Cel: nowoczesne państwo dobrobytu

– Nasze propozycje ustawowe będą dotyczyć między innymi leków za 5 zł wypisywanych na receptę. I przyznam, że chętnie zobaczę, jak PiS będzie głosowało przeciw temu prospołecznemu projektowi – mówi Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w rozmowie z Krzysztofem Lubczyńskim.

Rozmawialiśmy prawie dwa lata temu i wtedy perspektywa, że SLD wróci do parlamentu, a do tego powróci w towarzystwie koalicjantów, z których jeden jeszcze nie istniał, a drugi był bardzo zdystansowany, była jeszcze mało prawdopodobna…

Ale była jasna wizja powrotu SLD do parlamentu, choć nasze notowania były bardzo skromne na poziomie 2-3 procent, a dziś mamy kolejny cel do realizacji za następne cztery lata: powrócić do władzy, rządzić albo współrządzić, a przede wszystkim zrealizować nasz program. Taki jest cel, jaki chcemy zrealizować z partnerami. Udało się nam podtrzymać współpracę i podjęliśmy dobrą decyzję o utworzeniu wspólnego klubu parlamentarnego SLD, Wiosny i Razem.

Na przewodniczenie i współprzewodniczenie ilu komisjom sejmowym przez posłów lewicy Pan liczy?

To będzie wynikało z arytmetyki sejmowej, przyznam że nie wiem w tym momencie, ile tego będzie, ale nie ma to dla mnie specjalnego znaczenia. Najważniejszy jest program, choć i tak z racji arytmetyki parlamentarnej nie zrealizujemy wszystkich naszych zamiarów.

Z jakimi projektami ustaw lewica wystąpi w czasie pierwszych stu dni działania parlamentu?

Ustawy, które lewica będzie zgłaszała, będą w większości odrzucane przez PiS, bo taka jest, jak powiedziałem, sejmowa arytmetyka. Mimo to będziemy te ustawy zgłaszać, żeby się przekonać jak PiS i Koalicja Obywatelska będą uzasadniać odrzucanie naszych projektów. Będziemy pokazywali program i reakcje na niego posłów i posłanek innych partii. Nasze propozycje ustawowe będą dotyczyć między innymi: leków za pięć złotych wypisywanych na receptę. I przyznam, że chętnie zobaczę, jak PiS będzie głosowało przeciw temu prospołecznemu projektowi. Wiem ile ludzie muszą za leki płacić i wiem że wielu na to nie stać.

Dalej, zaproponujemy reformę Państwowej Inspekcji Pracy, likwidację umów śmieciowych, płatne w stu procentach chorobowe, powiązanie płacy minimalnej ze średnią krajową, zaproponujemy minimalną płacę w budżetówce w kwocie 3500 złotych i minimalną 2700 zł, zakaz darmowych stażów, reformę przepisów dotyczących samorządu pracowniczego. Przedstawimy projekty związane z prawami reprodukcyjnymi kobiet,bezpłatną antykoncepcją, prawem do aborcji do 12 tygodnia, do in vitro. Nadto przedstawimy projekty przepisów dotyczących podatku cyfrowego, likwidacji liniowego PIT dla przedsiębiorstw. Będziemy proponować przepisy dotyczące zakazu eksmisji na bruk, zakazu reklamy leków i suplementów, ustawę o renaturyzacji rzek, pakt dla lasów. Zajmiemy się sytuacją naszych dzieci, proponując darmowe posiłki w szkołach dla uczniów, darmowe posiłki dla studentów, przywrócenie dentystów w szkołach podstawowych i średnich, lekcje języka angielskiego zamiast religii w szkołach, wyprowadzenie religii ze szkół. Naszym zdaniem konieczne jest przygotowanie przepisów mających na celu zapewnienie transparentności finansowania Kościoła.

To tylko niektóre sprawy, z którymi będziemy występować i będziemy się przyglądać jak na to reagować będzie PiS, ale także demokratyczni partnerzy jak PO czy PSL-Koalicja Polska. Prezentowanie naszych projektów będzie sprawdzaniem, symulacją naszego programu, a jednocześnie będzie obnażać obłudę PiS, PO czy PSL. Niech zasłona opadnie, niech Polki i Polacy dowiedzą się, kto wnosi projekty im pomagające, a kto tego nie robi.

Są też sprawy dotyczące starszego pokolenia, np. sprawa emerytury wdowiej, z dwoma wariantami do wyboru, z czym już występowaliśmy. Chcemy też w każdej gminie powołać całodzienne domy opieki dla osób starszych. Chcemy też powołać w szpitalach wojewódzkich oddziały geriatrii, bo w tej dziedzinie są ogromne luki i zaległości. Będę marzył, by któraś z tych ustaw została przyjęta. Dopiero na koniec tego wyliczenia dodam sprawę związków partnerskich, żeby pokazać, że wbrew temu co nam przypisują przeciwnicy, lewica to nie tylko kwestie obyczajowo-światopoglądowe. Jak więc widać z tego pobieżnego wyliczenia, jest ogrom roboty do wykonania.

My chcemy nowoczesnego państwa dobrobytu, a nie konserwatywnego państwa dobrobytu, o co zabiega PiS i prawica. PiS ma swoją wizję kraju , ale wizję nowoczesnego kraju dobrobytu ma opracowaną tylko lewica. Uważam, że wszystko co jest pośrodku, nie wybroni się, bo nie można być trochę za wolnością, trochę za prawami kobiet, trochę za związkami partnerskimi, trochę za państwem świeckim. Czas, kiedy można było być trochę za, a trochę przeciw, kończy się. Nie można mówić, że kobieta ma prawo do własnego ciała, a jednocześnie zabraniać jej aborcji do 12 tygodnia ciąży. Nie można być za państwem świeckim, a jednocześnie za stopniami z religii na maturze, nie żądając transparentności w finansowaniu kleru.

Według naszych obliczeń jest on finansowany przez państwo na poziomie około ośmiu miliardów złotych rocznie, a suma ta nie wynika ani z konkordatu ani z czegokolwiek innego, ale z podlizywania się rządzących klerowi. Nie można być za państwem świeckim i płacić księżom ZUS z Funduszu Kościelnego, czyli w ramach dotacji państwowej. Nie można być za państwem świeckim i nie żądać opodatkowania dochodów kleru, także z tytułu chrztów, ślubów i pogrzebów, gdzie powinien być wprowadzony obowiązek stosowania kasy fiskalnej. Kler de facto nie płaci podatków, bo czym innym jest ryczałtowy podatek w wysokości 250 złotych miesięcznie. Każdy by chciał płacić taki podatek! Że nie wspomnę o przywilejach celnych dla kleru.

Reasumując, kwestię nowoczesnego i konserwatywnego państwa dobrobytu – oba dadzą chleb, ale tylko jedno z nich da wolność, da prawa kobietom.

Uspokoiły mnie Pana zdecydowane plany co do dążenia do państwa świeckiego, bo Pana wypowiedź sprzed kilku miesięcy, że nie będzie walki lewicy z wiarą i wierzącymi,niektórzy odczytali jako zapowiedź powrót do łagodnej polityki SLD z dawnych czasów w stosunku do Kościoła…

Nie ma takiej obawy, bo tamtego SLD już nie ma. My rzeczywiście nie będziemy walczyć z wiernymi i wiarą, ale będziemy nieustępliwi w dążeniu do państwa świeckiego. Państwo nie może zakazać czy nakazać, w co obywatel wierzy czy nie wierzy, i z kim i jak śpi. Uważam za niegrzeczne pytanie czy ktoś jest wierzący. To prywatna sprawa każdego. Uznanie różnorodności jest cechą lewicy, a wszyscy mają takie same prawa. Reasumując: moje stwierdzenie, że nie będę walczył z wiarą i wierzącymi nie oznacza, że nie będę z całych sił walczył o państwo świeckie. To są dwie różne sprawy.

Odnosząc się jeszcze do wymienionego przez Pana katalogu projektów ustaw z którymi lewica wystąpi, widzę w nich możliwość sprawdzenia na ile PiS jest partią socjalną, a Platforma partią wolnościową…

To na pewno będą dla nich testy, sytuacje w których lewica powie: sprawdzamy, ale ja z góry mogę powiedzieć, że ani PiS nie jest partią socjalną, ani Platforma nie jest partią wolnościową. Trzeba odróżnić rozdawnictwo będące formą korupcji politycznej od systemowej realizacji praw i świadczeń socjalnych na rzecz obywatelek i obywateli w oparciu o konstytucję. Ustawa zasadnicza mówi o Polsce, jako o państwie sprawiedliwości społecznej w sferze edukacji, ochrony zdrowia, w sferze równego dostępu do dóbr kultury.

Podam Panu przykład różnicy między rozdawnictwem a systemowym realizowaniem zasad państwa sprawiedliwości społecznej na przykładzie emerytur. Trzynastą emeryturę wprawdzie popieramy, jeśli państwo na nią stać, ale dziwi nas że jest wypłacana na krótko przed wyborami, jako kiełbasa wyborcza. Czy jednak nie lepiej byłoby stworzyć system, w którym najniższa emerytura wynosiłaby 1600 złotych na rękę co miesiąc? To by na wyrównało choćby różnice emerytalne między mężczyznami a kobietami. Byłoby to lepsze niż danie jednorazowo trzynastej emerytury i nazwanie jej „jarkowym”. Byłoby to „jarkowe”, gdyby pan Jarek poszedł do pracy, zarobił osiem miliardów złotych i rozdał je emerytom, ale on rozdaje pieniądze państwowe, budżetowe.

Jesteśmy za społeczną gospodarką rynkową,czyli współistnieniem gospodarki państwowej, prywatnej i spółdzielczej. Dlaczego w Polsce nie ma przedsiębiorstwa, które w trybie „non profit” budowałoby tanie mieszkania, przy stałym, systemowym deficycie dwóch milionów mieszkań w Polsce? Tym, którzy mówią, że ten problem powinien rozwiązać rynek odpowiadam: rynek istnieje w Polsce od trzydziestu lat i tego problemu nie rozwiązał. Lewica nie tylko dała Polsce konstytucję, ale jeszcze do tego wskazuje dziś jak ją należy realizować. Nie naszą jest winą, że bandyta łamie konstytucję. Przyjdzie czas na Trybunał Stanu i inne konsekwencje dla tych, którzy dziś ją łamią. A co do konstytucji, to skandalem jest, że PiS do Trybunału Konstytucyjnego desygnował kandydatury osób odpowiedzialnych za łamanie konstytucji, takich jak pani Pawłowicz i pan Piotrowicz.

Jak Pan i lewica ustosunkowuje się do sytuacji w Senacie? No i kogo i w jakim trybie lewica wysunie kandydata na prezydenta?

Co do Senatu, to problem ma tylko Koalicja Obywatelska, z wyznaczeniem kandydata na marszałka, podobnie jak zresztą z wyłonieniem kandydata na prezydenta. Gdy przyjdzie na to czas wyznaczymy kandydata na prezydenta, wspólnie uzgodnionego przez SLD, Wiosnę i Razem. Na pewno kandydata lewicy wysuniemy, bo opowiadanie, że w drodze głosowania będzie wyłoniony wspólny kandydat opozycji, to są opowieści z Narni, ładne ale nierealne.

Przez lata mówiono, że do zwycięstwa PiS przyczyniły się przyjazne media, Kluby Gazety Polskiej, tygodniki opinii, stacje telewizyjne, think tanki. Obecnie rząd PiSwspiera media prawicowe, regularnie sponsorując np. propisowskie tygodniki poprzez pomieszczanie w nich materiałów spółek skarbu państwa czy zasilając je reklamami. Że nie wspomnę już o tym, że władza PiS uczyniła z TVP, czyli telewizji publicznej, telewizję partyjną. Czy Pan i lewica jakieś zamysły w tej mierze?

Trzymam kciuki za „Trybunę”, „Przegląd”, „Nie”, „Fakty i mity”, portale lewicowe.

Czy coś poza trzymaniem kciuków? Czy niedocenianie przez lewicę konieczności posiadania przyjaznych dla niej ośrodków medialnych nie miało pewnego wpływu na jej niepowodzenia przez szereg lat?

Na nic więcej nie możemy liczyć niż na popularność mediów lewicowych wśród odbiorców.

SLD okazał się jedyną partią po 1989 roku, której udało się powrócić do parlamentu po czteroletniej nieobecności. Co się do tego przyczyniło?

Przede wszystkim ciężka pracy setek działaczy Sojuszu w całym kraju, w powiatach, w województwach, upór, konsekwencja, konsolidacja. Trzeba też było zatrzeć złe emocje, będące między innymi skutkiem błędu politycznego polegającego na wysunięciu pani Ogórek na lewicową kandydatkę na prezydenta. Jednak przestrzegam wszystkie działaczki i działaczy SLD przed egoizmem i proszę ich o pamiętanie o zasadzie, że im więcej dajesz, tym więcej do ciebie wraca. Udało nam się skonsolidować pracę trzech struktur partyjnych i dogadać się. Te wszystkie dobre sprawy i praktyki trzeba kontynuować, przygotowywać się do kolejnych kampanii, w tym najbliższej, prezydenckiej. Działaczom SLD, jako szef SLD życzę braterstwa wobec tych partnerów, którzy są w innych partiach, dużo tolerancji, wyrozumiałości, nieprzegłosowywania ich za wszelką cenę tylko dlatego, że są w mniejszości, pozytywnego myślenia, mądrego wykorzystywania potencjału organizacyjnego i intelektualnego poszczególnych ludzi lewicy, unikanie kumoterstwa partyjnego. Na pewno w ramach tej konsolidacji będzie wiele konfliktów, ale musimy uczyć się współpracy.

A na ile wpływ na ten powrót lewicy do parlamentu miała zmiana, nastroju,klimatu społecznego, znużenie walką, wzajemnym, wrogim zakleszczeniem duopolu prawicowego PiS-PO, jego hegemonią i odrodzenie się woli dania ponownej szansy lewicy?

Trzy partie lewicy, które się dogadały, wyczuły ten społeczny moment, nowy klimat. I wykorzystały go mądrze. Na koniec – przestrzegam ludzi lewicy przed hurraoptymizmem. A działaczom SLD w szczególności odradzam myślenie w rodzaju, że gdybyśmy poszli do wyborów w pojedynkę, to mielibyśmy lepszy wynik, większą liczbę parlamentarzystów i byłoby cudownie. Nie byłoby cudownie.
Sytuacja, którą wybraliśmy,dała nam spokój i wolność od obawy, czy przekroczymy próg wyborczy. Dzięki koalicji z Wiosną i Razem zyskaliśmy pewność, że lewica wróci do parlamentu i walczyliśmy tylko o jak najlepszy wynik. Powtarzam tym, którzy mówią, że można było iść samemu: można było, ale tylko na zatracenie, drogą donikąd. Szczęśliwie uniknęliśmy tego.

Dziękuję za rozmowę.