Miliardy na zieloną transformację

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła 14 stycznia w Strasburgu wielki plan inwestycyjny, który ma przekonać Polskę do zaakceptowania celu europejskiej „neutralności węglowej” w 2050 r. Przypomnijmy, że Polska ten cel odrzuciła w czasie grudniowego szczytu Unii, ze względu na gospodarcze i społeczne koszty takiej transformacji energetycznej. Rzeczywiście, będzie ona bardzo droga.

Von der Leyen zaraz po objęciu sterów Komisji ogłosiła, że ochrona klimatu będzie jej priorytetem. W Brukseli policzono, że należałoby wydawać 260 miliardów euro rocznie w ciągu najbliższych 10 lat, by zrealizować „Zielony pakt” niemieckiej przewodniczącej, w postaci zaproponowanej w grudniu. Potem obniżono nieco poprzeczkę – tysiąc miliardów (bilion) ma wystarczyć na najbliższe dziesięciolecie, żeby ograniczyć do minimum emisję gazów cieplarnianych w Europie.

Na razie Bruksela ma rozwiązania częściowe tak gigantycznego finansowania. Sam Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, który ma pomóc regionom mocno uzależnionym od węgla (głównie Niemcom i Polsce) to raptem 7,5 miliardów w latach 2021-27, lecz na cel główny pójdzie ok. 10 miliardów rocznie dzięki „mechanizmowi sprawiedliwej transformacji”, tj. montażowi finansowemu, na który złożą się pieniądze Unii i pożyczki Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Do tego dojdzie finansowanie z innych budżetów (jak transportowy czy rolny) i ze źródeł prywatnych.

Teoretycznie Polska ma dostać na „zielone” inwestycje najwięcej pieniędzy, jeśli nie liczyć Niemiec. Finansowanie nowych technologii oraz pomoc regionom związanym z górnictwem węglowym, jak np. zmiana zawodu górników, kształcenie itp. ma pomóc w transformacji, która zmierza w kierunku wykorzystania energii jądrowej, co jednak jeszcze nie zostało zdecydowane.