Zmiany w siatkarskim Pucharze Świata

W porównaniu z poprzednią edycją siatkarskiego Pucharu Świata w składzie uczestników tegorocznej edycji dojdzie do czterech zmian – jednej w rywalizacji mężczyzn i trzech w rywalizacji pań.

W 2019 roku gospodarzem zmagań w Pucharze Świata kobiet i mężczyzn nadal będzie Japonia. W turnieju oprócz reprezentacji gospodarzy wystąpi aktualny mistrz świata (czyli Polska) oraz po dwie najlepsze drużyny z każdej federacji kontynentalnej, zgodnie z rankingiem obowiązującym w 2019 roku. W rywalizacji Pucharu Świata siatkarzy, który zaplanowano w dniach 1-15 października, oprócz zespołów Polski i Japonii, wystąpią jeszcze ekipy Argentyny, Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Włoch, Rosji, Iranu, Australii, Egiptu i Tunezji. W 2015 roku zamiast Brazylii grała Wenezuela.

Natomiast w zmaganiach Pucharu Świata kobiet (od 14 do 29 września) wezmą udział: Japonia (gospodarz), Serbia (mistrz świata) oraz Argentyna, Brazylia, Stany Zjednoczone, Dominikana, Chiny, Korea Południowa, Kamerun, Kenia, Rosja i Holandia. W 2015 roku w rywalizacji uczestniczyły zespoły Algierii, Kuby i Peru, a tej edycji zastąpią je ekipy Kamerun, Holandii i Brazylii. Format rywalizacji nie ulegnie zmianie i zespoły będą grały w formule „każdy z każdym”. Nagrodą za zwycięstwo w tegorocznej edycji Pucharu Świata nie będzie już, jak poprzednim razem, awans do turnieju olimpijskiego. Imprezy nie można było jednak odwołać z uwagi na podjęte wcześniej przez FIVB zobowiązania wobec sponsorów i organizatorów Pucharu Świata. W zamian za brak możliwości wywalczenia miejsca igrzyskach w Tokio FIVB poważnie zwiększyła kwotę przeznaczoną na premie dla zwycięzców zmagań w tej rywalizacji.

 

O igrzyska zagrają w Polsce

W minioną środę Międzynarodowa Federacja Siatkarska (FIVB) podała gospodarzy turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk 2020 roku w Tokio. Obie nasze siatkarskie reprezentacje, kobieca i męska, powalczą o olimpijskie paszporty na swoim terenie.

Zasady wyłaniania uczestników turnieju olimpijskiego są takie same dla drużyn kobiecych i męskich. W Tokio rywalizować będzie po 12 drużyn. Udział zapewniony mają gospodarze, czyli reprezentacja Japonii. Reszta drużyn musi walczyć o pozostałe jedenaście miejsc. Pierwszą możliwością wywalczenia olimpijskich paszportów będą turnieje interkontynentalne. Składy grup ustalono już na początku stycznia, teraz Międzynarodowa Federacja Siatkarska wygrała gospodarzy poszczególnych turniejów, z których tylko zwycięzcy uzyskają kwalifikację olimpijską.

Polski Związek Piłki Siatkowej już w grudniu ubiegłego roku zgłosił chęć organizacji turnieju siatkarzy. Konkurentami byli Francuzi, ale ostatecznie FIVB uznała, że aktualnym mistrzom świata należy się ten drobny przywilej. Na otrzymanie roli gospodarza turnieju kobiet nasza siatkarska federacja specjalnie nie liczyła, choć oczywiście o nią zabiegała, ale problemem były pieniądze, bowiem światowa federacja zażyczyła sobie od każdego z organizatorów po pół miliona euro. Po negocjacjach kwota ta została znacznie zmniejszona i to PZPS będzie gościł w Polsce zespoły grupy A – Serbię, Portoryko i Tajlandię.

Gospodarzami pozostałych turniejów męskich będą Bułgaria, Holandia, Włochy, Rosja i Chiny, a kobiecych Chiny, USA, Brazylia, Rosja i Włochy. Siatkarki będą walczyć o awans do igrzysk w dniach 2-4 sierpnia, a panowie w dniach 9-11 sierpnia. Bezpośredni awans na igrzyska w Tokio uzyskają zwycięzcy grup. Nie będzie to jedyna szansa na na zdobycie olimpijskich przepustek. W styczniu 2020 roku odbędą się dodatkowe, kontynentalne turnieje kwalifikacyjne, których lista uczestników zostanie ustalona na podstawie pozycji w rankingu CEV po mistrzostwach Europy.

 

Liga Narodów w Spodku

Na przełomie maja i czerwca do Katowic i Opola przyjadą czołowe siatkarskie reprezentacje, aby walczyć o punkty w Lidze Narodów. Szczególnie ciekawie zapowiada się turniej mężczyzn, w którym zagrają wszyscy medaliści MŚ 2018.

Liga Narodów to nowe rozgrywki w siatkarskim kalendarzu. Pierwsza edycja odbyła się w ubiegłym roku, zastępując Ligę Światową mężczyzn i World Grand Prix kobiet. Rywalizację siatkarzy wygrali Rosjanie, a biało-czerwoni zajęli piąte miejsce. Zmagania siatkarek wygrały Amerykanki, zaś Polki wywalczyły dziewiątą lokatę. Tegoroczna edycja nie będzie różniła się od ubiegłorocznej. Szesnaście zespołów zostanie podzielonych na dwie grupy – uczestników stałych i pretendentów, zagrożonych spadkiem do rozgrywek FIVB Challenger Cup. Zespoły będą rywalizować w pięciu turniejach systemem każdy z każdym, a pięć najlepszych ekip w klasyfikacji generalnej oraz gospodarz turnieju zagrają w Final Six.

W tym roku nasze reprezentacyjne zespoły zainaugurują rozgrywki na własnym terenie. Panie w dniach 21-23 maja rywalizować będą w Opolu, gdzie zmierzą się kolejno z wicemistrzyniami świata Włoszkami, Niemkami i reprezentacją Tajlandii. Dla Polek będzie to okazja, żeby sprawdzić siłę rywalek. Z Włoszkami zmierzą się podczas wrześniowych mistrzostw Europy, zaś z Tajlandią w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich.

Ciekawie zapowiada się też turniej siatkarzy. Zespół Vitala Heynena w katowickim Spodku zagra z Brazylią, Stanami Zjednoczonymi i Australią, dojdzie zatem do powtórki finałów ubiegłorocznych mistrzostw świata, bo Polska, USA i Brazylia to medaliści ostatniego światowego czempionatu. Amerykanie spróbują zrewanżować się Polakom za porażkę 2:3 w półfinale, a Brazylijczycy za 0:3 w finale. Turniej w spodu odbędzie się od 31 maja do 2 czerwca.

 

Heynen już powołał Leona

Selekcjoner naszej kadry siatkarzy Vital Heynen ogłosił, że Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon dołączy do biało-czerwonych jak tylko skończy się jego karencja, czyli od 24 lipca tego roku.

Heynen wyjawił swój zamiar w programie „Wilkowicz Sam na Sam”. Trener naszej kadry nie ukrywał, że decyzja w tej sprawie już zapadła. „Zacząłem wprowadzać Wilfredo do drużyny. Rozmawiałem z zawodnikami, oni wiedzą, że go potrzebujemy. Nie ma w zespole nikogo, kto by się w tej kwestii wahał. Oni wiedzą, że Leon im pomoże. On nie zachowuje się jak gwiazda. Był z nami kilka dni i nie tylko ja, ale i cały zespół byliśmy zaskoczeni tym, jak łatwo się dostosował, jak skromnie się zachowywał i ciężko pracował. To były tylko trzy dni, ale one pokazały, jakim jest człowiekiem” – chwalił kubańskiego siatkarza belgijski szkoleniowiec.

W naszym siatkarskim środowisku nie wszystkim jednak podoba się pomysł wcielania do reprezentacji naturalizowanego Kubańczyka. Nie brakuje opinii, że Leon nie jest w drużynie mistrzów świata niezbędny, a jego powołanie może wpłynąć negatywnie na rozwój młodych zawodników.

Heynen przekonuje jednak, że jego decyzja jest dobrze przemyślana i w dłuższej perspektywie przyniesie polskiej siatkówce korzyści. „Być może na początku ktoś przez niego będzie grał mniej, ale już w 2021 roku, gdy nastąpi naturalna po igrzyskach w Tokio zmiana pokoleniowa, może znaleźć się na boisku obok Leona. Moi gracze są bystrzy i wiedzą, że czasami trzeba się poświęcić, żeby później wygrać” – twierdzi Heynen. Termin karencji nałożonej przez FIVB na Leona wygasa 24 lipca, będzie zatem mógł zagrać dla Polski już w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich. Polacy o przepustkę do Tokio powalczą z Francją, Słowenią i Tunezją.

 

Nasi siatkarze o igrzyska zagrają z Francją, Słowenią i Tunezją

Nasza reprezentacja siatkarzy w rankingu FIVB znalazła się na 4. miejscu. Mistrzów świata na światowej liście wyprzedziły Brazylia, USA i Włochy.

 

Przy ustalaniu nowego rankingu FIVB liczyły się wyniki osiągnięte w ostatnich igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata oraz kwalifikacjach do mistrzostw świata, a także lokata zajęta w ostatnim Pucharze Świata i Lidze Światowej w 2017 roku. Sklasyfikowanie na czwartej pozycji sprawia, że nasi siatkarze w turnieju interkontynentalnym zagrają w jednej grupie z dziewiątym, szesnastym i dwudziestym pierwszym zespołem w rankingu. I tak rywalami reprezentacji Polski będą Francja, Słowenia i Tunezja. Prawo do gry o olimpijskie medale w Tokio uzyskają jedynie zwycięzcy sześciu turniejów interkontynentalnych. Drugą i ostatnią szansą na olimpijski awans będą turnieje kontynentalne w 2020 roku.

 

Grupy kwalifikacyjne do IO 2020

Grupa A: Brazylia, Egipt, Bułgaria, Korea Płd./Portoryko;
Grupa B: USA, Belgia, Holandia, Korea Płd./Portoryko;
Grupa C: Włochy, Serbia, Australia, Kamerun;
Grupa D: Polska, Francja, Słowenia, Tunezja;
Grupa E: Rosja, Iran, Kuba, Meksyk;
Grupa F: Kanada, Argentyna, Finlandia, Chiny.
Korea Południowa i Portoryko zajmują ex aequo 24. miejsce, decyzję o ich przydziale do grup podejmie FIVB.

 

Poświęcą pół miliona dolarów

Polski Związek Piłki Siatkowej zabiega o organizację turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio, chociaż za ten przywilej FIVB winszuje sobie pół miliona dolarów. Ale dla siatkarskich działaczy olimpijski awans to w tej chwili priorytet.

 

Siatkarze zagrają o awans do turnieju olimpijskiego w dniach 9-11 sierpnia przyszłego roku. W pierwszej fazie kwalifikacji w turnieju interkontynentalnym trafią do grupy czterozespołowej, z której olimpijskie przepustki otrzyma wyłącznie zwycięzca. Stąd starania PZPS żeby nasz zespół był gospodarzem takiego turnieju, bo przy wsparciu swoich kibiców biało-czerwoni będą mieli większe szanse na zwycięstwo w grupie. Na razie jeszcze nie wiadomo z kim Polacy zagrają o prawo gry w Tokio. Rywali poznają dopiero po ogłoszeniu nowego rankingu FIVB. Z całą pewnością jednak jeden z rywali to będzie zespół z górnej półki. Jeśli nasi siatkarze nie uzyskają awansu za pierwszym podejściem, wówczas w styczniu 2020 roku będą musieli powalczyć o awans na igrzyska w turnieju ostatniej szansy. Miejmy jednak nadzieję, że wzmocnieni genialnym kubańskim siatkarzem Wilfredo Leonem załatwią sprawę już w sierpniu przyszłego roku.

Znacznie gorzej wyglądają perspektywy zakwalifikowania się na igrzyska reprezentacji kobiecej. Słabe wyniki w ostatnich latach doprowadziły do dużego spadku biało-czerwonych w światowym rankingu, przez co może się okazać, że po ogłoszeniu najnowszego notowania rankingu FIVB nasz zespół nie zostanie dopuszczony do pierwszej fazy kwalifikacji olimpijskich. Być może dostaną szansę występu w turnieju ostatniej szansy w styczniu 2020 roku, ale warunkiem jest zajęcie wysokiego miejsca w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Jeśli jednak Polki uzyskają prawo gry w kwalifikacjach, PZPS także wystąpi o organizację takiego turnieju w Polsce.

 

Wilfredo Leon zagra w kwalifikacjach olimpijskich

Wilfredo Leon będzie mógł wziąć udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio. Wyznaczono już jego termin – odbędzie się w dniach 9 – 11 sierpnia 2019 roku.

 

Panie o prawo gry na igrzyskach olimpijskich w Tokio powalczą od 2 do 4 sierpnia, natomiast panowie tydzień później, w dniach 9-11 sierpnia. A to oznacza, że w naszej reprezentacji będzie mógł już zagrać Kubańczyk Wilfredo Leon, któremu z końcem lipca skończy się okres karencji po zmianie barwa narodowych. To świetna wiadomość, bo ten znakomity siatkarz imponuje fantastyczną formą i jego obecność w polskiej kadrze będzie ogromnym wzmocnieniem. Leon po czterech latach obfitujących w sukcesy występów w rosyjskim Zenicie Kazań latem tego roku zmienił klubowe barwy i przeniósł się do włoskiej Serie A. Jego nowy zespół, Sir Safety Perugia, w którym jest kluczowym graczem, na razie jest niepokonany. W hitowym meczu 7. kolejki Serie A pokonał Azimut Modenę z Bartoszem Bednorzem w składzie 3:1 i umocnił się na prowadzeniu. Leon zdobył 25 punktów, kończąc 69 procent swoich akcji w ofensywie.

Biało-czerwoni na pewno zagrają w sierpniu o kwalifikację, a PZPS na dodatek stara się o rolę gospodarza jednego z sześciu turniejów. Bardziej skomplikowana jest natomiast sytuacja naszej kobiecej reprezentacji, bo podopieczne Jacka Nawrockiego muszą poczekać na ogłoszenie nowego rankingu FIVB. W 2019 roku zostanie rozegranych sześć turniejów interkontynentalnych, w których udział wezmą 24 najlepsze ekipy według rankingu FIVB, którego najnowsze notowanie ukaże się w styczniu 2019 roku. Zostaną one przydzielone do sześciu grup, z których do turnieju olimpijskiego awansują zwycięzcy.
Drugą i ostatnią szansą na wywalczenie przepustki do turnieju w Tokio będą turnieje kontynentalne, które odbędą się w 2020 roku.

 

 

Siatkarskie mistrzostwa świata: Pora na Iran i Bułgarię

Polscy siatkarze na razie są niepokonani w mistrzostwach świata. Po zwycięstwach z Kubą, Portoryko i Finlandią biało-czerwoni obronili pozycję lidera grupy D. Przed meczami z Iranem i Bułgarią nasz zespół zapewnili już sobie awans do kolejnej fazy mistrzostw.

 

W trzecim meczu na mistrzostwach, z Finlandią, polscy siatkarze znów zadumali się w jednym secie i podobnie jak we wcześniejszym starciu z Kubą, przegrali. Ostatecznie biało-czerwoni pokonali Finów 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15), ale ich nagła zapaść w drugiej partii była trochę irytująca. Na szczęście wkurzyła też samych zawodników, bo w dwóch kolejnych setach grali już jak natchnieni i wygrali je bezdyskusyjnie. Na szczególną pochwałę zasłużyli świetną grą w ataku, osiągając aż 93 procent skuteczności. Nasza reprezentacja z kompletem punktów prowadzi w grupie D. Jej kolejnym rywalem będzie w poniedziałek 17 czerwca Iran i będzie to mecz o pierwsze miejsce w grupie.

W piątek Rosjanie bez najmniejszych problemów wygrali z Tunezją 3:0 (25:19; 25:6, 25:19). Nikt w historii siatkarskich mistrzostw świata nie wygrał seta przewagą 19 punktów. Ostatni rekord został pobity w Krakowie, gdy cztery lata temu Stany Zjednoczone wygrały z Portoryko seta w stosunku 25:8. Wygrana z Tunezją była dla Rosji drugim zwycięstwem z rzędu. Wcześniej gładko pokonali Australijczyków i byli liderami grupy C. Ale w sobotę nas ich drodze stanęła ekipa Stanów Zjednoczonych, podobnie jak rosyjska uważana za jednego z największych faworytów mistrzostw. Trenerzy obu zespołów wystawili do gry najsilniejsze składy, ale Amerykanie tego dnia byli lepiej dysponowani i wygrali 3:1 (25:23, 20:25, 25:23, 25:20). Po tej porażce Rosjanie spadli na trzecie miejsce za USA i Serbię, do których tracą teraz jeden punkt.

Największą sensację w miniony weekend sprawili jednak siatkarze Holandii, którzy pokonali 3:1 (21:25, 25:20, 25:20, 25:21) drużynę Brazylii, aktualnego mistrza olimpijskiego. Canarinhos w niczym nie przypominali zespołu, który niedawno pewnie pokonał Francję. Kolejne nieudane zagrania tylko pogłębiały ich frustrację, którą próbowali wyładowywać na rywalach. Podczas przerwy technicznej interweniować musiał arbiter, który wezwał do siebie kapitanów obu ekip, aby nieco ostudzili rozpalone głowy kolegów. Holendrzy do końca grali doskonale w obronie. Nie pomogły kolejne zmiany dokonywane przez trenera Brazylijczyków Renana Dal Zotto. Brazylia w grupie B spadła na czwarte miejsce za Kanadę, Francję i Holandię.

Kanadyjczykom pierwsze miejsce i pewny awans do następnej fazy mistrzostw zapewniali sobie wygraną z Chinami 3:1. Ich trener Stephane Antiga okazał się lepszy od swojego konkurenta Raula Lozano. Było to starcie dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski. Antiga zdobył z biało-czerwonymi złoto w 2014 roku, a Lozano srebro w 2006 roku.

 

Obiecujące testy formy siatkarzy przed MŚ 2018

Nasz siatkarska reprezentacja przed wylotem na mistrzostwa świata rozegrała w Szczecinie dwa sparingowe mecze z zespołem Belgii. Biało-czerwoni wygrali oba spotkania po 3:1 i zaprezentowali obiecująca formę.

 

Po raz ostatni reprezentacja Polski siatkarzy grała w Szczecinie 20 lat temu. To szczęśliwe miasto dla biało-czerwonych, bo przed potyczkami z Belgią rozegrali tu sześć meczów i tylko jeden z nich przegrali – w 1979 roku z Japonią. Teraz ich bilans będzie jeszcze lepszy, bo po dwóch efektownych zwycięstwach nad belgijską drużyną aktualny bilans występów naszej siatkarskiej reprezentacji w Szczecinie wynosi 8-1. Jeszcze lepiej prezentują się statystyki ostatnich przed mistrzostwami świata spotkań kontrolnych. Podopieczni Vitala Heynena rozprawili się dwukrotnie z Kameruńczykami, następnie wygrali trzy mecze w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, kolejno z Kanadą, Francją i Rosją, a teraz rozprawili się z mocną ekipą Belgii, której trenerem jest były selekcjoner biało-czerwonych Andrea Anastasi.
Oba mecze w wypełnionej niemal do ostatniego miejsca szczecińskiej Neto Arenie były do siebie podobne. Nasi siatkarze zaczynali z impetem, ale po jednym lub dwóch wygranych setach przytrafiały im się krótkie przestoje, które rywale skrzętnie wykorzystywali. Po reprymendzie od trenera Vitala Heynena biało-czerwoni szybko jednak wracali na zwycięską ściekę. Ostatecznie pokonali Belgów dwukrotnie po 3:1 (25:23, 25:16, 20:25 i 25:22, a w drugim spotkaniu 25:21, 25:27, 25:14 i 25:18). „Mamy teraz dwa dni wolnego, złapiemy trochę świeżości i będzie jeszcze lepiej” – zapewniał Artur Szalpuk.
Polacy mistrzostwa świata zaczną 12 września od meczu z Kubańczykami. W grupie D zmierzą się jeszcze Bułgarią, Finlandią, Iranem i Portoryko.

 

Wszyscy szlifują formę przed mistrzostwami świata

Kadra naszych siatkarzy rozpoczęła ostatni etap przygotowań do mistrzostw świata. We wtorek i środę nasi siatkarze zagrają towarzysko z Belgią w Szczecinie, a potem odlecą do Bułgarii. Rywale biało-czerwonych też nie próżnują.

 

Po środowym meczu z Belgami trener biało-czerwonych Vital Heynen zaplanował swoim podopiecznym dwudniowy urlop. Potem kadra zbierze się ponownie i poleci do Bułgarii. Polacy pierwszy mecz w mistrzostwach świata rozegrają 12 sierpnia w Warnie (początek godz. 19:30), a ich rywalami będą Kubańczycy. Dopiero w bezpośredniej konfrontacji wyjdzie na jaw, które zespoły będą w tym turnieju naprawdę mocne. Na razie biało-czerwoni mogą się z nimi porównywać korespondencyjnie.

Grupowi rywale Polaków też nie próżnowali. Irańczycy w sobotę wygrali igrzyska azjatyckie, pokonując w finale Koreę Południową 3:0 (25:17, 25:22, 25:21). W tym tygodniu zespół prowadzony przez trenera Igora Kolakovicia przemieścił się już do Europy. Wdniach 6-8 września weźmie udział w turnieju towarzyskim w Ljubljanie, z udziałem ekip Słowenii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Natomiast zespół Finlandii w miniony weekend rozegrał dwa mecze towarzyskie z drużyną Japonii, prowadzoną przez znanego w Polsce Philippe’a Blaina, byłego asystenta selekcjonera naszej mistrzowskiej ekipy z 2014 roku Stephane’a Antigi. Pierwsze spotkanie Finowie wygrali 3:2, ale drugie przegrali gładko 0:3. W poniedziałek mecz kontrolny rozegrali też Bułgarzy. Współgospodarze (z Włochami) tegorocznego światowego czempionatu gładko pokonali w Warnie Egipt 3:0 (25:18, 26:24, 25:19). Trener Płamen Konstantinow i jego zespół swój pierwszy mecz w mistrzostwach rozegrają w niedzielę z Finlandią. Równolegle turniej zainaugurują w Rzymie Włosi, którzy w minioną niedzielę wygrali sparing z Chinami 3:0 (25:20, 25:17, 25:17) i bez obaw czekają na swój pierwszy mecz w turnieju, z Japończykami.

Co ciekawe, po niedzielnej (9 września) inauguracji mistrzostw świata w turnieju nastąpi dwudniowa przerwa, a reszta ekip stanie do walki dopiero w środę 12 września. Wówczas na dobre ruszą zmagania we Florencji (grupa A), Bari (grupa C), Ruse (grupa B) i Warnie (grupa D). Najciekawiej na początek zapowiada się starcie Amerykanów z Serbami, czyli dwóch ekip, które bardzo słabo wypadły na poprzednich mistrzostwach w Polsce. Serbowie w weekend mierzyli się w Paryżu z Francją, gospodarze radzić sobie musieli bez kontuzjowanych Earvina N’Gapetha oraz Thibauta Rossarda, ale wygrali starcie 3:2 (26:28, 25:27, 25:19, 25:13, 15:12).

Na początku tego tygodnia z Bułgarii i Włoch nadeszła dobra wiadomość dla naszej reprezentacji. Gospodarze mistrzostw świata zmienili przepis, że w kadrze meczowej może być tylko 12 zawodników. Ostatecznie po naciskiem trenerów większości drużyn zgodzono się, aby na parkiecie mogły przebywać pełne 14-osobowe składy.