48 godzin sport

Nie dogoniła Margaret Court
Serena Williams (na zdjęciu) wycofała się z French Open z powodu kontuzji ścięgna Achillesa – poinformowali organizatorzy turnieju. W II rundzie Amerykanka miała zmierzyć się z Bułgarką Cwetaną Pironkową (157. WTA). 39-letnia Williams była rozstawiona w paryskim turnieju z numerem 6. W I rundzie pokonała rodaczką Kristie Ahn 7:6(2), 6:0, ale już po tym pojedynku narzekała na uraz i ostatecznie po naradzie z trenerem postanowiła się wycofać z dalszej rywalizacji. Tym samym Serena Williams nie zdobędzie w tym roku swojego 24. wielkoszlemowego tytułu i nie wyrówna rekordu wszech czasów należącego do Australijki Margaret Court. Po raz ostatni młodsza z sióstr Williams triumfowała w Wielkim Szlemie w styczniu 2017 roku, wygrywając Australian Open. Na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu triumfowała trzykrotnie, po raz ostatni w 2015 roku.

Kędziora doczekał w Dynamie Kijów awansu do Ligi Mistrzów
Dynamo Kijów z reprezentantem Polski Tomaszem Kędziorą w składzie wywalczyło awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ukraiński zespół w decydującej fazie eliminacji pokonał w dwumeczu belgijski Gent. W pierwszym spotkaniu Dynamo zwyciężyło 2:1, a w rewanżu rozgromiło rywali 3:0. Prawo gry w LM wywalczył także węgierski Ferencvaros oraz grecki Olympiakos Pireus.

Liga Europy EHF bez szczypiornistów z Puław
Piłkarze ręczni Azotów Puławy przegrali w Szwecji rewanżowy mecz 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej z IFK Kristianstad 22:24 (8:12) i odpadli z dalszej rywalizacji. Do fazy grupowej awansowali rywale, który w pierwszym spotkaniu wygrali w Puławach 25:24. Bez konieczności udziału w kwalifikacjach, w fazie grupowej Ligi Europejskiej występować będzie wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock.

Nieoczekiwana porażka naszych żużlowców z Rosjanami
Reprezentacja Rosji pokonała Polskę 52:38 w towarzyskim meczu rozegranym na torze w Bydgoszczy. W polskim zespole startowali: Bartosz Zmarzlik (zdobył 14 pkt), Szymon Woźniak (7), Patryk Dudek (6), Janusz Kołodziej (4), Dominik Kubera (4), Jarosław Hampel (3), a w rosyjskim: Emil Sajfutdinow (12), Artiom Łaguta (10), Wiktor Kułakow (10), Wadim Tarasienko (9), Grigorij Łaguta (8), Andriej Kudriaszow (3). Przed spotkaniem odbyła się uroczystość wprowadzenia do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski jednego z najbardziej utytułowanych zawodników Tomasza Golloba..

Po raz pierwszy piłkarz z Izraela zagra w arabskim klubie
Dia Saba został pierwszym izraelskim piłkarzem, który podpisał kontrakt z arabskim klubem. 27-letni pomocnik, ostatnio występujący w chińskim Kanton R&F, będzie bronił barw ekipy Al-Nasr z Dubaju. Saba, który ma ma palestyńskie pochodzenie, występuje też w reprezentacji Izraela – do tej pory zagrał w 10 spotkaniach i zdobył w trzy gole..

Koniec obecności CCC Team w kolarskiej elicie
Belgijski zespół Circus-Wanty Gobert przejmie licencję WorldTour znajdującą się dotychczas w posiadaniu CCC Team. Oznacza to koniec polskiej grupy po dwóch latach obecności w kolarskiej elicie. Według komunikatu ekipy, spółka nią zarządzająca, Want You Cycling, w 2021 roku przejmie spółkę stojącą za CCC Team, Continuum Sports. Tym samym belgijska grupa, dziś występująca jako zespół ProTeam, uzyska status zespołu WorldTour. Belgijska ekipa w tym roku dysponowała budżetem w wysokości 7 milionów euro, ale będzie musiała w przyszłym roku znacznie go powiększyć, żeby poszerzyć kadrę i skład sztabu szkoleniowego.

Naomi Osaka znów wygrała US Open

Open przegrała po dziewięciu rozegranych gemach przegrywała w pojedynku z Wiktorią Azarenką 1:6, 0:2, lecz od tego momentu zaczęła grać jak natchniona i ostatecznie wygrała mecz 1:6, 6:3, 6:3. 22-letnia Japonka jest teraz najmłodszą tenisistką z trzema triumfami w turniejach Wielkiego Szlema.

Japońska tenisistka zagrała w finale wielkoszlemowego turnieju po raz trzeci w karierze, w tym po raz drugi w US Open. Na kortach w Nowym Jorku triumfowała w 2018 roku, pokonując w finale ulubienicę i faworytkę kibiców Serenę Williams 6:2, 6:4, za co została wygwizdana podczas ceremonii wręczania nagród. Rok kończyła jednak na pierwszym miejscu rankingu WTA, a swoją pozycję umocniła na początku 2019 roku triumfując także w wielkoszlemowym Australian Open. W drugiej połowie roku dopadł ją kryzys formy, m.in. z US Open odpadła już w IV rundzie, w efekcie straciła pozycję liderki światowej listy tenisistek. Do tegorocznego turnieju w Nowym Jorku przystępowała z dziewiątego miejsca rankingu.
Dla Azarenki był to natomiast piąty występ w finale Wielkiego Szlema w karierze, ale podobnie jak Osaka przed sobotnim finałem miała na koncie dwa triumfy, oba odniesione w Australian Open (2012 i 2013). W US Open do walki o zwycięstwo stanęła po raz trzecie – w dwóch wcześniejszych próbach, w 2012 i 2013 roku, przegrała z Sereną Williams. W tegorocznej edycji nowojorskiego turnieju utytułowana Amerykanka znów stanęła na jej drodze, tym razem w półfinale. Białorusinka lepiej jednak wykorzystała koronawirusową przerwę w tenisowych rozgrywkach. Wróciła do gry w znakomitej fizycznej formie, znacznie szczuplejsza, szybsza i mocniejsza kondycyjnie niż była jeszcze rok temu. Już w turnieju poprzedzającym US Open pokazała moc dochodząc do finału, w którym zresztą miała się zmierzyć z Osaką, lecz Japonka oddała mecz walkowerem z powodu kontuzji. Ale był to pierwszy turniejowy turniej 31-letniej obecnie Azarenki od ponad czterech lat. Powody jej słabszej formy są powszechnie znane – wkrótce po tym jak w 2016 roku urodziła syna, rozstała się ze swoim partnerem i ojcem dziecka Billym McKeague’em, byłym hokeistą, a teraz instruktorem golfa. Tenisistka uznała, że McKeague nie jest wystarczająco odpowiedzialny, by zajmować się dzieckiem, a on wytoczył jej proces o prawo do opieki nad synem. Z tego powodu jej tenisowa kariera zacząła się sypać, bo nie mogła swobodnie podróżować na turnieje dopóki trwała sądowa batalia. Dopiero w tym roku sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta i Wiktoria wreszcie mogła wrócić do tenisa. Narzuciła sobie ostry reżim treningowy i wróciła do formy jak za najlepszych lat.
I raczej nic nie wskazuje, że będzie to epizod. Turnieje w Nowym Jorku pokazują, że chociaż w kobiecym tenisie dominują dzisiaj zawodniczki z młodszych pokoleń, których pozycje coraz odważniej atakują nastolatki , jak Amerykanka Coco Gauff czy Polka Iga Świątek, to jednak starsze tenisistki, wśród których przybywa mam (w turniejowej drabince było aż dziewięć, w ćwierćfinałach aż trzy – Williams, Azarenka i Bułgarka Cwetana Pironkowa, a kolejna mama, Rosjanka Wiera Zwonariowa, wygrała debla w parze z Laurą Siegemund). Regulamin WTA pozwala dzisiaj „tenisowym mamom” przez trzy lata po urodzeniu dziecka startować w 12 turniejach z rankingiem takim, jak przed przerwą na macierzyństwo.
Do finału Azarenka i Osaka dotarły po trzysetowych bojach. Japonka pokonała Jennifer Brady 7:6, 3:6, 6:3, a Białorusinka wyeliminowała Serenę Williams wygrywając z nią 1:6, 6:3, 6:3. Ze starszą o osiem lat amerykańska gwiazdą Azarenka zmierzyła się po raz 23., ale pokonała ją dopiero po raz piąty. Warto wspomnieć, że w trzeciej rundzie białoruska tenisistka wyeliminowała po zaciętej walce Igę Świątek.
Osaka w sumie straciła w turnieju trzy sety. Już na otwarcie problemy sprawiła jej rodaczka Misaki Doi (6:2, 5:7, 6:2), a w 3. rundzie Ukrainka Marta Kostiuk (6:3, 6:7, 6:2). Azarence natomiast poza Williams seta urwała tylko Czeszka Karolina Muchova w 1/8 finału (5:7, 6:1, 6:4). Białorusinka jest piątą nierozstawioną finalistką US Open w Erze Otwartej (od 1968). Przed nią sztuki tej dokonały Venus Williams (1997), Kim Clijsters (2009), Roberta Vinci (2015) i Sloane Stephens (2017).
Naomi Osaka jest teraz najmłodszą tenisistką z trzema wielkoszlemowymi tytułami na koncie od czasu Marii Szarapowej, która splendor ten uzyskała w 2008 roku. W sobotnim finale zagrała przeciwko Azarence po czwarty w karierze, wygrała po raz trzeci. Uległa Białorusince w Australian Open 2016 1:6, 1:6, ale we French Open 2019 pokonała ją 4:6, 7:5, 6:3. Poza tym Japonka była jeszcze górą w 2018 roku w Rzymie wygrywając 6:0, 6:3.
W finale tegorocznego US Open w trwającym godzinę i 53 minuty spotkaniu Osaka zaserwowała sześć asów, w tym pięć w drugim secie. Japonka posłała 34 kończące uderzenia przy 26 niewymuszonych błędów, z czego odpowiednio 16 przy tylko pięciu w drugiej partii. Azarence zanotowano 30 piłek wygranych bezpośrednio i 22 pomyłki, z których zaledwie trzy popełniła w pierwszym secie. Obie tenisistki uzyskały po pięć przełamań. W poniedziałek Białorusinka awansuje w rankingu WTA na 14. miejsce, a Japonka zostanie czwartą rakietą globu.
Azarenka była jedną z pięciu białoruskich tenisistek uczestniczących w tegorocznym US Open. Żadna z nich nie uniknęła pytań o to, co sądzą o sytuacji w ich ojczystym kraju. Wypowiedzi na temat sytuacji politycznej unikała Aliaksandra Sasnowicz, kwitując każde pytanie zwrotem „Bez komentarza”. Ale już Olga Goworcowa otwarcie mówiła, że sport jest teraz nieważny, a sytuacja na Białorusi to szaleństwo, a słyszy od bliskich, że czasami strach wyjść z domu. Z kolei Aryna Sabalenka zdobyła się na wpis na Instagramie: „Nie mogę patrzeć na okrucieństwo wobec bezbronnych ludzi. Proszę, dość przemocy”, zaś Wiera Łapko, która w US Open doszła do drugiej rundy, była przed wyjazdem do USA na ulicznym proteście, a w turnieju grała w biało-czerwonych barwach, by okazać solidarność z protestującymi rodakami
Azarenka nie chciała zajmować jednoznacznego stanowiska, szukała pojednawczych tonów. „Serce mi się kraje, gdy patrzę, co się u nas dzieje. Trudno mówić o tym, gdy mnie tam nie ma, trudno do końca zrozumieć sytuację. Mam tylko nadzieję, że przemoc wreszcie się skończy”.

Świątek też odpadła

Iga Świątek jako ostatnia z reprezentantów Polski odpadła z US Open. 19-letnia warszawianka, dla której awans do 3. rundy nowojorskiej imprezy był życiowym osiągnięciem, przegrała 4:6, 2:6 z 31-letnią Białorusinką Wiktorią Azarenką, byłą liderką światowej listy tenisistek i dwukrotną triumfatorką turniejów Wielkiego Szlema.

Sklasyfikowana na 53. pozycji rankingu WTA Świątek swój tegoroczny występ w US Open rozpoczęła od wyeliminowania rozstawionej w turnieju z numerem 29 Rosjanki Weroniki Kudiermietowej. W drugiej rundzie miała teoretycznie łatwiejsze zadanie, bo jej przeciwniczką była zajmująca obecnie 160. miejsce na światowej liście Amerykanka Sachia Vickery. Ich pojedynek trwał z powodu deszczu przez dwa dni, ale chociaż Świątek zagrała bardzo słabo, m.in. popełniła aż 69 niewymuszonych błędów, ostatecznie wygrała 6:7(5), 6:3, 6:4 i po raz pierwszy w karierze awansował do 3. rundy nowojorskiej imprezy (1/16 finału). W tej fazie zmagań trudno już trafić na słabą rywalkę, ale Wiktoria Azarenka był w starciu z naszą utalentowaną tenisistką murowaną faworytką.
Przemawiały za tym nie tylko dawne dokonania 31-letniej dzisiaj Białorusinki, która jest zdobywczynią dwóch tytułów wielkoszlemowych w singlu (w 2012 i 2013 roku wygrała Australian Open), w tych latach była też finalistką US Open i przez 51 tygodni liderką rankingu WTA. Ponadto ma na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe w mikście, z czego jeden wywalczony w Nowym Jorku (2007), a singlu Białorusinka wygrała 21 turniejów głównego cyklu. W 2016 zrobiła sobie macierzyńska przerwę od tenisa i urodziła syna, lecz potem weszła w konflikt prawny ze swoim partnerem i z tego powodu nie mogła przez ostatnie dwa sezony rywalizować swobodnie na światowych kortach, przez co wypadła z czołówki. W końcu jednak rozwiązała swoje osobiste problemy, a przerwę w rozgrywkach spowodowana przez pandemię wykorzystała na solidny trening.
I wróciła w sierpniu do gry w formie jak za dawnych lat, co pokazała już przed US Open wygrywając rozgrywany także na Flushing Meadows turniej. Był to jej pierwszy triumf od kwietnia 2016 roku, kiedy to zwyciężyła w Miami. Dzięki zdobytym punktom rankingowym wróciła do Top 30 światowej listy (zajmuje obecnie 27. lokatę).
W US Open Białorusinka w pierwszej rundzie zmiotła wręcz z kortu Austriaczkę Barbarę Haas, oddając jej zaledwie trzy gemy, a dwa dni później równie surowo potraktowała swoją rodaczką Arynę Sabalenkę, rozstawioną w imprezie z numerem 5, wygrywając z nią nadspodziewanie łatwo 6:1, 6:3. Świątek miał więc prawo obawiać się tęgiego lania, zwłaszcza że do Nowego Jorku nie przyjechała w swojej najwyższej formie. Ale wyszła na kort mocno zdeterminowana i zaskoczyła utytułowaną rywalkę wygrywając dwa pierwsze gemy. Potem walka się wyrównała, ale pod koniec pierwszej partii i przez całą drugą na korcie warunki gry dyktowała już jednak Azarenka. Doceniła jednak postawę Polki w pomeczowym komentarzu. „Iga weszła w mecz bardzo dobrze. Uderzała niesamowicie mocno. Musiałam się na początku do tego przyzwyczaić. Jest bardzo utalentowana i ma przed sobą świetlaną przyszłość. Cieszę się, że odwróciłam losy tego spotkania. Nie wszystko w moim tenisie funkcjonowało, jak należy, ale najważniejszy jest awans” – powiedziała Azarenka, która w czwartej rundzie zagra o awans do ćwierćfinału z 24-letnią Czeszką Karoliną Muchovą. Oprócz Białorusinki do tej fazy rozgrywek dotarły m.in. Amerykanka Serena Williams, Japonka Naomi Osaka, Belgijka Elise Mertens czy Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber,
Porażka z białoruska gwiazda kortów nią nie przynosi naszej młodej tenisistce wstydu, zwłaszcza że jako ostatnia ze startujących w tym roku w US Open reprezentantów Polski pożegnała się z turniejem. Rozstawiona z imprezie z numerem 24 Magda Linette także odpadła w trzeciej rundzie, przegrywając dzień wcześniej z Estonką Anett Kontaveit, ćwierćfinalistką tegorocznego Australian Open. Hubert Hurkacz odpadł w drugiej rundzie, zaś Katarzyna Kawa i Kamil Majchrzak oraz deblista Łukasz Kubot odpadli już po pierwszych meczach.

Krezuski na korcie

Japońska tenisistka Naomi Osaka znalazła się na czele rankingu najlepiej zarabiających sportsmenek na świecie, sporządzonego przez miesięcznik „Forbes”. W Top 10 zestawienia znalazło się ponadto osiem innych mistrzyń kortu.

Wedłyg magazynu „Forbes” Naomi Osaka w ostatnich 12 miesiącach pobiła rekord zarobków w kobiecym sporcie ustanowiony przez byłą już tenisistkę Marię Szarapową. Rosjanka w 2015 roku zarobiła 29,5 mln dolarów, natomiast japońska tenisistka w ostatnim roku z umów reklamowych i premii wywalczonych na korcie uzbierała aż 37,4 mln dolarów. ale w tej kwocie ponad 30 mln dolarów to dochody z intratnych kontraktów sponsorskich – z odzieżowym gigantem firmą Nike oraz Master Card, All Nippon Airways, Nissanem i Shiseido.
Osaka zepchnęła z pozycji najlepiej zarabiającej sportsmenki Serenę Williams, która zajęła to miejsce po Szarapowej, której zarobki mocno poszły w dół po wpadce dopingowej. W ostatnich 12 miesiącach utytułowana amerykańska tenisistka zarobiła według „Forbesa” 36 mln dolarów i w zestawieniu zajęła drugą lokatę. Ale trzecia na liście Australijka Ashleigh Barty, liderka rankingu WTA od czerwca 2019 roku, zarobiła w tym samym czasie prawie trzy razy mniej od Osaki i Williams (13,1 mln dolarów). Nie zmienia to faktu, że klasyfikację najbogatszych sportsmenek „Forbesa” zdominowały tenisistki. W pierwszej dziesiątce zestawienia znalazło się aż dziewięć przedstawicielek tego sportu. Oprócz wspomnianych Osaki, Williams i Barty, jeszcze Rumunka Simona Halep (10.9 mln dolarów), Kanadyjka Bianca Andreescu (8,9 mln dolarów), Hiszpanka Garbine Muguruza (6,6 mln dolarów), Ukrainka Elina Switolina (6,4 mln dolarów), Amerykanka Sofia Kenin, mistrzynie wielkoszlemowego Australian Open 2020 (5,8 mln dolarów) oraz reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber (5,3 mln dolarów).
Dopiero za plecami Kerber, na zamykającej Top 10 ostatniej pozycji, uplasowała się znakomita amerykańska piłkarka nożna, ubiegłoroczna mistrzyni świata z reprezentacją USA, Alex Morgan, której zarobki Forbes wyliczył na kwotę 4,6 mln dolarów.

Gwiazdy tworzą zespół

W Los Angeles powstaje drużyna piłkarek, która za dwa lata ma dołączyć do północnoamerykańskiej kobiecej ligi NWSL. Wspierają ją nawet gwiazdy Hollywood, ze zdobywczynią Oscara Natalie Portman na czele.

Nowa drużyna nie ma jeszcze nazwy. Na razie wiadomo, że jej głównym inwestorem jest mąż tenisistki Sereny Williams Alexis Ohanian, ale ona sama także zaangażowała się w przedsięwzięcie. Ale w grupie właścicielskiej, która zorganizowała się pod szyldem Angel City, znalazły się też m.in. złote medalistki olimpijskie i mistrzynie świata Lauren Cheney Holiday i Abby Wambach oraz gwiazdy Hollywood – Uzo Aduba, Jessica Chastain, America Ferrera i Eva Longoria i wspomniana Natalie Portman. „Robimy wielki krok, ogłaszając powstanie pierwszej grupy właścicielskiej kobiet” – powiedziała laureatka Oscara za rolę w filmie „Czarny łabędź”.
W National Women’s Soccer League (NWSL) występuje obecnie dziesięć drużyn: Chicago Red Stars, Houston Dash, North Carolina Courage, OL Reign, Orlando Pride, Portland Thorns FC, Sky Blue FC, Utah Royals FC i Washington Spirit. Ekipa z Los Angeles ma być jedenastym zespołem.

Serena Williams jest dumna z męża

Alexis Ohanian, mąż nakomitej tenisistki Sereny Williams, postanowił zrezygnować z członkostwa w zarządzie platformy internetowej Reddit, bo uznał, że firma toleruje mowę nienawiści wobec uczestników protestów przeciwko nierówności rasowej.

Co istotne, Ohanian 15 lat temu był jednym z założycieli Reddit i dzięki niemu stał się milionerem. W ostatnim czasie Reddit był krytykowany za brak reakcji na rzecz mowy nienawiści, szerzonej przez niektórych jego użytkowników. Sytuacja pogorszyła się po śmierci George’a Floyda. Biznesmen nie zgadzał się z takimi zachowaniami i postanowił zrezygnować z członkostwa w zarządzie firmy Reddit. „Zrobiłem to dla rodziny, jako ojciec, który będzie musiał kiedyś odpowiedzieć swojej czarnoskórej córce na pytanie, co ty wtedy zrobiłeś?” – powiedział Ohynian. Biznesmen jest mężem utytułowanej amerykańskiej tenisistki Sereny Williams, z którą ma córkę Olympię. Gwiazda światowych kortów skomentowała decyzję męża na portalach społecznościowych. „Jestem z ciebie bardzo dumna Alex. Wiem, ze Olympia również będzie” – napisała 23-krotna mistrzyni turniejów wielkiego Szlema.

Naomi Osaka krezuską

Japonka Naomi Osaka jest najlepiej zarabiającą sportsmenką według magazynu „Forbes”. Przez ostatni rok tenisistka zarobiła 37,4 mln dolarów. To nowy rekord w kobiecym sporcie.

Poprzedni rekord zarobków w jednym roku należał do Rosjanki Marii Szarapowej, został ustanowiony w 2015 roku, a wynosił 29,7 mln dolarów. „Forbes” w swoim zestawieniu uwzględnia zarówno premie za sukcesy na korcie, jak i wpływy z reklam przed opodatkowaniem. W publikowanych przez ten magazyn zestawieniach najlepiej zarabiających sportsmenek od 1990 roku wśród kobiet zawsze pierwsze miejsce zajmowała tenisistka, zaś od 2004 roku liderką wśród najlepiej zarabiających była albo wspomniana Szarapowa, albo Amerykanka Serena Williams, która w tegorocznym zestawieniu znalazła się na drugim miejscu w przychodami w wysokości 36 mln USD.
22-letnia Osaka od czerwca ubiegłego roku wygrała tylko dwa turnieje i obecnie w światowym rankingu jest dziesiąta. Lukratywne kontrakty sponsorskie zapewniły jej jednak wcześniejsze wielkoszlemowe sukcesy – w 2018 roku triumfowała w US Open, a kilka miesięcy później w Australian Open.

Solidarność na korcie

Przerwa w tenisowych rozgrywkach mocno uderzyła po kieszeni żyjących ze startów w turniejach graczy. Zwłaszcza tych spoza dobrze zarabiającej światowej czołówki. I to im władze ITF, ATP i WTA postanowiły przyjść z finansową pomocą.

Wsparcie tej inicjatywy zapowiedzieli też organizatorzy turniejów Wielkiego Szlema oraz zawodniczki i zawodnicy z Top 100 światowych rankingów. O tym, że toczy trwają prace na opracowaniem koncepcji pomocy poinformował jako pierwszy wiceprezes Niemieckiego Związku Tenisowego Dirk Hordorff. Nowe informacje w tej sprawie ujawnił też lider rankingu ATP Novak Djoković w liście otwartym. Serbski tenisista potwierdził, że w tej chwili toczy się dyskusja nad propozycjami finansowego wsparcia dla niżej notowanych graczy. Uczestniczący w niej przedstawiciele ITF, ATP, WTA i turniejów Wielkiego Szlema planują zebrać z różnych źródeł około 9 mln dolarów i podzielić go równo na wytypowanych do pomocy zawodniczki i zawodników. Na lwią część tej kwoty mają się złożyć Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF), organizująca turniejową rywalizację mężczyzn ATP i zarządzająca rywalizacją kobiet WTA oraz organizatorzy czterech imprez wielkoszlemowych. Około 2 mln dolarów mają natomiast dorzucić do tej puli gracze z czołówki rankingów WTA i ATP w ramach funduszu pomocowego Player Relief Fund. Dobrowolnie na ten cel mają się złożyć zawodniczki i zawodnicy z Top 100 światowych list w grze pojedynczej oraz z Top 20 rankingu deblowego.
Z informacji przekazanych przez Djokovicia wynika, że pomocą planuje się objąć zawodniczki i zawodników zajmujących aktualnie w rankingach miejsca od 250. do 700. To gracze, którzy nie kwalifikują się do wielkoszlemowych eliminacji i dlatego trudniej jest im walczyć o wyższe premie na zawodowych kortach. Każdy tej grupy może liczyć na wsparcie w wysokości 10 tys. dolarów. W tym gronie są także Polacy – Urszula Radwańska (WTA 266), Katarzyna Piter (WTA 360), Natalia Siedliska (WTA 560), Kacper Żuk (ATP 305), Daniel Michalski (ATP 434), Jerzy Janowicz (ATP 470) i Michał Dembek (ATP 654).
Djoković wyjawił też zasady na jakich gracze ze światowej elity opodatkują się na rzecz Player Relief Fund. Proponuje się, żeby zawodnicy i zawodniczki z Top 5 rankingów WTA (Ashleigh Barty, Simona Halep, Karolina Pliskova, Sofia Kenin, Jelina Switolina) i ATP (Novak Djoković, Rafael Nadal, Dominic Thiem, Roger Federer, Daniił Miedwiediew) wpłaciły po 30 tys. dolarów, a wkład kolejnych będzie malał wraz z niższym miejscem w zestawieniu Top 100. Jeśli takie ustalenia zostaną zaakceptowane, notowany aktualnie na 29. światowej listy Hubert Hurkacz musiałby przekazać na fundusz pomocowy 10 tys. dolarów, a nasz najwyżej notowany deblista Łukasz Kubot 5 tys. dolarów. Z naszych tenisistek w Top 100 klasyfikowane są obecnie tylko Magda Linette (WTA 36) i Iga Świątek (WTA 49) – one także, jak Hurkacz, będą musiały wpłacić po 10 tys. dolarów. Raczej na pewno nikt się nie wyłamie, bo solidarność na korcie w czasie zarazy jest wymagana nawet w tak indywidualnym sporcie, jakim jest tenis.
Oficjalne turnieje tenisowe zostały zawieszone na razie do 13 lipca. Organizatorzy wielkoszlemowego US Open wciąż jeszcze mają nadzieję, że imprezę uda się przeprowadzić, nie rezygnują też animatorzy przełożonego na wrzesień turnieju French Open. Z myślą o tych zawodach trener Sereny Williams Patrick Mouratoglou wpadł na pomysł zorganizowania nieformalnych rozgrywek z udziałem zaproszonych graczy ze ścisłej światowej czołówki. Rywalizacja ma się toczyć na zamkniętych dla publiczności kortach jego prywatnej akademii tenisowej w Nicei na przełomie maja i czerwca. Mouratoglou nazwał te nietypowe rozgrywki Ultimate Tennis Showdown (UTS). Rywalizacja ma się toczyć przez pięć tygodni, ale żeby wszyscy mieli w tym interes, Francuz oferuje telewizjom nabycia praw telewizyjnych do transmisji na żywo. Pierwszy pojedynek ma się odbyć 16 maja, a zmierzą się w nim zajmujący 10. miejsce w rankingu ATP Belg David Goffin z klasyfikowanym na 103. pozycji Australijczykiem Alexem Popyrinem , którego dołączono do stawki wyłącznie dlatego, że jego ojciec jest udziałowcem UTS. Jak wieść niesie, gracze z Top 10 rankingów WTA i ATP wyrazili chęć udziału w tym przedsięwzięciu.
Nic dziwnego, także ich czeka chudy rok. Wiadomo już, że sierpniowy turniej WTA w Montrealu został przełożona na 2021 rok, a lipcowy turniej ATP w Hamburgu odwołano. Wielkoszlemowy French Open, który zazwyczaj odbywa się w Paryżu na przełomie maja i czerwca, przesunięto w marcu na termin 20 września – 4 października. Tydzień wcześniej zakończyć się ma US Open. Szef Amerykańskiej Federacji Tenisowej (USTA) Mike Dowse poinformował, że decyzja w sprawie tych zawodów ma zapaść w czerwcu. Opcję turnieju bez kibiców określił jako możliwą, ale ją wykluczył.

Duet Sereny z Karoliną

Pod koniec ubiegłego roku Karolina Woźniacka ogłosiła, że po Australian Open 2020 zakończy karierę. Duńska tenisistka polskiego pochodzenia żegna się z WTA Tour w wielkim stylu. Gra nawet w debla.

Woźniacka zaczęła nowy rok od startu w turnieju WTA 250 na twardych kortach w Auckland. Nieprzypadkowo w tej imprezie postanowiła też wziąć udział Serena Williams. Obie tenisistki przyjaźnią się od lat, wielokrotnie grały też przeciwko sobie, lecz nigdy wspólnie w debla. Także dlatego, że Serenie, jeśli zdecydowała się na występ w grze podwójnej, zazwyczaj partnerowała jej siostra Venus.

W Auckland Serena zagrała w parze z Woźniacką. „Musiałam z nią zagrać zanim przejdzie na sportową emeryturę” – żartobliwie przyznała 38-letnia Amerykanka. Historyczny dla światowego tenisa pierwszy mecz Williams i Woźniacka rozegrały z Japonkami Nao Hibino i Makoto Ninomiya, wygrywając 6:2, 6:4. W drugiej potyczce w pokonanym polu pozostawiły szwedzko-amerykański duet Johanna Larsson – Caroline Dolehide 6:2, 6:1.

Serena Williams ma znacznie większe doświadczenie w grze podwójnej od Woźniackiej i wiele sukcesów na koncie m. in. w Wielkim Szlemie. Dlatego to ona była szefową w tym duecie, do czego zresztą duńska tenisistka chętnie się przyznawała. „Po prostu słuchałam Sereny, która mówiła mi, co mam robić i jak się na korcie ustawiać. Ona jest świetną liderką, a możliwość dzielenia kortu z nią to było coś niesamowitego. Jej podpowiedzi były inspirujące. Świetnie się bawię grając z Sereną. Żałuję, że nie robiłam tego wcześniej” – przyznała Woźniacka.

Niewykluczone, że w Auckland obie te wybitne tenisistki będą musiały stanąć naprzeciwko siebie, bo w grze pojedynczej też zmiatają z kortu kolejne rywalki. Serena pokonała Włoszkę Camilę Giorgi i 6:3, 6:2 i rodaczkę Christinę McHale 3:6, 6:2, 6:3, a Woźniacka Nowozelandkę Paige Mary Hourigan 6:1, 6:0 i Amerykankę Lauren Davis 6:1, 4:6, 6:4. W ćwierćfinale czekało je starcie z Niemkami – Serenę z Laurą Siegemund, a Karolinę z Julią Goerges.

 

 

Szarapowa schodzi z kortu

W tegorocznym US Open Maria Szarapowa odpadła już w 1. rundzie po dotkliwej porażce z odwieczną rywalką Sereną Williams 1:6, 1:6. W najnowszym notowaniu rankingu WTA rosyjska tenisistka, która od powrotu w kwietniu 2017 roku po dyskwalifikacji za doping nie wygrała żadnego ważnego turnieju, została sklasyfikowana dopiero na 135. miejscu. Dla byłej liderki światowej listy i pięciokrotnej triumfatorki turniejów Wielkiego Szlema może to być powód do zakończenia kariery.

Szarapowa ostatni raz tak nisko w rankingu była w sierpniu 2017 roku, ale wtedy była to konsekwencja półtorarocznej dyskwalifikacji za stosowanie zakazanego meldonium, niezbyt zresztą uciążliwą, bo organizatorzy turniejów chętnie przydzielali sławnej Rosjance tzw. dzikie karty. Dzisiaj już nie są jednak tacy chętni do wyświadczania jej takiej uprzejmości. Z prostego powodu – Szarapowa jest cieniem zawodniczki, która trzy lata temu zachwycała walecznością, a siłą uderzeń zmiatała rywalki z kortów. Trudno jednoznacznie stwierdzić co jest faktycznym powodem jej ewidentnie słabszej formy 32-letniej obecnie tenisistki – liczne kontuzje czy brak meldonium, którym faszerowała się w najlepszych latach swojej kariery, ponoć nieświadoma jego dopingowych właściwości.

Gdy w połowie stycznia 2016 roku ogłaszano aktualny ranking WTA, Szarapowa zajmował w nim piąte miejsce. Przed nią w zestawieniu był Agniesza Radawańska, Hiszpanka Garbine Muguruza, Rumunka Simona Halep i na samym szczycie Serena Williams, zaś w dolnej połówce Top 10 plasowały się Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber, Czeszka Petra Kvitova, Włoszka Flavia Pennetta, kolejna Czeszka Lucie Safarova, a stawkę zamykała starsza z sióstr Williams, Venus. Dzisiaj z tej grupy zawodniczek w pierwszej dziesiątce światowej listy znajdują się Serena Williams (jest 9.), Kvitova (7) i Halep (6). Radwańska, Safarova i Pennetta zakończyły już kariery, a z tej trójki starsza od Szarapowej jest tylko włoska tenisistka (37 lat), Czeszka jest rówieśniczką, a Polka jest młodsza o dwa lata.

Z wielkich rywalek rosyjskiej tenisistki sprzed kilku lat w elicie nie ma też Dunki Karoliny Woźniackiej (WTA 17), Białorusinki Wiktorii Azarenki (WTA 45), Amerykanki Venus Williams (WTA 56), Rosjanki Swietłany Kuzniecowej (WTA 65), Slowaczki Dominiki Cibulkovej (WTA 95), Australijki Samanthy Stosur (WTA 139), Niemek Andrei Petković (WTA 79) i Julii Goerges (WTA 25) czy kolejnej Rosjanki, Anastazji Paluczenkowej (WTA 41). Miejsce w czołówce utrzymała tylko Serena Williams, chociaż Amerykanka od powrotu po przerwie macierzyńskiej też nie jest w stanie wygrać upragnionego, 24. turnieju Wielkiego Szlema.

Dzikie karty dla mistrzyni

Szarapowa po odbyciu kary dyskwalifikacji też miała ambicje powrotu do Top 10 i na początku wydawało się, że jest w stanie tego dokonać. Do rywalizacji wróciła w kwietniu 2017 roku w Porsche Cup w Stuttgarcie. Do tej imprezy oraz następnych w Rzymie i w Madrycie otrzymała dzikie karty, a zdobyte punkty pozwoliły jej awansować z miejsca 258. na 59. pod koniec 2017 roku. W tamtym okresie wygrała mały turniej w Tiencinie, a miesiąc wcześniej w US Open doszła do 4. rundy. W kolejnym sezonie też jeszcze pięła się w rankingu i nawet przebiła się do trzeciej dziesiątki. W czerwcu 2018 roku doszła w Paryżu do ćwierćfinału French Open i tryskała optymizmem. „Gdybym nie miała motywacji i chęci do codziennej pracy, to nie grałabym już w tenisa. Ale nadal mam motywację i wciąż chcę wygrywać” – zapewniała w rozmowach z dziennikarzami.

W tym sezonie jej entuzjazm mocno przygasł, bo dokuczające jej kontuzje wyłączyły ją z czynnego tenisowego życia na ponad pół sezonu. Przed US Open chyba miała świadomość, że nie jest w dyspozycji pozwalającej na podjęcie wyrównanej walki z Sereną Willimas, dlatego w wypowiedziach dla mediów pozwalała już sobie na stwierdzenie, że największe wyzwania w karierze ma już za sobą. „Ogromne wyzwania stoją dziś przed nastolatkami, które mają w kieszeni kilkaset dolarów i żadnej pewności, co osiągną w przyszłości. Nie wiedzą, do jakiego dotrą miejsca. Mają tylko marzenia i dlatego jest im dużo trudniej niż 32-latce, która zarobiła tyle, że może w życiu robić, co jej się podoba” – pochwaliła się niebezpodstawnie Szarapowa, która tylko na korcie zarobiła ponad 40 mln dolarów, a dzięki licznym kontraktom reklamowym przez blisko dekadę była najlepiej zarabiającą sportsmenka na świecie.

Zeszłoroczny występ w stolicy Francji był jej ostatnim jak dotąd udanym występem w turniejach wielkoszlemowych. Potem doszła do 4. rundy US Open 2018, 4. rundy Australian Open 2019, nie dostałą się do French Open 2019, a w tegorocznym Wimbledonie i US Open odpadła już w 1. rundzie. Wypadając z Top 100 rankingu WTA Szarapowa będzie w przyszłym roku miała duże problemy z zakwalifikowaniem się nie tylko do turniejów Wielkiego Szlema, ale także do turniejów klasy Premier. Jeśli nie dostanie dzikiej karty, będzie musiała bić się w kwalifikacjach, co dla zawodniczki tej klasy i z takimi osiągnięciami (36 wygranych turniejów, w tym pięć wielkoszlemowych, 21 tygodni na pierwszym miejscu światowej listy) będzie upokarzające. I ryzykowne, bo w kwalifikacjach trafia się często na „nastolatki z kilkuset dolarami w kieszeni”, nie mających żadnych kompleksów przed wielkimi mistrzyniami.

A Rosjanka najwyraźniej nie potrafi już odnaleźć się w nowej tenisowej rzeczywistości, bo chociaż wciąż jest jedną z najwyższych (187 cm), to jej zasięg ramion i siła nie dają jej już takiej przewagi, jaką miała kiedyś nad zawodniczkami ze swojego pokolenia. Młodsze zawodniczki odbijają piłki równie mocno, a nawet mocniej, są ponadto szybsze, lepiej wyszkolone technicznie, zwrotniejsze i znakomicie przygotowane kondycyjnie. One nie boją się Szarapowej, tak jak w którymś momencie przestały bać się Radwańskiej i jak powoli przestają bać się Sereny Williams. Czas dawnych mistrzyń, które weszły na szczyt w pierwszej dekadzie XXI wieku, powoli dobiega końca.

Czas na życie bez tenisa?

Niewykluczone, że Rosjanka pójdzie w ślady Radwańskiej i zakończy karierę. Na brak zajęcie poza kortem z pewnością narzekać nie będzie. Mimo dopingowej wpadki i braku wyników w ostatnich latach, wciąż jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych tenisistek na świecie. Mieszka w Stanach Zjednoczonych od 1994 roku, ma obywatelstwo tego kraju, ale zachowała także rosyjski paszport. W ostatnich latach wykorzystywała przerwy w karierze na edukacje – skończyła m. in. studia biznesowe w Harvard Business School w Bostonie. Sponsorzy, którzy na krótko odwrócili się od Szarapowej po wybuchu afery dopingowej, niemal w komplecie wznowili z nią współpracę – nie zrobił tego jedynie szwajcarski producent zegarków TAG Heuer, ale Porsche, Nike i Evian and Head znów korzystają z jej wizerunku i słono za to płacą.

Biznesowo jednak najważniejszy dla Szarapowej okazał się projekt Sugarpova, czyli produkcja słodyczy, której sztandarowym produktem są tabliczki czekolady klasy premium, firmowane nazwiskiem tenisistki. Magazyn „Forbes” ocenił, że dzisiaj firma jest warta ponad 20 mln dolarów. Jak widać piękna Maria umie zadbać o swoje finanse, a ludzie z jej najbliższego otoczenia wręcz twierdzą, że ma wyjątkowy talent do biznesu i gdy już odłoży tenisową rakietę na półkę, z pewnością sobie w życiu poradzi.