Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

ekonomia społeczna – posiedzenie Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej na lata 2026–2029
Krajowy Komitet Rozwoju Ekonomii Społecznej rozpoczął prace na lata 2026–2029. W środowisku spółdzielczym wraca dyskusja o szerszej roli ekonomii społecznej. / fot. MRPiPS

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej szerzej — przez energię, cyfryzację, mieszkalnictwo, kulturę i lokalne formy współdziałania.

Krajowy Komitet Rozwoju Ekonomii Społecznej na lata 2026–2029 został powołany 15 kwietnia przez Małgorzatę Baranowską, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W jego skład weszło 65 osób. Największą grupę stanowią przedstawiciele podmiotów ekonomii społecznej, ale w Komitecie są też reprezentanci administracji, samorządów, związków spółdzielczych, Banku Gospodarstwa Krajowego, Urzędu Zamówień Publicznych, GUS, PFRON, uczelni i instytutów badawczych.

Komitet jest organem opiniodawczo-doradczym ministra właściwego do spraw zabezpieczenia społecznego. Ma opiniować dokumenty strategiczne i akty prawne, przygotowywać propozycje działań oraz przedstawiać informacje o swojej działalności. Ustawa daje mu 30 dni na przedstawienie opinii, a rozporządzenie pozwala powoływać grupy robocze.

Choć brzmi to urzędowo, Komitet może mieć wpływ na to, jak państwo będzie definiować i finansować ekonomię społeczną. Ustawa opisuje ją przede wszystkim przez działania na rzecz społeczności lokalnej, reintegrację społeczną i zawodową, miejsca pracy dla osób zagrożonych wykluczeniem oraz usługi społeczne. To właśnie dlatego postulat szerszych ram nie jest tylko sporem o język.

Spółdzielnie wchodzą do gry

Już pierwsze posiedzenie pokazało, że środowisko nie chce być zamykane w starych skojarzeniach. Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, ekonomista, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii oraz przedstawiciel nowego ruchu spółdzielczego, napisał po posiedzeniu na Facebooku, że w Komitecie znalazło się liczne grono przedstawicieli spółdzielni, które nie są w pełni zauważane przez zbyt wąsko zdefiniowane ramy ekonomii społecznej.

Wymienił m.in. spółdzielnie energetyczne, cyfrowe, podmioty działające w kulturze oraz kooperatywy spożywcze. Podkreślił też, że nowy ruch spółdzielczy jest sojusznikiem reformy wzmacniającej ekonomię społeczną. Według niego połączenie sił organizacji pozarządowych i spółdzielni może stworzyć przestrzeń współpracy, pomocy wzajemnej oraz nowych modeli działania.

Ta lista wyprowadza ekonomię społeczną poza pomoc społeczną i NGO-sy. Chodzi już nie tylko o reintegrację, lecz także o kontrolę nad zasobami — energią, mieszkaniami, danymi, usługami i produkcją. To tam rozstrzyga się, czy mieszkańcy mają być wyłącznie klientami wielkich firm albo odbiorcami decyzji państwa.

Energia, mieszkania, platformy

Spółdzielnie energetyczne mogą odpowiadać na wysokie ceny prądu i potrzebę lokalnej samowystarczalności. Kooperatywy spożywcze skracają łańcuchy dostaw i wzmacniają relacje między producentami a konsumentami. Modele wspólnego budownictwa dotykają jednego z najpoważniejszych problemów społecznych ostatnich lat. Spółdzielnie cyfrowe stawiają pytanie o własność danych, platform i narzędzi pracy w gospodarce internetowej.

W takim modelu mieszkańcy nie tylko płacą rachunki i czynsze. Mogą współdecydować o instytucjach, które je kształtują. To zasadnicza różnica między ekonomią społeczną jako kategorią administracyjną a ekonomią społeczną jako codzienną praktyką.

Nowe prezydium i zadanie na kadencję

Przewodniczącą Komitetu została Barbara Sadowska z Fundacji Pomocy Wzajemnej Barka. Podczas posiedzenia wybrano także Agatę Machnik-Pado na zastępczynię przewodniczącej oraz Andrzeja Radnieckiego na sekretarza Komitetu.

Nowe prezydium będzie prowadzić prace w czasie napięć wokół usług publicznych, rynku pracy, mieszkalnictwa, energii i rozwoju lokalnego. Każdy z tych obszarów można zostawić logice rynku albo doraźnym decyzjom państwa. Można też budować w nich instytucje oparte na współdziałaniu, stabilności i lokalnej odpowiedzialności.

Spółdzielczość nie zastępuje państwa i nie znosi rynku. Daje jednak ludziom większą kontrolę tam, gdzie potrzebne są trwałe zasoby i mechanizmy wspólnego zarządzania.

Gra o ustawienie sektora

Nowy Komitet nie będzie samodzielnie prowadził polityki państwa. Może jednak wpływać na dokumenty strategiczne, projekty ustaw, programy i zasady finansowania. Dlatego kwestia definicji szybko przechodzi w pytanie o miejsce spółdzielni w politykach publicznych.

Jeżeli ekonomia społeczna zostanie sprowadzona głównie do pomocy dla najsłabszych, pozostanie potrzebna, ale ograniczona. Jeżeli obejmie także energetykę obywatelską, platformy cyfrowe, mieszkalnictwo, kulturę i lokalną produkcję, może wejść do centrum rozmowy o polskim modelu rozwoju.

Pierwsze posiedzenie Komitetu pokazało środowisko, które chce wyjść z administracyjnej niszy. Nie chodzi już tylko o dopisanie kolejnych organizacji do ministerialnych tabel. Chodzi o to, kto będzie miał wpływ na zasoby, bez których nie da się żyć normalnie — prąd, mieszkania, usługi, dane i miejsca pracy.

Wątek wróci też poza rządowym Komitetem. Polska Sieć Ekonomii i Fabryka Pełna Życia zapowiedziały piątą edycję Kongresu Regeneracja, który odbędzie się 4–5 września 2026 roku w Dąbrowie Górniczej. W programie wydarzenia wraca pytanie, czy gospodarka ma być wyłącznie polem prywatnego zysku, czy także przestrzenią usług publicznych, współwłasności i lokalnej odporności.

Redakcja

Poprzedni

Słowenia zamiast Eurowizji pokaże filmy o Palestynie. Bojkot rośnie przez udział Izraela