Smog atakuje, rząd obiecuje

Niestety, od samych słów i obietnic, poziom zanieczyszczenia powietrza w Polsce jakoś nie chce spaść.

 

Program „Czyste powietrze” formalnie ruszył 19 września, co oznacza, że od tej daty można składać wnioski o dofinansowanie termomodernizacji czy wymiany dotychczasowej instalacji grzewczej.
Może tu chodzić o docieplenie ścian budynku, wymianę okien, drzwi, podłóg i dachu, montaż lub modernizację instalacji centralnego ogrzewania i ciepłej wody, założenie kolektorów słonecznych czy urządzeń fotowoltaicznych, albo wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła.

 

Program istniejący teoretycznie

Możliwości jest więc na pozór dużo, zaś dofinansowanie może objąć od 40 do 90 proc kosztów wymiany pieca czy termomodernizacji domu – co faktycznie oznacza kwoty od 53 tys zł, do 7 tys zł, zależnie od dochodów w gospodarstwie domowym (im wyższe, tym dofinansowanie mniejsze).
Na rzeczywiste zasilenie kasą z programu liczyć mogą jednak tylko nieliczni – a z własnej kieszeni trzeba wydać sporo.
Poza tym, przy dochodach ponad 1600 zł miesięcznie na osobę, dotacji już nie ma. Wtedy można otrzymać jedynie ulgę podatkową, sięgającą do 30 proc kosztów wymiany pieca czy termomodernizacji.
Granicę 1600 zł na osobę bardzo łatwo przekroczyć, zaś ci, którzy jej nie osiągną, i tak będą musieli wydać od kilku do kilkunastu tysięcy z własnych zasobów.
Dla uboższych Polaków, palących w piecach byle czym (i byle taniej) to poważny wydatek. Pamiętać też trzeba, że nowe piece będą wymagać spalania lepszego gatunku węgla – a więc ogrzewanie stanie się długofalowo bardziej kosztowne niż dotychczas.
Należy się zatem obawiać, że rządowy program dofinansowania nie przyniesie większych rezultatów – choć nie ma co krakać, bo na razie i tak funkcjonuje on tylko teoretycznie. A póki co, nasz kraj kompletnie nie radzi sobie ze smogiem, stanowiąc nie zieloną, ale ciemnoszarą plamę na mapie Europy.

 

Nie radzimy sobie

Takie właśnie pytanie: „Jak Polacy radzą sobie ze smogiem?” – w marcu tego roku na terenie całej Polski zadali badacze Centrum Badania Opinii Społecznej. Wyniki nie napawają optymizmem, bo jesteśmy jednym z państw, które w Europie wlecze się w ogonie działań pro ekologicznych.
Polskie miasta znajdują się w czołówce najbardziej zanieczyszczonych, a odpowiadają za to w głównej mierze gospodarstwa domowe oraz samochody.
Jak wynika z tego badania, tylko 44 proc. pytanych Polaków uważa, że smog jest poważnym problemem – natomiast większość respondentów, bo aż 59 proc. deklaruje, że do ogrzewania domów wykorzystuje przestarzałe piece i kotły węglowe.
Jednocześnie, z niechęcią patrzymy na rosnące rachunki za energię, a alarmy smogowe w całej Polsce nie dają zapomnieć o przekroczonych normach zawartości pyłów, spalin i innych zanieczyszczeń.

 

Na początku jest audyt

Termomodernizacja nie jest prosta i nie można jej sprowadzać do obłożenia ścian domów dodatkową izolacją. Wymaga doświadczonej ekipy, o którą dziś niełatwo. Przede wszystkim należy ocenić stan techniczny budynku i wykonać tzw. audyt energetyczny.
– Audyt energetyczny obejmuje wszystkie elementy, które mogą przyczynić się do utraty energii cieplnej. Najczęściej spotykamy się z nieszczelną stolarką okien i drzwi, niedokładnie wykończonymi ścianami, dachami i stropami, czy naprędce wykonanymi instalacjami wentylacji, klimatyzacji lub systemami ciepłej wody. Właśnie tam tworzą się mostki cieplne, przez które wychładzają się nasze domy. Dopiero po audycie, wiedząc, z jakim problemem ma się do czynienia, można kompleksowo podejść do każdej inwestycji – począwszy od nowego budownictwa, do wielopokoleniowych budynków, gdzie konstrukcja często nadszarpnięta jest zębem czasu. Tylko wtedy ma się pewność, że projekt modernizacji instalacji grzewczej będzie efektywny i ograniczy emisję szkodliwych gazów czy pyłów – mówi ekspert Jarosław Hrehorowicz.
Przeprowadzenie takiej analizy energetycznej warto zlecić certyfikowanemu doradcy, który poza oceną stanu technicznego budynku oszacuje korzyści związane z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii.
To przydatny dokument, za który, gdy ktoś ubiega się o dofinansowanie, może uzyskać do 1000 zł zwrotu kosztów (co oczywiście nigdy nie obejmie całej ceny tej analizy).

 

Nikt im tego nie zabroni

Termomodernizacja może obejmować cały dom lub tylko kilka elementów, w zależności od naszych potrzeb i możliwości finansowych. Dla ekip przeprowadzających prace termomodernizacyjne najtrudniejsze są starsze budynki, bo wymagają więcej uwagi niż te niedawno powstałe.
Badania Polskiej Izby Ekologii pokazały, że emisja pyłów z kotła węglowego, czy z kominka ręcznie zasilanego drewnem, to od 40 do nawet 800 miligramów na metr sześcienny szkodliwych dla naszego zdrowia związków PM2.5 czy PM10. Zestawienie tych wyników z zerową emisyjnością pomp ciepła, pokazuje, z jaką skalą nieefektywnych systemów ogrzewania domów mamy do czynienia – no ale przecież Polacy nie zrezygnują z palenia drewnem w kominkach. Zwłaszcza, że w naszym kraju nie funkcjonuje egzekwowanie zakazów spalania byle czego.

Trwa fikcja walki ze smogiem

Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie zrobił dotychczas nic, aby powietrze w Polsce stało się czystsze. I bynajmniej nie zamierza zmienić swego sposobu działania.

 

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów.
Lektura tego projektu dobrze pokazuje, jak duże były dotychczas zaniedbania rządu PiS w walce ze skażeniem powietrza – i jak mało rząd zamierza nadal robić, żeby to nadrobić.

 

Po dwóch latach bezczynności

Rząd chwali się, że „projekt nowelizacji ustawy tworzy podstawy prawne i finansowe do realizacji pilotażowych przedsięwzięć niskoemisyjnych (termomodernizacyjnych), których adresatem będą rodziny dotknięte tzw. ubóstwem energetycznym (mniej zamożne i z tego powodu mające kłopoty z zaspokojeniem potrzeb energetycznych, np. związanych z ogrzewaniem mieszkania i wody)”.
Mówiąc po ludzku, oznacza to, że rząd planuje wsparcie finansowe dla biedniejszych rodzin, żeby mogły wymienić przestarzałe kotły lub piece na węgiel („kopciuchy”) na czystsze, mniej zatruwające powietrze.
I żeby mogły sobie docieplić domy, co spowoduje, że mniej węgla trzeba będzie spalać dla ogrzania pomieszczeń.
To zamierzenie Rady Ministrów jest wielką nowością, bo do tej pory rząd, który propagandowo walczy ze smogiem od dwóch lat, w rzeczywistości w tym czasie nawet palcem nie kiwnął, żeby pomóc biedniejszym rodzinom (bogatszym zresztą też nie).
Teraz zaś Rada Ministrów obiecuje, że wprowadzi dofinansowanie ze środków publicznych na docieplenia domów i wymianę przestarzałych kotłów, nie spełniających standardów emisyjnych, czy pieców na węgiel – na ogrzewanie bardziej ekologiczne.
Czyli, na kotły które będą spalać tylko węgiel najlepszej jakości lub kotły gazowe. Dofinansowanie będzie można też uzyskać na podłączenie do sieci ciepłowniczej.

 

Mistrzowie składanych obietnic

Powyższa obietnica, mająca przykryć dotychczasowe zaniedbania i bierność rządu Prawa i Sprawiedliwości brzmi na pozór atrakcyjnie – i tak też jest przedstawiana w „publicznych” PIS-owskich mediach. W rzeczywistości jednak oznacza ona mydlenie oczu ludziom i chęć pokazania, że coś się robi – choć dotychczas nie robiło się nic i tak zostanie.
Warto zauważyć, że spośród 50 miejscowości o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Europie, znajdujących się na liście Światowej Organizacji Zdrowia z 2016 r., aż 33 są położone w Polsce.
Na identycznej liście WHO z 2018 r. liczba polskich miast wzrosła do 36. Taki jest efekt dwuletniej „walki ze smogiem” w wydaniu PiS.
Może ktoś jeszcze pamięta, że w swoim expose premier Mateusz Morawiecki obiecywał, jak bardzo jego rząd będzie walczyć o czyste powietrze nad Polską? Powstał nawet program „Czyste powietrze”, ogłoszony na początku 2017 r. (który oczywiście został na papierze). Szef rządu w lutym 2018 r. wystąpił też z nową inicjatywą, nazwaną STOP SMOG. Programów i zapowiedzi mamy więc aż nadto.
A w rzeczywistości zaś, na razie mamy do czynienia tylko z projektem ustawy, który nie wiadomo czy i kiedy stanie się obowiązującym prawem. Jeśli zaś się nawet stanie, to jego efekt będzie znikomy.

 

Nie program, lecz programik

Po pierwsze – planowane dofinansowanie zostało od razu ograniczone przez rząd do niewielkiej grupy mieszkańców Polski.
Chodzić będzie wyłącznie o biedniejsze rodziny zamieszkałe w budynkach jednorodzinnych znajdujących się w miastach liczących do 100 tys mieszkańców. miejscowościach
„Wyprowadzanie ludzi z ubóstwa energetycznego przez programy termomodernizacji jest nie tylko walką o ciepłe domy i zmniejszenie smogu, ale także walką o zapewnienie dostępu do podstawowych zdobyczy cywilizacyjnych poprawiających egzystencję i komfort życia” – chwali się rząd.
Jak widać, wyprowadzanie ludzi z ubóstwa energetycznego nie będzie dotyczyć osób, które mieszkają na wsiach oraz w miastach powyżej 100 tys mieszkańców.
Ponadto zaś, jeśli nawet obiecywane dofinansowanie wejdzie w życie, będzie dodatkowo ograniczone, ponieważ ma ono stanowić tylko program pilotażowy.
Rząd już zapowiedział, że program wsparcia ma objąć wyłącznie mieszkańców domów jednorodzinnych położonych w wspomnianych 36 najbardziej zanieczyszczonych polskich miejscowościach znajdujących się na liście Światowej Organizacji Zdrowia z 2018 r. – ale nie wszystkich, lecz tylko tych, którzy mieszkają w miastach poniżej 100 tys ludzi.
Tymczasem wśród owych 36 miast są także takie, które mają ponad 100 tys. mieszkańców: Kraków, Katowice, Sosnowiec, Gliwice, Zabrze, Bielsko-Biała, Rybnik, Tychy, Dąbrowa Górnicza, Kalisz. Jest ich 11.
Tak więc, rządowy program dofinansowania termomodernizacji ma objąć wyłącznie biedniejsze osoby z domów jednorodzinnych, mieszkające w 25 miejscowościach. To już nie program, ale programik!

 

Sami sobie pomagajcie

A co z wymienionymi jedenastoma większymi miastami?
Rada Ministrów stwierdza, że pozostałe miasta z liczbą mieszkańców przekraczających 100 tys. , w tym znajdujące się na liście WHO, będzie można objąć „indywidualnym trybem postępowania”. Będzie można objąć – co oczywiście nie znaczy, że się na pewno obejmie.
„Ustalenie szczegółów planów naprawczych dla tych miast dokonane zostanie po przeprowadzeniu rozmów z udziałem ich władz i lokalnych organizacji pozarządowych zajmujących się jakością powietrza. Planowanie i realizowanie przedsięwzięć niskoemisyjnych będzie obowiązkiem gminy” – oświadcza Rada Ministrów.
Oznacza to, że jeśli chodzi o poprawę jakości powietrza w najbardziej skażonych, wielkich polskich miastach, rząd po staremu nie zamierza kiwnąć nawet palcem.
Tak jak dotychczas, będą się tym musiały zajmować samorządy (i ponosić wydatki na ten cel) , wyręczając administrację rządową.

 

Pieniądze na wodzie pisane

Co gorsza, na cały ów pilotażowy programik przeznaczono bardzo mało pieniędzy z budżetu.
Zgodnie z projektem, na pilotaż termomodernizacyjny zostanie przeznaczone z budżetu państwa 883,20 mln zł w latach 2019-2024, które zasilą Fundusz Termomodernizacji i Remontów (prowadzony przez Bank Gospodarstwa Krajowego).
Duża część tej kwoty (ponad 700 mln zł) ma pochodzić z opłaty recyklingowej (opłaty ponoszonej przez sieci handlowe za wydawanie tzw. foliówek). W latach 2019-2020 na pilotaż zostanie przeznaczone 180 mln zł, a w latach 2021-2024 – 703,20 mln zł.
No i gdzie te grube miliardy, którymi tak chętnie żongluje rząd premiera Morawieckiego, gdy chodzi o obietnice leżące w dalszej przyszłości?
Trzeba też mieć na względzie, że i ta precyzyjnie wyliczona kwota 883,20 mln zł jest palcem na wodzie pisana. 700 mln zł ma pochodzić z opłat od foliówek – tyle, że sprzedawcy się wycwanili i zamawiają torby foliowe o innej grubości niż te, od których trzeba odprowadzać opłaty. Pieniądze za foliówki oczywiście biorą od klientów – ale zostawiają je sobie. Zapowiedź, że z tytułu foliówek uda się więc uzyskać 700 mln zł to zwykła lipa.

 

Liczcie na dobrodziejstwo gminy

Na koniec, należy niestety rozwiać nadzieje biedniejszych osób z domów jednorodzinnych w 25 najbardziej zanieczyszczonych miejscowościach liczących poniżej 100 tys. mieszkańców. Jeśli liczą oni na to, że budżet państwa całkowicie sfinansuje im wymianę pieców i docieplenie ścian, to mogą przeżyć gorzkie rozczarowanie.
Uzasadnienie projektu nowelizacji ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów, mówi, że „co do zasady” osoba, która będzie realizowała takie przedsięwzięcie w budynku jednorodzinnym nie poniesie z tego tytułu żadnej opłaty. A zasady jak wiadomo mają wiele wyjątków.
Tu podstawowy wyjątek jest taki, że program dociepleń i wymiany pieców w przypadku miast do 100 tys. mieszkańców będzie w 30 proc. finansowany przez samorząd. Tak więc, rząd weźmie na siebie tylko sfinansowanie niewiele ponad dwóch trzecich.
Jeśli samorząd będzie biedny lub uzna, że ważniejsze są inne zadania, to mieszkańcy nie mają co liczyć, że ktoś w całości im pokryje koszty wymiany pieców i dociepleń. Tymczasem, oszacowano, że termomodernizacja jednego domu to koszt średnio ok. 53 tys. zł brutto.
Niech więc obywatele tych 25 miast poniżej 100 tys ludzi się przygotują, że będą musieli sami zapłacić do 30 proc. z wspomnianych 55 tys zł.

Jak zatrzymać znikające ciepło

Polska jest zbyt biednym krajem, żeby nadal mogła sobie pozwalać na ogrzewanie (i zatruwanie) powietrza.

 

W domu intensywnie pracują kaloryfery, mimo to w pomieszczeniach nie udaje się uzyskać komfortowej temperatury.
Dlaczego tak się dzieje? To wynik dużych strat ciepła, które są spowodowane głównie niewłaściwym izolowaniem i dociepleniem murów naszego „M”.
Okazuje się bowiem, że trzy na cztery domy w Polsce cechuje niska efektywność energetyczna. To zaś powoduje, że ucieka ciepłe powietrze, a wraz z nim również niemałe sumy pieniędzy, które wydajemy w sezonie jesienno-zimowym na ogrzewanie.

 

Przestańcie truć

Rozwiązaniem może być usunięcie wad i usterek powodujących uciekanie ciepła, czyli termomodernizacja. Problem jednak w tym, że zaledwie połowę Polaków byłoby stać na sfinansowanie takich działań z własnej kieszeni.
Termomodernizacja jest w Europie Zachodniej codziennością od lat. W Polsce też mówiło się o niej od dawna, ale w rzeczywistości poczynania termomodernizacyjne nabrały rozmachu dopiero za rządów PO-PSL.
Wtedy to powstał Fundusz Termomodernizacji i Remontów – narzędzie państwa, które od 2012 r. aktywnie wspierało poprawę efektywności energetycznej.
Niestety, po dojściu do władzy, rząd PiS w praktyce zarzucił działania termomodernizacyjne. Zlikwidował też system wsparcia termomodernizacji budynków jednorodzinnych. Te lata bierności trudno będzie nadrobić.
Dopiero w tym roku pojawiły się zapowiedzi wznowienia prac nad poprawą efektywności energetycznej budynków w Polsce, jednak mają one głównie wymiar propagandowy.
W rzeczywistości, termomodernizacja w wydaniu PiS ogranicza się tylko do jednego miasta, Skawiny, a i to na razie tylko teoretycznie. Bo jeśli chodzi o ograniczanie strat ciepła, to całe nasze państwo obecnie funkcjonuje tylko teoretycznie.

 

Gdy trzeba wyręczać rząd

Na szczęście są jeszcze samorządy, które swymi działaniami próbują nadrabiać bierność i zaniedbania rządu PiS.
W wielu aglomeracjach w całej Polsce działają programy walki ze smogiem, w ramach których spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe, a także i mieszkańcy na własną rękę, mogą ubiegać się o dotację na wymianę pieca w mieszkaniu czy przyłączenie budynku do sieci gazowej.
Aby skorzystać ze wsparcia tego rodzaju, warto się upewnić, jaki program antysmogowy jest prowadzony w danym mieście. Trzeba zorientować się, jak wygląda procedura udzielania środków, a także sprawdzić terminy składania wniosku o udzielenie dofinansowania, które powinny widnieć na stronie internetowej stosownego urzędu – żeby nie przegapić okazji na otrzymanie pieniędzy.

 

Szukanie pieniędzy

Przedsięwzięcia termomodernizacyjne, które pozwolą obniżyć rachunki za ogrzewanie, można także przeprowadzić, korzystając z kredytu dofinansowanego przez Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Taki kredyt, z dopłatą do kapitału na poziomie nawet do 40 proc. kosztów całej inwestycji, możemy zaciągnąć w Banku Ochrony Środowiska.
Dostępność pożyczek i warunki ich przyznawania różnią się w poszczególnych województwach. Zależy to od modelu wspierania poczynań termomodernizacyjnych, przyjętych przez samorządy. Jeżeli w naszym miejscu zamieszkania bank nie przyjmuje wniosków na taki dofinansowany kredyt, możemy postarać się o uzyskanie wsparcia finansowego od miasta lub gminy., zgodnie z warunkami lokalnego programu antysmogowego.
Najczęściej można uzyskać dofinansowanie wymiany pieca węglowego, „kopciucha”, na piec najwyższej klasy grzewczej, albo na na gazowy.

 

Pora na wymianę

Według Głównego Urzędu Statystycznego, wydatki związane z ogrzewaniem w sezonie jesienno-zimowym stanowią nawet 20 proc. wszystkich kosztów utrzymania.
Tyle wynosi ogólnopolska średnia, jednak z jeszcze wyższymi wydatkami muszą liczyć się osoby mieszkające w niewystarczająco ocieplonych budynkach, w których w dodatku zwykle są też przestarzałe technologie grzewcze. Takie budynki mają niską efektywność energetyczną. Przez to, trudno o uzyskanie w jego wnętrzach komfortowej temperatury, która powinna wynosić około 21 stopni – a ogrzewanie pochłania znaczne sumy pieniędzy.
Podstawowe działania, jakie należy wtedy podjąć, to zwykle zakup nowego kotła grzewczego, docieplenia budynku z zewnątrz, oraz wymiana okien i drzwi na bardziej szczelne, a przez to zatrzymujące całe ciepło w środku.

 

W starym piecu

Podliczając koszty takiego niezbędnego remontu, które mogą wynosić nawet kilkanaście tysięcy złotych, nie należy jednak załamywać rąk. Gdy nie ma co liczyć na wsparcie ze strony rządu, można bowiem skorzystać z kilku komercyjnych możliwości sfinansowania termomodernizacji, która podniesie komfort przebywania w mieszkaniu jesienią i zimą. To oczywiście kosztuje, ale w dłuższej perspektywie pozwoli też zaoszczędzić pieniądze.
Jedną z takich możliwości są ekokredyty, które weszły na stałe do oferty niektórych banków.
– Część z nich oferuje preferencyjne kredyty na cele modernizacyjne, np. na wymianę kotła węglowego na gazowy, zakup i montaż instalacji ogrzewania centralnego czy docieplenie budynku. Zdarza się, że banki zwalniają klientów z prowizji, oferują niskie, stałe oprocentowanie lub małą marżę. Wysokość takiego wsparcia jest elastyczna Inna możliwość to dofinansowanie do kredytu w ramach premii termomodernizacyjnej Banku Gospodarstwa Krajowego. O taki kredyt można ubiegać się w bankach współpracujących z BGK – mówi Leszek Zięba, ekspert Związku Firm Pośrednictwa Finansowego.
Warto się wziąć za docieplanie budynków i ograniczanie strat ciepła. Inwestycja w termomodernizację nie tylko podnosi komfort życia i obniża rachunki za ogrzewanie, ale również zmniejsza negatywny wpływ przestarzałego systemu grzewczego na środowisko.
Nawet bowiem jeśli ktoś ma w domu starego węglowego „kopciucha” zatruwającego środowisko, to gdy jego dom będzie ocieplony i lepiej uszczelniony, wystarczy krótsze palenie w takim piecu, aby osiągnąć wymaganą temperaturę. Do atmosfery trafi zatem mniej trujących dymów.