Cóż wiemy o finansach?

Inaczej, niż w przypadku miłości, więcej wiedzą o nich nieco starsi Polacy.
Ponad połowa badanych mieszkańców Polski chce wiedzieć więcej na temat finansów i funkcjonowania gospodarki (57 proc.) oraz cyberbezpieczeństwa (53 proc.). Jak widać, samokrytycznie i słusznie oceniamy, że nasz poziom wiedzy na te tematy jest bardzo niski. Takie wyniki przynosi sondaż „Poziom wiedzy finansowej Polaków” przeprowadzony w wyniku zlecenia Warszawskiego Instytutu Bankowości i Fundacji Giełdy Papierów Wartościowych na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych osób, w lutym i marcu bieżącego roku.
Okazuje się, że w porównaniu do 2020 r., nieznacznie spadł do 49 proc. odsetek osób oceniających swoją wiedzę finansową jako „raczej małą” lub „bardzo małą”. Niestety, wzrósł za to poziom negatywnej samooceny w tym obszarze wśród młodych Polaków w wieku 18-24 lata – z 83 proc. do 90 proc. To rezultat narodowo-religijnej propagandy sukcesu uprawianej w PiS-owskich mediach „publicznych”, gdzie liczą się inne wartości niż edukowanie młodych obywateli.
W porównaniu do 2020 r., spadł odsetek osób deklarujących brak jakiegokolwiek długookresowego oszczędzania – z 39 proc. do 31 proc. Rośnie także popyt na wiedzę z zakresu inwestowania (wzrost z 26 proc. do 37 proc.), co z kolei jest wynikiem tego, że w naszym kraju oszczędzanie pieniędzy w bankach przynosi straty, więc Polacy myślą o innych możliwościach lokowania swoich pieniędzy. Jest to bardzo dobrze widoczne właśnie od 2019 r. – Rosnący popyt na wiedzę z zakresu inwestowania odzwierciedla również rekordowy wzrost otwieranych rachunków maklerskich i udział inwestorów indywidualnych w obrotach giełdowych (wzrost r/r z 12 proc. do 25 proc. w 2020) – powiedział dr Wojciech Nagel, przewodniczący Rady Nadzorczej Fundacji GPW.
Ta wiedza rzeczywiście jest bardzo potrzebna, bo na przykład blisko co czwarty z badanych (24 proc.) deklaruje brak jakiejkolwiek wiedzy o zasadach funkcjonowania giełdy. Jak twierdzą przedstawiciele fundacji GPW, kluczową, powiększającą się barierą w inwestowaniu na warszawskiej giełdzie wskazaną przez ankietowanych jest właśnie brak dostatecznej znajomości tego zagadnienia (wzrost rok do roku z 57 proc. do 62 proc.).
Natomiast nieprzewidywalności rynku giełdowego boi się 37 proc. Polaków (tu nastąpił wzrost z zaledwie 15 proc.), a 36 proc. ocenia swój kapitał wyjściowy za niedostateczny do aktywności na rynku kapitałowym (wzrost z 18 proc.). To sygnał wskazujący na ubożenie Polaków i rosnące w takiej sytuacji zaufanie do bezpiecznych sposobów odkładania pieniędzy, do których w żadnej mierze nie można zaliczyć giełdy.
W 2021 r. respondenci zadeklarowali za to, że znają co najmniej jeden ze sposobów oszczędzenia długookresowego (poza lokatami bankowymi). Wśród wskazań dominują Pracownicze Plany Kapitałowe (wzrost r/r z 74 proc. do 89 proc.) oraz Indywidualne Konta Emerytalne (wzrost r/r z 67 proc. do 71 proc.). Najwyższy odsetek zadeklarowanej rozpoznawalności, co może dziwić, dotyczy wiedzy o PPK wśród osób młodych (18 – 24 lata) – aż 96 proc. Najczęściej deklarowanym sposobem długookresowego oszczędzania także są IKE (wzrost r/r z 34 proc. do 38 proc.). Natomiast jedynym narzędziem, które odnotowało spadek popularności są Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (z 11 proc. do 4 proc.).
Zdecydowana większość badanych jest zdania, że zajęcia z edukacji finansowej powinny mieć charakter obowiązkowy. O ile w ubiegłym roku 8 proc. badanych wciąż nie widziało potrzeby wprowadzenia obowiązkowych zajęć z zakresu wiedzy finansowej na którymkolwiek z etapów nauczania, to w 2021 r., takiego zdania jest jedynie 3 proc. Najpopularniejszymi źródłami wiedzy o finansach dla ponad połowy Polaków w 2021 r. jest internet (59 proc.) oraz banki i inne instytucje tego rodzaju (54 proc.).
Z badania wynika również, że najbardziej preferowanym sposobem nabywania wiedzy finansowej pozostały bezpośrednie spotkania stacjonarne (wzrost r/r z 49 proc. do 60 proc.) – znacznie mniej jest zwolenników spotkań w formule online (12 proc.). Znacząco wzrosło zainteresowanie filmami edukacyjnymi i materiałami wideo (z 11 proc. do 40 proc., a wśród seniorów powyżej 65 lat nawet do 55 proc.). Osoby młode (18 – 24 lata), oprócz spotkań bezpośrednich chcą także nabywać wiedzę finansową poprzez aplikacje mobilne (48 proc.) oraz platformy e-learningowe (44 proc.).
Jednocześnie, troje na czworo Polaków oczekuje zdecydowanie przewodniej roli szkoły i nauczycieli w przekazywaniu wiedzy ekonomicznej (wzrost rok do roku z 66 proc. do 77 proc.). Blisko połowa z badanych wskazuje na konieczność wspierania tego procesu ze strony rodziców (49 proc.), pracowników sektora finansowego (47 proc.) i instytucji państwowych (46 proc.). Natomiast w przypadku mediów nastąpił tu istotny spadek z 71 proc. do 47 proc. Przyzwyczailiśmy się już, że w PiS-owskich mediach „publicznych”, a zwłaszcza w TVP brakuje miejsca na podobną tematykę, nie mającą przecież charakteru propagandy nacjonalistycznej.
Dosyć pozytywnym trendem w Polsce jest wzrost odsetka Polaków deklarujących bardzo dokładne czytanie dokumentacji przed podpisaniem umów z instytucjami finansowymi – z 32 proc. w 2019 r. do 40 proc. w 2021. To spore osiągnięcie, gdy zważyć, że te umowy świadomie są pisane skomplikowanym językiem, mającym odstręczyć klientów od ich lektury. Tradycyjnie już, do tak ważnej i wymagającej odrobiny rozumu czynności jak zaciągnięcie zobowiązania finansowego, skrupulatniej podchodzą polskie kobiety niż mężczyźni – 44 proc. pań czyta umowy bardzo dokładnie, w porównaniu z 36 proc. mężczyzn.
W ubiegłym roku znacznie intensywniejsza, z powodu pandemii, była nasza aktywność w internecie. Ten, wciąż coraz trudniejszy czas, umocnił czołową pozycję wiedzy z obszaru cyberbezpieczeństwa jako tej, która zdaniem Polaków wymaga największego uzupełnienia (wzrost rok do roku z 54 proc. do 58 proc. ) – i ta opinia nie jest znacząco zróżnicowana ani pod względem wieku, ani poziomu wykształcenia. Problemy z wiedzą na temat cyberbezpieczeństwa potwierdzają także i sami bankierzy. W lutowym badaniu „Monitor Bankowy” przeprowadzonym na zlecenie Związku Banków Polskich, 70 proc. z nich wskazało właśnie bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni jako coś najtrudniejszego do przyswojenia przez klientów. To zrozumiałe, bo ataki oszustów internetowych są w Polsce coraz bardziej wyrafinowane i trudne do odparcia. – W ciągu ostatniego roku większość Polaków zdecydowaną część swojego życia musiała przenieść do sieci. Praca zdalna, bankowość i zakupy online czy edukacja na odległość stały się naszą codziennością. W parze z tak dużą i zróżnicowaną aktywnością muszą iść odpowiednia świadomość i edukacja cyfrowa. Jednocześnie, warto aby w te wszystkie działania edukacyjne – również w obszarze finansów czy zasad funkcjonowania gospodarki – było zaangażowanych jak najwięcej podmiotów i środowisk – zarówno publicznych, prywatnych, jak i pozarządowych. Tylko w ten sposób będziemy w stanie sprostać tym wyzwaniom gospodarczym i cywilizacyjnym, które przed nami w najbliższych latach – powiedział Waldemar Zbytek, prezes Warszawskiego Instytutu Bankowości.
Świadomość ekonomiczna Polaków wciąż jest niska. W dodatku tragiczna rzeczywistość pandemii, w której tkwimy od ponad roku, w istotny sposób wpłynęła również na nasze długofalowe plany, zamiary i nadzieje związane z decyzjami o charakterze ekonomiczno – finansowym.

Kto to jest ten Lasaj?

Robert Biedroń, niczym gwiazda muzyki pop, podróżuje po kraju. Także uprawia politykę w tym stylu. Melodia polityczna jest przyjemna i łatwo wpada w ucho. Słowa nieskomplikowane i łatwe do powtórzenia. To się młodym, i nie tylko, podoba. Nasza PiS-owska prawica lubuje się w disco polo, a jej idolem Zenek Martyniuk jest. Neofaszyści i im pokrewni pewnie zakochani są w muzyce marszowej, która w naszym kraju jest zabroniona. Trudno mi odgadnąć gusta muzyczne wyborców PO, ale pewnie są dość odległe od muzyki klasycznej. Jaki rodzaj muzyki przypisać wyborcom SLD, też nie odważę się odgadnąć. To pewnie jakiś mix.
Sam Biedroń obiecał wrocławianom przeniesienie do Wrocławia centrali Najwyższej Izby Kontroli, więcej żłobków i przedszkoli oraz nowatorskie metody wyłaniania dyrektorów teatrów, bo trenował to w Słupsku. Pochwalił także prezydenta Sutryka.
Zaprezentował także liderów Wiosny we Wrocławiu. Przedstawił Michała Syskę, którego uczynił szefem fundacji Lasaja. Nie znam gościa (tego Lasaja). Sysce też na moment twarz stężała, ale nie śmiał zwrócić uwagi swojemu aktualnemu liderowi. Biedroń popisał się żenującą niewiedzą i do tego we Wrocławiu. To z Wrocławia wywodzi się Ferdynand Lassalle, ojciec niemieckiej i europejskiej socjaldemokracji. Tu jest jego grób. Z Biedronia wyszła pop kultura. Lekka, łatwa i przyjemna, ale pozbawiona wiedzy. To na uprawiane poważnej polityki, na dłuższą metę, zdecydowanie za mało. Niestety takie wpadki naszym politykom zdarzają się nagminnie, nie on jeden i nie ostatni.
Aktualna gwiazda polityki przedstawiła także Waldemara Olika, który odpowiada za tworzenie struktur partyjnych. Obydwaj panowie już byli już w różnych partiach i pewnie to doświadczenie im się przyda. Ponieważ z sympatią przyglądam się nowej partii, to życzę im powodzenia. Ożywienie na skostniałej scenie politycznej jest bardzo potrzebne, czy będzie dla kraju korzystne, to się okaże.