48 godzin sport

Wirus dopadł Podolskiego
Lukas Podolski otrzymał pozytywny wynik na obecność koronawirusa i obecnie przebywa na kwarantannie w Niemczech – poinformował Górnik Zabrze. To oznacza, że 36-letni niemiecki napastnik polskiego pochodzenia nie zagra w najbliższym meczu zabrzańskiej drużyny z Piastem Gliwice. Podolski do tej pory rozegrał tylko dwa mecze w barwach Górnika.

US Open bez sióstr Williams
Serena Williams ogłosiła, że z powodu kontuzji nie wystąpi w US Open w Nowym Jorku. 23-krotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych wycofała się z powodu urazu mięśnia uda w prawej nodze, przez który musiała skreczować w pojedynku pierwszej rundy w Wimbledonie. W poprzedniej edycji US Open młodsza z sióstr Williams odpadła w półfinale. 40-letnia gwiazda tenisa w tej chwili zajmuje w rankingu WTA 22. lokatę. Z nowojorskiej imprezy wycofała się też jest starsza o rok siostra, Venus. Nieobecność w US Open obu tych utytułowanych amerykańskich tenisistek zdarzy się po raz pierwszy od 2003 roku.

Burza w norweskich skokach
Austriacki trener norweskiej kadry skoczków narciarskich Alexander Stoeckl zagroził rezygnacją z posady, jeśli władze Norweskiej Federacji Narciarskiej (NSF) utrzymają w mocy decyzję o zakończeniu po 17 latach współpracy z dyrektorem ds. skoków narciarskich Clasem Brede Brathenem, którego umowa wygasa po zakończeniu obecnego sezonu i NSF nie zamierza jej kontynuować. Kontrakt Stoeckla także wygasa w 2022 roku po zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

Motor Lublin juniorami stoi
Motor Lublin złotym medalistą młodzieżowych mistrzostw Polski par klubowych. Triumfatorzy w zawodach stracili zaledwie jeden punkt. Szans w starciu z parą Witold Lampart – Mateusz Cierniak nie miał nawet drugi na podium duet gospodarzy turnieju Włókniarza Częstochowa – Jakub Miśkowiak i Mateusz Świdnicki. Trzecie miejsce zajęła Unia Tarnów (Dawid Rempała, Przemysław Konieczny), a kolejne Unia Leszno, KS Toruń, ROW Rybnik i GKM Grudziądz.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 6. kolejki. Piątek: Stal Mielec – Górnik Łęczna, godz. 18:00; Warta Poznań – Jagiellonia Białystok, 20:30. Sobota: Bruk-Bet Nieciecza – Cracovia, 12:30; Lechia Gdańsk – Radomiak Radom, 15:00; Lech Poznań – Pogoń Szczecin, 17:30; Górnik Zabrze – Piast Gliwice, 20:00. Niedziela: Wisła Płock – Raków Częstochowa, 12:30; Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław, 15:00, Wisła Kraków – Legia Warszawa, 17:30.

Zmarł wicemistrz Europy
W minioną sobotę zmarł w wieku 76 lat Wilfried van Moer, znakomity przed laty belgijski piłkarz, wicemistrz Europy z 1980 roku, dwukrotny uczestnik mistrzostw świata. W reprezentacji Belgii rozegrał 57 meczów i strzelił dziewięć goli.

Wielkie gwiazdy tracą w Paryżu motywację

W 1/4 finału French Open z zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA na placu boju pozostały już tylko Iga Świątek, ale ona też odpadła po porażce z Greczynką Marią Sakkari. Grą w ćwierćfinale nie był natomiast zainteresowany Roger Federer. Szwajcarski tenisista po wygraniu trzech pierwszych spotkań po prostu wycofał się z turnieju.

Sofia Kenin (WTA 5) w ubiegłym roku wygrała Australian Open i doszła do finału French Open, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek. W obecnej edycji zmagań na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu amerykańska tenisistka nie powtórzy tego wyniku, bo w IV rundzie przegrała 1:6, 3:6 z Marią Sakkari (WTA 18). Dla Greczynki jest to w ogóle pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału wielkoszlemowego turnieju w 21 starcie w tych prestiżowych zawodach. W drodze do 1/4 finału grecka tenisistka przegrała tylko jednego seta, w meczu III rundy z Belgijką Elise Mertens. O półfinał Sakkari walczyła z obrończynią tytułu Igą Świątek, która jeszcze w tegorocznym turnieju nie straciła seta. I niespodziewanie pokonała Polkę 6:4, 6:4.
Klęska zawodniczek z czołówki
Dla kibiców tenisa to może być szok, że w rozstrzygających pojedynkach na paryskiej mączce nie zobaczą w akcji Ashleigh Barty, Naomi Osaki, Aryny Sabalenki, Sofii Kenin, Bianki Andreescu, Jeleny Świtoliny, Sereny Williams, Garbine Muguruzy, Petry Kvitovej czy Karoliny Pliskovej, a w ich miejsce przyszło im podziwiać popisy Marii Sakkari, Pauli Badosa, Coco Gauff, Jeleny Rybakiny, Barbory Krejcikovej i Tamary Zidansek. Taka inwazja ćwierćfinałowych debiutantek w Wielkim Szlemie to rzadkość. A w finale zagrają dwie z nich – Paluczenkowa i Krejcikova.
Iga Świątek (WTA 9) walkę o obronę tytułu rozpoczęła w dniu swoich 20. urodzin. Przed pojedynkiem z Kostiuk odprawiła trzy rywalki bez straty seta. W III rundzie pokonała 7:6(4), 6:0 Estonkę Anett Kontaveit, a w IV rundzie odesłała do domu 18-letnią Martą Kostiuk (WTA 81) wygrywając z nią po kapitalnym widowisku 6:3, 6:4. Ukrainka podobnie jak Świątek, odnosiła sukcesy jako juniorka. W 2017 roku wygrała Australian Open w singlu oraz US Open w deblu. Cztery lata temu obie spotkały się w finale turnieju AGL Loy Yang Traralgon Junior International. Wygrała wtedy Świątek 6:3, 6:3, ale w profesjonalnym tenisie zmierzyły się po raz pierwszy. I zapewne nie po raz ostatni, bo obie należą do najlepiej zapowiadających się tenisistek młodego pokolenia. Podobnie jak 17-letnia Amerykanka Cori Gauff (WTA 25), która w 1/8 finału bez większego trudu wyeliminowała pogromczynię Magdy Linette, 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur 6:3, 6:1.
W gronie ćwierćfinalistek z zawodniczek Top 20 światowej listy, poza rzecz jasna Igą Świątek, ostała się w stawce jeszcze tylko 25-letnia Sakkari (WTA 18). Ich mecz był więc hitem zmagań o awans do półfinału. W pozostałych parach 1/4 finału zagrały: 23-letnia Słowenka Tamara Zidansek (WTA 85) z 23-letnią Hiszpanką Paulą Badosą (WTA 35), 21-letnbia reprezentantka Kazachstanu Jelena Rybakina (WTA 22) z 29-letnią Rosjanką Anastazją Pawluczenkową (WTA 32), a Gauff z 25-letnią Czeszką Barborą Krejcikovą (WTA 33).
Smutne pożegnanie weteranek
W IV rundzie z paryskim turniejem pożegnały się dwie tenisistki, które w poprzedniej dekadzie nadawały ton rywalizacji w kobiecym tenisie. Blisko 40-letnia Serena Williams, która wciąż marzy o wyrównaniu rekordu 24 wielkoszlemowych triumfów Australijki Margaret Court (Amerykanka zatrzymała się na 23 zwycięstwach). Niestety, trzykrotna mistrzyni French Open (2002, 2013, 2015) do tegorocznej edycji przystąpiła kiepsko przygotowana. W trzech pierwszych rundach wyraźnie się męczyła. Z Rumunkami Iriną Camelią Begu wygrała 7:6(2), 6:2, a z Mihaelą Buzarnescu 6:3, 5:7, 6:1, zaś z niżej notowaną rodaczką Danielle Collins zwyciężyła 6:4, 6:4. I to wszystko, na co było ją stać. W pojedynku o ćwierćfinał przegrała z Rybakiną 3:6, 5:7 po ledwie 79 minutach walki. Gdy Williams pierwszy raz grała na kortach Rolanda Garrosa, Rybakiny nie było jeszcze na świecie. Ale w chwili największego zwycięstwa w karierze zachowała się tak, jak należy przy pożegnaniach wielkich mistrzyń – poczekała z manifestowaniem radości aż pokonana rywalka zejdzie z kortu.
Tak więc licznik wielkoszlemowych triumfów Sereny Williams od ponad czterech lat wciąż tkwi na liczbie 23. Chyba nawet ona sama nie liczyła, że na ziemnych kortach w Paryżu zdobędzie upragniony 24. tytuł, bo nawet w latach świetności była to jej najmniej lubiana nawierzchnia. Czwarta runda to osiągnięcie chyba na jej obecną miarę.
Rybakina o półfinał zagra z Anastazją Pawluczenkową, która nadspodziewanie łatwo wyeliminowała inną w wielkich gwiazd kobiecego tenisa ostatnich lat, Białorusinkę Wiktorię Azarenkę (5:7, 6:3, 6:2), byłą liderkę światowego rankingu i dwukrotna triumfatorka wielkoszlemowego Australian Open, na pożegnanie zrobiła organizatorom French Open małą awanturkę, oskarżając ich o to, że nie przestrzegają równości płci przy ustalaniu terminarza gier. Chodziło jej o to, że w tym roku organizatorzy French Open zdecydowały się na wprowadzenie sesji nocnych rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu od godziny 21:00 na głównym korcie kompleksu Rolanda Garrosa. W pierwszym takim spotkaniu wystąpiły Serena Williams i Irina-Camelia Begu, ale sześć kolejnych pojedynków to już były mecze mężczyzn. Dopiero poniedziałkowy pojedynek Igi Świątek z Martą Kostiuk wyznaczono w sesji nocnej.
Rejterada Rogera Federera
Narzekania białoruskiej tenisistki, która ostatni raz awansowała do ćwierćfinału French Open osiem lat temu, przeszły bez echa, bo większe emocje w mediach i wśród kibiców wywołał Roger Federer, wycofując się nieoczekiwanie z turnieju. W sobotę już blisko 40-letni Szwajcar pokonał po trzech i pół godzinach walki Niemca Dominika Koepfera 7:6, 6:7, 7:6, 7:5, ale po meczu narzekał na kłopoty z kolanem. W poniedziałek ogłosił, że rezygnuje z udziału w imprezie. „Po dyskusjach z moich sztabem zdecydowałem o wycofaniu się z Rolanda Garrosa. Jestem po dwóch operacjach kolana i ponad rocznej rehabilitacji. Muszę słuchać swojego ciała” – oświadczył „Il Maestro”, którego czekał tego dnia pojedynek z Włochem Matteo Berrettinim.
Rejterada Federera wywołała burzę w tenisowym środowisku. Patrick McEnroe, były tenisista, mistrz wielkoszlemowy, kapitan reprezentacji USA w Pucharze Davisa, obecnie ekspert stacji ESPN, powiedział: „Rozumiem jego decyzję, ale ona mi się nie podoba. Wycofanie się z turnieju w środku rywalizacji nie wygląda ładnie. Wiele osób mówi, że Federer może robić, co chce, bo na to zasłużył. Ja ten pogląd nawet podzielam, ale nadal mi się jego zachowanie nie podoba” – ocenił McEnroe.

Porażka Sereny Williams w tysięcznym meczu

Rozgrywany w tym tygodniu w Rzymie tenisowy turniej WTA 1000 Internazionali BNL d’Italia z pulą nagród 1,6 mln USD sypie niespodziankami. Jedną z większych sprawiła Serena Williams, która w II rundzie przegrała z niżej notowaną Argentynką Nadią Podoroską 6:7(6), 5:7. Amerykańska gwiazda zepsuła sobie tą porażką swoje sportowe święto, bo mecz z Podorską był jej tysięcznym pojedynkiem w karierze.

Młodsza z sióstr Williams przed występem w Rzymie, jej pierwszym w tym roku na ziemnych kortach, zrobiła sobie długą przerwę po porażce w półfinale tegorocznego Australian Open – zniknęła z zawodowych kortów aż na 83 dni. W stolicy Włoch w I rundzie 39-letnia amerykańska tenisistka dzięki ósmej lokacie zajmowanej aktualnie w rankingu WTA miała wolny los. Do rywalizacji przystąpiła więc dopiero w środę, od drugiej rundy turnieju. Pojedynek z Podoroską był jej tysięcznym starciem na zawodowych kortach w karierze, z których 851 zakończyła zwycięsko, a w 148 doznała porażek. Z aktywnych zawodniczek tylko trzy mają na koncie więcej rozegranych meczów w karierze. Liderką tego zestawienia jest starsza z sióstr Williams, Venus, która ma na koncie 1074 pojedynki (bilans 814 – 260) oraz Australijka Samantha Stosur (1053 meczów, 606 – 447).
Serena Williams to także 23-krotna triumfatorka turniejów Wielkiego Szlema, ale od powrotu do rywalizacji po urlopie macierzyńskim wciąż nie może wygrać kolejnych, a jej największym sportowym marzeniem jest co najmniej wyrównanie rekordu Australijki Margaret Court, zdobywczyni 24 wielkoszlemowych tytułów. Porażka z 24-letnią Argentynką Nadią Podoroską, sklasyfikowaną aktualnie w rankingu WTA na 44. miejscu, nie zwiastuje Serenie sukcesu na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa. Amerykanka przyjechała do Rzymu w słabej formie. W tie-breaku pierwszego seta błysnęła determinacją broniąc aż trzy piłki setowe (od stanu 3:6 doszła do remisu 6:6), lecz ostatecznie przegrała decydującą partię 6:8. W drugim secie 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa dała się dwukrotnie przełamać przez młodszą o 15 lat rywalkę i swój tysięczny pojedynek przegrała po dwugodzinnej walce. „Trudno jest dobrze zagrać pierwszy mecz w sezonie na mączce. Może potrzebuję jeszcze kilku spotkań, by odnaleźć odpowiedni rytm gry. Spróbuję to ustalić z moim sztabem” – skomentował swój nieudany występ Serena.
W środę z turniejem w Rzymie pożegnało się kilka innych markowych zawodniczek, m.in. wielkoszlemowe mistrzynie jak Japonka Naomi Osaka, Czeszka Petra Kvitova, Amerykanka Sofia Kenin i Rumunka Simona Halep. Dla polskich kibiców miłą wieścią było to, że nasz mistrzyni French Open, czyli Iga Świątek, po wygranej w I rundzie z Amerykanką Alice Riske, w kolejnej rundzie wyeliminował kolejna Amerykankę – Madison Keys (7:5, 6:1), a w czwartek 19-letnia Polka po morderczym pojedynku o ćwierćfinał pokonała Czeszkę Barborę Krejcikovą 3:6, 7:6(5), 7:5.

Australian Open 2021: Dla jednych radość, dla innych łzy

Do półfinału kobiecego turnieju w tegorocznym Australian Open z zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu przebiła się tylko Japonka Naomi Osaka (WTA 3). W rywalizacji mężczyzn sytuacja była odwrotna – w czwórce półfinalistów znalazł się tylko jeden gracz spoza Top 10 światowej listy.

W potyczkach ćwierćfinałowych odpadły dwie najwyżej sklasyfikowane przed imprezą tensistki. O ile jednak porażkę wiceliderki rankingu Rumunki Simony Halep z Amerykanka Sereną Williams trudno uznać nawet za niespodziankę, to już przegrana Ashleigh Barty z Czeszką Karoliną Muchovą 6:1, 2:6, 3:6 to jedna z największych sensacji tego turnieju. Liderka światowej listy była bowiem wielką nadzieją gospodarzy na pierwszy od 1978 roku triumf ich reprezentantki w singlowych zmaganiach na kortach Melbourne Park. Barty w poprzedniej edycji odpadła w półfinale, ale w tym roku 24-letnia australijska tenisistka po blisko rocznej przerwie w startach z powodu pandemii była wypoczęta i spragniona rywalizacji. W pierwszej rundzie rozbiła 6:0, 6:0 zawodniczkę z Czarnogóry Dankę Kovinić, a potem bez straty seta wyeliminowała z imprezy rodaczkę Darię Gavrilovą (6:1, 7:6), Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową (6:2, 6:4) i Amerykankę Shelby Rogers (6:3, 6:4).
Przełomowa przerwa medyczna
Zajmująca przed tegorocznym Australian Open 27. miejsce w rankingu Muchova w drodze do ćwierćfinału miała zdecydowanie trudniejsze rywali. W pierwszej rundzie trafiła na mistrzynię French Open z 2017 roku Łotyszkę Jelenę Ostapenko (WTA 47), pokonując ją 7:5, 6:2, w kolejnej rundzie wyeliminowała zajmującą miejsce w trzeciej setce światowej listy niemiecką weterankę kortów Monę Barthel (6:4, 6:1), lecz w dwóch następnych trafiała na wyżej od siebie rozstawione w turnieju zawodniczki – szóstą w rankingu rodaczkę Karolinę Pliskovą (7:5, 7:5) i 14. w zestawieniu Belgijkę Elise Mertens (7:6, 7:5).
Jeśli australijscy kibice mieli jakieś obawy przez starciem ich ulubienicy z mało znaną 24-letnią czeską tenisistką, to pierwszy set z pewnością je rozwiał. Barty rozpoczęła pojedynek z impetem wygrywając pięć gemów z rzędu, oddając rywalce zaledwie sześć punktów. Przełomowy okazał się początek drugiej partii, gdy Muchova poprosiła o przerwę medyczną w związku z zawrotami głowy. Gdy mierzono jej puls i temperaturę, Australijka cierpliwie czekała na korcie na wznowienie gry, ale w trakcie tego oczekiwania coś się w jej nastawieniu do rywalizacji zmieniło. Jeśli poczuła się zbyt pewna siebie i już oczami wyobraźni widziała się w półfinale, to popełniła kosztowny błąd, bo po wznowieniu rywalizacji Czeszka zaczęła grać coraz lepiej, podczas gdy zaskoczona tym Barty coraz gorzej.
Dość powiedzieć, że w dwóch kolejnych setach Australijka popełniła aż 31 niewymuszonych błędów. Liderka rankingu, choć mocno rozczarowana porażką, nie miała pretensji o długą przerwę medyczną rywalki, którą miała prawo uznać za przyczynę swojego niepowodzenia. „Wszystko odbyło się zgodne z przepisami, Karolina po prostu skorzystała ze swoich praw. A ja jestem rozczarowana tylko z tego, że dopuściłam by to stało się punktem zwrotnym w naszym meczu. Chciałam zajść nieco dalej w turnieju, jednak to nie był mój dzień. Ta porażka jest dla mnie bardzo bolesna, lecz jestem wystarczająco doświadczoną zawodniczką, żeby się z tym uporać” – podsumowała swój występ Barty, która jak na razie ma w dorobku jeden wielkoszlemowy triumf (wygrała French Open w 2019 roku).
Brady zatrzymała Muchovą
Muchova miała podwójny powód do zadowolenia, bo dopiero po raz drugi w karierze pokonała rywalkę z Top 5 światowego rankingu, a po raz pierwszy liderkę tego zestawienia. W turniejach Wielkiego Szlema jej najlepsze dotychczasowe osiągnięcie to był ćwierćfinał Wimbledonu w 2019 roku. W Australian Open nigdy wcześniej nie przeszła nawet drugiej rundy. Niespodzianki nie było natomiast w pojedynku dwóch Amerykanek – sklasyfikowana na 24. miejscu rankingu Jennifer Brady, półfinalistka ubiegłorocznego US Open, przerwała piękny sen swojej rodaczki i dobrej koleżanki Jessiki Peguli, aktualnie 61. tenisistki na światowej liście, pokonując ją w trzech setach 4:6, 6:2, 6:1. W Au8stralian Open Brady wcześniej najdalej doszła do 1/8 finału. Pokonana przez nią Pegula w 1/8 finału wyeliminowała rozstawioną z numerem piątym Ukrainkę Jelinę Switolinę, a w swoich wcześniejszych startach w Wielkim Szlemie ani razu nie przeszła trzeciej rundy. W Australian Open debiutowała w poprzedniej edycji i odpadła już w I rundzie.
Muchova i Brady wcześniej grały przeciwko sobie tylko raz – w 1/8 finału turnieju WTA w Pradze w 2019 roku. Wtedy po trzysetowym pojedynku górą była Czeszka, na kortach Melbourne Park eksperci dawali obu tenisistkom równe szanse. W drugiej półfinałowej parze marzącej o 24. wielkoszlemowym tytule Serenie Williams na drodze do osiągnięcia tego celu znów stanęła młodsza o 16 lat Japonka Naomi Osaka.
Blisko 40-letni już tenisowa gwiazda znów stała się obiektem niewybrednego ataku ze strony słynącego z kontrowersyjnych zachowań i wypowiedzi Iona Tiriaca. Były rumuński tenisista, który w najlepszym momencie kariery był ósmą rakietą na świecie, a potem jako menedżer z powodzeniem przez pewien czas prowadził Borysa Beckera, oceniając szanse Amerykanki powiedział: „W tym wieku i przy obecnej wadze nie rusza się już tak, jak 15 lat temu. Serena była rewelacyjną zawodniczką, ale dzisiaj nie jest i gdyby miała trochę przyzwoitości, przeszłaby już na emeryturę”.
Osaka znów lepsza od Sereny
Tiriac, choć jego ocena była chamska i wielce niestosowna wobec tenisowej mistrzyni, w ocenie szans amerykańskiej tenisistki jednak si nie pomylił. W starciu z Osaką, która wcześniej wyeliminowała znajdujące się w życiowej formie Hiszpankę Garbine Muguruzę i Tajwankę Su-Wei Hsieh, Williams nie miała zbyt wielu argumentów i przegrała dość gładko 3:6, 4:6. Serena ostatni z 23 swoich triumfów wielkoszlemowych odniosła cztery lata temu właśnie w Melbourne. Była już wówczas we wczesnym etapie ciąży. Do rywalizacji wróciła po przerwie macierzyńskiej w połowie 2018 roku i od tego czasu zaliczyła 11 nieudanych prób wywalczenia 24. wielkoszlemowego tytułu. Czterokrotnie była już o krok od spełnienia marzenia, gdy przegrywała w finale. W tegorocznej edycji Australian Open w ćwierćfinale nie dała się drugiej w rankingu Simonie Halep, ale z Osaką najwyraźniej nie umie grać. „Czy to było pożegnanie? Nie wiem. Jeśli kiedykolwiek zechcę się pożegnać z tenisem, to i tak nikomu o tym nie powiem” – stwierdził na konferencji po meczu z Osaką, podczas której po kolejnym pytaniu puściły jej nerwy i z płaczem przerwała spotkanie z przedstawicielami mediów.
A Naomi Osaka w sobotnim finale zmierzy się z inną z amerykańskich tenisistek, Jennifer Brady, która zatrzymała zwycięski pochód Karoliny Muchovej pokonując ją 6:4, 3:6, 6:4.
W rywalizacji mężczyzn w ćwierćfinale dominowali liczbowo Rosjanie. Rozstawiony z numerem 4 Daniił Miedwiediew pokonał Andrieja Rublowa 7:5, 6:3, 6:2. Ich poprzedni wielkoszlemowy mecz tych rosyjskich tenisistów, którego stawką również był awans do półfinału, także wygrał Miedwiediew. Obaj rosyjscy tenisiści przyjaźnią się poza kortem, niedawno poprowadzili Rosję do sukcesu w drużynowym ATP Cup, a tegorocznym sezonie byli niepokonani (każdy z nich miał bilans 8-0). Dla Miedwiediewa był to już czwarty wygrany pojedynek z rodakiem z rzędu – za każdym razem zwyciężał bez straty seta. Pod koniec ubiegłego sezonu triumfował w turnieju ATP w Paryżu oraz kończącej sezon turnieju mistrzów w Londynie – ATP Finals. Ale innych rywali też bije skutecznie – wygrał 11 ostatnich pojedynkach z rywalami z Top 10 rankingu ATP. W wielkoszlemowym półfinale zameldował się po raz trzeci w karierze – dwa wcześniejsze awanse wywalczył w US Open. Jego najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie jest finał US Open 2019 roku. W Melbourne wcześniej najdalej dochodził do 1/8 finału. Wiadomo już, że w najnowszym notowaniu rankingu ATP Miedwiediew awansuje na trzecie miejsce.
Grecki koszmar Nadala
W piątkowym pojedynku o finał Rosjanin zmierzy się z greckim tenisistą Stefanosem Tsitsipasem, który niespodziewanie okazał się lepszy od „turniejowej dwójki”, czyli Rafaela Nadala. Hiszpan łatwo wygrał dwa pierwsze sety, 6:3 i 6:2, ale trzeciej partii Grek zaczął grać jak w transie i wygrał ją po zaciętej walce w tie-breaku 7:6(4), a następnie niesiony entuzjazmem wygrał kolejnego seta 6:4. W decydującej partii obaj gracze wznieśli się na wyżyny, lecz Tsitsipas serwował jak natchniony i nie dał się Nadalowi ani razu przełamać, sam zaś dokonał tej sztuki przy stanie 5:5 i nie zmarnował szansy na zwycięstwo przy swoim podaniu – wygrał 7:5 i cały mecz po ponad czterogodzinnej walce 3-2. To sensacja, bo Hiszpan dopiero po raz drugi w swojej bogatej karierze przegrał wielkoszlemowy mecz, prowadzą 2:0 w setach. Po raz pierwszy miało to miejsce w trakcie US Open w 2015 roku, gdy w ten sposób dał się pokonać Włochowi Fabio Fogniniemu.
W walce o finał Tsitsipas będzie miał w nogach wyczerpujący mecz z Nadalem, ale nie tylko to może być atutem Miedwiediewa. Rosjanin ma patent na Greka, bo wygrał z nim pięć z sześciu pojedynków. Ich kolejne starcie, którego stawka będzie finał tegorocznego Australian Open, odbędzie się w piątek rano polskiego czasu.
W drugiej parze zagra Rosjanin Asłan Karaczew, rewelacyjny debiutant, który w swoim pierwszym występie w Wielkim Szlemie od razu zaszedł do półfinału, a jest to gracz już 27-letni, zaś przed turniejem w Melbourne nie było go nawet w pierwszej setce rankingu. O finał zagrał z najlepszym graczem ostatnich lat, liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. Serb w ćwierćfinale w czterech setach wyeliminował Niemca Alexandra Zvereva (6:7, 6:2, 6:4, 7:6) i z wielką pewnością siebie przystąpił do pojedynku z rewelacją turnieju i bez większego trudu wygrał z nim w trzech setach 6:3, 6:4, 6:2. W finałowej potyczce z Miedwiediewem Serb będzie faworytem, ale niespodzianki ze strony rosyjskiego tenisisty nie można wykluczyć.

Australian Open 2021: Świątek i Kubot zagrali na 1/8 finału

Iga Świątek i Łukasz Kubot jako ostatni z reprezentantów Polski zakończyli swój udział w tegorocznym Australian Open. W II rundzie turnieju gry mieszanej polska para przegrała z amerykańsko-belgijskim mikstem Hayley Carter – Sander Gille. Ale na kortach Melbourne Park gra toczy się nadal.

Świątek w niedzielę okazała się gorsza od Simony Halep w 1/8 turnieju singla kobiet, natomiast Łukasz Kubot w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem także w 1/8 finału odpadł w turnieju debla mężczyzn. W mikście zdołali awansować do drugiej rundy po zaciętym boju z reprezentantami gospodarzy Astrą Sharmą i Johnem-Patrickiem Smithem, wygranym przez polska parę 5:7, 7:6, 10-6. To był udany rewanż za porażkę w poprzedniej edycji Australian Open, kiedy to właśnie australijski mikst wyeliminował naszych reprezentantów w ćwierćfinale. We wtorek naprzeciwko 38-letniego Kubota i 19-letniej Świątek stanęli 25-letnia Amerykanka Hayley Carter i 30-letni Belg Sander Gille, którzy w pierwszej rundzie niespodziewanie pokonali znakomity czesko-chorwacki duet Barbora Strycova – Nikola Mektić.
Niestety, nie był to jednorazowy przebłysk wysokiej formy, o czym boleśnie przekonali się Kubot i Świątek, będący naszą wielka nadzieją na olimpijski medal w Tokio właśnie w grze mieszanej. Łatwo przegrali 4:6, 1:6 i definitywnie pożegnali się z tegorocznym Australian Open.
Serena najstarsza z najlepszych
Rywalizacja na kortach Melbourne toczy się jednak nadal. W grze pojedynczej w rywalizacji pań w gronie ośmiu ćwierćfinalistek tegorocznej edycji Australian Open znalazły się trzy Amerykanki (Serena Williams, Jennifer Brady i Jessica Pegula) oraz po jednej zawodniczce z Australii (Ashleigh Barty), Rumunii (Simona Halep), Japonii (Naomi Osaka), Czech (Karolina Muchowa) i Tajwanu (Su-Wei Hsieh).
Co ciekawe, wśród ośmiu tenisistów, którzy awansowali do fazy ćwierćfinałowej, nie było ani jednego gracza ze Stanów Zjednoczonych, za to najwięcej, bo trzech graczy miała Rosja (Andrej Rublew, Daniił Miedwiedew, Asłan Karaczew), a po jednym Serbia (Novak Djoković), Hiszpania (Rafael Nadal), Grecja (Stefanos Tsitsipas), Bułgaria (Grigor Dimitrow) i Niemcy (Aleksander Zverev).
Wśród pań w najlepszej ósemce turnieju w komplecie zameldowały się zawodniczki zajmujące trzy pierwsze miejsca w rankingu WTA (Barty, Halep, Osaka). Z piątki pozostałych najwyżej w rankingu jest Williams (WTA 11), a następnie Brady (WTA 24), Muchova (WTA 27), Pegula (WTA 61) i Su-wei Hsieh (71). We wtorek nad ranem Osaka gładko rozprawiła się z Hsieh wygrywając z nią 6:2, 6:2, a Williams wyeliminowała Halep pokonując ją 6:3, 6:3. Amerykańska tenisistka w swoim 77 starcie w imprezie wielkoszlemowej, a po raz 20 w Australian Open, w ćwierćfinale wystąpiła po raz 54., w tym po raz 13. w Melbourne Park.
Do półfinału Wielkiego Szlema awansowała zaś po raz 40., a w Australian Open po raz dziewiąty. Młodsza z sióstr Williams w Melbourne wygrywała już siedem razy (2003, 2005, 2007, 2009, 2010, 2015 i 2017).
Jeśli zwycięży w tej edycji, wyrówna rekordu wszech czasów w liczbie zdobytych tytułów wielkoszlemowych w singlu należący do Australijki Margaret Court. Kolejną rywalką Sereny będzie jednak rozstawiona z w imprezie z numerem trzecim Naomi Osaka. Z młodszą o 16 lat Japonką o stawkę rywalizowała dotychczas trzykrotnie i dwa razy musiała uznać jej wyższość, w tym w finale wielkoszlemowego US Open 2018. Ich półfinałowy pojedynek zapowiada się na wielkie wydarzenie sportowe.
W środę rano w dwóch pozostałych parach liderka rankingu WTA Ashleigh Barty zmierzyła się z Karoliną Muchovą, a Jennifer Brady z Jessicą Pegulą.
Wśród panów w gronie ćwierćfinalistów znaleźli się numer 1 rankingu Novak Djoković i numer 2 Rafael Nadal, odpadł natomiast trzeci na światowej liście Austriak Dominic Thiem.
Sensacyjny kwalifikant z Rosji
Z szóstki pozostałych ćwierćfinalistów najwyżej sklasyfikowany jest Medwedew (ATP 4), potem Tsitsipas (ATP 6), Zverev (ATP 7) i Rublew (ATP 8), a miejsca poza Top 10 rankingu zajmują Dimitrow (ATP 21) i kwalifikant z Rosji Karaczew, sklasyfikowany przed turniejem w rankingu ATP dopiero na 114. pozycji.
Ten 27-letni rosyjski tenisista w tegorocznym Australian Open debiutuje w Wielkim Szlemie i jest pierwszym graczem w tzw. Erze Otwartej, liczonej od 1968 roku, któremu w pierwszym starcie od razu udało się awansować do półfinału. Karaczew w imponującym stylu przechodził kolejne etapy turnieju, a w trzech pierwszych meczach nie oddał rywalom ani jednego seta. W drodze po półfinału pokonał trzech rozstawionych graczy, wśród nich występującego z „ósemką” Argentyńczyk Diego Schwartzmana. W rozegranym w czwartek nad ranem pojedynku ćwierćfinałowym pokonał Grigor Dimitrowa 2:6, 6:4, 6:1, 6:2 i o finał zagra z liderem światowego rankingu Novakiem Djokoviciem, który we wtorek przed południem polskiego czasu pokonał Alexandra Zvereva 6:7(6), 6:2, 6:4, 7:6(6)
W dwóch pozostałych parach 1/4 finału zmierzyli się Andrej Rublew z Daniiłem Medwedewem, a Stefanos Tsitsipas z Rafaelem Nadalem.
Najstarsza w gronie ćwierćfinalistek jest Serena Williams (39 lat), ale rewelacja tego turnieju, Tajwanka Su-Wei Hsieh jest od niej młodsza tylko o cztery lata. Trzecia pod względem wieku w tej stawce jest Simona Halep (29 lat), a w dalszej kolejności Karolina Muchowa (27), Jessica Pegula (26), Jennifer Brady (25), Ashleigh Barty (24). Najmłodsza w stawce jest 23-letnia Naomi Osaka.
W męskiej ósemce ćwierćfinalistów najstarszy jest 34-letni Rafael Nadal, ale Novak Djokovic jest od niego młodszy tylko o jeden rok. Pozostała szóstka graczy mieści się w przedziale wiekowym 20-30: Grigor Dimitrow (29 lat), Asłan Karaczew (27 lat), Daniił Miedwiedew (24 lata), a Alexander Zverev i Andrej Rublew mają po 23 lata. Najmłodszy w stawce Stefanos Tsitsipas ma 22 lata.

Ćwierćfinaliści Australian Open 2021:

Kobiety:
Su-Wei Hsieh (Tajwan, WTA 71, 35 lat);
Naomi Osaka (Japonia, WTA 3, 23 lata);
Serena Williams (USA, WTA 11, 39 lat)
Simona Halep (Rumunia, WTA 2, 29 lat)
Ashleigh Barty (Australia, WTA 1, 24 lata); Karolina Muchova (Czechy, WTA 27, 24 lata);
Jennifer Brady (USA, WTA 24, 25 lat);
Jessica Pegula (USA, WTA 61, 26 lat).

Mężczyźni:
Andrej Rublew (Rosja, ATP 8, 23 lata);
Daniił Medwedew (Rosja, ATP 4, 24 lata);
Stefanos Tsitsipas (Grecja, ATP 6, 22 lata); Rafael Nadal (Hiszpania, ATP 2, 34 lata);
Grigor Dimitrow (Bułgaria. ATP 21, 29 lat); Asłan Karaczew (Rosja, ATP 114, 27 lat);
Novak Djokovic (Serbia, ATP 1, 33 lata);
Alexander Zverev (Niemcy, ATP 7, 23 lata).

Halep tym razem była lepsza od Świątek

Iga Świątek przegrała z Simoną Halep 6:3, 1:6, 4:6 w meczu czwartej rundy Australian Open i odpadła z turnieju. Rumuńska tenisistka, wiceliderka rankingu WTA, zrewanżował się Polce za dotkliwą porażkę (6:1, 6:2) sprzed czterech miesięcy w wielkoszlemowym French Open w Paryżu.

Nasza tenisistka mogła mieć z ostatniego starcia z Halep wyłącznie dobre wspomnienia. Podczas Roland Garros pokonała ją w dwóch setach (6:1, 6:2), a sama Rumunka mówiła niedawno, że w tamtym starciu Polka ją „zmiażdżyła”. Przed niedzielnym starciem w Melbourne Świątek była jednak zaskakująco ostrożna w ocenie swoich szans. W medialnych wypowiedziach podkreślała klasę przeciwniczki i zapewniała, że nie oczekuje iż i tym razem ją pokona. Co ciekawe, nawet najwybitniejsi tenisowi eksperci nie byli w stanie wskazać w tym meczu faworytki, co z cała pewnością jest większym komplementem dla 19-letniej Polki, bo Halep nie bez powodu jest druga w rankingu WTA.
Początek spotkania nikogo zatem nie zaskoczył, gdy po wyrównanym boju Świątek wygrała pierwszego seta 6:3. Ale Halep wyciągnęła wnioski z paryskiej klęski i w drugiej partii rzuciła na szalę całą swoją ambicję, siłę i talent oraz najgłębsze pokłady determinacji. No i podniosła Polce poprzeczkę bardzo wysoko, co nie może dziwić w przypadku zawodniczki, która w czołówce światowej listy znajduje się już grubo ponad trzysta tygodni. Skoncentrowana Halep wrzuciła „trzeci bieg” i szybko objęła prowadzenie w gemach 3:0. Nasza tenisistka nie grała już tak dobrze jak w pierwszej partii i zaczęła popełniać coraz więcej błędów, które pewnie grająca Rumunka bezlitośnie wykorzystywała. I już nie wypuściła zwycięstwa z rąk wygrywając seta 6:1.
Świątek zaczęła trzecią partię najgorzej jak tylko było można, czyli dała się rywalce przełamać, a potem zmarnowała doskonałą okazję na odrobienie straty. Znów jednak walczyła zaciekle, bez kompleksów i dla utytułowanej rywalki była absolutnie równorzędna przeciwniczką. Halep była jednak odrobinę lepsza, w trudnych momentach procentowało jej większe doświadczenie. Prowadziła 4:2, potem 5:3, a gdy Świątek wygrała swoje podanie do zera i zrobiło się 5:4, wytrzymała presję i znakomicie serwując wygrała kolejnego gema kończąc seta wynikiem 6:4 i cały mecz zwycięstwem 2-1. Nasza tenisistka odpadła zatem z Australian Open w czwartej rundzie, co jest powtórzeniem wyniku osiągniętego w tym wielkoszlemowym turnieju przed rokiem. „Ta wygrana wiele dla mnie znaczy, bo porażka na kortach Rolanda Garrosa z Igą była dla mnie trudnym przeżyciem. Wtedy nic mi nie wychodziło,a ona na niewiele mi pozwalała, dzisiaj starałam się nie popełnić tamtych błędów i zagrać znacznie lepiej. Cieszę się, że mi się udało. Jestem trochę zmęczona, bo stres z pierwszego tygodnia pozostaje, ale postaram się zrobić co w mojej mocy, żeby zagrać jeszcze lepiej w kolejnej rundzie” – powiedziała Halep na antenie Eurosportu.
A w następnej rundzie rywalką rumuńskiej tenisistki będzie prąca do 24. wielkoszlemowego tytułu w karierze Serena Williams. Amerykanka w czwartej rundzie stoczyła twardy bój z równie potężnie jak ona zbudowaną Białorusinką Aryną Sabalenką i zwyciężyła w trzech setach 6:4, 2:6, 6:4. Do ćwierćfinału z tej części turniejowej drabinki awansowała wcześniej Tajwanka Su-Wei Hsieh, która wygrała z Czeszką Marketą Vondrousova 6:4, 6:2. Jej przeciwniczką będzie Japonka Naomi Osaka (wyeliminowała Hiszpankę Garbine Muguruzę 4:6, 6:4, 7:5). Lepsza z tej pary w półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Williams – Halep.
A Iga Świątek jeszcze nie żegna się z kortami kompleksu Melbourne Park, bo w Australian Open wciąż rywalizuje w p;arze z Łukaszem Kubotem w turnieju miksta. Natomiast Kubot nadal jest w grze w turnieju debla w duecie z Holendrem Wesleyem Koolhofem. W drugiej rundzie pokonali duet Thanasi Kokkinakis – Nick Kyrgios 6:3, 6:4 i w 1/8 finału zmierzą się z australijską parą Matthew Ebden – John
Patrick Smith.

Australian Open: Sofia Kenin nie obroni tytułu

Sensacją drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju w Melbourne była porażka obrończyni tytułu Sofii Kenin. 22-letnią amerykankę rosyjskiego pochodzenia pokonała 35-letnia weteranka kortów Kaja Kanepi. Sklasyfikowana obecnie na 65. miejscu rankingu WTA Estonka wygrała nadspodziewanie łatwo 6:3, 6:2. Ale Kenin nie jest jedyną utytułowaną zawodniczką, która została wyeliminowana już na początku zmagań w Australian Open.

Już w pierwszej rundzie z turniejem pożegnała się reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Angelique Kerber, która przegrała z 0:6, 4:6 z 26-letnią amerykańską zawodniczką z chorwackimi korzeniami Bernardą Perą. Warto przypomnieć, że Kerber jest triumfatorką Australian Open z 2016 roku, ma też na koncie wielkoszlemowe tytuły w US Open (2016) i Wimbledonie (2018). Jeszcze gorsze wrażenie swoim występem zrobiła 40-letnia Venus Williams, która co prawda nigdy nie zdołała wygrać w Melbourne Park, ale dwukrotnie dochodziła tu do finału (2003 i 2017), a poza tym ma w dorobku pięć wielkoszlemowych tytułów w Wimbledonie i dwa w Australian Open. Szlachectwo zobowiązuje, tymczasem wielka gwiazda światowego tenisa w drugiej rundzie dała się wręcz zdeklasować młodszej tylko o sześć lat Włoszce Sarze Errani, ulegając jej 0:6, 1:6. Honoru klanu Williamsów broni jak na razie skutecznie młodsza z sióstr, Serena, która tym razem przyjechała do Melbourne dobrze przygotowana kondycyjnie i mentalnie. 39-letnia gwiazda najwyraźniej postanowiła już w Australian Open wygrać swój 24. wielkoszlemowy turniej w karierze i wyrównać rekord wszech czasów należący do Australijki Margareth Court. W drugiej rundzie Serena rozbiła Serbkę Ninę Stojanovic 6:3, 6:0, a w trzeciej, rozegranej w czwartek w nocy, jej rywalką była 19-letnia Rosjanka Anastasija Potapowa.
Z wielkoszlemowych zmagań w Melbourne Park w 1/32 finału odpadła mająca rumuńskie korzenie Kanadyjka Bianca Andreescu. 20-letnia mistrzyni US Open z 2019 roku wróciła do rywalizacji po blisko półtorarocznej przerwie, na razie jest jednak daleka od swojej dawnej formy. Z 35-letnią Tajwanką Su-Wei Hsieh zdołała ugrać tylko pięć gemów i przegrała 3:6, 2:6.
Niepowodzenia kanadyjskiej tenisistki nie zdziwiło specjalnie tenisowych ekspertów, za to nie kryli zaskoczenia słabą dyspozycją Petry Kvitovej. Rozstawiona w turnieju z numerem dziewiątym Czeszka, która ma w dorobku dwa mistrzowskie tytuły na trawiastych kortach Wimbledonu (2011 i 2014, dwa lata temu doszła w Melbourne do finału, tym razem po porażce Rumunką Soraną Cirsteą 4:6, 6:1, 1:6 odpadła już w II rundzie.
Z tenisistek z Top 20 rankingu WTA po dwóch rundach odpadły zatem: Sofia Kenin (WTA 4), Petra Kvitova (WTA 8) Bianca Andreescu (WTA 9), Białorusinka Wiktoria Azarenka (WTA 13), Brytyjka Johanna Konta (WTA 15), Amerykanka Madison Keys (WTA 18) i Chorwatka Petra Martić (WTA 19). Simona Halep, na którą Iga Świątek mogła bić się o ćwierćfinał, w drugiej rundzie też była bliska odpadnięcia, bo Australijką Ajlą Tomljanovic przegrywała już w trzecim secie 2:5, ostatecznie jednak zwyciężyła 4:6, 6:4, 7:5. W czwartek w nocy naszego czasu jej kolejną rywalką była Rosjanka Weronika Kudiermietowa.
Także w czwartek w nocy o awans do 1/8 finału walczyła nasza jedynaczka w turnieju Iga Świątek. Warszawianka w pierwszej rundzie pokonała Holenderkę Arantxę Rus, a w drugiej zrewanżowała się Camilii Giorgi za porażkę w Australian Open sprzed dwóch lat. Wtedy włoska tenisistka zbiła debiutującą w Wielkim Szlemie Polkę boleśnie pozwalając jej wygrać tylko dwa gemy. Ale od tamtego pojedynku w karierze obu zawodniczek wiele się wydarzyło. Świątek wygrała wielkoszlemowy French Open i awansowała w rankingu do Top 20, a w tegorocznej edycji w drugiej rundzie rozbiła 29-letnia włoska tenisistkę i pokonała ją pewnie 6:2, 6:4. Kolejną rywalką Polki była Francuzka Fiona Ferro, sklasyfikowana obecnie na 46. miejscu rankingu WTA. W drugiej rundzie pokonała 6:4, 6:4 reprezentującą Kazachstan Jelenę Rybakinę. Świątek nigdy wcześniej nie miała okazji z Ferro sie zmierzyć. Urodzona w belgijskim Libramont tenisistka ma w dorobku ma dwa tytuły WTA – w 2019 roku triumfowała w Lozannie, a w poprzednim sezonie w Palermo. Najlepiej czuje się na nawierzchni ziemnej, a w Australian Open po raz pierwszy awansowała do trzeciej rundy. Ich mecz, jak wszystkie rozegrane w czwartek w nocy, zakończyły się po zamknięciu wydania. Warto też odnotować, że Świątek w parze z Łukaszem Kubotem zagrają jeszcze w turnieju miksta. Tworzą duet w Australian Open już po raz trzeci – w 2019 roku odpadli w II rundzie, przed rokiem doszli do ćwierćfinału, może tym razem pokuszą się o zwycięstwo?

48 godzin sport

Nie dogoniła Margaret Court
Serena Williams (na zdjęciu) wycofała się z French Open z powodu kontuzji ścięgna Achillesa – poinformowali organizatorzy turnieju. W II rundzie Amerykanka miała zmierzyć się z Bułgarką Cwetaną Pironkową (157. WTA). 39-letnia Williams była rozstawiona w paryskim turnieju z numerem 6. W I rundzie pokonała rodaczką Kristie Ahn 7:6(2), 6:0, ale już po tym pojedynku narzekała na uraz i ostatecznie po naradzie z trenerem postanowiła się wycofać z dalszej rywalizacji. Tym samym Serena Williams nie zdobędzie w tym roku swojego 24. wielkoszlemowego tytułu i nie wyrówna rekordu wszech czasów należącego do Australijki Margaret Court. Po raz ostatni młodsza z sióstr Williams triumfowała w Wielkim Szlemie w styczniu 2017 roku, wygrywając Australian Open. Na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu triumfowała trzykrotnie, po raz ostatni w 2015 roku.

Kędziora doczekał w Dynamie Kijów awansu do Ligi Mistrzów
Dynamo Kijów z reprezentantem Polski Tomaszem Kędziorą w składzie wywalczyło awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ukraiński zespół w decydującej fazie eliminacji pokonał w dwumeczu belgijski Gent. W pierwszym spotkaniu Dynamo zwyciężyło 2:1, a w rewanżu rozgromiło rywali 3:0. Prawo gry w LM wywalczył także węgierski Ferencvaros oraz grecki Olympiakos Pireus.

Liga Europy EHF bez szczypiornistów z Puław
Piłkarze ręczni Azotów Puławy przegrali w Szwecji rewanżowy mecz 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej z IFK Kristianstad 22:24 (8:12) i odpadli z dalszej rywalizacji. Do fazy grupowej awansowali rywale, który w pierwszym spotkaniu wygrali w Puławach 25:24. Bez konieczności udziału w kwalifikacjach, w fazie grupowej Ligi Europejskiej występować będzie wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock.

Nieoczekiwana porażka naszych żużlowców z Rosjanami
Reprezentacja Rosji pokonała Polskę 52:38 w towarzyskim meczu rozegranym na torze w Bydgoszczy. W polskim zespole startowali: Bartosz Zmarzlik (zdobył 14 pkt), Szymon Woźniak (7), Patryk Dudek (6), Janusz Kołodziej (4), Dominik Kubera (4), Jarosław Hampel (3), a w rosyjskim: Emil Sajfutdinow (12), Artiom Łaguta (10), Wiktor Kułakow (10), Wadim Tarasienko (9), Grigorij Łaguta (8), Andriej Kudriaszow (3). Przed spotkaniem odbyła się uroczystość wprowadzenia do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski jednego z najbardziej utytułowanych zawodników Tomasza Golloba..

Po raz pierwszy piłkarz z Izraela zagra w arabskim klubie
Dia Saba został pierwszym izraelskim piłkarzem, który podpisał kontrakt z arabskim klubem. 27-letni pomocnik, ostatnio występujący w chińskim Kanton R&F, będzie bronił barw ekipy Al-Nasr z Dubaju. Saba, który ma ma palestyńskie pochodzenie, występuje też w reprezentacji Izraela – do tej pory zagrał w 10 spotkaniach i zdobył w trzy gole..

Koniec obecności CCC Team w kolarskiej elicie
Belgijski zespół Circus-Wanty Gobert przejmie licencję WorldTour znajdującą się dotychczas w posiadaniu CCC Team. Oznacza to koniec polskiej grupy po dwóch latach obecności w kolarskiej elicie. Według komunikatu ekipy, spółka nią zarządzająca, Want You Cycling, w 2021 roku przejmie spółkę stojącą za CCC Team, Continuum Sports. Tym samym belgijska grupa, dziś występująca jako zespół ProTeam, uzyska status zespołu WorldTour. Belgijska ekipa w tym roku dysponowała budżetem w wysokości 7 milionów euro, ale będzie musiała w przyszłym roku znacznie go powiększyć, żeby poszerzyć kadrę i skład sztabu szkoleniowego.

Naomi Osaka znów wygrała US Open

Open przegrała po dziewięciu rozegranych gemach przegrywała w pojedynku z Wiktorią Azarenką 1:6, 0:2, lecz od tego momentu zaczęła grać jak natchniona i ostatecznie wygrała mecz 1:6, 6:3, 6:3. 22-letnia Japonka jest teraz najmłodszą tenisistką z trzema triumfami w turniejach Wielkiego Szlema.

Japońska tenisistka zagrała w finale wielkoszlemowego turnieju po raz trzeci w karierze, w tym po raz drugi w US Open. Na kortach w Nowym Jorku triumfowała w 2018 roku, pokonując w finale ulubienicę i faworytkę kibiców Serenę Williams 6:2, 6:4, za co została wygwizdana podczas ceremonii wręczania nagród. Rok kończyła jednak na pierwszym miejscu rankingu WTA, a swoją pozycję umocniła na początku 2019 roku triumfując także w wielkoszlemowym Australian Open. W drugiej połowie roku dopadł ją kryzys formy, m.in. z US Open odpadła już w IV rundzie, w efekcie straciła pozycję liderki światowej listy tenisistek. Do tegorocznego turnieju w Nowym Jorku przystępowała z dziewiątego miejsca rankingu.
Dla Azarenki był to natomiast piąty występ w finale Wielkiego Szlema w karierze, ale podobnie jak Osaka przed sobotnim finałem miała na koncie dwa triumfy, oba odniesione w Australian Open (2012 i 2013). W US Open do walki o zwycięstwo stanęła po raz trzecie – w dwóch wcześniejszych próbach, w 2012 i 2013 roku, przegrała z Sereną Williams. W tegorocznej edycji nowojorskiego turnieju utytułowana Amerykanka znów stanęła na jej drodze, tym razem w półfinale. Białorusinka lepiej jednak wykorzystała koronawirusową przerwę w tenisowych rozgrywkach. Wróciła do gry w znakomitej fizycznej formie, znacznie szczuplejsza, szybsza i mocniejsza kondycyjnie niż była jeszcze rok temu. Już w turnieju poprzedzającym US Open pokazała moc dochodząc do finału, w którym zresztą miała się zmierzyć z Osaką, lecz Japonka oddała mecz walkowerem z powodu kontuzji. Ale był to pierwszy turniejowy turniej 31-letniej obecnie Azarenki od ponad czterech lat. Powody jej słabszej formy są powszechnie znane – wkrótce po tym jak w 2016 roku urodziła syna, rozstała się ze swoim partnerem i ojcem dziecka Billym McKeague’em, byłym hokeistą, a teraz instruktorem golfa. Tenisistka uznała, że McKeague nie jest wystarczająco odpowiedzialny, by zajmować się dzieckiem, a on wytoczył jej proces o prawo do opieki nad synem. Z tego powodu jej tenisowa kariera zacząła się sypać, bo nie mogła swobodnie podróżować na turnieje dopóki trwała sądowa batalia. Dopiero w tym roku sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta i Wiktoria wreszcie mogła wrócić do tenisa. Narzuciła sobie ostry reżim treningowy i wróciła do formy jak za najlepszych lat.
I raczej nic nie wskazuje, że będzie to epizod. Turnieje w Nowym Jorku pokazują, że chociaż w kobiecym tenisie dominują dzisiaj zawodniczki z młodszych pokoleń, których pozycje coraz odważniej atakują nastolatki , jak Amerykanka Coco Gauff czy Polka Iga Świątek, to jednak starsze tenisistki, wśród których przybywa mam (w turniejowej drabince było aż dziewięć, w ćwierćfinałach aż trzy – Williams, Azarenka i Bułgarka Cwetana Pironkowa, a kolejna mama, Rosjanka Wiera Zwonariowa, wygrała debla w parze z Laurą Siegemund). Regulamin WTA pozwala dzisiaj „tenisowym mamom” przez trzy lata po urodzeniu dziecka startować w 12 turniejach z rankingiem takim, jak przed przerwą na macierzyństwo.
Do finału Azarenka i Osaka dotarły po trzysetowych bojach. Japonka pokonała Jennifer Brady 7:6, 3:6, 6:3, a Białorusinka wyeliminowała Serenę Williams wygrywając z nią 1:6, 6:3, 6:3. Ze starszą o osiem lat amerykańska gwiazdą Azarenka zmierzyła się po raz 23., ale pokonała ją dopiero po raz piąty. Warto wspomnieć, że w trzeciej rundzie białoruska tenisistka wyeliminowała po zaciętej walce Igę Świątek.
Osaka w sumie straciła w turnieju trzy sety. Już na otwarcie problemy sprawiła jej rodaczka Misaki Doi (6:2, 5:7, 6:2), a w 3. rundzie Ukrainka Marta Kostiuk (6:3, 6:7, 6:2). Azarence natomiast poza Williams seta urwała tylko Czeszka Karolina Muchova w 1/8 finału (5:7, 6:1, 6:4). Białorusinka jest piątą nierozstawioną finalistką US Open w Erze Otwartej (od 1968). Przed nią sztuki tej dokonały Venus Williams (1997), Kim Clijsters (2009), Roberta Vinci (2015) i Sloane Stephens (2017).
Naomi Osaka jest teraz najmłodszą tenisistką z trzema wielkoszlemowymi tytułami na koncie od czasu Marii Szarapowej, która splendor ten uzyskała w 2008 roku. W sobotnim finale zagrała przeciwko Azarence po czwarty w karierze, wygrała po raz trzeci. Uległa Białorusince w Australian Open 2016 1:6, 1:6, ale we French Open 2019 pokonała ją 4:6, 7:5, 6:3. Poza tym Japonka była jeszcze górą w 2018 roku w Rzymie wygrywając 6:0, 6:3.
W finale tegorocznego US Open w trwającym godzinę i 53 minuty spotkaniu Osaka zaserwowała sześć asów, w tym pięć w drugim secie. Japonka posłała 34 kończące uderzenia przy 26 niewymuszonych błędów, z czego odpowiednio 16 przy tylko pięciu w drugiej partii. Azarence zanotowano 30 piłek wygranych bezpośrednio i 22 pomyłki, z których zaledwie trzy popełniła w pierwszym secie. Obie tenisistki uzyskały po pięć przełamań. W poniedziałek Białorusinka awansuje w rankingu WTA na 14. miejsce, a Japonka zostanie czwartą rakietą globu.
Azarenka była jedną z pięciu białoruskich tenisistek uczestniczących w tegorocznym US Open. Żadna z nich nie uniknęła pytań o to, co sądzą o sytuacji w ich ojczystym kraju. Wypowiedzi na temat sytuacji politycznej unikała Aliaksandra Sasnowicz, kwitując każde pytanie zwrotem „Bez komentarza”. Ale już Olga Goworcowa otwarcie mówiła, że sport jest teraz nieważny, a sytuacja na Białorusi to szaleństwo, a słyszy od bliskich, że czasami strach wyjść z domu. Z kolei Aryna Sabalenka zdobyła się na wpis na Instagramie: „Nie mogę patrzeć na okrucieństwo wobec bezbronnych ludzi. Proszę, dość przemocy”, zaś Wiera Łapko, która w US Open doszła do drugiej rundy, była przed wyjazdem do USA na ulicznym proteście, a w turnieju grała w biało-czerwonych barwach, by okazać solidarność z protestującymi rodakami
Azarenka nie chciała zajmować jednoznacznego stanowiska, szukała pojednawczych tonów. „Serce mi się kraje, gdy patrzę, co się u nas dzieje. Trudno mówić o tym, gdy mnie tam nie ma, trudno do końca zrozumieć sytuację. Mam tylko nadzieję, że przemoc wreszcie się skończy”.

Świątek też odpadła

Iga Świątek jako ostatnia z reprezentantów Polski odpadła z US Open. 19-letnia warszawianka, dla której awans do 3. rundy nowojorskiej imprezy był życiowym osiągnięciem, przegrała 4:6, 2:6 z 31-letnią Białorusinką Wiktorią Azarenką, byłą liderką światowej listy tenisistek i dwukrotną triumfatorką turniejów Wielkiego Szlema.

Sklasyfikowana na 53. pozycji rankingu WTA Świątek swój tegoroczny występ w US Open rozpoczęła od wyeliminowania rozstawionej w turnieju z numerem 29 Rosjanki Weroniki Kudiermietowej. W drugiej rundzie miała teoretycznie łatwiejsze zadanie, bo jej przeciwniczką była zajmująca obecnie 160. miejsce na światowej liście Amerykanka Sachia Vickery. Ich pojedynek trwał z powodu deszczu przez dwa dni, ale chociaż Świątek zagrała bardzo słabo, m.in. popełniła aż 69 niewymuszonych błędów, ostatecznie wygrała 6:7(5), 6:3, 6:4 i po raz pierwszy w karierze awansował do 3. rundy nowojorskiej imprezy (1/16 finału). W tej fazie zmagań trudno już trafić na słabą rywalkę, ale Wiktoria Azarenka był w starciu z naszą utalentowaną tenisistką murowaną faworytką.
Przemawiały za tym nie tylko dawne dokonania 31-letniej dzisiaj Białorusinki, która jest zdobywczynią dwóch tytułów wielkoszlemowych w singlu (w 2012 i 2013 roku wygrała Australian Open), w tych latach była też finalistką US Open i przez 51 tygodni liderką rankingu WTA. Ponadto ma na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe w mikście, z czego jeden wywalczony w Nowym Jorku (2007), a singlu Białorusinka wygrała 21 turniejów głównego cyklu. W 2016 zrobiła sobie macierzyńska przerwę od tenisa i urodziła syna, lecz potem weszła w konflikt prawny ze swoim partnerem i z tego powodu nie mogła przez ostatnie dwa sezony rywalizować swobodnie na światowych kortach, przez co wypadła z czołówki. W końcu jednak rozwiązała swoje osobiste problemy, a przerwę w rozgrywkach spowodowana przez pandemię wykorzystała na solidny trening.
I wróciła w sierpniu do gry w formie jak za dawnych lat, co pokazała już przed US Open wygrywając rozgrywany także na Flushing Meadows turniej. Był to jej pierwszy triumf od kwietnia 2016 roku, kiedy to zwyciężyła w Miami. Dzięki zdobytym punktom rankingowym wróciła do Top 30 światowej listy (zajmuje obecnie 27. lokatę).
W US Open Białorusinka w pierwszej rundzie zmiotła wręcz z kortu Austriaczkę Barbarę Haas, oddając jej zaledwie trzy gemy, a dwa dni później równie surowo potraktowała swoją rodaczką Arynę Sabalenkę, rozstawioną w imprezie z numerem 5, wygrywając z nią nadspodziewanie łatwo 6:1, 6:3. Świątek miał więc prawo obawiać się tęgiego lania, zwłaszcza że do Nowego Jorku nie przyjechała w swojej najwyższej formie. Ale wyszła na kort mocno zdeterminowana i zaskoczyła utytułowaną rywalkę wygrywając dwa pierwsze gemy. Potem walka się wyrównała, ale pod koniec pierwszej partii i przez całą drugą na korcie warunki gry dyktowała już jednak Azarenka. Doceniła jednak postawę Polki w pomeczowym komentarzu. „Iga weszła w mecz bardzo dobrze. Uderzała niesamowicie mocno. Musiałam się na początku do tego przyzwyczaić. Jest bardzo utalentowana i ma przed sobą świetlaną przyszłość. Cieszę się, że odwróciłam losy tego spotkania. Nie wszystko w moim tenisie funkcjonowało, jak należy, ale najważniejszy jest awans” – powiedziała Azarenka, która w czwartej rundzie zagra o awans do ćwierćfinału z 24-letnią Czeszką Karoliną Muchovą. Oprócz Białorusinki do tej fazy rozgrywek dotarły m.in. Amerykanka Serena Williams, Japonka Naomi Osaka, Belgijka Elise Mertens czy Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber,
Porażka z białoruska gwiazda kortów nią nie przynosi naszej młodej tenisistce wstydu, zwłaszcza że jako ostatnia ze startujących w tym roku w US Open reprezentantów Polski pożegnała się z turniejem. Rozstawiona z imprezie z numerem 24 Magda Linette także odpadła w trzeciej rundzie, przegrywając dzień wcześniej z Estonką Anett Kontaveit, ćwierćfinalistką tegorocznego Australian Open. Hubert Hurkacz odpadł w drugiej rundzie, zaś Katarzyna Kawa i Kamil Majchrzak oraz deblista Łukasz Kubot odpadli już po pierwszych meczach.