Nadchodzi reforma

Gdy kończył się apartheid, a zaczynała „tęczowa” Południowa Afryka, sprawy reformy rolnej nie podjęto. Teraz wraca ona po latach, wywołując wśród białych farmerów panikę. ANC ujawnił zasady parcelacji.

 

Pogarszająca się sytuacja polityczna Republiki Południowej Afryki i potęgujące się rozwarstwienie społeczne spowodowały, że temat reformy rolnej odżył. Najpierw kilka lat temu podjął go Julius Malema i jego partia – Bojownicy o Wolność Ekonomiczną (EFF). Rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC), choć miał tę kwestię wpisaną do dokumentów programowych wolał jej nie ruszać. Tymczasem jednak sytuacja zaczęła się zmieniać – poparcie dla ANC z wyborów na wybory słabnie, za to w okręgach wiejskich EFF zaczynają sobie budować coraz silniejszą pozycję. Spektakularne wystąpienia Malemy, który przyrzeka, że nie odpuści parcelacji zjednują mu zwolenników wśród uboższych mieszkańców południowoafrykańskiej wsi. A problem, ignorowany przez lata istnieje, bo biali stanowią zaledwie 7 proc. ludności RPA, w ich rękach pozostaje 72 proc. ziemi będącej w prywatnych rękach.

Jesienią ANC ocknął się z marazmu. Pozbył się kompromitującego RPA prezydenta Jacoba Zumy, postanowił także nie dać sobie odebrać elektoratu na wsi, która dotąd była jego ostoją. Ogłosił zatem że reforma będzie, i to bez odszkodowania. Co prawda prezydent Cyril Ramaphosa równocześnie zapewniał, że nie chodzi o chaotyczną parcelację, jak by to było, gdyby robił to Malema lub też tak, jak to odbywało się w sąsiednim Zimbabwe, ale i tak samo przyjęcie ustawy wyznaczającej ramy dla tego procesu wystarczyło, aby wywołać panikę wśród białych latyfundystów oraz nadzieje wśród czarnych parobków i drobnych rolników.

Zanim parcelacja się zacznie, musi jeszcze wypowiedzieć się komisja konstytucyjna parlamentu, gdyż ustawa wymaga zmiany konstytucji, w której jest zapis o ochronie własności prywatnej), ale tymczasem zaczęły pojawiać się spekulacje, jak będzie to wyglądać w praktyce. W mediach pojawiła się list prawie 200 posiadłości, które miałyby podlegać ustawie. Niedługo potem przewodniczący ANC Gwede Mantashe oznajmił, że parcelacji mają podlegać farmy o powierzchni powyżej 25 tys. akrów.

Wykopana po latach sprawa nabiera więc tempa, bo presji na dokonanie sprawiedliwszego podziału ziemi nie da się już wygasić, nawet jeśli ze strony ANC miał być to tylko element rozgrywki przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *