Powrót Grosickiego do polskiej ligi

Kamil Grosicki po 14 latach przerwy ponownie jest piłkarzem Pogoni Szczecin. 83-krotny reprezentant Polski, który jest wychowankiem szczecińskiego klubu, podpisał dwuletni kontrakt. To najgłośniejszy transfer tego lata w polskiej ekstraklasie.

Grosicki wraca na polskie boiska po dziesięciu latach występów w klubach zagranicznych, ale póki co trudno powiedzieć, czy okaże się znaczącym wzmocnieniem dla ekipy „Portowców”. Jego piłkarska biografia jest bogata, ale przez ostatni rok praktycznie nie grał w piłkę. Jako zawodnik West Bromwich Albion w poprzednim sezonie wystąpił w Premier League tylko w trzech meczach, na dodatek w niepełnym wymiarze czasowy, w sumie przebywał w nich na boisku łącznie przez 149 minut. Do tego dochodzi 450 minut rozegranych w pięciu spotkaniach drużyny rezerw WBA oraz występy w reprezentacji Polski w marcowych spotkaniach w eliminacjach MŚ 2022 z Węgrami, Andorą i Anglią. Na turniej Euro 2020/21 selekcjoner biało-czerwonych Paulo Sousa już go nie powołał, bo od marca nikt Grosickiego w grze nie widział.
To dlatego, że w West Bromwich od początku tego roku „Grosik” był traktowany jak piąte koło u wozu i przymuszany do odejścia jeszcze w zimowym oknie transferowym. Wtedy też pojawiły się pierwsze spekulacje, że może wróci do polskiej ligi, właśnie do Pogoni. Ale prezes szczecińskiego klubu Jarosław Mroczek szybko je przeciął oświadczają, że Pogoni na zatrudnienie Grosickiego zwyczajnie nie stać. Tak też było w istocie, bowiem kontrakt z WBA gwarantował mu w ostatnim roku umowy tygodniową gażę w wysokości 40 tys. funtów, czyli miesięcznie ok. 160 tys., a rocznie blisko dwa miliony funtów (ok. 11 mln zł).
Trudno się dziwić, że nie chciał zrezygnować z tych pieniędzy i nie zgadzał się na odejście do innego klubu na gorszych warunkach. Nawet do „ukochanej” Pogoni Szczecin, która mniej więcej tyle przeznaczała na płace dla wszystkich piłkarzy kadry pierwszego zespołu. Ceną było poniżające traktowanie w West Bromwich oraz stratą miejsca w kadrze Polski na finały mistrzostw Europy.
Finansowo więc zyskał, ale pod względem sportowym poniósł poważne straty. Jego agenci mogą dzisiaj opowiadać bajki, że miał wiele ofert z klubów z Izraela, Grecji, Cypru, Turcji, a nawet z Anglii, chociaż tylko z drugoligowych. Trzeba pamiętać, że ma już na karku 33 lata, a za sobą rok praktycznie bez regularnej gry w poważnym futbolu. „Kamil wraca do Szczecina na dobrych warunkach. Gdy tylko dostał ofertę z Pogoni, natychmiast zerwał rozmowy z innymi klubami” – przekonywali w mediach Mateusz Gużda i Dominik Urbaniak z reprezentującej interesy Grosickiego agencji sportowej „iPrime Sport”. I taką też wersję piłkarz powtórzył w wypowiedzi dla oficjalnej strony internetowej szczecińskiego klubu
Tak więc po 14 latach piłkarska kariera Kamila Grosickiego zatoczyła koło. Wrócił do klubu, którego jest wychowankiem i w którym zaczął zawodowo grać w piłkę. W pierwszym zespole Pogoni zadebiutował 6 maja 2006 roku w meczu z Arką Gdynia. W sezonie 2006/2007 jako 18-letni zawodnik był już podstawowym graczem zespołu – rozegrał w lidze 23 mecze i strzelił 2 gole. Latem 2007 roku z Pogoni przeszedł do Legii Warszawa, ale w stołecznym zespole zagrał tylko w 11 spotkaniach. W 2008 roku najpierw został wypożyczony go szwajcarskiego FC Sion, a potem do Jagiellonii Białystok. Już wtedy jednak więcej w mediach pisano o kłopotach „Grosika” z uzależnieniem od hazardu i jego niesportowym trybie życia, niż o boiskowych wyczynach. Miał jednak szczęście, bo w Białymstoku trafił pod kuratelę hojnego prezesa Cezarego Kuleszy, który pospłacał zaciągnięte przez Grosickiego na hazard długi oraz wymagającego trenera Michała Probierza.
Dzięki temu zaczął wreszcie naprawdę dobrze grać w piłkę i jego kariera ruszyła do przodu. Zimą 2011 roku opuścił Jagiellonię i wyjechał do tureckiego Sivassporu, skąd przeszedł do francuskiego Stade Rennes, a z niego w 2017 roku do grającego wtedy w Premier League Hull City. Niestety, wymarzona przygoda z angielską ekstraklasą skończyła się po pół roku i potem przez 2,5 roku grał z Hull City w Championship. Grosicki w sumie zaliczył tylko 18 występów w Premier League i grubo ponad sto w Championship. W sumie we wszystkich klubach i rozgrywkach zaliczył do tej pory 462 występy, w których zdobył 86 bramek. Ma też na koncie 83 mecze w reprezentacji Polski i 17 strzelonych goli. Ile do tego dorobku jeszcze dorzuci, nie sposób w tej chwili przewidzieć. Trzeba poczekać na jego pierwszy występ w PKO Ekstraklasie. Jeśli wierzyć plotkom, w Pogoni ma zarabiać tyle, ile Artur Jędrzejczyk w Legii Warszawa – około 200 tys. złotych miesięcznie, czyli 2,5 mln złotych rocznie.

Kadra Polski na Euro 2021 według Paulo Sousy

Na zgrupowanie do Opalenicy portugalski selekcjoner biało-czerwonych Paulo Sousa zaprosił 26 piłkarzy plus czwartego bramkarza Radosława Majeckiego, który jednak jest tylko w grupie graczy rezerwowych, wraz z Kamilem Grosickim, Rafałem Augustyniakiem, Robertem Gumnym i Sebastianem Szymańskim.

Najwięcej emocji wzbudziło pominięcie przez selekcjonera biało-czerwonych Kamila Grosickiego. „W takich chwilach emocje trzeba odstawić na bok. Musiałem podjąć trudne decyzje. Wiem, jaki Kamil potrafi reprezentować poziom, ale na ten moment Grosickiego w kadrze na Euro nie ma, bo wybraliśmy inną ścieżkę” – wyjaśnił Paulo Sousa podczas prezentacji składu kadry na mistrzostwa Europy. Jeśli liczył na powszechną akceptację w tej sprawie, to mocno się przeliczył. Zwykle powściągliwy w wyrażaniu opinii o decyzjach trenerów Robert Lewandowski w mediach podkreślał, że brak Grosickiego w kadrze był dla niego zaskoczeniem i że jest mu z tego powodu bardzo przykro. W podobnym tonie wypowiedział się też prezes PZPN Zbigniew Boniek. Grosicki znalazł się jednak w grupie graczy rezerwowych, którzy mogą dołączyć do kadry w zastępstwie zawodników kontuzjowanych lub zakażonych koronawirusem. Oprócz niego w odwodzie Sousa pozostawił jeszcze Radosława Majeckiego (on jako czwarty bramkarz będzie z kadrą tylko na zgrupowaniu w Opalenicy), Sebastiana Szymańskiego, Rafała Augustyniaka
i Roberta Gumnego.
Do kadry biało-czerwonych wrócili pominięci przez Paulo Sousę w powołaniach na marcowe mecze z Węgrami, Andorą i Anglią w eliminacjach MŚ 2022 Tomasz Kędziora i Karol Linetty. „Wtedy nie powołałem Kędziory, bo potrzebowaliśmy piłkarza o trochę innej charakterystyce. Mówiłem jednak, że z niego nie rezygnuję i teraz wrócił do drużyny. Podobnie jak Linetty, który wcześniej chorował na Covid-19 i nie był w marcu w optymalnej formie. Poza tym w jego klubie doszło do zmiany trenera, więc nie był najlepszy czas na powołanie. Karol ma jednak duże doświadczenie, a jego uniwersalność daje nam sporo opcji taktycznych – zapewniał Sousa.
Powołanie Kędziory nie wzbudziło żadnych kontrowersji, bo jest on podstawowym graczem Dynama Kijów, ale już zaproszenie Linettego tak, bo w tym roku od 5 lutego zagrał on w barwach AC Torino tylko 156 minut. Podobnie rzecz się ma z Przemysławem Płachetą, który w rundzie jesiennej jeszcze jako tako radził sobie w drugoligowym angielskim Norwich, lecz od 5 lutego rozegrał niespełna 100 minut. Wydaje się, że jednak bardziej bulwersującą decyzją selekcjoner podjął w przypadku Sebastiana Szymańskiego. Pomocnik Dynama Moskwa ma za sobą chyba swój najlepszy sezon w rosyjskiej ekstraklasie, ale z jakiegoś tajemniczego powodu nie zyskał uznania Paulo Sousy, który twierdzi, iż „czuje się bardziej komfortowo wystawiając na pozycji Szymańskiego innych zawodników”. Czy była to słuszny wybór, przekonamy się już niebawem, na razie jednak możemy jedynie się dziwić, dlaczego wykreślił ze swojej kadry wszechstronnego i kreatywnego w grze Szymańskiego, a zdecydował się powołać Linettego, który w AC Torino zaliczył swój najgorszy sezon w Serie A. Tak na marginesie to warto zauważyć, że w kadrze na Euro 2021 nie ma ani jednego piłkarza z zespołu mistrza Polski Legii Warszawa. Uznania w oczach portugalskiego szkoleniowca nie zyskał ani defensywny pomocnik Bartosz Slisz, ani rozgrywający Bartosz Kapustka.
Na miejsce kontuzjowanego Arkadiusza Recy powołanie otrzymał lewy obrońca Lecha Poznań Tymoteusz Puchacz, a ten wybór Paulo Sousa skomentował krótko: „Nie miałem na tej pozycji wielkiego wyboru, a Puchacz jest młodym zawodnikiem, silnym, ze świetną kondycją i tężyzną fizyczną. Mam nadzieję, że szybko przyswoi sobie naszą koncepcję gry”.
Pewnym zaskoczeniem jest powrót do kadry Dawida Kownackiego, który w drugoligowej Fortunie Duesseldorf dopiero w ostatnich miesiącach zaczął w miarę regularnie grać i strzelać gole, lecz nie pomógł drużynie w tym sezonie wrócić do 1.Bundesligi. Z całą pewnością w tej chwili nie jest to napastnik zdolny wypełnić lukę po kontuzjowanym Krzysztofie Piątku, ale może przyda się bardziej w roli prawoskrzydłowego. „Zastanawiałem się nad tym, czy można wykorzystać Kownackiego na skrzydle, gdzie też by się odnalazł, gdyż ma sporą siłę. Ale takiego grającego w bliskim kontakcie zawodnika jak on potrzebuję w ataku. Nie jako głównego napastnika, ale wsparcie ataku. Tam na pewno sobie poradzi. Wiem, że pokładano w nim wielkie nadzieje, a potem przechodził bardzo trudny okres. Uważam, że teraz dojrzał i jestem entuzjastycznie nastawiony do tego powołania” – przekonuje Paulo Sousa.
Skoro już jesteśmy przy napastnikach, to cieszy rosnąca forma Arkadiusza Milika, bo Robert Lewandowski potrzebuje nie tylko dobrego zmiennika, ale także dobrego partnera w linii ataku w ustawieniu z dwoma napastnikami. Karol Świderski oraz Jakub Świerczok będą jedynie dublerami i chociaż pierwszy z n ich zdobył kilkanaście goli w greckiej, a drugi w polskiej ekstraklasie, to trzeba się modlić, żeby Lewandowskiemu i Milikowi nie przydarzyła się kontuzja.
Sousa nie zmienił zdania co do bramkarzy, powołując Wojciecha Szczęsnego, Łukasza Fabiańskiego i Łukasza Skorupskiego, ale obecność Radosława Majeckiego w roli dublera jest dużym zaskoczeniem, bo w AS Monaco ten młody golkiper spędził ten sezon głównie na ławce rezerwowych. Zdecydowanie bardziej zasłużyli na to występujący w Augsburgu Rafał Gikiewicz oraz robiący furorę w Fiorentinie Bartłomiej Drągowski.

Kadra Polski na Euro 2021:
Bramkarze:
Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Radosław Majecki (AS Monaco, Francja);
Obrońcy:
Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Jan Bednarek (Southampton FC, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Paweł Dawidowicz (Hellas Verona, Włochy), Michał Helik (Barnsley, Anglia), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa), Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań);
Pomocnicy:
Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Brighton & Hove Albion, Anglia), Przemysław Płacheta (Norwich City, Anglia), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin);
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (Olympique Marsylia, Francja), Dawid Kownacki (Fortuna Düsseldorf, Niemcy), Karol Świderski (PAOK Saloniki, Grecja), Jakub Świerczok (Piast Gliwice).
Gracze rezerwowi:
Rafał Augustyniak (Urał Jekaterynburg, Rosja), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Robert Gumny (FC Augsburg, Niemcy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja).

48 godzin sport

Mierzejewski strzela w Chinach
Adrian Mierzejewski strzelił gola dla zespołu Shanghai Shenhua w zremisowanym 1:1 meczu z Hebei FC w 4. kolejce chińskiej ekstraklasy piłkarskiej. Dla 35-letniego byłego reprezentanta Polski było to pierwsze ligowe trafienie w tym sezonie. Ekipa Shanghai Shenhua z dorobkiem ośmiu punktów jest liderem grupy B.

Zespół Grosickiego spadł z ligi
Zespół West Bromwich Albion, którego zawodnikiem jest skrzydłowy reprezentacji Polski Kamil Grosicki, po porażce 1:3 z Arsenalem Londyn w 35. kolejce Premier League stracił na trzy kolejki przed końcem sezonu szanse na utrzymanie. Polskiego piłkarza nie było nawet w kadrze meczowej. Grosicki w tym sezonie zagrał tylko w trzech spotkaniach WBA, w których nie zdobył żadnej bramki. West Bromwich Albion z dorobkiem 26 punktów zajmuje przedostatnie, 19. miejsce, a do zespołu zajmującego miejsce w tabeli zapewniające utrzymanie w Premier League traci dziesięć punktów.

Sukces polskiej szczypiornistki
Piłkarki ręczne francuskiego klubu Nantes Loire Atlantique HB wygrały rozgrywki Ligi Europy EHF, pokonując w finale broniącą trofeum węgierską drużynę Siofok KC. Bramkarką zwycięskiej ekipy jest występująca w jej barwach od dwóch lat Adrianna Płaczek. To pierwszy taki sukces w karierze polskiej szczypiornistki, podobnie jak zespołu Nantes Loire Atlantique HB. W fazie grupowej triumfatorki Ligi Europy rywalizowały m.in. z mistrzem Polski, MKS Perła Lublin.

Hamilton wciąż wygrywa
Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał wyścig Formuły 1 o Grand Prix Hiszpanii. To trzecie zwycięstwo brytyjskiego kierowcy w tym sezonie. Hamilton rzecz jasna jest liderem klasyfikacji generalnej tegorocznej edycji mistrzostw świata Formuły 1 – prowadzi z dorobkiem 94 punktów. Drugi w klasyfikacji Holender Max Verstappen (Red Bull Racing) ma na koncie 80 pkt, a trzeci Fin Valtteri Bottas (Mercedes) 47 pkt.

Trzech Polaków w Serie A
US Salernitana, którego zawodnikami są Patryk Dziczek, Paweł Jaroszyński i Tomasz Kupisz, w ostatniej kolejce włoskiej Serie B pokonał 3:0 Pescarę i zapewnił sobie awans do Serie A. Dziczek w minionym sezonie zaliczył 15 występów, Jaroszyński 16, a Kupisz 31. Salernitana z dorobkiem 69 punktów zajęła drugie miejsce, za Empoli. Dla tego zespołu jest to powrót do włoskiej ekstraklasy po 22 latach przerwy. O trzecie premiowane awansem w barażach bić się będą Monza, Lecce, Venezia, Cittadella, Brescia i Chievo Werona.

Nie chcą już Schlierenzauera
Austriacka federacja ogłosiła składy kadry skoczków narciarskich na kolejny sezon. Wśród 32 zawodników zabrakło miejsca dla utytułowanego Gregora Schlierenzauera. Niewykluczone, że 31-letni skoczek w tej sytuacji zakończy sportową karierę.

Wybory Paula Sousy

Portugalski trener piłkarskiej reprezentacji Polski Paulo Sousa odkrył karty ogłaszając skład kadry na marcowe mecze eliminacyjne do MŚ 2022. Powołania otrzymało 27 piłkarzy, a wśród nich czterech graczy z ekstraklasy: 20-letni Kamil Piątkowski z Rakowa, 21-letni Bartosz Slisz z Legii oraz dwaj zawodnicy Pogoni: 23-letni Sebastian Kowalczyk i 17-letni Kacper Kozłowski.

I właśnie powołanie przez Sousę nastolatka z Pogoni wzbudziło w Polsce najwięcej kontrowersji. Kozłowski gra na pozycji ofensywnego pomocnika, nie bez powodu uważany jest za wielki talent i nadzieję polskiego futbolu, rzecz jednak w tym, że jego dotychczasowe doświadczenia i dokonania w dorosłym futbolu są praktycznie żadne – w obecnym sezonie ekstraklasy zagrał w 12 meczach i zanotował tylko jedną asystę. Branżowy serwis internetowy transfermarkt.de wycenia jego aktualną wartość na 1,5 mln euro, ale amerykański „World Soccer” umieścił go na liście 100 najbardziej przyszłościowych młodych piłkarzy na świecie, a skauci kilku markowych klubów już mają go na celowniku i rekomendują swoim pracodawcom. Niewykluczone, że Paulo Sousa dostrzegł w tym chłopaku znacznie większy piłkarski potencjał niż w Bartoszu Kapustce, bo legioniście powołania nie wysłał. Ale nie wszyscy się z nim zgadzają i na tym tle zapewne przez polski futbol przetoczy się jeszcze wiele burz. Ale 17-letni Kacper Kozłowski już wkroczył do wielkiego futbolu i oby nie była to fanaberia, bo póki co jedynym jego osiągnięciem jest de facto to, że znalazł się w kadrze reprezentacji Polski, w której Paulo Sousa nie znalazł miejsca dla Bartłomieja Drągowskiego (Fiorentina, Włochy), Tomasza Kędziory (Dynamo Kijów), Tymoteusza Puchacza (Lech Poznań), Sebastiana Walukiewicza (Cagliari Calcio, Włochy), Bartosza Kapustki (Legia Warszawa), Michała Karbownika (Brighton&Hove Albion, Anglia), Karola Linettego (AC Torino) i Dawida Kownackiego (Fortuna Duesseldorf, Niemcy). Czy była to słuszna decyzja, będziemy mogli ocenić dopiero po marcowych meczach z Węgrami, Andorą i Anglią.
Na razie możemy jedynie stwierdzić, że Paulo Sousa przy ustalaniu kadry kieruje się tylko sobie wiadomymi kryteriami. Zaskoczył na przykład powołaniem Kamila Grosickiego, chociaż ten piłkarz od połowy stycznia tego roku znajduje się poza składem West Bromwich Albion. Trenerowi tego zespołu jest tak dalece niepotrzebny, że pozwolił mu pojechać do Polski na tydzień przed zgrupowaniem reprezentacji. „Grosik” od poniedziałku trenuje więc w Warszawie pod okiem asystentów Sousy, którzy dzięki temu mają jakieś konkretne zajęcie.
Selekcjoner biało-czerwonych jednak trochę pokrętnie uzasadniał powołanie Grosickiego: „To sygnał nie tylko dla niego, a dla wszystkich zawodników, którzy są na naszej liście. Wiem, że nie gra w klubie, ale znam jego charakterystykę i ambicję. Chciałbym, żeby Kamil miał z nami szczerą relację. Zależy mi na bezpośredniości. Pod uwagę biorę przede wszystkim dobro kadry narodowej. Myślimy, co piłkarze mogą do niej wnieść. Grosicki to zawodnik oddany reprezentacji, tworzy sytuacje na boisku i je wykorzystuje. Rozmawiałem z nim szczerze i powiedziałem mu, jak wygląda sytuacja. On jest częścią tej grupy i jestem przekonany, że nam pomoże” – tłumaczył Sousa. Równie niejednoznacznie uzasadniał też brak powołania dla Tomasza Kędziory, co było chyba największym zaskoczeniem, bo obrońca Dynama Kijów za kadencji Jerzego Brzęczka był podstawowym graczem na prawej obronie (zagrał w 18 z 23 meczów), stając się na tej pozycji sukcesorem Łukasza Piszczka. Kędziora należy do filarów defensywy Dynama Kijów – w tym sezonie zagrał w 31 meczach, zdobył jedną bramkę i zaliczył cztery asysty. W Lidze Mistrzów zagrał we wszystkich spotkaniach „od deski do deski”. Nic dziwnego, że w pominięcie go w 27-osobowej kadrze kibice doszukują się jakiegoś drugiego dna, co nie dziwi, bo Kędziora w ukraińskim zespole gra też jako wahadłowy w ustawieniu z trójką obrońców, a w taki wariant taktyczny najprawdopodobniej będzie preferował Sousa. Tak przy okazji – próbował go wdrożyć przed mundialem w Rosji Adam Nawałka, ale wywołał tylko chaos w zespole. Dlatego zamiary Sousy mogą niepokoić, bo przecież nasi piłkarze nie będą mieli nawet czasu na porządne przećwiczenie tej taktyki. Cała nadziej w tym, że Portugalczyk i jego współpracownicy są fachowcami takiej klasy, że zdołają poukładać „te klocki” wyłącznie za pomocą zdalnych rozmów z piłkarzami.
Na razie nie ma powodów do obaw, że mogą mieć z tym jakieś problemy. Dowodzi tego choćby obecność w kadrze Łukasza Fabiańskiego, chociaż bramkarz West Hamu United już wie, że w reprezentacji numerem 1 będzie jego odwieczny konkurent Wojciech Szczęsny. „Rozmawiałem o tym z Fabiańskim. Powiedziałem, jaki jest mój punkt widzenia. Zależy mi na wprowadzeniu stabilizacji na pozycji bramkarza. Postawimy na Szczęsnego, chociaż także Fabiański rozgrywa fantastyczny sezon. Możemy się tylko cieszyć, że mamy w kadrze bramkarzy na tak wysokim poziomie, bo Łukasz Skorupski to także świetny zawodnik” – stwierdził Sousa.
Ta decyzja nie kończy rywalizacji 35-letniego Fabiańskiego z 30-letnim Szczęsnym, trwającej już od ponad dekady. Zaczęła się w Arsenalu Londyn, a potem przeniosła do drużyny narodowej. W turniejach Euro 2012, Euro 16 i mundialu w Rosji Szczęsny też miał być numerem 1, ale za każym razem co mu w tym stawało na przeszkodzie. Może dlatego Jerzy Brzęczek przez 2,5 roku nie potrafił podjąć decyzji, który z nich ma być w kadrze numerem 1. Sousa najwyraźniej nie miał z tym problemu, a Fabiański zgodził się na rolę dublera pewnie tylko dlatego, że chce reprezentacyjną karierę zakończyć udziałem w mistrzostwach Europy. A życie pokaże, kto na tej imprezie będzie strzegł polskiej bramki.
Na koniec warto zauważyć, że Paulo Sousa powołał siedmiu debiutantów (Michał Helik, Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Sebastian Kowalczyk, Kacper Kozłowski, Bartosz Slisz i Karol Świderski), a Paweł Dawidowicz wrócił do kadry po pięcioletniej przerwie. Reszta grupy to gracze mniej lub bardziej, ale już zadomowieni w reprezentacji. Co z tej ekipy potrafi wycisnąć portugalski szkoleniowiec, na razie nie wiemy. Mądrzejsi w tej kwestii będziemy dopiero po meczach z Węgrami (25 marca), Andorą (28 marca) i Anglią (31 marca). „Mam już pomysł na ustawienie składu wyjściowego. Musimy jednak w swoich planach uwzględniać sytuacją epidemiczną na Wyspach i restrykcje w Niemczech i Francji, przez które Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek mogą nie wystąpić na Wembley” – przyznał podczas poniedziałkowej konferencji Paulo Sousa. Oby to był jedyny jego kłopot.

Kadra Polski wg Paulo Sousy
Bramkarze: Łukasz Fabiański (West Ham United FC, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC 1909, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus FC, Włochy);
Obrońcy: Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Arkadiusz Reca (Crotone, Włochy), Paweł Dawidowicz (Hellas Verona, Włochy), Michał Helik (Barnsley, Anglia), Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa);
Pomocnicy: Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Jakub Moder (Brighton&Hove Albion, Anglia), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Przemysław Płacheta (Norwich City, Anglia), Rafał Augustyniak (Ural Jekaterynburg, Rosja), Bartosz Slisz (Legia Warszawa), Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin);
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (Olympique Marsylia, Francja), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy), Karol Świderski (PAOK Saloniki, Grecja).

48 godzin sport

Kadra bez cudzoziemców
Polski Związek Biathlonu poinformował, że Niemiec Michael Greis i Norweg Anders Bratli zrezygnowali z funkcji trenerów biathlonowych reprezentacji Polski. Greis prowadził kadrę kobiet od maja 2019 roku,a Bratli męską od wiosny 2020. Ich obowiązki przejął dyrektor sportowy PZBiat. Adam Kołodziejczyk, który w przeszłości był już trenerem obu narodowych drużyn, żeńskiej i męskiej. Jego zadaniem będzie przygotowanie obu ekip do startu w przyszłorocznych zimowych igrzyskach w Pekinie.

Zmarł były reprezentant Polski
W wieku 84 lat w niemieckim Dormagen zmarł Konrad Kornek, 15-krotny reprezentant Polski w piłce nożnej. W latach 1956-1969 bronił bramki Odry Opole i Legii Warszawa, w ekstraklasie zaliczył 197 występów. Z warszawskim zespołem zdobył mistrzostwo Polski w sezonie 1969/1970. W drużynie narodowej debiutował w 1962 roku w meczu z Francją (3:1). Na koniec kariery wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie grał w Polonii New York i New York Cosmos. Po powrocie do Europy osiedlił się w Niemczech.

Śliwka nadal w Kędzierzynie
Reprezentant Polski w siatkówce Aleksander Śliwka w następnym sezonie nadal będzie zawodnikiemn Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. 25-letni przyjmujący występuje w tej drużynie od sezonu 2018/2019. To nie pierwszy gracz, który postanowił pozostać w Zaksie. Wcześniej na ten krok zdecydowali się: Korneliusz Banach (libero), Bartłomiej Kluth (atakujący), Krzysztof Rejno (środkowy), Adrian Staszewski (przyjmujący), David Smith (środkowy). Na początku grudnia ubiegłego roku także trener Nikola Grbić przedłużył kontrakt z ZAKSĄ na dwa kolejne sezony.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 20. kolejki: GKS Bełchatów – Bruk-Bet Nieciecza 1:2, Stomil Olsztyn – ŁKS Łódź 0:2, Radomiak Radom – GKS Jastrzębie 2:0, Korona Kielce – Puszcza Niepołomice 1:0, Arka Gdynia – Górnik Łęczna 0:2, Resovia – Miedź Legnica 0:0, Sandecja Nowy Sącz – GKS Tychy 2:1, Zagłębie Sosnowiec – Odra Opole 0:2, Widzew Łódź – Chrobry Głogów 1:0. Dwa pierwsze miejsca dające bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy zajmują Bruk-Bet (47 pkt) i Górnik Łęczna (41 pkt), na czterech kolejnych premiowanych barażami lokują się ŁKS (39), GKS Tychy (36), Radomiak (35) i Arka (32). Stawkę 18 zespołów zamyka Zagłębie (12 pkt). W tym sezonie do niższej ligi spada tylko ostatni zespół.

Azoty Tarnów w finale PP
Szczypiorniści Grupy Azoty Tarnów jako pierwsi wywalczyli awans do finału PGNiG Pucharu Polski. Tarnowski zespół w półfinale pokonał Zagłębie Lubin 30:21 i teraz czeka na zwycięzcę drugiego półfinały, w którym 18 marca zmierzą się potentaci naszej ligi piłkarzy ręcznych, Czyli Łomża Vive Kielce i Orlen Wisła Płock. Finałowe spotkanie zaplanowano na 30 maja.

Gol Helika w Championship
Michał Helik zdobył bramkę dla Barnsley w wygranym 3:2 wyjazdowym meczu z Bournemouth w 36. kolejce angielskiej Championship (II liga). To piąty ligowy gol 26-letniego obrońcy, który znalazł się w szerokiej kadrze Paulo Sousy na marcowe mecze eliminacyjne do mistrzostw świata. Barnsley z dorobkiem 61 punktów zajmuje szóste miejsce w tabeli dające prawo gry w barażach o awans do Premier League.

Niemcy zatrzymali Graneruda
Halvor Egner Granerud decyzją niemieckich władz sanitarnych będzie po zakażeniu koronawirusem odbywać nie standardową, 10-dniową, lecz aż 14-dniową kwarantannę. Informacja o pozytywnym wyniku testu u skoczka pojawiła się w samym środku mistrzostw świata w Oberstdorfie. Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wypadł z walki o medale na dużej skoczni i odbywa kwarantannę w niemieckim mieście bez możliwości treningów na skoczni. Po powrocie do Norwegii Granerud także będzie musiał przejść kwarantannę (co najmniej 10 dni), a to oznacza, że jego start w kończących sezon zawodach w Planicy stał się wielce wątpliwy.

Milik znów strzelił w Marsylii
Arkadiusz Milik strzelił gola dla Olympique Marsylia w wygranym przez jego zespół 3:1 meczu 29. kolejki francuskiej ekstraklasy ze Stade Brestois. To trzecia ligowa bramka reprezentanta Polski odkąd dołączył do ekipy z Marsylii. Milik grał do 84. minuty. Zespół OM zajmuje5. miejsce z dorobkiem 45 punktów.

Grosicki w rezerwach WBA
Skrzydłowy reprezentacji Polski Kamil Grosicki mimo nacisków władz West Bromwich Albion postanowił pozostać w tym klubie do końca wygasającego 30 czerwca tego roku kontraktu. 32-letni piłkarz został za to odsunięty od kadry pierwszego zespołu i w miniony weekend zamiast walczyć o punkty w Premier League, rozegrał cały mecz w drużynie rezerw przeciwko ekipie Middlesbrough, przegranym przez WBA 0:1.

Drągowski zaliczył asystę
W meczu 27. kolejki włoskiej Serie A beniaminek ligi Benevento Calcio przegrał na własnym boisku z Fiorentiną 1:4. Bohaterem w zwycięskim zespole był strzelec trzech goli Serb Duszan Vlahović, ale niecodziennym zagraniem wyróżnił się też polski bramkarz ekipy z Florencji Bartłomiej Drągowski. W 45. minucie po jego dalekim wykopie piłkę przejął Vlahović i już bez niczyjej pomocy zdobył swoją trzecią bramkę. Asystę przy tym trafieniu zapisano więc na konto naszego bramkarza.

Mierzejewski nadal w Chinach
Adrian Mierzejewski już czwarty sezon będzie występował w chińskiej ekstraklasie. 34-letni pomocnik od dwóch lat jest zawodnikiem klubu Chongqing Lifan SWM, ale w tym roku będzie grała w barwach Shanghai Greenland Shenhua, siódmej drużyny poprzednich rozgrywek, do której został wypożyczony.

Grosicki wyleci z kadry

Kamil Grosicki na razie wciąż jest zawodnikiem West Bromwich Albion, ale nie gra i nie ma już na to szans do końca wygasającego 30 czerwca kontraktu. Jeśli nie zmieni klubu, straci też miejsce w kadrze na Euro 2021.

Tak przynajmniej można wnosić z ostatnich publicznych wypowiedzi prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Sternik polskiego futbolu w wywiadzie dla „PS” stwierdził bez ogródek: „Kamil nie gra i to mnie smuci, bo w ten sposób oddala się od projektu kadra 2020/21. To jeden z symboli kadry w ostatnich sześciu-ośmiu latach. Zawsze można było na niego liczyć, zawsze był przydatny. Mam do niego słabość, czasem piszemy w mediach społecznościowych. Ale w reprezentacji muszą występować zawodnicy będący w formie i grający na co dzień” – przekonuje Boniek.
Grosicki w styczniu dwukrotnie zagrał od pierwszej minuty w Premier League, ale potem trener West Bromwich Sam Allardyce ponownie odesłał go na trybuny i w ostatnich pięciu meczach nie widział nawet w szerokiej kadrze meczowej. To zrodziło natychmiast falę spekulacji o rzekomo rychłym transferze „Grosika” do Legii lub Pogoni, ale oba kluby te rewelacje zdementowały.

Nie chcą już Grosickiego w West Bromwich Albion

W miniony wtorek w meczu 20. kolejki Premier League West zespół Bromwich Albion przegrał u siebie z Manchesterem City 0:5. W kadrze pokonanych zabrakło reprezentanta Polski Kamila Grosickiego, bo WBA znów chce się go pozbyć.

W styczniu zeszłego roku Kamil Grosicki przeszedł do West Bromwich Albion z Hull City i chociaż nie przebił się do podstawowego składu, to przynajmniej regularnie pojawiał się na boisku i dołozył swoja cegiełkę w wywalczeniu awansu do Premier League. Gra w angielskiej ekstraklasie była jego wielkim sportowym marzeniem, ale działacze WBA zachowali się wobec niego niezbyt elegancko. Skrzydłowy reprezentacji Polski został przez ówczesnego trenera Slavena Bilicia odsunięty na boczny tor i nie znajdował dla niego miejsca nawet w szerokiej kadrze meczowej. W akcie desperacji na własną prośbę zagrał w dwóch meczach zespołu do lat 23, a ponieważ zaimponował w nich wysoką formą, zagrał też w meczu Pucharu Anglii. Nowy szkoleniowiec West Bromwich, Sam Allardyce, w styczniu wreszcie dał mu szansę gry w wyjściowej jedenastce w dwóch spotkaniach ligowych (z Wolverhampton 3:2 i West Hamem 1:2), ale w miniony wtorek w spotkaniu z Manchesterem City Grosickiego nie wstawił go nawet do kadry meczowej, zaś w czwartek ogłosił, że Polak dostał wolną rękę w szukaniu nowego pracodawcy.
Nie wiadomo dlaczego szefowie WBA ponownie zmienili plany wobec reprezentanta Polski i postanowili pozbyć się go w zimowym okienku transferowym. Polak ma ważny kontrakt z tym klubem do końca czerwca, więc może uznali, że taniej im wyjdzie oddać go nawet za darmo, niż trzymać do końca umowy.
Ile w tym prawdy, przekonamy się niebawem. Grosicki był już bliski odejścia z WBA – w październiku ub. roku zgodził się na wypożyczenie występującego w Championship Nottingham Forest, ale wtedy działaczom tego klubu nie udało się na czas załatwić formalności. Nadal chcą jednak pozyskać Grosickiego, ale jeśli naprawdę będzie mógł odejść za darmo, to taka opcja daje mu większe możliwości wyboru.

Grosicki w wyjściowym składzie WBA

Kamil Grosicki w końcu doczekał się występu w Premier League w wyjściowym składzie West Bromwich. Wcześniej zagrał tylko kilka minut w końcówce meczu z Newcastle, a tym razem skrzydłowy reprezentacji Polski dostał od trenera Sama Allardyce’a 70 minut w wygranym przez jego zespół 3:2 wyjazdowym meczu z Wolverhampton.

Trudno stwierdzić co spowodowało zmianę nastawienia Allardyce do Grosickiego. Być może powodem jest dramatyczna sytuacja zespołu w Premier League, której były selekcjoner reprezentacji Anglii od 16 grudnia ub. roku nie zdołał znacząco poprawić. Drużyna pod jego wodzą do minionej soboty zdobyła tylko jeden punkt w czterech meczach i zajmowała zagrożone spadkiem przedostatnie miejsce w tabeli. Mimo wygranej z Wolverhampton ekipa Allardyce’a pozostała w tym samym miejscu z dorobkiem 11 punktów po 18 meczach, ale przynajmniej zmniejszyła różnicę punktową do zespołów Burnley (16 pkt) i Brighton & Hove Albion (17 pkt), zajmujących pierwsze dwie bezpieczne lokaty w tabeli. Grosicki ma już za sobą występy w angielskiej ekstraklasie w sezonie 2015/2016. Wtedy to 80-krotny reprezentant Polski przeszedł zima do broniącego się przed spadkiem Hull City i zdążył zagrać w 10 meczach. Tamta jego przygoda z Premier League zakończyła się spadkiem i koniecznością gry w II lidze. Grosicki nadal jednak czeka na swoją pierwszą bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Jego kontrakt z West Bromwich obowiązuje do końca czerwca tego roku.
Być może już we wtorek 19 stycznia Allardyce znów go wystawi w meczu z West Hamem United. W bramce tego zespołu po wyleczeniu kontuzji w sobotnim spotkaniu z Burnley (1:0) zagrał Łukasz Fabiański.
Dwóch innych reprezentantów Polski występujących w klubach Premier League nie miało tak udanego weekendu. Zespół Leeds United z Mateuszem Klichem w podstawowym składzie (rozegrał całe spotkanie) przegrał u siebie z Brighton & Hove Albion 0:1, natomiast ekipa Southampton, której filarem defensywy jest Jan Bednarek, przegrała na wyjeździe z Leicester City 0:2. W tabeli Premier League z drużyn z polskimi zawodnikami w składzie najwyżej jest Southampton (8. miejsce), tuż za nim na 9. pozycji plasuje się West Ham, a Leeds zajmuje 12. lokatę.

Grosicki znów jest na rozdrożu

Zmiana trenera nie zmieniła sytuacji Kamila Grosickiego w ekipie West Bromwich Albion. Nowy szkoleniowiec, Sam Allardyce, jeszcze mniej ceni skrzydłowego reprezentacji Polski, niż jego poprzednik Slaven Bilić. Nic dziwnego, że wrócił temat transferu Grosickiego. Ponoć chcą go trzy kluby – angielski Nottingham Forest oraz Legia Warszawa i Pogoń Szczecin.

Grosicki uważa, że jest na tyle dobrym piłkarzem, żeby grać w Premier League. Dlatego zimą 2017 roku przeszedł z francuskiego Stade Rennais do Hull City. Niestety, zaliczył w angielskiej ekstraklasie tylko 15 występów, bo jego nowa drużyna spadła do Championship. Do wymarzonej przez siebie Premier League wrócił latem ubiegłego roku z zespołem West Bromwich Albion, do którego dołączył 31 stycznia i z którym związał się półtorarocznym kontraktem. O ile jednak jeszcze w Chamionship trener Slaven Bilić w miarę regularnie wystawiał go do gry, to po wywalczeniu awansu do ekstraklasy nagle z jakiś powodów odstawił reprezentanta Polski do rezerw. Dopiero w grudniu zmienił nastawienie i zaczął powoływać go do kadry meczowej, ale zagrać dał mu tylko raz, ostatnie 10 minut w spotkaniu z Newcastle (1:2). Kilka dni później Chorwat stracił jednak posadę, a jego miejsce zajął były selekcjoner reprezentacji Anglii Sam Allardyce. Angielski szkoleniowiec szybko rozwiał nadzieje „Grosika” na odmianę losu, bo pierwszą decyzją kadrową jaką podjął było sprowadzenie do WBA z West Hamu szkockiego skrzydłowego Roberta Snodgrassa. Co ciekawe, jest on o rok starszy od polskiego piłkarza.
To nie jedyny, ale na pewno główny powód medialnych spekulacji o rychłym transferze Grosickiego. Portal nottinghampost.com podał, że pozyskaniem Polaka zainteresowany jest ponownie Nottingham Forest, który w jesiennym okienku transferowym miał już go „dogadanego”, lecz o kilka sekund spóźnił się z rejestracją transferu. Tym razem działacze Forest nie chcą odkładać negocjacji na ostatni moment i oferują mu takie same zarobki, jakie otrzymuje w West Bromwich, czyli 25 tys. funtów tygodniowo, a na dodatek są gotowi zapłacić WBA żądaną przez ten klub kwotę odstępnego. Dla Grosickiego byłaby to sportowa degradacja, ale Nottingham Forest bardzo potrzebuje wzmocnienia, a polski piłkarz zna angielską II ligę doskonale, bo w barwach Hull City i WBA zaliczył w Championship 118 meczów, w których strzelił 26 goli i miał 25 asyst.
Trener Allardyce w minioną sobotę chyba postanowił wystawić Grosickiego w oknie wystawowym, bo dał mu zagrać w Pucharze Anglii cały mecz wraz dogrywką i rzutami karnymi przeciwko trzecioligowemu Blackpool (2:2, karne 2:3). Jeśli chciał pokazać, że Polak jest słabym graczem, to trochę się przeliczył w swoich rachubach, bo „Grosik” zaliczył asystę przy golu na 1:1, wywalczył rzut karny przy bramce na 2:2, zaś w konkursie „jedenastek” pewnie pokonał bramkarza rywali. Niestety, inni gracze WBA zawiedli i zespół odpadł z dalszych rozgrywek. W lidze też wiedzie mu się kiepsko, bo z dorobkiem ledwie ośmiu punktów w 17 meczach zajmuje w Premier League przedostatnie miejsce i ma już sześć „oczek” straty do ekipy Brighton & Hove Albion, plasującej się na pierwszym niezagrożonym degradacją miejscu. 32-letni Grosicki po raz kolejny w karierze znalazł się na rozdrożu. Może oczywiście zostać w WBA do końca kontraktu i kasować co tydzień 25 tysięcy funtów, licząc na zmianę nastawienia Sama Allardyce (lub jego następcy, bo z takimi wynikami angielski szkoleniowiec może za chwilę stracić posadę), ale wtedy ryzykuje utratę miejsca w kadrze Polski na Euro 2021. W Nottingham Forest z regularnymi występami w lidze pewnie nie będzie miał problemów, lecz pewnie godząc się na sportową degradację, będzie chciał rekompensaty w postaci wyższych zarobków, bo to już raczej jego ostatni intratny kontrakt w karierze. Dlatego pewnie negocjacje z Forest toczyć się będą do ostatniej chwili i znów mogą zakończyć fiaskiem.
Pogłoski o zainteresowaniu pozyskaniem Grosickiego ze strony Legii i Pogoni trzeba raczej traktować z przymrużeniem oka, bo skoro Grosicki teraz zarabia 25 tys. funtów tygodniowo, to jakby nie liczył wychodzi 1,2 mln funtów rocznie. A najlepiej opłacany w Legii piłkarz, Artur Jędrzejczyk, miał w szczytowym momencie kontrakt na poziomie 800 tys. euro rocznie, zaś najlepiej obecnie opłacany gracz Pogoni zarabia niespełna 250 tys. euro rocznie. Grosicki w żadnym polskim klubie nie dostanie stawki, jaką wynegocjował w WBA, a trzeba pamiętać, że w styczniu trzeba będzie jeszcze zapłacić angielskiemu klubowi kwotę odstępnego. Ponoć szefów WBA zadowoli nie mniej niż pół miliona funtów. Ale od lipca „Grosik” będzie wolnym zawodnikiem z kartą na ręku, ale wtedy pewnie interesować go będzie już tylko powrót do klubu, w którym zaczął swoją karierę, czyli do Pogoni Szczecin.

48 godzin sport

Zmiana trenera szansą dla Grosickiego
Kamil Grosicki (na zdjęciu) po awansie zespołu West Bromwich Albion do Premier League nagle stracił uznanie w oczach chorwackiego trenera Slavena Bilicia i został przez niego odesłany do rezerw. Skrzydłowy reprezentacji Polski próbował odejść do innego klubu, co się nie udało, w końcu poprosił o zgodę na występy w zespole młodzieżowym. Gdy w jednym z meczów druzyny U-23 strzelił dwa gole i zaliczył asystę, Bilić w końcu włączył go do kadry pierwszego zespołu i nawet dał mu zagrać przez 10 minut w spotkaniu z Newcastle. I na tym jego dobra wola się skończyła i we wtorkowym wyjazdowym meczu z Manchesterem City, zremisowanym przez WBA 1:1, Grosicki nawet się nie podniósł z ławki rezerwowych. Następnego dnia Bilić przestał być już jednak trenerem zespołu West Bromwich, a jego miejsce zajmie były selekcjoner reprezentacji Anglii Sam Allardyce. Może pod jego wodzą „Grosik” zacznie regularnie występować w Premier League? West Bromwich po 13 kolejkach ma na koncie tylko jeden wygrany mecz i znajduje się w strefie spadkowej.

Ukraińska tenisistka z polskim paszportem podejrzana o doping
Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) ogłosiła, że u występującej w polskich barwach Ukrainki Anastazji Szoszyny 26 października tego roku podczas turnieju ITF w Stambule wykryto obecność stanozololu, zakazanego sterydu anabolicznego. 30 listopada Szoszyna usłyszała zarzut złamania przepisów antydopingowych, a 12 grudnia została przez ITF tymczasowo zawieszona do czasu wyjaśnienia sprawy. 23-letniej tenisistce grozi kilkuletnia dyskwalifikacja. Szoszyna od lat mieszka i trenuje w Polsce, w czerwcu tego roku otrzymała polskie obywatelstwo i uczestniczyła nawet w zgrupowaniu kadry narodowej w Zielonej Górze. W rankingu WTA zajmuje obecnie 445. lokatę w singlu i 296. w deblu. Ma na koncie pięć zwycięstw singlowych w turniejach pod szyldem ITF i 10 w grze podwójnej.

Ostatnie tegoroczne potyczki w piłkarskiej ekstraklasie
W środę rozegrano zaległy mecz z 5. kolejki PKO Ekstraklasy Lech Poznań przegrał u siebie z Pogonią Szczecin 0:4. Gole dla „Portowców” strzelili: Thomas Rogne (2 samobójcza), Sebastian Kowalczyk (39), Kamil Drygas (45 karny) i Tomas Podstawski (90). Pogoń po tym zwycięstwie powiększyła swój dorobek do 25 pkt i awansowała w tabeli na trzecie miejsce. A tak wygląda zestaw par ostatniej w tym roku, 14. kolejki ligowej. Piątek: Wisła Płock – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Legia Warszawa – Stal Mielec, godz. 20:30, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń). Sobota: Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin, godz. 15:00, sędziuje Sebastian Jarzębak (Bytom); Cracovia – Lechia Gdańsk, godz. 17:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce); Lech Poznań – Wisła Kraków, godz. 20:00, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Niedziela: Piast Gliwice – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Damian Sylwestrzak (Wrocław); Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze, godz. 17:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz). Rozegrany w czwartek mecz Śląska Wrocław z Wartą Poznań zakończył się po zamknięciu wydania.

Rywalizacja w PGE Ekstralidze zacznie się od 3 kwietnia
Żużlowa PGE Ekstraliga ogłosiła terminarz spotkań w sezonie 2021. Rozgrywki tzw. fazy zasadniczej wystartują w sobotę 3 kwietnia i potrwają do 26 września. Dwa pierwsze mecze w każdej kolejce będą transmitowane przez Eleven Sports, dwa kolejne przez nSport+. Do walki o mistrzostwo Polski przystąpi osiem zespołów: broniąca tytułu Unia Leszno oraz Stal Gorzów, Sparta Wrocław, Falubaz Zielona Góa, Włókniarz Częstochowa, Motor Lublin, GKM Grudziądz i beniaminek ligi, Apator Toruń. Faza play off rozpocznie się 5 września. Tego dnia zostaną rozegrane pierwsze mecze półfinałowe, natomiast rewanże odbędą się 12 września. Pierwsze spotkania o medale zaplanowano na 19 września, rewanże zaś tydzień później (26 września).