Los Angeles Lakers mistrzami NBA

Koszykarze Los Angeles Lakers po raz 17. w historii wywalczyli mistrzostwo ligi NBA. W minioną niedzielę pokonali Miami Heat 106:93 i finałową rywalizację „do czterech zwycięstw” wygrali ostatecznie 4-2. LA Lakers wyrównali tym samym rekordowe osiągnięcie zespołu Boston Celtics, który dotąd z również 17 mistrzowskimi tytułami samodzielnie dzierżył miano najbardziej utytułowanej drużyny NBA.

Z powodu pandemii koronawirusa sezon 2019/20 został przerwany w marcu, a następnie wznowiony pod koniec lipca. Wszystkie spotkania od ponownego startu zostały rozegrane w zamkniętym ośrodku Disney World na Florydzie. Rywalizujące najdłużej ekipy Lakers i Heat spędziły w nim w sumie aż trzy miesiące.
Drużynie z Miami od początku nie dawano większych szans i te prognozy okazały się trafne. Ale już sam awans do finału był dużą niespodzianką. Po drodze ekipa Heat wyeliminowała przecież Milwaukee Bucks, najlepszy zespół sezonu zasadniczego.
Wcześniej Lakers sięgali po mistrzostwo w latach: 1949, 1950, 1952-54, gdy jeszcze mieli siedzibę w Mineapolis oraz już w Los Angeles w: 1972, 1980, 1982, 1985, 1987, 1988, 2000-02, 2009 i 2010. Pięć poprzednich tytułów zdobyli mając w składzie Kobe Bryanta. Były gwiazdor w styczniu zginął w katastrofie helikoptera, a zdobycie mistrzostwa stało się dla Lakers najlepszym sposobem na jego upamiętnienie. Lakers tym samym dogonili ekipę Boston Celtics, która również z 17 triumfami do tej pory samodzielnie dzierżyła miano najbardziej utytułowanej drużyny ligi.
W rozegranym z niedzieli na poniedziałek ostatnim spotkaniu wielkiego finału Lakers do wygranej poprowadził największy gwiazdor zespołu, LeBron James, który zdobył 28 punktów, miał 14 zbiórek i zaliczył 10 asyst. 35-letni skrzydłowy po raz czwarty w karierze został uznany za najbardziej wartościowego koszykarza finałów (MVP).
Poprzednio uhonorowano go tym wyróżnieniem w 2012 i 2013 roku, gdy bronił barw Miami Heat oraz w 2016 roku jako zawodnika zespołu7 Cleveland Cavaliers. Tytuł MVP finałów przyznawany jest od 1969 roku. Jedynym, który ma ich więcej od Jamesa jest legendarny Michael „Air” Jordan – sześciokrotny zdobywca tego prestiżowego wyróżnienia. James jest za to pierwszym koszykarzem, który zdobył tę nagrodę jako zawodnik trzech różnych klubów.
W Los Angeles fani zespołu Lakers nie posłuchali apelu władz miasta i tłumnie wyszli na ulice, żeby świętować triumf swoich ulubieńców. Najwięcej fanów zgromadziło się pod halą Staples Center, gdzie Lakers zwykle podejmują swoich ligowych rywali. Interwencja sił porządkowych, które stanowczo domagały się rozejścia tłumu, wywołała zamieszki, bo w stronę funkcjonariuszy poleciały butelki i kamienie. Jak przekazał rzecznik policji w Los Angeles, 61 osób trafiło w ręce funkcjonariuszy za brak reakcji na wezwanie do rozejścia się, pięć osób za kradzieże, a jedna za wandalizm. Wedle relacji miejscowych mediów policja użyła gumowych pocisków i gazów łzawiących.

Pierwszy miliarder wśród piłkarzy

Cristiano Ronaldo przeszedł do historii futbolu. Został pierwszym piłkarzem w dziejach, który wedle magazynu „Forbes” zarobił w trakcie kariery ponad miliard dolarów. Przed nim ten pułap osiągnęli golfista Tiger Woods oraz pięściarz Floyd Mayweather Jr. Portugalski piłkarz jest pierwszym przedstawicielem gier zespołowych w elitarnym gronie sportowych miliarderów.

Piłkarz Juventusu Turyn od 1 czerwca 2019 roku do 1 czerwca 2020 roku zarobił 105 milionów dolarów. Spośród osób ujętych w rankingu bardziej wzbogacili się jedynie modelka Kylie Jenner, raper Kanye West i tenisista Roger Federer. Po doliczeniu dochodów z ostatnich dwunastu miesięcy 35-letni Cristiano Ronaldo stał się pierwszym piłkarzem i zarazem pierwszym przedstawicielem sportów zespołowych, który w czasie kariery zarobił ponad miliard dolarów. Oczywiście fortuna portugalskiego gwiazdora futbolu nie pochodzi wyłącznie z gry w piłkę, chociaż 35-letni piłkarz ma za sobą sześć sezonów w Manchesterze United, dziewięć w Realu Madryt, a od połowy 2018 roku gra w Juventusie Turyn. Około 35 procent jego zarobków to umowy sponsorskie, między innymi dożywotni kontrakt z firmą Nike. Taką samą podpisali jeszcze tylko koszykarze Michael Jordan i LeBron James. Oprócz tego Cristiano Ronaldo rozwija własne marki modowe i kosmetyczne, sieć hoteli oraz czerpie korzyści z rekordowej popularności na portalach społecznościowych. Tylko na Instagramie portugalski piłkarz zgromadził 222 miliony obserwujących i nie ma pod tym względem równego sobie. Za pomocą tego medium promuje też marki, z którymi jest związany kontraktami.
Z piłkarzy bliski wejście do klubu miliarderów jest na razie tylko wielki boiskowy rywal Cristiano Ronaldo – Lionel Messi.

48 godzin sport

PZPS zmniejsza opłaty
Polski Związek Piłki Siatkowej poinformował o zdjęciu z klubów I i II ligi części kosztów w odniesieniu do sezonu 2020/21. Federacja chce w ten sposób złagodzić skutki finansowe pandemii koronawirusa w przypadku tych drużyn. PZPS w komunikacie przekazał, że obniżone zostaną opłaty, od 25 do nawet 50 procent, za zgłoszenie do rozgrywek w nadchodzącym sezonie oraz opłaty administracyjne za potwierdzenie ważności licencji. Zarząd związku postanowił też, że to on pokryje koszty delegacji sędziowskich (głównego i asystenta) we wszystkich meczach 1. rundy fazy zasadniczej w rozgrywkach seniorskich na szczeblu centralnym zarządzanych przez PZPS (tj. I ligi kobiet, II ligi kobiet i II ligi mężczyzn). Utrzymana też została decyzja o opłaceniu przez federację sędziów głównych/kwalifikatorów w całym sezonie w II lidze kobiet i mężczyzn.

Zamienił Kielce na Gdańsk
Mateusz Jachlewski został w piątek piłkarzem ręcznym Torus Wybrzeża. Niespełna 36-letni srebrny medalista mistrzostw świata z 2007 roku, który 14 ostatnich sezonów spędził w PGE VIVE Kielce, związał się z gdańskim klubem dwuletnim kontraktem. Urodzony w Gdyni Jachlewski do 2006 roku grał w gdańskich klubach – najpierw w SMS, a następnie w AZS AWFiS, a później przeszedł do Vive Kielce. Z tym zespołem wywalczył 11 tytułów mistrza Polski, a w 2016 roku triumfował w Lidze Mistrzów. Ma w dorobku także srebrny medal mistrzostw świata w 2007 roku i dwa występy w igrzyskach – w 2008 i 2016 roku.

Wlazły już w jest Treflu
Transferowa sensacja w PlusLidze stała się faktem. Mariusz Wlazły po 17 latach odszedł ze Skry Bełchatów i podpisał kontrakt z Treflem Gdańsk. 36-letni siatkarz, mistrz świata z 2014 roku, będzie grał w zespole, którego trenerem jest jego przyjaciel z czasów wspólnej gry w reprezentacji Polski, Michał Winiarski.

Wyparło został prezesem
Znakomity przed laty bramkarz Bogusław Wyparło został nowym prezesem pierwszoligowej Stali Mielec. Zastąpił na tym stanowisku Jacka Orłowskiego, który złożył rezygnację z powodów osobistych, a mieleckim klubem kierował 7 lutego 2016 roku. 46-letni Wyparło jest wychowankiem Stali Mielec. W tym klubie zaczynał piłkarską karierę w 1991 roku i ją zakończył w 2016 roku. Występował też m.in. w Łódzkim Klubie Sportowym, w barwach którego wywalczył w sezonie 1997/1998 mistrzostwo Polski, Sokole Tychy, Pogoni Szczecin i Legii Warszawa. Ma też na koncie trzy mecze w reprezentacji Polski.

Kadra siatkarek bez wirusa
Siatkarki i sztab reprezentacji Polski przebywają w Centralnym Ośrodku Sportu w Szczyrku. Zgodnie z wytycznymi cała ekipa musiał przejść testy na obecność koronawirusa. W piątek ogłoszono, że wszystkie wyniki były negatywne. Do Szczyrku przyjechało 16 zawodniczek, w tym m.in. Zuzanna Górecka, Magdalena Stysiak i Maria Stenzel.

Pożegnali Piotra Rockiego
W minioną sobotę odbył się pogrzeb Piotra Rockiego, który zmarł 1 czerwca w wyniku pęknięcia tętniaka. Wiadomość o jego śmierci była szokiem. Miał 46 lat. Jako piłkarz rozegrał w polskiej ekstraklasie 291 meczów i strzelił 44 gole. Występował m.in. w Polonii Warszawa, Górnika Zabrze, Groclinie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, Odrze Wodzisław i Legii Warszawa. Z Groclinem zdobył Puchar Polski i dwa Puchary Ligi, a z Legią sięgnął po Superpuchar Polski. Karierę piłkarską zakończył dopiero dwa lata temu w Ruchu Radzionków, gdzie zaczął też pracę w roli trenera. Został pochowany na cmentarzu w Zabrzu. Żegnały go tłumy kibiców oraz wielu jego dawnych kolegów z boiska, m.in. Sebastian Mila, Piotr Świerczewski, Michał Żewłakow i Kamil Kosowski.

Wywalili piłkarza przez żonę
Serbski piłkarz grającego w amerykańskiej MLS zespołu Los Angeles Galaxy Aleksandar Katai, został zwolniony z powodem rasistowskiego komentarza zamieszczonego przez jego żonę na jednym z portali społecznościowych. Tea Kotai wezwała w nim policję do zabijania uczestników protestów, jakie odbywają się w USA po spowodowanej przez funkcjonariuszy śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. Aleksandar Kotai przeprosił za zachowanie żony, ale nic to nie pomogło i piłkarz, w który z MLS rozegrał dotąd 64 mecze, strzelił 18 goli i zaliczył 11 asyst, został wyrzucony z ekipy LA Galaxy.

Michael Jordan sypnął forsą
Michael Jordan ogłosił, że przekaże 100 milionów dolarów organizacjom działającym na rzecz równości rasowej i sprawiedliwości społecznej. Pieniądze zostaną również wykorzystane na edukację i będą dystrybuowane za pośrednictwem marki legendarnego koszykarza w ciągu dziesięciu lat. Jordan jest uznawany za najwybitniejszego koszykarza w historii – to sześciokrotny mistrz NBA z ekipą Chicago Bulls, dwukrotny złoty medalista olimpijski, członek Koszykarskiej Galerii Sław. Od 2006 roku jest współwłaścicielem klubu Charlotte Hornets. Jego majątek szacowany jest na 2,5 miliarda dolarów.

Zbadają wypadek Malinkiewicz
Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Południe wszczęła śledztwo w sprawie wypadku w Wilkowicach, w którego ofiarą stałą się reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz. Policja przesłała materiały, zostały zabezpieczone rowery i samochód, konieczna będzie opinia biegłego z zakresu ruchu drogowego. Do wypadku doszło w miniony poniedziałek w Wilkowicach pod Bielsko-Białą. Na jadące prawidłowo poboczem drogi dwie rowerzystki (Milinkiewicz towarzyszyła w treningu koleżanka) wjechał samochód prowadzony przez 58-letnią kobietę. Z informacji podanych przez śledczych wynika, że miała uprawnienia do prowadzenia pojazdu i była trzeźwa. Malinkiewicz helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego została przetransportowana do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 w Sosnowcu, jej koleżankę przewieziono do szpitala w Bielsku-Białej. Stan obu poszkodowanych rowerzystek jest poważny.

Gest Kaepernicka symbolem protestu

W USA kolejny dzień trwają protesty wywołane zabójstwem przez białego policjanta 42-letniego Afroamerykanina Georga Floyda. Dołączyli do nich sportowcy, którzy wygłaszają apele lub wypisują na koszulkach ostatnie wypowiedziane przez Floyda słowa „Nie zabijaj mnie!”, albo hasła w rodzaju „Sprawiedliwość dla George’a Floyda”. Jedną z form protestu jest naśladowanie głośnego przed czterema laty gestu gracza zespołu futbolu amerykańskiego San Francisco 49ers Colina Kaepernicka.

Morderstwo Floyda wywołało burzliwe protesty w Stanach Zjednoczonych, a na świecie wzmocniło debatę na temat nierówności rasowej. Tym razem sportowcy nie wahali się stanąć w pierwszym szeregu i odważnie zabierali głos. LeBron James, największy obecnie gwiazdor koszykarskiej ligi NBA, która uznawana jest za zdominowaną przez Afroamerykanów, udostępnił na Instagramie zdjęcie klęczącego na szyi Floyda policjanta, a obok zdjęcie klęczącego w trakcie grania amerykańskiego hymnu gracza zdominowanej przez białych ligi NFL Colina Kaepernicka i podpisał je pytaniem: „Czy teraz rozumiecie, o co nam chodzi? Czy dalej to nie jest dla was jasne?”.


Jedyny sprawiedliwy w NFL

Przy okazji przypomniał też światu postać Kaepernicka i jego gest, który pod koniec 2016 poruszył opinię publiczną w USA. Wtedy Kaepernick był jeszcze graczem zespołu San Francisco 49ers. Przed meczami NFL zwyczajowo odgrywany jest hymn narodowy podczas którego wszyscy stoją, a Colin jako jedyny w tym czasie klęknął i pochylił głowę. Potem wyjaśnił to tak: „Nie będę z dumą stał obok flagi kraju, który szykanuje osoby rasy czarnej czy innych kolorowych ludzi”. Jego zachowanie poparła spora część amerykańskiego społeczeństwa, szczególnie kolorowa, ale futbolista był też ostro krytykowany, między innymi przez Donalda Trumpa. W efekcie stracił kontrakt w ekipie 49ers, a potem żaden klub nie zdecydował się na jego zatrudnienie. Podał za to NFL do sądu, ale chociaż rozprawa zakończył się ugodą, jego sportowa kariera legła w gruzach.
Gest Kaepernicka nie został jednak zapomniany i dzisiaj stał się jednym z symboli protestu wywołanego tragiczną śmiercią Floyda. On sam i jego fundacja udzielili wsparcia manifestantom. „Musimy bronić naszych bojowników o wolność” – napisał w oświadczeniu Kaepernick. W USA jeszcze do niedawna funkcjonował stereotyp, że futbol amerykański to „sport dla białych”, dzisiaj jednak nawet władze NFL oficjalnie wspierają walkę o równość rasową. Szczególnego znaczenia nabrała wypowiedź Carsona Wentza, gwiazdora drużyny Cincinnati Bengals, pochodzącego konserwatywnej rodziny od pokoleń mieszkającej w „białej” Północnej Dakocie. „Większość życia spędziłem w towarzystwie białych ludzi, więc nie będę udawał, że rozumiem, przez co przechodzą czarnoskórzy. Ale kompletnie nie rozumiem, jak społeczeństwo może nie szanować wartości ludzkiego życia. Przecież jesteśmy równi” – stwierdził Wentz.
„Gdy widzicie czarnoskórych protestujących, zrozumcie, że oglądacie ludzi znajdujących się na granicy wytrzymałości, którzy chcą żyć i oddychać – napisał Kareem-Abdul Jabbar, najlepszy strzelec w historii NBA, który od lat walczy o równość rasową. Mówiąc o oddychaniu nawiązał do słów Floyda, który bezskutecznie prosił klęczącego na nim policjanta, żeby go puścił, bo nie może złapać oddechu. Jego słowa – „I can’t breathe” (Nie mogę oddychać), to w tej chwili sztandarowe hasło uczestników masowych protestów organizowanych w USA.
Głos sprzeciwu wyraził także Michael Jordan, legendarny koszykarz Chicago Bulls, który dotąd niechętnie angażował się w akcje społeczne o politycznym kontekście, lecz tym razem nie wytrzymał. „Jestem głęboko zasmucony, przepełniony bólem i po prostu zły. Solidaryzuję się z tymi, którzy sprzeciwiają się zakorzenionemu rasizmowi i przemocy wobec kolorowych ludzi w naszym kraju. Mamy dość!” – napisał Jordan. W jego ślady poszli inni wielcy amerykańscy sportowcy. Coco Gauff, 16-letnia gwiazda kobiecego tenisa, opublikowała w internecie filmik, na którym stoi w czarnej bluzie z pochyloną głową i pyta – „Czy będę kolejna?”, gdy w tle pojawiają się zdjęcia czarnoskórych ofiar przemocy policji. Brytyjczyk Lewis Hamilton, jedyny ciemnoskóry kierowca w Formule 1, przywalił mocno w środowisko sportów motorowych. „Nikt ze zdominowanej przez białych ludzi Formuły 1 nie wykazał jakiegokolwiek działania. Nie możecie stać z boku i nic nie robić” – grzmiał sześciokrotny mistrz świata.

Solidarni z Bundesligi

Do protestu przyłączyli się też piłkarze niemieckiej Bundesligi – Marcus Thuram (Borussia Moenchengladbach), Jadon Sancho i Achraf Hakimi (Borussia Dortmund) i amerykański piłkarz Weston McKennie z Schelke Gelsenkirchen. Ich gesty były mocnym przekazem, bo niemiecka liga to teraz jedyne rozgrywki sportowe transmitowane na całym świecie. Gest Kaepernicka w minioną niedzielę powielił Thuram, który po strzeleniu gola Unionowi Berlin przyklęknął i pochylił głowę. „Nic nie trzeba wyjaśniać” – napisał klub w podpisie pod zdjęciem udostępnionym w mediach społecznościowych. A jego trener, Marco Rose, dodał: „Marcus stanowi wzór do naśladowania w walce z rasizmem”.
Napastnik Borussii Moenchengladbach to syn Liliana Thurama, wybitnego przed laty francuskiego piłkarza, mistrza świata z 1998 roku, który od lat walczy o równość rasową. „Za normalne uważa się, że ktoś ma więcej, bo jest biały. O rasizmie się nie mówi. Wszyscy wiedzą, co się dzieje, ale zachowują się, jakby nic się nie działo, bo nie chcą tracić swoich przywilejów. Dopóki nie pozbędziemy się tej postawy, dopóty świat się nie zmieni” – twierdzi Thuram-senior.
Z kolei Jadon Sancho po strzeleniu pierwszego z trzech goli w spotkaniu z Paderborn (6:1) zdjął koszulkę meczową i pokazał do kamer telewizyjnych wypisane na T-shircie hasło: „Sprawiedliwość dla George’a Floyda”. Tak samo postąpił też inny z graczy Borussii Dortmund, Achraf Hakimi, zaś Weston McKennie nosił opaskę z napisem „Sprawiedliwość dla George’a”. Cała trójka została za to ukarana żółtymi kartkami, a Thuramowi groziło zawieszenie, bo tak stanowią przepisy FIFA, która zabrania na stadionach jakichkolwiek manifestacji politycznych. Władze dyscyplinarne Bundesligi w tych przypadkach zlekceważyły jednak regulaminy i nie wyciągnęły żadnych konsekwencji. Co więcej – DFB zapowiedział kontynuację prowadzonej na niemieckich stadionach kampanii antyrasistowskiej.
Szkoda, że na naszych stadionach nie znaleźli się naśladowcy Kaepernicka, Thurama, Sancho i Hakimiego.

Tragiczna śmierć legendy NBA

W niedzielny wieczór na obrzeżach Los Angeles w katastrofie prywatnego helikoptera zginął legendarny amerykański koszykarz Kobe Bryant. Wraz nim życie straciło jeszcze osiem osób, a wśród nich jego 13-letnia córka Gianna.

Kobe Bryant był nie tylko genialnym koszykarzem, który przez ponad 20 lat sportowej kariery czarował swoim kunsztem w lidze NBA, ale także ikoną popkultury i uosobieniem amerykańskiego wzorca życiowego powodzenia. Urodził się 23 sierpnia 1978 roku w Filadelfii. Jego ojciec, zawodowy koszykarz, znalazł zatrudnienie we Włoszech, gdzie przeniósł się z rodziną. Tam też Kobe dorastał i stawiał pierwsze koszykarskie kroki. Ale że talent do tej gry miał nietuzinkowy, do ligi NBA trafił zaraz po skończeniu szkoły średniej, z pominięciem gry w rozgrywkach uniwersyteckich.
Przystań w Los Angeles Lakers
W 1996 roku został wybrany do zespołu Charlotte Hornets, ale po tygodniu oddano go w ramach wymiany do Los Angeles Lakers. I w tym klubie grał już do końca kariery, zdobywając z nim pięć tytułów mistrzowskich (2000, 2001, 2002, 2009, 2010) i stając się legendą nie tylko Lakers, ale całej ligi. Aż 18 razy wystąpił w Meczu Gwiazd NBA. W 2008 roku został wybrany MVP sezonu zasadniczego ligi, a w dwóch kolejnych sezonach MVP finałów NBA. Ma też w dorobku dwa złote medale olimpijskie z reprezentacją USA, zdobyte w 2008 w Pekinie i w 2012 w Londynie. Przydarzyły mu się też wstydliwe epizody, m.in. był oskarżony o napaść seksualną, co omal nie doprowadziło do rozpadu jego rodziny. Zdołał jednak wszystkie swoje grzechy naprawić i odzyskał nadszarpniętą skandalem reputację. Gdy w 2016 roku postanowił definitywnie zakończyć sportową karierę, był żegnany z honorami należnymi najwybitniejszym postaciom tego sportu, jakimi przed nim żegnano Michaela Jordana czy Earvina „Magic” Johnsona.
Chociaż bardzo się tego obawiał, to jednak szybko znalazł dla siebie nowe pola do działania. W biznesie radził sobie równie dobrze jak na parkiecie, tworząc pokaźne imperium finansowe, którego wartość szacowana jest dzisiaj na ponad dwa miliardy dolarów.
Życie na sportowej emeryturze
Jeszcze w trakcie kariery był ambasadorem takich marek, jak Nike, McDonald’s, Sprite, Nutella, Mercedesa czy Turkish Airlines. Po jej zakończeniu rozwinął fundusz venture capital Bryant Stibel, inwestujący w przedsięwzięcia z branży sportowej i wellness, ale także medialnej, technologicznej czy analizy danych. Spółka ma za sobą inwestycje m.in. w Dell czy Alibabę, a także spółkę Epic Games (wydawcę gry Fortnite) czy szwedzki bank Klarna. Zainwestował także w spółkę BodyArmor produkującą napoje sportowe oraz w spółkę Granity Studios, zajmującą się publikowaniem książek i produkcją filmów o tematyce sportowej. W 2018 roku film „Dear Basketball” przygotowany w studiu przez Bryanta oraz Glena Keane’a otrzymał Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany.
Granity Studios wydało też jego autobiografię „Kobe Bryant. Mentalność Mamby. Jak zwyciężać”. Nie tylko w tej formie zmonetyzował swój boiskowy przydomek „Mamba”. Stworzył też m.in. ligę koszykarską Mamba League oraz akademię sportową Mamba Sports Academy w Thousand Oaks pod Los Angeles. To właśnie tam leciał helikopterem, na mecz w turnieju Mamba Cup, w którym drużyna jego również utalentowanej koszykarsko córki miała zmierzyć się z drużyną „Lady Mavericks”.
Tragiczny w skutkach lot
Należący do Bryanta helikopter Sikorsky S-76, za sterami którego zasiadał doświadczony pilot ormiańskiego pochodzenia Ara Zobayan, wystartował z Wayne Airport Orange County w niedzielę o rano o godz. 9:06 lokalnego czasu (18:06 polskiego). Pierwsze wezwanie pomocy zarejestrowano o godz. 9:47 (18:46). Z tego, co do tej pory zdołano ustalić, wynika, iż zanim śmigłowiec runął na ziemię, wykonywał zwrot w lewo na wysokości około 730 metrów i próbował wznieść się powyżej warstwy chmur. Z danych serwisu Flightradar24 wynika, że maszyna leciała wzdłuż autostrady międzystanowej numer 5, potem wykonała zwrot na zachód, a tuż po 9:40 znów wykonała zwrot, tym razem na południowy zachód, wznosząc się na 2000 stóp (610 metrów), lecz wkrótce zaczęła szybko opadać i rozbiła się o wzgórze na wysokości około 1400 stóp nad poziomem morza (425 metrów). W momencie uderzenia Sikorsky S-76 poruszał się z prędkością blisko 300 km/h, zaś opadał z prędkością ponad 1220 metrów na minutę. Nikt z pasażerów helikoptera nie przeżył katastrofy, co potwierdziły przybyłe na miejsce zderzenia służby ratunkowe.
Na podstawie wstępnych ustaleń postawiono tezę, iż prawdopodobną przyczyną wypadku były złe warunki pogodowe, głównie gęsta mgła, z powodu której uziemione zostały wszystkie śmigłowce policyjne. Maszyna Bryanta również nie powinna otrzymać zgody na start, ale jak informują amerykańskie media, dostała specjalne zezwolenie VFR, które uprawnia pilota do wzniesienia maszyny w warunkach gorszych od uważanych za „minimalne” w lotnictwie cywilnym (podstawa chmur 1000 stóp, 3 mile widoczności). Wydaje się je zwykle wtedy, gdy pilot deklaruje lot w kierunku, gdzie panują lepsze warunki pogodowe.
Badanie miejsca katastrofy jest utrudnione ze względu na trudny dojazd, a także dużą powierzchnię na której znajdują się szczątki rozbitego helikoptera. Samo sprowadzenie ciał osób, które zginęły, może zająć kilka dni. Przyczyny wypadku badają specjaliści z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (National Transportation Safety Board). Jej śledczy zwykle przygotowują wstępny raport w ciągu 10 dni od wypadku. Sporządzenie szczegółowego raportu i ustalenie przyczyny wypadku może zająć ponad rok.
W katastrofie oprócz Kobe Bryanta i jego córki Gianny Marii Onore-Bryant oraz pilota Ary Zobayana, zginęli jeszcze trener drużyny baseballowej z Orange Coast College John Altobelli z żoną Keri oraz ich córką Alyssą, rówieśniczką Gianny i jej koleżanką z drużyny koszykarskiej, trenerka zespołu dziewczynek Christina Mauser, a także druga z koleżanek Gianny z zespołu zaproszona na pokład śmigłowca Payton Chester i jej matka Sarah Chester.
Tragiczna śmierć słynnego sportowca i towarzyszących mu w ostatniej podróży osób wywołała głębokie poruszenie na świecie. Swój żal wyraziło wielu wybitnych sportowców oraz przedstawicieli świata polityki i kultury. Michael Jordan napisał: „Jestem w szoku po tej tragicznej wiadomości. Żadne słowa nie opiszą bólu jaki czuję. Kochałem Kobego, był dla mnie jak młodszy brat. Często rozmawialiśmy i będzie mi bardzo brakować tych rozmów. Był prawdziwym wojownikiem, jednym z najlepszych i najbardziej kreatywnych, ale też wspaniałym ojcem, który bardzo kochał swoją rodzinę. Był też dumny z pasji córki do koszykówki. Razem moimi najbliższymi ślemy najgłębsze kondolencje jego żonie Vanessie, wszystkim ludziom z Los Angeles Lakers i fanom koszykówki na całym świecie”.
Powszechny żal po stracie
Hołd Bryantowi złożyli nie tylko dawni i obecni gracze NBA, a wśród nich Marcin Gortat, lecz także m.in. obecny prezydent USA Donald Trump i jego poprzednik, Barack Obama, piłkarze Leo Messi, Neymar, Robert Lewandowski, tenisiści Rafael Nadal, Novak Djoković, Maria Szarapowa, Petra Kvitova, Stan Wawrinka, lekkoatleta Usain Bolt, aktorzy Will Smith, Leonardo DiCaprio i Hugh Jackman, piosenkarki Jennifer Lopez, Mariah Carey, Cher i wiele, wiele innych osób.
Tegoroczna edycja wręczenia nagród Grammy rozpoczęła się od uhonorowania Kobego Branta. Alicia Keys zaśpiewała a capella utwór „It’s Hard To Say Goodbye”. „Wszyscy odczuwamy teraz szalony smutek, ponieważ dzisiaj Los Angeles, Ameryka i cały świat straciły bohatera. Stoimy tutaj ze złamanym sercem, ale będziemy świętować tę najpotężniejszą energię, która ma moc, aby zbliżyć nas wszystkich. Muzyka to najbardziej uzdrawiająca rzecz na świecie” – powiedziała na zakończenie.
Ale chyba najbardziej przejmujące w treści słowa w swoim przesłaniu przekazała piosenkarka i aktorka Jennifer Lopez. „Wszyscy odczuwamy smutek z powodu tej straty, ale myślę tylko o tym, że jest to nic w porównaniu z tym, co przeżywa teraz Vanessa. Przesyłam całą moją miłość i modlę się za was, wasze dzieci i inne rodziny uczestniczące w tej tragedii. Najbardziej niesprawiedliwą rzeczą w życiu jest utrata dziecka i męża tego samego dnia. Vanessa, modlę się o twoją siłę i aby Bóg prowadził cię w każdym kroku przez ten niewyobrażalny zawód serca. Do innych rodzin cierpiących z powodu tej nie do pomyślenia tragedii – niech Bóg będzie z wami wszystkimi. Kobe, tyle dla wielu znaczyłeś i będziemy za tobą tęsknić na zawsze” – napisała Jennifer Lopez.