Tępy antykomunizm a zmiana pokoleniowa

Zazwyczaj miewam niskie ciśnienie, dlatego oprócz porannej kawy mam zwyczaj podnoszenia go sobie lekturą do niej prawicowej prasy. Dziś, w ramach tej weekendowej rutyny, trafiłem w Plusie Minusie od Rzeczpospolitej na artykuł Piotra Zaremby ,,Między Greniuchem a Baumanem”. Nie będę ukrywał, że już na wstępie zdegustował mnie tytuł, dla taniej kontrowersji zestawiający światowej sławy naukowca z prowincjonalnym faszystowskim propagandzistą, jednak upatrując w tym szansy na zwalczenie wspomnianego niedociśnienia zdecydowałem się poświęcić i ów tekst przeczytać.

We wstępie autor pisze: ,,w tej sprawie jestem zakamieniałym symetrystą: nie wolno relatywizować ani faszyzmu, ani komunizmu. Dzisiaj w Polsce coraz usilniej próbuje się robić i jedno, i drugie”. Dalej Zaremba streszcza ,,dorobek” Tomasza Greniucha i po krótce opisuje kontrowersje, jakie wywołała jego nominacja na dyrektora wrocławskiego IPN-u. Przy okazji bardzo oszczędną krytykę byłego działacza ONR–u oraz wielbiciela hailowania i hitlerowskich kolaborantów przeplata hamletyzowaniem, iż ,,nie są to demoniczne zjawiska” i ,,otwartą pozostawia kwestię, czy taki relatywista w imię ideologii ma prawo do pracy, naukowej czy urzędniczej, w IPN”.

W kolejnych akapitach, zgodnie z przybraną pozą arbitra i ,,zakamieniałego symetrysty”, przechodzi do krytyki drugiej, komunistycznej ,,skrajności”, za której uosobienie służy mu postać Zygmunta Baumana. Okazję ku temu daje niedawne ukazanie się biografii wybitnego socjologa autorstwa Artura Domosławskiego pt. ,,Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana”. I o ile w przypadku Greniucha potępienie Zaremby było łagodne, można by nawet rzec dobrotliwe, o tyle tutaj autora ogarnia trwoga. Pisze: ,,szczególnie niepokojące jest to, bo relatywizują nie jak zawsze peerelowscy emeryci broniący własnych biografii. Pewien typ ocen staje się wyznaniem wiary nowych zwartych środowisk, wpływowych i w publicznej debacie znaczących”. A cóż to za oceny? W przypadku Baumana to niepotępianie tego, iż ,,swoją karierę naukową poprzedził paradowaniem z pistoletem w roli utrwalacza nowej władzy” i nie tylko ,,odmawiał uznania tego za błąd życiowy”, ale nawet ,,zapewniał, że niczego się nie wstydzi, bo walczył po dobrej stronie”.

Przerażanie Zaremby budzi to, że ,,z kolei młodsze generacje liberalnej i mniej liberalnej lewicy kupują tę wizję, bo jest poręczną bronią w dzisiejszych sporach”. Od tego bowiem tylko krok do sytuacji jak ,,w wielu krajach Europy czy USA, gdzie za sprzeciw wobec różnych dogmatów można zapłacić karierą. (…) Choć nad Wisłą rządzi prawica, powoli ten duch pojawia się już i u nas, na razie w postaci środowiskowych ostracyzmów i spraw dyscyplinarnych za niewłaściwe słowa. Na tym tle dr Greniuch i jego małpujący ducha zideologizowanych lat 30. koledzy jawią się jako nieskuteczni maniacy”.

Nie trzeba być wybitnie spostrzegawczym, by zobaczyć, że początkowa (i tak niezbyt silna) krytyka Greniucha i podnoszącego głowę faszyzmu służy Zarembie jedynie jako wygodne alibi, mające dać możliwość zaprezentowania się jako ,,wyważonego centrystę” i umożliwić realizację głównego celu. Celu, jakim jest zajadłe potępienie coraz popularniejszego, szczególnie wśród młodych ludzi, patrzenia na czasy Polski Ludowej bez uprzedzeń i antykomunistycznych kalek. Głos Zaremby robi tu za głos wszystkich kapłanów postsolidarnościowej narracji, według której PRL to najgorszy czas w polskiej historii i mroczna wyrwa między złotym okresem II RP i cudowną III RP. Przyzwyczajeni do 30 lat całkowitej dominacji tępego antykomunizmu, zaczynają oni powoli zdawać sobie sprawę, że młode pokolenie, wychowane już w kapitalistycznej Polsce, coraz odważniej porzuca te dogmaty i zaczyna otwarcie mówić o osiągnięciach i sukcesach Polski Ludowej. Stąd właśnie histerycznie ataki i sięganie do zgranej płyty o ,,dwóch tak samo złych okupacjach”.

Osobiście postać Zygmunta Baumana darzę szczególnym uznaniem. Nie tylko jako naukowca, teoretyka płynnej ponowoczesności i krytyka społeczeństwa konsumpcyjnego, ale przede wszystkim jako odważnego człowieka. Odważnego, gdy pod Kołobrzegiem przelewał krew w walce z nazistami, gdy po wojnie jako oficer KBW zwalczał bandytów z NZW, ale przede wszystkim, gdy po ’89 roku miał odwagę nie ulec powszechnemu wśród osób publicznych kajaniu się za swoją służbę w PRL-u i mainstreamowemu ,,przyznawaniu się do błędu”. Mimo iż spotykały go z tego powodu liczne nieprzyjemności, czy to ze strony wrocławskich kibiców wulgarnie zagłuszających jego wykład, czy ze strony krytycznych wobec niego liberalnych mediów, on nie bał się otwarcie mówić, że ,,w owym czasie, to komuniści proponowali najlepsze rozwiązania dla kraju”, a on sam ,,był zaangażowany w walkę z terroryzmem”. Dlatego cieszy mnie ukazanie się jego biografii i mam nadzieję, że zarówno ona sama i tocząca się wokół niej dyskusja zachęci jak najwięcej młodych ludzi do zapoznania się bez uprzedzeń z życiorysem i dorobkiem Zygmunta Baumana. Na przekór wyciu prawicowych pismaków i propagandzistów.

Przeciwko neonazizmowi

Sprawa nominacji Tomasza Greniucha na szefa wrocławskiego IPN ponownie przypomniała o filiacjach władzy PiS z kręgami neofaszystowskimi. Największy w Polsce serwis ogłoszeniowy OLX i Stowarzyszenie „NIGDY WIĘCEJ” rozpoczęły współpracę w zakresie monitorowania i usuwania ogłoszeń z przedmiotami zawierającymi treści faszystowskie, rasistowskie i ksenofobiczne.

W podpisanym porozumieniu obie strony zobowiązały się do wspierania postaw społecznych zgodnych z zasadami prawa polskiego i międzynarodowego, w szczególności Konwencją Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz Eliminacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej.

W pierwszych tygodniach współpracy OLX usunął po rekomendacji Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ” 404 oferty ze współczesnymi gadżetami nazistowskimi, takimi jak ołowiana tablica „ku czci Hitlera” czy odznaki z symbolem zwanym Totenkopf (charakterystyczna trupia czaszka), używanym przez esesmanów. Usunięte zostały też oferty skrajnie antysemickich książek, m.in. „Protokoły Mędrców Syjonu – najbardziej znany w XX i XXI wieku pamflet antysemicki czy „Strategia Syjonu” Douglasa Reeda, który głosił tezy negujące Holokaust. Skasowane zostały również wydawnictwa polskich i zagranicznych zespołów muzycznych pochwalających ideologię narodowego socjalizmu i rasizm.

– Za symboliczny można uznać fakt, że jako pierwsza została usunięta oferta odzieży ze znakiem krzyża celtyckiego (międzynarodowy symbol supremacji białej rasy), flagą walczącej o utrzymanie niewolnictwa Konfederacji z czasów wojny secesyjnej w USA i trójramienną swastyką (tzw. trystyką), która była używana przez powstałą w Republice Płd. Afryki neonazistowską organizację Afrykanerski Ruch Oporu – mówi Rafał Pankowski, profesor Collegium Civitas i współzałożyciel Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ” – Członkowie tego terrorystycznego ugrupowania protestowali przeciwko eliminacji segregacji rasowej, dokonywali zamachów i morderstw. Zwolennikiem AWB był też Janusz Waluś, polski emigrant, który w 1993 roku zabił Chrisa Haniego, działacza walczącego o zniesienie apartheidu.

Dr Anna Tatar ze Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ”: – W ramach współpracy Stowarzyszenie będzie wspierać Grupę OLX również poprzez konsultacje eksperckie i rekomendacje działań przeciwko dyskryminacji. Obejmują one między innymi szkolenia dla pracowników w zakresie rozpoznawania treści faszystowskich i rasistowskich. Wraz z partnerskimi organizacjami spoza Polski Stowarzyszenie będzie też informować o pojawianiu się łamiących prawo treści na platformach OLX w innych krajach, m.in. Rumunii i na Węgrzech.

Wyrazy poparcia dla współpracy Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ” i OLX przesłała Phuthi Mahanyele-Dabengwa, dyrektorka generalna firmy Naspers: – Zarówno Naspers tu w domu, jak i OLX w Polsce potępiają wszelkie formy rasizmu i ksenofobii oraz wszelkie próby szerzenia mowy nienawiści: – Zespół w Polsce włączył się w działania organizacji NIGDY WIĘCEJ i cieszymy się z ich zaangażowania w walkę z rasizmem i dyskryminacją. „NIGDY WIĘCEJ” współpracuje z OLX w celu identyfikacji treści, które łamią zasady platformy. 21 marca 2018 roku w Międzynarodowym Dniu Walki z Dyskryminacją Rasową Stowarzyszenie zostało partnerem stworzonego przez Allegro programu Współpraca w Ochronie Praw. W wyniku tej współpracy w okresie od marca 2018 roku do lutego 2020 platforma usunęła 99 procent wskazanych przez Stowarzyszenie aukcji, tj. ponad 12 tysięcy ofert (ostateczną decyzję o usunięciu aukcji podejmuje Allegro na podstawie własnego regulaminu). Wśród nich znalazły się między innymi repliki esesmańskich medali, flagi III Rzeszy, klamry do pasa z mottem SS i portrety Hitlera, a także płyty neonazistowskich zespołów oraz książki przedwojennych antysemitów czy współczesnych negacjonistów Zagłady.

Wśród aukcji usuniętych przez Allegro po rekomendacji Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ” znalazła się również wyrażająca pochwałę ruchów faszystowskich książka krótkotrwałego dyrektora wrocławskiego oddziału IPN Tomasza Greniucha „Droga nacjonalisty”. W publikacji tej odwołuje się on do antysemickiej teorii spiskowej, wedle której „rząd światowy” miałby dążyć ‘w dobie triumfu syjonizmu, gdy idea globalizmu zakłada zniewolenie wszystkich narodów świata w jednym super-państwie pod egidą światowej diaspory – do zniszczenia Polski i Polaków. Ponadto w książce Greniuch otwarcie popiera wykonywanie gestu hitlerowskiego pozdrowienia: „Nie wstydzimy się naszych poglądów, naszej tradycji. Dla nas salut rzymski, pozdrowienie aryjskiej Europy, wzniesiona ku słońcu prawica, nie jest gestem zamawiania piwa”. Pochwala też belgijskiego oficera SS Léona Degrelle’a, skazanego zaocznie na karę śmierci za kolaborację, a także Corneliu Codreanu – twórcę rumuńskiego ugrupowania faszystowskiego Żelazna Gwardia, które dokonywało mordów na Żydach. Tomasz Greniuch był twórcą i rzecznikiem Obozu Narodowo-Radykalnego na Opolszczyźnie. Jego wieloletnia skrajnie nacjonalistyczna działalność była dokumentowana w monitoringu „Brunatna Księga Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ”. W 2005 roku współorganizował marsz na pamiątkę antyżydowskiego pogromu w Myślenicach (z 1936 r.), a rok później wykonywał gest hitlerowskiego pozdrowienia w klubie akademickim na Uniwersytecie Opolskim. Był pomysłodawcą i współorganizatorem tzw. Marszu Niepodległości w Warszawie. W 2016 r. na skrajnie prawicowym Festiwalu Orle Gniazdo pokazanym w głośnym reportażu TVN o polskich neonazistach odbyło się „spotkanie otwarte” z Greniuchem. W styczniu 2018 roku został odznaczony przez Andrzeja Dudę Brązowym Krzyżem Zasługi. Od 2018 roku Greniuch pracował w Delegaturze IPN w Opolu, a w listopadzie 2019 został jej naczelnikiem. 24 stycznia 2021 roku zorganizował wystawę upamiętniającą kolaborantów z Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. W lutym Greniuch objął stanowisko p.o. Dyrektora Oddziału IPN we Wrocławiu. W wyniku krajowych i międzynarodowych sprzeciwów ze strony opinii publicznej złożył rezygnację z tej funkcji.

Stowarzyszenie „NIGDY WIĘCEJ” to założona w 1996 roku niezależna, apolityczna organizacja ekspercka, która dokumentuje zdarzenia na tle ksenofobicznym. Prowadzi również kampanie społeczne, m.in. „Muzyka Przeciwko Rasizmowi” i „Wykopmy Rasizm ze Stadionów”. Od 2005 roku w ramach akcji „Racism-Delete” działa na rzecz usuwania treści rasistowskich z sieci. Jest częścią międzynarodowej organizacji International Network Against Cyber Hate. Uczestniczy w projektach przeciwdziałających mowie nienawiści w internecie – Get The Trolls Out i Open Code for Hate-Free Communication.

Instrument Polityki Nienawiści

Tak szewc Fabisiak odczytuje skrót IPN, który oficjalnie oznacza Instytut Pamięci Narodowej choć jest to pamięć mocno wybiórcza co jest cechą charakterystyczną sklerotyków oraz pacjentów dr Alzheimera.

IPN, podobnie jak i inne struktury śledcze, działa po cichu jedynie od czasu o czasu dając o sobie znać przy okazji celebrowania kolejnej rocznicy ku czci żołnierzy słusznie wyklętych za swoje zbrodnicze poczynania. Ostatnio IPN znalazł się w kręgu zainteresowania polityków i publicystów z duperelnego powodu – mianowicie ewentualnego powołania heilującego niegdyś osobnika na jedno z licznych kierowniczych stanowisk tej instytucji. I właśnie za to heilowanie opozycja domagała się odwołania decyzji co do mianowania Tomasz Greniucha, który ostatecznie sam wycofał swoją kandydaturę. Liberalna opozycja spod znaku Koalicji Obywatelskiej wespół ze sprzyjającymi jej komentatorami czuła się wyraźnie zniesmaczona tym, że ktoś taki ma zostać powołany na kierownicze stanowisko w instytucji, które uznają oni za ważną i potrzebną. Świadczy o tym dysputa w sobotniej telewizyjnej „Loży prasowej”. Red. Adam Szostkiewicz z „Polityki” biadolił nad tym, że Greniuch miałby objąć „ważną funkcję w instytucji państwowej”. Jak zauważa szewc Fabisiak, panu Szostkiewiczowi najwyraźniej odpowiada model państwa w którym ważną rolę odgrywa skrajnie prawicowo upolityczniona struktura. Z kolei dla red. Andrzeja Stankiewicza taka nominacja wydała się zdumiewająca, podczas gdy byłaby ona przejawem konsekwencji w zakresie polityki kadrowej tego tworu preferującej ustawianie na mniej lub bardziej eksponowanych stanowiskach tych, których orientacja polityczna musi być zgodna z obsesyjnie antykomunistyczną strategią nie tylko rzeczonego instytutu, lecz całej rządzącej prawicy do spółki z opozycyjną Konfederacją.

Tymczasem cała ta pseudoafera uzmysławia to o czym nie wszyscy do tej pory wiedzieli. A mianowicie to jak zorganizowany jest IPN. Że posiada swoje placówki terenowe z rozbudowaną hierarchiczną strukturą wewnętrzną. Dowiedzieliśmy się bowiem, że pan Greniuch był dyrektorem departamentu opolskiej delegatury IPN. Ten fakt do tej pory jakoś umykał uwadze pryncypialnej liberalnej opozycji. Albo wynikało to z niedoceniania znaczenia funkcji o której nie mówi się publicznie albo też ze słabej zdolności niuchania haków na siłę rządzącą – wnioskuje szewc Fabisiak.
IPN jest jeszcze bardziej zurzędniczałą instytucją niż wszystkie ministerstwa. W samej jej centrali ulokowanych jest 5 biur, Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz Archiwum. Ponadto IPN ma 11 oddziałów umieszczonych akurat w tych miastach gdzie znajdują się sądy apelacyjne, co daje dużo do myślenia. Nie dość na tym, IPN utworzył sobie 7 delegatur w tym w 3 miastach powiatowych. W oddziałach i delegaturach usadowione są departamenty dzięki czemu pod względem rozmiarów administracji i będącej tego konsekwencją liczby stanowisk kierowniczych i dyrektorskich IPN bije na głowę wszystkie resorty co stawia go w uprzywilejowanej sytuacji tworząc zeń najpotężniejszy ośrodek władzy wykonawczej. Taka pozycja rzeczonej instytucji wynika ze strategii sił sprawujących władzę. Gdyby instytut zajmował się jedynie badaniami historycznymi wystarczyłoby Biuro Badań Historycznych tudzież wspomniane wyżej Archiwum. Tymczasem instytucję tę wyposażono w dodatkowe zadania o czym świadczy umiejscowienie w nim m. in. biura zajmującego się edukacją narodową. Jak widać, panującym w tym kraju nie wystarcza już indoktrynacja szkolna w wykonaniu ministra Czarnka i jego protegowanych z Ordo Iuris. Dlatego potrzebna jest dodatkowe narzędzie prania mózgów w postaci IPN – zauważa szewc Fabisiak. Gdyby instytucja ta zajmowała się – jak to wynika z jej statutu – faktycznie prowadzeniem śledztw w sprawie zbrodni popełnionych w okresie od 8 listopada 1917 r. do 31 lipca 1990 r. (a więc także po zmianie ustroju) to powinna się również zająć zbrodniami dokonanymi przez żołnierzy wyklętych. Jednak jest ona pozbawiona śladu cienia obiektywizmu w związku z czym doskonale się nadaje jako instrument prymitywnej i nachalnej propagandy. A jakie są skutki nachalnej indoktrynacji ma okazję przekonać się Kościół Katolicki – zwraca uwagę szewc Fabisiak.

Smród wokół IPN

Do łez bawi mnie fala oburzenia, która podniosła się po mianowaniu na stanowisko dyrektora wrocławskiego Oddziału IPN zadeklarowanego faszysty, miłośnika heilowania, szczerego wyznawcy belgijskiego nazistowskiego zbrodniarza Degrelle’a – Tomasza Greniucha.

Już trzeci dzień z rzędu widzę i słyszę jęki i popiskiwania dość nawet godnych szacunku osób z powodu tej kandydatury. Jaka to kompromitacja Polski i Polaków, jak źle świadczy to o samym Instytucie Pamięci Narodowej, źle się odbije na przyszłości Instytutu i temu podobne bzdurki. Bzdurki, bo wszystkie te wypowiedzi tracą moc i intelektualny blask, kiedy uświadomimy sobie niesłychany poziom hipokryzji ich autorów. Bo co, wczoraj się urodzili albo przylecieli z Księżyca? Nie wiedzą, czym od początku był IPN? Nie pamiętają, że to instytucja szantażu, kłamstw historycznych, represji i lżenia pamięci bohaterów historii Polski i ich potomków?

Nie pamiętają, że IPN powołano do życia głosami jednej z najbardziej nieudanych i prawicowo zideologizowanych koalicji partyjnych – AWS? Gdzie byli dzisiejsi oskarżyciele Greniucha i broniących go kumpli, kiedy w 2004 roku z IPN, raczej nieprzypadkowo, wyciekła tzw. lista Wildsteina, która dała początek całej kampanii szczucia na ludzi, którzy się na niej znaleźli?

Rozumiem, że nikomu z oburzonych nominacją Greniucha nie przeszkadzała też obrzydliwa intryga przeciwko kandydaturze prof. Chwalby? Brała w niej udział zasłużona dziś bardzo dziennikarka TVN, która opublikowała filmowy materiał o strasznej zbrodni, jaka było członkostwo w PZPR kandydata Chwalby, czego ten zresztą nigdy nie ukrywał. Podobna, jeśli chodzi o szuranie po moralnym dnie była nagonka wsparta na nieprawdziwym oskarżeniu Andrzeja Przewoźnika o współpracę z SB. Dzięki niej wygrał stanowisko prezesa IPN Janusz Kurtyka, prawicowy do szpiku kości. Warto pamiętać, że głosowała za tym człowiekiem cała wierchuszka PO: Tusk, Schetyna, Nowak (dziś w areszcie). To ten prezes rozpętał szaleństwo powszechnej lustracji, za którą, też warto przypomnieć, głosowało PO. Tylko dzięki TK proces ten został powstrzymany.

Pamięć szwankuje rozgniewanym na mianowanie Greniucha publicystom i historykom, skoro nie pamiętają podłej i kłamliwej argumentacji IPN przy demontażu kolejnych pomników i mogił, przy szkalowaniu pamięci polskich bohaterów walki z faszystami począwszy od Hiszpanii w 1936 roku, a skończywszy na partyzantach i bojownikach II wojny światowej. Nie pamiętają też burzenia pomników i mogił żołnierzy radzieckiej armii, która wyzwalała Polskę w latach 1944-45?

Monotonnie tak wyliczam nikczemne działania IPN i jego funkcjonariuszy przez te wszystkie lata, żeby pokazać, że mianowanie Greniucha nie było niespodzianką. Przeciwnie, to naturalna i spodziewana konsekwencja rozwoju tej coraz bardziej rozrośniętej i zamożnej instytucji. Od fałszywych oskarżeń, krzywdzenia ludzi niesłusznymi podejrzeniami, poprzez dzielenie polskiej krwi na lepszą i gorszą, aż do mianowania faszysty na eksponowane stanowisko w strukturze IPN. Byli ludzie o skrajnie prawicowych poglądach na stanowiskach mniej prestiżowych – jeden z nich dotarł w końcu do pierwszego szeregu. Normalna droga zepsutej i łajdackiej instytucji. Czego się spodziewali ci, co dzisiaj nie mogą znieść faktu, że Greniuch ma coś do powiedzenia?

Jeżeli coś od początku wygląda jak śmieć i cuchnie jak śmieć, to jest śmieciem. A oni udawali, że to bukiet fiołków, dopóki wysypisko ich nie przywaliło. I teraz jest już za późno.

Droga nacjonalisty albo brunatna pamięć narodowa

Dyrektorem Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu ma zostać dotychczasowy szef jego opolskiej delegatury, Tomasz Greniuch, podaje Gazeta Wyborcza. Jego biografia bez wątpienia mogłaby służyć za podręcznikowy wzór kariery dla wszystkich młodych i ambitnych prawicowych propagandzistów. A także za świetną ilustrację tego, dlaczego następny polski rząd powinien wypalić tę instytucję do gruntu.

O Greniuchu zrobiło się głośno, kiedy w 2019 roku został naczelnikiem delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Opolu. Wówczas media zainteresowały się jego przeszłością, wyróżniającą go nawet wśród funkcjonariuszy pisowskiego Ministerstwa Prawdy. Jako działacz (a potem kierownik) opolskiej brygady ONR był inicjatorem upamiętnienia „najazdu na Myślenice” – akcji Adama Doboszyńskiego, członka Stronnictwa Narodowego, który w 1936 r. wkroczył z bojówkarzami do tego podkrakowskiego miasteczka, rozbroił posterunek policji i splądrował żydowskie sklepy. W 2012 roku Greniuch organizował marsz z żądaniem delegalizacji SLD, przed którym obiecywał na Facebooku, że zapewni zapałki i kanister z benzyną. Pytał też, kto ma flagę SLD, a „w ostateczności może być jakiś ich działacz”. Sam szedł na nim z transparentem ,,Z komunistami się nie rozmawia, do komunistów się strzela”. Na kilku zachowanych fotografiach widać jak ochoczo podnosi dłoń w nazistowskim pozdrowieniu. W ONR zasłynął jako autor takich haseł jak: „Polska cała tylko biała”, ,,Tu jest Polska nie Izrael”, „Odliczajcie życia chwile, szykujemy dla was Chile” – nawiązującym do krwawego zamachu stanu gen. Pinocheta i mordu na demokratycznie wybranym prezydencie Salvadorze Allende. Na swoim facebookowym profilu niejednokrotnie wzywał do zbrojnego odebrania Ukrainie jej zachodnich ziem.

W 2013 roku swoje osiągnięcia praktyczne uzupełnił o traktat teoretyczny. Jego ,,Droga nacjonalisty” wprost nawiązuje tytułem do ,,Drogi Legionisty” rumuńskiego terrorysty i ideologa faszystowskiego Corneliu Zelea Codreanu. Pisze Greniuch: ,,Nacjonalizm jest strażnikiem tradycji chrześcijańskiej. Jest jedynym obrońcą naturalnego prawa Bożego. Prawo to ustanowiło między narodami granice, tak aby narody nie przemieszały się między sobą, aby zachowały odrębność”, „Nie wstydzimy się naszych poglądów, naszej tradycji. Dla nas salut rzymski, pozdrowienie aryjskiej Europy, wzniesiona ku słońcu prawica, nie jest gestem zamawiania piwa czy gestem szukania muchy na suficie”, „Degrelle [nazistowski kolaborant i dowódca belgijskiej dywizji SS, winny wielu zbrodni wojennych na Froncie Wschodnim – przyp. red] i Codreanu wytyczyli kierunek drogi, przeszły po niej tysiące młodych Europejczyków. Tysiące nacjonalistów podążyły śladami swoich mentorów. Wreszcie tysiące młodych dusz zapłonęły ogniem idei jasno oświetlając szlak, którym kroczyły, wskazują tym samym drogę innym zapaleńcom”. Homoseksualizm nazywa w książce ,,chorobą”, „dewiacją”, „zboczeniem”, a humanizm i prawa człowieka to według niego ,,rozwiązłość, demoralizacja, ludobójstwo”.

Greniuch doktoryzował się, a jakże by inaczej, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Swoim ,,mistrzem” nazywa Dariusza Ratajczaka – opolskiego ,,historyka” wydalonego z uczelni za propagowanie kłamstwa oświęcimskiego. W swojej pracy w IPN-ie zajmuje się ,,odkłamywaniem” zbrodni żołnierzy wyklętych i ,,przywracaniem należnej czci i miejsca w historii” bandziorom z Narodowych Sił Zbrojnych. W tym celu m. in.: wydał panegiryczny zbiór biografii żołnierzy NSZ pt. ,,Chrystus za nas, my za Chrystusa” i zorganizował konferencję ,,Żołnierze Wyklęci – moralni zwycięzcy”. W styczniu 2018 roku za swoją pracę został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Brązowym Krzyżem Zasługi.

Nie wiem, czy we wrocławskim IPN-ie ocenia się kompetencje kandydatów do pracy w oparciu o znalezione gdzieś w piwnicy z czasów Breslau instrukcje dla komisji rekrutacyjnej do SS, ale jeśli tak, to dobrze tłumaczyłoby nominację dla nowego dyrektora. Tomasz Greniuch od lat usilnie stara się, aby z nawiązką spełnić wszystkie kryteria wzorowego Aryjczyka i, podobnie jak wielu jego współpracowników z Instytutu, niestrudzenie kroczyć drogą wyznaczoną przez Degrelle’a, Codreanu czy Rajsa ,,Burego”. Żywię jednak szczerą nadzieję, że kres tego triumfalnego pochodu będzie w przypadku Greniucha oraz jego kolegów równie szybki i bezwzględny, jak w przypadku ich faszystowskich idoli.