48 godzin sport

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 23. kolejki. Piątek: ŁKS Łódź – Pogoń Szczecin, godz. 18:00, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń); Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze, godz. 20:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce).Sobota: Arka Gdynia – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków); Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok, godz. 17:30, sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola); Piast Gliwice – Cracovia, godz. 20:00, sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa). Niedziela: Wisła Płock – Zagłębie Lubin, godz. 12:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz); Wisła Kraków – Korona Kielce, godz. 15:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 17:30, sędziuje Piotr Lasyk (Bytom).

W Rzeszowie wyrzucili zasłużonego siatkarza przez kontuzję
Były reprezentant Polski w siatkówce mężczyzn Marcin Możdżonek, który od trzech i pół miesiące zmaga się z kontuzją kolana, nie jest już zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów. Rzeszowski klub rozwiązał kontrakt z 35-letnim siatkarzem, który występował w jego barwach od 2016 roku, za porozumieniem stron. Możdżonek wcześniej grał w AZS Olsztyn (2004-2008), PGE Skrze Bełchatów (2008-2012), Grupie Azoty Zaksie Kędzierzyn-Koźle (2012-2014), Halkbanku Ankara (2014-2015) oraz w Cuprum Lubin (2015-2016). Poza trzema tytułami mistrza Polski ze Skrą, jego życiowymi sukcesami są mistrzostwo świata wywalczone z reprezentacja Polski w 2014 roku oraz mistrzostwo Europy w 2009 roku i triumf w Lidze Światowej w 2012. W biało-czerwonych barwach rozegrał 240 meczów.

Prezes Paris Saint-Germain oskarżony o korupcję
Nasser Al-Khelaifi, ​prezes Paris Saint-Germain, i Jerome Valcke, były sekretarz generalny FIFA, zostali przez prokuraturę w Szwajcarii oskarżeni o korupcję przy przyznawaniu praw do transmisji piłkarskich z mistrzostw świata i Pucharu Konfederacji. Al-Khelaifi został posądzony o przekupienie Valcke’a, a przestępstwo miało mieć miejsce w czasie, gdy Al-Khelaifi był prezesem grupy medialnej BeIN. Te zdarzenia nie mają jednak żadnego powiązania działalnością Al-Kelaifiego, który jest obecnie także członkiem komitetu wykonawczego UEFA, w Paris Sint-Germain.

Pomoc światowej federacji dla polskiej tenisistki
Maja Chwalińska została stypendystką programu International Player Grand Slam Grants realizowanego pod egidą Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). 18-letnia polska tenisistka otrzymała dofinansowanie w wysokości 25 tys. dolarów. Wcześnie z takie wsparcia korzystali m.in. Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Program International Player Grand Slam Grants jest realizowany po raz czwarty. Jego celem jest pomoc w rozwoju młodych tenisistów i ich uczestnictwie w imprezach Wielkiego Szlema oraz redukcja kosztów związanych z podróżami.

Sześciu polskich skoczków przeszło kwalifikacje w Rasnovie
Marius Lindvik wygrał kwalifikacje do konkursu Pucharu Świata w rumuńskim Rasnovie. Najlepszym z Biało-Czerwonych był Dawid Kubacki, który zajął szóstą pozycję. Dobry skok oddał Kamil Stoch, ale przez nieszczęśliwe lądowanie był siódmy. W konkursie zobaczymy sześciu Polaków. Pecha miał Paweł Wąsek, który zajął 51. miejsce i nie przeszedł kwalifikacji. Najlepszą dyspozycją z naszych zawodników błysnęli tradycyjnie Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Kubica przetestował nowy bolid Alfa Romeo jako pierwszy
Zespół Alfy Romeo Racing Orlen, którego w tegorocznym sezonie Formuły 1 rezerwowym kierowcą będzie Robert Kubica, zaprezentował swój nowy bolid. Jako pierwszy na tor w Barcelonie wyjechał nim na testy polski kierowca, co niewątpliwie było gestem ze strony ekipy pod adresem polskiego sponsora – PKN Orlen. Kubica jeździł jednak tylko w środowej sesji przedpołudniowej, przejechał 59 okrążeń i na twardych oponach uzyskał czas 1:18.386. Był to 13. wynik w środowych testach, ale lepszy od osiągniętego przez kolegę z Alfa Romeo, Antonio Giovinazziego. Najlepszy wynik pierwszego dnia jazd uzyskał Lewis Hamilton (Mercedes). W czwartek w obu sesjach auto testował drugi z etatowych kierowców Alfa Romeo, Fin Kimi Raikkonen, zaś w piątek na torze ponownie ma się pojawić Giovinazzi.

Neymar przecenił swoją wartość

Narzuconego swego czasu przez UEFA europejskim klubom tzw. finansowe fair play, wciąż jest skutecznie omijane, skoro transferowym szaleństwo trwa. Od 1 lipca swoje rekordy w wydatkach na nowych piłkarzy pobiło 30 klubów z najbogatszych europejskich lig. Ten rynek szacowany jest na ponad 3 mld euro, więc największe transakcje jeszcze przed nami.

Najdroższym obecnie piłkarzem na świecie i w ogóle w historii futbolu, jest Brazylijczyk Neymar. Dwa lata temu Paris Saint-Germain, a bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie, że katarscy właściciele paryskiego klubu, wykupili tego 25-letniego wówczas gracza z FC Barcelona za rekordowe 222 mln euro. Nie była to jednak udana inwestycja, bo w dwóch kolejnych sezonach brazylijski gwiazdor dziwnym trafem doznawał kontuzji stopy w najważniejszej części sezonu, gdy trzeba było walczyć o wymarzone przez mecenasów Paris Saint-Germain najwyższe laury w Lidze Mistrzów. W tym roku sytuacja się powtórzyła – w lutym Neymar znów miał problemy z kostką i nie pomógł w walce w Champions League, w maju został oskarżony przez jedną z rodaczek o gwałt, przez co w czerwcu trener Tite najpierw odebrał mu opaskę kapitana reprezentacji Brazylii, a potem w ogóle usunął z zespołu pod pozorem odnowienia się urazu. Jak wiadomo ekipa canarinhos wygrała turniej Copa America. Ten sukces był potężnym ciosem w piłkarski wizerunek Neymara.

Inni znani piłkarze w takich niesprzyjających im okolicznościach próbują „odrobić straty” jak najlepszymi występami w klubowym zespole, ale nie Neymar. On postępuje wręcz przeciwnie – mając za sobą wybitnie nieudany sezon, sądowe sprawy za gwałt i niezapłacone podatki, postanowił w tak trudnym momencie swojej kariery zmienić pracodawcę.

Nawet gwiazdy nie wszystko mogą

Medialne spekulacje najczęściej sugerują, że Brazylijczyk chce już w tym okienku transferowym wrócić do FC Barcelona. Nie będzie to jednak takie proste, jak być może piłkarzowi i jego najbliższemu otoczeniu się wydaje. Po pierwsze, nawet jeśli szefowie Paris Saint-Germain na to się zgodzą, z pewnością zażądają za transfer co najmniej 222 mln euro, co już może stanowić problem, bo po dwóch nieudanych sezonach Neymar nie jest wart takich pieniędzy. Zresztą on sam poniekąd znacznie przecenił swoją wartość, bo jak wieść niesie w negocjacjach z szefami FC Barcelona zgodził się ponoć na obniżkę wynagrodzenia o połowę.

I ta właśnie informacja doprowadziła do furii prezesa PSG Nassera Al-Khelaifiego, który dość spokojnie znosił wcześniejsze wybryki brazylijskiego gwiazdora – tygodniowe spóźnienie z urlopu, odmowę podjęcia treningów z zespołem czy występów w spotkaniach sparingowych, a nawet jego skandaliczne wypowiedzi w mediach społecznościowych, jak ta o najlepszym wspomnieniu z dotychczasowej kariery, w której stwierdził, że jest nim występ w barwach Barcelony w wygranym 6:1 meczu z… Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. Katarski miliarder nie zdzierżył jednak wieści, że piłkarz, któremu on rocznie płaci 47 mln euro, jest gotów grać w Barcelonie za połowę tej kwoty.

Zagroził więc Neymarowi, że zgotuje mu los jakiego doświadczył Adrien Rabiot, czyli odeśle do rezerw, może nawet do końca kontraktu. Katarczyka niewątpliwie stać na taką rozrzutność, więc Neymar spuścił z tonu i wrócił do PSG. Ale negocjacje w sprawie jego odejścia nadal trwają. Co ciekawe, FC Barcelona w ramach rozliczenia transferu Neymara jest ponoć skłonna oddać do paryskiego klubu dwóch swoich zawodników, którzy okazali się przepłaconymi pomyłkami transferowymi – Brazylijczyka Philippe Coutinho oraz Francuza Ousmane Dembele.

Czy coś z tego wyjdzie, na razie nie wiadomo, ale agent Neymara zaoferował usługi swojego klienta także innym potentatom na europejskim rynku – Realowi Madryt, Juventusowi Turyn, Bayernowi Monachium i Manchesterowi United. Wątpliwe jednak by któryś z tych klubów był skłonny wyłożyć aż 222 mln euro, chociaż faktem jest, że ceny za piłkarzy wciąż rosną w szaleńczym tempie.

Piłkarze coraz drożsi, ale czy lepsi?

Tego lata swoje rekordy transferowe pobiło już 30 klubów z najbogatszych lig europejskich, a szacuje się, że łączna kwota przeprowadzonych transakcji do zamknięcia „okienka transferowego” może przekroczyć nawet granicę 3 mld euro. W Anglii poza Manchesterem City (Rodriego Hernandez – 70 mln euro) i Tottenhamem (Ndombele – 60) swoje rekordy pobiły np. Leicester City (Youri Tielemans – 45), Wolverhampton (Raul Jimenez – 38) czy Aston Villa (Wesley – 25). W Bundeslidze obok Bayernu Monachium (Hernandez – 80) i Borussii Dortmund (Hummels – 30,5) rekordy pobito w Bayerze Leverkusen (Kerem Demirbay – 32) i Eintrachcie Frankfurt (Djibril Sow – 9), a nawet w Fortunie Duesseldorf (Dawid Kownacki – 8 mln euro). W Hiszpanii poza Atletico (Felix – 126) swoje rekordy pobiły na razie tylko FC Sevilla (Jules Kounde – 25) i Espanyol Barcelona (Matias Vargas – 10,5), ale wszystkie kluby Primera Division wydały na nowych zawodników już ponad miliard euro.

We Włoszech na razie nie pobito ubiegłorocznego rekordowego wydatku Juventusu Turyn na Cristiano Ronaldo (111 mln euro plus bonusy), ale turyński klub w minioną środę sfinalizował transfer 19-letniego holenderskiego obrońcy Ajaksu Amsterdam Matthijsa de Ligta, płacąc za niego 75 mln euro plus 10 mln euro bonusów za wyniki osiągnięte w trakcie pięcioletniego kontraktu. Na tym tle transferowe rekordy Sampdoria Genua (Emil Audero – 20 mln euro), Genoi (Stefano Sturaro – 16,5), Atalanty Bergamo (Luis Muriel – 15), Bologny (Riccardo Orsolini – 15) i SPAL 2013 (Andrea Petagna – 12 mln euro) nie wypadają może okazale, potwierdzają jednak znakomicie obowiązującą tendencję.

 

Ustawka w Lidze Mistrzów?

UEFA wszczęła dochodzenie w sprawie wyniku meczu Ligi Mistrzów Paris Saint-Germain – Crvena Zvezda Belgrad (6:1). Powodem jest doniesienie, że działacze serbskiego klubu postawili 5 mln euro na porażkę ich zespołu pięcioma golami.

 

Coś w tym donosie musiało być na rzeczy, skoro UEFA już po wstępnym dochodzeniu zaalarmowała francuskie władze o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawa dotyczy meczu z 4 października, w którym Crvena Zvezda Belgrad przegrała w Paryżu z PSG aż 1:6. Okazuje się, że wynik ten niekoniecznie musi być dziełem przypadku czy wyłącznie zasługą niewątpliwej wyższości graczy paryskiego potentata. Kilka dni po spotkaniu do UEFA wpłynęło zawiadomienie, że prezes serbskiego klubu z kilkoma wspólnikami mieli postawić u bukmacherów pięć milionów euro na porażkę Crvenej Zvezdy co najmniej pięcioma golami.

W doniesieniu podano, iż przed meczem działacze serbskiego klubu spotkali się z prezesem PSG Nasserem Al-Khelaifim, co samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, bo takie kurtuazyjne wizyty w futbolu są normą, lecz mimo to UEFA poinformowała francuskie służby o wysokim ryzyku ustawieniu tego meczu.

W raporcie przygotowanym w tej sprawie podkreślono, że u niektórych graczy serbskiej drużyny można było zaobserwować podejrzaną bierność przy wyniku 5:0. Francuskie media spekulują ponadto, że dochodzenie ponoć potwierdziło, iż wspomniany prominentny działacz Crvenej Zvezdy sam postawił około trzech milionów euro z łącznej kwoty pięciu milionów zainwestowanych w tę operację. Część wygranej odebrał jeszcze w Paryżu, ale nie zdołano go nakryć na gorącym uczynku. Gdyby podejrzenia okazały się prawdziwe, to byłby to największy korupcyjny skandal w rozgrywkach Ligi Mistrzów.