Fury powalczy z Niemcem

Tyson Fury wraca do ringu. Brytyjski bokser stoczy walkę z niepokonanym 24-letnim niemieckim pięściarzem Tomem Schwarzem. Ich pojedynek odbędzie się 15 czerwca w Las Vegas.

W 2015 roku Fury sprawił ogromną sensację pokonując na punkty ukraińskiego mistrza Władimira Kliczkę. Podrażniony porażką Kliczko od razu zażądał rewanżu, ale Brytyjczyk niespodziewanie wycofał się z boksu i przez kolejne trzy lata zmagał się z depresją oraz uzależnieniem od używek. Wrócił do ringu dopiero w 2018 roku, ale mało kto dawał mu szanse na odzyskanie dawnej pozycji w hierarchii pięściarzy wagi ciężkiej. Nie bacząc jednak na opinie bokserskich ekspertów Fury najpierw pokonał Sefera Seferiego, a następnie Francesco Pianetę i wspiął się w rankingach na tyle wysoko, żeby stanąć do walki o mistrzowski tytuł. W grudniu 2018 roku stoczył pojedynek o pas mistrza wagi ciężkiej federacji WBC, lecz sędziowie uznali, że starcie z Deontayem Wilderem było remisowe.

Fani boksu czekali więc na rewanżową walkę tych pięściarzy, lecz ich promotorzy nie palili się do powtórnego pojedynku. Ostatecznie stanęło na tym, że Wilder i Fury najpierw powalczą z innymi przeciwnikami, zanim ponownie skrzyżują rękawice. I tak Amerykaninowi wyznaczono za rywala rodaka Dominica Breazeale, zaś Fury’emu niepokonanego jeszcze na zawodowych ringach 24-letniego Niemca Toma Schwarza, który ma na koncie 24 wygrane walki, z czego 16 przez nokaut, ale jeszcze nie stawał w szranki z bokserami ze ścisłej światowej czołówki wagi ciężkiej. Zdecydowanym faworytem pojedynku jest zatem Fury, który obok Anthony`ego Joshuy i Wildera jest uznawany za najlepszego obecnie pięściarza w najwyższej kategorii wagowej.

 

Wilder – Fury raz jeszcze

Federacja WBC zdecydowała, że Deontay Wilder i Tyson Fury, których niedawny pojedynek w Los Angeles zakończył się remisem, będą musieli stoczyć walkę rewanżową o mistrzowski pas tej federacji w wadze ciężkiej.

 

Starcie Wilder – Fury dostarczyło fanom boksu mnóstwo emocji, ale remis wzbudził wiele kontrowersji. Fury w trakcie pojedynku dwukrotnie leżał na deskach, ale sędziowie punktowi docenili jego przewagę w większości z dwunastu rund i wydali remisowy werdykt. Prezydium federacji WBC wysoko oceniło walkę Amerykanina z Brytyjczykiem. „Wilder i Fury stoczyli jedną z najlepszych walk w wadze ciężkiej od dawien dawna, co rozbudziło wśród fanów olbrzymi apetyt na ich kolejną potyczkę. Federacja WBC z przyjemnością zatem informuje, że rewanżowa walka z ich udziałem się odbędzie” – podała w oficjalnym komunikacie WBC.

Pierwotnie kolejnym rywalem Wildera w walce o mistrzowski pas miał być Amerykanin Dominic Breazeale, ale WBC uznała, że lepiej dać kolejną szansę Fury’emu, który z powodu kłopotów z używkami stracił bez walki wszystkie pasy mistrzowskie.
Tym bardziej, że po remisowej walce w Los Angeles wielu ekspertów uważało, iż zwycięstwo należało się Brytyjczykowi. Zwłaszcza punktacja sędziego Alejandro Rochina wzbudziła wiele kontrowersji. Meksykański arbiter wskazał 115-111 na korzyść Wildera, a jego koledzy 114-112 dla Fury’ego oraz remis 113-113. Brytyjski bokser ostro skrytykował Rochina. „Nie wiem, jaką walkę obserwowali sędziowie. Zwłaszcza facet, który dał 115-111 dla Wildera. Ale to jest boks. Coś takiego nie zdarzyło się po raz pierwszy. Moim zdaniem to zła decyzja, bo takie werdykty sprawiają, że o boksie mówi się źle – stwierdził Fury i w swoim stylu zaproponował, żeby meksykański sędzia wybrał się do… okulisty.

 

Remis w starciu gigantów wagi ciężkiej

Fot. Walkę zapowiadano jako starcie gigantów. Nie była to zapowiedź gołosłowna…

 

 

Wracający na zawodowe ringi po blisko trzyletniej przerwie Brytyjczyk Tyson Fury wytrzymał dwunastorundowy pojedynek z Amerykaninem Deontay’em Wilderem o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC. Sędziowie orzekli remis.

 

W miniony weekend Tyson Fury stoczył w Los Angeles pierwszą walkę na najwyższym poziomie od czasu zwycięskiego pojedynku z Ukraińcem Władimirem Kliczko w 2015 roku. Potem brytyjski pięściarz nagle zerwał z boksem, zmagał się z depresją, miał problemy z alkoholem, narkotykami i nadwagą – w pewnym momencie ważył już ponad 150 kilogramów. Stracił też wszystkie mistrzowskie pasy i wypadł z elity wagi ciężkiej. Gdy wydawało się, że nigdy już nie wróci na zawodowe ringi, Fury nagle wziął się w garść, wznowił treningi i rzucił wyzwanie światu.

Na ring powrócił na początku tego roku i po dwóch łatwo wygranych walkach z pretendentami szybko dostał szansę walki o tron wagi ciężkiej federacji WBC. Żeby na nim zasiąść niepokonany dotąd Brytyjczyk (27 walk, 19 przez KO) musiał jednak pokonać aktualnie panującego mistrza Amerykanina Deontay’a Wildera, również jak do tej pory niepokonanego w 40 pojedynkach, z których 39 wygrał przed czasem. Ważący 116 kg Fury był cięższy od rywala aż o 20 kg, mimo to faworytem bukmacherów był Amerykanin.

Obaj ci znakomici pięściarze zafundowali śledzącym ich walkę kibicom kapitalne sportowe widowisko o wspaniały bokserski pojedynek, bardzo wyrównany od pierwszego do ostatniego gongu. Fury unikał większości ciosów Wildera, choć czasem mu się to nie udawało, jak pod koniec czwartej rundy, gdy został trafiony w nos. Ewentualne celne ciosy obu pięściarzy spotykały się z natychmiastowym rewanżem. Od siódmej rundy Wilder zaczął coraz mocniej szukać zwycięskiego trafienia. I w dziewiątej rundzie w końcu „upolował” Brytyjczyka, posyłając goi na deski. Fury jednak zdołał wstać i następnie przetrwał wściekłe ataki Wildera, który chciał koniecznie zakończyć walkę nokautem. Pod koniec dziesiątej rundy Amerykanin znów zaatakował kilkoma bardzo mocnymi sierpami, ale w tym momencie Fury już prowadził na punkty i był faworytem bukmacherów. Po zakończeniu 11. rundy nawet podniósł w górę ręce, dając do zrozumienia, że de facto już tę walkę wygrał.

Wilder skarcił Brytyjczyka zaraz na początku ostatniej rundy i posłał go ponownie na deski, a potem na wpół zamroczonego ganiał po ringu polując na kończące uderzenie. Fury nie dał się jednak znokautować, ale też w ostatnim starciu roztrwonił zdobytą wcześniej przewagę i sędziowie orzekli remis, który mistrzowski pas zostawia Wilderowi, Fury’emu daje prawo do rewanżu, a promotorom pięściarzy okazje do kolejnego wielkiego zarobku. Za pojedynek w Las Vegas Wilder otrzyma 14, a Fury 10 mln dolarów.

 

 

Fury ma lewicowe poglądy

Brytyjczyk Tyson Tyson(27-0, 19 KO) w sobotę 1 grudnia stanie do walki z Amerykaninem Deontay’em Wilder’em (40-0, 39 KO), który od blisko czterech lat dzierży mistrzowski pas wagi ciężkiej federacji WBC.

 

Jeśli Fury wygra z Wilderem, na zawsze przejdzie do historii boksu. Ale Amerykanin jest pewny siebie. „Nie zamierzam dużo gadać, tylko wyjść do ringu i zrobić swoje. Nie mam wątpliwości, że wygram ten pojedynek przez nokaut. Nie ma innej opcji, jestem bardzo pewny swego” – zapowiada Wilder, dla którego będzie to już ósma obrona pasa World Boxing Council.
Fury również jest pewny zwycięstwa. „Jestem przekonany na milion procent, że wygram i zdobędę ten tytuł. Nie ma w mojej głowie żadnych wątpliwości. Zobaczycie moją najlepszą wersję, pracowałem naprawdę ciężko. Nie odczuwam większego stresu. Skoro pokonałem depresję, to już nie ma się czegokolwiek obawiać. Pokonam wszystko i wszystkich” – zapewnia Fury, w przeszłości champion federacji WBA/WBO/IBF.

W ramach promocji sobotniej walki obaj pięściarze odwiedzili strażaków w Los Angeles. Wilder wygłosił zwyczajową mowę, w której sławił dzielność strażaków. Brytyjski bokser uderzył natomiast w zupełnie inne tony. „Zauważyłem tu wielu bezdomnych na ulicach, znacznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej widziałem. Mógłbyś nawet pomyśleć, że to jest kraj trzeciego świata. Sytuacja jest kryzysowa i ktoś powinien na nią zareagować. To tylko opinia przybysza z zewnątrz, ale takie sytuacje z bezdomnymi zdarzają się na całym świecie,także w Wielkiej Brytanii. Gdy wrócę do kraju, to zbuduję kilka ośrodków dla bezdomnych i założę fundacje pomagające niesłyszącym i alkoholikom” – obiecał Fury, budząc zdziwienie słuchających go Amerykanów.

 

Joshua powalił Powietkina

Anthony Joshua w świetnym stylu pokonał Aleksandra Powietkina i wygrywając 22 walkę w zawodowej karierze obronił mistrzowskie pasy federacji WBA, IBF, WBO i IBO. Brytyjski pięściarz nadal pozostaje niepokonany.

 

Przez sześć rund Powietkin toczył wyrównaną walkę z brytyjskim bokserem, ale w siódmej Rosjanin na moment stracił koncentrację i zapłacił za to słoną cen. Joshua wykorzystał gapiostwo rywala i wyprowadził kombinację ciosów, po której Powietkin wylądował na deskach. Rosjanin jeszcze zdołał stanąć na nogach i nawet próbował kontynuować pojedynek, ale nie był już w stanie unikać skutecznie kolejnych ciosów Brytyjczyka i sędzia ringowy Stevie Gray przerwał już bardzo nierówną walkę. Dla Joshuy było to już 22 zwycięstwo w zawodowym ringu, a 21 odniesione przez nokaut. Z kolei dla Powietkina był to 34 pojedynek i drugi przegrany, ale Rosjanin po raz pierwszy w karierze został znokautowany.

Teraz Joshua chce walki z Amerykaninem Deontayem Wilderem. „On jest numerem jeden na mojej liście” – ogłosił po walce z Powietkinem. Brytyjskiemu pięściarzowi do kolekcji brakuje tylko mistrzowskiego pasa federacji WBC, a jego posiadaczem jest aktualnie właśnie Wilder. Dlatego chce bić się z Amerykaninem i jest gotów skrzyżować z nim rękawice w Stanach Zjednoczonych. „Ostatnio obaj dużo o tym gadaliśmy. Jestem gotowy walczyć z nim 13 kwietnia przyszłego roku” – zapewnia Joshua.

Reprezentujący brytyjskiego boksera Eddie Hearn przyznał, że prowadził rozmowy z obozem Wildera, ale do podpisania kontraktu nie doszło i dlatego Joshua musiał walczyć z Powietkinem, który był obligatoryjnym pretendentem do tytułu. Ale Amerykanin wolał walczyć z wracającym na ring innym Brytyjczykiem, Tysonem Fury’m. Zmierzy się z nim 1 grudnia.