Holendrzy rozbili Niemców

Holandia pokonała Niemcy 3:0 w meczu trzeciej kolejki grupy 1 dywizji A Ligi Narodów. Drużyna Joachima Loewa pogrąża się w kryzysie, bo w swoim czwartym z pięciu ostatnich meczów o punkty nie strzeliła nawet gola.

 

Liderem grupy 1 dywizji A Ligi Narodów jest Francja. Aktualni mistrzowie świata pokonali dotychczas Holandię 2:1 i zremisowali bezbramkowo z Niemcami. Tak więc zarówno Holendrzy, jak i Niemcy mieli o co walczyć w bezpośrednim starciu. Pierwsi walczą ponadto o powrót do światowej elity po nieobecności na dwóch ostatnich dużych imprezach, zaś mistrzowie świata z 2014 roku chcieli zatrzeć fatalne wrażenie po nieudanym mundialu w Rosji, w którym nie wyszli nawet z grupy. Ale ekipa trenera Joachima Loewa znów zawiodła swoich kibiców i przegrała w fatalnym stylu, spadając na ostatnie miejsce w grupie i praktycznie tracąc szanse na awans do półfinałów. Niespodziewanie stali się też kandydatem do spadku z dywizji A.
Porażka popsuła selekcjonerowi niemieckiej kadry radość faktu, że prowadził reprezentację Niemiec w 168. meczu i poprawił rekord legendarnego Seppa Herbergera (prowadził kadrę Niemiec w latach 1936-42 i kadrę RFN w latach 1950-64, z którą w 1954 roku zdobył mistrzostwo świata w Szwajcarii).

Loew ma kontrakt do MŚ 2022 i poparcie władz niemieckiej federacji, ale spora część kibiców domaga się jego dymisji, a media nie szczędzą mu krytyki. Inna sprawa, że daje powody. W meczu z Holandią postawił w ataku na debiutanta Marka Utha, który w tym sezonie w 10 meczach Schalke 04 nie zdobył jeszcze bramki, zaś w roli środkowego pomocnik wystawił Joshuę Kimmicha, który na co dzień gra w Bayernie Monachium jako prawy obrońca. Wynik nie do końca jednak odzwierciedla przebieg spotkania. Ze statystyk wynika, że Niemcy oddali więcej strzałów (13:11), dominowali w posiadaniu piki (58:42), mieli więcej rzutów rożnych (12:4), powinni też dostać dwa rzuty karne, ale turecki arbiter nie był dla nich łaskawy. O wysokiej porażce niemieckiej jedenastki przesądziły indywidualne błędy zawodników.

Co do Holendrów, to zwycięstwo tylko potwierdza, że pod wodzą Ronalda Koemana pomarańczowi są na dobrej drodze do przerwania trwającej od czterech lat bessy. Najwyższa pora, bo kibice odwrócili się od reprezentacji i dzisiaj nie ma szans na powtórkę z 1988 roku, kiedy to 10 milionów Holendrów wyszło na ulice aby świętować pokonanie Niemców w półfinale mistrzostw Europy. W sumie była to już 41. potyczka tych drużyn – 15 z nich wygrali Niemcy, 11 Holendrzy, a 15 zakończyło się remisami. Po zwycięstwie na Niemcami ekipa „Oranje” zajmuje drugie miejsce w grupie 1 dywizji A Ligi Narodów, z trzema punktami na koncie (wcześniej Holendrzy przegrali z Francją 1:2). Niemcy mają natomiast na koncie tylko jeden punkt po bezbramkowym remisie z Francuzami i są na trzecim miejscu.