Samorządy tną dotacje dla klubów żużlowych

W wyniku pandemii koronawirusa samorządowe budżety są poddawane coraz to nowym obciążeniom, przez co władze miejskie zaczynają ciąć koszty lub zapowiadają to zrobić w najbliższym czasie. Najmocniej zagrożony obcięciem dotacji jest sport wyczynowy, ale najmocniej skutki zmniejszenia dopływu publicznych pieniędzy uderzą w obficie dotąd czerpiące z tego źródła kluby żużlowe.

Sytuacja budżetowa żużlowych miast jest bardzo trudna nie tylko ze względu na koszty walki z pandemią. Przyczynia się do tego także polityka prawicowego rządu, która nie sprzyja samorządom, bo podatki PIT i CIT są tak modyfikowane, że wpływy do miejskich budżetów systematycznie maleją. A wydatki, choćby na oświatę, gwałtownie rosną. Do tego władze miast muszą ratować, czyli dotować coraz większymi kwotami żywotne dla lokalnych społeczności instytucje, jak zakłady komunikacyjne, służby komunalne czy instytucje zarządzające np. obiektami sportowymi czy kulturalnymi.
W niektórych ośrodkach żużlowych radni póki co nie zmniejszyli dotacji dla tamtejszych klubów żużlowych. Przykładem takiej postawy jest Grudziądz, więc rywalizujący w PGE Ekstralidze tutejszy GKM w przyszłym roku również ma dostać z miejskiej kasy obiecane dwa miliony złotych. Ale już w Lublinie, którego władze wcześniej biły rekordy w hojności dla Motoru, dotując w minionym sezonie klub kwotą aż czterech milionów złotych, w przyszłym roku zapowiedziały obcięcie tej subwencji niemal o połowę. Niepewność zapanowała też w dwóch czołowych ekipach poprzedniego sezonu, czyli w Unii Leszno i Stali Gorzów. Leszczyński klub otrzymał w 2020 roku z budżetu miasta wsparcie w wysokości 800 tys. złotych, ale już wiadomo, że w przyszłym sezonie może liczyć góra na 600 tys. złotych, natomiast gorzowski na razie nawet nie wie, czy dostanie choćby złotówkę. Nawet na szkolenie młodzieży, na co dostawał do tej pory ok. 100 tys. złotych rocznie.
W Częstochowie prezydent miasta zaproponował po 1,5 miliona złotych z puli dotacji na dwa sztandarowe kluby – żużlowy Włókniarz i piłkarski Raków. Dla żużlowców taka kwota jest niewystarczająca, bo w sezonie 2020 mieli z tej puli dwa miliony złotych, a w lepszych latach wsparcie dochodziło nawet do 3,5 miliona zł rocznie. W Rybniku władze lokalne zapowiedziały całkowite wstrzymanie dotacji na sport, ale ugięły się pod naciskiem środowiska. Wiadomo już jednak na sto procent, że ROW Rybnik w przyszłym roku na pewno nie dostanie jak przed rokiem dwóch milionów złotych i może wydębi góra jedną czwartą tej kwoty.
Ciekawe, że te informacje pojawiły się dopiero po zakończeniu okresu transferowego w naszych żużlowych ligach, w trakcie którego większość klubów licytowały się o zawodników oferując im sute kontrakty. Dzisiaj ich szefowie zapewniają zawodników, że pieniądze dla nich na pewno się znajdą i nie muszą obawiać się cięć w kontraktach. Naszym zdaniem nie mówią prawdy, ale jak dalece posunęli się w swoich kłamstwach, przekonamy się dopiero na wiosnę.

Odszedł Zenon Plech

W środę w Gdańsku zmarł w wieku 67 lat Zenon Plech, jeden z najwybitniejszych polskich żużlowców, pięciokrotny indywidualny mistrz Polski, srebrny i brązowy medalista indywidualnych mistrzostw świata oraz mistrzostw świata w jeździe parami. 1 września 2018 został włączony do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski.

Urodził się w noc sylwestrową z 1952 na 1953, co może trochę tłumaczyć jego nieokiełznaną skłonność do zabawy, żartów i lekkie podejścia do życia. W Zwierzyniu, niewielkiej lubuskiej wsi, w której się wychował, wielu rozrywek nie było, ale jedną z ulubionych zabaw były wyścigi po zamarzniętym jeziorku, na którym posiadacze motorowerów i motocykli rywalizowali na wytyczonym na lodzie „torze”. Nastoletni Zenek zdradzał smykałkę do takiej jazdy, bo sam nauczył się pokonywać wiraże kontrolowanym ślizgiem. Ta umiejętność bardzo przydała mu się w 1969 roku, gdy jako 16-letni chłopak zgłosił się do szkółki żużlowej Stali Gorzów. Konkurencja była mocna, bo razem z nim zapisało się ponad 150 chłopaków, więc przeprowadzający selekcję Andrzej Pogorzelski mógł przebierać w adeptach jak w ulęgałkach. Po latach przyzna, że chciał Plecha skreślić, bo niewysoki, szczupły chłopak wydał mu się za słaby fizycznie do „czarnego sportu”, ale na szczęście pozwolił mu zaliczyć jazdę próbną. Gdy zobaczył jak przejeżdża okrążenie wchodząc w wiraże ślizgiem kontrolowanym, nabrał przekonania, że być może trafił mu się talent czystej wody.
Znakomity żużlowiec i trener, także jedna z legendarnych postaci gorzowskiego klubu, nie pomylił się w swojej ocenie. Plech bez większego problemu uzyskał licencję żużlowca i w 1970 roku dołączył do zespołu Stali Gorzów. Błyskawicznie przebił się do pierwszego składu, co było sporym osiągnięciem zważywszy na fakt, że musiał konkurować z plejadą znakomitych zawodników.
W barwach gorzowskiego klubu ścigał się przez siedem sezonów, do 1976 roku. Wywalczył ze Stalą trzy tytuły drużynowego mistrza Polski (1973, 1975 i 1976) i dwa wicemistrzowskie (1971 i 1974), a jako jej zawodnik zdobył w 1972 i 1974 roku indywidualne mistrzostwo Polski, natomiast w 1973 roku w pamiętnych mistrzostwach świata w Chorzowie, zakończonych zwycięstwem Jerzego Szczakiela, Plech stanął na najniższym stopniu podium. Srebrny medal wywalczył wtedy legendarny nowozelandzki żużlowiec Ivan Mauger. Sześć lat później, ponownie na Stadionie Śląskim, Plech znów stanie na podium obok Maugera – Nowozelandczyk wtedy jednak zdobył tytuł mistrzowski, a Plech musiał zadowolić się srebrem. Żaden z tej trójki już nie żyje – dwa lata temu zmarł Mauger, we wrześniu tego roku Szczakiel.
Wielu żużlowych ekspertów uważa, że Plech miał nietuzinkowy talent do „czarnego sportu” i gdyby podchodził do kariery choć w połowie tak profesjonalnie, jak choćby Tomasz Gollob, w jego medalowym dorobku byłoby zdecydowanie więcej krążków z najcenniejszego kruszcu. Ale nawet przy swoim luzackim podejściu miał się czym pochwalić: poza wspomnianymi trofeami w indywidualnych mistrzostwach świata, Plech pięciokrotnie zdobywał indywidualne mistrzostwo Polski (1972, 1974, 1979, 1984 i 1985), w mistrzostwach świata par wywalczył srebro w 1980 i brąz w 1973, 1979 i 1981 roku, wygrywał też prestiżowe w naszym kraju turnieje Złotego i Srebrnego Kasku. „Jako zawodnik był geniuszem. Przede wszystkim był bardzo sprawny i gibki. Pamiętam, że na początku miał sporo wypadków, ale z wszystkich opresji wychodził obronną ręką. Przejął wszystko co najlepsze od legend Stali, które ścigały się przed nim. To była wielka klasa” – wspomina Plech Bogusław Nowak, inny z legendarnych zawodników gorzowskiej Stali.
Przez wiele sezonów Plech godził jazdę w polskiej lidze z występami w brytyjskiej lidze żużlowej. Był zawodnikiem drużyny Hackney Londyn w latach 1975-1976 oraz 1979-1981, a w sezonie 1982 bronił barw Sheffield Tigers. Płacili mu na Wyspach lepiej niż w Polsce, więc nic dziwnego, że większą wagę zaczął przywiązywać do startów w angielskich zespołach. Na tym tle doszło w 1976 roku do konfliktu z działaczami Stali, którzy nie chcieli aby dalej łączył starty u nich ze startami w Anglii, więc Plech przeniósł się do Wybrzeża Gdańsk, które takich obiekcji nie miało. Gorzowski klub za ten transfer dostał pięć żużlowych motocykli, lecz szybko się okazało, że nie był to dobry interes. Plech do końca kariery jeżdził w barwach Wybrzeża i w tym też klubie w 1987 roku
zakończył karierę.
Na pożegnalny turniej Zenona Plecha, który odbył się w czerwcu 1987 roku w Gdańsku, przyjechały największe sławy światowego żużla. Byli m.in. Duńczycy: Tommy Knudsen i Jan Osvald Pedersen, Anglicy: Chris Morton czy Kelvin Tatum, Amerykanin Rick Miller, Szwed Per Jonsson i czołówka krajowa. Plech w tych zawodach nie wystartował. Runda honorowa trwała bardzo długo, bo fetująca publiczność dziękowała Plechowi za wspaniałą karierę, niesamowite wyścigi, ogrom emocji i sukcesów. W pamięci kibiców pozostanie jako jeden z największych postaci polskiego i światowego speedwaya.
Po zakończeniu kariery próbował sił jako trener Wybrzeża Gdańsk, Stali Gorzów oraz WTS Wrocław. W 2001 prowadził kadrę Polski w Drużynowym Pucharze Świata i zdobył z drużyną srebrny medal.
Plech zostanie zapamiętany jednak nie tylko jako znakomity żużlowiec, ale też jako nietuzinkowy człowiek. Kochał życie i lubił korzystać z uciech. Jako zawodnik słynął z hulaszczego trybu życia i z lekceważącego traktowania swojego zdrowia. Z wiekiem się ustatkował, lecz w ostatnich latach jego organizm coraz bardziej odmawiał mu posłuszeństwa. Cierpiał na cukrzycę, miał problemy z nerkami. Ukrywał jednak przed otoczeniem swoje problemy zdrowotne i może dlatego jego śmierć była dla wszystkich takich wielkim szokiem.

Koniec transferów w PGE Ekstralidze

W minioną sobotę zakończył się trwający od 1 listopada okres transferowy w polskich ligach żużlowych. Największe zainteresowanie wzbudziły rzecz jasna kadrowe roszady w klubach PGE Ekstraligi. Za transferowe hity trzeba uznać pozyskanie przez broniącą tytułu Unię Leszno Jasona Doyle’a oraz przejście Artioma Łaguty do Sparty Wrocław.

Ekipa mistrza Polski Unii Leszno straciła dwóch utalentowanych wychowanków, Bartosza Smektałę i Dominika Kuberę, ale pozyskując znudzonego już ściganiem się w barwach Włókniarza Częstochowa Australijczyka Jasona Doyle’a, indywidualnego mistrza świata z 2017 roku, raczej nie straci na wartości. Wręcz przeciwnie. Leszczyńskie „Byki” mają teraz dodatkowego zawodnika na poziomie dwóch liderów – Janusza Kołodzieja i Emila Sajfutdinowa. Prezes Unii Piotr Rusiecki ma dobrą rękę do transferów, o czym najlepiej świadczy fakt, że jego zespół już cztery raz z rzędu zdobył mistrzostwo Polski, a sądząc po składzie zmontowanym na sezon 2021, w Lesznie celują w piąty z kolei mistrzowski tytuł.
Ale pozostałe kluby PGE Ekstraligi też nie próżnowały podczas okna transferowego. Stal Gorzów wzmocniła się pozyskując z Falubazu Zielona Góra Słowaka Martina Vaculika, utrzymała też w kadrze swojego największego asa, dwukrotnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika. Sparta Wrocław z kolei „wyjęła” z GKM Grudziądz Artioma Łagutę i zatrzymała kuszonego licznymi ofertami Gleba Czogunowa, zadbała też o to, aby dwaj jej najwięksi gwiazdorzy, czyli Maciej Janowski i Tai Woffinden nie próbowali szukać szczęścia poza Wrocławiem. Atutem ekipy Sparty powinni być też utalentowani juniorzy – bracia Bartosz i Michał Curzytkowie.
Mocny skład skompletowano też w Częstochowie, gdzie do skandynawskich asów, Fredrika Lindgrena i Leona Madsena dołączyli Bartosz Smektała i Kacper Woryna. Na udany sezon liczą też w Lublinie, Zielonej Górze i Grudziądzu, a w Toruniu zrobili co się dało, żeby Apator utrzymał się w ligowej elicie i nie podzielił losu beniaminka z tegorocznego sezonu, ROW Rybnik, czyli spadł do 1. ligi po rocznym pobycie w gronie najlepszych polskich klubów.

Składy zespołów PGE Ekstraligi 2021:
Fogo Unia Leszno
Jason Doyle (Australia), Janusz Kołodziej, Jaimon Lidsey (Australia), Piotr Pawlicki, Emil Sajfutdinow (Rosja), Szymon Szlauderbach. Juniorzy: Kacper Pludra (18 lat), Damian Ratajczak (15 lat), Krzysztof Sadurski (17 lat), Hubert Ścibak (17 lat). Menedżer: Piotr Baron.
Moje Bermudy Stal Gorzów
Bartosz Zmarzlik, Szymon Woźniak, Martin Vaculik (Słowacja), Marcus Birkemose (Dania), Rafał Karczmarz, Linus Sundstroem (Szwecja), Anders Thomsen (Dania). Juniorzy: Mateusz Bartkowiak (17 lat), Kamil Pytlewski (17 lat), Wiktor Jasiński (20 lat), Kamil Nowacki 920 lat).
Menedżer: Stanisław Chomski
Betard Sparta Wrocław
Maciej Janowski, Tai Woffinden (Wielka Brytania), Artiom Łaguta (Rosja), Gleb Czugunow (Polska/Rosja), Daniel Bewley (Wielka Brytania). Juniorzy: Bartosz Curzytek (17 lat), Michał Curzytek (18 lat), Przemysław Liszka (20 lat), Mateusz Panicz (16 lat).
Menedżer: Dariusz Śledź
RM Solar Falubaz Zielona Góra
Patryk Dudek, Max Fricke (Australia), Jan Kvech (Czechy), Damian Pawliczak, Piotr Protasiewicz, Mateusz Tonder, Matej Zagar (Słowenia). Juniorzy: Fabian Ragus (17 lat), Nile Tufft (19 lat), Jakub Osyczka (20 lat). Menedżer: Piotr Żyto.
Eltrox Włókniarz Częstochowa
Fredrik Lindgren (Szwecja), Leon Madsen (Dania), Bartosz Smektała, Kacper Woryna, Jonas Jeppesen (Dania). Juniorzy: Patryk Kowalik (17 lat), Bartłomiej Kowalski (18 lat), Kamil Król (17 lat), Jakub Martyniak (18 lat), Jakub Miśkowiak (19 lat), Mateusz Świdnicki (19 lat).
Menedżer: Piotr Świderski.
Motor Lublin
Jarosław Hampel, Krzysztof Buczkowski, Dominik Kubera, Mikkel Michelsen (Dania), Grigorij Łaguta (Rosja). Juniorzy: Jakub Banucha (18 lat), Mateusz Cierniak (18 lat), Wiktor Firmuga (18 lat), Kacper Gosik (18 lat), Wiktor Lampart (19 lat), Radosław Pyrchla (16 lat), Jan Rachubik (16 lat), Jakub Szpytma (18 lat), Maksymilian Śledź (18 lat). Menedżer: Jacek Ziółkowski.
MrGarden GKM Grudziądz
Krzysztof Kasprzak, Przemysław Pawlicki, Nicki Pedersen (Dania), Norbert Krakowiak, Kenneth Bjerre (Dania), Roman Lachbaum (Rosja). Juniorzy: Damian Lotarski (19 lat), Kacper Łobodziński (16 lat), Denis Zieliński (18 lat). Menedżer: Janusz Ślączka.
eWinner Apator Toruń
Chris Holder (Australia), Jack Holder (Australia), Robert Lambert (Wielka Brytania), Paweł Łaguta (Rosja), Adrian Miedziński, Tobiasz Musielak, Paweł Przedpełski. Juniorzy: Jakub Janik (20 lat), Kamil Marciniec (19 lat), Aleks Rydlewski (18 lat), Justin Stolp (19 lat), Krzysztof Lewandowski (15 lat), Karol Żupiński (18 lat).
Menedżer: Tomasz Bajerski.