Gospodarka 48 godzin

Handel mniejszy i zyskowniejszy
Główny Urząd Statystyczny ostatecznie policzył, że obroty towarowe naszego handlu zagranicznego w okresie styczeń – lipiec bieżącego roku wyniosły 568,8 mld PLN w eksporcie oraz 543,6 mld PLN w imporcie. W porównaniu z tym samym okresem 2019 r. spadł zarówno nasz eksport, jak i import: odpowiednio o 3,9 proc. oraz o 8,1 proc. Ten regres to wynik pandemii koronawirusa – tyle, że w sumie wpłynęła ona korzystnie na obecną zyskowność polskiego handlu zagranicznego. Okazało się bowiem, że Polska dostarcza swym partnerom gospodarczym towary, bez których nie mogą się oni obejść, więc spadek naszego eksportu był ponad dwukrotnie mniejszy od spadku importu. W rezultacie, znacznie poprawiło się saldo naszego handlu zagranicznego, które wyniosło 25,2 mld PLN, podczas gdy za taki sam okres roku ubiegłego wynosiło zaledwie 0,7 mld PLN. Podobne proporcje są w walutach obcych: nasz eksport wyrażony w dolarach wyniósł 142,8 mld USD, a import 136,6 mld USD, co oznacza, że dodatnie saldo to 6,2 mld USD, zaś w tym samym okresie ubiegłego roku wyniosło tylko 0,2 mld USD. Natomiast polski eksport w euro wyniósł 129,6 mld EUR, a import 124,0 mld EUR. Dodatnie saldo wyniosło więc 5,6 mld EUR, podczas gdy w styczniu – lipcu ubiegłego roku mieliśmy tu nawet stratę wynoszącą 0,2 mld EUR. Nie zmieniły się natomiast podstawowe kierunki naszej zagranicznej wymiany gospodarczej. Największy udział w eksporcie oraz imporcie Polska ma nadal z krajami rozwiniętymi – 86,1 proc. i 65,1 proc., zaś najmniejszy z krajami Europy Środkowo-Wschodniej: w eksporcie 6,0 proc., a w imporcie 6,6 proc. Z państwami środkowoeuropejskimi mamy ujemne saldo, tak samo, jak z państwami rozwijającymi się.

Węglowe dostosowanie
Unia Europejska planuje wprowadzenie tzw. węglowego mechanizmu dostosowawczego, który może stanowić kolejny dopust boży dla naszego nieszczęsnego górnictwa węgla kamiennego. Węglowy mechanizm dostosowawczy to opłata, która ma na celu ograniczyć zjawisko ucieczki emisji, czyli przenoszenia przez przedsiębiorstwa produkcji wysokoemisyjnej z regionów o bardziej restrykcyjnych regulacjach (wpływających na wysokie ceny emisji dwutlenku węgla) do regionów o niższych wymaganiach, przekładających się też na niższe ceny emisji. Sposobem na ograniczenie przenoszenia wspomnianej produkcji wysokoemisyjnej ma być wyrównywanie cen emisji dwutlenku węgla w UE oraz poza nią. Aby osiągnąć ten cel, towary importowane na teren Unii zostaną obciążone dodatkowymi opłatami, zależnie od ilości dwutlenku węgla wyemitowanego podczas ich produkcji. Brzmi to wszystko dość zawile, ale mówiąc bardziej po ludzku chodzi o cło węglowe, które ma przyczynić się do ochrony konkurencyjności europejskiego przemysłu i dalszego ograniczania emisji CO2. Projekt przepisów w tej sprawie ma zostać przedłożony w pierwszym półroczu 2021 r., a ich implementacja powinna nastąpić do 1. stycznia 2023. Jeszcze jest więc trochę czasu na dostosowanie się, ale strona polska już uznała, że węglowy mechanizm dostosowawczy może negatywnie wpłynąć na gospodarcze interesy i sytuację Polski oraz jest kolejnym przykładem nieuzasadnionego obciążania jednego sektora gospodarki. Służyć zaś będzie nie przeciwdziałaniu zjawisku ucieczki emisji lecz w rzeczywistości głównie zasileniu budżetu Unii Europejskiej.

Żadnych marzeń, panowie!

Rząd wprowadza kolejne przymusowe rozwiązania, mające ratować trzeszczący budżet. Już ma nie być znikających podatników.

Władza podjęła decyzję – wbrew oporowi części przedsiębiorców, mechanizm podzielonej płatności wkrótce będzie w Polsce obowiązkowy. To jedno z rozwiązań mających ratować budżet.
Rada Ministrów przyjęła bowiem projekt nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług. Projekt zakłada obowiązkowe korzystanie z mechanizmu podzielonej płatności (split payment), którego stosowanie eliminuje oszustwa w VAT. Obowiązkowa forma tego podatku zastąpi tzw. mechanizm odwróconego obciążenia, który okazał się niewystarczający w walce o zabezpieczenie i podniesienie wpływów z VAT (mimo, iż rząd PiS się chwali, jak bardzo podniósł rzekomo te wpływy). Wprowadzono także zmiany wprowadzające surowsze zasady stosowania odpowiedzialności podatkowej. Proponowane rozwiązania mają służyć, dotychczas mało skutecznemu, uszczelnianiu polskiego systemu podatkowego.
Obowiązkowe stosowanie formuły split payment ma być stosowane wobec większości dostaw towarów i usług. W stosunku do dziś stosowanego mechanizmu odwrotnego obciążenia, obowiązek korzystania z podzielonej płatności zostanie rozszerzony dodatkowo na transakcje, których przedmiotem są części i akcesoria do pojazdów silnikowych, węgiel i produkty węglowe, maszyny i urządzenia elektryczne, ich części oraz akcesoria.
Rząd twierdzi, że mechanizm podzielonej płatności eliminuje oszustwa w VAT już w zarodku. Mechanizm ten przeciwdziała nadużyciom i oszustwom podatkowym, zapobiegając znikaniu podatników wraz z zapłaconym im przez kontrahentów, a nieodprowadzonym podatkiem.
System uniemożliwia ponoć powstawanie nadużyć, a jednocześnie zapewnia lepszą transparentność rozliczeń VAT-owskich.
Stosowanie mechanizmu podzielonej płatności polega na tym, że kwota płatności za towary i usługi ma być wpłacana na jeden rachunek, zaś podatek – na oddzielny rachunek VAT.
Zdaniem rządu, pozwoli to z jednej strony na zabezpieczenie budżetu państwa przed ryzykiem nieodprowadzenia VAT przez dostawcę, z drugiej – uwolni kontrahentów od ryzyka „uwikłania w schematy”, zmierzające do wyłudzenia tego podatku. Przedsiębiorcy nie za bardzo się jednak cieszą, że rząd postanowił „uwolnić” ich od tego ryzyka.
Elementem, pozwalającym na stwierdzenie, czy zastosowano obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności do danej transakcji, będzie odpowiednia informacja zamieszczona na fakturze.
Obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności będzie stosowany wyłącznie co do faktur, których wartość brutto wynosi powyżej 15 tys. zł (to kwota po przekroczeniu której występuje obowiązek dokonania płatności przelewem bankowym).
Możliwe będzie opłacanie z rachunku VAT nie tylko tego podatku, ale również innych należności: podatków dochodowych, akcyzy, cła oraz składek ZUS. Wprowadzenie tej możliwości jest odpowiedzią na obawy zgłaszane przez przedsiębiorców co do pogorszenia się ich możliwości finansowych w związku z tym, że dysponowanie środkami zgromadzonymi na rachunku VAT będzie ograniczone. Ponadto możliwe będzie stosowanie mechanizmu podzielonej płatności do zaliczek wnoszonych przed wystawieniem faktury. Przepisy umożliwią także dokonywanie jednym przelewem płatności za więcej niż jedną fakturę.
Obowiązek stosowania mechanizmu podzielonej płatności ma wejść w życie już 1 września 2019 r.