Zmiana trenera w Bayernie

Władze Bayernu Monachium nie zdzierżyły klęski 1:5 z Eintrachtem Frankfurt. W niedzielę Niko Kovacz został zwolniony z posady trenera, a jego obowiązki przejął dotychczasowy asystent Hans Flick. I on poprowadzi zespół bawarskiego potentata w dwóch najbliższych meczach – z Olympiakosem Pireus w Lidze Mistrzów i Borussią Dortmund w Bundeslidze.

Dzień po meczu z Eintrachtem Kovacz jeszcze w niedzielę przed południem poprowadził zajęcia z zespołem. Niemieckie media doniosły, że szkoleniowiec ostro skrytykował piłkarzy, czym rzecz jasna nie poprawił swoich fatalnych z nimi relacji. Takie zachowanie Chorwata nie spodobało się szefom klubu i jeszcze w niedzielę prezydent Bayernu Uli Hoeness, dyrektor generalny Karl-Heinz Rummenigge oraz dyrektor sportowy Hasan Salihamidżić podjeli decyzje o zmianie trenera. Kovacz nawet się nie bronił i chociaż miał kontrakt ważny jeszcze do końca czerwca 2021 roku, zgodził się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. „Występy naszego zespołu w ostatnich tygodniach oraz wyniki pokazały nam, że trzeba działać natychmiast” – skomentował decyzję Karl-Heinz Rummenigge.

Z piłkarzy Bayernu najmniej zadowolony z odejścia Kovacza mógł być chyba tylko Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski w okresie trenerskich rządów Chorwata nie wystąpił tylko w dwóch meczach, a w pozostałych 63 spotkaniach strzelił aż 60 goli.

Inna sprawa, że „Lewy” jak do tej pory u każdego trenera Bayernu był podstawowym graczem, więc ktokolwiek przyjdzie na miejsce Kovacza, a ma to być ponoć ktoś z uznanym nazwiskiem (wśród kandydatów wymieniany jest m.in. Jose Mourinho), pozycja naszego najlepszego obecnie piłkarza w monachijskim zespole z pewnością się nie zmieni.

 

Klęska Bayernu w Pucharze Niemiec

Mistrzostwo Niemiec to jedyne trofeum jakie w tym sezonie zdobyli piłkarze najsilniejszego klubu Bundesligi. W finale krajowego pucharu Bayern przegrał z Eintrachtem 1:3.

Tegoroczny finał Pucharu Niemiec był trenerskim pojedynkiem dwóch trenerów Bayernu Monachium – odchodzącego po sezonie na emeryturę Juppa Heynckesa z jego następcą Niko Kovaczem, który latem przejdzie z Eintrachtu Frankfurt do bawarskiego potentata. Bayern był zdecydowanym faworytem do zdobycia 19. w swojej historii Pucharu Niemiec. W Berlinie doszło jednak do sensacji, bo mistrz kraju niespodziewanie przegrał z niżej notowanym Eintrachtem Frankfurt 1:3.

Jednym z nielicznych zawodników bawarskiego potentata, do którego nie było pretensji za występ w sobotnim meczu, był Robert Lewandowski. Reprezentant Polski strzelił jedynego gola dla swojego zespołu i należał do najaktywniejszych na boisku. Surowi zwykle w ocenach „Lewego” niemieccy dziennikarze przyznali, że zasłużył na wyróżnienie. „Strzelił swoją szóstą bramkę w tym sezonie w Pucharze Niemiec. Zrobił to, co do niego należało” – pisano w recenzjach, w których najczęściej napastnikowi Bayernu przyznawano notę „3” (według zasady, że „1” to klasa światowa, a „6” występ poniżej krytyki).

Nawet niechętny „Lewemu” tabloid „Bild” też przyznał mu „3”. Najgorsze noty przyznano natomiast Thiago Alcantarze i Jamesowi Rodriguezowi, co nie dziwi, bo obaj popełnili błędy po których Eintracht zdobył dwie bramki. Najlepszym zawodnikiem finału uznano strzelca dwóch goli dla Eintrachtu Ante Rebicia.

Niko Kovacz pokonał więc Bayern, którego trenerem będzie od 1 lipca. I chce pracować z Lewandowskim. „To napastnik światowej klasy. Bardzo się cieszę, że jest zawodnikiem Bayernu. Krytyka, jaka na niego ostatnio spadła, była nieuzasadniona. Ale w futbolu tak bywa” – stwierdził po meczu.