Brzęczek zarządza kadrą zdalnie

Jerzy Brzęczek zmaga się z koronawirusem, którego wykryto u niego pod koniec ubiegłego tygodnia, ale nie zaniedbuje obowiązków. W poniedziałek ogłosił ostateczny skład kadry na październikowe mecze z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Do powołanych już wcześniej graczy z klubów zagranicznych dokooptował trzech piłkarzy z ekstraklasy – Artura Jędrzejczyk i Michała Karbownika z Legii oraz Jakuba Modera z Lecha.

Brzęczek w poprzednim tygodniu, we wtorek i środę, był w siedzibie PZPN w Warszawie. W piątek poczuł się źle, bolała go głowa i miał gorączkę. Wykonany test potwierdził podejrzenie, że został zakażony koronawirusem. Rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski, pełniący zarazem obowiązki menedżera reprezentacji, w poniedziałek poinformował, że stan zdrowia selekcjonera uległ poprawie, co jednak nie zmienia faktu, że jego udział w rozpoczynającym się 5 październiku zgrupowaniu kadry stoi po znakiem zapytania. PZPN już zapowiedział przeprowadzenie w środę 30 września i piątek 2 października obowiązkowych testów na obecność Covid-19 u wszystkich członków sztabu szkoleniowego reprezentacji. Jeżeli okaże się, że Brzęczek uzyska w tych testach wyniki negatywne, będzie mógł poprowadzić kadrę od początku zgrupowania. Jeśli wyniki będą pozytywne, obowiązki selekcjonera przejmie jego asystent, Tomasz Mazurkiewicz, którego wspierać ma drugi z asystentów Brzęczka, Radosław Gilewicz. Co prawda żaden z nich nie ma licencji UEFA Pro, ale w tej nadzwyczajnej sytuacji władze PZPN pewnie przymkną na to oko. Ostatecznie i tak najważniejsze decyzje personalne i taktyczne będzie podejmował Brzęczek.
Dla przypomnienia: powołani do kadry piłkarze mają stawić się na zgrupowaniu kadry 5 października, a już dwa dni później, w środę, na stadionie Ergo Arena w Gdańsku rozegrają towarzyski mecz z Finlandią. Cztery dni później, również w Gdańsku, zmierzą się z Włochami w Lidze Narodów, a 14 października we Wrocławiu z zespołem Bośni i Hercegowiny.
Z zawodników do których wysłano powołania, na zgrupowaniu nie stawi się występujący na co dzień w amerykańskiej Major Soccer League Przemysław Frankowski. Na wrześniowe mecze w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną ten piłkarz też się nie stawił, ale wtedy zatrzymał go jego klub, Chicago Fire. Tym razem na przeszkodzie stanęła mu kontuzja.
W miejsce Frankowskiego selekcjoner nie powołał innego piłkarza z klubów zagranicznych, a z graczy ekstraklasy zaproszenie na zgrupowanie dostali dwaj piłkarze Legii Warszawa – Artur Jędrzejczyk i Michał Karbownik oraz zawodnik Lecha Poznań Jakub Moder. Tym razem nie ma więc w 27-osobowej kadrze żadnego nowicjusza.
Trochę na kredyt powołanie dostali Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, bo obaj od początku sezonu nie grają w swoich klubowych zespołach. Warto odnotować powrót nieobecnego we wrześniu w kadrze Arkadiusza Recy, który w przerwie letniej został przez Atalantę wypożyczony do beniaminka Serie A FC Crotone i zdążył już zadebiutować w nowej drużynie. W przerwie letniej klubowe barwy zmienili też Kamil Glik (z AS Monaco do Benevento), Paweł Bochniewicz (z Górnika Zabrze do Heerenveen), Damian Kądzior (z Dinama Zagrzeb do Eibar), Karol Linetty (z Sampdorii do Torino) i Kamil Jóźwiak (z Lecha do Derby County).
Kadra Polski:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).
Obrońcy: Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (sc Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Legia Warszawa), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (FC Crotone, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy: Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Lech Poznań), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Kadra się skurczyła

Z 27 powołanych przez trenera Jerzego Brzęczka graczy odpadło już trzech: występujący w MLS Adam Buksa i Przemysław Frankowski, których kluby nie puściły na zgrupowanie kadry oraz kontuzjowany Damian Kądzior. Ponadto z urazem przyjechał do Warszawy Grzegorz Krychowiak i jego występ stoi pod znakiem zapytania.

Na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną trener Brzęczek nie mógł powołać kontuzjowanego Arkadiusza Recy, a po zwycięskim finale Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów nie miał odwagi domagać się przyjazdu na zgrupowanie Roberta Lewandowskiego, który szczerze przyznał, że teraz bardziej potrzebuje odpoczynku. Rolę kapitana reprezentacji przejął pod jego nieobecność Kamil Glik, gorzej będzie w zastąpieniem „Lewego” na boisku, ale to stwarza też okazję do wykazania się dla Arkadiusza Milika, któremu w SSC Napoli ostatnio pali się grunt pod nogami oraz zwłaszcza dla wciąż rozczarowującego w Herthcie Berlin Krzysztofa Piątka.
W poniedziałek okazało się też, że występujący w MLS Adam Buksa (New England Revolution) oraz Przemysław Frankowski (Chicago Fire) także nie przyjadą do Warszawy, bo nie zgodziły się na to ich kluby. PZPN wyjaśnił sytuacje w oficjalnym komunikacie:
„Z uwagi na epidemię koronawirusa w tym tygodniu FIFA wprowadziła tymczasowe przepisy, które dały klubom piłkarskim na całym świecie możliwość odmowy wysłania swoich zawodników na zgrupowania reprezentacji. W opublikowanym przez FIFA 24 sierpnia okólniku stwierdzono, że klub ma prawo odmówić wysłania zawodnika na zgrupowanie reprezentacji w sytuacji, w której po powrocie zawodnik musiałby przejść obowiązkową, co najmniej pięciodniową kwarantannę. W regulaminie amerykańskiej ligi MLS postanowiono, że zawodnicy powracający z Europy muszą poddać się dziesięciodniowej kwarantannie. Chicago Fire oraz New England Revolution wykorzystały zatem zmienione przez FIFA przepisy i nie zgodziły się na przyjazd reprezentantów Polski na zgrupowanie” – podano w oficjalnym komunikacie opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Ale to nie jedyny kłopot kadrowy selekcjonera podczas tego zgrupowania kadry, bo w poniedziałek okazało się, że skrzydłowy pomocnik Damian Kądzior, który właśnie jest w trakcie zmiany barw klubowych i przechodzi z Dinama Zagrzeb do hiszpańskiego Eibar, przyjechał na zgrupowanie z kontuzją kolana. Po dokładnych badaniach piłkarz został odesłany do domu.
Z urazem mięśniowym przyjechał też do Warszawy Grzegorz Krychowiak, który z tego powodu nie zagrał w hicie rosyjskiej ekstraklasy, czyli meczu aktualnego wicemistrza kraju Lokomotiwu Moskwa z mistrzowską ekipą Zenita Petersburg. W jego przypadku nic jednak nie jest jeszcze przesądzone i jego występy, choć pod dużym znakiem zapytania, są jednak możliwe.
Dla Brzęczka każdy kadrowy ubytek to problem, bo on nie może odpuścić rywalizacji w Lidze Narodów. „Wyniki w tych rozgrywkach będą miały wpływ na losowanie grup eliminacyjnych do mistrzostw świata w Katarze, więc podchodzimy do nich z właściwą powagą i koncentracją” – zapewniał podczas prasowej wideokonferencji. Zaraz jednak dodał: „Spotykamy się po 10 miesiącach przerwy i niektóre rzeczy trzeba będzie sobie przypomnieć, a czasu mamy na to bardzo mało. Z drugiej strony, powołaliśmy debiutantów i będziemy chcieli się im przyjrzeć, a niewykluczone, że jeden czy nawet dwóch dostanie szansę pierwszego występu w drużynie narodowej”
Biało-czerwoni na inaugurację drugiej edycji Ligi Narodów zagrają 4 września w Amsterdamie z Holandią. Brzęczek wysoko ocenił najbliższego przeciwnika biało-czerwonych. „Reprezentacja Holandii to obecnie ścisła światowa czołówka i jeden z głównych faworytów do medalu przyszłorocznych mistrzostw Europy, więc także w Lidze Narodów będzie chciał odegrać znaczącą rolę. Holendrzy znów mają generację świetnych piłkarzy, którzy grają w najlepszych europejskich klubach. Mamy świadomość tego, jak trudny to przeciwnik. Nie będzie to dla nas łatwe spotkanie, ale cieszymy się, że w Lidze Narodów zagramy z europejską czołówką. To pomoże nam rozwijać reprezentację” – przekonuje selekcjoner biało-czerwonych.
Gwoli przypomnienia: nasza reprezentacja w pierwszej edycji Ligi Narodów spadła z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek została do niej przywrócona, podobnie jak zespoły Niemiec, Chorwacji oraz Islandii.
Dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D – tylko z dwóch. Zwycięzcy grup najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four), zaplanowanego na 2-6 czerwca 2021. Polska stara się o rolę jego gospodarza.

Zgrupowanie kadry w całkowitej izolacji

Powołani przez trenera Jerzego Brzęczka piłkarze mają w poniedziałek do godziny 13:00 zebrać się w Warszawie na pierwszym w tym roku zgrupowaniu kadry Polski. We wtorek wszyscy przejdą obowiązkowe testy na obecność koronawirusa i przez cały okres pobytu będą maksymalnie odizolowani od otoczenia.

Swój udział w nowej edycji rozgrywek Ligi Narodów biało-czerwoni rozpoczną od dwóch meczów wyjazdowych – 4 września w Amsterdamie z mierzą się z zespołem Holandii, a trzy dni później w Zenicy zagrają z reprezentacja Bośni i Hercegowiny. Oba mecze rozpoczną się o godz. 20:45. Polski zespół w LN 2020 trafił do grupy 1 Dywizji A, w której jest jeszcze reprezentacja Włoch.
Zgrupowanie przez spotkaniami z Holandią oraz Bośnią i Hercegowina będzie nietypowe. Z uwagi na obostrzenia sanitarne związane z pandemią koronawirusa nikt z ekipy nie będzie mógł się kontaktować z osobami z zewnątrz, nawet konferencje prasowe z udziałem selekcjonera i piłkarzy odbywać się będą w formie wideokonferencji.
UEFA przekazała wszystkim zrzeszonym w niej federacjom piłkarskim liczący kilkadziesiąt stron protokół medyczny, regulujący zasady m.in. organizacji zgrupowań, przejazdów na mecze i zachowania na stadionach. Wedle nich piłkarze powinni nosić maseczki podczas przebywania w przestrzeni publicznej, np. w hotelowych korytarzach, kadra będzie przemieszczać się dwoma autokarami, a zachowanie odpowiednich odległości ma być respektowane także podczas wspólnych posiłków.
Powołani przez Jerzego Brzęczka kadrowicze mają się stawić na zgrupowaniu w poniedziałek do godz. 13:00, ale prawdopodobnie kilku z nich dotrze nieco później. Choćby Jacek Góralski, którego czeka daleka podróż z Kazachstanu czy występujący w MLS Przemysław Frankowski i Adam Buksa.

Nasi szaleją za oceanem

Kapitalny mecz w amerykańskiej Major Soccer League rozegrał w miniony weekend Kacper Przybyłko. Polski napastnik Philadelphia Union zdobył dwie bramki i zaliczył asystę w spotkaniu z D.C. United (4:1).

Przybyłko był bohaterem rozegranego w miniony weekend meczu MLS Philadelphia Union – D.C. United (4:1). 27-letni polski napastnik już po 16. minutach miał na koncie dwa trafienia. Najpierw pokonała bramkarz rywali wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego, a kilka minut później popisał się kapitalnym uderzeniem zza pola karnego. To nie był jednak koniec jego popisu, bo po przerwie zanotował jeszcze asystę przy trafieniu Brendena Aaronsona. Przybyłko grał do 64. minuty. w tym sezonie zdobył już cztery bramki. W tej ligowej kolejce MLS do siatki trafił również były napastnik Legii Warszawa Jarosław Niezgoda, który strzałem głową pokonał bramkarza zespołu Real Salt Lake, w zremisowanym przez jego Portland Timbers 4:4 spotkaniu. 25-letni Polak grał do 67. minuty, a jego gol był pierwszym strzelonym na stadionie jego obecnego klubu.
Bez bramki natomiast zakończył swój występ w barwach zespołu New England Revolution Adam Buksa. Powołany do kadry na wrześniowe mecze reprezentacji Polski były napastnik Pogoni Szczecin w spotkaniu z New York Red Bulls (1:1) przebywał na boisku do 73. minuty. O dziesięć minut dłużej w ekipie Chicago Fire zagrał inny z kadrowiczów powołanych przez Jerzego Brzęczka, Przemysław Frankowski. Jego drużyna przegrała na wyjeździe 1:3 z New York City FC. Całe spotkanie w bramce FC Cincinnati rozegrał były już reprezentant naszego kraju Przemysław Tytoń i jeszcze na dodatek zachował czyste konto w meczu z zespołem Columbus Crew (0:0).
Gwoli przypomnienia – tegoroczny sezon MLS został przerwany w marcu z powodu pandemii koronawirusa. W lipcu i sierpniu rozegrano finałowy turniej w izolowanych ośrodkach pod szyldem „MLS is Back”, który wygrała drużyna Jarosława Niezgody – Portland Timbers. Po jego zakończeniu niemal od razu rozpoczęły się rozgrywki nowego sezonu.

Przegrali z wirusem

FC Dallas nie wystąpi w turnieju w Orlando, w którym amerykańsko-kanadyjska liga MLS zamierza dokończyć przerwane przez pandemię rozgrywki. Po kolejnych testach okazało się, że aż 10 piłkarzy jest zakażonych.

Rywalizacja w Orlando już się rozpoczęła, a testy, które dały wynik pozytywny u piłkarzy FC Dallas, wykonano już w zamkniętym ośrodku w Orlando, gdzie każda z 26 drużyn przebywa w izolacji. Koronawirusem zosta też dotknięty zespół Nashville SC, w któym na razie wykryto pięć przypadków zakażenia Covid-19, mimo to klub nie podjął decyzji o wycofaniu zespołu z rozgrywek.
Wiadomo już, że w Orlando nie zagra gwiazdor ligi Carlos Vela z Los Angeles FC. Najlepszy strzelec (36 bramek) i najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu odmówił udziału w turnieju z obawy przed koronawirusem. Skorzystał w ten sposób z zapisu regulaminu „czasu zarazy” ustalonego przez władze MLS, którego jeden z kluczowych zapisów zezwala piłkarzom na rezygnację z przystąpienia do rywalizacji z powodów zdrowotnych. „Chciałbym być z moimi kolegami w Orlando, ale muszę pozostać z moją żoną, która jest w zagrożonej ciąży” – oświadczył meksykański piłkarz.
Turniej pod nazwą „MLS is Back” w Orlando ma potrwać do 11 sierpnia. Mecze są rozgrywane bez udziału publiczności. Tegoroczne rozgrywki przerwano z powodu koronawirusa 12 marca po zaledwie dwóch kolejkach. Na początku maja pozwolono piłkarzom na indywidualne zajęcia na obiektach treningowych klubów, a pod koniec poprzedniego miesiąca – na treningi w małych grupach. 4 czerwca poinformowano, że kluby mogą wrócić do szkolenia całych drużyn, ale pod warunkiem przestrzegania rygorystycznych procedur oraz uzyskania zgody personelu medycznego i lokalnych ekspertów ds. chorób zakaźnych. W kadrach rywalizujących w Orlando są też polscy piłkarze – Kacper Przybyłko (Philadelphia Union), Przemysław Frankowski (Chicago Fire), Adam Buksa (New England Revolution), Jarosław Niezgoda (Portland Timbers) i Przemysław Tytoń (FC Cincinnati).

Covid-19 szaleje w MLS

Sześciu piłkarzy klubu MLS FC Dallas miało pozytywny wynik testu na koronawirusa i z tego powodu mecz tej drużyny z Vancouver Whitecaps został przełożony. Ale liga mino to wznowi przerwane rozgrywki.

Tegoroczny sezon rozgrywek w amerykańsko-kanadyjskiej Major Soccer League przerwano z powodu wybuchu pandemii koronawirusa 12 marca. Do tego momentu zdążono rozegrać tylko dwie kolejki spotkań. Dopiero na początku maja piłkarze mogli podjąć indywidualne treningi na obiektach treningowych klubów, a pod koniec tego miesiąca zezwolono na zajęcia w małych grupach. Od 4 czerwca zespoły mogły już jednak trenować bez ograniczeń liczbowych, ale pod warunkiem przestrzegania rygorystycznych procedur sanitarnych i pod ścisłym nadzorem personelu medycznego i lokalnych służb epidemicznych. W MLS występuje obecnie pięciu polskich piłkarzy: Kacper Przybyłko (Philadelphia Union), który przeszedł zakażenie koronawirusem, Przemysław Frankowski (Chicago Fire), Adam Buksa (New England Revolution), Jarosław Niezgoda (Portland Timbers) i Przemysław Tytoń (FC Cincinnati).
Po przeprowadzeniu testów we wszystkich 26 zespołach MLS okazało się, że wśród 392 zawodników, trenerów, a także innych pracowników ligi stwierdzono 30 przypadków koronawirusa. Rozgrywki zostaną wznowione w formule turnieju, który zostanie rozegrany w dniach od 8 lipca do 11 sierpnia w zamkniętym kompleksie sportowym w Orlando.
FC Dallas miał swój pierwszy mecz rozegrać 9 lipca z Vancouver Whitecaps, lecz po przełożeniu tego spotkanie, swój udział w zmaganiach zainauguruje dopiero 15 lipca spotkaniem z Seattle Sounders, o ile rzecz jasna koleje testy nie wykażą zwiększenia liczby zakażonych. Cała drużyna wraz ze sztabem szkoleniowym przechodzi teraz kwarantannę. Z informacji podanych przez ten klub wynika, iż przed przyjazdem do Orlando wszystkie testy przeprowadzone wśród piłkarzy i sztabu dały wynik negatywny. Zakażenia wykryto dopiero po badaniach przeprowadzonych już po przylocie na Florydę.

Biało-czerwoni najlepsi w grupie G

Chociaż reprezentacja Polski po raz pierwszy od sześciu lat zaczęła mecz bez Roberta Lewandowskiego, a trener Jerzy Brzęczek kompletnie pogubił się w drugiej połowie, to mimo to biało-czerwoni wygrali 2:1 i zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie G. Z drugie go miejsca awans wywalczyła ekipa Austrii, która pokonała w sobotę Macedonię Północną 2:1.

Po raz pierwszy od sześciu lat i 38 spotkań Robert Lewandowski rozpoczął mecz reprezentacji na ławce rezerwowych. Pod jego nieobecność funkcję kapitana drużyny przejął Kamil Glik. W wyjściowym składzie zabrakło też Kamila Grosickiego. Trener Jerzy Brzęczek trochę mętnie tłumaczył, że chciał sprawdzić jak zespół będzie funkcjonował bez tych dwóch zawodników. W mediach pojawiły się też plotki, że ponoć „Lewy” na prośbę Bayernu miał w ogóle z Izraelem nie zagrać, ostatecznie jednak wszedł na boisko na ostatnie pół godziny meczu, ale chyba jedynie po to, żeby zaliczyć 110 występ w narodowej drużynie.

Brzęczek po raz kolejny pokazał, że jako trener wciąż fachowcem jest takim sobie. Gdyby znał się na rzeczy jak należy, nie wystawiłby do gry Przemysława Frankowskiego, a już na pewno nie na całe 90 minut. Ten piłkarz od półtora miesiąca nie rozegrał przecież żadnego meczu, bo jego klubowy zespół, Chicago Fire, wcześnie odpadł z rywalizacji w MLS. Co może taka długa przerwa zrobić z formą piłkarza, zobaczyliśmy właśnie na przykładzie Frankowskiego, szczególnie w ostatnich trzydziestu minutach spotkania. W tym okresie gry był dwunastym graczem zespołu Izraela i bezdyskusyjnie nadawał się do zmiany, tymczasem Brzęczek zdjął z boiska wyśmienicie grających Sebastiana Szymańskiego i Grzegorza Krychowiaka. W linii pomocy zastąpił ich Dominikiem Furmanem i Mateuszem Klichem, graczami wybitnie defensywnymi i znacznie gorszymi.

Zastanawiające roszady Brzęczka

Co ciekawe, za Szymańskiego wszedł Lewandowski, więc przez prawie 10 minut mieliśmy na boisku dwóch środkowych napastników, prawonożnego Frankowskiego na lewym, a lewonożnego Zielińskiego na prawym skrzydle, zaś w środku za biegającym bez celu Piątkiem Lewandowskiego. Jeśli miała to być riposta Brzęczka na taktyczne roszady trenera Izraelczyków, który po przerwie wzmocnił akurat środkową linię, to była wybitnie nieudana, bo wprowadziła niepotrzebne zamieszanie w szeregi biało-czerwonych. Rywale natychmiast z tego skorzystali i przejęli inicjatywę, której nawet po korekcie ustawienia i odesłaniu do szatni Piątka już nasi piłkarze nie odzyskali. Prezes PZPN Zbigniew Boniek niesłusznie po meczu ciskał na piłkarzy gromy, jeśli już, powinien mieć pretensje do trenera.

Biało-czerwoni już przed meczem w Jerozolimie mieli awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy w kieszeni, natomiast Izraelczycy na zajęcie także premiowanego awansem drugiego miejsca w grupie tylko matematyczne szanse. Tuż przed spotkaniem UEFA ogłosiła jednak, że ekipa Izraela zagra w barażach. To efekt tzw. klucza Ligi Narodów. Ten przepis mówi, że każdy zwycięzca grupy w Lidze Narodów ma zapewniony start w barażach o Euro 2020.

Jeżeli jednak któraś z drużyn zapewni sobie bezpośredni awans na mistrzostwa Europy, to wtedy do barażów dostaje się kolejna najwyżej sklasyfikowana reprezentacja według rankingu Ligi Narodów. Izrael w Lidze Narodów grał w dywizji C i w pierwszej grupie zajął drugie miejsce. Ponieważ jednak ekipy Finlandii i Szwecji wywalczyły awans do Euro 2020, kolejna w rankingu drużyna Izraela z automatu dostała prawo gry w barażach. Będzie w nich walczyć w dywizji C, a jej potencjalnymi rywalami mogą być Szkocja, Norwegia oraz Bułgaria.

W sobotę z grupy G awans wywalczyła ostatecznie Austria, a wraz z nią na listę zakwalifikowanych uczestników przyszłorocznych mistrzostw naszego kontynentu wpisały się też zespoły Chorwacji, Holandii i Niemiec. Te cztery ekipy dołączyły do już cieszących się z awansu drużyn Belgii, Polski, Rosji, Włoch, Hiszpanii, Ukrainy, Anglii, Czech, Francji, Turcji, Finlandii i Szwecji.

Euro 2020 nie będzie mieć jednego czy dwóch gospodarzy, a odbędzie się w dniach 12 czerwca – 12 lipca na 12 stadionach w 12 krajach. Decyzja o tym formacie ME zapadła w grudniu 2012 na spotkaniu Komitetu Wykonawczego UEFA. W ten sposób władze futbolu na Starym Kontynencie chciały uczcić 60. rocznicę pierwszych mistrzostw Europy.

W Kopenhadze, Bukareszcie, Amsterdamie, Dublinie, Bilbao, Budapeszcie, Glasgow, Monachium, Baku, Sankt Petersburgu, Rzymie oraz w Londynie rywalizować będą 24 zespoły, które zostaną podzielone na sześć grup. Ich losowanie odbędzie się 30 listopada w Bukareszcie.

Czterech ostatnich wyłonią marcowe turnieje barażowe z udziałem najlepszych drużyn pierwszej edycji Ligi Narodów UEFA, które nie przejdą klasycznych kwalifikacji. Wiadomo też, że drużyny z miast-współgospodarzy trafią do grup we własnych krajach i co najmniej dwa spotkania rozegrają przed własną publicznością. Zasady turnieju będą identyczne jak cztery lata wcześniej we Francji.

Pora na rewanż ze Słowenią

Ostatnie spotkanie w obecnych eliminacjach nasza reprezentacja rozegra we wtorek 19 listopada na Stadionie Narodowym w Warszawie, a jej przeciwnikiem będzie zespół Słowenii. Będzie to już mecz bez żadnej stawki, dlatego jego najważniejszym akcentem ma być zaplanowana w jego trakcie ceremonia pożegnania Łukasza Piszczka, chociaż kibice pewnie woleliby zobaczyć solidny rewanż biało-czerwonych na Słoweńcach za wrześniową bolesną porażkę 0:2 w Lublanie.

Izrael – Polska 1:2
Gole: Moanes Dabour (88) – Grzegorz Krychowiak (4), Krzysztof Piątek (54).
Izrael: Ofir Marciano – Loai Taha (43. Dolev Haziza), Eitan Tibi, Nir Biton – Eli Dasa, Dan Glazer, Bibras Natcho, Beram Kayal (79. Ilay Elmkies), Omri Ben Harush (65. Sun Menahem) – Moanes Dabour, Eran Zahavi.
Polska: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Arkadiusz Reca – Przemysław Frankowski, Krystian Bielik, Grzegorz Krychowiak (84. Dominik Furman), Piotr Zieliński, Sebastian Szymański (63. Robert Lewandowski) – Krzysztof Piątek (70. Mateusz Klich).
Żółte kartki: Biton – Bielik.
Sędziował: Mattias Gestranius (Finlandia).
Widzów: 16 700.

Grupa G
9. kolejka
Izrael – Polska 1:2
Austria – Macedonia Północna 2:1
Słowenia – Łotwa 1:0

Tabela grupy G
1. Polska                  9     22   15:3
2. Austria                 9    19    19:8
3. Słowenia              9    14    14:8
4. Macedonia Płn     9    11   11:13
5. Izrael                    9    11    16:17
6. Łotwa                   9      0      2:28

 

Kłopoty kadry z odlotem

Reprezentacja Polski wyruszyła do Macedonii Północnej z dwugodzinnym opóźnieniem, ale w końcu dotarła do Skopje. Przed hotelem nie było tłumów, a na piłkarzy czekał już obiad. Ostatecznie podróż nie okazała się więc aż taka męcząca.

Wyczarterowany samolot, którym reprezentacja Polski miała polecieć do Skopje na mecz eliminacji Euro 2020 z Macedonią Północną, uległ awarii w Londynie i kadra biało-czerwonych musiała czekać na lotnisku Chopina w Warszawie prawie dwie godziny, zanim przewoźnik podstawił inny samolot. W końcu nasi piłkarze odlecieli dopiero po 13:00 i z powodu opóźnienia cały harmonogram czwartkowego popołudnia legł w gruzach. Rzecznik prasowy PZPN poinformował na Twitterze, że zaplanowana na 16:30 konferencja prasowa została przesunięta o godzinę, a trening kadry wyznaczono na 18:00.

Takich kłopotów nie mieli rzecz jasna gospodarze meczu. Trener reprezentacji Macedonii Północnej Igor Angelovski na wstępie spotkania z dziennikarzami zapewnił: „To, że gościmy tak dobrą reprezentację jak Polska, powoduje, że będziemy jeszcze bardziej zmobilizowani. Wymagam od moich zawodników, żeby w każdym meczu grali maksymalnie ofensywnie, bo taką mam filozofię gry. Nie zmienię jej akurat na mecz z Polakami. Musimy zapomnieć, że zdobyliśmy już w tych eliminacjach cztery punkty, tylko podejść do meczu tak, jakby był pierwszy. Jestem przekonany, że moi zawodnicy zostawią serce na boisku”.
Selekcjoner kadry Macedończyków został rzecz jasna zapytany, czy ma receptę na powstrzymanie Roberta Lewandowskiego. Angelovski odpowiedział żartobliwie: „Z tego co wiem Lewandowski nie jest chory, a ja nie jestem lekarzem i nie wypisuję recept. Czeka nas mecz z polskim zespołem, a nie z jednym jego zawodnikiem” – powiedział Angelovski.

Do Skopje Brzęczek zabrał taką oto kadrę: bramkarze – Łukasz Fabiański (West Ham), Łukasz Skorupski (Bologna), Rafał Gikiewicz (Union Berlin); obrońcy – Jan Bednarek (Southampton), Bartosz Bereszyński (Sampdoria), Thiago Cionek (SPAL), Kamil Glik (AS Monaco), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Michał Pazdan (Ankaragucu), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa); pomocnicy – Przemysław Frankowski (Chicago Fire), Jacek Góralski (Łudogorec), Kamil Grosicki (Hull City), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb), Mateusz Klich (Leeds United), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa), Karol Linetty (Sampdoria), Damian Szymański (Achmat Grozny), Piotr Zieliński (SSC Napoli); napastnicy – Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Arkadiusz Milik (SSC Napoli) i Krzysztof Piątek (AC Milan).

Którzy z tych zawodników wyjdą na mecz w podstawowej jedenastce? Wiadomo, że bramce stanie Fabiański, co już Brzęczek zdążył już wcześniej ogłosić, z całą pewnością w ataku zobaczymy też kapitana drużyny Roberta Lewandowskiego. W medialnych spekulacjach na temat składu biało-czerwonych sugerowano się ustawieniem graczy podczas gier treningowych, a w nich Brzęczek najczęściej testował sprawdzony już wariant 1-4-2-3-1, czyli z jednym napastnikiem. Jeśli nie była to zmyłka przygotowana na zaspokojenie ciekawości macedońskich szpiegów, to w piątek w Skopje powinni w środku obrony zagrać Glik z Bednarkiem, na prawej flance Bereszyński lub Kędziora, a na lewej Rybus. Dwójkę defensywnych pomocników stworzą zapewne Krychowiak z Klichem, na lewym skrzydle pomocy powinien zagrać Grosicki, na prawej Frankowski, w środku jako rozgrywający Zieliński, a na szpicy „Lewy”.

Trudno stwierdzić, czy jest to obecnie najsilniejszy skład naszej reprezentacji, ale w rezerwie Brzęczek z ofensywnych graczy ma tak naprawdę tylko Milika i Piątka, a w pomocy niemal samych speców od zadań defensywnych – Góralskiego, Szymańskiego, Linettego i Kądziora. Żaden z nich nie nadaje się do kreowania gry, co oznacza, że jeśli słaby dzień będzie miał Zieliński, to w razie kłopotów w starciu z Macedończykami Brzęczek nie ma żadnego asa w rękawie. Chyba, że cofnie Lewandowskiego do pomocy, a w jego miejsce na szpicę pośle Piątka, a na wsparcie jeszcze Milika. Tylko że taki wariant selekcjoner odrzucił. Może to też była zmyłka?

 

Kadra Brzęczka dostała wolne

Nasza piłkarska reprezentacja szykuje się do meczów z Macedonią Północną (7 czerwca) i Izraelem (10 czerwca). Kadrowicze powołani przez Jerzego Brzęczka zebrali się w Warszawie już w czwartek, ale w sobotę selekcjoner dał wszystkim wolne do niedzieli wieczorem.

Selekcjoner wysłał powołania do 28 zawodników, ale z pierwotnego składu kadry ubył kontuzjowany Arkadiusz Reca, co osłabieniem nie jest, bo do reprezentacji wrócił najlepszy od kilku lat polski piłkarz na pozycji lewego obrońcy, czyli Maciej Rybus. On co prawda też miał ostatnio problemy zdrowotne, ale na zgrupowaniu stawił się w pełni sił i trenował z pełnym obciążeniem. Do Warszawy nie przyjechał Wojciech Szczęsny, który przechodzi rehabilitację po artroskopii kolana. To oznacza, że w spotkaniach z Macedonią i Izraelem między słupkami stanie Łukasz Fabiański. Problemy zdrowotne miał też Kamil Glik. Obrońca AS Monaco narzekał na przeciążenie ścięgna Achillesa w prawej nodze i do treningów z drużyną ma przystąpić dopiero w poniedziałek. Dopiero w piątek dotarł prawy obrońca Dymana Kijów Tomasz Kędziora, bo w czwartek grał spotkanie ligowe. Z tego samego powodu dopiero w poniedziałek dotrze zawodnik Chicago Fire Przemysław Frankowski.

Tak więc przygotowania do meczów z Macedonią i Izraelem zaczną się tak naprawdę dopiero od poniedziałku. Na boiskach KS ZWAR i Polonii Warszawa wybrańcy trenera Brzęczka będą ćwiczyć do środy, bo już w czwartek rano mają wylot do Skopje. Powrót do Warszawy ma nastąpić zaraz po meczu, co nastąpi późno w nocy. Sobota zatem będzie dla piłkarzy ulgowa i dopiero w niedzielę potrenuj pod kątem meczu z Izraelem, z którym zmierzą się w poniedziałek 10 czerwca na Stadionie Narodowym.

 

Brzęczek wyłożył karty

Jerzy Brzęczek ogłosił skład kadry na marcowe mecze eliminacyjne Euro 2020 z Austrią i Łotwą. Selekcjoner biało-czerwonych w zasadzie nie zaskoczył powołaniami, choć nie bardzo wiadomo po co na zgrupowanie zaprosił aż 28 graczy.

O ile może dziwić obecność w kadrze grzejącego notorycznie ławę w Atalancie Bergamo Arkadiusza Recy, to trudno uznać za sensację powrót do kadry Michała Pazdana. Piłkarz ten po odejściu z Legii zaczął w tureckim Ankaragucu grać regularnie, co już samo w sobie okazało się wystarczającym powodem do przywrócenia reprezentacyjnych uprawnień, chociaż powodem tej decyzji selekcjonera jest raczej niepewność co do aktualnej formy Kamila Glika. Wieloletni filar defensywy biało-czerwonych w tym sezonie gra słabo jak cała drużyna AS Monaco i wcale nie jest powiedziane, że to on będzie partnerem Jana Bednarka na środku obrony. Pozycja zbierającego znakomite recenzje w Premier League stopera Southamptonu wydaje się w tej chwili nie do podważenia.

W odwodzie Brzęczek ma jeszcze prezentującego w tym roku solidną formę w Fortunie Duesseldorf Marcina Kamińskiego, regularnie grającego w Serie A Thiago Cionka i ewentualnie Artura Jędrzejczyka z Legii, chociaż ten piłkarz jest raczej polisą ubezpieczeniową na lewej obronie. Z obsadą tej pozycji selekcjoner ma pod nieobecność kontuzjowanego Macieja Rybusa największy kłopot, którego z pewnością nie będzie w stanie rozwiązać wspomniany Reca. Oprócz Jędrzejczyka opcją jest jeszcze próbowany już w przeszłości na lewej flance Bartosz Bereszyński. Jego przeniesienie nie osłabi prawej flanki, bo tam spokojnie można zaufać grającemu regularnie i dobrze w Dynamie Kijów Tomaszowi Kędziorze, a w odwodzie jest jeszcze wyrwany trochę na wyrost z młodzieżówki Robert Gumny z Lecha.

Z obsadą bramki Brzęczek ma tylko taki kłopot, że będzie musiał w końcu ustalić hierarchię i wybrać bramkarza numer 1, co tej chwili de facto oznacza wybór między Wojciechem Szczęsnym a Łukaszem Fabiańskim. Każdy z nich, a także ten trzeci, Łukasz Skorupski, gwarantują wysoki poziom.

Bałagan w linii środkowej

Kluczową formacją w naszym reprezentacyjnym zespole jest linia środkowa, ale akurat w niej panuje największy chaos. Przyjmując, że Brzęczek z Austrią pozostanie przy ustawieniu 1-4-2-3-1 oraz sugerując się aktualną formą zawodników i ich specjalizacjami, optymalny skład linii pomocy w tej chwili rysuje się tak: Grzegorz Krychowiak i Mateusz Klich w roli dwójki defensywnych pomocników, Przemysław Frankowski na prawym skrzydle, Kamil Grosicki na lewym i Piotr Zieliński w środku. A z przodu rzecz jasna Robert Lewandowski.
Problem w tym, że w kadrze są jeszcze rewelacyjnie skuteczni w tym sezonie Krzysztof Piątek i Arkadiusz Milik, a nawet wyrwany z młodzieżówki Dawid Kownacki, który na nieszczęście doznał kontuzji w ostatnim ligowym meczu i prawdopodobnie na zgrupowanie kadry nie przyjedzie. To spora strata, bo Kownacki jest graczem uniwersalnym i może być wystawiany do gry także jako prawoskrzydłowy.

Brzęczek miał pół roku, a zatem dosyć czasu, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski ze swoich ubiegłorocznych niepowodzeń. Kadra pod jego wodzą jak pamiętamy nie wygrała jeszcze meczu, a w sześciu występach zanotowała trzy remisy (z Włochami 1:1, Irlandią 1:1 i Portugalią 1:1) oraz trzy porażki (z Czechami 0:1, Portugalią 2:3 i Włochami 0:1). Selekcjonera biało-czerwonych chyba ma jednak wciąż mętlik w głowie i co gorsza – najwyraźniej słabą orientację w aktualnej formie kadrowiczów, bo gdyby był pewny swoich wyborów, nie wzywałby na zgrupowanie aż 28 zawodników.

Nie wypada nie awansować

Faza grupowa eliminacji Euro 2020 rozpocznie się w marcu i potrwa do listopada 2019 roku. Po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy awansują bezpośrednio do turnieju finałowego, a pozostałych czterech uczestników wyłonią baraże, zaplanowane na marzec 2020 roku z udziałem najlepszych drużyny z poszczególnych dywizji Ligi Narodów, które nie zakwalifikowały się do mistrzostw Europy w eliminacjach. Biało-czerwoni rozpoczną zmagania w grupie G od wyjazdowego meczu z Austrią 21 marca, a trzy dni później zmierzą się na Stadionie Narodowym w Warszawie z Łotwą. W tej grupie rywalizuję jeszcze Izrael, Macedonia i Słowenia.

Kadra Polski:
Bramkarze:
Łukasz Fabiański (West Ham, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy);
Obrońcy:
Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Thiago Cionek (SPAL 2013, Włochy), Kamil Glik (AS Monaco, Francja), Robert Gumny (Lech Poznań), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf, Niemcy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Michał Pazdan (Ankaragucu, Turcja), Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo, Włochy);
Pomocnicy:
Karol Grosicki (Hull City, Anglia, II liga), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb, Chorwacja), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia, II liga), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), Damian Szymański (Achmat Grozny, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad, Bułgaria), Jakub Błaszczykowski (Wisła Kraków), Szymon Żurkowski (Górnik Zabrze);
Napastnicy:
Dawid Kownacki (Fortuna Duesseldorf, Niemcy), Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (AC Milan, Włochy).