Siatkarze grają o milion dolarów

Trener siatkarskiej reprezentacji Polski Vital Heynen w Final Six Ligi Narodów nie wystawił najmocniejszego składu. Do Chicago poleciała kadra złożona z zawodników, którzy walczyli w dwóch ostatnich turniejach fazy interkontynentalnej w Mediolanie i Lipsku.

Takie rozwiązanie belgijski szkoleniowiec awizował już wcześniej, lecz z ogłoszeniem decyzji wstrzymywał się aż do wtorku, chociaż powód rozdziału kadry na dwie grupy jest znany od dawna. Dla biało-czerwonych ważniejsze są w tej chwili przygotowania do olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego, który w dniach 9-11 sierpnia zostanie rozegrany w Gdańsku, a oprócz naszej drużyny zagrają w nim jeszcze Francuzi, Słoweńcy i Tunezyjczycy. Do tej imprezy na zgrupowaniu w Zakopanem przygotowuje się grupa kilkunastu zawodników, wśród których jest też Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon.

Dlatego trener Heynen do Stanów Zjednoczonych nie poleciał z zawodnikami wyznaczonymi do gry w Final Six. Ma się tam pojawić dopiero w środę, dosłownie tuż przed pierwszym grupowym meczem biało-czerwonych z Brazylią. O ile rzecz jasna nie staną mu na przeszkodzie jakieś kłopoty komunikacyjne, typu opóźnienie czy wręcz odwołanie lotu. W takim przypadku polski zespół ma poprowadzić powołany w trybie pilnym na asystenta Heynena Jakub Bednaruk, na co dzień szkoleniowiec klubowej drużyny MKS Będzin.

Tak na marginesie – on też, podobnie jak inni asystenci Belga, Mieszko Gogol i Sebastian Pawlik, byli swego czasu konkurentami Heynena w konkursie na posadę trenera reprezentacji Polski. Belgijski selekcjoner biało-czerwonych wpadnie do Chicago jak po ogień, bo na jego obecność w Final Six, nawet symboliczną, naciskały władze PZPS. Chodziło o to, żeby FIVB nie odniosło wrażenie, że Polacy całkowicie lekceważą Ligę Narodów, a przy okazji zrobiono ukłon pod adresem chicagowskiej Polonii. Belgijski szkoleniowiec jednak jak wieść niesie nie zamierza siedzieć tam do końca imprezy, tylko planuje wrócić do Polski już po fazie grupowej. Gdyby nasz zespół jednak przebił się do półfinału, to być może zmieni zdanie i zostanie do końca, ale całkiem możliwym scenariuszem jest przekazanie obowiązków Bednarukowi.

Nasi siatkarze w środę zmierzą się Brazylijczykami, a w piątek z Irańczykami. W drugiej grupie rywalizować będą Amerykanie, Francuzi oraz Rosjanie. Do półfinału awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy. Faworytami są gospodarze turnieju Amerykanie, bo inne ekipy postąpiły podobnie jak Polacy i nie przysłały do Chicago wszystkich swoich najlepszych graczy. Niespodzianek wykluczyć jednak nie można, bo na stole leży całkiem spora walizka pieniędzy do wygrania. Łączna pula nagród wynosi 2,1 mln dolarów amerykańskich, z czego zwycięzca zgarnie okrągły milion. Dla zdobywcy drugiego miejsca FIVB przeznaczyła pół miliona dolarów, za dla trzeciej drużyny 300 tysięcy dolarów. Dla trzech pozostałych zespołów w stawce pozostanie do podziału 300 tysięcy, czyli średnio po sto. Opłaca się zatem powalczyć o jak najlepsze miejsce w turnieju.

Kadra Polski na Final Six w Chicago
Rozgrywający: Marcin Janusz, Marcin Komenda. Atakujący: Bartłomiej Bołądź, Łukasz Kaczmarek, Maciej Muzaj. Środkowi: Norbert Huber, Karol Kłos, Andrzej Wrona. Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Tomasz Fornal. Libero: Jędrzej Gruszczyński, Jakub Popiwczak.

Terminarz Final Six Ligi Narodów siatkarzy 2019: (godziny wg czasu polskiego)

10 lipca, środa, 23:30 Polska – Brazylia. 11 lipca, czwartek 2:30 USA – Francja. 12 lipca, piątek, 0:00 Polska – Iran; 3:00 Rosja – Francja. 13 lipca, sobota, 0:00 Brazylia – Iran; 3:00 USA – Rosja. 14 lipca, niedziela, 0:00 1. półfinał (1A vs 2B); 3:00 2. półfinał (1B vs 2A). 22:00 mecz o 3. miejsce. 15 lipca, poniedziałek, 1:00 mecz o 1. miejsce

 

Kogo Heynen pośle do Chicago?

Polscy siatkarze w ostatniej kolejce Ligi Narodów zapewnili sobie awans do Final Six. Wygląda jednak na to, że w turnieju finałowym w Chicago biało-czerwoni zagrają bez swoich najlepszych zawodników. W tym sezonie dla reprezentacji Polski ważniejszy jest turniej eliminacyjny do igrzysk w Tokio.

Nic nie jest jeszcze przesądzone, bo selekcjoner naszej siatkarskiej kadry Vital Heynen wciąż się nad tym zastanawia, lecz wiele wskazuje, iż w turnieju finałowym Ligi Narodów, który w dniach 10–14 lipca odbędzie się w Chicago, reprezentacja Polski zagra prawdopodobnie bez swoich największych gwiazd – Michała Kubiaka, Fabiana Drzyzgi, Mateusza Bieńka, Jakuba Kochanowskiego, Artura Szalpuka czy Pawła Zatorskiego. Belgijski szkoleniowiec biało-czerwonych prawdopodobnie nie zabierze za ocean tych zawodników, bo chce żeby w tym czasie spokojnie w Spale i Zakopanem budowali formę na sierpniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio. A do meczów w Chicago wystawi zespół z niewielkimi korektami złożony z graczy, którzy zagrali z powodzeniem w ostatnim turnieju w Lipsku.

Na oficjalne ogłoszenie składu na Final Six trzeba poczekać. „Muszę przemyśleć kilka spraw, a potem poinformować o swoich wyborach zawodników i Polski Związek Piłki Siatkowej” – zapowiedział Heynen po ostatnim spotkaniu w Lipsku. Ze sztabu szkoleniowego biało-czerwonych dobiegają jednak wieści, że Belg zamierza trzymać się zasad, które wprowadził w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów, gdy na każdy turniej wysyłał inny skład kadry. Tylko w pierwszej imprezie, w katowickim Spodku, wystawił reprezentację z dwunastoma mistrzami świata w składzie. Potem dawał szansę wszystkim zawodnikom z szerokiej kadry. Sprawdził dzięki temu formę i przydatność aż 26 graczy, ustanawiając tym swoisty rekord świata.

To, co wyprawia w tych rozgrywkach Heynen, wykracza poza znaną w tym sporcie praktykę. Najważniejsze jest jednak to, że belgijski szkoleniowiec testując z tak dobrym skutkiem tak wielu graczy pokazał, że reprezentacja Polski ma najlepsze rezerwy na świecie. Podobną politykę kadrową zastosowali też Włosi i Serbowie, ale ich zespoły do Final Six jednak nie zdołały się zakwalifikować. Nie wygląd więc na to, że nasza reprezentacja pojedzie na turniej Final Six w najmocniejszym zestawieniu, co jednak nie oznacza, że nie powalczy w Chicago o trzeci medal w historii tych rozgrywek, nie mówiąc o sporej premii. Triumfator imprezy zgarnie milion euro, finalista pół miliona, jest zatem o co grać. Ale eksperymentalnym składzie, nawet ze zwycięskich turniejów w Mediolanie i Lipsku, biało-czerwonym może być trudno o nawiązanie walki z zespołami Brazylii i Iranu, bo z nimi trafili w pierwszej fazie turnieju do grupy B.

Wypada przypomnieć, że rywalami Polaków będą dwa najlepsze ekipy w fazie interkontynentalnej. Z Brazylijczykami nasi siatkarze przegrali 1:3, zaś z Irańczykami 2:3. W grupie A zagrają natomiast gospodarze finałowej imprezy Amerykanie oraz Francuzi i Rosjanie. Do półfinałów rozgrywek awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy.

Inna sprawa, że Heynen może nie mieć wyboru, bo nasi najlepsi siatkarze ostatnio nie trenowali zbyt intensywnie, a zatem wątpliwe by byli w lepszej formie od tych, którzy ostatnio walczyli w Mediolanie i Lipsku. Wybranie składu na turniej finałowy to spore wyzwanie także ze względu na napięty terminarz. W poniedziałek w podróż do Mediolanu wyruszył zespół, który będzie reprezentował Polskę na Uniwersjadzie. W jego składzie jest trzech zawodników zgłoszonych do Ligi Narodów –Piotr Łukasik, Michał Filipiak i Jędrzej Gruszczyński.

Terminarz Final Six Ligi Narodów 2019:
Grupa A
10 lipca: USA – Francja
11 lipca: Francja – Rosja
12 lipca: USA – Rosja
Grupa B
10 lipca: Polska – Brazylia
11 lipca: Polska – Iran
12 lipca: Brazylia – Iran

 

Nasi siatkarze jednak zagrają w Chicago

Reprezentacja Polski siatkarzy zakwalifikowała się zagrają do turnieju finałowego Ligi Narodów, który w dniach 10-14 lipca zostanie rozegrany w Chicago. Biało-czerwoni w ostatniej serii gier wyprzedzili w tabeli ekipę Włoch i awansowali do Final Six na piątym miejscu, za zespołami Iranu, Rosji, Brazylii i Francji. Drużyna gospodarzy miała miejsce wcześniej zagwarantowane.

Liga Narodów nie jest w tym sezonie najważniejszym celem w kalendarzu gier naszej reprezentacji. Priorytet ma sierpniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio. Biało-czerwoni będą gospodarzami zaplanowanych w dniach 9-11 sierpnia zmagań w Gdańsku z udziałem ekip Francji, Tunezji i Słowenii. Awans uzyska jedynie zwycięzca. Drugą pod względem ważności imprezą dla naszych siatkarzy będą wrześniowe mistrzostwa Europy, których gospodarzami będą aż cztery kraje: Francja, która została przypisana do grupy A, Belgia (grupa B), Słowenia (grupa C) i Holandia (grupa D). Ich zespoły zostały rozstawione, a następnie do nich dolosowano kolejne kraje. Biało-czerwoni trafili do grupy D z Holandią, Czechami, Estonią, Ukrainą i Czarnogórą.

Poprzednie mistrzostwa Europy, rozegrane w Polsce w 2017 roku, nasz zespół zakończył w barażach po fazie grupowej, odpadając nieoczekiwanie po porażce ze Słowenią, ale rok później już pod wodzą trenera Vitala Heynena zdobył po raz drugi z rzędu mistrzostwo świata. Podrażniona ambicja mobilizuje biało-czerwonych do sukcesu także w europejskim czempionacie.
W tym kontekście wywalczenie miejsca w Final Six jest dla sztabu szkoleniowego naszej reprezentacji pewnym kłopotem, bowiem konieczność wyprawy za ocean na zaplanowany w dniach 10-14 lipca turniej w Chicago komplikuje plan przygotowań do wspomnianych wyżej dwóch najważniejszych imprez. Pewnie dlatego trener Vital Heynen był do końca fazy zasadniczej Ligi Narodów konsekwentny w rotowaniu składem na poszczególne turnieje. Na ostatni, w Lipsku, chociaż ważyły się na nim losy awansu naszej reprezentacji do finału rozgrywek, nie wystawił najmocniejszej ekipy. Dwunastu najlepszych i sprawdzonych już we wcześniejszych bojach siatkarzy w tym czasie trenowało w Spale.

Mimo to w Lipsku nasza ekipa nie zawiodła oczekiwań. Najpierw w piątek pokonała 3:1 Japonię, a dzień później, również 3:1, zespół Niemiec. W tym samym czasie rywalizujący po drugiej stronie oceanu drużyna Italii zaliczyła w stolicy Brazylii dwie porażki – w piątek uległa 1:3 Kanadzie, a w sobotę przegrała 1:3 z Francją. I ta druga porażka rozstrzygnęła definitywnie kwestię obsady miejsc w Final Six, bo swoim zwycięstwem Francuzi za jednym zamachem zapewnili sobie czwartą lokatę, a Polakom piątą. Rozegrane w niedzielę ostatnie spotkania w fazie zasadniczej (Polski z najsłabszą w stawce Portugalią oraz Włochów z Brazylią) nie miały już żadnego znaczenia. W Chicago do gospodarzy Final Six Amerykanów dołączą zespoły Brazylii, Iranu i Rosji oraz Francja i Polska.

Dla organizatorów turnieju obecność reprezentacji Polski ma dużą wartość, bo liczą, że przynajmniej na jej meczach trybuny mogącej pomieścić 9,5 tysiąca widzów hali Credit Union 1 Arena wypełnią się po brzegi. Ciekawe czy trener Heynen też pójdzie im na rękę i pośle do Chicago najmocniejsza ekipę…

 

Polacy wciąż walczą o Final Six

Przed ostatnią serią turniejów w Lidze Narodów reprezentacja Polski siatkarzy zajmuje w tabeli szóste miejsce. Nie jest to jednak lokata dająca miejsce w kończącym zmagania Final Six, bo w gronie sześciu finalistów musi się znaleźć miejsce dla gospodarzy – ekipy USA. Ale biało-czerwoni wciąż mają szansę zagrać w Chicago.

W najbliższy weekend nasi siatkarze zagrają w turnieju w Lipsku, a ich rywalami będą zespoły Niemiec, Japonii i Portugalii. Przy ustalaniu kolejności w turniejach FIVB głównym kryterium jest liczba zwycięstw, a dopiero potem zdobyte punkty. Dlatego wyszarpane przez biało-czerwonych w tie-breakach trzy zwycięstwa w Mediolanie są takie cenne, zwłaszcza z ekipą Włoch, bo to z tym zespołem podopieczni Vitala Heyena w najbliższy weekend stoczą korespondencyjny bój o miejsce w Final Six.

Po 12 meczach rozegranych w czterech turniejach reprezentacja Polski jest w tabeli na szóstym miejscu z dorobkiem ośmiu zwycięstw i czterech porażek, 21 punktów i bilansem setów 29:23. Prowadząca w zestawieniu Brazylia 11 zwycięstw i jedną porażkę, 30 pkt i w setach 35:13. Drugi Iran też ma na koncie 11 wygranych i jedna porażkę, 30 punktów, ale gorszy bilans setów – 32:11. Trzecia w tabeli ekipa Francji ma bilans meczów 9-3, setów 31:14, a punktów 28. Czwarta Rosja także ma 9 zwycięstw i trzy porażki, ale punktów ma 26, a bilans setów 28:15. Te cztery zespoły są raczej poza zasięgiem biało-czerwonych, ale zajmujący piąta lokatę Włosi już nie.

„Squadra Azzurra” ma tyle samo zwycięstw i porażek co Polska (8-4), ale lepszy bilans setów (28:16 do 29:23) i więcej punktów (25 do 21). Ale ponieważ przy ustaleniu miejsca pierwszeństwo ma liczba zwycięstw, to wszystko jeszcze jest w tej rozgrywce możliwe. To tłumaczy zaciekłość, z jaką nasi siatkarze, ale także włoscy, walczyli w niedzielę w Mediolanie w bezpośrednim starciu. Jej najlepszą miarą jest przebieg piątego seta, wygranego przez biało-czerwonych w tie-breaku 25-23. Gdyby Polacy przegrali z zespołem trenera Gianlorenzo Blenginiego, prawie na pewno zamknęliby sobie drogę do Final Six. A tak mimo straty trzech punktów do Włochów wciąż mogą ich jeszcze wyprzedzić.

Ale żeby tak się stało, kadra pod wodzą Vitala Heynena musi spełnić jeden podstawowy warunek: wygranie większej liczby spotkań niż Włosi w ostatnim tygodniu Ligi Narodów. Przypomnijmy, że nasi siatkarze polecą do Lipska, gdzie zmierzą z gospodarzami turnieju (14. miejsce w tabeli Ligi, bilans 2-10), Japonią (10. miejsce, 5-7) i Portugalią (15. miejsce, 2-10). Natomiast Włosi rozegrają turniej w Brasilii, gdzie poza gospodarzami, prowadzącymi w klasyfikacji LN z 30 punktami na koncie, czekają na nich Francuzi (3. miejsce, 9-3) i Kanadyjczycy (8. miejsce, 7-5). Nie trzeba chyba wyjaśniać, która z drużyn ma łatwiejszy terminarz spotkań.

Wyprzedzenie Rosjan, którzy grają za tydzień (28-30 czerwca) w Brisbane z Argentyną, Chinami i Australią, jest właściwie niemożliwe, ale w przypadku Włochów nawet cztery punkty straty nie są większa przeszkodą. Teoretycznie nawet dwa wygrane mecze dają Polakom prawo gry o zwycięstwo w całej Lidze Światowej, ale do tego potrzebne są porażki Włochów w Brasilii.

 

Przećwiczyli grę w tie-breaku

Reprezentacja Polski siatkarzy nie traktuje tegorocznej edycji Ligi Narodów priorytetowo, ale to nie znaczy, że trener Vital Heynen te rozgrywki odpuszcza. Wygląda jednak na to, że traktuje je jak serię gier kontrolnych, w których sprawdza formę poszczególnych zawodników i ich odporność na stres.

Po dwóch egzotycznych wyjazdach do Chin i Iranu, biało-czerwoni wrócili na Stary Kontynent i w czwartej kolejce spotkań zagrali w turnieju w Mediolanie, w którym zmierzyli się kolejno z Argentyną, Serbią i Włochami. Dwa pierwsze mecze Polacy wygrali po tie-breakach (z Argentyną 19:17,a z Serbi 15:11). „Potrzebujemy takich meczów” – stwierdził zadowolony trener Heynen.

Nasz zespół przed niedzielnym spotkaniem z Włochami wciąż miał szanse na miejsce w Final Six. Reprezentacje Iranu, Brazylii i Rosji były już poza zasięgiem biało-czerwonych, USA jako gospodarze miejsce mają zapewnione, więc Polacyz dorobkiem 19 pkt realnie mogli wyprzedzić jeszcze właśnie ekipę Italii (24 pkt) i Francji (25 pkt). Ale żeby ten cel osiągnąć, podopieczni Vitala Heynena musieli w niedzielę pokonać Włochów (mecz zakończył się po zamknięciu wydania).

 

W Iranie Polacy lepsi tylko od Kanady

Reprezentacja Polski siatkarzy w trzecim turnieju w Lidze Narodów zagrała w Iranie z gospodarzami, Rosja i Kanadą. Biało-czerwoni wystąpili w mocno eksperymentalnym składzie i zdołali wygrać tylko jeden mecz – z Kanadyjczykami.

Po kontrowersyjnej wypowiedzi kapitana reprezentacji naszych siatkarzy Michała Kubiaka o irańskich siatkarzach i Irańczykach w ogóle, wyprawa naszej kadry do tego kraju na trzeci turniej w tegorocznej edycji Ligi Narodów zapowiadano jako „wyprawę podwyższonego ryzyka”. Na szczęście obawy o bezpieczeństwo polskich siatkarzy w Urmii, gdzie odbył się turniej z udziałem ekip Iranu, Polski, Rosji i Kanady, okazały się bezpodstawne.

Polska ekipa nie spotkała się z Urmii z przejawami otwartej wrogości czy agresji, lecz na wsparcie ze strony miejscowej publiczności w spotkaniach z Rosjanami i Kanadyjczykami nie miała co liczyć. Widownia wyraźnie była po stronie rywali biało-czerwonych, zwłaszcza w ich pierwszym meczu w turnieju, z Rosją. Ale chociaż nasz zespół pojechał do Iranu w mocno przemeblowanym i eksperymentalnym składzie i miał przeciwko sobie publiczność, to pewnie sprawiłby Rosjanom znacznie więcej problemów. Niestety, po stronie rywali byli też nie wiedzieć czemu sędziowie i w efekcie nota bene dobrze grający Rosjanie wygrali dość pewnie 3:1.

Tak na marginesie, poziom rozjemców oddelegowanych przez FIVB do prowadzenia meczów w Urmii był daleko odbiegający od wymagań na tym poziomie sportowej rywalizacji. Potwierdził to mecz Polaków z Iranem. Na szczęście gracze obu zespołów nie dali się wyprowadzić pomyłkami arbitrów z równowagi i stoczyli w sportowej atmosferze kapitalną walkę, wygraną przez gospodarzy w tie-breaku 3:2. Przed meczem spiker zawodów odczytał list z przeprosinami za słowa Michała Kubiaka, który przesłał prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk. I może dlatego kibice zachowywali się poprawnie, a może także dlatego, że nie chcieli swoim zachowaniem potwierdzić zarzutów Michała Kubiaka. Tak czy owak wielka awantura rozeszła się po kościach, przynajmniej podczas turnieju w Urmii. Jak trwałe jest to „zawieszenie broni”, przekonamy się gdy przy innej okazji reprezentacja Polski zawita do stołecznego Teheranu.

Ale nasz zespół miał w Urmii zdecydowanie poważniejszy problem natury sportowej, bo po porażkach z Rosja i Iranem zjechał w klasyfikacji generalnej Ligi Narodów na dalszą pozycję, więc żeby wrócić do gry o awans do Final Six w Chicago, podopieczni trenera Vitala Henena musieli za wszelką cenę pokonać w niedzielę wyprzedzających ich w zbiorczej tabeli Kanadyjczyków.
Biało-czerwoni męczyli się strasznie z ekipą „Klonowego Liścia”, ale ostatecznie pokonali ją 3:1. Było to piąte zwycięstwo naszej reprezentacji w tej edycji Ligi Narodów. Polacy z dorobkiem 15 punktów plasują się obecnie na szóstym miejscu. Ich bilans to pięć zwycięstw (z Australią, USA, Bułgarią, Chinami oraz Kanadą) oraz cztery porażki (z Brazylią, Francją, Rosją i Iranem). Nasi siatkarze w Lidze Narodów zagrają jeszcze z Włochami, Argentyną, Serbią, Japonią, Portugalią i Niemcami. W następnym turnieju, we Włoszech, zagrają kolejno z Argentyną (21 czerwca, godz. 17:00), Serbią (22 czerwca, godz. 17:00) i gospodarzami (23 czerwca, godz. 20:00).

Na czele klasyfikacji generalnej Ligi Narodów po trzech turniejach znajduje się Iran (21 pkt), przed Rosją (20), Brazylią (19), Francją (19), Włochami (18) i Polską (15). W Final Six w Chicago zagra jednak tylko pięć czołowych zespołów, bo Amerykanie jako gospodarze imprezy mają zagwarantowane miejsce. Jeśli nasi siatkarze chcą w lipcu zagrać w „Wietrznym Mieście”, nie mogą już sobie pozwolić na kolejne porażki. A na pewno nie z Włochami.

 

Kadra siatkarzy bez Kubiaka

Reprezentacja Polski siatkarzy w dwóch kolejnych turniejach Ligi Narodów będzie musiała obyć się bez swojego kapitana, Michała Kubiaka. Władze PZPS zawiesiły tego siatkarza na sześć meczów w drużynie narodowej. To kara za skandaliczną wypowiedź Kubiaka o Irańczykach.

Trener biało-czerwonych Vital Heynen na najbliższy turniej w Lidze Narodów w Chinach wymienił połowę składu kadry. W porównaniu z pierwszym turniejem w katowickim Spodku selekcjoner dał odpocząć siódemce graczy – oprócz zawieszonego Michała Kubiaka do Chin nie pojadą rozgrywający Grzegorz Łomacz, atakujący Bartłomiej Bołądź, środkowy Jakub Kochanowski, przyjmujący Artur Szalpuk i Aleksander Śliwka oraz libero Damian Wojtaszek. W ich miejsce powołania otrzymali rozgrywający Marcin Komenda, atakujący Maciej Muzaj, środkowi Norbert Huber i Michał Szalacha, przyjmujący Bartosz Bednorz i Paweł Łukasik oraz libero Jakub Popiwczak. Skład uzupełniają: rozgrywający Fabian Drzyzga, atakujący: Dawid Konarski, środkowi Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski, przyjmujący Tomasz Fornal i Bartosz Kwolek oraz libero Paweł Zatorski.

W chińskim Ningbo rywalami reprezentacji Polski będą Francuzi, Bułgarzy oraz Chińczycy. Z drużyn tych najwyżej sklasyfikowani są Francuzi, którzy zajmują drugie miejsce z dorobkiem 9 punktów. Bułgarzy są na jedenastej pozycji (3 punkty), a Chińczycy na ostatnim 16. miejscu (1 „oczko”). Polacy zajmują siódmą lokatę (5 punktów). Zmagania w Chinach Polacy rozpoczną w piątek o 10:00 naszego czasu meczem z Francuzi. W sobotę o 10:00 zagrają z Bułgarią, a w niedzielę o 13:30 z gospodarzami turnieju.
Polski Związek Piłki Siatkowej o zawieszeniu Kubiaka w prawach zawodnika reprezentacji poinformował w stosownym komunikacie: „Wydział Dyscypliny PZPS uznał winnym Michała Kubiaka popełnienia wykroczenia dyscyplinarnego, polegającego na tym, że: „podczas wywiadu udzielonego w dniu 26 maja 2019 r. w programie „Prawda Siatki”, opublikowanego w internecie, użył określeń niezgodnych z dobrymi obyczajami i zasadami współżycia społecznego. Za powyższe wykroczenie zgodnie z paragrafem 33 ust. 1 i 3 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPS Wydział Dyscyplinarny PZPS wymierzył Michałowi Kubiakowi karę nagany oraz karę zawieszenia w prawach Zawodnika na okres 6 meczów reprezentacji Polski” (pisownia oryginalna).

Przypomnijmy jeszcze, co powiedział Kubiak: (…)”Irańczycy zawsze grają takie niewiniątka, że są super i fajni, a my najgorsi. Ale moje zdanie jest takie, że to są fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. A tak naprawdę są zwykłymi leszczami. Czasem musimy z nimi zagrać, ale oni dla mnie nie istnieją”(…).

Zawieszenie Kubiaka przez PZPS to bez wątpienia słuszna decyzja i niewykluczone, że dzięki temu nasz siatkarz uniknie poważniejszych sankcji ze strony FIVB, do której na skandaliczną wypowiedź kapitana polskiej reprezentacji poskarżyła sie oficjalnie irańska federacja siatkarska. W ramach rotacji składem Kubiak i tak zdaje się miał dostać od Heynena wolne właśnie w turniejach w Chinach oraz następnym, którego gospodarzem będzie Iran. Na czwarty turniej kapitan biao-czerwonych będzie mógł wrócić po odbyciu kary i z wyczyszczoną kartą. Chyba, że komisja dyscyplinarna FIVB od siebie dołoży mu jakąś dodatkową karę.

Kubiak wyraził ubolewanie zapewniając, że jego słowa mogły zostać źle zrozumiane, na koniec swojego oświadczenia podkreślił jednak stanowczo, że swojej opinii o irańskich siatkarzach nie zmieni.

 

Iran skarży na Kubiaka

Po pierwszej rundzie siatkarskiej Ligi Narodów reprezentacja Polski zajmuje w klasyfikacji generalnej siódmą pozycję. Podopieczni Vitala Heynena wygrali z Australią 3:1, USA 3:2 i przegrali z Brazylią 1:3.

Tegoroczna edycja Ligi Narodów nie jest priorytetem dla naszej reprezentacji. W natłoku siatkarskich rozgrywek za najważniejsze uznano kwalifikacje do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich oraz mistrzostwa Europy. Wspomniana Liga Narodów oraz Puchar Świata mają być poligonami dla zawodników z dalszych szeregów kadry. Ale pierwszy turniej z udziałem biało-czerwonych rozegrany w katowickim Spodku miał ten smaczek, że starły się w nim trzy najlepsze ekipy ubiegłorocznych mistrzostw świata. Z konfrontacji zwycięsko wyszli Brazylijczycy, którzy wyjechali z Katowic z kompletem zwycięstw. Oprócz nich bez porażki pierwszą turę zmagań zakończyli Francuzi i Irańczycy, ale pozycję lidera zajęła mająca najlepszy bilans punktowy ekipa Iranu. Polacy zajmują siódma lokatę.

Z Iranem nasza reprezentacja zmierzy się na jej terenie i już dzisiaj wiadomo, że przez niefortunną wypowiedź Michała Kubiaka będzie to dla naszych siatkarzy nieciekawe przeżycie. Zgodnie z zapowiedzią Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) otrzymała oficjalna skargę od irańskiego związku na kapitana polskiej drużyny i teraz sprawą ma się zająć komisja dyscyplinarna światowej federacji.

W oświadczeniu Kubiak podkreślił swoje prawo do wyrażania opinii i przypomniał, że był wraz z rodziną obiektem gróźb i wyzwisk. Wskazał też, że jego słowa odnosiły się wyłącznie do osób, z którymi miał osobiście do czynienia i ubolewa, że został opacznie zrozumiany. Zaznaczył, że dla niego jako sportowca poglądy ksenofobiczne i rasistowskie są nieakceptowalne. Ale sankcji zapewne nie uniknie.

 

Heynen ćwiczy kadrę w Spale

Reprezentacja Polski siatkarzy przygotowuje się do czekających ją w tym roku nowych wyzwań podczas zgrupowania w Spale. Trener biało-czerwonych Vital Heynen z szerokiej kadry zaprosił do spalskiego ośrodka przygotowań olimpijski 24 zawodników, wśród nich Kubańczyka z polskim paszportem Wilfredo Leona.

Kadrowicze zaczęli zgrupowanie w Warszawie, gdzie w ubiegły czwartek przeszli kompleksowe badania lekarskie i wydolnościowe oraz wypełniali zobowiązania wobec sponsorów i partnerów medialnych Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Od piątku ciężko trenują już w Spale, nawet trzy razy dziennie. Trener Heynen czekał na swoich wybrańców w Spale i jak przyznał, drugi rok pracy z polską kadrą jest dla niego, jako szkoleniowca, dużo łatwiejszy. „To dlatego, że większość z obecnych tu zawodników już zna moje metody pracy. Wiedzą, też jakim jestem człowiekiem i do jakich spraw przywiązuję wagę” – stwierdził na zwyczajowej konferencji prasowej. Ale jeśli chodzi o obciążenia, lżej siatkarze nie mają i mieć nie będą. „Cisnę moich zawodników strasznie, ale robię to w konkretnym celu i oni o tym doskonale wiedzą. W tym roku wszyscy nasi rywale będą stawiać nam wysoko poprzeczkę, w myśl zasady – bij mistrza. Musimy więc być jeszcze lepsi niż byliśmy przed rokiem” – tłumaczył Heynen.

Belg ledwie tydzień przed rozpoczęciem zgrupowania polskiej kadry zakończył sezon w niemieckiej lidze, w której doprowadził VfB Friedrichshafen do wicemistrzostwa kraju. Nie narzeka jednak na zmęczenie. „Teraz jest lepiej, bo miałem dwa i pół dnia przerwy przed przyjazdem na kadrę, a rok temu tylko jedną noc” – stwierdził z uśmiechem selekcjoner.

W Spale trenuje 24 zawodników. Bartosz Kurek, który w połowie kwietnia przeszedł operację kontuzjowanego kręgosłupa, ma swój własny cykl zajęć z fizjoterapeutami. Do gry ma być gotowy trzy miesiące po operacji. Największe emocje wzbudza powołanie Wilfredo Leona. Karencja nałożona przez FIVB na Kubańczyka kończy się 24 lipca tego roku, więc pierwszą imprezą w której będzie mógł po raz pierwszy wystąpić w biało-czerwonych barwach, będzie Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, który rozpocznie się 1 sierpnia. Nikt nie wątpi, że ten znakomity siatkarz będzie ogromnym wzmocnieniem i tak przecież silnej kadry Polski w największych dla niej tegorocznych wyzwaniach – turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio oraz mistrzostwach Europy. Leon ma za sobą pierwszy sezon w lidze włoskiej. Jego zespół, Sir Safety Conad Perugia, musiał uznać wyższość ekipy Cucine Lube Civitanova, ale Leon był najlepiej punktującym graczem Serie A – zdobył aż 702 punkty, wyprzedzając drugiego w klasyfikacji klubowego kolegę Aleksandara Atanasijevicia aż o 87 punktów. Heynen nie robił z przybycia Kubańczyka większych ceregieli. „Traktuję Wilfredo jak każdego innego gracza w kadrze” – zapewniał.

W dniach 25-26 maja nasz reprezentacja zagra dwa mecze towarzyskie z Niemcami. Tydzień później (w Katowicach w dniach 31 maja-2 czerwca) zainauguruje rywalizację w Lidze Narodów. Najważniejszymi startami w tym sezonie będą dla naszej ekipy wspomniany wcześniej kwalifikacje do igrzysk w Gdańsku (9-11 sierpnia) oraz mistrzostwa Europy (12-19 września).

Szeroka kadra Polski:

Bartosz Bednorz (Azimut Modena, Włochy), Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartłomiej Bołądź (VfB Friedrichshafen, Niemcy), Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk, Rosja), Bartosz Filipiak (Łuczniczka Bydgoszcz), Jan Firlej (Lindemans Aals, Belgia), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Jędrzej Gruszczyński (Cuprum Lubin), Paweł Halaba (Hypo Tirol Alpenvolleys Haching, Niemcy), Norbert Huber (Cerrad Czarni Radom), Marcin Janusz (Trefl Gdańsk), Łukasz Kaczmarek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (PGE Skra Bełchatów), Marcin Komenda (GKS Katowice), Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Michał Kubiak (Panasonic Panthers Hirakata, Japonia), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Grzegorz Łomacz (PGE Skra Bełchatów), Piotr Łukasik (ONICO Warszawa), Maciej Muzaj (ONICO Warszawa), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Jakub Popiwczak (Jastrzębski Węgiel), Damian Schulz (Asseco Resovia Rzeszów), Michał Szalacha (Łuczniczka Bydgoszcz), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa), Andrzej Wrona (ONICO Warszawa), Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

 

Zmiany w siatkarskim Pucharze Świata

W porównaniu z poprzednią edycją siatkarskiego Pucharu Świata w składzie uczestników tegorocznej edycji dojdzie do czterech zmian – jednej w rywalizacji mężczyzn i trzech w rywalizacji pań.

W 2019 roku gospodarzem zmagań w Pucharze Świata kobiet i mężczyzn nadal będzie Japonia. W turnieju oprócz reprezentacji gospodarzy wystąpi aktualny mistrz świata (czyli Polska) oraz po dwie najlepsze drużyny z każdej federacji kontynentalnej, zgodnie z rankingiem obowiązującym w 2019 roku. W rywalizacji Pucharu Świata siatkarzy, który zaplanowano w dniach 1-15 października, oprócz zespołów Polski i Japonii, wystąpią jeszcze ekipy Argentyny, Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Włoch, Rosji, Iranu, Australii, Egiptu i Tunezji. W 2015 roku zamiast Brazylii grała Wenezuela.

Natomiast w zmaganiach Pucharu Świata kobiet (od 14 do 29 września) wezmą udział: Japonia (gospodarz), Serbia (mistrz świata) oraz Argentyna, Brazylia, Stany Zjednoczone, Dominikana, Chiny, Korea Południowa, Kamerun, Kenia, Rosja i Holandia. W 2015 roku w rywalizacji uczestniczyły zespoły Algierii, Kuby i Peru, a tej edycji zastąpią je ekipy Kamerun, Holandii i Brazylii. Format rywalizacji nie ulegnie zmianie i zespoły będą grały w formule „każdy z każdym”. Nagrodą za zwycięstwo w tegorocznej edycji Pucharu Świata nie będzie już, jak poprzednim razem, awans do turnieju olimpijskiego. Imprezy nie można było jednak odwołać z uwagi na podjęte wcześniej przez FIVB zobowiązania wobec sponsorów i organizatorów Pucharu Świata. W zamian za brak możliwości wywalczenia miejsca igrzyskach w Tokio FIVB poważnie zwiększyła kwotę przeznaczoną na premie dla zwycięzców zmagań w tej rywalizacji.