PGE Vive czeka na PSG

W sobotę 27 kwietnia szczypiorniści PGE Vive zmierzą się u siebie w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów EHF z francuskim potentatem Paris Saint-Germain HB.

Mistrzowie Francji jako zwycięzcy grupy B mieli wolny los w fazie TOP 16, natomiast kielczanie o prawo gry w ćwierćfinale musieli stoczyć bój z białoruskim Mieszkowem Brześć. Paryski zespół zbudowana za petrodolary z niemal samych gwiazd światowego szczypiorniaka, przeszedł przez fazę grupową jak burza, przegrywając tylko jeden mecz. Wraz z ekipą równie dominującej w grupowych rozgrywkach Barcelony, drużyna PSG jest faworytem do triumfu w całych rozgrywkach, a w starciu z mistrzami Polski wręcz murowanym. W poprzednim sezonie kielczanie także rywalizowali z nią rywalizowali w 1/4 finału, ulegając dwukrotnie – 28:34 i 32:35. Paryżanie nie popisali się jednak później w turnieju Final Four, w którym opadli w półfinale.

W Kielcach nikt jednak nie zakłąda czarnego scenariusza, zwłaszcza że do kadry zespołu wrócili leczący urazy Krzysztof Lijewski i Luka Cindrić. Wiadomo natomiast, że w meczach z Paris Saint-Germain nie zagrają kontuzjowani od dawna Michał Jurecki (powtórna operacja złamanej kości śródręcza) i Daniel Dujshebaev (zerwane więzadła krzyżowe). Do treningów z drużyną wrócił też Julen Aguinagalde, ale hiszpański obrotowy nie jest jeszcze w pełni gotowy do występu po urazie stawu skokowego. Ma o tym zadecydować dopiero szczegółowe badanie lekarskie. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 5 maja w Paryżu.

Pary 1/4 finału Ligi Mistrzów:
HBC Nantes – FC Barca Lassa; PGE Vive Kielce – Paris Saint-Germain HB; SG Flensburg-Handewitt – Telekom Veszprem; Vardar Skopje – MOL-Pick Szeged.

 

PGE Vive zagra z milionerami z Paryża

Szczypiorniści PGE Vive Kielce w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów pokonali we własnej hali ukraiński Motor Zaporoże 34:29 i awansowali do kolejnej fazy rozgrywek. Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 33:33. Polski zespół w ćwierćfinale zagra z opływającym w katarskie petrodolary Paris Saint-Germain HB.

Do rozegranego w miniona sobotę meczu w kieleckiej Hali Legionów oba zespoły przystąpiły osłabione. Mistrzowie Polski zagrali bez Michała Jureckiego, Krzysztofa Lijewskiego i Daniela Dujshebaeva, zaś w zespole mistrza Ukrainy zabrakło Jewgienija Butienki oraz Pawła Paczkowskiego, który zerwał więzadło w kolanie i prawdopodobnie w tym sezonie już nie pojawi się na boisku. Kielczanie rozpoczęli to spotkanie od dwóch bramek Władysława Kulesza. W ósmej minucie bramkarza Motoru Gienadija Komoka pokonał Luka Cindric i prowadzenie polskiej drużyny wzrosło do trzech trafień (5:2).

Po kwadransie gry przewaga gospodarzy wciąż utrzymywała się na poziomie trzech-czterech bramek. Ukraiński zespół raz jeszcze poderwał się do walki i o dwóch bramkach Litwina Aidenasa Malasinskasa przewaga PGE Vive stopniała i w 20. minucie było 11:9, a 26. minucie skurczyła się nawet do jednego trafienia. Ale wtedy podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa znów zwarli szyki i zaczęli punktować, ponownie odskakując rywalom na trzy bramki (15:12), a na przerwę schodzili przy prowadzeniu 17:12. Dla czterech tysięcy kibiców obecnych w Hali Legionów kwestia awansu ich ulubieńców do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów była już w tym momencie przesądzona.

Po zmianie stron goście zaskoczyli graczy PGE Vive okresem znakomitej gry i w 36. minucie przegrywali już tylko 17:19, ale kielczanie opanowali sytuację i odskoczyli rywalom na sześć goli. Trener Motoru Nikołaj Stepanets wziął czas i jego rady na jakiś czas pomogły ukraińskiemu zespołowi, bo zniwelował stratę do czterech trafień. Ale wtedy do boksu poprosił swoich graczy Dujszebajew i wszystko wróciło do normy. Goście niemal przez całe spotkanie grali siódemką zawodników w polu, wycofując bramkarza, ale nie przyniosło to im powodzenia, zaś w 55. minucie po takim taktycznym manewrze stracili gola, gdy do pustej ukraińskiej bramki trafił z dystansu syn trenera PGE Vive Alex Dujshebaev. Kielczanie prowadzili po jego rzucie już 31:26 i kibice w Hali Legionów rozpoczęli świętowanie awansu do ćwierćfinału. Ostatecznie mistrzowie Polski wygrali mecz 34:29. Bramki dla gospodarzy zdobywali: Cupara 1 – A. Dujshebaev 6, Kulesz 6, Janc 4, Karalok 4, Moryto 3, Cindrić 3, Fernandez 2, Jurkiewicz 2, Aginagalde 1, Mamić 1 i Jachlewski 1.

W 1/4 finału graczy PGE Vive czeka prestiżowe starcie z potentatem, najbogatszym klubem w piłce ręcznej Paris Saint-Germain HB. Do pierwszego spotkania z mistrzami Francji dojdzie między 24 a 28 kwietnia w Kielcach. Rewanż rozegrany zostanie tydzień później w Paryżu. Stawką rywalizacji jest awans do Final Four Ligi Mistrzów w Kolonii.

 

Remis PGE Vive Kielce na Zaporożu

W rozegranym na wyjeździe pierwszym mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych zespół PGE Vive Kielce remisował z ukraińskim Motorem Zaporoże 33:33. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w sobotę 30 marca w kieleckiej Hali Legionów.

Szczypiorniści Motoru Zaporoże w tym sezonie Ligi Mistrzów stwarzali problemy wielu teoretycznie mocniejszym od siebie zespołom. Wygrywali u siebie z Celje Pivovarną Lasko, PP Zagrzeb i mistrzem Niemiec Flensburgiem, a nawet urywali punkty finaliście z poprzedniego sezonu Nantes HB. Kielczanie mieli więc podstawy do obaw przed konfrontacją z ukraińskim zespołem i faktycznie, przebieg spotkania potwierdził opinie, że na swoim boisku Motor potrafi być równorzędnym przeciwnikiem dla najlepszych ekip. Od początku mecz był zacięty i do ostatniego gwizdka arbitrów żadna z drużyn nie uzyskała większej przewagi niż dwoma bramkami. PGE Vive prowadziło w pierwszej połowie 9:7 i 10:8, a Motor w drugiej 28:26 i 29:27.

W ekipie mistrzów Polski kapitalne spotkanie, chyba najlepsze odkąd w niej występuje, rozegrał Luka Cindrić, autor ośmiu bramek. Chorwacki rozgrywający, o którego zabiegają FC Barcelona Lassa i Paris Saint-Germain HB, nie tylko trafiał do siatki, ale też popisywał się znakomitymi podaniami, zaliczając w sumie aż osiem asyst. Cindić miał zatem wydatny udział w niemal połowie goli strzelonych przez kielecki zespół. Świetne zawody rozegrał też Alex Dujszebajew, syn trenera PGE Vive, który półtora miesiąca nie grał z powodu kontuzji więzadeł. On też zdobył osiem bramek.

W końcówce PGE Vive miało nawet szanse na odniesienie zwycięstwa, ale remis na gorącym terenie w Zaporożu też trzeba uznać za korzystny wynik. Faworytem w walce o awans do ćwierćfinału w tej parze są jednak kielczanie i w rewanżu we własnej hali w sobotę 30 marca powinni to bez problemu potwierdzić. A na zwycięzcę czeka już chyba najbogatszy klub w piłce ręcznej na świecie – Paris Saint-Germain HB. W starciu z tym zespołem kielczanie nie będą faworytami, ale nie są też tak całkiem bez szans.

 

Druga lokata nie dla PGE Vive Kielce

Szczypiorniści PGE Vive Kielce nie wywalczą drugiego miejsca w grupie A Ligi Mistrzów EHF. W przedostatniej 13. kolejce spotkań kielczanie przegrali z niemieckim Rhein-Neckar Loewen 29:30 i spadli w tabeli na piątą pozycję. To oznacza, że w przypadku awansu do ćwierćfinału PGE Vive czeka walka o Final Four z faworytami zmagań – Barceloną lub Paris Saint-Germain HB.

Przedostatnie spotkanie w fazie grupowej miało dla przetrzebionego kontuzjami kieleckiego zespołu duże znaczenie, bowiem w przypadku zwycięstwa mistrzowie Polski pozostawali w grze o drugą lokatę w tabeli, ostatecznie nawet trzecią, bo zespoły z tym miejsc po ewentualnym przebrnięciu przez 1/8 finału w ćwierćfinale na pewno nie trafią na potentatów – dominująca w grupie A Barcelonę i równie dominującą w grupie B ekipę Paris Saint-Germain. Piąte miejsce w fazie grupowej jest pod tym względem najgorszą z lokat, bo nieuchronnie skazuje na starcie z którąś z tych kapitalnie grających w tym sezonie drużyn. Poza tym niesie ryzyko trafienia w 1/8 finału na mocnego przeciwnika.

Kielczanie jednak nie tylko z tych powodów bardzo chcieli w środę wygrać z Rhein-Neckar Loewen. Niemiecki klub został stworzony dopiero w XXI wieku, z wielkim rozmachem i za ogromne pieniądze. W jego barwach grało wielu polskich szczypiornistów – Grzegorz Tkaczyk, Mariusz Jurasik, Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki, Sławomir Szmal. Ich występ w 2010 roku w Kielcach w barwach „Lwów” był wielkim sportowym wydarzeniem (Vive przegrało wtedy 32:35), ale potem grupa tych wielkich graczy hurtem przeszła do kieleckiego klubu i wygrała w jego barwach Ligę Mistrzów. Przed rokiem niemiecki klub przysłał do Kielc trzecioligowe rezerwy, bo w tym samym terminie miał mecz w Bundeslidze. To był wielki skandal, ale PGE Vive skorzystało z prezentu i wygrało wysoko u siebie, a potem także w Loewen.

W tym roku obu zespołom idzie w Champions League EHF jak po grudzie. PGE Vive przegrało sześć spotkań, tyle samo co Rhein-Neckar Loewen. Oba zespoły były zatem są teraz w podobnej sytuacji. Na czele grupy A pozostaje FC Barcelona Lassa (20 pkt) przed Telekomem Veszprem (16 pkt), Vardarem Skopje (15 pkt), Rhein-Neckar Loewen (14 pkt), PGE Vive (14 pkt), Montpellier HB (7 pkt), Mieszkowem Brześć (7 pkt) i IFK Kristianstad (5 pkt), ale poza PGE VIVE i RNL wszystkie pozostałe ekipy miały jeszcze do rozegrania spotkania w 13. kolejce. Po zakończeniu fazy grupowej, przy równej liczbie punktów, decydujący będzie bilans bramek między zainteresowanymi zespołami. PGE VIVE wygrało u siebie 35:32, co oznacza, że ma lepszy bilans od ekipy Lwów.

To ważna informacja, bo jeśli kielczanie nie zdobędą punktów w ostatniej kolejce z Veszprem, a RNL przegra z Barceloną – to oni zajmą ostatecznie czwarte miejsce. Gdyby tak sie stało, to w fazie TOP 16 spotkają się z piątą drużyną grupy B (najprawdopodobniej RK Zagrzeb albo Motor Zaporoże). W przypadku ewentualnej wygranej w ćwierćfinale zagraliby z PSG, faworytem do końcowego triumfu. Spadek na piątą pozycję oznacza natomiast perspektywę ćwierćfinałowego starcia z Barceloną, z którą kielczanie w grupowych zmagania dwukrotnie przegrali.

 

Ruszyła Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych

Ruszyły rozgrywki Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. PGE Vive Kielce mimo kłopotów finansowych celuje w awans do Final Four, natomiast Orlen Wisła Płock, która tym razem będzie musiała przebijać się przez słabsze grupy, liczy na odzyskanie miejsca w elicie.

 

System rozgrywek utrzymano bez zmian. EHF podzieliła 24 uczestników na silniejsze grupy A i B oraz słabsze C i D. Z dwóch polskich drużyn w pierwszej grupie znalazła się tylko ekipa PGE VIVE Kielce, bo po słabszych dwóch latach Orlen Wisła Płock została zakwalifikowana do grona słabszych zespołów. Kielczanom nie dopisało jednak szczęście w losowaniu, bo w grupie B trafili na Vardar Skopje (zwycięzca z sezonu 2016-2017), Montpellier HB (obrońca tytułu) i kandydatów do trofeum – Rhein-Neckar Loewen, FC Barcelona Lassa i Telekom Veszprem. Stawkę uzupełniają Mieszkow Brześć i IFK Kristianstad. Spośród ośmiu zespołów rywalizujących w grupach A i B po sześć awansuje do fazy TOP 16, zwycięzca grupy automatycznie przejdzie do ćwierćfinału.

Jak w tej stawce wyglądają szanse mistrzów Polski? Nie ma się co oszukiwać, wyglądają marnie i PGE Vive może mieć problem z wywalczeniem awansu do dalszej fazy rywalizacji. Opiniotwórczy portal Handball-Planet w swoim rankingu zespołów umieścił kielczan jako dziesiątą drużynę w stawce. Ale szefowie naszego najlepszego klubowego zespołu piłki ręcznej mimo finansowej zapaści oraz plagi kontuzji nie rezygnują z żadnego z celów na ten sezon, a jednym z nich do awans do Final Four. Z kolei Orlen Wisła Płock po raz pierwszy od trzech sezonów znalazła się wśród słabszych ekip. „Nafciarze” będą faworytami w grupie D, w której będzie rywalizować z zespołami Abanca Ademar Leon, Dinamem Bukareszt, Elverum Handball, Wacker Thun i Riihimaeki Cocks. Zajęcie miejsca w czołowej dwójce premiuje do barażów o fazę TOP 16 z najlepszymi drużynami grup C. Tam potęg też nie ma, więc degradacja może wyjść płocczanom na dobre.

Które zespoły w nowej edycji Ligi Mistrzów EHF mają największe szanse na końcowy triumf? Z takimi aspiracjami jest co najmniej dziesięć. Francuzi w zeszłym sezonie wywrócili europejską klubową hierarchię do góry nogami, wprowadzając do Final Four aż trzy swoje ekipy – Paris Saint-Germain HB, HBC Nantes i Montpellier HB. W tym sezonie te zespoły znów będą się liczyć w grze o najwyższą stawkę, ale tradycyjnie faworytem będzie zasilany pieniędzmi arabskich szejków Paris Saint-Germain HB.

Wielkie ambicje mają jednak też dwa węgierskie kluby, Veszprem i MOL-Pick Szeged, tradycyjnie wysoko mierzy hiszpańska FC Barclona Lassa, a chęć odzyskania utraconych pozycji zdradzają też niemieckie SG Flensburg-Handewitt i Rhein-Neckar Loewen.

 

Francuzi na czele rankingu EHF

Fantastyczne występy w Lidze Mistrzów zapewniły Francuzom pierwsze miejsce w rankingu EHF na sezon 2019/20. Tamtejsza federacje zdecydowanie wyprzedziła najmocniejszą dotąd ligę na świecie – niemiecką Bundesligę.

 

Niemiecka liga piłkarzy ręcznych uchodziła za najmocniejszą, ale straciła ten status po minionym sezonie, w którym żaden z klubów Bundesligi nie awansował do Final Four Ligi Mistrzów. W czołowej czwórce znalazły się natomiast aż trzy francuskie zespoły – Paris Saint-Germain HB, HBC Nantes i zwycięzca Montpellier HB. To spowodowało spadek Bundesligi w rankingu EHF na drugą pozycję, a jej miejsce na szczycie zajęła liga francuska. Trzecia lokata przypadła lidze hiszpańskiej, czwarta węgierskiej, a polska Superliga utrzymała piąte miejsce. Ranking EHF bierze pod uwagę występy w Lidze Mistrzów, Pucharze EHF i Challenge Cup. Na jego podstawie przyznawane są potem miejsce w poszczególnych rozgrywkach.

Piłka ręczna: Nadal mamy dwie ekipy w Lidze Mistrzów

Komitet wykonawczy Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF) ustalił nową hierarchię w Lidze Mistrzów. W nowym sezonie mistrz Polski PGE Vive Kielce zagra w grupie A lub B z najsilniejszymi ekipami na Starym Kontynencie, natomiast wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock znalazł się z gronie zespołów umieszczonych w słabszych grupach C i D.

 

W grupach A i B znalazło się 16 najlepszych aktualnie drużyn w Europie, wśród nich, co nie jest żadną niespodzianką, najlepszy od lat polski zespół. W gronie najsilniejszych ekip, które mogą być potencjalnymi rywalami PGE Vive, znalazły się aż trzy drużyny francuskie – obrońca trofeum Montpellier Handball, HBC Nantes i Paris Saint-Germain. Te trzy zespoły w takiej kolejności zakończyły rozgrywki w majowym Final Four Ligi Mistrzów w Kolonii. Po raz pierwszy od kilku lat w grupach A i B zagrają tylko dwa zespoły niemieckie – mistrz kraju Flensburg-Handewitt oraz wicemistrz Rhein-Neckar Loewen. Grupy A i B liczyć będą po osiem drużyn. Ich zwycięzcy awansują bezpośrednio do ćwierćfinału, natomiast zespoły z miejsc 2-6 będą musiały rywalizować w 1/8 finału. Kielczanie przebudowują swój zespół także pod kątem startu w Lidze Mistrzów. Dali zgodę na transfer Deana Bombaca do Pick Szeged, a na jego miejsce mają ściągnąć wypożyczonego do Celje Daniela Dujszebajewa.

W grupach C i D zagra natomiast po sześć drużyn. Dwie najlepsze w każdej grupie zagrają w barażach, a ich zwycięzcy awansują do 1/8 finału Ligi Mistrzów i zmierzą się z zespołami z grup A i B. Wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock tym razem zacznie rywalizacje w gronie słabszych ekip z grup C i D. Przed losowaniem grup Ligi Mistrzów, które odbędzie się 29 czerwca, zespoły podzielono na Europejską elitę podzielono na osiem par. PGE Vive trafiło do drugiej pary razem z Pick Szeged. Z racji zasady, żeby nie łączyć w grupach drużyn z jednego kraju wiadomo już, że kielczanie na pewno wylosują wicemistrzów Węgier Telekom Veszprem, z którym dwa lata temu wygrali finał Ligi Mistrzów. W jednej grupie nie znajdą się niemieckie ekipy, za to EHF z konieczności musiała dopuści do sytuacji, w której trafia na siebie dwa francuskie zespoły. HBC Nantes trafi zatem do grupy z Paris Saint-Germain HB lub Montpellier HB. Procedura losowania będzie trudniejsza niż zazwyczaj.

 

Podział na koszyki:

Grupy A/B
Koszyk 1: Paris Saint-Germain (Francja), Vardar Skopje (Macedonia); Koszyk 2: PGE Vive Kielce, MOL-Pick Szeged (Węgry); Koszyk 3: SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Barcelona Lassa (Hiszpania); Koszyk 4: Skjern Handball (Dania), Mieszkow Brześć (Białoruś); Koszyk 5: RK PPD Zagrzeb (Chorwacja), Telekom Veszprem (Węgry); Koszyk 6: Motor Zaporoże (Ukraina), Montpellier HB (Francja); Koszyk 7: IFK Kristianstad (Szwecja), Celje Pivovarna Lasko (Słowenia); Koszyk 8: Rhein-Neckar Loewen (Niemcy), HBC Nantes (Francja).

Grupy C/D
Koszyk 1: Metalurg Skopje (Macedonia), Orlen Wisła Płock; Koszyk 2: Abanca Ademar Leon (Hiszpania), Bjerringbro-Silkeborg (Dania); Koszyk 3: Sporting Lizbona (Portugalia), Elverum Handball (Norwegia),
Koszyk 4: Besiktas Stambuł (Turcja), Wacker Thun (Szwajcaria); Koszyk 5: Czechowskie Niedźwiedzie (Risja), Dinamo Bukareszt (Rumunia); Koszyk 6: Tatran Preszow (Słowacja), Riihimaen Cocks (Finlandia).