Nasi siatkarze jednak zagrają w Chicago

Reprezentacja Polski siatkarzy zakwalifikowała się zagrają do turnieju finałowego Ligi Narodów, który w dniach 10-14 lipca zostanie rozegrany w Chicago. Biało-czerwoni w ostatniej serii gier wyprzedzili w tabeli ekipę Włoch i awansowali do Final Six na piątym miejscu, za zespołami Iranu, Rosji, Brazylii i Francji. Drużyna gospodarzy miała miejsce wcześniej zagwarantowane.

Liga Narodów nie jest w tym sezonie najważniejszym celem w kalendarzu gier naszej reprezentacji. Priorytet ma sierpniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio. Biało-czerwoni będą gospodarzami zaplanowanych w dniach 9-11 sierpnia zmagań w Gdańsku z udziałem ekip Francji, Tunezji i Słowenii. Awans uzyska jedynie zwycięzca. Drugą pod względem ważności imprezą dla naszych siatkarzy będą wrześniowe mistrzostwa Europy, których gospodarzami będą aż cztery kraje: Francja, która została przypisana do grupy A, Belgia (grupa B), Słowenia (grupa C) i Holandia (grupa D). Ich zespoły zostały rozstawione, a następnie do nich dolosowano kolejne kraje. Biało-czerwoni trafili do grupy D z Holandią, Czechami, Estonią, Ukrainą i Czarnogórą.

Poprzednie mistrzostwa Europy, rozegrane w Polsce w 2017 roku, nasz zespół zakończył w barażach po fazie grupowej, odpadając nieoczekiwanie po porażce ze Słowenią, ale rok później już pod wodzą trenera Vitala Heynena zdobył po raz drugi z rzędu mistrzostwo świata. Podrażniona ambicja mobilizuje biało-czerwonych do sukcesu także w europejskim czempionacie.
W tym kontekście wywalczenie miejsca w Final Six jest dla sztabu szkoleniowego naszej reprezentacji pewnym kłopotem, bowiem konieczność wyprawy za ocean na zaplanowany w dniach 10-14 lipca turniej w Chicago komplikuje plan przygotowań do wspomnianych wyżej dwóch najważniejszych imprez. Pewnie dlatego trener Vital Heynen był do końca fazy zasadniczej Ligi Narodów konsekwentny w rotowaniu składem na poszczególne turnieje. Na ostatni, w Lipsku, chociaż ważyły się na nim losy awansu naszej reprezentacji do finału rozgrywek, nie wystawił najmocniejszej ekipy. Dwunastu najlepszych i sprawdzonych już we wcześniejszych bojach siatkarzy w tym czasie trenowało w Spale.

Mimo to w Lipsku nasza ekipa nie zawiodła oczekiwań. Najpierw w piątek pokonała 3:1 Japonię, a dzień później, również 3:1, zespół Niemiec. W tym samym czasie rywalizujący po drugiej stronie oceanu drużyna Italii zaliczyła w stolicy Brazylii dwie porażki – w piątek uległa 1:3 Kanadzie, a w sobotę przegrała 1:3 z Francją. I ta druga porażka rozstrzygnęła definitywnie kwestię obsady miejsc w Final Six, bo swoim zwycięstwem Francuzi za jednym zamachem zapewnili sobie czwartą lokatę, a Polakom piątą. Rozegrane w niedzielę ostatnie spotkania w fazie zasadniczej (Polski z najsłabszą w stawce Portugalią oraz Włochów z Brazylią) nie miały już żadnego znaczenia. W Chicago do gospodarzy Final Six Amerykanów dołączą zespoły Brazylii, Iranu i Rosji oraz Francja i Polska.

Dla organizatorów turnieju obecność reprezentacji Polski ma dużą wartość, bo liczą, że przynajmniej na jej meczach trybuny mogącej pomieścić 9,5 tysiąca widzów hali Credit Union 1 Arena wypełnią się po brzegi. Ciekawe czy trener Heynen też pójdzie im na rękę i pośle do Chicago najmocniejsza ekipę…

 

Smarzek jest najlepsza

Reprezentacja Polski siatkarek udanie rozpoczęła rywalizację w Lidze Narodów. Biało-czerwone w rozegranym w Opolu pierwszym turnieju pokonały Tajlandię 3:0, Niemcy 3:1, a z Włochami przegrały dopiero w tie-breaku 2:3.

Po pierwszej kolejce Ligi Narodów na największe uznanie w polskiej ekipie bez wątpienia zasłużyła Malwina Smarzek, która przewodzi w rankingu najlepiej punktujących uczestniczek tych rozgrywek z dorobkiem 76 punktów, z czego 67 zdobyła po atakach. Polka wyprzedza drugą w klasyfikacji Dominikankę Brayelin Martinez o 12 pkt. Smarzek zdobywała średnio 25 punktów na mecz, ale też zdobywała punkty blokiem (siedem) i na zagrywce (dwa).

Występująca na co dzień we włoskim klubie Zanetti Bergamo nasza 22-letnia siatkarka już w poprzedniej edycji Ligi Narodów była jedną z największych gwiazd. Polki nie zdołały awansować do turnieju Final Six, ale mimo to Smarzek została najlepszą punktującą zawodniczką rozgrywek. W sumie zdobyła wtedy 361 punktów (306 atak, 42 blok, 13 zagrywka) i wyprzedziła o 65 „oczek” serbską gwiazdę Tijanę Bosković, MVP mistrzostw świata 2018. Wygląda na to, że także w tym sezonie Polka okaże się najlepszą atakującą. Jak wyliczyli organizatorzy Ligi Narodów, Smarzek jest rekordzistką rozgrywek pod względem liczby punktów zdobytych w jednym meczu. W ubiegłym roku w starciu z Tajlandią zdobyła ich aż 39, zaś w pięciosetowej batalii z Chinkami 35.

Pod względem skuteczności atakująca naszej reprezentacji plasuje się na 11. pozycji z wynikiem 43,79 procent. Smarzek w trzech występach atakowała w sumie 153 razy. Najskuteczniejszą zawodniczką Ligi Narodów jest Turczynka Ebrar Karakut z wynikiem 52,94 procent – z 85 ataków ta zawodniczka udanie skończyła 45).