym przybyło 7044 używanych jednośladów (minus 25,3 proc. rok do roku), w tym 6086 (minus 27 proc.) motocykli i 958 (minus 12,6 proc.) skuterów i motorowerów.

Gospodarka 48 godzin

Tydzień za miliard
Przedłużenie ograniczeń w funkcjonowaniu centrów handlowych do końca stycznia 2021 r. spowoduje, że przez dwa tygodnie lockdownu straty tych placówek wzrosną o 2 miliardy złotych – szacuje Polska Rada Centrów Handlowych. Wedle jej wyliczeń, łączna strata branży od początku pandemii wyniesie na koniec stycznia około 32 mld zł. PRCH uważa, że decyzja rządu o zamknięciu centrów handlowych była zaskakująca, gdyż centra były i są przygotowane do obsługiwania klientów w wysokim rygorze sanitarnym. Zdaniem Rady, funkcjonowanie z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa jest dla wielu przedsiębiorców z tej branży jedyną szansą na przetrwanie.

Szukanie oszczędności
Po feriach do bezpośredniej nauki w szkołach podstawowych wracają uczniowie z klas I – III. Powodem jest szukanie oszczędności przez rząd PiS, który nie chce już dłużej wypłacać zasiłków opiekuńczych dla rodziców nie pracujących lecz zajmujących się tymi dziećmi podczas ich pozostawania w domach. Jednocześnie rząd odmawia zaszczepienia poza kolejnością nauczycieli z klas I – III, narażając ich tym samym na falę zakażeń koronawirusem po masowym powrocie uczniów trzech pierwszych klas szkół podstawowych. W tej sytuacji odmowa szczepień dla tej grupy nauczycieli to, cytując Talleyranda, gorzej niż zbrodnia: to błąd. Rządowi PiS nie chce się jednak organizować dodatkowych szczepień dla nauczycieli, bo musiałby w tym celu podjąć jakieś wysiłki – a poza tym szczepienia kosztują. Rząd nie jest zresztą specjalnie zainteresowany tym, czy nauczyciele zachowają zdrowie, czy zachorują. Jeśli nauczyciele zaczną masowo zapadać na koronawirusa, to po prostu podstawówki znowu się zamknie – co jest dużo prostsze niż borykanie się z wykonywaniem dodatkowych szczepień. To, że chorzy na COVID-19 nauczyciele trafią do szpitali, też widocznie nie stanowi problemu dla rządu PiS. Zachorują, no to zachorują, trudno, przecież nikt z tego powodu nie będzie dosypywał pieniędzy szpitalom.

Motory przyśpieszyły
W ubiegłym roku zarejestrowano w Polsce 40 155 nowych jednośladów (motocykli, motorowerów i skuterów), czyli więcej o 4,9 proc. niż w roku 2019 – podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. Samych motocykli w całym ubiegłym roku przybyło 21 815 dzięki czemu udało się przekroczyć o 2 712 sztuk rezultat z 2019 r. (czyli o 14,2 proc. rok do roku) – i to motocykle zadecydowały o ogólnym wzroście rejestracji nowych jednośladów, bo motorowerów oraz skuterów kupiono mniej. Do ogólnego wzrostu najbardziej przyczynił się grudzień. Ostatni miesiąc sprawił, że udało się odrobić jednośladowy dystans do roku ubiegłego. Po kwietniu 2020 r. wynosił on minus 35,7 proc., po maju minus 26,6 proc., a po wrześniu jeszcze minus 10,2 proc. Natomiast w grudniu ubiegłego roku zarejestrowano 5 706 nowych jednośladów, czyli aż o 4 303 (306,7 proc.) więcej niż w tym samym miesiącu 2019 r. Samych motocykli w grudniu 2020 r. zarejestrowano 2 662, co przełożyło się na 259,2 proc. wzrostu (plus 1 921 szt.). W grudniu zakupy pojazdów mechanicznych są zwykle wyższe niż w poprzednich miesiącach, bo klienci chcą zdążyć przed końcem roku. Jednak wyższy rezultat niż w grudniu 2020 r. zarejestrowano tylko w grudniu 2016 r.

Cztery kółka w kryzysie

W Polsce spadła produkcja samochodów oraz liczba rejestracji nowych pojazdów.

W pierwszej połowie 2020 roku zarejestrowano w Polsce 179,8 tys. nowych samochodów osobowych, co oznacza spadek o 35,4 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2019 roku. Spadki dotyczą zarówno klientów instytucjonalnych, którzy zarejestrowali 123,4 tys. pojazdów (spadek o 35,3 proc.) oraz indywidualnych, którzy nabyli 56,4 tys. nowych samochodów, o 35,6 proc. mniej niż w I połowie 2019 roku.
Producenci marek popularnych sprzedali w pierwszym półroczu 146,5 tys. pojazdów, co oznacza spadek o 38,9 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Segment marek premium (większych, bardziej luksusowych i droższych) jak zawsze w kryzysie wypadł lepiej. Producenci samochodów premium sprzedali przez pierwsze 6 miesięcy 33,3 tys. pojazdów tej klasy – o 13,6 proc. mniej niż w I połowie 2019 roku.
Ciekawe, że najbogatsi klienci indywidualni w I połowie roku kupili 4 tys. aut z  segmentu premium, o 14,5 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 r. Natomiast nieco gorzej w  pierwszym półroczu wyglądają rejestracje marek premium wśród klientów instytucjonalnych – zakupili oni 29,2 tys. pojazdów, co oznacza mniejszą sprzedaż o 16,4 proc rok do roku. Zwykle zaś takie takie auta są w Polsce kupowane przede wszystkim przez instytucje, urzędy i przedsiębiorstwa, które nie liczą się z kosztami, bo osoby podejmujące decyzję o zakupie nie wydają swoich prywatnych pieniędzy.
Generalnie, biorąc pod uwagę szacunki z początku pandemii, wyniki pierwszego półrocza nie okazały się aż tak złe jak się spodziewano, choć we wszystkich kategoriach pojazdów odnotowano spadki rejestracji.
Niestety, niemal o załamaniu można mówić w przypadku ciężarówek. Rejestracje nowych samochodów ciężarowych są ponad o połowę mniejsze. W I połowie 2020 r. w Polsce zarejestrowano 8,1 tys. samochodów ciężarowych, co oznacza spadek o 51,5 proc. w porównaniu z pierwszą połową 2019 roku. Podobnej wielkości spadki (minus 50,9 proc. rok do roku) dotyczą rejestracji przyczep i naczep – do końca czerwca br. zarejestrowano ich 6,9 tys. – Najlepiej poradził sobie segment premium i stosunkowo nieźle segment pojazdów dostawczych. To cieszy, bo samochody dostawcze służące firmom do przewozu towarów są swoistym barometrem stanu gospodarki. O ile segment samochodów dostawczych odnotował stosunkowo małe straty, o tyle pojazdy ciężarowe zostały dotknięte chyba największym spadkiem. Nie słabnie więc zapotrzebowanie na pojazdy realizujące transport miejski – np. firmy kurierskie – natomiast popyt na pojazdy długodystansowe jest bardzo niski. Ponadto, tak wysoki spadek sprzedaży pojazdów ciężarowych może oznaczać, że menedżerowie zarządzający firmami transportowymi w Polsce spodziewają się spadku zamówień – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Dużym problemem Polski jest również to, że w naszym kraju nastąpił gwałtowny spadek produkcji wszelkich pojazdów samochodowych. W I półroczu 2020 roku wyprodukowano w Polsce 201,1 tys. pojazdów samochodowych, o 44,1 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Najgłębszy regres (aż o 48,5 proc.) zanotowała produkcja samochodów osobowych. W grupie samochodów użytkowych i ciężarowych załamanie było niższe – tylko o 35,9 proc. rok do roku. Natomiast produkcja autobusów w pierwszym półroczu 2020 roku przyhamowała najmniej, bo o 23 proc. w porównaniu z I półroczem 2019 roku. Inna sprawa, że autobusów wytwarza się w Polsce niewiele – 5670 w całym ubiegłym roku.,
Wyhamował także rozwój rynku jednośladów, ściśle związany z rosnącym poziomem zamożności obywateli (nowe motocykle kupują przede wszystkim ludzie lepiej zarabiający). W I połowie 2020 roku liczba zarejestrowanych nowych motocykli wyniosła 10 429 sztuk, czyli 9,6 proc. mniej niż w I połowie 2019 roku. Jedynie najdroższe motocykle typu sport (przyrost sprzedaży o 50 proc.) oraz supersport (wzrost o 7 proc. ) zakończyły I półrocze br. ze wzrostami. Pandemia koronawirusa zatrzymała obserwowany wcześniej w 2019 roku rozwój rynku motocykli w Polsce. Pojawiają się jednak optymistyczne sygnały. Rezultaty dwóch ostatnich miesięcy (w maju wzrost rejestracji o 9,9 proc. rok do roku, a w czerwcu o 22,8 proc.) są już na znacznie wyższym poziomie niż przed rokiem. Wskazuje to na szybką odbudowę rynku w tej grupie pojazdów. Natomiast znacznie gorzej wypadają motorowery, których w I połowie 2020 roku zarejestrowano 7 386 sztuk co było poziomem niższym o 29,6 proc. w porównaniu z takim samym okresem w 2019 roku.
Jedyny rosnący segment pojazdów to auta na paliwa alternatywne (hybrydy oraz samochody w pełni elektryczne). W I połowie tego roku liczba rejestracji takich samochodów była wyższa o 12,7 proc. niż w tym samym okresie 2019 roku i wyniosła blisko 26,9 tys. pojazdów. Niezmiennie zdecydowanie więcej pojazdów z napędami alternatywnymi kupują klienci instytucjonalni (20,6 tys. aut) co przekłada się na 14,5 proc. wzrost w porównaniu z analogicznym okresem 2019 roku. Klienci indywidualni z kolei, do końca czerwca 2020 roku kupili ponad 6,2 tys. aut z napędem alternatywnym – o 7,1 proc. więcej niż w pierwszym półroczu ubiegłego roku. Natomiast samochody z napędem gazowym, także uznawanym za alternatywny, osiągnęły w pierwszej połowie roku fatalne rezultaty – dużo gorsze, niż w tym samym okresie przed rokiem. Spadek rejestracji tego segmentu wyniósł aż 63,7 proc. rok do roku.
Mirosław Michna z międzynarodowej firmy audytorskiej KPMG podkreśla, że chociaż dynamika wzrostu całego segmentu alternatywnego zaczyna zwalniać, to nad Wisłą rośnie sprzedaż aut w pełni elektrycznych. Do końca czerwca tego roku Polacy kupili ponad 1,1 tys. samochodów napędzanych wyłącznie silnikiem elektrycznym, o 19,6 proc. więcej niż w pierwszej połowie 2019 roku.
Jak tak dalej pójdzie, to już za jakieś sto lat osiągniemy obiecywaną przez premiera Mateusza Morawieckiego liczbę miliona aut elektrycznych w Polsce.