Gol Pelego wciąż pamiętany

W miniony poniedziałek brazylijskie media przypomniały, że tego dnia minęła 49. rocznica zdobycia tysięcznej bramki przez króla futbolu Pelego. Dokonał tego 19 listopada 1969 roku w meczu Vasco da Gama – FC Santos.

 

Edson Arantes do Nascimento, bardziej znany pod boiskowym przydomkiem Pele, zadebiutował z zawodowym zespole FC Santos 7 września 1956 roku w wieku 15 lat. Było to w wygranym 7:1 meczu z Corinthians Santo Andre, a późniejszy król futbolu już w debiucie zaliczył pierwsze trafienie. Dwa lata później zachwycił świat swoją grą podczas mistrzostw świata w Szwecji. Pele wystąpił w 91 oficjalnych meczach reprezentacji narodowej i strzelił w nich 77 goli. Trafiał do siatki w 51 meczach, siedmiokrotnie popisując się hat-trickiem, dwanaście razy zdobywał po dwie bramki, a 32 razy jedną. Zagrał w czterech edycjach mistrzostw świata (1958, 1962, 1966 i 1970), zdobywając z Brazylią trzykrotnie mistrzostwo globu. W mundialach zaliczył 14 meczów w których zdobył 12 bramek. Piłkarz tak niebywale skuteczny w potyczkach na najwyższym poziomie, w barwach FC Santos musiał dokonywać niezwykłych strzeleckich wyczynów. I dokonywał.

49 lat temu, 19 listopada 1969 roku, ze swoim klubowym zespołem grał wyjazdowy mecz z Vasco da Gama na słynnym stadionie Maracana. Na trybunach był nadkomplet publiczności, bo Pele przed tym spotkaniem miał na koncie 999 goli i spodziewano się, że legendarny już wtedy napastnik zaliczy historyczne tysięczne trafienie. Pele bardzo się starał, ale cel osiągnął dopiero w końcówce meczu, pokonując bramkarza rywali z rzutu karnego. Brazylijski gwiazdor został pierwszym graczem w historii futbolu, który osiągnął granicę tysiąca goli. Pele zakończył karierę dopiero w 1977 roku, a do tego czasu powiększył swój strzelecki dorobek do 1363 goli.

 

MŚ Rosja 2018: Faworyci na razie zawodzą

Pierwsza kolejka spotkań w mistrzostwach świata przyniosła spektakularne wpadki największych faworytów mundialu. Broniąca tytułu reprezentacja Niemiec przegrała z Meksykiem 0:1, a Brazylia tylko zremisowała ze Szwajcarią (1:1), podobnie jak Argentyna z debiutującą w światowym czempionacie Islandią (1:1).

 

Największą sensacją pierwszej tury mundialu jest jednak bez wątpienia porażka reprezentacji Niemiec z Meksykiem (0:1). Podopieczni trenera Joachima Loewa bronią w Rosji mistrzowskiego tytułu wywalczonego w Brazylii, gdzie przeszli do historii mistrzostw świata także nieprawdopodobnym zwycięstwem na gospodarzami i murowanymi faworytami turnieju

Brazylijczykami, gromiąc ich w półfinale aż 7:1. Teraz sami zapisali niechlubną kartę w historii światowego czempionatu, bo po raz pierwszy doznali porażki w pierwszym meczu turnieju jako aktualni mistrzowie świata. W 1978 roku z Polską wywalczyli bezbramkowy remis. W dwóch pozostałych przypadkach niemiecka drużyna wychodziła z takich potyczek zwycięsko – w 1958 roku jako triumfatorzy mundialu w 1954 roku w Szwajcarii pokonali w inauguracyjnym meczu Argentynę, zaś w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych jako mistrzowi włoskiego Il Mondiale z 1990 roku wygrali z Boliwią. Po drugiej stronie Odry porażkę z Meksykiem przyjęto z niedowierzaniem, które szybko eksplodowało złośliwymi komentarzami i pretensjami o byle co.

Najboleśniej przekonał się o tym Julian Brandt, którego medialnie „zgrillował” po meczu wielonakładowy tabloid „Bild” tylko za to, że po meczu z uśmiechem pozował kibicowi do wspólnego zdjęcia. Niemieccy kibice są zaniepokojeni, bo cztery lata temu ich reprezentacja zaczęła turniej od zwycięstwa 4:0 nad Portugalią, osiem lat wcześniej w RPA od 4:0 z Australią, a 12 lat temu na mundialu w Niemczech w pierwszym meczu pokonała Kostarykę 4:2. „Nie jesteśmy do takiej sytuacji przyzwyczajeni, bo odkąd pamiętam mecze inauguracyjne wygrywaliśmy” – przyznał selekcjoner niemieckiej kadry Joachim Loew.

W Brazylii nastroje są równie napięte jak w Niemczech, ale w Kraju Kawy cała żółć za remis, który uznano za porażkę, wylała się na największego gwiazdora ekipy canarinhos Neymara. Oczekiwania wobec tego piłkarza w jego ojczyźnie są oczywiste – ma w Rosji poprowadzić drużynę narodową do zdobycia szóstego tytułu najlepszej drużyny globu. Po meczu ze Szwajcarami najdroższy piłkarz na świecie został w swoim kraju mocno skrytykowany. chociaż pokazał, że nawet w słabszej dyspozycji jest w zespole canarinhos niezastąpiony.

Ale brazylijskie media jego występ oceniły nisko, chociaż Neymar miał w meczu ze Szwajcarami cztery kluczowe podania, najwięcej spośród wszystkich graczy na boisku. Łącznie podawał trzydzieści siedem razy. Ale był też aż dziesięciokrotnie faulowany. Od 1966 roku, kiedy to podczas angielskiego mundialu Portugalczycy urządzili polowanie na kości Pelego, żaden reprezentant Brazylii nie był faulowany na mistrzostwach świata tak często.