Będą skakać i rzucać w TVP

Telewizja Polska we współpracy z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki zamierza przeprowadzić cykl nietypowych mityngów, bo organizowanych w warszawskiej siedzibie TVP przy ulicy Woronicza 17. Pierwsza z sześciu imprez „Lekkoatletyczne czwartki – ORLEN TVP Sport Cup” odbędzie się 18 czerwca.

Udział w mityngach zapowiedziały już największe gwiazdy polskiej lekkoatletyki w skoku o tyczce (Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski), skoku wzwyż (Kamila Lićwinko, Sylwester Bednarek) i pchnięcia kulą (Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk). Prezes PZLA Henryk Olszewski zapewnia, że zawodnicy już nie mogą doczekać się tych startów. „To będzie dla nich świetna rozgrzewka przed sezonem, który z powodu pandemii wyjątkowo rozpocznie się w sierpniu, a zakończy w połowie października” – przekonuje sternik naszej „królowej sportu”. Z kolei dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski podkreśla wyjątkowość tego przedsięwzięcia w skali Europy. „W niestandardowych czasach trzeba czasami podejmować niestandardowe działania. Na razie zaplanowaliśmy sześć mityngów, ale liczymy, że nasz pomysł spotka się z zainteresowaniem widzów. Jeśli pomysł chwyci, nie wykluczamy, że zagości na stałe na naszych antenach” – przyznał Szkolnikowski.
O szczegółach więcej powiedział natomiast wiceprezes PZLA Sebastian Chmara. „Robimy coś takiego po raz pierwszy, ale wszystko będzie wyglądało profesjonalnie. Na parkingu przed siedzibą Telewizji Polskiej odbędą się zawody w skoku o tyczce i pchnięciu kulą, natomiast w studiu numer 1 skok wzwyż. Wierzymy, że wszystko się uda, chociaż to wielkie wyzwanie, bo nikt jeszcze nie próbował przenosić lekkoatletycznych zawodów na taką skalę do siedziby telewizji” – stwierdził Chmara.
Na razie nie ma szans, żeby mityngi odbywały się z udziałem kibiców, więc PZLA zabiega chociaż o to, żeby zapewnić wstęp na zawody przedstawicielom innych mediów. Pierwsze czwartkowe zawody przed budynkiem Telewizji Polskiej na żywo transmitowane będą na antenie TVP Sport.
Dla kulomiotów i tyczkarzy starty w takich nietypowych miejscach nie są nowością. Dla Kamili Lićwinko skakanie w studio telewizyjnym będzie nowym doświadczeniem. „Przez kontuzję straciłam część sezonu halowego, potem była przymusowa przerwa z powodu koronawirusa, więc jestem spragniona startów i rywalizacji. Nie mogę już doczekać się udziału w tym projekcie. O swoja formę jestem spokojna” – zapewnia halowa mistrzyni świata z 2014 roku.

48 godzin sport

Królowa zimy wychodzi za mąż
W życiu Justyny Kowalczyk szykuje się wielka zmiana. Nasza olimpijska mistrzyni trzyma swoje prywatne życie w tajemnicy, lecz kilka miesięcy temu przestała ukrywać swój związek z taternikiem i wspinaczem górskim Kacprem Tekielim. W tym roku „Królowa zimy” zamierza wyjść za niego za mąż, co niefrasobliwie ujawnił jej były trener Aleksander Wierietielny, który w wywiadzie udzielonym jednemu z rosyjskich portali internetowych zdradził nie tylko zamiar, ale także termin ślubu. „Justyna ma wyjść za mąż w maju. Mam zaproszenie na jej ślub” – pochwalił się były już trener polskiej kadry biegaczek narciarskich, bo jak wiadomo po tym sezonie 72-letni szkoleniowiec postanowił definitywnie przejść na emeryturę. Kowalczyk raczej nie będzie miała do niego pretensji, bo sama niedawno wrzuciła na Instagramie zdjęcie, na którym niby od niechcenia prezentuje na palcu pierścionek do złudzenia wyglądający jak ślubna obrączka. Problem w tym, że z powodu epidemii koronawirusa majowy termin ślubu mistrzyni nart może być trudny do dotrzymania.

PZLA przełożył mistrzostwa Polski z czerwca na sierpień
Polski Związek Lekkiej Atletyki przełożył zaplanowane na 25-26 czerwca mistrzostwa Polski we Włocławku. Nowy termin wyznaczono na 15 sierpnia, ale ostateczna decyzja i tak uzależniona jest od rozwoju epidemii koronawirusa. Gospodarzem przeniesionych na sierpień mistrzostw także będzie Włocławek.

Mistrzostwa świata w lotach narciarskich odbędą się w grudniu
Mistrzostwa świata w lotach narciarskich miały odbyć się w Planicy na zakończenie sezonu 2019/2020. Z powodu pandemii koronawirusa Miedzynardowa Federacja Narciarska przerwała sezon w trakcie norweskiego cyklu zawodów Raw Air i odwołała imprezę w Planicy. Teraz ogłosiła, że chce przeprowadzić te zawody w drugiej połowie grudnia, przed świętami Bożego Narodzenia.

Węgierska kadra pływacka zarażona koronawirusem
Węgierska federacja pływacka poinformowała, że w kadrę narodowej przebywającej w marcu na zgrupowaniu w tureckim Erzurum doszło do zarażenia koronowirusem. Wśród zakażonych znaleźli się m.in. medalistka olimpijska i mistrzyni świata Boglarka Kapas, brązowy medalista mistrzostw świata i Europy Dominik Kozma oraz Richard Bohus i David Horvath. Cała ekipa po powrocie do kraju została poddana kwarantannie.

Koniec sezonu w polskiej lidze ping-ponga
Z powodu pandemii koronawirusa zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego podjął decyzję o zakończeniu rozgrywek ligowych szczebla centralnego. Mistrzem ekstraklasy kobiet została Enea Siarka Tarnobrzeg, zaś mistrzem ekstraklasy mężczyzn Kolping Frac Jarosław. Podjęto też decyzje w sprawie spadkowiczów. Z kobiecej ligi zdegradowane zostały dwa ostatnie zespoły – KU AZS PWSiP Metal-Technik Łomża oraz ATS Białystok, natomiast z męskiej Poltarex Pogoń Lębork i Warta Kostrzyn nad Odrą. W ich miejsce awansowały najlepsze zespoły z zaplecza ekstraklasy.

Włoski motocyklista przyłapany na zabronionym dopingu
Andrea Iannone został zawieszony na 18 miesięcy za złamanie przepisów antydopingowych. Kara nałożona przez FIM na 30-letniego włoskiego motocyklistę obowiązuje do połowy czerwca 2021 roku. Iannone zapowiedział złożenie odwołania do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, albowiem twierdzi, że zabroniony specyfik trafił do jego organizmu za pośrednictwem mięsa, które zjadł podczas rozegranego 3 listopada ub. roku wyścigu o Grand Prix Malezji na torze Sepang.

Hojny gest solidarności piłkarzy Barcelony
Władze FC Barcelona doszły do porozumienia ze sportowcami swojego klubu w sprawie obniżenia pensji na okres trwania pandemii koronawirusa. Najdłużej trwały pertraktacje z piłkarzami, ale w końcu także oni zgodzili się na cięcie wynagrodzeń. O zawartej ugodzie poinformował w mediach społecznościowych kapitan drużyny Leo Messi. On i jego koledzy na czas zawieszenia rozgrywek zrzekli się 70 procent swoich wynagrodzeń, a ponadto postanowili przekazać z własnej kieszeni dodatkowe pieniądze, które mają zostać wykorzystane do utrzymania pensji pozostałych pracowników klubu na dotychczasowym poziomie. „Trochę to trwało, ale dla nas priorytetem było znalezienie sposobu na realną pomoc nie tylko klubowi, ale też tym, którzy w obecnej sytuacji są najmocniej pokrzywdzeni. Muszę jednak stwierdzić, że mnie i moich kolegów mocno zabolało, że ktoś wewnątrz klubu próbował w ostatnim czasie za pośrednictwem mediów wywierać na nas presję. Niepotrzebną, bo dobro klubu i wszystkich pracujących w nim osób jest dla nas równie ważne, jak nasze własne i naszych rodzin” – oznajmi Messi. Dzięki poświęceniu piłkarzy w kasie Barcelony zostanie co najmniej 100 mln euro.

Nie chcą Lewandowskiego

Władze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki ostatecznie zerwały współpracę z trenerem Marcina Lewandowskiego i Adama Kszczota, Tomaszem Lewandowskim i wyznaczyły na jego miejsce Piotra Rostkowskiego.

Decyzja o zmianie szkoleniowca naszych dwóch najlepszych średniodystansowców została ogłoszona w miniony poniedziałek. Przyczyny zerwania współpracy z trenerem Tomaszem Lewandowskim, pod wodzą którego jego brat, Marcin, w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Dosze wywalczył brązowy medal na 1500 m, a od kilku miesięcy przygotowywał do igrzysk w Tokio także wicemistrza globu na 800 m Adama Kszczota oraz ponadto Angelikę Cichocką i Patrycję Wyciszkiewicz-Zawadzką, nie zostały w pełni wyjaśnione. Wiadomo jedynie, że rozmowy o przedłużeniu umowy z Tomaszem Lewandowskim trwały od kilku miesięcy, ale w połowie stycznia zostały przez szkoleniowca zerwane. Odpowiedzialni za szkolenie działacze PZLA pod wpływem mediów i wymienionej wyżej czwórki podopiecznych Lewandowskiego podjęli jednak na nowo negocjacje i w połowie lutego pojawiły się przecieki, że porozumienie jest możliwe. Dlatego decyzja o zatrudnieniu Piotra Rostkowskiego w miejsce Tomasza Lewandowskiego była sporym zaskoczeniem.
„Zrezygnowałem ze wszystkich stawianych wcześniej warunków dla dobra zawodników, aby uruchomić akcję przygotowującą Marcina i Adama do igrzysk w Tokio. Prosiłem tylko o trzy rzeczy: stworzenie odpowiedniego szkolenia, opiekę medyczną i wynagrodzenie dla mnie, które wynika z rozporządzenia. Jeśli to jest za dużo, nie wiem, co jeszcze mógłbym zrobić” – stwierdził trener Lewandowski w jednym z prasowych wywiadów.
48-letni Rostkowski w latach 90. ubiegłego wieku należał do czołówki polskich średniodystansowców. Był mistrzem kraju, a w lipcu 1997 roku czasem 3.35,62 poprawił rekord kraju na 1500 metrów. Jako trener największe jak dotąd sukcesy odniósł w pracy z Anną Zagórską-Rostkowską, a ostatnio zajmował się szkoleniem młodzieży w ośrodku w Szklarskiej Porębie.

PZLA ma kłopot z Lewandowskim

W polskim światku „królowej sportu” doszło do kolejnego wstrząsu. Tomasz Lewandowski, dotychczasowy trener m. in. swojego brata Marcina, a od niedawna także Adama Kszczota, a ponadto jeszcze Angeliki Cichockiej i Patrycji Wyciszkiewicz, nie przyjął warunków płacowych zaproponowanych przez PZLA i zrezygnował z pracy.

O tym, że kontrakt z trenerem Lewandowskim nie jest podpisany plotki krążyły w środowisku już od pewnego czasu. Sądzono jednak, że to jedynie formalność, bo w PZLA ten szkoleniowiec był ceniony za wyniki – doprowadził przecież kilku polskich zawodników do medali w największych imprezach. W zeszłym roku jego brat, Marcin Lewandowski, wywalczył brązowy medal mistrzostw świata w Dausze na dystansie 1500 m. Kilka tygodni później do podopiecznych Tomasza Lewandowskiego dołączył dwukrotny wicemistrz świata na 800 m Adam Kszczot.
Działacze PZLA do końca zapewniali, że negocjacje trwają, albo że kontrakt jest gotowy i tylko czeka na podpis szkoleniowca. Tomasz Lewandowski w końcu postanowił przeciąć wszelkie dywagacje i publicznie oznajmił: „Żadnych negocjacji czy mediacji już nie ma. Sprawa została ostatecznie zamknięta. Związek określił swoje warunki i moje obowiązki, ale ja ich nie przyjąłem i nie będę dalej pracował dla PZLA”. Działacze lekkoatletycznej centrali długo milczeli w tej sprawie, ale w końcu także oni niechętnie przyznali, że nie doszli do porozumienia ze szkoleniowcem. „To prawda, pan Tomasz Lewandowski nie przyjął proponowanego kontraktu na rok 2020. Aktualnie jesteśmy na etapie wypracowywania nowych rozwiązań, aby zapewnić zawodnikom odpowiednie przygotowanie do igrzysk w Tokio” – poinformował dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki.
Obecnie cała grupa przebywa na zgrupowaniu w RPA. Pobyt trenera Lewandowskiego opłacił jeszcze PZLA, ale nic nie wskazuje, żeby w kolejnych także uczestniczył. A to oznacza, że na pół roku przed igrzyskami czwórka naszych lekkoatletów z medalowymi szansami została bez trenera. „To najtrudniejszy moment w mojej sportowej karierze. Tomek nie jest już moim trenerem. Martwię się o przyszłość, bo trudno będzie mi zaufać komuś innemu na finiszu przygotowań olimpijskich. Co najgorsze, sytuacja jest nie do odwrócenia i nie wiem, co mam dalej robić” – przyznał Marcin Lewandowski.
Również Kszczot, który po zerwaniu kilkuletniej współpracy z trenerem Zbigniewem Królem postanowił do sezonu olimpijskiego przygotowywać się pod okiem Tomasza Lewandowskiego, nie zamierza jednak zmieniać szkoleniowca. „Potwierdzam, że trener Lewandowski nie będzie kontynuował współpracy z PZLA. W dalszym ciągu będzie jednak obecny w sporcie jako szkoleniowiec, a to oznacza, że nasza współpraca będzie kontynuowana i mam nadzieję, że te zawirowania nie wpłyną na przygotowania do igrzysk” – wyraził nadzieję Kszczot. Nie wiadomo jednak na jakich zasadach będzie teraz z Tomaszem Lewandowskim chciał współpracować i jak zamierza mu zapłacić za jego pracę.
W grupie prowadzonej przez trenera Lewandowskiego chciałaby pozostać także Angelika Cichocka. Mistrzyni Europy z 2016 roku na 1500 m po niemal dwóch latach przerwy na leczenie kontuzji wróciła do normalnych treningów, ale dopiero od niedawna jest w stanie ćwiczyć z maksymalnym obciążeniem. „Staram się zrozumieć decyzję trenera, ale nie przeczę, że dla mnie to duży kłopot. PZLA o wszystkim wie i myślę, że w kwestiach szkoleniowych otrzymam wsparcie związku, ale mimo wszystko chciałabym jednak pozostać pod opieką Tomasza Lewandowskiego, choć powoli do mnie dociera, że to już koniec naszej współpracy. Martwię się, bo do igrzysk zostało pół roku, a w tak krótkim czasie zbudować odpowiednią relację i zaufanie z innym trenerem będzie niezwykle trudne, a właściwe jest to moim zdaniem wręcz niewykonalne” – powiedziała Cichocka, która ma teraz trenować pod okiem… męża.
Duże nadzieje wiązała z Tomaszem Lewandowskim także Wyciszkiewicz. Wicemistrzyni świata w sztafecie 4×400 m nie chciała jednak komentować sytuacji, może dlatego, że przeszła już pod skrzydła trenerki Iwony Baumgart, która na co dzień współpracuje ze swoją córką Igą Baumgart-Witan, także srebrną medalistką MŚ w sztafecie. Czy to będzie rozwiązanie na stałe, dopiero się okaże. Ale jedno jest pewne – to dopiero początek rozróby i z pewnością w tej bulwersującej sprawie będzie się jeszcze wiele działo.

Polacy w kadrze Europy

PZLA poinformował, że w kadrze Europy na spotkanie z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, które odbędzie się w dniach 9-10 września w Mińsku, znalazło się 16 polskich lekkoatletów.

Do reprezentacji Starego Kontynentu powołano zawodników z 31 krajów. Najliczniej w kadrze Europy reprezentowana będzie Wielka Brytania (24 lekkoatletów), ale druga siłą będą w niej biało-czerwoni. Gospodarze zawodów, Białorusini, wystawią 10 zawodników. PZLA poinformował, że w grupie wybranej do udziału w meczu z ekipą Stanów Zjednoczonych znaleźli się Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic, Adam Kszczot, Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski, Michał Haratyk czy Piotr Małachowski.

Mecz Europa – USA zostanie rozegrany 9 i 10 września na stadionie Dynama Mińsk. Relację z imprezy pokaże Telewizja Polska. Polscy lekkoatleci powołani do kadry Europy na spotkanie z USA w Mińsku: Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic, Karol Zalewski (bieg na 400 metrów), Adam Kszczot (bieg na 800 m), Sofia Ennaoui (bieg na 1500 m), Karolina Kołeczek (biega na 100 m ppł), Patryk Dobek (400 m ppł), Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski (skok o tyczce), Paulina Guba, Konrad Bukowiecki, Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Piotr Małachowski (rzut dyskiem), Joanna Fiodorow, Paweł Fajdek, Wojciech Nowicki (rzut młotem).

W Mińsku w każdej konkurencji indywidualnej rywalizować będzie czwórka Amerykanów i czwórka Europejczyków. Startujący zawodnicy, oprócz niekwestionowanego prestiżu, mogą też liczyć na sute premie. Pula nagród w każdej z indywidualnych konkurencji wynosi 23 000 euro. Z tej kwoty dla zwycięzcy przewidziano nagrodę w wysokości siedmiu tysięcy euro.

 

PZLA zabiega o ME w 2024 roku

Polski Związek Lekkiej Atletyki zgłasza chęć organizacji lekkoatletycznych mistrzostw Europy w 2024 roku. Zabiegają o to także Białorusini, Szwedzi i Finowie.

 

W ofercie PZLA główną areną mistrzostw ma być Stadion Śląski w Chorzowie, ale część wydarzeń związanych z imprezą odbywałaby się także w Katowicach. Pierwsza prezentacja miast-kandydatów do organizacji ME odbędzie się w przyszłym tygodniu w Lozannie, a wybraną do finałowej rozgrywki dwójkę poznamy wiosną przyszłego roku, zaś organizator mistrzostw w 2024 roku ma zostać ogłoszony w pierwszej połowie 2020 roku. Wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Tomasz Majewski twierdzi, że w tej chwili największe szanse na otrzymanie organizacji europejskiego czempionatu w 2024 roku ma Mińsk.

Organizacja wielkiej imprezy lekkoatletycznej to spory wydatek. Tegoroczne mistrzostwa Europy w Berlinie kosztowały Niemców około 150 mln złotych, wcześniejsze w Amsterdamie były tańsze, bo Holendrzy wydali na nie 65 mln złotych. Polska kandydatura w wielkości wydatków będzie raczej skromna po holendersku, a nie rozrzutna po niemiecku. Ale nawet w oszczędniejszej wersji lekkoatletyczne mistrzostwa Europy i tak byłby najdroższą imprezą sportową w naszym kraju od Euro 2012. Organizacja mistrzostw świata siatkarzy w 2014 roku kosztowała 38 mln złotych, a mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych około 55 mln.

Najbliższe edycje MŚ ugoszczą Doha (2019), Eugene (2021) i Budapeszt (2023). ME 2020 odbędą się w Paryżu. Organizatora kolejnych jeszcze nie znamy, ale najprawdopodobniej będą one połączone z igrzyskami europejskimi, których program wykracza poza lekka atletykę. Dlatego PZLA stara się o ME 2024. Wcześniej, w 2021 roku, Polska będzie gospodarzem halowych mistrzostw Europy, a impreza odbędzie się w Toruniu.

 

Medale warte 300 milionów złotych

Nasi lekkoatleci znakomicie wypadli w mistrzostwach Europy w Berlinie, na których zdobyli 12 medali, w tym siedem złotych. Politycy PiS ich sukces natychmiast włączyli do swojego propagandowego arsenału. Działacze PZLA przymknęli na to oko, ale ich bierność nie dziwi, skoro premier Mateusz Mazowiecki obiecał im 300 mln złotych.

 

Jeszcze w pierwszej połowie XXI wieku reprezentacja Polski w lekkiej atletyce potrafiła wrócić z mistrzostw Europy bez złotego medalu, a z mistrzostw świata tylko z jednym miejscem na podium. Teraz jesteśmy w tym sporcie niekwestionowaną potęgą, co bynajmniej nie jest zasługą rządów PiS, tylko przez ten rząd sobie przypisywanych. Amsterdam, Belgrad, Londyn, Birmingham, Berlin. Pięć lekkoatletycznych imprez z rzędu i pięć sukcesów – czy to mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata, czy w hali czy na otwartym stadionie, nasi lekkoatleci zdobywali grad medali. Zakończone w niedzielę mistrzostwa Starego Kontynentu tylko potwierdziły, że jesteśmy europejską potęgą w królowej sportu – 12 miejsc na podium, 33 miejsca w finałach. Skąd wzięły się te wyniki? „To zasługa konsekwentnej praca, dobrej organizacja i wyboru odpowiednich ludzi do władz. Do tego świetni trenerzy i wspaniali zawodnicy” – mówi wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, Tomasz Majewski.

W Berlinie biało-czerwoni zdobyli 12 medali – siedem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy. Pod względem liczby trofeów uzyskali taki sam wynik jak dwa lata temu podczas europejskiego czempionatu w Amsterdamie, ale w Holandii wygrali klasyfikację medalową, a w Niemczech owe 12 krążków starczyło na zajęcie drugiej lokaty, za reprezentacja Wielkiej Brytanii.
W klasyfikacji punktowej (suma punktów przyznawanych finalistom poszczególnych konkurencji od 1 do 8) nasi lekkoatleci zajęli trzecie miejsce z rekordowym dorobkiem 172 punktów. To ich najlepszy wynik w historii występów w mistrzostwach naszego kontynentu. Klasyfikację punktową również wygrali Brytyjczycy (212 pkt), a drugie miejsce zajęli gospodarze imprezy Niemcy (196,5 pkt).

 

Powrót do sprawdzonych wzorców

Udane występy reprezentantów pokazała TVP, co oznacza, że najważniejsi politycy PiS zrozumieli, że widać jest to sportowe wydarzenie, którym żyje cała Polska i wszyscy jej obywatele. Z gratulacjami dla medalistów spieszyli więc nie tylko wierchuszka, jak prezydent Andrzej Duda czy premier Mateusz Morawiecki, ale za pośrednictwem mediów społecznościowych prześcigali się w lukrowaniu wiekopomnych wyczynów młociarek i młociarzy oraz kulomiotów również politycy z dalszych rzędów. Premier Morawiecki zaordynował spotkanie z ministrem sportu i turystyki Witoldem Bańką, nawiasem mówiąc byłym lekkoatletą, a od dwóch lat chyba najhojniejszym mecenasem PZLA w całej jego blisko stuletniej historii.
Morawiecki dał się ponieść sportowym emocjom i zapowiedział, że jest skłonny wyrazić zgodę na rozszerzenie indywidualnych kontraktów sponsorskich zawodników ze spółkami skarbu państwa. Celem tej forsowanej od jakiegoś czasu przez ministra Bańkę inicjatywy jest wsparcie finansowe najbardziej utytułowanych i perspektywicznych lekkoatletów w ich przygotowaniach do igrzysk w Tokio.

Z kręgu współpracowników Morawieckiego popłynęły też w świata spekulacje, że pan premier rozważa projekt zainwestowania większych pieniędzy w infrastrukturę , konkretnie w budowę kilkunastu hal lekkoatletycznych. Ich budowa mogłaby się rozpocząć po jesiennych wyborach samorządowych, a koszt całego projektu szacuje się na 300 milionów złotych. „Sukcesy i medale to wielka promocja kraju. A do tego sukcesy mogą się przełożyć na dalszą poprawę nastrojów społecznych i w konsekwencji na wyniki wyborów, czego przez wiele lat nie doceniała Platforma Obywatelska” – biegnie w kraj przesłanie szefa rządu. Emerytowanym działaczom PZLA takie wieści wyciskają łzy wzruszenia oraz przypominają czasy z młodości, gdy takie hasła nikogo nie bulwersowały.

 

Pieniędzy nigdy za wiele

Przypomnijmy, że jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw Europy w Berlinie sponsor Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, grupa PKN Orlen, ogłosiła nawiązanie współpracy stypendialnej z kilkunastoma polskimi zawodnikami. Obecnie lista sportowców, którzy mogą liczyć na ich wsparcie finansowe, liczy 20 nazwisk. Wśród nich jest 17 lekkoatletów, także ci, którzy zdobywali medale na ME w Berlinie. Po mistrzostwach minister sportu Witold Bańka wyznał, że resort przeznacza na polską lekkoatletykę coraz więcej pieniędzy z roku na rok. W bieżącym było to 38 mln złotych. Bieda w PZLA nie piszczy, ale kto nie chciałby więcej niż ma?

 

Klasyfikacja medalowa ME 2018:

1. W. Brytania 7 5 6 18
2. Polska 7 4 1 12
3. Niemcy 6 7 6 19
4. Francja 3 4 3 10
5. Belgia 3 2 1 6
5. Grecja 3 2 1 6
7. Białoruś 3 1 3 6
8. Norwegia 3 1 1 5
9. Hiszpania 2 3 5 10
10. Ukraina 2 3 2 7
11. Portugalia 2 0 0 2
12. Holandia 1 3 3 7
13. Turcja 1 2 2 5
14. Szwajcaria 1 2 1 4
14. Szwecja 1 2 1 4
16. Włochy 1 1 4 6
17. Litwa 1 0 1 2
18. Chorwacja 1 0 0 1
18. Izrael 1 0 0 1
20. Czechy 0 2 1 3
21. Azerbejdżan 0 1 0 1
21. Bułgaria 0 1 0 1
21. Słowacja 0 1 0 1
24. Austria 0 0 2 2
25. Estonia 0 0 1 1
– Węgry 0 0 1 1
– Irlandia 0 0 1 1

Dyskobole odpadli bez walki

W rozpoczętych w poniedziałek mistrzostwach Europy w Berlinie nasi lekkoatleci spisują się na ogół zgodnie z oczekiwaniami. Poza dyskobolami Piotrem Małachowskim i Robertem Urbankiem, którzy skompromitowali się z kretesem.

 

Większą przykrość fanom królowej sportu sprawił Piotr Małachowski, bo przecież w Berlinie bronił mistrzowskiego tytuły wywalczonego dwa lata temu w Amsterdamie. Aktualnemu mistrzowi, zwłaszcza tak doświadczonemu, wręcz nie wypada odpadać w kwalifikacjach konkursu bez choćby jednej udanej próby. A zasady kwalifikacji do finału rzutu dyskiem były proste – trzy próby i minimum 64 metry do osiągnięcia. Ostatecznie można się było dostać do finałowej dwunastki zawodników z gorszym rezultatem, jeśli w stawce finalistów nie wszyscy uzyskali 64 m. Dlatego mimo słabszej nawet dyspozycji warto było wykonać choćby jeden mierzony rzut, tak jak to zrobił w kwalifikacjach choćby kulomiot Konrad Bukowiecki, bo chociaż nie przekroczył 20 metrów, to mimo to awansował do finałowego konkursu. A Bukowiecki na dodatek ma alibi dla słabszej postawy, bo tuż przed mistrzostwami skręcił stopę i właściwie pojechał do Berlina na własną odpowiedzialność.

Małachowskiego nic nie tłumaczy, bo chociaż ostatnio nie uzyskiwał oszałamiających rezultatów, to rzucić dyskiem w granicach 64 metrów na pewno był w stanie. W pierwszej próbie rzucił poniżej 60 metra i celowo spalił rzut. Ale w drugiej trafił dyskiem w siatkę i nagle zrobiło się nerwowo, bo został mu już tylko jeden rzut. W swojej ostatnie próbie Małachowski posłał dysk tuż za linię 60 metra, ale taka odległość nie dawała awansu do finału konkursu, więc pan dyskobol ostentacyjnie spalił próbę i w efekcie nie zostanie nigdzie zachowane, że w Berlinie mistrz Europy z 2016 roku odstawał tak znacznie od najlepszych zawodników w stawce.

Męczarnie Małachowskiego z trybun obserwował jego przyjaciel, a obecnie wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Po nieudanych próbach kręcił głową z dezaprobatą, ale potem starał sie pocieszyć wyraźnie przybitego niespodziewaną klęską Małachowskiego.
35-letni dyskobol ma w swoim dorobku dwa złote medale w wywalczone w mistrzostwach Europy, złoto wywalczone w mistrzostwach świata w Pekinie w 2015 roku oraz dwa srebra zdobyte w światowych czempionatach w 2009 i 2013 roku. Poza tym Małachowski jest też dwukrotnym wicemistrzem olimpijskim (2008 i 2016).
Tylko odrobinę lepiej wypadł w Berlinie drugi z naszych dyskoboli, Robert Urbanek. On także nie przeszedł kwalifikacji, ale przynajmniej zaliczył rzuty. Ostatecznie zakończył rywalizację na 14. miejscu z wynikiem 62,00 m. Obaj nasi zawodnicy podzielili los medalistów olimpijskich z Rio de Janeiro – Christopha Hartinga i Daniela Jasinskiego. Kwalifikacje w rzucie dyskiem przyniosły bowiem pogrom zawodników o znanych nazwiskach.

 

Rekordowo liczna kadra na ME 2018 w Berlinie

Polski Związek Lekkiej Atletyki pokazał moc. Wysyła na 24. mistrzostwa Europy w Berlinie najliczniejszą reprezentację w historii europejskich czempionatów. O medale w stolicy Niemiec powalczy 50 zawodników i 36 zawodniczek.

 

W Berlinie szóstka naszych lekkoatletów bronić będzie mistrzowskich tytułów sprzed dwóch lat. W Amsterdamie biało-czerwoni zwyciężyli w klasyfikacji medalowej zdobywając 6 złotych, 5 srebrnych i jeden brązowy medal. „Nie chcę prognozować, ile medali tegorocznych mistrzostwach Europy zdobędziemy, ale nasi zawodnicy są naprawdę dobrze przygotowani do startu i stawiają sobie tylko ambitne cele” – zapewnia dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki. W składzie reprezentacji zabrakło halowego mistrza i rekordzisty świata w sztafecie 4×400 m Jakuba Krzewiny (WKS Śląsk Wrocław), który w sezonie letnim zmagał się z problemami zdrowotnymi i nie zdołał osiągnąć odpowiedniej formy.

Z tego samego powodu w Berlinie nie wystąpi również legitymująca się drugim wynikiem w tym roku w Europie (66,53) oszczepniczka Marcelina Witek (AML Słupsk). Lekkoatletka zmagała się w ostatnich tygodnia z kontuzją i kierownictwo PZLA uznało, że nie ma po co jechać do stolicy Niemiec. Witek ma jednak w tej kwestii odmienne zdanie. „Spełniłam wszystkie kryteria. Po co one są wyznaczane, skoro nie mają żadnego znaczenia? – twierdzi 23-letnia zawodniczka, która swój najlepszy wynik – 66,53 m, uzyskała 5 maja w Białogardzie. Tydzień później podczas zawodów Diamentowej Ligi w Szanghaju rzuciła 64,49 m, lecz później zmagała się z kontuzją barku i do rywalizacji wróciła dopiero 5 lipca w Lozannie, gdzie osiągnęła 56,72 m. Niedawno w mistrzostwach Polski w Lublinie wygrała wynikiem 55,97 m. Oszczepniczka jest rozżalona decyzją PZLA, bo chociaż nie osiąga jeszcze wyników sprzed kontuzji, to jednak trenuje na pełnych obrotach i do mistrzostw miała nadzieję wrócić do optymalnej formy.

W kadrze na ME w Berlinie nie ma innej oszczepniczki. Daleka od najlepszej dyspozycji po kontuzji jest rekordzistka kraju i czwarta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro Maria Andrejczyk, która w lubelskich MP była dopiero piąta z wynikiem 50,76 m.

 

Kadra Polski na ME 2018

Kobiety: 100 m, 4×100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 200 m, 4×100 m – Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Martyna Kotwiła (RLTL ZTE Radom); 400 m, 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 800 m, 1500 m – Angelika Cichocka (SKLA Sopot); 1500 m – Sofia Ennaoui (MKL Szczecin); 5000 m – Paulina Kaczyńska (Pomorze Stargard); 5000 m, 10000 m – Katarzyna Rutkowska (KS Podlasie Białystok); maraton – Izabela Trzaskalska (AZS UMCS Lublin); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin), Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław), Justyna Saganiak (UKS 55 Łódź); 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (WMLKS Nadodrze Powodowo), Matylda Kowal (CWKS Resovia), Katarzyna Kowalska (LKS Vectra Włocławek); skok o tyczce – Justyna Śmietanka (AZS AWF Warszawa); trójskok – Anna Jagaciak-Michalska (OŚ AZS Poznań); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (KS Podlasie Białystok); rzut młotem – Anita Włodarczyk (RKS Skra Warszawa), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań), Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); chód na 50 km – Joanna Bemowska (AZS UMCS Lublin), Agnieszka Ellward (WKS Flota Gdynia); 4×100 m – Kamila Ciba (OŚ AZS Poznań), Magdalena Stefanowicz (MKS MOSM Bytom), Karolina Zagajewska (AZS Łódź); 4×400 m – Martyna Dąbrowska (UKS 19 Bojary Białystok), Natalia Kaczmarek (AZS AWF Wrocław), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni: 100 m, 4×100 m – Dominik Kopeć (KS Agros Zamość), Remigiusz Olszewski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Przemysław Słowikowski (WKS Flota Gdynia); 400 m, 4×400 m – Dariusz Kowaluk (AZS AWF Warszawa), Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Karol Zalewski (AZS AWF Katowice); 800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Mateusz Borkowski (RKS Łódź); 800 m, 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów); maraton – Błażej Brzeziński (WKS Śląsk Wrocław), Arkadiusz Gardzielewski (WKS Śląsk Wrocław), Mariusz Giżyński (WKS Grunwald Poznań), Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz), Yared Shegumo (AZS AWF Warszawa), Henryk Szost (WKS Grunwald Poznań); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok), Artur Noga (SKLA Sopot); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin), Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków); 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów); skok w dal – Tomasz Jaszczuk (WLKS Iganie Nowe); trójskok – Karol Hoffmann (MKS Aleksandrów); skok wzwyż – Sylwester Bednarek (RKS Łódź), Maciej Grynienko (UKS Orlica Domaniów); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (WKS Śląsk Wrocław); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka), Cyprian Mrzygłód (AZS-AWFiS Gdańsk), Bartosz Osewski (AZS-AWFiS Gdańsk); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); chód na 20 km – Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Dawid Tomala (AZS AWF Katowice); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Adrian Błocki (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); 4×100 m – Krzysztof Grześkowiak (OŚ AZS Poznań), Eryk Hampel (OŚ AZS Poznań), Karol Kwiatkowski (AZS AWF Katowice); 4×400 m – Kajetan Duszyński (AZS Łódź), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Mateusz Rzeźniczak (RKS Łódź).