Los Angeles Lakers mistrzami NBA

Koszykarze Los Angeles Lakers po raz 17. w historii wywalczyli mistrzostwo ligi NBA. W minioną niedzielę pokonali Miami Heat 106:93 i finałową rywalizację „do czterech zwycięstw” wygrali ostatecznie 4-2. LA Lakers wyrównali tym samym rekordowe osiągnięcie zespołu Boston Celtics, który dotąd z również 17 mistrzowskimi tytułami samodzielnie dzierżył miano najbardziej utytułowanej drużyny NBA.

Z powodu pandemii koronawirusa sezon 2019/20 został przerwany w marcu, a następnie wznowiony pod koniec lipca. Wszystkie spotkania od ponownego startu zostały rozegrane w zamkniętym ośrodku Disney World na Florydzie. Rywalizujące najdłużej ekipy Lakers i Heat spędziły w nim w sumie aż trzy miesiące.
Drużynie z Miami od początku nie dawano większych szans i te prognozy okazały się trafne. Ale już sam awans do finału był dużą niespodzianką. Po drodze ekipa Heat wyeliminowała przecież Milwaukee Bucks, najlepszy zespół sezonu zasadniczego.
Wcześniej Lakers sięgali po mistrzostwo w latach: 1949, 1950, 1952-54, gdy jeszcze mieli siedzibę w Mineapolis oraz już w Los Angeles w: 1972, 1980, 1982, 1985, 1987, 1988, 2000-02, 2009 i 2010. Pięć poprzednich tytułów zdobyli mając w składzie Kobe Bryanta. Były gwiazdor w styczniu zginął w katastrofie helikoptera, a zdobycie mistrzostwa stało się dla Lakers najlepszym sposobem na jego upamiętnienie. Lakers tym samym dogonili ekipę Boston Celtics, która również z 17 triumfami do tej pory samodzielnie dzierżyła miano najbardziej utytułowanej drużyny ligi.
W rozegranym z niedzieli na poniedziałek ostatnim spotkaniu wielkiego finału Lakers do wygranej poprowadził największy gwiazdor zespołu, LeBron James, który zdobył 28 punktów, miał 14 zbiórek i zaliczył 10 asyst. 35-letni skrzydłowy po raz czwarty w karierze został uznany za najbardziej wartościowego koszykarza finałów (MVP).
Poprzednio uhonorowano go tym wyróżnieniem w 2012 i 2013 roku, gdy bronił barw Miami Heat oraz w 2016 roku jako zawodnika zespołu7 Cleveland Cavaliers. Tytuł MVP finałów przyznawany jest od 1969 roku. Jedynym, który ma ich więcej od Jamesa jest legendarny Michael „Air” Jordan – sześciokrotny zdobywca tego prestiżowego wyróżnienia. James jest za to pierwszym koszykarzem, który zdobył tę nagrodę jako zawodnik trzech różnych klubów.
W Los Angeles fani zespołu Lakers nie posłuchali apelu władz miasta i tłumnie wyszli na ulice, żeby świętować triumf swoich ulubieńców. Najwięcej fanów zgromadziło się pod halą Staples Center, gdzie Lakers zwykle podejmują swoich ligowych rywali. Interwencja sił porządkowych, które stanowczo domagały się rozejścia tłumu, wywołała zamieszki, bo w stronę funkcjonariuszy poleciały butelki i kamienie. Jak przekazał rzecznik policji w Los Angeles, 61 osób trafiło w ręce funkcjonariuszy za brak reakcji na wezwanie do rozejścia się, pięć osób za kradzieże, a jedna za wandalizm. Wedle relacji miejscowych mediów policja użyła gumowych pocisków i gazów łzawiących.

48 godzin sport

Wirus w Lokomotiwie
Piłkarz Lokomotiwu Moskwa Jefferson Farfan jest pierwszym zawodnikiem rosyjskiej ekstraklasy, u którego wykryto obecność koronawirusa. Zakażenie 35-letniego peruwiańskiego gracza wirusem Covid-19 oficjalnie potwierdził moskiewski klub, którego zawodnikami są dwa reprezentanci Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. Zespół Lokomotiwu jest wiceliderem rozgrywek ze stratą dziewięciu punktów do prowadzącego Zenita Petersburg. Restart rozgrywek piłkarskich w Rosji wyznaczono na 21 czerwca.

Raport z sekcji Kobe Bryanta
Biuro koronera hrabstwa Los Angeles w piątek wieczorem opublikowało wyniki sekcji zwłok ofiar katastrofy helikoptera w Kalifornii, w której zginęli legendarny koszykarz NBA Kobe Bryant, jego 13-letnia córka oraz siedmiu innych pasażerów. Raport z liczącej 180 stron autopsji podaje, że Bryant, jak i pozostałe ofiary, doznały śmiertelnych obrażeń w wyniku zderzenia maszyny z ziemią. U żadnej, czyli także pilota, nie wykryto obecności alkoholu czy narkotyków. W organizmie Bryanta natrafiono na śladowe ilości metylofenidatu, leku stosowanego w leczeniu zespołu nadpobudliwości.

Covid-19 w klubach Serie A
Oficjalna strona Parmy podała, że dwóch piłkarzy zespołu uzyskało pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Gracze zostali poddani kwarantannie, a reszta zespołu wróci do grupowych treningów w poniedziałek. Parma jest czwartym zespołem w Serie A, który poinformował o pozytywnych wynikach testów. Wcześniej o pozytywnych wynikach badań poinformowali Sampdoria, Fiorentina i Torino.

Były reprezentant Anglii pobity
Brytyjskie media podają, że 86-krotny reprezentant Anglii Kenny Sansom trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami, jakich ponoć doznał w pijackiej sprzeczce. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że 61-letni obecnie Sansom podczas libacji wdał się w pijacką awanturę, w trakcie której został dotkliwie pobity i w szpitalu walczy o życie. Sansom występował w Arsenalu Londyn, Newcastle United, Queens Park Rangers, Coventry City, Evertonie i Watfordzie. Kilka lat temu przyznał się publicznie, że jest alkoholikiem.

Alonso wraca do Renault
Francuskie media donoszą, że dwukrotny mistrz świata Formuły 1 Hiszpan Fernando Alonso podpisał wstępny kontrakt na sezon 2021 z zespołem Renault. W ekipie Renault, w barwach której zdobył dwa tytuły mistrza świata (2005 i 2006) ma zastąpić Australijczyka Daniela Ricciardo, który z kolei przechodzi do ekipy McLarena. Alonso na na koncie 17 wygranych wyścigów Formuły 1.

Zostawił Podhale dla Grodna
Hokeista reprezentacji Polski Krystian Dziubiński odchodzi z Podhala Nowy Targ do białoruskiego Nemana Grodno, trzeciego zespołu białoruskiej ekstraklasy w hokeju na lodzie.

Tarcza dla klubów ekstraklasy
Wisła Kraków skorzystała z tzw. tarczy finansowej i otrzymała z Polskiego Funduszu Rozwoju dofinansowanie w wysokości 2,6 mln złotych. Poinformował tym jeden z trzech właścicieli klubu, Jakub Błaszczykowski. Wcześniej z tego samego źródła podobną pomoc finansową przyznano Legii Warszawa, Lechowi Poznań, Jagiellonii Białystok i Pogoni Szczecin, a wnioski złożone przez inne kluby ekstraklasy czekają na rozpatrzenie. Tarcza finansowa ma pomóc firmom zachować płynność finansową.

Wyszomirski wrócił na Węgry
Bramkarz reprezentacji Polski w piłce ręcznej, Piotr Wyszomirski, od nowego sezonu będzie występował w trzecim zespole węgierskiej ekstraklasy, Grundfos Tatabanya. 32-letni szczypiornista podpisał trzyletni kontrakt. Dla niego będzie to powrót na Węgry, gdzie grał już wcześniej w ekipach Csurgoi KK (2012-2014) i Pick Segedyn (2014-2016). Ostatnie cztery sezony Wyszomirski, który ma na koncie 117 występów w reprezentacji Polski i zdobyty z nią brązowy medal mistrzostwach świata w Katarze w 2015 roku, spędził w niemieckiej Bundeslidze, w drużynie TBV Lemgo.

Zamienił Radom na Rzeszów
Karol Butryn, najlepiej punktujący zawodnik Cerrad Enea Czarnych Radom w minionym sezonie PlusLigi, odszedł z tego klubu i od nowego sezonu będzie zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów. 26-letni przyjmujący był jedną z rewelacji poprzednich rozgrywek. W barwach radomskiej drużyny zdobył 430 punktów w 23 meczach, co dało mu drugie miejsce w rankingu najlepiej punktujących graczy PlusLigi sezonu 2019/2020.

Kasai wypadł z kadry Japonii
Noriaki Kasai nie znalazł się w kadrze japońskich skoczków narciarski na nowy sezon. 48-letni weteran skoczni w poprzedniej edycji Pucharu Świata nie zdobył żadnego punktu i zajmował w konkursach odległe lokat. Dość powiedzieć, że najlepszy wynik osiągnął w Klingenthal, gdzie zajął jednak dopiero 33. miejsce. Kasai nie ma zamiaru rezygnować ze swojej pasji i przygotowuje się do zimowego sezonu. Jego celem jest start za dwa lata w zimowych igrzyskach w Pekinie, wątpliwej jednak aby zdołał do tego czasu odzyskać miejsce z kadrze Japonii.

Kłopoty gospodarzy Euro 2021
Coraz więcej wskazuje, że przełożone na 2021 rok finały piłkarskich mistrzostw Europy nie odbędą się w wyznaczonych już 12 krajach. Problemy z goszczeniem imprezy zgłaszają trzy miasta, wśród których jest ponoć Bilbao, gdzie grupowy mecz z Hiszpanią ma rozegrać m.in. reprezentacja Polski. Możliwość dokonania zmian wśród miast, które miały gościć uczestników Euro 2020, potwierdził ostatnio prezydent UEFA, Aleksander Ceferin. Słoweniec przyznał, że są problemy z trzema miastami i jeśli negocjacje nie przyniosą pozytywnych efektów, federacja rozważy zmniejszenie liczby miast-gospodarzy mistrzostw.

Uczcili pamięć Kobe Bryanta

W 69. Meczu Gwiazd ligi NBA drużyna wybrana przez LeBrona Jamesa pokonała w niedzielę w Chicago ekipę ustaloną przez Giannisa Antetokounmpo 157:155. Najważniejszym celem tego spotkania było jednak uczczenie pamięci tragicznie zmarłego 26 stycznia tego roku w katastrofie lotniczej legendy NBA Kobe Bryanta.

Już po raz trzeci z rzędu w miejsce tradycyjnej konfrontacji ekip Wschodu i Zachodu rozegrano mecz, w którym zawodników do obu drużyn, bez ograniczeń terytorialnych, dobierali kapitanowie ekip wybrani w głosowaniu kibiców. W tym roku największe uznanie fanów NBA uzyskali gwiazdor Los Angeles Lakers LeBron James oraz grecki koszykarz nigeryjskiego pochodzenia z Milwaukee Bucks Giannis Antetokounmpo.
Tym razem Mecz Gwiazd był wyjątkowy także dlatego, że władze NBA postanowiły przy okazji uczcić pamięć legendarnego gracza tej ligi Kobe Bryanta, który 26 stycznia tego roku zginął w katastrofie helikoptera. Regulamin zakładał, że każda z trzech pierwszych kwart będzie oddzielnym meczem, a przed czwartą kwartą rezultaty z trzech już rozegranych zostaną zsumowane i aby wygrać całe spotkanie, należało osiągnąć dorobek prowadzącej ekipy powiększony o 24 punkty, bo z takim numerem występował Bryant, pięciokrotny mistrz NBA z Los Angeles Lakers (2000-2002, 2009-2010) i dwukrotny mistrz olimpijski z reprezentacją USA (2008 i 2012).
Bryant zginął w wieku 41 lat w katastrofie wraz z ośmioma innymi osobami, wśród których była też jego 13-letnia córka Gianna. „Nigdy więcej nie zobaczymy koszykarza takiego jak Kobe, potrafiącego zdobyć w jednym meczu 81 punktów czy 60 punktów w swoim ostatnim występie. Później z pasją spełniał się jako ojciec, mąż, filmowiec, który sięgnął po Oscara. To ciężki czas dla całej rodziny NBA” – powiedział przed spotkaniem legendarny Earvin „Magic” Johnson. Wszyscy zawodnicy drużyny Giannisa mieli koszulki z numerem 24 upamiętniającym Bryanta, natomiast ekipa LeBrona grała z numerem „2” – z takim numerem na koszulce w szkolnej drużyny grała Gianna.
Pierwszą kwartę 53:41 wygrał zespół LeBrona Jamesa, w drugiej 51:30 zwyciężyli wybrańcy Giannisa Antetokounmpo, a trzecia zakończyła się remisem 41:41. Tak więc po trzech kwartach w rywalizacji lepsza była ekipa Antetokounmpo, która prowadziła 133:124. Zgodnie z umową zwycięstwo w całym spotkaniu dawało jednak osiągnięcie 157 punktów (133 + 24). Tak zażartej walki w Meczu Gwiazd już dawno nie widziano. Drużyna LeBrona doprowadziła do remisu 146:146, a w końcówce zwycięstwo zapewnił jej Anthony Davis. Zwycięzca całego spotkania dla wybranej instytucji charytatywnej wywalczył 300 tys. dolarów.
Nagroda dla najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) Meczu Gwiazd od tej edycji nosi imię Bryanta. „Myśleliśmy o tym, jak najlepiej uhonorować Kobe’go. Myślę, że to co wyróżnia go, to obok pięciu tytułów mistrzowskich jest wybór aż do 18 Meczów Gwiazd, których cztery razy był MVP” – powiedział komisarz NBA Adam Silver.
Żaden inny koszykarz nie zdobył uznania głosujących 18 razy z rzędu. W 19 Meczach Gwiazd, ale nie kolejnych, wystąpił Kareem Abdul-Jabbar. Nikt nie otrzymał też więcej nagród MVP, a również czterokrotnie ponad pół wieku temu trafiła ona do Boba Pettita. Leonard był najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania. Na swoim koncie reprezentant Los Angeles Clippers zapisał 30 punktów, siedem zbiórek, cztery asysty i dwa przechwyty. Wśród pokonanych najlepszy był Antetokounmpo – 25 pkt, 11 zbiórek, cztery asysty i trzy bloki.
Dzień wcześniej w Chicago odbyły się popisy indywidualne. Derrick Jones Jr. wygrał konkurs wsadów, Buddy Hield najcelniej rzucał za trzy punkty, a Bam Adebayo triumfował w rywalizacji zręcznościowej.
Gospodarzem przyszłorocznego Meczu Gwiazd będzie Indianapolis.

Tragiczna śmierć legendy NBA

W niedzielny wieczór na obrzeżach Los Angeles w katastrofie prywatnego helikoptera zginął legendarny amerykański koszykarz Kobe Bryant. Wraz nim życie straciło jeszcze osiem osób, a wśród nich jego 13-letnia córka Gianna.

Kobe Bryant był nie tylko genialnym koszykarzem, który przez ponad 20 lat sportowej kariery czarował swoim kunsztem w lidze NBA, ale także ikoną popkultury i uosobieniem amerykańskiego wzorca życiowego powodzenia. Urodził się 23 sierpnia 1978 roku w Filadelfii. Jego ojciec, zawodowy koszykarz, znalazł zatrudnienie we Włoszech, gdzie przeniósł się z rodziną. Tam też Kobe dorastał i stawiał pierwsze koszykarskie kroki. Ale że talent do tej gry miał nietuzinkowy, do ligi NBA trafił zaraz po skończeniu szkoły średniej, z pominięciem gry w rozgrywkach uniwersyteckich.
Przystań w Los Angeles Lakers
W 1996 roku został wybrany do zespołu Charlotte Hornets, ale po tygodniu oddano go w ramach wymiany do Los Angeles Lakers. I w tym klubie grał już do końca kariery, zdobywając z nim pięć tytułów mistrzowskich (2000, 2001, 2002, 2009, 2010) i stając się legendą nie tylko Lakers, ale całej ligi. Aż 18 razy wystąpił w Meczu Gwiazd NBA. W 2008 roku został wybrany MVP sezonu zasadniczego ligi, a w dwóch kolejnych sezonach MVP finałów NBA. Ma też w dorobku dwa złote medale olimpijskie z reprezentacją USA, zdobyte w 2008 w Pekinie i w 2012 w Londynie. Przydarzyły mu się też wstydliwe epizody, m.in. był oskarżony o napaść seksualną, co omal nie doprowadziło do rozpadu jego rodziny. Zdołał jednak wszystkie swoje grzechy naprawić i odzyskał nadszarpniętą skandalem reputację. Gdy w 2016 roku postanowił definitywnie zakończyć sportową karierę, był żegnany z honorami należnymi najwybitniejszym postaciom tego sportu, jakimi przed nim żegnano Michaela Jordana czy Earvina „Magic” Johnsona.
Chociaż bardzo się tego obawiał, to jednak szybko znalazł dla siebie nowe pola do działania. W biznesie radził sobie równie dobrze jak na parkiecie, tworząc pokaźne imperium finansowe, którego wartość szacowana jest dzisiaj na ponad dwa miliardy dolarów.
Życie na sportowej emeryturze
Jeszcze w trakcie kariery był ambasadorem takich marek, jak Nike, McDonald’s, Sprite, Nutella, Mercedesa czy Turkish Airlines. Po jej zakończeniu rozwinął fundusz venture capital Bryant Stibel, inwestujący w przedsięwzięcia z branży sportowej i wellness, ale także medialnej, technologicznej czy analizy danych. Spółka ma za sobą inwestycje m.in. w Dell czy Alibabę, a także spółkę Epic Games (wydawcę gry Fortnite) czy szwedzki bank Klarna. Zainwestował także w spółkę BodyArmor produkującą napoje sportowe oraz w spółkę Granity Studios, zajmującą się publikowaniem książek i produkcją filmów o tematyce sportowej. W 2018 roku film „Dear Basketball” przygotowany w studiu przez Bryanta oraz Glena Keane’a otrzymał Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany.
Granity Studios wydało też jego autobiografię „Kobe Bryant. Mentalność Mamby. Jak zwyciężać”. Nie tylko w tej formie zmonetyzował swój boiskowy przydomek „Mamba”. Stworzył też m.in. ligę koszykarską Mamba League oraz akademię sportową Mamba Sports Academy w Thousand Oaks pod Los Angeles. To właśnie tam leciał helikopterem, na mecz w turnieju Mamba Cup, w którym drużyna jego również utalentowanej koszykarsko córki miała zmierzyć się z drużyną „Lady Mavericks”.
Tragiczny w skutkach lot
Należący do Bryanta helikopter Sikorsky S-76, za sterami którego zasiadał doświadczony pilot ormiańskiego pochodzenia Ara Zobayan, wystartował z Wayne Airport Orange County w niedzielę o rano o godz. 9:06 lokalnego czasu (18:06 polskiego). Pierwsze wezwanie pomocy zarejestrowano o godz. 9:47 (18:46). Z tego, co do tej pory zdołano ustalić, wynika, iż zanim śmigłowiec runął na ziemię, wykonywał zwrot w lewo na wysokości około 730 metrów i próbował wznieść się powyżej warstwy chmur. Z danych serwisu Flightradar24 wynika, że maszyna leciała wzdłuż autostrady międzystanowej numer 5, potem wykonała zwrot na zachód, a tuż po 9:40 znów wykonała zwrot, tym razem na południowy zachód, wznosząc się na 2000 stóp (610 metrów), lecz wkrótce zaczęła szybko opadać i rozbiła się o wzgórze na wysokości około 1400 stóp nad poziomem morza (425 metrów). W momencie uderzenia Sikorsky S-76 poruszał się z prędkością blisko 300 km/h, zaś opadał z prędkością ponad 1220 metrów na minutę. Nikt z pasażerów helikoptera nie przeżył katastrofy, co potwierdziły przybyłe na miejsce zderzenia służby ratunkowe.
Na podstawie wstępnych ustaleń postawiono tezę, iż prawdopodobną przyczyną wypadku były złe warunki pogodowe, głównie gęsta mgła, z powodu której uziemione zostały wszystkie śmigłowce policyjne. Maszyna Bryanta również nie powinna otrzymać zgody na start, ale jak informują amerykańskie media, dostała specjalne zezwolenie VFR, które uprawnia pilota do wzniesienia maszyny w warunkach gorszych od uważanych za „minimalne” w lotnictwie cywilnym (podstawa chmur 1000 stóp, 3 mile widoczności). Wydaje się je zwykle wtedy, gdy pilot deklaruje lot w kierunku, gdzie panują lepsze warunki pogodowe.
Badanie miejsca katastrofy jest utrudnione ze względu na trudny dojazd, a także dużą powierzchnię na której znajdują się szczątki rozbitego helikoptera. Samo sprowadzenie ciał osób, które zginęły, może zająć kilka dni. Przyczyny wypadku badają specjaliści z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (National Transportation Safety Board). Jej śledczy zwykle przygotowują wstępny raport w ciągu 10 dni od wypadku. Sporządzenie szczegółowego raportu i ustalenie przyczyny wypadku może zająć ponad rok.
W katastrofie oprócz Kobe Bryanta i jego córki Gianny Marii Onore-Bryant oraz pilota Ary Zobayana, zginęli jeszcze trener drużyny baseballowej z Orange Coast College John Altobelli z żoną Keri oraz ich córką Alyssą, rówieśniczką Gianny i jej koleżanką z drużyny koszykarskiej, trenerka zespołu dziewczynek Christina Mauser, a także druga z koleżanek Gianny z zespołu zaproszona na pokład śmigłowca Payton Chester i jej matka Sarah Chester.
Tragiczna śmierć słynnego sportowca i towarzyszących mu w ostatniej podróży osób wywołała głębokie poruszenie na świecie. Swój żal wyraziło wielu wybitnych sportowców oraz przedstawicieli świata polityki i kultury. Michael Jordan napisał: „Jestem w szoku po tej tragicznej wiadomości. Żadne słowa nie opiszą bólu jaki czuję. Kochałem Kobego, był dla mnie jak młodszy brat. Często rozmawialiśmy i będzie mi bardzo brakować tych rozmów. Był prawdziwym wojownikiem, jednym z najlepszych i najbardziej kreatywnych, ale też wspaniałym ojcem, który bardzo kochał swoją rodzinę. Był też dumny z pasji córki do koszykówki. Razem moimi najbliższymi ślemy najgłębsze kondolencje jego żonie Vanessie, wszystkim ludziom z Los Angeles Lakers i fanom koszykówki na całym świecie”.
Powszechny żal po stracie
Hołd Bryantowi złożyli nie tylko dawni i obecni gracze NBA, a wśród nich Marcin Gortat, lecz także m.in. obecny prezydent USA Donald Trump i jego poprzednik, Barack Obama, piłkarze Leo Messi, Neymar, Robert Lewandowski, tenisiści Rafael Nadal, Novak Djoković, Maria Szarapowa, Petra Kvitova, Stan Wawrinka, lekkoatleta Usain Bolt, aktorzy Will Smith, Leonardo DiCaprio i Hugh Jackman, piosenkarki Jennifer Lopez, Mariah Carey, Cher i wiele, wiele innych osób.
Tegoroczna edycja wręczenia nagród Grammy rozpoczęła się od uhonorowania Kobego Branta. Alicia Keys zaśpiewała a capella utwór „It’s Hard To Say Goodbye”. „Wszyscy odczuwamy teraz szalony smutek, ponieważ dzisiaj Los Angeles, Ameryka i cały świat straciły bohatera. Stoimy tutaj ze złamanym sercem, ale będziemy świętować tę najpotężniejszą energię, która ma moc, aby zbliżyć nas wszystkich. Muzyka to najbardziej uzdrawiająca rzecz na świecie” – powiedziała na zakończenie.
Ale chyba najbardziej przejmujące w treści słowa w swoim przesłaniu przekazała piosenkarka i aktorka Jennifer Lopez. „Wszyscy odczuwamy smutek z powodu tej straty, ale myślę tylko o tym, że jest to nic w porównaniu z tym, co przeżywa teraz Vanessa. Przesyłam całą moją miłość i modlę się za was, wasze dzieci i inne rodziny uczestniczące w tej tragedii. Najbardziej niesprawiedliwą rzeczą w życiu jest utrata dziecka i męża tego samego dnia. Vanessa, modlę się o twoją siłę i aby Bóg prowadził cię w każdym kroku przez ten niewyobrażalny zawód serca. Do innych rodzin cierpiących z powodu tej nie do pomyślenia tragedii – niech Bóg będzie z wami wszystkimi. Kobe, tyle dla wielu znaczyłeś i będziemy za tobą tęsknić na zawsze” – napisała Jennifer Lopez.

Nowitzki kończy karierę

Kolejny legendarny gracz NBA kończy karierę. Tym razem taka wolę ogłosił swoim fanom 40-letni już niemiecki koszykarz Dirk Nowitzki, od 21 sezonów nieprzerwanie związany z jednym klubem – Dallas Mavericks.

Po raz ostatni przed kibicami w Dallas Nowitzki wystąpił w ostatnim w sezonie zasadniczym meczu ekipy Mavericks na własnym boisku. Rywalami była drużyna Phoenix Suns, którą gospodarze pokonali wyraźnie 120:109. Nowitzki zaliczył znakomity występ i należał do najlepszych graczy na parkiecie. Już w pierwszych trzech minutach spotkania niemiecki koszykarz zdobył 10 punktów, a w trzeciej kwarcie miał już na koncie 21 punktów, co było jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. Do końca meczu zdołał ten dorobek powiększyć do 30 „oczek”. Bez wątpienia był to jego najlepszy występ w obecnych rozgrywkach. Kibice żałowali, że ich ulubieńcy już wcześniej stracili szanse na awans do play off. Nowitzki po zakończeniu spotkania zmartwił ich jeszcze bardziej, ogłaszając, że był to jego pożegnalnych występ.

Mierzący 213 cm Nowitzki jest najskuteczniejszym graczem NBA wszech czasów wywodzących się spoza Ameryki. Urodzony w niemieckim Wurzburgu koszykarz aż 14-krotnie był wybierany do Meczu Gwiazd. W 2011 roku zdobył z Mavericks mistrzostwo NBA i otrzymał tytuł najlepszego gracze finału (MVP). Obecnie sezon zasadniczy był jego 21. w karierze i zarazem w barwach Dallas Mavericks. Niemiec pobił rekord Kobe Bryanta i jest teraz rekordzistą ligi pod względem liczby sezonów spędzonych w jednym klubie. Ponadto jest 17 graczem NBA w historii i pierwszym Europejczykiem, który zdobył 25 000 punktów. Był wybierany do drużyny NBA All-Star dziesięć razy, a jedenaście razy do All-NBA Teams. W pełni zasłużył na miano legendy tej koszykarskiej ligi.

 

LeBron James dostanie górę dolarów

Kilka dni temu LeBron James został tzw. wolnym agentem, co oznaczało, że będzie mógł sam wybrać klub. W poniedziałek 33-letni koszykarz uzgodnił warunki kontraktu z Los Angeles Lakers. Za cztery sezony gry zarobi 154 miliony dolarów.

 

James miał bardzo dobry ostatni sezon. W ekipie fazie play-off robił, co mógł, ale w pojedynkę nie był w stanie zdobyć tytułu. Mocno rozczarowany i smutny krótko po tym zdecydował, aby po czterech latach ponownie opuścić Clevaland Cavaliers. Wcześniej odszedł ze swojego macierzystego klubu w 2010 roku. Wtedy zdecydował się na przenosiny do Miami Heat. Tam w latach 2012 i 2013 wywalczył dwa pierwsze mistrzostwa w karierze. Trzecie zdobył już w barwach „Kawalerzystów” w 2016 roku.

O tym, że „Król James” może ponownie opuścić stan Ohio mówiło się od jakiegoś czasu. Przegrana 0-4 w finale z Golden State Warriors przelała czarę goryczy. Teraz mierzący 203 centymetry zawodnik doszedł do porozumienia z Los Angeles Lakers. W nowej drużynie może grać nawet przez kolejne cztery lata. Wypełnienie ostatniego roku kontraktu będzie zależało już tylko od LeBrona. Będzie miał wtedy prawie 38 lat. W ekipie „Jeziorowców”, której trenerem jest Luke Walton, James ma zarobić przez te cztery sezony aż 154 miliony dolarów.

Wybór Los Angeles przez Jamesa można było przewidzieć. Tam właśnie rozkręca duży interes, a na dodatek jego rodzina była zwolennikiem takiego kierunku. Niedługo jego syn ma rozpocząć naukę w jednej z najlepszych szkół w mieście. Aktywnie na przeprowadzkę do „Miasta Aniołów” naciskała także żona koszykarza. Lakers chcą odbudować potęgę z początku wieku, a więc z czasów wspólnej gry Kobe Bryanta i Shaquille’a O’Neala. Być może do zespołu dołączy jeszcze kilku wartościowym zawodników.