Gospodarka 48 godzin

PiS zaczęło polexit
Prominenci Prawa i Sprawiedliwości z Jarosławem Kaczyńskim na czele, wykorzystując poddany sobie Trybunał Konstytucyjny mgr. Julii Przyłębskiej rozpoczęli procedurę wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej. Formalnym, pierwszym krokiem na tej drodze stało się wydanie orzeczenia, w którym TK, spełniając oczekiwania ekipy rządzącej, stwierdził niezgodność niektórych przepisów traktatu o Unii Europejskiej z polską ustawą zasadniczą. Również prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński, przygotowując grunt pod procedurę wychodzenia naszego kraju z Unii Europejskiej, oświadczył publicznie, że Polska jest w stanie zapewnić sobie dynamiczny rozwój nawet bez środków z funduszy unijnych. Trybunał mgr. Przyłębskiej zakwestionował głównie te decyzje unijne, które mogły ograniczać uzależnienie sądów od ekipy rządzącej. W ten sposób TK stanął na straży PiS-owskiej reformy sądownictwa, polegającej na tym, że sądy w Polsce mają wydawać wyroki zgodne z oczekiwaniami obecnej ekipy rządzącej. Z pomocą takiej właśnie reformy sądownictwa prominenci PiS chcą zachować władzę i płynące z niej profity. Unia Europejska nie zgodzi się jednak, aby w jednym z jej państw członkowskich podważona została fundamentalna zasada praworządności – czyli niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Bardzo prawdopodobne więc, że zastosuje wobec polskich władz sankcje finansowe, które odbiją się najbardziej na zwykłych obywatelach – a to z kolei pozwoli ekipie rządzącej na propagandowe nakręcanie wrogości wobec UE w partyjnych mediach „publicznych” (które w tych mediach trwa już od dłuższego czasu). Dzięki temu, wedle przewidywań prominentów PiS, osoby słabiej wykształcone, stanowiące największą część elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, bez większych oporów przyjmą wyjście Polski z UE, a w wyborach parlamentarnych poprą PiS, jako jedyną siłę mającą wówczas wpływ na losy kraju. W ten sposób ekipa z Prawa i Sprawiedliwości zrealizuje swój podstawowy cel, jakim jest zachowanie władzy i wynikających z niej profitów, a także posłusznie zrealizuje rosyjski scenariusz dla Polski.

Nie chcą się dogadać
PiS-owska ekipa rządząca sabotuje zawarcie z Czechami ugody, dotyczącej pokrycia strat spowodowanych przez funkcjonowanie kopalni węgla brunatnego Turów. Polskie władze odmawiają też wykonania decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazującej wstrzymanie pracy tej kopalni. W ten sposób PiS-owska ekipa łamie prawo i zasady na których opiera się Unia Europejska, a także powoduje, że nasze państwo ponosi straty finansowe o wielkich rozmiarach. Prominenci PiS nie przejmują się jednak stratami finansowymi, bo przecież nie oni będą je pokrywać. Liczą natomiast na to, że wszczynając konflikt z Czechami oraz z instytucjami unijnymi, zwiększą konsolidację swego elektoratu i zachowają władzę. Takie szukanie wroga i generowanie konfliktów stanowi podstawową zasadę działania PiS w walce o zwycięstwa wyborcze. Dotychczas ta zasada się sprawdzała, jednak tym razem utrata władzy przez PiS spowoduje to, że członkowie obecnej ekipy rządzącej odpowiedzą przed sądem na mocy art. 296 kodeksu karnego (kto wyrządza szkodę majątkową w wielkich rozmiarach podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10). To w sposób oczywisty zwiększa ich determinację i wolę skorzystania z drugiej podstawowej zasady działania, tym razem zaczerpniętej od Władysława Gomułki: że władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy.