Rekordowe mistrzostwa w toruńskiej hali

W najbliższy czwartek (4 lutego) w Toruniu rozpoczną się halowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Pod względem liczby zgłoszonych do rywalizacji sportowców impreza zapowiada się na rekordową.

Lekkoatletyczne halowe mistrzostwa Europy zaczną się od zaplanowanej w czwartek ceremonii otwarcia (początek godz. 18:30), a po niej odbędą się eliminacje w kilku konkurencjach, m.in. w skoku wzwyż mężczyzn, skoku w dal mężczyzn i pchnięciu kulą kobiet. Organizatorzy chwalą się, że pod względem liczby uczestniczących w imprezie zawodniczek i zawodników będą to rekordowe halowe mistrzostwa naszego kontynentu. Polski Związek Lekkiej Atletyki podał, do zgłoszono 733 lekkoatletów (405 mężczyzn i 328 kobiet). Na listach znajduje się dziewięciu liderów światowych tabel. Dla przypomnienia – w poprzednich HME w 2019 roku w Glasgow w klasyfikacji medalowej triumfowała reprezentacja Polski. Biało-czerwoni wywalczyli wtedy siedem medali: pięć złotych i dwa srebrne, a sumie w halowych mistrzostwach wywalczyli dotąd 199 medali.
HME w Toruniu potrwają cztery dni – od 4 do 7 marca. Transmisje z zawodów przeprowadzi Telewizja Polska.

Lekkoatleci Roku 2020

Szwedzki tyczkarz Armand Duplantis i wenezuelska trójskoczkini Yulimar Rojas zostali uznani za najlepszych lekkoatletów 2020 roku. Wyróżnienia ogłoszono podczas dorocznej gali World Atletics.

Duplantis był faworytem do tej nagrody wśród mężczyzn i rzeczywiście wyróżnienie trafiło w jego ręce. Szwed w lutym dwukrotnie bił rekord świata – najpierw w Toruniu uzyskał 6,17 m, a kilka dni później, w Glasgow, skoczył 6,18 m. We wrześniu z kolei ustanowił rekord świata na otwartym stadionie, uzyskując na mityngu w Rzymie wysokość 6,15 m. Duplantis jest najmłodszym lekkoatletą w historii, który otrzymał to wyróżnienie.
Nagrodzona tytułem lekkoatletki roku Yulimar Rojas poprawiła w tym sezonie halowy rekord świata w trójskoku (15,43 m) 24-letnia Wenezuelka jest od trzech sezonów królową kobiecego trójskoku. Dwukrotnie zdobyła mistrzostwo świata, we wrześniu 2019 roku wspięła się na drugie miejsce w rankingu wszech czasów (15,41 m). W tym roku w sezonie halowym uzyskała rewelacyjny wynik 15,43 m, poprawiając o 7 cm rekordowe osiągnięcie Rosjanki Tatiany Lebiediewej z 2004 roku. Do tej pory zaledwie osiem kobiet pokonało w trójskoku w hali barierę 15 metrów. Rekord świata w tej konkurencji, wynoszący 15,50 m, należy od 1995 roku do Ukrainki Inesy Krawiec.
Nagrodę federacji członkowskich otrzymał natomiast Polski Związek Lekkiej Atletyki. To nowe wyróżnienie przyznawane przez World Athletics (dawny IAAF), ustanowione w celu uhonorowania krajowych federacji, które w trakcie pandemii koronawirusa przyczyniły się do rozwoju lekkoatletyki. Oprócz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki nominowano pięć innych federacji z całego świata. Nasza lekkoatletyczna federacja została doceniona za to, że pomimo pandemii z powodzeniem zrealizowała większość zawodów w kraju, w tym trzy rangi World Athletics Continental Tour (dwukrotnie w Chorzowie i raz w Bydgoszczy).

Złote Kolce dla biegaczki i młociarza

Mistrzyni Polski na 400 m Justyna Święty-Ersetic i młociarz Wojciech Nowicki zostali tegorocznymi laureatami nagrody „Złote Kolce”, przyznawanej przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Dwie kolejne lokaty w klasyfikacji kobiet zajęły biegaczka Sofia Ennaoui i oszczepniczka Maria Andrejczyk, natomiast wśród mężczyzn tyczkarz Piotr Lisek i kulomiot Micha Haratyk.

Mimo że z powodu pandemii koronawirusa w 2020 roku nie odbyły się żadne międzynarodowe imprezy lekkoatletyczne (odwołano mistrzostwa Europy i przełożono igrzyska olimpijskie), nie zdecydowano się na odwołanie plebiscytu „Złote Kolce”. W piątek w siedzibie TVP wręczono nagrody dla najlepszych polskich lekkoatletów mijającego roku. Wśród pań zwyciężyła startująca na co dzień w barwach AZS Katowice Justyna Święty-Ersetic, która w sezonie halowym poprawiła rekord Polski na 400 m, wygrała World Athletics Indoor Tour na tym dystansie oraz uzyskała drugi czas na świecie. Także latem biegaczka imponowała formą zdobywając złoty medal mistrzostw Polski, a sezon na otwartych stadionach zakończyła z drugim wynikiem w Europie i ósmym na świecie. Drugą lokatę przyznano specjalistce w biegach średniodystansowych Sofii Ennaoui (AZS UMCS Lublin), a trzecie oszczepniczce Marii Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki).
Wśród mężczyzn wygrał Wojciech Nowicki (Podlasie Białystok), który został w 2020 roku mistrzem Polski i z wynikiem 80,28 m był liderem europejskich tabel. Po „Złote Kolce” młociarz z Białegostoku sięgnął po raz drugi w karierze. Drugie miejsce w tegorocznym plebiscycie zajął tyczkarz Piotr Lisek (OSOT Szczecin), a trzecie kulomiot Michał Haratyk (Sprint Bielsko-Biała). W tym roku tradycyjną punktację zastąpiono głosowaniem – laureatów „Złotych Kolców” wybrała specjalnie powołana do tego Kapituła, w której znaleźli się przedstawiciele Telewizji Polskiej, „Przeglądu Sportowego” oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
„Złote Kolce” to najbardziej prestiżowa nagroda w polskiej lekkoatletyce. Wręczana od 1970 roku przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Pierwszymi zwycięzcami rankingu byli znakomita płotkarka Teresa Sukniewicz oraz czołowy europejski średniodystansowiec Henryk Szordykowski.

48 godzin sport

Mioduski na czele ekstraklasy
Ekstraklasa SA poinformowała, że nowym przewodniczącym rady nadzorczej spółki został prezes i właściciel Legii Warszawa Dariusz Mioduski. Wyboru dokonano podczas pierwszego posiedzenia nowej rady, a decyzję podjęto jednogłośnie. Mioduski zasiada w radzie nadzorczej Ekstraklasy SA od 2017 roku, ale przewodniczącym liczącego siedmiu przedstawicieli klubów PKO Ekstraklasy będzie po raz pierwszy. Na wiceprzewodniczącego wybrano prezesa Jagiellonii Białystok Cezarego Kuleszę, a na sekretarza prezesa Lecha Poznań Karola Klimczaka. Pozostałymi członkami rady nadzorczej są Grzegorz Jaworski z Piasta Gliwice, Adam Mandziara z Lechii Gdańsk, Wojciech Cygan z Rakowa Częstochowa i z ramienia PZPN Marek Koźmiński.

Polacy powalczą w Londynie
Podczas zaplanowanej na 12 grudnia bokserskie gali w Londynie, w której walką wieczoru będzie pojedynek Brytyjczyka Anthony’ego Joshuy z Bułgarem Kubratem Pulewem, Krzysztof Głowacki zmierzy się z Lawrence’em Okolie o pas WBO wagi cruiser, a Mariusz Wach stoczy walkę z brytyjskim pięściarzem Hughie’em Furym (kuzyn Tysona).

Wisła gotowa na skoki
W piątek na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle rozegrane zostaną kwalifikacje do pierwszego w nowym sezonie konkursu skoków narciarskich. Zgodnie z planem w najbliższy weekend mają się odbyć dwa konkursy – w sobotę drużynowy, a dzień później indywidualny. Zmagania skoczków odbędą się przy pustych trybunach. Skocznia została już całkowicie pokryta sztucznym śniegiem i jest gotowa do inauguracji Pucharu Świata.

CAS łaskawy dla Australijki
Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) skrócił z czterech do dwóch lat dyskwalifikację australijskiej pływaczki Shayni Jack. To oznacza, że 22-letnia zawodniczka będzie mogła wystartować w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio. Australijska pływaczka pozytywny wynik badania antydopingowego miała w czerwcu ubiegłego roku. W jej organizmie wykryto zabroniony Ligandrol. Jej narodowa federacja zdyskwalifikowała ją na cztery lata, ale w procesie przed Trybunałem Arbitrażowym zdołała udowodnić, że zakazanej substancji nie zażyła celowo, tylko nieświadomie za pośrednictwem zanieczyszczonej odżywki.

Nominacja dla PZLA
Polski Związek Lekkiej Atletyki został nominowany do nagrody World Athletics Member Federation Award. Światowa federacja ustanowiła nowe wyróżnienie, aby uhonorować krajowe związki za aktywność w trudnym czasie pandemii koronawirusa. Dodatkowo światowa federacja doceniła starania związane z bezpiecznym przeprowadzeniem mistrzostw świata w półmaratonie. Do nagrody nominowano federacje lekkoatletyczne sześciu krajów, poza Polską też Nowej Zelandii, Kenii, Peru, Palestyny i Nikaragui. Laureat nagrody zostanie ogłoszony 5 grudnia.

Lewy dostał nagrodę od Asa
Robert Lewandowski został wyróżniony tytułem „Piłkarza Roku” w plebiscycie organizowanym przez hiszpański dziennik „As” oraz platformę internetową World Football Summit. Wśród pań triumfowała zawodniczka Chelsea Londyn Pernille Harder. Lewandowski wyprzedził swojego klubowego kolegę z Bayernu Monachium Joshuę Kimmicha oraz gwiazdora FRC Barcelona Leo Messiego. Nagrody zostaną wręczone 27 listopada podczas wirtualnej gali.

Mascherano skończył karierę
Znakomity argentyński piłkarz Javier Mascherano ogłosił zakończenie kariery. 36-letni pomocnik ostatnio bronił barw Estudiantes de La Plata, ale największe sukcesy świętował jako zawodnik Barcelony. W ekipie „Dumy Katalonii” występował w latach 2010-2018 i w jej barwach dwa razy wygrał Ligę Mistrzów oraz pięciokrotnie zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Mascherano jest rekordzistą w liczbie występów w reprezentacji Argentyny, w której zaliczył 147 występów, z czego 20 w finałach mistrzostw świata (2006, 2010, 2014 i 2018).

Kubica pojeździ w Bahrajnie
Robert Kubica, który w tym sezonie jest kierowcą testowym Alfa Romeo Racing Orlen, będzie uczestniczył w treningach Formuły 1 przed Grand Prix Bahrajnu (9 listopada) i Abu Zabi (6 grudnia). Krakowianin w tym sezonie zasiadał za kierownicą bolidu Alfa Romeo podczas treningów przed Grand Prix Styrii, Grand Prix 70-lecia na Silverstone i Grand Prix Węgier. Etatowymi kierowcami włoskiego zespołu w tym sezonie są Fin Kimi Raikkonen i Włoch Antonio Giovinazzi. Obaj wywalczyli dotąd tylko po 4 punkty i zajmują w klasyfikacji generalnej odległe pozycje (odpowiednio 14. i 17.). Tegoroczny sezon Formuły 1 zakończy 13 grudnia wyścig o Grand Prix Abu Zabi.

Luis Suarez z koronawirusem
Urugwajski napastnik Luis Suarez, który latem tego roku w niesympatycznych okolicznościach odszedł z FC Barcelona do Atletico Madryt, w trakcie pobytu na zgrupowaniu reprezentacji swojego kraju przed meczami eliminacyjnymi MŚ 2022, zakaził się koronawirusem. A to oznacza to, że ten 33-letni gracz został wykluczony nie tylko z wtorkowego meczu Urugwaj – Brazylia, ale też nie zagra w najbliższą sobotę w ligowej potyczce Atletico z „Dumą Katalonii”. Zakażenie SARS-CoV-2 wykryto także u jego reprezentacyjnego kolegi Rodrigo Munoza oraz rzecznika prasowego kadry Urugwaju Matiasa Farala.

Przenieśli imprezę na Śląski
Stadion Śląski będzie gospodarzem przyszłorocznych drużynowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce. Pierwotnie impreza miała odbyć się na Białorusi, ale władze European Athletics zdecydowały się przenieść wydarzenie do Chorzowa. Oficjalnych powodów decyzji nie ujawniono. Tym samym DME zostaną rozegrane w Polsce po raz drugi z rzędu. Przed rokiem odbyły się w Bydgoszczy, a mistrzowski tytuł wywalczyła reprezentacja Polski.

Wirus w Cetniewie

Fatalne informacje docierają z Centralnego Ośrodka Sportu w Cetniewie, gdzie przebywała na zgrupowaniu grupa polskich lekkoatletów. U troje z nich testy na obecność SARS-CoV-2 wykazały wynik pozytywny. Liczba zakażonych osób przebywających w ośrodku może być jednak znacznie większa.

Przypadek zakażenia koronawirusem wśród obecnych na zgrupowaniu w Cetniewie lekkoatletów potwierdził lekarz kadry narodowej Jarosław Krzywański. „Mamy trzy potwierdzone przypadki wśród zawodników, którzy byli na zgrupowaniu we Władysławowie. Należało się spodziewać, że prędzej czy póniej do tego dojdzie. Ryzyko było od samego początku, ale staramy się zachować spokój. W końcu szykowaliśmy się na taką ewentualność od kilku tygodni i teraz po prostu postępujemy zgodnie z wypracowanymi procedurami. Realizujemy to poprzez stacje sanitarno-epidemiologiczne, zgodnie z obowiązującymi teraz w kraju regulacjami” – powiedział przed kamerami TVP Sport doktor Krzywański. Polski Związek Lekkiej Atletyki wydał oświadczenie, w którym zapowiedział, że nazwiska zakażonych sportowców nie zostaną podane do wiadomości publicznej. „Szanując prywatność zawodnika nie zostaną opublikowane jego dane. Jednocześnie pragniemy podkreślić, że przedstawiciele kadry PZLA obecni na zgrupowaniu w COS-OPO Cetniewo mają w poniedziałek w ośrodkach sanepidu w miejscach zamieszkania wykonać testy na obecność koronawirusa. Do czasu otrzymania wyników nie będą oni mogli uczestniczyć w zawodach oraz akcjach szkoleniowych. Do środy wstrzymano też przyjazdy do Cetniewa kolejnej grupy lekkoatletów” – napisano w oświadczeniu.
Według niektórych opinii ośrodek w Cetniewie nie był należycie odizolowany, a pobliskie Władysławowo akurat przeżywa najazd wczasowiczów i jest potwornie zatłoczone. A uczestnicy zgrupowań, także zawodnicy, czasem opuszczali ośrodek, a w tłoku nietrudno o zarażenie się wirusem, nawet jeśli samemu przestrzega się sanitarnych obostrzeń. Dyrektor COS w Cetniewie Mateusz Grzybowski w wypowiedziach dla mediów tak przedstawiał przyczyny zaistniałej sytuacji: „Pierwszy przypadek zakażenia nie do końca został zdiagnozowany w COS. Zawodniczka wróciła do domu, tam została przebadana i otrzymała pozytywny wynik testu, więc zgodnie w procedurami wszyscy zawodnicy, którzy mogli mieć z nią kontakt zostali zobligowani do stawienia się na badania w miejscach, gdzie aktualnie przebywają. My poinformowaliśmy Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Gdańsku, a także powiatową w Pucku. Na razie nie ma potrzeby zamykania ośrodka, bo wszyscy przestrzegają tu obowiązujące zasady higieny i izolacji, czyli noszą maseczki, zachowują odpowiedni dystans i stosują dezynfekcję rąk” – zapewnia dyrektor COS w Cetniewie.
Przed lekkoatletami kluczowe wydarzenia w mocno okrojonym sezonie – na czele z Memoriałem Ireny Szewińskiej (19 sierpnia), lekkoatletycznymi mistrzostwami Polski (28-30 sierpnia) i Memoriałem Kamili Skolimowskiej (6 września). Jak poinformował Krzysztof Kęcki, póki co imprezy nie są w żaden sposób zagrożone, ale wszystko może się. Na 8 sierpnia we Władysławowie miał się odbyć Festiwal Rzutów im. Kamili Skolimowskiej, ale został przeniesiony z Władysławowa do Spały. Kolejnymi poważnymi sprawdzianami polskich lekkoatletów będą starty w dwóch memoriałach – Ireny Szewińskiej (19 sierpnia w Bydgoszczy) oraz Kamili Skolimowskiej (6 września na Stadionie Śląskim w Chorzowie).

Będą skakać i rzucać w TVP

Telewizja Polska we współpracy z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki zamierza przeprowadzić cykl nietypowych mityngów, bo organizowanych w warszawskiej siedzibie TVP przy ulicy Woronicza 17. Pierwsza z sześciu imprez „Lekkoatletyczne czwartki – ORLEN TVP Sport Cup” odbędzie się 18 czerwca.

Udział w mityngach zapowiedziały już największe gwiazdy polskiej lekkoatletyki w skoku o tyczce (Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski), skoku wzwyż (Kamila Lićwinko, Sylwester Bednarek) i pchnięcia kulą (Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk). Prezes PZLA Henryk Olszewski zapewnia, że zawodnicy już nie mogą doczekać się tych startów. „To będzie dla nich świetna rozgrzewka przed sezonem, który z powodu pandemii wyjątkowo rozpocznie się w sierpniu, a zakończy w połowie października” – przekonuje sternik naszej „królowej sportu”. Z kolei dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski podkreśla wyjątkowość tego przedsięwzięcia w skali Europy. „W niestandardowych czasach trzeba czasami podejmować niestandardowe działania. Na razie zaplanowaliśmy sześć mityngów, ale liczymy, że nasz pomysł spotka się z zainteresowaniem widzów. Jeśli pomysł chwyci, nie wykluczamy, że zagości na stałe na naszych antenach” – przyznał Szkolnikowski.
O szczegółach więcej powiedział natomiast wiceprezes PZLA Sebastian Chmara. „Robimy coś takiego po raz pierwszy, ale wszystko będzie wyglądało profesjonalnie. Na parkingu przed siedzibą Telewizji Polskiej odbędą się zawody w skoku o tyczce i pchnięciu kulą, natomiast w studiu numer 1 skok wzwyż. Wierzymy, że wszystko się uda, chociaż to wielkie wyzwanie, bo nikt jeszcze nie próbował przenosić lekkoatletycznych zawodów na taką skalę do siedziby telewizji” – stwierdził Chmara.
Na razie nie ma szans, żeby mityngi odbywały się z udziałem kibiców, więc PZLA zabiega chociaż o to, żeby zapewnić wstęp na zawody przedstawicielom innych mediów. Pierwsze czwartkowe zawody przed budynkiem Telewizji Polskiej na żywo transmitowane będą na antenie TVP Sport.
Dla kulomiotów i tyczkarzy starty w takich nietypowych miejscach nie są nowością. Dla Kamili Lićwinko skakanie w studio telewizyjnym będzie nowym doświadczeniem. „Przez kontuzję straciłam część sezonu halowego, potem była przymusowa przerwa z powodu koronawirusa, więc jestem spragniona startów i rywalizacji. Nie mogę już doczekać się udziału w tym projekcie. O swoja formę jestem spokojna” – zapewnia halowa mistrzyni świata z 2014 roku.

48 godzin sport

Królowa zimy wychodzi za mąż
W życiu Justyny Kowalczyk szykuje się wielka zmiana. Nasza olimpijska mistrzyni trzyma swoje prywatne życie w tajemnicy, lecz kilka miesięcy temu przestała ukrywać swój związek z taternikiem i wspinaczem górskim Kacprem Tekielim. W tym roku „Królowa zimy” zamierza wyjść za niego za mąż, co niefrasobliwie ujawnił jej były trener Aleksander Wierietielny, który w wywiadzie udzielonym jednemu z rosyjskich portali internetowych zdradził nie tylko zamiar, ale także termin ślubu. „Justyna ma wyjść za mąż w maju. Mam zaproszenie na jej ślub” – pochwalił się były już trener polskiej kadry biegaczek narciarskich, bo jak wiadomo po tym sezonie 72-letni szkoleniowiec postanowił definitywnie przejść na emeryturę. Kowalczyk raczej nie będzie miała do niego pretensji, bo sama niedawno wrzuciła na Instagramie zdjęcie, na którym niby od niechcenia prezentuje na palcu pierścionek do złudzenia wyglądający jak ślubna obrączka. Problem w tym, że z powodu epidemii koronawirusa majowy termin ślubu mistrzyni nart może być trudny do dotrzymania.

PZLA przełożył mistrzostwa Polski z czerwca na sierpień
Polski Związek Lekkiej Atletyki przełożył zaplanowane na 25-26 czerwca mistrzostwa Polski we Włocławku. Nowy termin wyznaczono na 15 sierpnia, ale ostateczna decyzja i tak uzależniona jest od rozwoju epidemii koronawirusa. Gospodarzem przeniesionych na sierpień mistrzostw także będzie Włocławek.

Mistrzostwa świata w lotach narciarskich odbędą się w grudniu
Mistrzostwa świata w lotach narciarskich miały odbyć się w Planicy na zakończenie sezonu 2019/2020. Z powodu pandemii koronawirusa Miedzynardowa Federacja Narciarska przerwała sezon w trakcie norweskiego cyklu zawodów Raw Air i odwołała imprezę w Planicy. Teraz ogłosiła, że chce przeprowadzić te zawody w drugiej połowie grudnia, przed świętami Bożego Narodzenia.

Węgierska kadra pływacka zarażona koronawirusem
Węgierska federacja pływacka poinformowała, że w kadrę narodowej przebywającej w marcu na zgrupowaniu w tureckim Erzurum doszło do zarażenia koronowirusem. Wśród zakażonych znaleźli się m.in. medalistka olimpijska i mistrzyni świata Boglarka Kapas, brązowy medalista mistrzostw świata i Europy Dominik Kozma oraz Richard Bohus i David Horvath. Cała ekipa po powrocie do kraju została poddana kwarantannie.

Koniec sezonu w polskiej lidze ping-ponga
Z powodu pandemii koronawirusa zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego podjął decyzję o zakończeniu rozgrywek ligowych szczebla centralnego. Mistrzem ekstraklasy kobiet została Enea Siarka Tarnobrzeg, zaś mistrzem ekstraklasy mężczyzn Kolping Frac Jarosław. Podjęto też decyzje w sprawie spadkowiczów. Z kobiecej ligi zdegradowane zostały dwa ostatnie zespoły – KU AZS PWSiP Metal-Technik Łomża oraz ATS Białystok, natomiast z męskiej Poltarex Pogoń Lębork i Warta Kostrzyn nad Odrą. W ich miejsce awansowały najlepsze zespoły z zaplecza ekstraklasy.

Włoski motocyklista przyłapany na zabronionym dopingu
Andrea Iannone został zawieszony na 18 miesięcy za złamanie przepisów antydopingowych. Kara nałożona przez FIM na 30-letniego włoskiego motocyklistę obowiązuje do połowy czerwca 2021 roku. Iannone zapowiedział złożenie odwołania do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, albowiem twierdzi, że zabroniony specyfik trafił do jego organizmu za pośrednictwem mięsa, które zjadł podczas rozegranego 3 listopada ub. roku wyścigu o Grand Prix Malezji na torze Sepang.

Hojny gest solidarności piłkarzy Barcelony
Władze FC Barcelona doszły do porozumienia ze sportowcami swojego klubu w sprawie obniżenia pensji na okres trwania pandemii koronawirusa. Najdłużej trwały pertraktacje z piłkarzami, ale w końcu także oni zgodzili się na cięcie wynagrodzeń. O zawartej ugodzie poinformował w mediach społecznościowych kapitan drużyny Leo Messi. On i jego koledzy na czas zawieszenia rozgrywek zrzekli się 70 procent swoich wynagrodzeń, a ponadto postanowili przekazać z własnej kieszeni dodatkowe pieniądze, które mają zostać wykorzystane do utrzymania pensji pozostałych pracowników klubu na dotychczasowym poziomie. „Trochę to trwało, ale dla nas priorytetem było znalezienie sposobu na realną pomoc nie tylko klubowi, ale też tym, którzy w obecnej sytuacji są najmocniej pokrzywdzeni. Muszę jednak stwierdzić, że mnie i moich kolegów mocno zabolało, że ktoś wewnątrz klubu próbował w ostatnim czasie za pośrednictwem mediów wywierać na nas presję. Niepotrzebną, bo dobro klubu i wszystkich pracujących w nim osób jest dla nas równie ważne, jak nasze własne i naszych rodzin” – oznajmi Messi. Dzięki poświęceniu piłkarzy w kasie Barcelony zostanie co najmniej 100 mln euro.

Nie chcą Lewandowskiego

Władze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki ostatecznie zerwały współpracę z trenerem Marcina Lewandowskiego i Adama Kszczota, Tomaszem Lewandowskim i wyznaczyły na jego miejsce Piotra Rostkowskiego.

Decyzja o zmianie szkoleniowca naszych dwóch najlepszych średniodystansowców została ogłoszona w miniony poniedziałek. Przyczyny zerwania współpracy z trenerem Tomaszem Lewandowskim, pod wodzą którego jego brat, Marcin, w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Dosze wywalczył brązowy medal na 1500 m, a od kilku miesięcy przygotowywał do igrzysk w Tokio także wicemistrza globu na 800 m Adama Kszczota oraz ponadto Angelikę Cichocką i Patrycję Wyciszkiewicz-Zawadzką, nie zostały w pełni wyjaśnione. Wiadomo jedynie, że rozmowy o przedłużeniu umowy z Tomaszem Lewandowskim trwały od kilku miesięcy, ale w połowie stycznia zostały przez szkoleniowca zerwane. Odpowiedzialni za szkolenie działacze PZLA pod wpływem mediów i wymienionej wyżej czwórki podopiecznych Lewandowskiego podjęli jednak na nowo negocjacje i w połowie lutego pojawiły się przecieki, że porozumienie jest możliwe. Dlatego decyzja o zatrudnieniu Piotra Rostkowskiego w miejsce Tomasza Lewandowskiego była sporym zaskoczeniem.
„Zrezygnowałem ze wszystkich stawianych wcześniej warunków dla dobra zawodników, aby uruchomić akcję przygotowującą Marcina i Adama do igrzysk w Tokio. Prosiłem tylko o trzy rzeczy: stworzenie odpowiedniego szkolenia, opiekę medyczną i wynagrodzenie dla mnie, które wynika z rozporządzenia. Jeśli to jest za dużo, nie wiem, co jeszcze mógłbym zrobić” – stwierdził trener Lewandowski w jednym z prasowych wywiadów.
48-letni Rostkowski w latach 90. ubiegłego wieku należał do czołówki polskich średniodystansowców. Był mistrzem kraju, a w lipcu 1997 roku czasem 3.35,62 poprawił rekord kraju na 1500 metrów. Jako trener największe jak dotąd sukcesy odniósł w pracy z Anną Zagórską-Rostkowską, a ostatnio zajmował się szkoleniem młodzieży w ośrodku w Szklarskiej Porębie.

PZLA ma kłopot z Lewandowskim

W polskim światku „królowej sportu” doszło do kolejnego wstrząsu. Tomasz Lewandowski, dotychczasowy trener m. in. swojego brata Marcina, a od niedawna także Adama Kszczota, a ponadto jeszcze Angeliki Cichockiej i Patrycji Wyciszkiewicz, nie przyjął warunków płacowych zaproponowanych przez PZLA i zrezygnował z pracy.

O tym, że kontrakt z trenerem Lewandowskim nie jest podpisany plotki krążyły w środowisku już od pewnego czasu. Sądzono jednak, że to jedynie formalność, bo w PZLA ten szkoleniowiec był ceniony za wyniki – doprowadził przecież kilku polskich zawodników do medali w największych imprezach. W zeszłym roku jego brat, Marcin Lewandowski, wywalczył brązowy medal mistrzostw świata w Dausze na dystansie 1500 m. Kilka tygodni później do podopiecznych Tomasza Lewandowskiego dołączył dwukrotny wicemistrz świata na 800 m Adam Kszczot.
Działacze PZLA do końca zapewniali, że negocjacje trwają, albo że kontrakt jest gotowy i tylko czeka na podpis szkoleniowca. Tomasz Lewandowski w końcu postanowił przeciąć wszelkie dywagacje i publicznie oznajmił: „Żadnych negocjacji czy mediacji już nie ma. Sprawa została ostatecznie zamknięta. Związek określił swoje warunki i moje obowiązki, ale ja ich nie przyjąłem i nie będę dalej pracował dla PZLA”. Działacze lekkoatletycznej centrali długo milczeli w tej sprawie, ale w końcu także oni niechętnie przyznali, że nie doszli do porozumienia ze szkoleniowcem. „To prawda, pan Tomasz Lewandowski nie przyjął proponowanego kontraktu na rok 2020. Aktualnie jesteśmy na etapie wypracowywania nowych rozwiązań, aby zapewnić zawodnikom odpowiednie przygotowanie do igrzysk w Tokio” – poinformował dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki.
Obecnie cała grupa przebywa na zgrupowaniu w RPA. Pobyt trenera Lewandowskiego opłacił jeszcze PZLA, ale nic nie wskazuje, żeby w kolejnych także uczestniczył. A to oznacza, że na pół roku przed igrzyskami czwórka naszych lekkoatletów z medalowymi szansami została bez trenera. „To najtrudniejszy moment w mojej sportowej karierze. Tomek nie jest już moim trenerem. Martwię się o przyszłość, bo trudno będzie mi zaufać komuś innemu na finiszu przygotowań olimpijskich. Co najgorsze, sytuacja jest nie do odwrócenia i nie wiem, co mam dalej robić” – przyznał Marcin Lewandowski.
Również Kszczot, który po zerwaniu kilkuletniej współpracy z trenerem Zbigniewem Królem postanowił do sezonu olimpijskiego przygotowywać się pod okiem Tomasza Lewandowskiego, nie zamierza jednak zmieniać szkoleniowca. „Potwierdzam, że trener Lewandowski nie będzie kontynuował współpracy z PZLA. W dalszym ciągu będzie jednak obecny w sporcie jako szkoleniowiec, a to oznacza, że nasza współpraca będzie kontynuowana i mam nadzieję, że te zawirowania nie wpłyną na przygotowania do igrzysk” – wyraził nadzieję Kszczot. Nie wiadomo jednak na jakich zasadach będzie teraz z Tomaszem Lewandowskim chciał współpracować i jak zamierza mu zapłacić za jego pracę.
W grupie prowadzonej przez trenera Lewandowskiego chciałaby pozostać także Angelika Cichocka. Mistrzyni Europy z 2016 roku na 1500 m po niemal dwóch latach przerwy na leczenie kontuzji wróciła do normalnych treningów, ale dopiero od niedawna jest w stanie ćwiczyć z maksymalnym obciążeniem. „Staram się zrozumieć decyzję trenera, ale nie przeczę, że dla mnie to duży kłopot. PZLA o wszystkim wie i myślę, że w kwestiach szkoleniowych otrzymam wsparcie związku, ale mimo wszystko chciałabym jednak pozostać pod opieką Tomasza Lewandowskiego, choć powoli do mnie dociera, że to już koniec naszej współpracy. Martwię się, bo do igrzysk zostało pół roku, a w tak krótkim czasie zbudować odpowiednią relację i zaufanie z innym trenerem będzie niezwykle trudne, a właściwe jest to moim zdaniem wręcz niewykonalne” – powiedziała Cichocka, która ma teraz trenować pod okiem… męża.
Duże nadzieje wiązała z Tomaszem Lewandowskim także Wyciszkiewicz. Wicemistrzyni świata w sztafecie 4×400 m nie chciała jednak komentować sytuacji, może dlatego, że przeszła już pod skrzydła trenerki Iwony Baumgart, która na co dzień współpracuje ze swoją córką Igą Baumgart-Witan, także srebrną medalistką MŚ w sztafecie. Czy to będzie rozwiązanie na stałe, dopiero się okaże. Ale jedno jest pewne – to dopiero początek rozróby i z pewnością w tej bulwersującej sprawie będzie się jeszcze wiele działo.

Polacy w kadrze Europy

PZLA poinformował, że w kadrze Europy na spotkanie z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, które odbędzie się w dniach 9-10 września w Mińsku, znalazło się 16 polskich lekkoatletów.

Do reprezentacji Starego Kontynentu powołano zawodników z 31 krajów. Najliczniej w kadrze Europy reprezentowana będzie Wielka Brytania (24 lekkoatletów), ale druga siłą będą w niej biało-czerwoni. Gospodarze zawodów, Białorusini, wystawią 10 zawodników. PZLA poinformował, że w grupie wybranej do udziału w meczu z ekipą Stanów Zjednoczonych znaleźli się Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic, Adam Kszczot, Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski, Michał Haratyk czy Piotr Małachowski.

Mecz Europa – USA zostanie rozegrany 9 i 10 września na stadionie Dynama Mińsk. Relację z imprezy pokaże Telewizja Polska. Polscy lekkoatleci powołani do kadry Europy na spotkanie z USA w Mińsku: Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic, Karol Zalewski (bieg na 400 metrów), Adam Kszczot (bieg na 800 m), Sofia Ennaoui (bieg na 1500 m), Karolina Kołeczek (biega na 100 m ppł), Patryk Dobek (400 m ppł), Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski (skok o tyczce), Paulina Guba, Konrad Bukowiecki, Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Piotr Małachowski (rzut dyskiem), Joanna Fiodorow, Paweł Fajdek, Wojciech Nowicki (rzut młotem).

W Mińsku w każdej konkurencji indywidualnej rywalizować będzie czwórka Amerykanów i czwórka Europejczyków. Startujący zawodnicy, oprócz niekwestionowanego prestiżu, mogą też liczyć na sute premie. Pula nagród w każdej z indywidualnych konkurencji wynosi 23 000 euro. Z tej kwoty dla zwycięzcy przewidziano nagrodę w wysokości siedmiu tysięcy euro.