Republika Tarnobrzeska – samorządna chłopska władza

Od 6 listopada 1918 do końca 1923 roku trwał na terenie powiatu tarnobrzeskiego, między Tarnobrzegiem, Niskiem, Mielcem i Kolbuszową, masowy radykalny ruch chłopski zwany Republiką Tarnobrzeską.

 

Przyczyny zorganizowanego buntu prowadzącego do powstania samorządnej ludowej władzy były oczywiste: to jeden z najbiedniejszych regionów. 80 proc. z 77 tys. mieszkańców powiatu utrzymywało się z rolnictwa na gospodarstwach małych lub karłowatych poniżej 5 ha, połowa całej ziemi należała do 55 folwarków, czyli 10 rodzin szlacheckich. Na tych folwarkach pracowali liczni robotnicy rolni pozbawieni własnych gospodarstw i często domów. Powiat bardzo ucierpiał w toku działań wojennych, Tarnobrzeg zajmowały na przemian wojska rosyjskie i austriackie. Rewolucja w Rosji, powracanie jeńców wojennych, którzy przeżyli rewolucje, kapitulacja wojsk austriackich spowodowały ogólny rozpad armii austro-węgierskiej. Żołnierze-chłopi wracali do domu uzbrojeni i doświadczeni, zdecydowani na radykalną zmianę swojego położenia. Kluczem do emancypacji i władzy dworu miała być reforma rolna, o którą mieszkańcy wsi tarnobrzeskich walczyli przez kolejne 6 lat.

 

Dlaczego Rewolucja?

Gdy wraz z załamaniem się Państw Centralnych organizacje niepodległościowe z elitami społeczno-gospodarczymi utworzyły Polską Komisję Likwidacyjną (PKL), lud powiatu przejął władzę w swoje ręce. 2 listopada 1918 r. ksiądz Eugeniusz Okoń zorganizował w Radomyślu nad Sanem manifestację, która zniszczyła słupy graniczne między Monarchią Habsburską i Rosją. 6 listopada na rynku w Tarnobrzegu pod pomnikiem Bartosza Głowackiego zebrał się wiec z udziałem 30 tys. chłopów. Przemawiali Tomasz Dąbal i Eugeniusz Okoń a mowa ich, silnie anty-szlachecka i apelująca do zajmowania majątków dworskich, odzwierciedlała nastroje zgromadzonych ludzi. Na wiecu zwołano Powiatową Radę Ludową zwaną Komitetem Rewolucyjnym. Tarnobrzeg stał się teatrem dwuwładzy, tak jak polutowa Rosja. Republika Tarnobrzeska udzieliła poparcia rządowi ludowemu Daszyńskiego. Jej celem była reforma rolna, powszechna oświata, modernizacja rolnictwa oraz uprzemysłowienie regionu. Liderzy ruchu zostali wybrani na posłów do pierwszego Sejmu z PSL Wyzwolenie. Klasy posiadające od początku organizowały represje, lecz rewolucja chłopska była silna, radykalna, dobrze zorganizowana a równocześnie lojalna wobec nowego państwa tak, że zabiegi te nie dały rezultatu przez 3 lata.

 

Pierwsze wiece Rewolucji Tarnobrzeskiej

W chwili rozpadu wojsk austro-węgierskich elity tarnobrzeskie podporządkowały się PKL. Chłopi zareagowali 1 listopada, kiedy Tomasz Dąbal wrócił do Tarnobrzegu jako porucznik wojsk austriackich. Urodzony w 1890 w Sobowie, wsi położonej 3 km od Tarnobrzegu, Dąbal był synem cieśli. Ukończył gimnazjum w Dębicy w 1908 r., studiował prawo w Wiedniu i medycynę w Krakowie. Był aktywnym działaczem PSL walczącym o założenie średniej szkoły rolniczej i Domu Ludowego. Walczył w Rosji, Włoszech i Albanii. Po powrocie do Tarnobrzegu zaproponował nowym samozwańczym władzom polskim uformowanie milicji ludowej do obrony miasta. Komendant sił wojskowych w mieście, przybyły z Krakowa porucznik Czopek, nie znając Dąbala i mając zaufanie do jego doświadczenia wojskowego powierzył mu broń i wyposażenie dla 1000 osobowego oddziału milicji. Pod osłoną tej milicji wspólnie z Okoniem, Dąbal zorganizował 6 listopada wiec, na którym 30 tysięcy mieszkańców wsi przejęło władzę nad miastem. Na wiec przybyły liczne delegacje z lubelskiego i sandomierskiego. Tarnobrzeg stał się epicentrum walki. Eugeniusz Okoń, Tomasz Dąbal i Franciszek Krempa ogłosili powstanie Ludowej Republiki Tarnobrzeskiej, której celem jest przeprowadzenie parcelacji majątków szlachty, upaństwowienie lasów i dóbr kościelnych i utworzenie niepodległej Polski jako państwa ludowego.

Ten pierwszy wiec obradował jak walne zgromadzenie, uważające siebie za naczelną władzę polityczną. Na mocy przekonania, że lud stanowi władzę najwyższą, zgromadzeni obwołali Dąbala majorem i komendantem sił milicyjnych. Jako posłów do nowego Sejmiku wybrali delegatów chłopskich – jednego na 1000 osób. Rozpoczęła się swoista dyktatura proletariatu. Powołano Powiatową Radę Chłopską i postanowiono zwołać Sejmik powiatowy, wybierany w wyborach powszechnych i tajnych, kobiety miały mieć prawa wyborcze. Na tym zjeździe i na kolejnych wiecach, zwoływanych co środy i soboty na rynku, chłopi zaczęli tworzyć administrację, w tym Prezydium Rady Chłopskiej oraz zespół powiatowych referentów, który działał jak lokalny rząd odpowiedzialny za aprowizację, odbudowę, pomoc społeczną, oświatę itd. Powiatowa Rada Chłopska wysłała delegata do Tymczasowego Rządu Ludowego w Lublinie. W skład Prezydium Rady Powiatowej wchodzili radykalni przywódcy jak Dąbal, Okoń i Buczek a także ludzie umiarkowani związani z Piastem. 32 osobowy Komitet Rewolucyjny złożony był z najbliższych towarzyszy Dąbala: Wincentego Buczka, Jana Gruszczyńskiego, Kazimierza Kulczyckiego, Jana Kubickiego, Wincentego Drąga, Franciszka Jajko, Feliksa Brania, Józek Spyta. Wszyscy byli chłopami, często wójtami PSL, kolejarzami, robotnikami, inżynierami, pochodzenia chłopskiego. Gruszczyński był przewodniczącym, Buczek wiceprzewodniczącym, Dąbal sekretarzem, a Krempa skarbnikiem.

Liczba wiecujących dwa razy w tygodniu chłopów przewyższała kilkukrotnie liczbę mieszkańców miasta. W miarę radykalizacji nastrojów, klasy posiadające organizowały represje. 13 listopada na zapowiedziany wiec władze miasta przysłały patrol 8 żołnierzy, chłopi łatwo i bezkrwawo ich rozbroili. Władze przysłały szwadron kawalerii z Dębicy. Następnego dnia z biednej wsi Grębów chłopi i robotnicy rolni Tarnowskiego ruszyli na miasto. Wycofali się przed karabinami maszynowymi, lecz udali się na ziemie hrabiego i zajęli je.

Zdzisław Tarnowski utworzył własną milicję dworską, Powiatowy Komitet Samoobrony złożony z działaczy Narodowej Demokracji oraz podległych mu ludzi. PKL obawiając się zaognienia zamieszek poszła na chwilowe ustępstwa czekając, aż ogłoszenie wyborów do Sejmu ostudzi zapały. Wojsko decyzją pułkownika Roji zatwierdziło Dąbala na komendanta powiatu WP. Dąbal, zgodnie z wolą wiecu, zapewniał o lojalności wobec Rzeczpospolitej. Komisarzem powiatowym PKL mianowała dr Łąckiego, zaufanego Tarnowskiego. Łącki uznał ludowe władze, w zamian rada powiatowa nie przeszkadzała mu, domagając się jedynie by zajął się odbudową, aprowizacją, walką z bezrobociem i spekulacją. Władze nadal sprawował wiec zwoływany na rynku co dwa tygodnie przez Okonia i Dąbala. Była to niczym w Atenach demokracja bezpośrednia. Wiece były coraz większe. Dąbal objeżdżał sąsiednie powiaty Mielca i Kolbuszowej razem z Krempą, Sudołem i Marchutem, by zebrać zwolenników i wygrać wybory. W grudniu i styczniu, w czasie zimy trudnej dla ubogiej ludności, nasiliły się ataki na spichrze i domy ziemiaństwa. Bogaci kupcy i obszarnicy przestraszeni wyjechali do Krakowa.

 

Wybory do Sejmu i walka polityczna

Kampania wyborcza przebiegała w atmosferze radykalnych protestów i prób oddolnego wprowadzenia reformy rolnej. Po wielkim wiecu 18 grudnia władze wojskowe wydały rozkaz aresztowania Dąbala i Okonia. Okoń został zatrzymany na wiecu w Baranowie, Dąbal ukrywał się skutecznie w swojej wiosce Sobowie. Komitet Rewolucyjny zorganizował demonstracje w obronie Okonia, który został wypuszczony. 8 stycznia 1919 chłopi z Mokrzeszowa zabrali zboże ze spichrza Tarnowskiego a mieszkańcy Stali, Żupawy, Jeziórka i Grębowa konie, bydło i ziemniaki z dworskich zabudowań rozdzielili między najbiedniejsze rodziny. 11 stycznia zaatakowali dwór Dolańskiego w Grębowie, zabrali zapasy, inwentarz i narzędzia rolnicze. Odmówili płacenia dzierżawy i długów. Dowództwo wojska w Krakowie wysłało 5 kompanię przeciwko zbuntowanym wioskom. O ile chłopi byli w stanie stawić czoła lokalnej żandarmerii, nie mogli obronić się przed wojskiem, przeszukującym wiejskie chaty, rekwirującym dobytek. Odebrano 2000 karabinów i aresztowano 350 osób. Najbardziej bolesne były kary chłosty wymierzone 4000 osobom. Chłopi walczyli o godność a stosowanie feudalnych kar cielesnych pokazywało, że Rzeczpospolita nie zamierzała zmienić wiekowej pogardy „panów” wobec chłopów. Dąbal jako poseł wielokrotnie atakował stosowanie kar cielesnych w imię równości obywateli przed prawem. Prawica nie bez powodu oskarżała go w konserwatywnym „Czasie” o bolszewickie podburzanie chłopów, bronienie Żydów oraz sianie radykalnych idei, że proboszczowie i biskupi powinni być wybierani przez parafian. Ruch Tarnobrzeżan nosił znamiona agrarnego komunizmu i polskiej teologii wyzwolenia. Represje wzmagały oburzenie ludności.
Pomimo krytyki PSL Piast i protestów prawicy rewolucjoniści odnieśli wielki sukces w wyborach 26 stycznia 1919 r. Lista Chłopskiego Stronnictwa Radykalnego numer 2 otrzymała od 400 do 700 głosów we wsiach Sobów, Stale, Wielowieś, Zakrzów, Mokrzyszów, Miechocin (czyli praktycznie zagłosowała tak cała ludność obu płci). 75673 mieszkańców powiatu, mężczyzn i kobiet, oddało głos na listę radykalnych chłopów PSL (87,8 proc.), prawica ziemiańska otrzymała 15 tys. głosów. Okoń, Dąbal, Krempa, Sudoł i Marchut zostali posłami do pierwszego Sejmu Rzeczypospolitej.
Posłowie przystąpili do klubu poselskiego PSL Wyzwolenie i rozpoczęli intensywną pracę parlamentarną. Interpelowali rząd o przywrócenie chłopskich władz gminnych, domagali się organizacji prac melioracyjnych w Sielcu, Stalach, Furmanach, Wielowsi, Trześni i Sobowie, podmokłe tereny były wylęgarnią epidemii. Klub zgłosił wniosek o bezpłatną służbę zdrowia. Lewicowi posłowie wnioskowali o założenie szkoły zawodowej w Rudniku. Aprowizacja w żywność nie docierała na wieś, administracja odmawiała wypłacania uchwalonych zapomóg. Zabiegając o pomoc dla chłopów Tomasz Dąbal uzyskał kilkanaście ton ziemniaków i 5000 par butów od rządu dla najbiedniejszych mieszkańców regionu. Interpelował w sprawie uwolnienia chłopów uwięzionych za akcje polityczne, domagał się odroczenia dla służby wojskowej młodych mężczyzn, niezbędnych dla utrzymania gospodarstw. Bronił emigrantów do USA, którzy stali przed konsulatem w oczekiwaniu na wizę oraz ludzi zbierających w lasach drewno na opał, którzy byli atakowani, bici i zabijani przez pełnomocników Tarnowskiego.

 

Walka o reformę rolną

Regularnie, co dwa tygodnie Tomasz Dąbal wracał z Warszawy i na wiecach składał relacje z prowadzonych walk. Tym samym jako poseł poddawał się kontroli ludu jak w demokracji bezpośredniej. W swoich przemówieniach wskazywał na zależności między olbrzymią władzą hrabiego Tarnowskiego a nędzą ludzi we wsiach. Było oczywiste, że poprawę warunków życia może przynieść tylko reforma rolna – parcelacja majątków i rozdzielenie ziemi między rodziny chłopskie. 19 lutego 1919 na wiecu Dąbal wyraźnie zaznaczył, że lud będzie bronić Polski tylko wtedy jeśli dostanie ziemię. Reforma rolna była niezbędna dla utrzymania Rzeczpospolitej. Elity były tego świadome, o czym świadczy szybkie utworzenie Komisji Reformy Rolnej. Ostre dyskusje w Komisji dotyczyły wielkości wywłaszczonego majątku oraz ewentualnego odszkodowania szlachty. PSL Piast chciał pozostawić 100 ha do 200 ha. PSL Wyzwolenie i Lewica zgadzały się pod warunkiem upaństwowienia lasów i pastwisk bez odszkodowania. Komunistyczna Partia Robotnicza Polski dążyła do parcelacji a następnie do dobrowolnego zrzeszania się w spółdzielnie. Obszarnicy liczyli na odszkodowania i odraczanie reformy. Najłatwiejsze było rozparcelowanie majątków carskich i pruskich.

Okoń i Dąbal aktywnie pracowali w komisji reformy rolnej przygotowując wnioski, propozycje i dokumenty. Zgłosili wiele wniosków w obronie chłopów, którzy uwłaszczyli się sami, o budowę szkół, dróg i mostów, pomocy społecznej i zniesienie kar cielesnych oraz abolicji feudalnych przywilejów. Kształtowali nową godność polskiego chłopa, który miał zostać pełnoprawnym obywatelem państwa polskiego a nie niewolnikiem szlachty, przyczynili się do emancypacji kolektywnej i indywidualnej mieszkańców regionu. Chłopi regionu staną później w obronie Polski przeciw nazistom najpierw jako ofiarni żołnierze w kampanii wrześniowej a następnie jako działacze i partyzanci w Batalionach Chłopskich „Jędrusiach”. Upragnioną ziemię otrzymali w reformie rolnej wraz z wejściem Armii Czerwonej. Aktywnie budowali PRL – zagłębie siarkowe wokół nowego przemysłowego Tarnobrzegu.

Walki, zamieszki i represje nasiliły się wiosną 1919 r. Represje zaczęły się po wyborach sejmu. Chłopi przekonani, że Sejm wkrótce uchwali reformę, że lasy i pastwiska będą państwowe, korzystali z nich, co powodowało potyczki z obszarnikami i wojskiem. Do chłopów dołączyli bezrobotni robotnicy. 2 kwietnia zaczął się strajk nauczycieli, gdyż płace z czasów austriackich zżerała inflacja.
9 marca 1919 r. zjazd delegatów chłopskich w Tarnobrzegu postanowił, że posłowie powiatu mają dołączyć do klubu poselskiego PSL Lewica, aby połączyć siły w walce o reformę rolną. Okoń odmówił dołączenia do PSL Lewica, drogi jego i Tomasza Dąbala zaczęły się rozchodzić, z czego skorzystali ich klasowi wrogowie. Regularne wiece w każdej wsi wzywały Okonia do dołączenia do lewicy i naciskania na walkę o reformę rolną. 9 kwietnia zebrała się w Tarnobrzegu manifestacja 10000 ludzi. Dąbal przestrzegał na niej władze przed gniewem ludu i oskarżał Okonia o zdradę. 23 kwietnia Okoń przyjechał na wiec, by usprawiedliwić pracę w Sejmie. Obiecał chłopom reformę rolną i industrializację, aby Polskę ominęła „rosyjska plaga”, czyli rewolucja. Dąbal zaś zbliżył się do komunistów i oddalił od ludowców. Skrytykował Sejm za nie przyjęcie 1 maja jako święta wolnego od pracy.

7 lipca 1919 r. nastąpiło głosowanie nad ustawą o reformie rolnej. Prawica forsowała górną granicę posiadania 400 ha a lewica od 60 do 180 ha w zależności od terenów, większego areału na ziemiach zachodnich, odzyskanych na Niemcach w toku powstań i plebiscytów. 10 lipca 1919 r. Sejm podjął decyzję: na terenach podmiejskich 60 ha, 180 ha w byłej Kongresówce i aż 400 ha na ziemiach zachodnich. Obszarnicy przyjęli ustawę spokojnie, wiedzieli że jej wprowadzenie będzie na tyle długie, że będą ją sabotować. Radykalni posłowie opuszczając salę sejmową śpiewali „O cześć wam panowie magnaci” i grozili „kosami na sztorc”. Wielu działaczy ludowych nie doczekało reformy rolnej, którą zrealizowała dopiero PRL.

 

Tomasz Dąbal w KPRP

Przeciwnicy Dąbala zaczęli organizować się latem 1919 r. 18 lutego 1920 r. 3000 mieszczan Tarnobrzegu zebrało się na wiecu na rynku nazywając Dąbala szkodnikiem i wzywając Sejm do odebrania mu immunitetu. Lecz manifestacje chłopów zwoływane w obronie Dąbala były silniejsze, gromadząc ponad 10000 osób. 8 września 1919 r. na więc, na który Dąbal przyjechał z Warszawy, zjechali chłopi z Biłgoraja, Janowa Lubelskiego, Sandomierza, Opatowa, Łańcuta, Ropczyc. Zasięg Republiki powiększał się.

W lipcu 1920 r. sprzeciwiając się wojnie z Rosją Radziecką, Tomasz Dąbal argumentował, że Polska realizuje politykę zachodniej burżuazji, zwłaszcza Francji, gdy w interesie ludu polskiego leży negocjacja i ugoda z bolszewikami. Na wiecu pod pomnikiem Bartosza analizował wojnę: „Po co mamy obcym służyć. Dlaczego Francuzi chcą z nami iść na bolszewików. Francja ma 20 miliardów wierzytelności u bolszewików. Panowie kłócą się o granice państwa polskiego. Ja nie chcę tego co nie jest polskie. Polska powinna dążyć tylko do tego co swoje. Nie chcemy francuskich miliardów my bronimy swoich chat. Po co macie wojować? Niech idą walczyć ci co chcą dalej wojny. Zdrajca nie jestem bo żądam Rządu Ludowego a jeżeli tego żądam to nigdy dla siebie lecz wszystko dla ludu wiem ze Polska nie wytrzyma jeśli dalej walczyć będziemy”. Przemówienie pokazuje, że chłopski agitator przekształcił się w dojrzałego polityka, świadomego że polski konserwatyzm trzyma się jedynie jako narzędzie panowania zachodniego imperializmu. Dąbal ponawiał apele o pokój z Rosją na wiecu w Wielowsi 29 września i Tarnobrzegu 7 listopada 1920 r. Prawica wykorzystała te przemówienia, by żądać odwołania posła pod zarzutem zdrady narodowej.

Po raz pierwszy władze aresztowały Dąbala 28 listopada 1920 r. za zakłócanie porządku, lecz tysiące ludzi wiecujących w jego obronie spowodowały, że wypuszczono go 5 grudnia. Zwolennicy Dąbala stawali się zwolennikami nacjonalizacji wszystkich dóbr bez odszkodowania i władzy robotniczo-chłopskiej. Komisja Regulaminowa w Sejmie pracowała nad pozbawieniem Dąbala immunitetu. Za zawołanie „niech żyje Lenin i dyktatura proletariatu” zamierzała oskarżyć go o terroryzm.

Dąbal zaczął krytykować parlamentaryzm na początku 1921 r., kiedy zrozumiał że polski Sejm nigdy nie wprowadzi w życie reformy rolnej. Przeszedł na grunt wywłaszczenia szlachty siłą i utworzenia Polski ludowej i radzieckiej. W lutym do Tarnobrzegu dotarły pisma komunistyczne: „Świt”, „Siła”, „Walka Robotnicza”. Poczta je skonfiskowała, co spowodowało protesty. W lipcu 1921 r. Dąbal wstąpił do KPRP i szybko stał się bardzo aktywnym działaczem. 21 września Dąbal przemawiał na wiecu górników w Sosnowcu, 18 września w Warszawie, współpracował z organizacjami żydowskiego Bundu. Wraz ze Stanisławem Łańcuckim założył w Sejmie Frakcję Komunistyczną. Nadal jeździł na wiece do Tarnobrzegu, Mokrzyszowa, Dzikowa, Grębowa, gdzie ludzie słuchali go i popierali a on wskazywał na przykład Rosji Radzieckiej, radykalizując nastroje. 6 września 1921 r. był na wiecu w Rozwadowie, na który przyjechało 5000 osób.

 

Represje przeciw Republice Tarnobrzeskiej

W listopadzie 1921 r. Sejm, na wniosek sądu okręgowego w Warszawie, pozbawił Dąbala immunitetu poselskiego. 8 grudnia 1921 r. Dąbal został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Liczni zwolennicy posła, związki zawodowe, organizacje społeczne protestowały w obronie pierwszego więźnia politycznego Rzeczpospolitej, represje te zwiastowały rychły koniec niestabilnej demokracji polskiej. KPRP wysyłała odezwy, prowadziła kampanię w prasie. Także zachodnie organizacje lewicy apelowały o uwolnienie posła. Prawica przeszła do kontrofensywy ideologicznej. W piśmie „Głos Ziemi Tarnobrzeskiej” głoszono chłopom idee solidaryzmu społecznego i rezygnacji z walki o interes klasowy w imię dobra ojczyzny. Pismo dostarczano bezpłatnie do gmin, kółek rolniczych i organizacji chłopskich. 3 maja 1922 r. prawica szczyciła się, że zdobyła Sobów, w rodzinnej wsi Dąbala zorganizowała uroczystości państwowe. Jednakże komuniści i ludowcy nie zaprzestali walki: Dąbal z więzienia prowadził kampanię wyborczą, apelując do ludu listownie o poparcie dla Związku Proletariatu Miast i Wsi. W wyborach 1922 r. lista KPRP otrzymała w Tarnobrzeskim największą liczbę głosów – 6379 (czyli 23,3% – przed PSL Piast z 5000 głosów). Dąbal nie został ponownie wybrany, gdyż okręg tarnobrzeski połączono z Jasłem, aby umożliwić Piastowi opanowanie mandatów. Tym razem chłopi nie protestowali przeciw wyborom. Powodem był klimat represji a także zmęczenie wieloletnią walką polityczną prowadzoną przez ludność bardzo ubogą. Reforma rolna nie odbyła się. Rozczarowani chłopi masowo wyjeżdżali na emigrację.

Od 2 do 10 lipca 1922 r. toczył się proces przeciwko Dąbalowi. Frakcja Komunistyczna w Sejmie prowadziła kampanię propagując w formie ulotki mowę obronną mecenasa Duracza który bronił Dąbala. Przedstawiał w niej program komunistów i bronił tezy, że idea Polskiej Republiki Rad nie może być zdradą narodową, wręcz przeciwnie jest urzeczywistnieniem najwyższego dobra polskiego ludu. Dąbal został skazany na 6 lat więzienia a po apelacji na 3 lata, gdyż nie udowodniono mu spisku przeciwko władzom państwowym. Został skazany jedynie za opinie i działalność polityczną.

Eugeniusza Okonia także spotkały represje: w 1922 r. został pozbawiony stanowiska proboszcza, kościół zabronił mu posług duszpasterskich, podkopując jego autorytet. 24 września 1922 r. strajkowali robotnicy rolni w dobrach Tarnowskiego, żądając powstania Związku Zawodowego Robotników Rolnych. 3 maja 1923 r. Tarnowski odzyskał panowanie na rynku i po raz pierwszy zorganizował tam wiec prawicy. Przez cały rok 1923 trwały jeszcze protesty klasy robotniczej w Tarnobrzegu. Radykalna lewica rządziła Tarnobrzegiem przez 6 lat. Jeszcze z wyborach 1928 r. komuniści uzyskali 11 miejsc radnych w Radzie Miejskiej Tarnobrzegu.

Nadchodzi reforma

Gdy kończył się apartheid, a zaczynała „tęczowa” Południowa Afryka, sprawy reformy rolnej nie podjęto. Teraz wraca ona po latach, wywołując wśród białych farmerów panikę. ANC ujawnił zasady parcelacji.

 

Pogarszająca się sytuacja polityczna Republiki Południowej Afryki i potęgujące się rozwarstwienie społeczne spowodowały, że temat reformy rolnej odżył. Najpierw kilka lat temu podjął go Julius Malema i jego partia – Bojownicy o Wolność Ekonomiczną (EFF). Rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC), choć miał tę kwestię wpisaną do dokumentów programowych wolał jej nie ruszać. Tymczasem jednak sytuacja zaczęła się zmieniać – poparcie dla ANC z wyborów na wybory słabnie, za to w okręgach wiejskich EFF zaczynają sobie budować coraz silniejszą pozycję. Spektakularne wystąpienia Malemy, który przyrzeka, że nie odpuści parcelacji zjednują mu zwolenników wśród uboższych mieszkańców południowoafrykańskiej wsi. A problem, ignorowany przez lata istnieje, bo biali stanowią zaledwie 7 proc. ludności RPA, w ich rękach pozostaje 72 proc. ziemi będącej w prywatnych rękach.

Jesienią ANC ocknął się z marazmu. Pozbył się kompromitującego RPA prezydenta Jacoba Zumy, postanowił także nie dać sobie odebrać elektoratu na wsi, która dotąd była jego ostoją. Ogłosił zatem że reforma będzie, i to bez odszkodowania. Co prawda prezydent Cyril Ramaphosa równocześnie zapewniał, że nie chodzi o chaotyczną parcelację, jak by to było, gdyby robił to Malema lub też tak, jak to odbywało się w sąsiednim Zimbabwe, ale i tak samo przyjęcie ustawy wyznaczającej ramy dla tego procesu wystarczyło, aby wywołać panikę wśród białych latyfundystów oraz nadzieje wśród czarnych parobków i drobnych rolników.

Zanim parcelacja się zacznie, musi jeszcze wypowiedzieć się komisja konstytucyjna parlamentu, gdyż ustawa wymaga zmiany konstytucji, w której jest zapis o ochronie własności prywatnej), ale tymczasem zaczęły pojawiać się spekulacje, jak będzie to wyglądać w praktyce. W mediach pojawiła się list prawie 200 posiadłości, które miałyby podlegać ustawie. Niedługo potem przewodniczący ANC Gwede Mantashe oznajmił, że parcelacji mają podlegać farmy o powierzchni powyżej 25 tys. akrów.

Wykopana po latach sprawa nabiera więc tempa, bo presji na dokonanie sprawiedliwszego podziału ziemi nie da się już wygasić, nawet jeśli ze strony ANC miał być to tylko element rozgrywki przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Głos lewicy

22 lipca

Krzysztof Podgórski świętuje na Facebooku: Babcia Komuna, święto dziś ma, święto masz Ty, święto mam i ja. Dziś 22 lipca rocznica ogłoszenia w 1944 przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego Manifestu Lipcowego. Fundamentu i źródła pozycji, w której znajduję się dziś ja i 85 proc. z Was. Tak, nie krzyw się – Ciebie też prawaku, antykomunisto. I Ciebie, nerwowo uśmiechający się, zadufany egoisto, mający się za coś lepszego, wyborco PO, Nowoczesnej działaczu KOD. Aaa, i Ciebie, obrotowy cwaniaku wiejski z PSL. Ciebie najbardziej, szubrawcu z partii z zieloną koniczynką, współpracujący dla korzyści z każdym. Zdziwieni? Obrażeni? A czegóż to? Korzeni się wstydzicie, własnej przeszłości? Tatuś nie powiedział kim był dziadzio z babcią? Wszyscy potomkami kamieniczników, fabrykantów i arystokracji jesteście? Wierzycie, że pałace Wam i kamienice oraz fabryki zabrali? Piękne rodzinne opowieści, ale nieprawdziwie. To ja Wam przypomnę jak było. Rocznicowo, historycznie, nie bierzcie tego do siebie, ot tak z dobrego serca, edukacyjnie Wam to robię. W czynie społecznym.
Czy to się Wam podoba, czy nie, owe wyidealizowane czasy dwudziestolecia międzywojennego to okres w którym 80 proc. ludności żyło na zacofanej wsi, z czego gros w biedzie, a nawet na granicy egzystencji. Buty luksus, zakładano do kościoła idąc na mszę. Lato bosonogie dzieci i dorośli byli standardem. Spało się na siennikach, a o lepszej pościeli można było pomarzyć, dostępna była nielicznym. Stąd ten sępi, odrażający atak na mienie pożydowskie w postaci rozdrapywania pozostawionych przez pomordowanych w Holocauście, kołder, pierzyn i poduszek z pierza.
To właśnie dzięki Reformie Rolnej, dzięki rozdaniu za darmo ziemi arystokracji i kościoła, powstały gospodarstwa ekonomicznie wydolne. Skąd dziadek miał ziemię pytałeś? Ojcowizna po pradziadku? A może dziadek w familoku mieszkał i ziemię dostał z parcelacji ziemi dziedzica? Albo ojcowizny było 3 morgi w 6 kawałkach, a agronomowie w ramach Reformy Rolnej – Manifest PKWN, scalili ziemię i dodali ¾ z ziemi proboszcza? Dawno było, powiadasz. To może kradzione przez babcie Komunę oddasz? Nie, polski chłop co wyrwał nie odda, nawet jak to były buty trupa powstańca styczniowego.
Aaa, dziadek na Ziemiach Odzyskanych żyje, nic nie zawdzięcza. Mylisz się, to jeszcze gorzej. Zdobyły te ziemie na Niemcach wojska radzieckie za cenę 600 000 poległych. I Państwowy Urząd Repatriacyjny – komunistyczna władza – rozdawali te gospodarstwa poniemieckie za darmo, przesiedlonym lub po prostu chętnym. Tak, dom za darmo ziemię, maszyny rolnicze i zabudowania od babci Komuny.
Wszystko Wam babcia komuna dała, co zapowiedział właśnie 22 lipca 1944 w Manifeście PKWN.
Krzyczycie, „dziadek był robotnik, nie żaden wsiok!”
A tak, możliwe, niecałe 12 proc. przedwojennej ludności II RP to byli robotnicy, z czego większość wegetowała w oficynach, suterenach, robotniczych osiedlach w warunkach urągających godności człowieka. Czytali „Antka”? „Naszą Szkapę?” „Ludzi bezdomnych”? To takie lektury w PRL były droga młodzieży, która możliwe że za demokracji nie czytała. Trzeba było na polskim nie spać, albo rodziców dopytajcie.
To PKWN upaństwowił zakłady, na tej bazie stworzył przemysł, PRL rozbudował go, przesiedlił biedotę wiejską i stworzyła babcia Komuna nowoczesną, światłą, uświadomioną klasę robotniczą w Polsce. Wszystko to zapowiedziano w manifeście PKWN.
„Dziadek był lekarzem, prawnikiem urzędnikiem, należał do KOR i „Solidarności”, się brzydził komuną” krzyczycie, przemądrzalcy z KOD i PO. Inteligenci się znaleźli, „elyta”, ciekawe skąd?
A kto był tatusiem dziadka? Prawnik, lekarz? A dziadzio to nie studiował za PRL za darmo, dzięki babci Komunie? A punktów za pochodzenie dzięki którym w ogóle mógł studiować nie dostał? Jakie punkty? A takie, z racji faktu posiadania rodziców ze wsi lub należących do klasy robotniczej? A do ZMP czy ZSP nie należał, nie korzystał z dobrodziejstw? A od babci Komuny, stypendium naukowego i socjalnego nie brał? Nie, za swoje się kształcił, za dolary przesłane od rodziny z USA?
No, ale dyplom szkoły wyższej nie śmierdzi komunizmem. Nie oddacie w ramach dekomunizacji, o nie. Babcia Komuna dała, to się wzięło, co?
A pracę, to czasem ze skierowania od babci Komuny dziadek z babcią nie dostał? A mieszkanie zakładowe za darmo nie dostał. Tak, to co Twoi rodzice sprzedali i zakupili Ci twoje mieszkanie. To samo.
Tak, Moi Drodzy, Wy – pierwsze lub drugie pokolenie mieszczuchów, Wy inteligencja w I i II pokoleniu rodem z PRL, świętujemy dziś rocznicę powstania babci dobrodziejki, babci Komuny.