Nasi siatkarze nie są faworytami, ale…

Już wkrótce nasi siatkarze, po czterech latach zasiadania na tronie, na boiskach w Bułgarii i Włoszech staną do walki w obronie tytułu mistrzów świata. Biało-czerwoni nie będą faworytami turnieju, ale stać ich nawet na zwycięstwo.

 

Opinię tę potwierdza nawet belgijski trener biało-czerwonych Vital Heynen. Jego zdaniem faworytami turnieju w Bułgarii i we Włoszech będą Rosjanie i Amerykanie, a w dalszej kolejności Francuzi i Włosi, lecz gdyby Polacy okazali się od tych zespołów lepsi, aż taką wielką sensacją ich sukces by nie był. Apetyty polskich kibiców na co najmniej medal zaostrzyły sie po Memoriale Huberta Wagnera, w którym biało-czerwoni pokonali w finale Rosję 3:2, a ekipa „Sbornej” to przecież aktualni mistrzowie Europy i triumfatorzy tegorocznej Ligi Narodów. Wcześniej w krakowskiej Tauron Arenie nasi siatkarze wygrali też z wicemistrzami LN Francuzami 3:2 i ograli gładko 3:0 zespół Kanady, prowadzony dzisiaj przez Stephana Antigę. Te wyniki potwierdzają, że w przededniu rozpoczęcia mistrzostw świata 2018 reprezentacja Polski przezwyciężyła kryzys wywołany rządami włoskiego selekcjonera Ferdinando De Giorgiego i pod wodzą jego belgijskiego następcy, Vitala Heynena, ponownie stała się zespołem z najwyższej światowej półki.

Złota drużyna z 2014 roku stworzona przez francuskiego trenera Stephane’a Antigę zaczęła się rozpadać już rok po zdobyciu mistrzostwa świata. Po odejściu kilku weteranów w kadrze pojawiła się grupa nowych zawodników, jak Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek czy Mateusz Bieniek, a w erze rządów Heynena Artur Szalpuk, Damian Schulz, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal czy Jakub Kochanowski, największa perła wśród graczy młodego pokolenia. Ale mimo tej pokoleniowej wymiany kręgosłup złotej drużyny z 2014 roku został utrzymany. Heynen w swojej 14-osobowej kadrze na mistrzostwa w Bułgarii i Włoszech ma do dyspozycji pięciu mistrzów świata z 2014 roku (Drzyzga, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu triumfatorów Ligi Światowej z 2012 roku (Kurek, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), czterech srebrnych medalistów Pucharu Świata 2011 (Kurek, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu brązowych medalistów ME z 2011 (Kurek, Kubiak, Nowakowski, Drzyzga, Zatorski) i tylko dwóch mistrzów Europy z 2009 roku (Kurek i Nowakowski).

Czy ta mieszanka rutyny z młodością okaże się zabójcza dla rywali, przekonamy się już niebawem. Heynen jest jednak optymistą, bo wyjawił, że bilet do domu zarezerwował na 1 października, czyli dzień po meczach o złote i brązowe medale. Czyli wierzy, że prowadzona przez niego drużyna znajdzie się w najlepszej czwórce turnieju. To wielce pokrzepiająca wiadomość.