Cała Polska jest Darłówkiem

Media żyją tragedią rodziców trójki, która prawdopodobnie utonęła we wtorek 14 sierpnia w rejonie Darłówka Zachodniego.

 

Bałtyk to śmiertelna pułapka. Tragedia, która się wydarzyła, skłania jednak do refleksji nie tylko nad polską brawurą, która każe łamać zakazy (vide: „zmieścisz się śmiało”) i ignorować ostrzeżenia (sinice, zakaz kąpieli, zakaz wchodzenia do wody w okolicy falochronu, plaża niestrzeżona, czerwone flagi, informacyjne boje). Oczywiście, wielką nieodpowiedzialnością było wejście dzieciaków do wody tam, gdzie nie miał już obowiązku sięgać wzrok ratownika. Przykre jest, iż adwokat rodziny kieruje teraz oskarżenia pod adresem ratowników, którzy nie są przecież cudotwórcami.
Fala nienawiści, która wylewa się teraz na tzw. „rodziców z 500 plus” również jest zupełnie nieuzasadniona. Pobieranie świadczenia czy zasiłku bądź jego niepobieranie nie ma związku z brakiem wyobraźni, czy tendencją do ryzyka. Natomiast z całą pewnością przy czwórce pociech, niezależnie od stanu posiadania czy statusu społecznego, rodzice, a zwłaszcza matka, które spuściła z oczu starszą trójkę na rzecz najmłodszego – ma prawo padać na przysłowiową twarz.
Powinni pomyśleć o tym wszyscy, tak chętnie rzucający w nią kamieniami na internetowych forach. Wielodzietne rodziny kiedyś mogły liczyć na pomoc „całej wioski”. Dziś częściej dotyka ich pogarda, wymierzona siłą rzeczy w kobietę. Pamiętajmy, by zaoferować pomoc naszym sąsiadkom, kuzynkom, siostrom, znajomym. Być może czasem dzięki temu da się uniknąć tragedii, wynikających z przemęczenia, frustracji, bezsilności.
Nie dyskutuję z faktem rażącego przekroczenia przepisów, co zaowocowało niewyobrażalną tragedią.
Rodzice i tak zapłacą już za to wysoką cenę. Pomyślmy jednak, jaką naukę my, jako społeczeństwo, możemy z tego dramatu wyciągnąć.