Ustawa o kobietach przepadła. Indyjski parlament zablokował zmianę mapy wyborczej

17 kwi 2026

W Indiach upadł projekt, który rząd Narendry Modiego przedstawiał jako przyspieszenie długo odkładanej rezerwacji jednej trzeciej miejsc w Lok Sabha, czyli izbie niższej parlamentu, dla kobiet. Problem polegał na tym, że razem z tą zmianą BJP próbowała przepchnąć delimitację, czyli nowy podział okręgów wyborczych i nowy układ sił między stanami. W głosowaniu padł wynik 298 do 230. To za mało, by przeprowadzić poprawkę konstytucyjną. Po raz pierwszy od 12 lat rząd BJP nie zdołał przeforsować własnej zmiany konstytucyjnej.

Spór od początku nie dotyczył samej idei większej reprezentacji kobiet. Opozycja nie szła do tego starcia z hasłem, że kobiet w Lok Sabha ma być mniej. Twierdziła, że pod politycznie wygodnym hasłem równości płci rząd próbuje równocześnie przepchnąć znacznie większą zmianę, od której zależy układ sił między stanami. Priyanka Gandhi Vadra mówiła o otwartym ataku na demokrację. Gaurav Gogoi zarzucał rządowi próbę przepchnięcia delimitacji tylnymi drzwiami. Rahul Gandhi stwierdził wprost, że nie chodzi o ustawę wzmacniającą kobiety, tylko o próbę zmiany wyborczej mapy Indii.

Do tego dochodził jeszcze jeden problem. Ustawa rezerwująca jedną trzecią mandatów dla kobiet została uchwalona już w 2023 roku i wtedy przeszła jednogłośnie. Tyle że jej wejście w życie odłożono co najmniej do 2029 roku, bo powiązano je z przyszłymi procesami wyborczymi, w tym z delimitacją. Teraz BJP próbowała to przyspieszyć. To pokazywało, że rozwiązanie z 2023 roku nie pozwalało szybko wprowadzić kwot bez ponownego otwarcia sporu o delimitację.

Na tym polegał zasadniczy konflikt. Gdy rząd mówił o przyspieszeniu kobiecych kwot, opozycja odpowiadała, że w rzeczywistości otwiera spór o podział miejsc w parlamencie na podstawie danych ze spisu z 2011 roku. W Indiach delimitacja nie jest techniczną korektą granic okręgów. To spór o to, które stany będą miały większą wagę polityczną w następnych latach.

W praktyce chodzi o nowe wytyczenie okręgów według liczby ludności i o duże rozszerzenie składu izby niższej z 543 do około 850 deputowanych. Rząd broni tego zasadą równej wartości głosu. Amit Shah mówił w parlamencie, że w kraju liczącym ponad 1,4 mld ludzi trzeba dostosować reprezentację do wzrostu populacji i sprawić, by każdy głos ważył podobnie. Obecny układ trwa od dekad i coraz słabiej odpowiada rzeczywistej liczbie ludności.

Ten układ był jednak politycznym kompromisem. Ostatni raz mapa wyborcza została przerysowana w 1971 roku. Później utrzymywano ją po to, by nie karać stanów, które skuteczniej ograniczały przyrost ludności. Dziś południe obawia się dokładnie takiego rachunku. Tamil Nadu i Kerala od lat wskazują, że jeśli mandaty będą dzielone ściśle według populacji, to stany, które lepiej kontrolowały wzrost demograficzny, stracą polityczny ciężar. Zyskają natomiast bardziej ludne stany północy.

Na tym tle południe widzi w projekcie nie neutralną korektę, ale przesunięcie wpływów na północ. To właśnie tam BJP ma swoje główne zaplecze. Im większe przesunięcie reprezentacji na północ, tym silniejsze podejrzenie, że pod hasłem wyrównania wartości głosu kryje się także interes partyjny. Reakcja była natychmiastowa. Deputowani DMK przyszli do parlamentu ubrani na czarno. Dzień wcześniej premier Tamil Nadu MK Stalin spalił kopię projektu przed gmachem parlamentu. Południowe stany chcą, by obecne granice okręgów pozostały zamrożone jeszcze przez 25 lat.

Połączenie kobiecych kwot z delimitacją wywołało więc silny opór. Shashi Tharoor mówił, że w ten sposób aspiracje indyjskich kobiet zostały uzależnione od jednego z najbardziej spornych ćwiczeń politycznych w historii kraju. Dodawał też, że taka operacja może otworzyć drogę do dominacji demograficznej większości, w której kilka wielkich i biedniejszych stanów będzie mogło przesądzać o losie całej federacji.

O wyniku przesądziła też prosta matematyka. Ponieważ chodziło o poprawkę konstytucyjną, potrzebna była większość dwóch trzecich. Sojusz NDA takiej przewagi nie ma. Zwykle rozdrobniona opozycja tym razem zagrała razem i dlatego projekt padł. Nie dlatego, że parlament odrzucił sam pomysł większej reprezentacji kobiet. Upadł dlatego, że rząd połączył go z przebudową całego układu reprezentacji.

Modi apelował, by nie patrzeć na sprawę przez polityczny pryzmat i potraktować ją jako interes narodowy. Parlament uznał, że właśnie polityka jest tu sednem sprawy. I zablokował projekt.

Najnowsze

Sprawdź również

V Plenum KC KPCh w październiku. Omówiono gospodarkę Chin

V Plenum KC KPCh w październiku. Omówiono gospodarkę Chin

Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin na zebraniu 30 lipca podjęto decyzję o zwołaniu w październiku tego roku w Pekinie V Plenum Komitetu Centralnego KPCh XX kadencji. Głównym punktem obrad będzie przedstawienie przez Biuro Polityczne...

Spotkanie przywódców Chin i Słowacji w Pekinie

Spotkanie przywódców Chin i Słowacji w Pekinie

Drzewo przyjaźni chińsko-słowackiej ma głębokie korzenie i bujne liście – powiedział 28 lipca przewodniczący Chin, Xi Jinping, w Pekinie, w Wielkiej Hali Ludowej, podczas rozmów z prezydentem Słowacji, Petrem Pellegrinim, który przebywa z wizytą państwową w Chinach....

Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje

Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje

Administracja Donalda Trumpa rozszerza deportacje do państw trzecich, wysyłając ludzi do krajów, których nie są obywatelami i z którymi często nie mają żadnych związków. Według Amnesty International w ciągu roku do państw afrykańskich przetransportowano w ten sposób...

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Rząd zapowiedział koniec lekarskich kominów płacowych. W projekcie ustawy zostawił jednak furtkę, przez którą te same pieniądze mogą wrócić pod nazwą „koordynacji”. Projekt ustawy przewiduje podstawową stawkę nieprzekraczającą 240 zł brutto za godzinę. Przy jednym...

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...