Mistrz wydawania

Fot. Jose Mourinho niezmiennie uważa, że to on jest najlepszym trenerem piłkarskim na świecie

 

 

Zwolniony w miniony wtorek z posady trenera Manchesteru United Jose Mourinho pracował w tym klubie od wiosny 2016 roku. W tym czasie wydał na transfery piłkarzy blisko pół miliarda funtów, ale mimo to nie odniósł znaczących sukcesów.

 

Wielka trenerska kariera Mourinho zaczęła się w 2002 roku w FC Porto. Już w pierwszym sezonie zdobył z tym zespołem mistrzostwo Portugalii, Puchar Portugalii oraz Puchar UEFA. W kolejnym sezonie obronił krajowe mistrzostwo i wygrał najważniejsze futbolowe rozgrywki w Europie, czyli Ligę Mistrzów. Po tych sukcesach pracę w Chelsea Londyn zaproponował mu właściciel klubu Roman Abramowicz. Rosyjski miliarder dokonał trafnego wyboru, bo portugalski szkoleniowiec zapewnił mu dwa tytuły mistrza Anglii (2005, 2006), ale nie wygrał dla niego wymarzonej Ligi Mistrzów. Magia Mourinho przygasła i po serii słabszych wyników został zwolniony. W sezonie 2008/2009 przejął zespół Interu Mediolan, z którym już w pierwszym roku zdobył mistrzostwo Włoch, a w następnym sięgnął po potrójną koronę, czyli wygrał krajową ligę, krajowy puchar oraz Ligę Mistrzów. Został trzecim trenerem w historii futbolu, który dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów z dwoma różnymi zespołami. W maju 2010 roku Mourinho podpisał kontrakt z Realem Madryt, który uczynił go najlepiej zarabiającym trenerem na świecie. Ale zaraz potem przestał odnosić sukcesy.

Mimo to po zwolnieniu z Realu wrócił do Chelsea, ale znowu nie wygrał Ligi Mistrzów 17 grudnia 2015 roku został zwolniony. Pół roku później dostał pracę w Manchesterze United, najbogatszym piłkarskim klubie na świecie. Pewnie dlatego postawił nowemu pracodawcy ogromne wymagania finansowe. Sam zarabiał krocie, ale też lekką ręką wydawał setki milionów funtów na kolejnych piłkarzy. Na Old Trafford trafili tacy gracze, jak choćby Paul Pogba, za którego Manchester United zapłacił rekordową wówczas kwotę 105 mln euro. 25-letni Francuz w ekipie „Czerwonych Diabłów” nie rozwinął jednak swojego talentu. Z zawodnika, który zachwycał kreatywnością, stał się obiektem drwin. Po mundialu w Rosji Pogba, który w reprezentacji Francji odbudował markę, wszedł z Mourinho na wojenną ścieżkę. Portugalczyk, lubiący nazywać siebie „The Special One”, nie znosił takiej niesubordynacji i zaczął francuskiego piłkarza ostentacyjnie gnębić.

Po dymisji Mourinho media przypomniały, że Portugalczyk ściągnął na Old Trafford Romelu Lukaku za 85 mln euro, Erica Bailly (38 mln euro), Nemanję Maticia (45), Victora Lindeloefa (35), Alexisa Sancheza (34), Freda (59), Diogo Dlaota (22). I z nimi w tym sezonie tracił do lidera Premier League 19 pkt. Ale nie za to „The Special One” poleciał na bruk, tylko za skargi w mediach, że latem władze klubu nie dały mu dość pieniędzy na kolejne transfery.

 

Agent Lewego pod lupą prokuratury

Belgijska prokuratura bada interesy znanego piłkarskiego menedżera Piniego Zahaviego. Izraelczyk jest podejrzany o niejasną działalność w klubie Royal Excel Mouscron.

 

W minioną środę przeprowadzono siedem rewizji w związku ze śledztwem dotyczącym domniemanych oszustw i prania pieniędzy niewiadomego pochodzenia w klubie Royal Excel. Zatrzymano trzy osoby, ale wśród nich nie było Zahaviego. Według belgijskich mediów Zahavi przejął Royal Excel Mouscron w 2015 roku za pośrednictwem maltańskiego funduszu, a rok później przekazał go firmie prowadzonej przez swojego siostrzeńca. Od kilku miesięcy właścicielem tego belgijskiego klubu oficjalnie jest tajlandzki biznesmen Pairoj Piempongsant, lecz według informacji serwisu „Football Leaks” to Zahavi nadal ma najwięcej do powiedzenia w tym klubie.

Zahavi jest agentem wielu gwiazd światowego futbolu, między innymi Roberta Lewandowskiego. 75-letni Izraelczyk światowy rozgłos zdobył jednak wcześniej przeprowadzając transfer Brazylijczyka Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain za rekordową kwotę 222 milionów euro. W futbolowej branży Zahavi działa od 1979 roku. Markę wyrobił sobie w Anglii, przykładając rękę do wielu głośnych transferów w tamtejszej lidze, choćby Rio Ferdinanda z West Hamu do Leeds United (za 30 mln euro), a następnie do Manchesteru United (47 mln euro). Pomagał również w przejęciu przez rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza Chelsea Londyn.

To właśnie Zahavi był jednym z pomysłodawców wprowadzenia systemu Third-Party-Ownership. TPO polegał na tym, że prawa do kart zawodników mogli nabywać inwestorzy zewnętrzni, którzy później odpowiadali za kolejne transfery swoich piłkarzy. System zyskał największą popularność we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. W 2015 roku został zakazany przez FIFA.

 

Chelsea bez Abramowicza?

Roman Abramowicz chce sprzedać Chelsea Londyn. Krążącą już od jakiegoś czasu plotkę potwierdziła agencja „Bloomberg”. Jej zdaniem Rosjanin odrzucił ofertę na 1,75 mld funtów, ponieważ chce otrzymać trzy miliardy.

 

Już w sierpniu tego roku angielskie media informowały, że Roman Abramowicz, któremu znajdujące się w ostrym konflikcie politycznym z Rosją brytyjskie władze nie przedłużyły specjalnej wizy biznesowej, nosi się z zamiarem sprzedaży akcji Chelsea Londyn. Wątpliwości dotyczyły jedynie kwestii, czy rosyjski miliarder zamierza pozbyć się wszystkich aktywów w londyńskim klubie, czy tylko części udziałów. Im jednak większe miał Abramowicz kłopoty z wjazdem do Wielkiej Brytanii, tym ponoć jego chęć całkowitego pozbycia się Chelsea rosła. Pojawili się już pierwsi zainteresowani odkupieniem akcji. Jak ujawnia wspomniana już amerykańska agencja „Bloomberg”, rosyjski oligarcha odrzucił ofertę w wysokości 1,75 miliarda funtów. Według dziennikarzy ze Stanów Zjednoczonych, Abramowicz oczekuje za swoje udziały trzech miliardów funtów (2003 roku kupił klub za 140 mln funtów).

Potencjalni nabywcy nie są jednak skorzy do wyłożenia takiej kwoty, bo liczą na to, że Abramowicz, który stał się jedną z ofiar dyplomatycznego konfliktu między Wielką Brytanią i Rosją, będzie zmuszony do zejścia z ceny. Przypomnijmy, że wiosną rosyjski miliarder nie mógł pojawiać się na meczach Chelsea, bo w wyniku tzw. afery szpiegowskiej, po której Wielka Brytania wprowadziła sankcje dla obywateli Rosji, odebrano mu specjalna wizę biznesową. Abramowicz przyjął obywatelstwo Izraela, ale ono nie daje mu prawa do stałego pobytu w Wielkiej Brytanii. Oligarcha stara się o status rezydenta w Szwajcarii, ale na razie bezskutecznie. Jeśli nic się w tym względzie nie zmieni, Chelsea pewnie zmieni właściciela.

 

Wojna o Hazarda

Angielskie media donoszą, że Chelsea Londyn odrzuciła złożoną przez Real Madryt ofertę wykupu Edena Hazarda. „Królewscy” za belgijskiego napastnika są ponoć skłonni zapłacić nawet 200 mln euro.

 

Kibice „Królewskich”, którzy w Hazardzie widzieli następcę Cristiano Ronaldo, chyba będą musieli obejść się smakiem. Dziennik „The Mirror” twierdzi bowiem, że Chelsea odrzuciła ofertę opiewającą na kwotę 200 mln euro, niewiele mniejszą od tej, za jaką opuścił Barcelonę Neymar, aktualny transferowy rekordzista (222 mln euro). Na pocieszenie Bmoże awansować na trzecie miejsce na liście płac angielskiej Premier League. Rosyjski właściciel Chelsea Roman Abramowicz wyraził zgodę na znaczącą podwyżkę uposażenia 27-letniego belgijskiego gwiazdora, któremu teraz płaci „tylko” 250 tys. euro tygodniowo, a gotów jest płacić 335 tys. euro. Więcej zarabiają już tylko grający w angielskiej lidze Chilijczyk Alexis Sanchez (550) i Niemiec Mesut Oezil (390).

 

Abramowicz trzymany z dala od Chelsea

Napięte relacje między Wielką Brytanią a Rosją niespodziewanie skomplikowały życie właścicielowi Chelsea Londyn Romanowi Abramowiczowi.

Rosyjski miliarder, który od 15 lat jest właścicielem klubu piłkarskiego Chelsea i który od tylu też lat mieszka w Londynie, stał się nieoczekiwanie ofiarą napiętych stosunków brytyjsko-rosyjskich. Władze Wielkiej Brytanii zwlekają z odnowieniem jego wizy, przez co Abramowicz nie może wrócić do Londynu. Sprawa zrobiła się głośna gdy rosyjski oligarcha nie pojawił się na finałowym meczu Pucharu Anglii, w którym jego Chelsea pokonała Manchester United. Miliarder znany jest z zaangażowania w sprawy swojego klubu, więc jego nieobecność nie mogła przejść niezauważona. Jak ustaliły tamtejsze media, Abramowicz przebywał dotąd na Wyspach Brytyjskich na podstawie wizy inwestycyjnej Tier 1, którą trzeba regularnie odnawiać. Tym razem jednak Home Office, czyli rządowy departament zajmujący się między innymi sprawami imigracji, zwlekał z przedłużeniem wizy bez podawania wyraźnych przyczyn. Wiadomo jednak, że takie potraktowanie Abramowicza ma związek z politycznym napięciem jakie ma miejsce od marca po próbie otrucia podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki, o co Brytyjczycy oskarżają Rosję, a która te oskarżenia kategorycznie odrzuca.

W Wielkiej Brytanii od dawna słychać też już głosy, że trzeba przyjrzeć się także mieszkającym tam rosyjskim bogaczom. Nasiliły się one w ostatnich tygodniach. Londyn stanowił jeden z ulubionych kierunków migracji rosyjskich miliarderów i ich pieniędzy. Między 2008 a 2015 rokiem Wielka Brytania przydzieliła tzw. Wizy inwestorskie około 700 Rosjanom. Wizę taką otrzymywali biznesmeni, którzy mieli zainwestować na Wyspach przynajmniej 1 mln funtów. Potem ten próg podniesiono do 2 mln funtów. Dla Abramowicza to są drobne kwoty. Jego majątek magazyn „Forbes” szacuje na 11 mld dolarów. Rosjanin oprócz akcji Chelsea Londyn ma też większościowe udziały w spółce Evraz produkującej stal, która ma siedzibę w Londynie oraz w Norilsk Nickel, rosyjskim potentacie w produkcji niklu i palladu. Abramowicz w Rosji jest uważany za 11. najbogatszego obywatela tego kraju. Jego aktywami zarządza firma inwestycyjna Millhouse. W Londynie mieszka w posiadłości położonej przy najdroższej ulicy Londynu – Kensington Palace Gardens.