Wybory Paula Sousy

Portugalski trener piłkarskiej reprezentacji Polski Paulo Sousa odkrył karty ogłaszając skład kadry na marcowe mecze eliminacyjne do MŚ 2022. Powołania otrzymało 27 piłkarzy, a wśród nich czterech graczy z ekstraklasy: 20-letni Kamil Piątkowski z Rakowa, 21-letni Bartosz Slisz z Legii oraz dwaj zawodnicy Pogoni: 23-letni Sebastian Kowalczyk i 17-letni Kacper Kozłowski.

I właśnie powołanie przez Sousę nastolatka z Pogoni wzbudziło w Polsce najwięcej kontrowersji. Kozłowski gra na pozycji ofensywnego pomocnika, nie bez powodu uważany jest za wielki talent i nadzieję polskiego futbolu, rzecz jednak w tym, że jego dotychczasowe doświadczenia i dokonania w dorosłym futbolu są praktycznie żadne – w obecnym sezonie ekstraklasy zagrał w 12 meczach i zanotował tylko jedną asystę. Branżowy serwis internetowy transfermarkt.de wycenia jego aktualną wartość na 1,5 mln euro, ale amerykański „World Soccer” umieścił go na liście 100 najbardziej przyszłościowych młodych piłkarzy na świecie, a skauci kilku markowych klubów już mają go na celowniku i rekomendują swoim pracodawcom. Niewykluczone, że Paulo Sousa dostrzegł w tym chłopaku znacznie większy piłkarski potencjał niż w Bartoszu Kapustce, bo legioniście powołania nie wysłał. Ale nie wszyscy się z nim zgadzają i na tym tle zapewne przez polski futbol przetoczy się jeszcze wiele burz. Ale 17-letni Kacper Kozłowski już wkroczył do wielkiego futbolu i oby nie była to fanaberia, bo póki co jedynym jego osiągnięciem jest de facto to, że znalazł się w kadrze reprezentacji Polski, w której Paulo Sousa nie znalazł miejsca dla Bartłomieja Drągowskiego (Fiorentina, Włochy), Tomasza Kędziory (Dynamo Kijów), Tymoteusza Puchacza (Lech Poznań), Sebastiana Walukiewicza (Cagliari Calcio, Włochy), Bartosza Kapustki (Legia Warszawa), Michała Karbownika (Brighton&Hove Albion, Anglia), Karola Linettego (AC Torino) i Dawida Kownackiego (Fortuna Duesseldorf, Niemcy). Czy była to słuszna decyzja, będziemy mogli ocenić dopiero po marcowych meczach z Węgrami, Andorą i Anglią.
Na razie możemy jedynie stwierdzić, że Paulo Sousa przy ustalaniu kadry kieruje się tylko sobie wiadomymi kryteriami. Zaskoczył na przykład powołaniem Kamila Grosickiego, chociaż ten piłkarz od połowy stycznia tego roku znajduje się poza składem West Bromwich Albion. Trenerowi tego zespołu jest tak dalece niepotrzebny, że pozwolił mu pojechać do Polski na tydzień przed zgrupowaniem reprezentacji. „Grosik” od poniedziałku trenuje więc w Warszawie pod okiem asystentów Sousy, którzy dzięki temu mają jakieś konkretne zajęcie.
Selekcjoner biało-czerwonych jednak trochę pokrętnie uzasadniał powołanie Grosickiego: „To sygnał nie tylko dla niego, a dla wszystkich zawodników, którzy są na naszej liście. Wiem, że nie gra w klubie, ale znam jego charakterystykę i ambicję. Chciałbym, żeby Kamil miał z nami szczerą relację. Zależy mi na bezpośredniości. Pod uwagę biorę przede wszystkim dobro kadry narodowej. Myślimy, co piłkarze mogą do niej wnieść. Grosicki to zawodnik oddany reprezentacji, tworzy sytuacje na boisku i je wykorzystuje. Rozmawiałem z nim szczerze i powiedziałem mu, jak wygląda sytuacja. On jest częścią tej grupy i jestem przekonany, że nam pomoże” – tłumaczył Sousa. Równie niejednoznacznie uzasadniał też brak powołania dla Tomasza Kędziory, co było chyba największym zaskoczeniem, bo obrońca Dynama Kijów za kadencji Jerzego Brzęczka był podstawowym graczem na prawej obronie (zagrał w 18 z 23 meczów), stając się na tej pozycji sukcesorem Łukasza Piszczka. Kędziora należy do filarów defensywy Dynama Kijów – w tym sezonie zagrał w 31 meczach, zdobył jedną bramkę i zaliczył cztery asysty. W Lidze Mistrzów zagrał we wszystkich spotkaniach „od deski do deski”. Nic dziwnego, że w pominięcie go w 27-osobowej kadrze kibice doszukują się jakiegoś drugiego dna, co nie dziwi, bo Kędziora w ukraińskim zespole gra też jako wahadłowy w ustawieniu z trójką obrońców, a w taki wariant taktyczny najprawdopodobniej będzie preferował Sousa. Tak przy okazji – próbował go wdrożyć przed mundialem w Rosji Adam Nawałka, ale wywołał tylko chaos w zespole. Dlatego zamiary Sousy mogą niepokoić, bo przecież nasi piłkarze nie będą mieli nawet czasu na porządne przećwiczenie tej taktyki. Cała nadziej w tym, że Portugalczyk i jego współpracownicy są fachowcami takiej klasy, że zdołają poukładać „te klocki” wyłącznie za pomocą zdalnych rozmów z piłkarzami.
Na razie nie ma powodów do obaw, że mogą mieć z tym jakieś problemy. Dowodzi tego choćby obecność w kadrze Łukasza Fabiańskiego, chociaż bramkarz West Hamu United już wie, że w reprezentacji numerem 1 będzie jego odwieczny konkurent Wojciech Szczęsny. „Rozmawiałem o tym z Fabiańskim. Powiedziałem, jaki jest mój punkt widzenia. Zależy mi na wprowadzeniu stabilizacji na pozycji bramkarza. Postawimy na Szczęsnego, chociaż także Fabiański rozgrywa fantastyczny sezon. Możemy się tylko cieszyć, że mamy w kadrze bramkarzy na tak wysokim poziomie, bo Łukasz Skorupski to także świetny zawodnik” – stwierdził Sousa.
Ta decyzja nie kończy rywalizacji 35-letniego Fabiańskiego z 30-letnim Szczęsnym, trwającej już od ponad dekady. Zaczęła się w Arsenalu Londyn, a potem przeniosła do drużyny narodowej. W turniejach Euro 2012, Euro 16 i mundialu w Rosji Szczęsny też miał być numerem 1, ale za każym razem co mu w tym stawało na przeszkodzie. Może dlatego Jerzy Brzęczek przez 2,5 roku nie potrafił podjąć decyzji, który z nich ma być w kadrze numerem 1. Sousa najwyraźniej nie miał z tym problemu, a Fabiański zgodził się na rolę dublera pewnie tylko dlatego, że chce reprezentacyjną karierę zakończyć udziałem w mistrzostwach Europy. A życie pokaże, kto na tej imprezie będzie strzegł polskiej bramki.
Na koniec warto zauważyć, że Paulo Sousa powołał siedmiu debiutantów (Michał Helik, Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Sebastian Kowalczyk, Kacper Kozłowski, Bartosz Slisz i Karol Świderski), a Paweł Dawidowicz wrócił do kadry po pięcioletniej przerwie. Reszta grupy to gracze mniej lub bardziej, ale już zadomowieni w reprezentacji. Co z tej ekipy potrafi wycisnąć portugalski szkoleniowiec, na razie nie wiemy. Mądrzejsi w tej kwestii będziemy dopiero po meczach z Węgrami (25 marca), Andorą (28 marca) i Anglią (31 marca). „Mam już pomysł na ustawienie składu wyjściowego. Musimy jednak w swoich planach uwzględniać sytuacją epidemiczną na Wyspach i restrykcje w Niemczech i Francji, przez które Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek mogą nie wystąpić na Wembley” – przyznał podczas poniedziałkowej konferencji Paulo Sousa. Oby to był jedyny jego kłopot.

Kadra Polski wg Paulo Sousy
Bramkarze: Łukasz Fabiański (West Ham United FC, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC 1909, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus FC, Włochy);
Obrońcy: Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Arkadiusz Reca (Crotone, Włochy), Paweł Dawidowicz (Hellas Verona, Włochy), Michał Helik (Barnsley, Anglia), Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa);
Pomocnicy: Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Jakub Moder (Brighton&Hove Albion, Anglia), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Przemysław Płacheta (Norwich City, Anglia), Rafał Augustyniak (Ural Jekaterynburg, Rosja), Bartosz Slisz (Legia Warszawa), Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin);
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (Olympique Marsylia, Francja), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy), Karol Świderski (PAOK Saloniki, Grecja).

48 godzin sport

Kadra bez cudzoziemców
Polski Związek Biathlonu poinformował, że Niemiec Michael Greis i Norweg Anders Bratli zrezygnowali z funkcji trenerów biathlonowych reprezentacji Polski. Greis prowadził kadrę kobiet od maja 2019 roku,a Bratli męską od wiosny 2020. Ich obowiązki przejął dyrektor sportowy PZBiat. Adam Kołodziejczyk, który w przeszłości był już trenerem obu narodowych drużyn, żeńskiej i męskiej. Jego zadaniem będzie przygotowanie obu ekip do startu w przyszłorocznych zimowych igrzyskach w Pekinie.

Zmarł były reprezentant Polski
W wieku 84 lat w niemieckim Dormagen zmarł Konrad Kornek, 15-krotny reprezentant Polski w piłce nożnej. W latach 1956-1969 bronił bramki Odry Opole i Legii Warszawa, w ekstraklasie zaliczył 197 występów. Z warszawskim zespołem zdobył mistrzostwo Polski w sezonie 1969/1970. W drużynie narodowej debiutował w 1962 roku w meczu z Francją (3:1). Na koniec kariery wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie grał w Polonii New York i New York Cosmos. Po powrocie do Europy osiedlił się w Niemczech.

Śliwka nadal w Kędzierzynie
Reprezentant Polski w siatkówce Aleksander Śliwka w następnym sezonie nadal będzie zawodnikiemn Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. 25-letni przyjmujący występuje w tej drużynie od sezonu 2018/2019. To nie pierwszy gracz, który postanowił pozostać w Zaksie. Wcześniej na ten krok zdecydowali się: Korneliusz Banach (libero), Bartłomiej Kluth (atakujący), Krzysztof Rejno (środkowy), Adrian Staszewski (przyjmujący), David Smith (środkowy). Na początku grudnia ubiegłego roku także trener Nikola Grbić przedłużył kontrakt z ZAKSĄ na dwa kolejne sezony.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 20. kolejki: GKS Bełchatów – Bruk-Bet Nieciecza 1:2, Stomil Olsztyn – ŁKS Łódź 0:2, Radomiak Radom – GKS Jastrzębie 2:0, Korona Kielce – Puszcza Niepołomice 1:0, Arka Gdynia – Górnik Łęczna 0:2, Resovia – Miedź Legnica 0:0, Sandecja Nowy Sącz – GKS Tychy 2:1, Zagłębie Sosnowiec – Odra Opole 0:2, Widzew Łódź – Chrobry Głogów 1:0. Dwa pierwsze miejsca dające bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy zajmują Bruk-Bet (47 pkt) i Górnik Łęczna (41 pkt), na czterech kolejnych premiowanych barażami lokują się ŁKS (39), GKS Tychy (36), Radomiak (35) i Arka (32). Stawkę 18 zespołów zamyka Zagłębie (12 pkt). W tym sezonie do niższej ligi spada tylko ostatni zespół.

Azoty Tarnów w finale PP
Szczypiorniści Grupy Azoty Tarnów jako pierwsi wywalczyli awans do finału PGNiG Pucharu Polski. Tarnowski zespół w półfinale pokonał Zagłębie Lubin 30:21 i teraz czeka na zwycięzcę drugiego półfinały, w którym 18 marca zmierzą się potentaci naszej ligi piłkarzy ręcznych, Czyli Łomża Vive Kielce i Orlen Wisła Płock. Finałowe spotkanie zaplanowano na 30 maja.

Gol Helika w Championship
Michał Helik zdobył bramkę dla Barnsley w wygranym 3:2 wyjazdowym meczu z Bournemouth w 36. kolejce angielskiej Championship (II liga). To piąty ligowy gol 26-letniego obrońcy, który znalazł się w szerokiej kadrze Paulo Sousy na marcowe mecze eliminacyjne do mistrzostw świata. Barnsley z dorobkiem 61 punktów zajmuje szóste miejsce w tabeli dające prawo gry w barażach o awans do Premier League.

Niemcy zatrzymali Graneruda
Halvor Egner Granerud decyzją niemieckich władz sanitarnych będzie po zakażeniu koronawirusem odbywać nie standardową, 10-dniową, lecz aż 14-dniową kwarantannę. Informacja o pozytywnym wyniku testu u skoczka pojawiła się w samym środku mistrzostw świata w Oberstdorfie. Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wypadł z walki o medale na dużej skoczni i odbywa kwarantannę w niemieckim mieście bez możliwości treningów na skoczni. Po powrocie do Norwegii Granerud także będzie musiał przejść kwarantannę (co najmniej 10 dni), a to oznacza, że jego start w kończących sezon zawodach w Planicy stał się wielce wątpliwy.

Milik znów strzelił w Marsylii
Arkadiusz Milik strzelił gola dla Olympique Marsylia w wygranym przez jego zespół 3:1 meczu 29. kolejki francuskiej ekstraklasy ze Stade Brestois. To trzecia ligowa bramka reprezentanta Polski odkąd dołączył do ekipy z Marsylii. Milik grał do 84. minuty. Zespół OM zajmuje5. miejsce z dorobkiem 45 punktów.

Grosicki w rezerwach WBA
Skrzydłowy reprezentacji Polski Kamil Grosicki mimo nacisków władz West Bromwich Albion postanowił pozostać w tym klubie do końca wygasającego 30 czerwca tego roku kontraktu. 32-letni piłkarz został za to odsunięty od kadry pierwszego zespołu i w miniony weekend zamiast walczyć o punkty w Premier League, rozegrał cały mecz w drużynie rezerw przeciwko ekipie Middlesbrough, przegranym przez WBA 0:1.

Drągowski zaliczył asystę
W meczu 27. kolejki włoskiej Serie A beniaminek ligi Benevento Calcio przegrał na własnym boisku z Fiorentiną 1:4. Bohaterem w zwycięskim zespole był strzelec trzech goli Serb Duszan Vlahović, ale niecodziennym zagraniem wyróżnił się też polski bramkarz ekipy z Florencji Bartłomiej Drągowski. W 45. minucie po jego dalekim wykopie piłkę przejął Vlahović i już bez niczyjej pomocy zdobył swoją trzecią bramkę. Asystę przy tym trafieniu zapisano więc na konto naszego bramkarza.

Mierzejewski nadal w Chinach
Adrian Mierzejewski już czwarty sezon będzie występował w chińskiej ekstraklasie. 34-letni pomocnik od dwóch lat jest zawodnikiem klubu Chongqing Lifan SWM, ale w tym roku będzie grała w barwach Shanghai Greenland Shenhua, siódmej drużyny poprzednich rozgrywek, do której został wypożyczony.

Grosicki wyleci z kadry

Kamil Grosicki na razie wciąż jest zawodnikiem West Bromwich Albion, ale nie gra i nie ma już na to szans do końca wygasającego 30 czerwca kontraktu. Jeśli nie zmieni klubu, straci też miejsce w kadrze na Euro 2021.

Tak przynajmniej można wnosić z ostatnich publicznych wypowiedzi prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Sternik polskiego futbolu w wywiadzie dla „PS” stwierdził bez ogródek: „Kamil nie gra i to mnie smuci, bo w ten sposób oddala się od projektu kadra 2020/21. To jeden z symboli kadry w ostatnich sześciu-ośmiu latach. Zawsze można było na niego liczyć, zawsze był przydatny. Mam do niego słabość, czasem piszemy w mediach społecznościowych. Ale w reprezentacji muszą występować zawodnicy będący w formie i grający na co dzień” – przekonuje Boniek.
Grosicki w styczniu dwukrotnie zagrał od pierwszej minuty w Premier League, ale potem trener West Bromwich Sam Allardyce ponownie odesłał go na trybuny i w ostatnich pięciu meczach nie widział nawet w szerokiej kadrze meczowej. To zrodziło natychmiast falę spekulacji o rzekomo rychłym transferze „Grosika” do Legii lub Pogoni, ale oba kluby te rewelacje zdementowały.

Nie chcą już Grosickiego w West Bromwich Albion

W miniony wtorek w meczu 20. kolejki Premier League West zespół Bromwich Albion przegrał u siebie z Manchesterem City 0:5. W kadrze pokonanych zabrakło reprezentanta Polski Kamila Grosickiego, bo WBA znów chce się go pozbyć.

W styczniu zeszłego roku Kamil Grosicki przeszedł do West Bromwich Albion z Hull City i chociaż nie przebił się do podstawowego składu, to przynajmniej regularnie pojawiał się na boisku i dołozył swoja cegiełkę w wywalczeniu awansu do Premier League. Gra w angielskiej ekstraklasie była jego wielkim sportowym marzeniem, ale działacze WBA zachowali się wobec niego niezbyt elegancko. Skrzydłowy reprezentacji Polski został przez ówczesnego trenera Slavena Bilicia odsunięty na boczny tor i nie znajdował dla niego miejsca nawet w szerokiej kadrze meczowej. W akcie desperacji na własną prośbę zagrał w dwóch meczach zespołu do lat 23, a ponieważ zaimponował w nich wysoką formą, zagrał też w meczu Pucharu Anglii. Nowy szkoleniowiec West Bromwich, Sam Allardyce, w styczniu wreszcie dał mu szansę gry w wyjściowej jedenastce w dwóch spotkaniach ligowych (z Wolverhampton 3:2 i West Hamem 1:2), ale w miniony wtorek w spotkaniu z Manchesterem City Grosickiego nie wstawił go nawet do kadry meczowej, zaś w czwartek ogłosił, że Polak dostał wolną rękę w szukaniu nowego pracodawcy.
Nie wiadomo dlaczego szefowie WBA ponownie zmienili plany wobec reprezentanta Polski i postanowili pozbyć się go w zimowym okienku transferowym. Polak ma ważny kontrakt z tym klubem do końca czerwca, więc może uznali, że taniej im wyjdzie oddać go nawet za darmo, niż trzymać do końca umowy.
Ile w tym prawdy, przekonamy się niebawem. Grosicki był już bliski odejścia z WBA – w październiku ub. roku zgodził się na wypożyczenie występującego w Championship Nottingham Forest, ale wtedy działaczom tego klubu nie udało się na czas załatwić formalności. Nadal chcą jednak pozyskać Grosickiego, ale jeśli naprawdę będzie mógł odejść za darmo, to taka opcja daje mu większe możliwości wyboru.

Grosicki w wyjściowym składzie WBA

Kamil Grosicki w końcu doczekał się występu w Premier League w wyjściowym składzie West Bromwich. Wcześniej zagrał tylko kilka minut w końcówce meczu z Newcastle, a tym razem skrzydłowy reprezentacji Polski dostał od trenera Sama Allardyce’a 70 minut w wygranym przez jego zespół 3:2 wyjazdowym meczu z Wolverhampton.

Trudno stwierdzić co spowodowało zmianę nastawienia Allardyce do Grosickiego. Być może powodem jest dramatyczna sytuacja zespołu w Premier League, której były selekcjoner reprezentacji Anglii od 16 grudnia ub. roku nie zdołał znacząco poprawić. Drużyna pod jego wodzą do minionej soboty zdobyła tylko jeden punkt w czterech meczach i zajmowała zagrożone spadkiem przedostatnie miejsce w tabeli. Mimo wygranej z Wolverhampton ekipa Allardyce’a pozostała w tym samym miejscu z dorobkiem 11 punktów po 18 meczach, ale przynajmniej zmniejszyła różnicę punktową do zespołów Burnley (16 pkt) i Brighton & Hove Albion (17 pkt), zajmujących pierwsze dwie bezpieczne lokaty w tabeli. Grosicki ma już za sobą występy w angielskiej ekstraklasie w sezonie 2015/2016. Wtedy to 80-krotny reprezentant Polski przeszedł zima do broniącego się przed spadkiem Hull City i zdążył zagrać w 10 meczach. Tamta jego przygoda z Premier League zakończyła się spadkiem i koniecznością gry w II lidze. Grosicki nadal jednak czeka na swoją pierwszą bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Jego kontrakt z West Bromwich obowiązuje do końca czerwca tego roku.
Być może już we wtorek 19 stycznia Allardyce znów go wystawi w meczu z West Hamem United. W bramce tego zespołu po wyleczeniu kontuzji w sobotnim spotkaniu z Burnley (1:0) zagrał Łukasz Fabiański.
Dwóch innych reprezentantów Polski występujących w klubach Premier League nie miało tak udanego weekendu. Zespół Leeds United z Mateuszem Klichem w podstawowym składzie (rozegrał całe spotkanie) przegrał u siebie z Brighton & Hove Albion 0:1, natomiast ekipa Southampton, której filarem defensywy jest Jan Bednarek, przegrała na wyjeździe z Leicester City 0:2. W tabeli Premier League z drużyn z polskimi zawodnikami w składzie najwyżej jest Southampton (8. miejsce), tuż za nim na 9. pozycji plasuje się West Ham, a Leeds zajmuje 12. lokatę.

Grosicki znów jest na rozdrożu

Zmiana trenera nie zmieniła sytuacji Kamila Grosickiego w ekipie West Bromwich Albion. Nowy szkoleniowiec, Sam Allardyce, jeszcze mniej ceni skrzydłowego reprezentacji Polski, niż jego poprzednik Slaven Bilić. Nic dziwnego, że wrócił temat transferu Grosickiego. Ponoć chcą go trzy kluby – angielski Nottingham Forest oraz Legia Warszawa i Pogoń Szczecin.

Grosicki uważa, że jest na tyle dobrym piłkarzem, żeby grać w Premier League. Dlatego zimą 2017 roku przeszedł z francuskiego Stade Rennais do Hull City. Niestety, zaliczył w angielskiej ekstraklasie tylko 15 występów, bo jego nowa drużyna spadła do Championship. Do wymarzonej przez siebie Premier League wrócił latem ubiegłego roku z zespołem West Bromwich Albion, do którego dołączył 31 stycznia i z którym związał się półtorarocznym kontraktem. O ile jednak jeszcze w Chamionship trener Slaven Bilić w miarę regularnie wystawiał go do gry, to po wywalczeniu awansu do ekstraklasy nagle z jakiś powodów odstawił reprezentanta Polski do rezerw. Dopiero w grudniu zmienił nastawienie i zaczął powoływać go do kadry meczowej, ale zagrać dał mu tylko raz, ostatnie 10 minut w spotkaniu z Newcastle (1:2). Kilka dni później Chorwat stracił jednak posadę, a jego miejsce zajął były selekcjoner reprezentacji Anglii Sam Allardyce. Angielski szkoleniowiec szybko rozwiał nadzieje „Grosika” na odmianę losu, bo pierwszą decyzją kadrową jaką podjął było sprowadzenie do WBA z West Hamu szkockiego skrzydłowego Roberta Snodgrassa. Co ciekawe, jest on o rok starszy od polskiego piłkarza.
To nie jedyny, ale na pewno główny powód medialnych spekulacji o rychłym transferze Grosickiego. Portal nottinghampost.com podał, że pozyskaniem Polaka zainteresowany jest ponownie Nottingham Forest, który w jesiennym okienku transferowym miał już go „dogadanego”, lecz o kilka sekund spóźnił się z rejestracją transferu. Tym razem działacze Forest nie chcą odkładać negocjacji na ostatni moment i oferują mu takie same zarobki, jakie otrzymuje w West Bromwich, czyli 25 tys. funtów tygodniowo, a na dodatek są gotowi zapłacić WBA żądaną przez ten klub kwotę odstępnego. Dla Grosickiego byłaby to sportowa degradacja, ale Nottingham Forest bardzo potrzebuje wzmocnienia, a polski piłkarz zna angielską II ligę doskonale, bo w barwach Hull City i WBA zaliczył w Championship 118 meczów, w których strzelił 26 goli i miał 25 asyst.
Trener Allardyce w minioną sobotę chyba postanowił wystawić Grosickiego w oknie wystawowym, bo dał mu zagrać w Pucharze Anglii cały mecz wraz dogrywką i rzutami karnymi przeciwko trzecioligowemu Blackpool (2:2, karne 2:3). Jeśli chciał pokazać, że Polak jest słabym graczem, to trochę się przeliczył w swoich rachubach, bo „Grosik” zaliczył asystę przy golu na 1:1, wywalczył rzut karny przy bramce na 2:2, zaś w konkursie „jedenastek” pewnie pokonał bramkarza rywali. Niestety, inni gracze WBA zawiedli i zespół odpadł z dalszych rozgrywek. W lidze też wiedzie mu się kiepsko, bo z dorobkiem ledwie ośmiu punktów w 17 meczach zajmuje w Premier League przedostatnie miejsce i ma już sześć „oczek” straty do ekipy Brighton & Hove Albion, plasującej się na pierwszym niezagrożonym degradacją miejscu. 32-letni Grosicki po raz kolejny w karierze znalazł się na rozdrożu. Może oczywiście zostać w WBA do końca kontraktu i kasować co tydzień 25 tysięcy funtów, licząc na zmianę nastawienia Sama Allardyce (lub jego następcy, bo z takimi wynikami angielski szkoleniowiec może za chwilę stracić posadę), ale wtedy ryzykuje utratę miejsca w kadrze Polski na Euro 2021. W Nottingham Forest z regularnymi występami w lidze pewnie nie będzie miał problemów, lecz pewnie godząc się na sportową degradację, będzie chciał rekompensaty w postaci wyższych zarobków, bo to już raczej jego ostatni intratny kontrakt w karierze. Dlatego pewnie negocjacje z Forest toczyć się będą do ostatniej chwili i znów mogą zakończyć fiaskiem.
Pogłoski o zainteresowaniu pozyskaniem Grosickiego ze strony Legii i Pogoni trzeba raczej traktować z przymrużeniem oka, bo skoro Grosicki teraz zarabia 25 tys. funtów tygodniowo, to jakby nie liczył wychodzi 1,2 mln funtów rocznie. A najlepiej opłacany w Legii piłkarz, Artur Jędrzejczyk, miał w szczytowym momencie kontrakt na poziomie 800 tys. euro rocznie, zaś najlepiej obecnie opłacany gracz Pogoni zarabia niespełna 250 tys. euro rocznie. Grosicki w żadnym polskim klubie nie dostanie stawki, jaką wynegocjował w WBA, a trzeba pamiętać, że w styczniu trzeba będzie jeszcze zapłacić angielskiemu klubowi kwotę odstępnego. Ponoć szefów WBA zadowoli nie mniej niż pół miliona funtów. Ale od lipca „Grosik” będzie wolnym zawodnikiem z kartą na ręku, ale wtedy pewnie interesować go będzie już tylko powrót do klubu, w którym zaczął swoją karierę, czyli do Pogoni Szczecin.

48 godzin sport

Zmiana trenera szansą dla Grosickiego
Kamil Grosicki (na zdjęciu) po awansie zespołu West Bromwich Albion do Premier League nagle stracił uznanie w oczach chorwackiego trenera Slavena Bilicia i został przez niego odesłany do rezerw. Skrzydłowy reprezentacji Polski próbował odejść do innego klubu, co się nie udało, w końcu poprosił o zgodę na występy w zespole młodzieżowym. Gdy w jednym z meczów druzyny U-23 strzelił dwa gole i zaliczył asystę, Bilić w końcu włączył go do kadry pierwszego zespołu i nawet dał mu zagrać przez 10 minut w spotkaniu z Newcastle. I na tym jego dobra wola się skończyła i we wtorkowym wyjazdowym meczu z Manchesterem City, zremisowanym przez WBA 1:1, Grosicki nawet się nie podniósł z ławki rezerwowych. Następnego dnia Bilić przestał być już jednak trenerem zespołu West Bromwich, a jego miejsce zajmie były selekcjoner reprezentacji Anglii Sam Allardyce. Może pod jego wodzą „Grosik” zacznie regularnie występować w Premier League? West Bromwich po 13 kolejkach ma na koncie tylko jeden wygrany mecz i znajduje się w strefie spadkowej.

Ukraińska tenisistka z polskim paszportem podejrzana o doping
Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) ogłosiła, że u występującej w polskich barwach Ukrainki Anastazji Szoszyny 26 października tego roku podczas turnieju ITF w Stambule wykryto obecność stanozololu, zakazanego sterydu anabolicznego. 30 listopada Szoszyna usłyszała zarzut złamania przepisów antydopingowych, a 12 grudnia została przez ITF tymczasowo zawieszona do czasu wyjaśnienia sprawy. 23-letniej tenisistce grozi kilkuletnia dyskwalifikacja. Szoszyna od lat mieszka i trenuje w Polsce, w czerwcu tego roku otrzymała polskie obywatelstwo i uczestniczyła nawet w zgrupowaniu kadry narodowej w Zielonej Górze. W rankingu WTA zajmuje obecnie 445. lokatę w singlu i 296. w deblu. Ma na koncie pięć zwycięstw singlowych w turniejach pod szyldem ITF i 10 w grze podwójnej.

Ostatnie tegoroczne potyczki w piłkarskiej ekstraklasie
W środę rozegrano zaległy mecz z 5. kolejki PKO Ekstraklasy Lech Poznań przegrał u siebie z Pogonią Szczecin 0:4. Gole dla „Portowców” strzelili: Thomas Rogne (2 samobójcza), Sebastian Kowalczyk (39), Kamil Drygas (45 karny) i Tomas Podstawski (90). Pogoń po tym zwycięstwie powiększyła swój dorobek do 25 pkt i awansowała w tabeli na trzecie miejsce. A tak wygląda zestaw par ostatniej w tym roku, 14. kolejki ligowej. Piątek: Wisła Płock – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Legia Warszawa – Stal Mielec, godz. 20:30, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń). Sobota: Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin, godz. 15:00, sędziuje Sebastian Jarzębak (Bytom); Cracovia – Lechia Gdańsk, godz. 17:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce); Lech Poznań – Wisła Kraków, godz. 20:00, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Niedziela: Piast Gliwice – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Damian Sylwestrzak (Wrocław); Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze, godz. 17:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz). Rozegrany w czwartek mecz Śląska Wrocław z Wartą Poznań zakończył się po zamknięciu wydania.

Rywalizacja w PGE Ekstralidze zacznie się od 3 kwietnia
Żużlowa PGE Ekstraliga ogłosiła terminarz spotkań w sezonie 2021. Rozgrywki tzw. fazy zasadniczej wystartują w sobotę 3 kwietnia i potrwają do 26 września. Dwa pierwsze mecze w każdej kolejce będą transmitowane przez Eleven Sports, dwa kolejne przez nSport+. Do walki o mistrzostwo Polski przystąpi osiem zespołów: broniąca tytułu Unia Leszno oraz Stal Gorzów, Sparta Wrocław, Falubaz Zielona Góa, Włókniarz Częstochowa, Motor Lublin, GKM Grudziądz i beniaminek ligi, Apator Toruń. Faza play off rozpocznie się 5 września. Tego dnia zostaną rozegrane pierwsze mecze półfinałowe, natomiast rewanże odbędą się 12 września. Pierwsze spotkania o medale zaplanowano na 19 września, rewanże zaś tydzień później (26 września).

48 godzin sport

Dobre wyniki polskiej alpejki
Maryna Gąsienica-Daniel po dziewiątym miejscu w Lech w slalomie równoległym (pierwszy taki wyczyn polskiej narciarki alpejskiej od 35 lat), była też bliska wywalczenia miejsca w czołowej dziesiątce zawodów Pucharu Świata w slalomie gigancie w Courchevel, ale 26-letnia Polka popełniła jednak błąd w drugim przejeździe i ostatecznie zajęła 21. miejsce. Ale to i tak świetny rezultat, bo jest jej piąty najlepszy wynik w Pucharze Świata w karierze. W Courchevel triumfowała Włoszka Marta Bassino, dla której była to druga wygrana w tym sezonie, drugą lokatę zajęła Szwedka Sara Hector, a trzecią Słowaczka Petra Vlhova. W klasyfikacji generalnej PŚ w slalomie gigancie liderką jest Bassino, a Gąsienica-Daniel zajmuje 30. miejsce. Natomiast w klasyfikacji generalnej PŚ liderką jest Vlhova, a Polka zajmuje 26. pozycję.

Pierwszy gol Recy w Crotone
Reprezentant Polski Arkadiusz Reca strzelił gola dla Crotone w wygranym przez jego zespół 4:1 meczu ze Spezią w 11. kolejce włoskiej Serie A. Dla 25-letniego lewego obrońcy było to pierwsze ligowe trafienie w tym sezonie. Mimo zwycięstwa ekipa Crotone z dorobkiem pięciu punktów zajmuje ostatnie, 20. miejsce w tabeli.

Grosicki wreszcie zagrał
Zespół West Bromwich Albion przegrał w 12. kolejce Premier League z Newcastle United 1:2 i była to ósma ligowa porażka w tym sezonie. W 80. minucie w ekipie WBA pojawił się skrzydłowy reprezentacji Polski Kamil Grosicki, dla którego był to pierwszy występ w barwach West Bromwich po awansie tego zespołu do Premier League. Nasz reprezentacyjny piłkarz wszedł na boisko w 80. minucie przy stanie 1:1 i nie zdążył się niczym wyróżnić.

Pierwsze punkty Guzika
Podwójnym zwycięstwem francuskich biathlonistów zakończył się rozegrany w austriackim Hochfilzen bieg na dochodzenie na 12,5 km. Wygrał Quentin Fillon Maillet przed Emilienem Jacquelinem i Norwegiem Johannesem Dale. Pierwsze punkty w obecnym sezonie Pucharu Świata wywalczył w tym biegu Polak Grzegorz Guzik, który zajął 39. lokatę. W klasyfikacji generalnej PŚ prowadzi Norweg Johannes Thingnes Boe (296 pkt) przed Szwedem Sebastianem Samuelssonem (246 pkt) i Quentinem Fillonem Mailletem (237 pkt). Guzik z dorobkiem 2 pkt jest sklasyfikowany na 47. pozycji.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 17. kolejki: Stomil Olsztyn – Bruk-Bet Nieciecza 1:4, Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica 0:2, GKS Bełchatów – Puszcza Niepołomice 0:2, Resovia – GKS Jastrzębie 1:2, Arka Gdynia – Chrobry Głogów 1:1, Korona Kielce – Radomiak Radom 0:2, Sandecja Nowy Sącz – Górnik Łęczna 1:1. Mecz ŁKS Łódź z GKS Tychy został przełożony na 20 lutego, a Odry Opole z Widzewem Łódź na 10 marca. Liderem rozgrywek po rundzie jesiennej jest Bruk-Bet Nieciecza (42 pkt), a ostatnią 18. lokatę, zajmuje z dorobkiem 9 punktów Resovia.

Joshua znokautował Pulewa
Brytyjski pięściarz wagi ciężkiej Anthony Joshua znokautował w 9. rundzie Bułgara Kubrata Pulewa w walce wieczoru podczas gali bokserskiej Matchroom Boxing w Londynie. Zwycięzca tym samym obronił należące do niego mistrzowskie pasy czterech federacji – WBA, WBO, IBF i IBO. Dla Joshuy było to 24. zwycięstwo w karierze, a których 22. odniósł przez nokaut. Podczas londyńskiej gali walkę w wadze ciężkiej stoczył też Polak, 40-letni Mariusz Wach, którego przeciwnikiem był 26-letni Brytyjczyk Hugh Fury, kuzyn bardziej znanego mistrza wagi ciężkiej Tysona Fury’ego. Po dziesięciorundowym pojedynku sędziowie jednogłośnie przyznali wygraną rywalowi naszego pięściarza. W innej walce wieczoru, w wadze junior ciężkiej, Nikodem Jeżewski przegrał w II rundzie przez techniczny nokaut z Brytyjczykiem Lawrence’m Okolie’m. Wcześniej Polak trzy razy lądował na deskach. Stawka pojedynku był pas WBO International.

Złodzieje okradli dom zmarłego
Pogrzeb zmarłego w minioną środę legendarnego włoskiego piłkarza Paolo Rossiego odbył się w sobotę. Mistrza świata i króla strzelców z 1982 roku został pochowany w Vicenzy. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli między innymi jego dawni koledzy z reprezentacji Włoch – Marco Tardelli, Antonio Cabrini, Fulvio Collovati oraz Giancarlo Antognoni, którzy nieśli trumnę z jego ciałem. W trakcie uroczystości hołd Rossiemu oddało kilka tysięcy kibiców. Niestety, z okazji skorzystali złodzieje, którzy podczas pogrzebu splądrowali dom piłkarza znajdujący się w niewielkiej toskańskiej miejscowości Bucine. Lokalna policja intensywnie szuka sprawców kradzieży.

Columbus Crew mistrzem MLS
Piłkarze Columbus Crew po raz drugi triumfowali w rozgrywkach Major League Soccer (MLS). W rozegranym w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu finale pokonali Seattle Sounders 3:0. Najlepszym zawodnikiem (MVP) został Lucas Zelarayan, który zdobył dwa gole i zaliczył asystę przy bramce Derricka Etienne’a Jr. Trenerami ekip finalistów są Caleb Porter (Crew) i Brian Schmetzer (Sounders). Poprzednio zespół Crew zwyciężył w MLS w 2008 roku, natomiast Seattle Sounders w 2016 i 2019 roku. Najwięcej tytułów w kolekcji ma jednak Los Angeles Galaxy (5).

Grosicki cierpi w West Bromwich

Kamil Grosicki po wielu tygodniach oczekiwania w końcu znalazł się w kadrze meczowej West Bromwich Albion. W rozegranym w minioną niedzielę meczu Premier League z Crystal Palace (1:5) reprezentant Polski nie doczekał się jednak na swój pierwszy występ w angielskiej ekstraklasie w barwach tego zespołu.

Grosicki w trwającym sezonie jeszcze nie rozegrał meczu w Premier League. Tylko na początku, w spotkaniu pierwszej kolejki z Leicester City, znalazł się w kadrze meczowej. W następnych dziewięciu meczach nawet na to nie pozwalał mu trener WBA Slaven Bilić. Ostatnio coś się w tej kwestii zmieniło, bo skrzydłowy reprezentacji Polski w miniony weekend znalazł się jednak w kadrze na niedzielne spotkanie ligowe z Crystal Palace. Być może chorwacki szkoleniowiec West Bromwich zmienił do niego nastawienie po tym, jak „Grosik” w poprzednim tygodniu świetnie spisał się w drużynie rezerw. O występ w meczu drużyny U-23 sam poprosił. Rozegrał całe spotkanie i strzelił dwa gole w wygranej 3:1 potyczce z Sunderlandem U23.
Nasz piłkarz sam nie wie, dlaczego nie dostaje okazji do występów w pierwszej drużynie West Bromwich. W tym sezonie wystąpił jedynie w spotkaniu z czwartoligowym Harrogate Town w Pucharze Anglii. „Mam codziennie kontakt z trenerem i mogę zapewnić, że nasze relacje są dobre. Rozmawiałem z nim ze trzy razy na temat mojej przyszłości w zespole, ale ostatnio przestałem go o to pytać, skoro nie był w stanie mi na to odpowiedzieć. Trudno mi wytłumaczyć, dlaczego nie gram. Tylko ja i Charlie Austin nie dostaliśmy jeszcze szansy występu w Premier League. Nie wiem, jaki jest tego powód” – komentuje 80-krotny reprezentant Polski.
Do ekipy West Bromwich Grosicki przeszedł zimą tego roku z Hull City, gdy zespół występował jeszcze w Championship i walczył o awans do Premier League. Polak zagrał w 14 spotkaniach, zdobył jedną bramkę i wydawało się, że po awansie będzie miał przynajmniej pewne miejsce w kadrze meczowej. Tymczasem trener Bilić nagle przestał na niego stawiać i nawet nie widział go w szerokiej kadrze zespołu, chociaż Grosicki znakomicie prezentował się w spotkaniach reprezentacji Polski. Od września do listopada zagrał w naszej drużynie narodowej w siedmiu spotkaniach. Strzelił gola i zaliczył asystę w meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (2:1), w spotkaniu towarzyskim z Finlandią zdobył hat-tricka, a przeciwko Holandii zaliczył 80. występ w biało-czerwonych barwach.
Po powrocie z listopadowego zgrupowania reprezentacji jego sytuacja w zespole WBA nie uległą jednak zmianie, więc 32-letni polski piłkarz z własnej woli zgłosił się do Bilicia, by pozwolił mu wystąpić w rezerwach. Drużyna WBA U23 wygrała 3:1 z ekipą U23 Sunderlandu, Grosicki rozegrał całe spotkanie i strzelił dwa gole. „Stwierdziłem, że skoro na ten moment i tak nie mam co liczyć na grę w Premier League, to chciałbym to zrobić w rezerwach. Podszedłem do meczu profesjonalnie, wybiegałem go, powalczyłem. Treningów w ostatnim czasie miałem bardzo dużo, a mecz to zawsze mecz. Nie wiem, czy to spotkanie zmieni coś w mojej sytuacji. Brakowało mi gry, na pewno poczułem się trochę lepiej. Zrobiłem to dla siebie” – stwierdził „Grosik”. Na tym meczu był dyrektor sportowy klubu. „Jeżeli moja sytuacja się nie zmieni, poproszę o kolejny mecz w zespole rezerw. Patrzyłem na terminarz jej meczów, ma jeszcze w tym roku dwa spotkania, a ja potrzebuję gry” – stawia jasno sprawę piłkarz.
Wszystko jednak wskazuje, że w styczniu wrócić temat transferu Grosickiego. W październiku był bliski powrotu do angielskiej drugiej ligi, ale Nottingham Forest nie dopełnił na czas formalności i z wypożyczenia wyszły nici. „Jeżeli nic się nie zmieni, to w styczniu będę musiał poważnie się zastanowić nad swoją przyszłością. Dla mnie najważniejsza jest gra w reprezentacji, dlatego muszę występować w klubie, żeby być w odpowiedniej formie i rytmie meczowym. Doceniam to, że trener Jerzy Brzęczek we mnie wierzy, bo rozmawialiśmy kilka razy o mojej sytuacji, ale za dawne zasługi na mistrzostwa Europy mnie nie powoła. Dlatego walczę, żeby wrócić na boisko” – zapewnia „Grosik”.
Ale w niedzielę, choć wreszcie znalazł się w kadrze meczowej, w spotkaniu z Crystal Palace, nie doczekał się jednak pierwszego występu w Premier League po ponad trzyletniej przerwie. Może i dobrze, bo ekipa WBA przegrała u siebie aż 1:5. Grosicki zatem wciąż ma na swoim koncie tylko 15 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii rozegranych jeszcze w barwach Hull City w sezonie 2016/2017 roku. Ale z WBA powinien zwiewać jak najszybciej, bo ten zespół i tak nie utrzyma się w Premier League, nawet jak WŁADZE KLUBU zwolnią Bilicia.

Milik rozmawia z Napoli

Arkadiusz Milik i Kamil Grosicki, dwaj ważni piłkarze reprezentacji Polski, przed nowym sezonem usiłowali bez powodzenia zmienić pracodawców i mają teraz ten sam problem – w tej chwili nie grają w swoich klubowych zespołach. Próbują jednak wybrnąć z patowej sytuacji.

We Włoszech medialna wrzawa wokół Arkadiusza Milika nie gaśnie. Polski napastnik nie doszedł do porozumienia z SSC Napoli w sprawie przedłużenia wygasającego w czerwcu 2021 roku kontraktu i ogłosił, że chce tego lata odejść. Ale chociaż jego pozyskaniem zainteresowanie wyrażało wiele klubów, ostatecznie w minionym okienku transferowym nie udało mu się opuścić Neapolu. Niewątpliwie wśród wielu powodów tego niepowodzenia było wybitnie nieprzychylne nastawienie do Polaka ze strony apodyktycznego właściciela SSC Napoli Aurelio De Laurentiisa. Słynny kreator mody lubi postawić na swoim, więc chciał Milika złamać torpedując korzystne dla reprezentanta Polski opcje transferowe. Trafiła jednak kosa na kamień, bo polski piłkarz w odwecie odrzucił wszystkie oferty korzystne dla Napoli. Za karę został wykreślony z kadry zgłoszonej do rozgrywek Serie A, Ligi Europy i Pucharu Włoch, dostał też zakaz treningów z pierwszym zespołem. Ale chociaż trenował indywidualnie, to jego występy w październikowych meczach reprezentacji Polski pokazały, że banicja zarządzona przez De Laurentiisa nie wpłynęła znacząco na jego formę. To oczywiście tylko spotęgowało zainteresowanie polskim napastnikiem, który już w styczniu, czyli na pół roku przed wygaśnięciem umowy z Napoli, będzie już mógł podpisać kontrakt z nowym klubem. A to już zapowiada najgorszy dla De Laurentiisa scenariusz, czyli taki, że Milik po wygaśnięciu umowy będzie mógł odejść całkowicie za darmo. Chociaż polski piłkarz z powodu ostatnich perturbacji sporo stracił na wartości, to wedle ocen ekspertów od piłkarskich transferów wciąż jest wart 20-25 mln euro. Nawet De Laurentiis nie może machnąć na takie pieniądze ręką.
Sytuacja zrobiła się zatem patowa, ale wygląda na to, że złe emocje trochę opadły, bo wedle doniesień włoskich mediów pod koniec ubiegłego tygodnia w siedzibie SSC Napoli w Castel Volturno odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział Aurelio De Laurentiis, dyrektor sportowy Cristiano Giuntolio i dyrektor generalny klubu Andrea Chiavelli. Po drugiej stronie stołu zasiedli Arkadiusz Milik i jego agent David Przemyslaw Pantak. Piłkarz podtrzymał decyzję o rozstaniu z SSC Napoli, ale oświadczył, że jest gotów odejść już w styczniu, co będzie dobrym rozwiązaniem dla obu stron. Reprezentant Polski zaznaczył, że nie jest jego celem odchodzenie z klubu za darmo, ale nie zgodził się też na przedłużenie kontraktu, co znacznie podniosłoby jego wartość transferową. Spotkanie na razie nie doprowadziło do zakończenia konfliktu, ale Milik znowu widziany był na obiektach treningowych Napoli i nawet podczas treningów z pierwszym zespołem.
Kamil Grosicki z kolei, jak ma to już w zwyczaju, znowu uwikłał się w „transfer last minute”. W efekcie papiery w sprawie wypożyczenia z West Bromwich do Nottingham Forest wysłano tuż przed zamknięciem letniego okna transferowego w Anglii i jak się potem okazało, dokumenty dotarły z 21-sekundowym opóźnieniem. Przez kilka dni trwały w tej sprawie pertraktacje, ostatecznie jednak Komisja Arbitrażowa English Football League uznała transfer za nieważny. A to oznacza, że Grosicki przynajmniej do stycznia pozostanie zawodnikiem West Bromwich, z kadry którego zdążono go już całkowicie wykreślić. Na szczęście trener WBA Slaven Bilić nie okazał się łobuzem i przywrócił skrzydłowego reprezentacji Polski w prawach zawodnika podległego sobie zespołu, ale rzecz jasna nie obiecał mu miejsca choćby w szerokim składzie meczowym. „Będzie uwzględniony w kadrze i tylko od niego zależy, jak dużo będzie grał. Osobiście bardzo lubię go jako zawodnika. Kiedy jest w formie, potrafi być bardzo cenny dla drużyny, dlatego w sumie to się cieszę, że z nami został” – tak skomentował aktualną sytuację Grosickiego trener Bilić. Czy da Polakowi szansę do wykazania się, przekonamy się już w poniedziałek 2 listopada. Tego dnia West Bromwich gra ligowy mecz z Fulham.