Wizja człowieka i jego przyszłość w świetle najnowszej publikacji profesor Marii Szyszkowskiej

Ukazała się na współczesnym rynku naszego kraju najnowsza publikacja książkowa prof.dr.hab. Marii Szyszkowskiej , pod nieco mylącym czytelnika tytułem „Twórczość, jako sens istnienia w XXI wieku”.

Mylący dlatego, że w potocznym pojęciu, twórczość wiąże współczesny Czytelnik z działalnością pisarzy literatury pięknej, dzieł naukowych i innego rodzaju twórczości, czy też skonstruowanie przez elitarną część społeczeństwa ludzkiego nowych historycznie nieznanych ustrojowych rozwiązań. Oczywiście w książce najnowszej prof. M. Szyszkowskiej o taką twórczość też chodzi, ale w tej niewielkiej objętościowo, ale bardzo brzemiennej w treści jej nowej pozycji wydawniczej termin „twórczość” został użyty w innym znaczeniu. Bowiem jej autorka, jak wynika z całokształtu jej dzieła, inaczej pojmuje „twórczość” ,rozumie ją jako działalność szerokiego kręgu różnorodnych społeczności, które zmieniają swoje życie, wnosząc do dziejów naszego gatunku istot żywych, szczególnie ważne treści zwłaszcza ustrojowe. Zatem twórczość –zdaniem cytowanej autorki-uprawia nie tylko autor powieści, wynalazca ważnych rozwiązań technicznych, kreator pięknych obrazów, czy rzeźby, ale jest nim też człowiek i zespoły ludzkie a nawet tak wielkie ich zespoły jak narody, które zmieniają sam ich oblicze oraz kształt otaczającego ich i nas świata. Przy tym z całego tego dzieła wynika, że współczesna ludzkość pod wszystkimi szerokościami i długościami geograficznymi, stanęła przed wielkim problemem, albo uprawiania na szeroką skalę takiej twórczości i całkowita –w efekcie-zmiana funkcjonowania współczesnego globalnego społeczeństwa, albo jego niechybny koniec. I choć autorka niewątpliwie nie dochodzi ostatecznie do takich konkluzji, to z jej dzieła wynika, że przed takim zakrętem życiowym, stoimy jako globalne społeczeństwo ludzkie, nie tylko pod wszystkimi szerokościami i długościami geograficznymi, ale też w skali globalnej. Przy tym autorka w opisie otaczającej nas rzeczywistości, bardziej odwołuje się do filozoficznych ustaleń Emanuela Kanta, psychologa i psychiatry Kazimierza Dąbrowskiego, do teatru Grotowskiego i Kantora, ale też do swoich własnych obserwacji świata, niż do różnorodnych współczesnych propozycji z tego zakresu, zawierających zarówno diagnozę, jak i jego formułę koniecznych w świecie zmian. W ten sposób można powiedzieć, iż powstało dzieło oryginalne, nieorganizujące naszego spojrzenia na człowieka i jego przyszłość oraz świat nas otaczający, w jakiejś wąskiej perspektywie lecz w szerokim kontekście otaczającej nas rzeczywistości tak rozpatrujące twórczość współczesnego społeczeństwa ludzkiego, które pozwoli człowiekowi w wyniku twórczości, nadać wszystkim i każdemu nowy sens naszego życia i przeżycia. Nie tylko uratować ludzkość przed grożącymi jej niebezpieczeństwami, ale otwierającymi przed nią, właśnie dzięki rozkwitowi tej twórczości, długotrwałą perspektywę pomyślnego życia wszystkich i każdego, a nie tylko wąskich elitarnych jego części, które jak dotąd miały często monopolistyczną szanse głownie na swoją ,indywidualną i zbiorową pomyślność.

Przy tym autorka od początku prezentacji swoich poglądów jasno i wyraźnie odnosi się do współczesności otaczającego świata, krytycznie będąc krytyczna zarówno do liberalnego kapitalizmu, jak i kapitalizmu w jego wariancie populistyczno- nacjonalistyczno- klerykalnym wariancie, który słusznie uważa za rozwiązania ustrojowe, które nie może polskiemu, węgierskiemu czy globalnemu społeczeństwu ludzkiemu, przynieść jakiejkolwiek szerszej pomyślności, a większość ludzi tych społeczeństw, odsuwają od takiej szansy twórczości, która otwiera możliwość uratowania rodzaju ludzkiego, który wszedł wyraźnie współcześnie na specyficzny zakręt dziejowy. Na tym zakresie występują przy tym dwie perspektywy. Albo zagłady nas wszystkich, jako przedstawicieli rodzaju ludzkiego, albo szansa właśnie tej twórczości, która może otworzyć nową erę w dziejach człowieka. Autorka jest za tą nową erą i na jej rzecz angażuje się. I odwołując się do wspomnianych wcześniej twórców uważa, że taka era nie tylko jest możliwa, ale konieczna , jeśli chcemy jako ludzkość nie tylko pokonać grożącą nam pandemię, ale też zapewnić człowiekowi długotrwałą pomyślność, właśnie wynikającą z powszechnego pobudzenia twórczości, która może tą pomyślność zapewnić.

Relacja z tej książki byłaby niepełna, gdyby nie poinformować , że autorka nie tylko odwołuje się do wymienionych wcześniej osób, i nie zwrócić uwagi, że ze szczególną mocą, odwołuje się też do wybitnego filozofa chińskiego Konfucjusza. Przy tym jest rzeczą charakterystyczną, że odwołując się do Konfucjusza, nawiązuje ze szczególnym zainteresowaniem do jego orientacji na humanistyczne stosunku międzyludzkie, zwłaszcza dotyczące wzajemnych relacji nowych pokoleń i ludzi będących ich rodzicami, a zarazem często osobami w podeszłym wieku. Jest to nie tylko istotne z punktu widzenia zapewnienia społeczeństwu pomyślności w nadchodzących dziesięcioleciach dotąd bardzo zagrożonych, ale też warunkuje w dużej mierze , jak się przekonamy z dalszych rozważań, nawiązujących do treści wspomnianej książki Marii Szyszkowskiej, generalną pomyślności gatunkową wszystkich ludzi teraźniejszości i przyszłości.

Pod znakiem konieczności rozbudzenia twórczości dzieci i młodzieży autorka omawianej książki skupia swoją uwagę na problemie konieczności kreacji innego, niż funkcjonuje obecnie systemu funkcjonowania kształcenia dzieci i młodzieży w krajach współczesnego świata . Jej zdaniem, w przeciwieństwie do obecnie funkcjonującej szkoły i uczelni, wspomniane instrumenty kształcenia młodych pokoleń, wymagają radykalnie odmiennego skonstruowania systemu szkól i uczelni, a zwłaszcza radykalnego przeobrażenia realizowanego w nim kształcenia i stymulowania rozwoju osób w nich kształconych a zwłaszcza wychowywanych. Zarówno dotyczy osób w wieku dziecięcym, jak i młodzieżowym. W przeciwieństw do czasu aktualnego, na tym etapie kształcenia i częściowego wychowania a nauczyciele i wykładowcy słabo pobudzają na szeroką skalę różnorodną twórczość dzieci już w nauczaniu początkowym w szkole podstawowej, a potem jeszcze mniej w szkole średniej i wyższej. W rezultacie albo będziemy jako społeczeństwo ludzkie te potencjalne możliwości twórcze wytracać albo wypracujemy możliwości rozwoju twórczości, które potencjalnie tkwią w młodych pokoleniach poszczególnych narodów. Ten zakres twórczości, które znajdują się potencjalnie w młodych pokoleniach poszczególnych narodów, jest z jednej strony niewyobrażalnie wielki. A z drugiej strony następuje niewyobrażalnie marnowane w dotychczasowych systemach edukacji tego potencjału, W systemie tym bowiem przekazywanie wiedzy, umiejętności kształtowanie elementarnych warunków współżycia, z reguły bowiem pozostaje w ścisłym i nierozerwalnym związku z wytracaniem pomysłowości, inicjatywy, przedsiębiorczości, a zwłaszcza potencjalnej ,oryginalnej twórczości młodego pokolenia. Przy tym dzieje się tak od chwili kiedy uczeń czy student znajduje się w szkole, uniwersytecie czy uczelni wyższej i które niezmiernie trwa, aż po jej ukończenie.
W tym zakresie postulat prof. M. Szyszkowskiej, pozostaje w ścisłym związku z ważnym doświadczeniem tajwańskiego uczonego Kai Fu Lee, który w swej praktyce wynalazczej, wykazał jak wielki potencjał techniczno-innowacyjny tkwi w młodym pokoleniu chińskich dzieci, które o wiele bardziej, niż świat ludzi dorosłych, mogą być twórcami wynalazczych projekcji ważnych dla ludzi współczesnych czasów w dziedzinach technik, od których pomyślnego rozwoju zależy w dużej mierze korzystny generalnych rozwój możliwości twórczych współczesnego człowieka przynajmniej w zakresie rozwoju techniki. A przecież to tylko wycinek problemu dotyczący możliwości twórczych dziś dziecka i młodzieńca a jutro dorosłego a nawet starego człowieka.

Mogę ze swej strony dodać, że nawiązując do współczesnych inspiracji prof. M. Szyszkowskiej, mogę poinformować, że w końcówce PRL przez szereg lat, jako redaktor naczelny tygodnika „Oświata i Wychowanie”, ustanowiłem nagrodę dla nauczycieli rozwijających talenty i zdolności oraz twórcze zainteresować nią dzieci i młodzieży w trzech dziedzinach: wiedzy matematyczno- przyrodniczej, wiedzy humanistyczno- społecznej i naukowo- technicznej. Oczywiście poprzez stymulowanie zainteresowań w tym zakresie nauczycieli. Moja skromna redakcja ściśle powołane przez nią trzy jury w każdym roku szkolnym przez kilka lat,( ostatnie lata przed 1989r) szczegółowo badała setki wniosków, dotyczących nauczycieli polskiej szkoły podstawowej i średniej, którzy mieli na swoim koncie znaczące osiągniecia potwierdzone w olimpiadach przedmiotach i w innych zakresach inspirowania i rozwijania innowacyjnych zdolności dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Wielonakładowe czasopismo ( 100 tys. nakładu) którym kierowałem podstawie uzyskanych dochodów z jego sprzedaży w każdym roku dawało każdemu nauczycielowi, który udokumentował swoją działalność we wspomnianym zakresie małego Fiata 126p, jako nagrodę za poniesiony trud w omawianym zakresie. Wywołało to niechęć ze strony części ministerialnej urzędników oświatowych, na czele z ministrami zarządzającymi tym resortem. Jest rzeczą ciekawą, że w 1989 roku wraz z niechęcią kontynuowania do dalszego wydawania wspomnianego czasopisma, nowa ekipa rządząca resortem oświaty i wychowania, nie tylko wykazała brak zainteresowania jakimkolwiek kontynuowaniem tego konkursu, ale po prostu go zlikwidowała.

Było to zarazem potwierdzeniem tego, że we współczesnych społeczeństwach, niezależnie od rodzaju realizowanego ustroju, występuje daleko idące lekceważenie i niechęć do pobudzania we wszystkich systemach oświatowo-wychowawczych inspirowania i stymulowania rozwoju zdolności i talentów dzieci i młodzieży. Współcześnie, co prawda czasopismo „Glos nauczycielski”, kontynuuje moją tradycję nadawania tytułu „nauczyciela roku”, ale bez takich nagród, które faktycznie stymulowały rzeczywiste zainteresowania wspomnianego środowiska tym problemem. Wszystko wróciło do „normy”. W związku z tym uważam ,że ma rację prof. M. Szyszkowska pisząc , że nadanie systemom oświatowo- wychowawczym charakteru powodującego stymulowanie w nim rozwoju innowacyjnych zdolności i talentów, to konieczna muzyka przyszłości dotąd zaniedbana i nie funkcjonująca w powszechnym wymiarze dotychczasowych systemów oświatowo-wychowawczych. Oczywiście krajów kapitalistycznych .A tym samym nie pobudza to twórczości dzieci i młodzieży współczesnego świata kapitalistycznego.

Zagospodarowanie ludzi w wieku dojrzałym i starym oraz pozbawionych pracy- ważnym zadaniem społeczeństwa nadchodzących czasów

W prezentowanej książce prof. M. Szyszkowskiej, wiele razy zwracano uwagę na to, że współczesna ludzkość, która miejmy nadzieje, że pokona w niedługim czasie pandemię, stanie przed wielkim zagadnieniem pozbawienia bardzo dużej części ludzi pracującej dotąd w produkcji i usługach ich dotychczasowej pracy. Zastosowanie w społeczeństwie przyszłości na szerszą skale sztucznej inteligencji, która zastąpi na szeroką skalę pracę wielu ludzi, ale zwłaszcza ludzi starzejącego się społeczeństwa, stawiają na porządku dnia dramatyczny problem ich pomyślności na naszym ziemskim globie. Cytowana autorka wielokrotnie sygnalizuje ten problem szerzej go nie rozwijając. Należy z całkowitym uznaniem stwierdzić, że w przeciwieństwie do cytowanej autorki we współczesnych publikacjach w zakresie ekonomii, zarządzania gospodarką, ale też filozofii, socjologii i bliskiej mi pedagogice, problem ten jest całkowicie nieobecny. Jest też skutecznie pomijany. Oto dla przykładu ponad tysiąc stronicowym podręczniku akademickim pedagogiki,ważącym tym samym ponad 4 kilogramy termin „sztuczna inteligencja” w ogóle nie występuje.

Tymczasem kształcenie i wychowanie młodych pokoleń, które jest celem wszystkich nurtów współczesnej pedagogiki, nie może abstrahować od tego fundamentalnego problemu. Zastąpienie elektryczności SI, niewątpliwie zmniejszy potrzebę codziennego zatrudniania ludzi w skali o wiele większej, niż ma to miejsce obecnie. Na co słusznie zwraca uwagę kilka razy w swej niewielkiej objętościowo, bo wynoszącej tylko 136 stron prof. M. Szyszkowska i to wydanej w formacie o wiele mniejszym, niż wspomniany podręcznik. Natomiast wspomniana wizja dynamicznej realizacji „sztucznej inteligencji” wywołuje musi i powinna wywoływać konieczność podjęcia wielkiego problemu wykorzystania dla potrzeb społeczeństw, które są dopiero przed nami tego ogromnego potencjału ludzkiego który zwolni zastosowanie szeroko „sztucznej inteligencji”, który będzie wymagał ich zagospodarowania w warunkach upowszechnionej wspomnianej „sztucznej inteligencji”. Prof. M. Szyszkowska sygnalizuje ten temat, ale w świetle jej całokształtu poglądów, wydaje się, że wymaga on współcześnie większej uwagi, niż ma to miejsce choćby we współczesnej pedagogice. Dlatego też opierając się o sugestie wspomnianej autorki na temat znaczenia tego problemu, warto mu poświęcić nieco więcej uwagi.

Zanim jednak podejmę szerzej ten temat, który słusznie sygnalizuje wspomniana autorka, chciałbym przypomnieć wszystkim tym, którzy o tym zapomnieli, że w najbardziej odległych dziejach człowieka, nasi przodkowie czasów ‘wspólnoty pierwotnej” dzielnie walcząc o uratowanie naszego gatunku i organizując się w tej walce w system struktur plemiennych, podpierali się w niej o radę ludzi starszych wiekiem członków poszczególnych plemion. W czasach gdy ważyły się losy przetrwania naszego ludzkiego gatunku i wtedy nie było z góry rozstrzygnięte jego uratowanie, głos plemiennych „mędrców” w dużej mierze decydował i ostatecznie zadecydował o tym przetrwaniu. Potem z wykorzystaniem mądrości ludzi w wieku zaawansowanym i starym było i bywało różne. W klasach posiadających (niewolniczych, feudalnych, kapitalistycznych), glos tej części danej społeczności miał pewne znaczenie. Ludzie starzy w środowisku ludzi pracy bywali często ciężkim brzemieniem dla pracujących ich dzieci i wnuków i nie zawsze byli w „cenie” w życiu rodzinnym i środowiskowym. Był to też czas, w którym większość ludzi poświęcało pracy znaczna część doby w której żyli. W epoce rewolucji naukowo- technicznej, w jej fazie szerokiego zastosowania „sztucznej inteligencji”, na porządku dnia stoi problem społecznego skutecznego wykorzystania ludzi w zaawansowanym wieku i wręcz starych.

Można się pocieszyć, że we współzawodnictwie współczesnym między ustrojowym, którego uosobieniem jest współzawodnictwo chińsko- amerykańskie, chiński partner ma inne tradycje stosunku w stosunku do ludzi starych, niż jego amerykański adwersarz. Konfucjanizm na stałe zainspirował chińskie społeczeństwo do szczególnego poszanowania ludzi w wieku starszym. Oraz uwzględniania w życiu rodzinnym ich rady i supozycji. Inaczej było i jest w społeczeństwie amerykańskim , a zwłaszcza wśród tutejszych ludzi pracy, dla których człowiek stary był i po części jest balastem trudnym do materialnego utrzymania. W tej sytuacji zastosowanie „sztucznej inteligencji” i i związane z tym skrócenie zapewne czasu czynności zawodowej człowieka, stawia na porządku dnia wielki problem stosunku ogółu danego społeczeństwa do ludzi w zaawansowanym wieku i ludzi starych.

Propozycja prof. M. Szyszkowskiej powszechnego uruchomienia twórczości i uczynienie z niej instrumentu wykreowania innych rozwiązań społecznych, niż te, które dziedziczymy po przodkach w Ameryce i Europie, ale po części też w naszym kraju, otwiera nowe możliwości satysfakcjonującego życia dla ludzi w zaawansowanym wieku i ludzi starych. Wszystko wskazuje na to, że ich wartość- w przeciwieństwie do czasów dotychczasowych, nie będzie malała , a będzie wzrastała. Wymaga to jednak radykalnego powrotu do dobrej tradycji z tego zakresu. Książka prof. M. Szyszkowskiej, jest dobrą do tego inspiracją.

Siły napędowe i bariery oraz hamulce twórczości jako sensu istnienia

Wizja społeczeństwa przyszłości w ujęciu prof. M. Szyszkowskiej, jest pasjonująca. Uważam, że społeczeństwo powszechnej twórczości rozbudzonej już wśród dzieci i młodzieży ,skutecznie rozwijanej wśród osób w wieku średnim i efektywnie kontynuowane w wieku zaawansowanym i starczym, to piękna i fascynująca perspektywa nadchodzących czasów. Oczywiście wymaga ona konsekwentnego przezwyciężenia dotychczasowych wizji i często przełamania stany rzeczywistego społeczeństwa zdominowanego przez klasy kapitalistów tym zakresie . Ale też społeczeństwa zdominowanego przez biurokrację. Wymaga to również zdominowania przyszłości , z punktu widzenia zapewnienia pewnej harmonii występującej pomiędzy ludźmi pracy, klasą kapitalistyczną i biurokracją. Harmonia ta nie występuje w społeczeństwie kapitalistycznym, zarówno w jego liberalnym, jak i populistyczno- nacjonalistyczno- klerykalnej postaci. Jednakże, owa wersja populistyczno- nacjonalistyczno- klerykalna, choć sprzeczna z fundamentalnymi założeniami wersji liberalnej, nie jest znowu od niej tak odległa, jak by to mogło się pozornie wydawać. Już raz się zrodziła na gruncie ustroju kapitalistycznego w postaci hitleryzmu, który przejściowo niemal opanował cały globalny świat. Jeśli udało się ją obalić i to ze znacznym udziałem ludzi ustroju przeciwstawnego kapitalizmowi w postaci ZSRR, to należy się wystrzegać powtórki takiego doświadczenia, które zagrażało nie tak dawno światu. Zwłaszcza jeśli jego elementy, pojawiły się w tak ważnym dla współczesnego kraju, jakim jest USA. W postaci nacjonalizmu i populizmu Trumpa .

Ale nawet precedens ustroju populistyczno-nacjonalistyczno-klerykalnego na ziemi polskiej, też jest groźny dla losów globalnego człowieka. Jednakże nie tylko kapitalizm w jego populistyczno-nacjonalistycznej, a nawet klerykalnej wersji jest groźny dla współczesnego człowieka, ale jak słusznie uważa autorka cytowanej książki, groźny w dłuższym dystansie czasu jest też kapitalizm w jego liberalnym kształcie. Już obecnie możemy zauważyć, że kapitalizm w liberalnym kształcie oraz kształcie populistyczni -nacjonalistyczno- klerykalnym nie potrafi sobie poradzić z pandemią, choćby dlatego, że instrument przezwyciężenia pandemii w postaci odpowiednich szczepionej jest nie tylko narzędziem skutecznej walki z nią, ale też podstawą uzyskiwania maksymalnych zysków przez farmaceutyczne koncerny, czerpiących z lekarstw nie tylko niebywałe zyski ale podporządkowujące ich dystrybucje tym realizowanym zyskom. Sprawa się jednak do tego nie sprowadza. Popierając pogląd prof. M. Szyszkowskiej odrzucenia przez ludzkość liberalnego kapitalizmu, ale dodając zwłaszcza jego wersji populistyczno-nacjonalistyczno-klerykalnej dodałbym od siebie argument, że wymaga on odrzucenia też dlatego, że nieuniknienie związane z nim dysproporcje socjalne, występujące w krajach liberalnego kapitalizmu, ale w jeszcze większym stopniu w krajach populistyczno-nacjonalistyczno-klerykalnych należy stwierdzić, że znacznie utrudniają skuteczną walkę z pandemią. W przeciwieństwie do kapitalistów miliony, a nawet miliardy ludzi pracy, żyją z bieżących dochodów. Pandemia w dużej mierze utrudnia wykonywanie pracy w czasach wielkich zagrożeń. A tym samym odpowiednich zarobków Zapomogi państwowe –jak się okazuje-nie są w stanie w pełni rozwiązać problemów. Zatem skutecznie z pandemią mogą tylko walczyć osiągając faktyczne rezultaty, tylko społeczności ludzkie, w których klasa kapitalistów, okiełznana jest w danym społeczeństwie przez zabieranie jej części zysków i nie dopuszczających do ich maksymalizacji przez wspomniana klasę kapitalistów.

Świat na rozdrożu

Świat współczesny znalazł się na rozdrożu. Jego piękna wizja zarysowana w książce prof. M. Szyszkowskiej, jest możliwa do realizacji, ale jej realizacja rozstrzyga się współcześnie głownie w wielkim sporze amerykańsko- chińskim. Wszystko wskazuje na to, że zwycięstwo pracy należy będzie do ChRL. Wynika to z prostego faktu. Tempo wzrostu gospodarczego ChRL w stosunku do USA, jest współcześnie znacznie wyższe. I ta wyższość utrzymuje się w długim dystansie czasu. Nawet nasila się. Niemało ważnym jest też to, że z pandemią rząd i partia na chińskim terytorium daje sobie radę lepiej, niż kapitalistyczny rząd amerykański podporządkowany wielkiemu kapitałowi. czy podobne rządy Europy Zachodniej. Najważniejsze jest jednak to, aby konkurujące strony, a zwłaszcza strony amerykańsko- chińskie, obok swoich odrębnych często interesów, zdobyły się na możliwość uznania, iż te interesy są mniej ważne od wspólnych interesów w skutecznej walce z pandemią. Na dyskusji zorganizowanej dnia 19 lutego 2021 roku, przez Stowarzyszenie Polska- Wschód i Fundację Innowacja, na którym też była obecna prof. M. Szyszkowska wygłaszając ciekawy referat na temat filozoficznych podstaw amerykańskiego i chińskiego adwersarza tego współzawodnictwa zastępca ambasadora ChRL Pan Yao Dongye, który objaśnił zebranym , że strona chińska uznaje, że walka z pandemią obu krajów jest ważniejsza, niż współzawodnictwo między wspomnianymi krajami. Wybitny polski amerykanista prof. Longin Pastusiak, w swym wystąpieniu zwrócił natomiast uwagę, że nowy prezydent USA Bowden, choć złagodził znacznie antychiński kurs swego poprzednika- wszystko wskazuje, że nie w pełni podziela chińską orientację w tym zakresie-i współzawodnictwo miedzy państwami, choć złagodzone w stosunku do D. Trumpa, uznaje za ważniejsze, niż wspólne obu mocarstw działania na rzecz przezwyciężenia pandemii. Jednak mimo takiego stanowiska, które może utrudniać rozwiązanie problemów pandemii, szansa na rozwiązanie problemów nadal istnieje. Jednakże piękną wizję powszechnej twórczości i uzyskanej na tej podstawie pomyślności, już nie elit poszczególnych narodów zmierzających do kreacji świata powszechnej szczęśliwości, a całych narodów, która została zarysowana w omawianej książce prof. M. Szyszkowskiej, jest o wiele trudniej zrealizować, niż to pozornie może się wydawać. Jednak wiele na to wskazuje ,że jest coraz bardziej możliwe.

Przyszłość człowieka analizą przeszłości pisana

Nie ma właściwie ważniejszego zagadnienia aktualnego i przyszłościowego, niż współczesna analiza pożądanej wizji człowieka przyszłości. Już od dłuższego czasu uznaje, że bez kreacji takiej wizji, grozi globalnej ludzkości katastrofa gatunkowa. Ale nie tylko całej ludzkości ale zwłaszcza naszemu narodowi. Dlatego też, próbuje w swej twórczości zdefiniować tą wizję, zarówno na podstawie analizy teraźniejszych doświadczeń człowieka, jak i analizy jego przeszłości.(1)

Jednakże , ostatnie wydawnictwo wybitnej, reprezentantki współczesnej filozofii prof. dr hab. Marii Szyszkowskiej, kandydatki do Pokojowej Nagrody Nobla, wieloletniej profesor Uniwersytetu Warszawskiego a teraz Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie, członek jej Senatu niezwykle wzbogaciło i rozszerzyło kształtowaną ofertę z tego zakresu.
Istota tego rozszerzenia polega na tym, że cytowana autorka wskazała w swojej ostatniej książce (2), że w kreacji wizji człowieka przyszłości, ogromna rolę, nie tylko może, ale wręcz musi odegrać doświadczenie kreacji człowieka przeszłości a w wypadku Polski, czas pierwszego okresu powojennego (1944-1989). Z analizy tego nowatorskiego dzieła wynika bowiem, że podstawa współczesnej kreacji człowieka przyszłości, nie tylko powinna być analiza procesów zalążkowych jego kreacji, w minionej epoce, ale też doświadczenia ludzi ,w tym poszczególnych jednostek ludzkich w takiej jego kreacji, której odpowiednia kontynuacja, nie tylko może, ale powinna służyć opracowaniu pożądanej wizji człowieka nadchodzących czasów. Obok bowiem wielkich procesów historycznych, które kształtowały i ukształtują podstawy współczesnej niezbędnej wizji człowieka przyszłości, doniosłą rolę w tej kreacji, odgrywają indywidualne doświadczenia ludzi a zwłaszcza ich dorobek, który dla tej kreacji, posiada fundamentalne- niedostatecznie dotąd uwzględniane w historiografii- znaczenie doświadczenie zarówno zbiorowe jak i indywidualne.
Niezwykle dobrze się stało, że do tych indywidualnych doświadczeń i to okresy powojennego (1944-1989), sięgnęła prof. M. Szyszkowska, w wydanej ostatnio swojej książce. I trzeba przyznać, że ten ogromny zestaw doświadczeń ludzkich kreacji człowieka, który zawiera to dzieło, wydaje się w świetle jego analizy, nie tylko równie ważne do opisu historycznych procesów, bez których nie można zaprojektować wizji człowieka przyszłości, ale jest też konieczny i wręcz nieodzowny do odpowiedniego zaprojektowania go na przyszłość.
Dotyczy to przy tym, zarówno doświadczeń zbiorowych ludzi epoki, którymi zainteresowali się autorzy wspomnianego dzieła, pracujący z inicjatywy i pod kierownictwem prof. M. Szyszkowskiej, ale też do ich indywidualnych doświadczeń w tej dziedzinie. Z doświadczeń zbiorowych, warto zwłaszcza zwrócić uwagę na relację Bożeny Termer, która zajęła się problematyką mody w klimacie tamtych lat, jak też Krystyny Leśniak- Moczuk, która zajęła się kultura ludową PRL, czy Anny Cordes, czyniąca przedmiotem swego zainteresowania, upowszechnienie kultury w PRL.
Wiele też uwagi poświecono innym pozornie peryferyjnym problemom z tego punktu widzenia, ale równie ważnym, jak poprzednio wymienione, chociażby takich jak szkic Jacka Andrychiewicza, poświęcony weterynarii w PRL, czy Andrzeja Ziemskiego, dotyczący dziennikarstwa tego okresu. We wszystkich tych szkicach znajdujemy wiele ważnych informacji, które zagubiły się w zbiorowej pamięci ostatnich lat, w których liczne kłopoty i problemy, zepchnęły zainteresowanie nimi, na dalekie peryferiom, aż do zapomnienia włącznie.
Specjalne miejsce w tej odnawianej pamięci, we wspomnianym dziele, odgrywa też przypomnienie kultury i oświaty, w których wielkie sukcesy w powojennej Polsce, niedostatecznie kontynuowane po 1989 roku, stanowią istotny czynnik kreacji wizji człowieka przyszłości. Pozwoliłem sobie, aby jako współautor tego dzieła, przypomnieć niezwykłe osiągniecia pedagogiki i oświaty powojennej Polski, zwłaszcza związane z epokowym historycznym znaczeniem wkładu do tego rozwoju , takich postaci jak prof. Bogdan Suchodolski, których nie udało się go zniszczyć, gorliwym apologetom Polski po 1989 r, choćby w postaci prof. Zbigniewa Kwiecińskiego, który ten niezwykły dorobek, chciał w swych publikacjach wyrzucić na śmietnik historii. Zresztą ta tendencja nie została do końca przezwyciężona i we współczesnych czasach, gdy w obszernym .wręcz monstrualnie wielkim podręczniku pedagogiki (ponad 1000 str. druku), olbrzymi dorobek prof. Bogdana Suchodolskiego, jest o wiele mniej cytowany, niż dorobek naukowy prof. Zbigniewa Kwiecińskiego i prof. Bogusława Śliwerskiego, wysuwających się na czoło współczesnego pedagogicznego życia w naszym kraju (3).
Jednocześnie jednak, wiedza o oświacie w PRL, która jest obecnie przemilczana, została w stosunku do jej odpowiedniej rangi, potraktowana przez Mirelę Nawrot, w jej ciekawym szkicu, poświęconym wychowaniu przedszkolnemu. Jednocześnie ta część oświatowa wspomnianego dzieła, jest w dużej mierze wzbogacona i uzupełniona szkicem Janusza Szymborskiego, poświęconym kulturze zdrowotnej tego okresu czasu.
Jednakże, chciałbym podkreślić ze szczególną mocą, że wiedza o minionych czasach, byłaby uboga i niepewna, gdyby we wspomnianym dziele, nie zwrócono tak wielkiej wagi, na swoisty urodzaj ludzi wielkiego dorobku intelektualnego i naukowego, ale też politycznego, w który brzemienne były dzieje PRL, które obecnie mogą i powinny być obiektywniej oceniane. Niż bezpośrednio po 1989 r.
Do postaci szczególnych, które przywołane w tym dziele wprowadzają nas w problem wielkich postaci historycznych, w których brzemienny był okres powojenny, warto wymienić takie postacie, jak Tadeusz Kotarbiński, Bolesław J. Gawecki, czy opisany wyjątkowo barwnie przez współautorkę i twórczynie tego dzieła prof. Marię Szyszkowską Julian Aleksandrowicz. Jednakże wiedza o tym byłaby niepełna, gdyby nie uwzględnić w tym spisie szkicu księdza Zbigniewa Iwańskiego, poświęconego prymasowi Polski Stefanowi Wyszyńskiemu.
Jednakże prezentowane dzieło, charakteryzuje się tez tym, że obok postaci wybitnych, w których cechy pozytywne są nadrzędne nad słabościami i ułomnościami człowieczymi, zaprezentowano też postacie, które w powojennej rzeczywistości polskiej i po części światowej, też odegrały istotną rolę choć nie zawsze pozytywną. Oczywiście w bilansie plusów i minusów tych postaci, każdy z ich prezenterów, posłużył się własna miarą i w dużej mierze, też subiektywnymi wskaźnikami wag i miar ich oceny, wydaje się, że wystąpiło w wielu wypadkach spornych i kontrowersyjnych. Jednakże w przeciwieństwie do współczesnych podręczników historii, postaci tych nie tylko nie przemilczano, ale poświecono im znaczne miejsce.
W tym do szczególnie znaczących postaci z tego panteonu, wymienić należy przede wszystkim Bolesława Piaseckiego, człowieka., który przeszedł ogromna ewolucje od skrajnie prawicowej orientacji w międzywojennej Polsce, do budowania środowiska katolickiego, które naprzeciw wszystkim i każdemu z jego inspiracji, szukało sposobu na współpracę wierzących i niewierzących, katolików i marksistów, od pierwszych lat istnienia PRL, do długiego okresu jego funkcjonowania.
Oczywiście można mieć różna ocenę tej postaci, podzielać i nie podzielać poglądów na ten temat Tadeusza Mędzelowskiego, który opisał tą postać, ale dobrze się stało, że redaktor i twórca tego dzieła, nie pominął go w panteonie prezentowanych osób, w tym ciekawym bilansie PRL.
Inna, jeszcze bardziej kontrowersyjną postacią w zakresie jej roli w PRL, jest postać Edwarda Gierka, górnika polskiego, działającego we Francji, który przez długi okres czasu, faktycznie zarządzał PRL i w dużej mierze, nie tylko przyczynił się do jej eksperymentów szukających drogi przezwyciężenia ciągłego popadania w coraz większe kryzysy, ale w dużej mierze, przyczynił się do niezdolności ich przezwyciężenia i ostatecznego historycznego pogrzebania tych rozwiązań ustrojowych, dość istotnych w naszym narodowych dziejach.
Natomiast prezentacja Edwarda Karolczuka –Wojciecha Jaruzelskiego- jest jeszcze bardziej dyskusyjna, niż Bolesława Piaseckiego i Edwarda Gierka, albowiem to jemu przypadła funkcja grabarza PRL a meandry jego życia, są przepojone o wiele ciemniejszymi kartami, niż B. Piaseckiego czy E. Gierka.
Jednakże przywołanie na stronach tego dzieła, obok innych osób Wojciecha Jaruzelskiego, wydaje się o tyle słuszne a nawet konieczne, że dzieje PRL bez przywołania tej postaci, byłyby niepełne a nawet brzemienne w fałszerstwa.
Natomiast można też się zgodzić z poglądem, że w stosunku do obu poprzednio wymienionych postaci, które też nie były gigantami, jest to postać, która swój egzamin historyczny- przyznajmy, że trudniejszy od innych warunkach – zdała o wiele gorzej, niż wszyscy inni. I gdyby stawiać za poszczególne biografie stopnie, to uzyskałaby stopień niższy, od poprzednio wymienionych postaci. Jej cecha charakterystyczną bowiem-czego autor nie uwzględnił w jej prezentacji-była swoista deformacja, której podlegają wojskowi, we wszystkich wojskach świata a myślę, że w Ludowym Wojsku Polskim, przybierała ona bardziej jaskrawa postać, niż w innych armiach świata.
Osobna i dość niespodziewana postacią spoza naszej ojczyzny, jest przywołanie w cytowanej książce pamięć Lwa Trockiego. Pozornie narusza to jej kompozycję i stanowi swoisty wyjątek sięgnięcia do postaci zagranicznej. Jednakże jeśli się przyjrzeć bliżej, to jej uwzględnienie w tym dziele stworzyło dobra podstawę, zarysowania tła, w których kształtowała się PRL.
Lew Trocki, to przecież obok Lenina i Stalina, współtwórca i realizator bolszewickiej rewolucji 1917 r., która w swej istocie i w zamiarach jej twórców, miała znieść z powierzchni ziemi, niepodległe państwo polskie powstałe w 1918 roku i która wniosła niemały wkład w próbę realizacji tego zniesienia. Jednakże, jest to też postać wskazująca, jak znaczna część twórców bolszewizmu, sama nie godziła się na jego ewolucję, ale która też za awansową rewolucja unicestwiała i pozbawiała szansy współdziałania z nią w wyższych fazach rozwoju.
Z punktu widzenia kreacji człowieka przyszłości, dowodzi ona niezbicie, że komunizm w radzieckim wydaniu , nie tolerował wybujałych osobowości swoich współtwórców. Jednakże , przywołanie na łamach książki tej postaci, znacznie wzbogaciło jej treść o problemy rangi uniwersalnej.
Innymi słowy, ukazała się na rynku wydawniczym pod redakcją wydawnicza prof. Marii Szyszkowskiej książka, która daje lepszą, niż dotąd szanse, zdefiniowania wizji człowieka przyszłości. A od tego zależy pomyślny rozwój człowieka naszych i nadchodzących czasów.

(1) Znalazło to wyraz szczególny w dwóch moich ostatnich książkach pt. „Człowiek przyszłości” , Wydawnictwo Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Giedroyciai Wydawnictwo ASPRA – JR , Warszawa 2019 i „Wizja człowieka przyszłości”, Wydawnictwo ASPRA-JR, Warszawa 2020
(2) „Świat kultury czasów Polski Ludowej „pod redakcją naukową prof. Marii Szyszkowskiej, Wydawnictwo „Kto jest Kim?”, Warszawa 2020
(3) Znalazło to swój wyraz w tym, że w podręczniku pedagogiki, wydanym w 2019 roku, prof. Bogdan Suchodolski, jest o wiele mniej cytowany, niż wspomniani prof. Zbigniew Kwieciński i Bogusław Śliwerski będący redaktorami tego podręcznika.

Książka Andrzeja Ziemskiego

8 listopada 2019 r. w Klubie Księgarza w Warszawie odbyła się promocja nowej książki Andrzeja Ziemskiego „Rewolucja Konstytucyjna”, która ukazała się w październiku. Promocję organizowali: „Porozumienie Socjalistów” i Wydawnictwo „Kto jest Kim”.

Podczas spotkania, w którym uczestniczyło blisko 150 osób rekomendacje książki przedstawili: prof. Maria Szyszkowska – wybitna filozof, red. Piotr Gadzinowski – redaktor naczelny „Trybuny”, Bogusław Gorski – Honorowy Przewodniczący PPS oraz Grzegorz Wiśniewski – wiceprezes Związku Literatów Polskich.

Założenia i cele rekomendowanej książki zaprezentował autor. Podkreślił m.in. swe związki z tradycją PPS. Przypomniał, że książka składa się z 68 felietonów politycznych, esejów i materiałów publicystycznych. Były one w większości drukowane w Gazecie Trybuna i w „Przeglądzie Socjalistycznym”.

Obejmują szeroki wachlarz problemów społeczno-politycznych i historycznych, wiążą się bezpośrednio z polską i globalną praktyką polityczną.

Jak podkreślił redaktor naczelny Trybuny, Piotr Gadzinowski, książka ta jest niezwykle aktualna i ważna dla polskiej lewicy, która znajduje się w trakcie transformacji programowej i organizacyjnej.
Liczne notki i zdjęcia z promocji ukazały się na portalach społecznościowych m.in. na Facebooku.

Książka jest do nabycia w Warszawie m.in. w Księgarni Naukowej im. B. Prusa na Krakowskim Przedmieściu oraz poprzez stronę internetową Wydawcy www.k.com.pl

PPS na stulecie niepodległości

Komisja Historyczna Polskiej Partii Socjalistycznej była w dniu 28 września 2018 roku organizatorem konferencji „Rola socjalistów i PPS w odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku”, która wpisuje w program obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości realizowany konsekwentnie przez PPS od blisko dwóch lat. Trzeba przypomnieć, że przed rokiem obchodzona była 125. rocznica Kongresu Paryskiego i powstania Polskiej Partii Socjalistycznej.

 

PPS to najstarsza działająca dziś w Polsce partia polityczna, która jak trafnie podkreśla główne hasło konferencji „odegrała kluczową rolę w sprawach niepodległości kraju”. Zarówno myśl polityczna PPS przyjęta w jej programie politycznym, jak i udział wielu tysięcy działaczy tej partii w walce, przyczyniły się możliwości ogłoszenia w listopadzie 1918 roku, że powstaje po 123 latach zaborów Niepodległa Polska. Do historii Polski przeszły wielkie postaci tego okresu jak Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński czy Jędrzej Moraczewski, które wywodziły się z PPS.

Podczas konferencji wygłoszono następujące referaty merytoryczne: red. Andrzej Ziemski – Kontekst polityczny i historyczny odzyskania przez Polskę niepodległości, prof. Maria Szyszkowska – U źródeł założeń ideowych PPS, red. Przemysław Prekiel – Rola kobiet w środowiskach socjalistycznych przełomu XIX i XX wieku i dr hab. Rafał Chwedoruk – Od niepodległościowego socjalizmu do państwowego konserwatyzmu – polityczna ewolucja „Piłsudczyków”.

Debata koncentrowała się na zasadniczych dla polskiej niepodległości problemach jak sprzyjające uwarunkowania międzynarodowe i gotowość społeczeństwa do stworzenia od podstaw niepodległego kraju, warstwa ideowa nowej Polski oparta o program PPS realizowany przez dwa pierwsze rządy Daszyńskiego i Moraczewskiego, rola środowisk socjalistycznych wśród intelektualistów polskich związanych z ideami polskiego socjalizmu niepodległościowego, rola kobiet socjalistek a także ewolucja pierwotnie demokratycznego kraju w roku 1918 w kierunku autorytaryzmu i ograniczenia praw obywatelskich w latach 30.

Konferencja ta i jej treści stanowić mogą wielki obszar poznawczy dla całego społeczeństwa, bowiem aktualna narracja oficjalna, realizowana z okazji 100-lecia niepodległości wybiórczo i wyłącznie na korzyść polskiej prawicy ukazuje ówczesne tło wydarzeń i polskich bohaterów, twórców II RP. Wiadomo, na podstawie niezatartych jeszcze w polskiej pamięci faktów historycznych z tego okresu, że na czele twórców niepodległej Polski byli socjaliści. To bardzo ważne, szczególnie dla polskiej młodzieży, która ma coraz bardziej ograniczony dostęp do rzetelnie realizowanego przekazu historycznego.

W konferencji uczestniczyło ponad 50 osób z różnych środowiska intelektualnych kraju. Jednym z ważnych elementów poznawczych konferencji była książka „Wielcy Socjaliści” wydana z okazji 125-lecia PPS i rocznicy polskiej niepodległości, ukazująca sylwetki socjalistów – polskich bohaterów narodowych.