
Donald Trump grozi zmniejszeniem liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech. Prezydent USA reaguje na wypowiedź Friedricha Merza, który stwierdził, że Stany Zjednoczone są przez Iran „upokarzane” i nie mają jasnej strategii wyjścia z wojny.
Trump napisał w Truth Social, że Stany Zjednoczone „badają i analizują możliwą redukcję wojsk w Niemczech”, a decyzja w tej sprawie ma zapaść „w najbliższym czasie”.
To kolejna odsłona sporu między Waszyngtonem a Berlinem wokół wojny z Iranem. Merz krytykuje sposób prowadzenia konfliktu przez administrację Trumpa. W ostatnich dniach mówił, że irańskie władze przeciągają rozmowy, Amerykanie wracają z negocjacji bez rezultatu, a cały konflikt coraz mocniej uderza w Europę.
Kanclerz Niemiec podkreślił, że wojna z Iranem ma bezpośredni wpływ na niemiecką gospodarkę. Wskazywał m.in. na skutki zamknięcia Cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.
Trump odpowiedział atakiem na Merza. Zarzucił mu, że „nie wie, o czym mówi” i zasugerował, że niemiecki kanclerz uważa, iż Iran może posiadać broń jądrową. To mocne przeinaczenie sensu wypowiedzi Merza. Spór dotyczy sposobu prowadzenia wojny i rozmów z Teheranem, nie zgody Berlina na irańską broń atomową.
Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul próbuje łagodzić sytuację. Tłumaczy, że wypowiedź Merza odnosiła się do zachowania Iranu w negocjacjach, a nie do osłabiania stanowiska Zachodu wobec irańskiego programu jądrowego.
Stawka jest duża, bo Niemcy pozostają najważniejszym punktem amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Według danych Defense Manpower Data Center w grudniu 2025 roku stacjonowało tam ponad 36 tys. amerykańskich żołnierzy. W Niemczech znajdują się m.in. baza Ramstein, dowództwo sił USA w Europie i Afryce oraz wojskowe zaplecze medyczne w Landstuhl.
Trump już wcześniej używał obecności wojskowej jako narzędzia nacisku na Berlin. W 2020 roku zapowiadał wycofanie części żołnierzy z Niemiec, zarzucając im zbyt niskie wydatki na obronność. Tamten plan został później zatrzymany przez administrację Joe Bidena.
Dla europejskich przywódców to sygnał ostrzegawczy. Trump uderza w Berlin po krytyce wojny z Iranem, a obecność amerykańskich żołnierzy przedstawia jako kartę przetargową. Jeśli bezpieczeństwo Europy można uzależniać od tego, czy sojusznicy powtarzają linię Waszyngtonu, to problemem nie jest już tylko spór o Iran. Problemem staje się sama przewidywalność amerykańskich gwarancji.
Merz deklaruje, że jego relacje z Trumpem pozostają dobre. Zapowiedź przeglądu wojsk mówi jednak coś innego: konflikt wokół Iranu zaczyna przenosić się na relacje w NATO i amerykańską obecność wojskową w Europie.









