Halep królową Wimbledonu

Serena Williams wciąż nie może zdobyć 24. wielkoszlemowego tytułu w karierze. W tegoroczny Wimbledonie w osiągnięciu wymarzonego celu amerykańskiej gwieździe przeszkodziła Rumunka Simona Halep, która w 57 minut pokonała ją 6:2, 6:2.

Finałowy pojedynek Simony Halep z Serenę Williams był zaskakująco jednostronny. 28-letnia rumuńska tenisistka całkowicie zdominowała starszą o 10 lat utytułowaną rywalkę i wygrała z nią po niespełna godzinie gry. Takiego przebiegu tej potyczki chyba nikt się nie spodziewał. Williams i Halep wcześniej stawały przeciwko sobie 10 razy i aż dziewięć z tych spotkań wygrała Amerykanka.

Poza tym Williams już siedmiokrotnie triumfowała na wimbledońskich trawnikach, podczas gdy dla Rumunki był to pierwszy finał w tym wielkoszlemowym turnieju. Dlatego przed meczem eksperci więcej szans na zwycięstwo przyznawali amerykańskiej zawodniczce.

Spotkanie fantastycznie rozpoczęło się jednak dla Halep. Dwa razy przełamała serwis rywalki i wyszła na prowadzenie 4:0. Rumuńska tenisistka uderzała piłkę z ogromną precyzją i niemal wszystkie jej zagrania trafiały w kort. Williams nie potrafiła zdobyć punktów, bo jej przeciwniczka do niemal każdego jej zagrania dobiegała bez trudu i przebijała piłki z dużą siła na drugą stronę siatki.

Zdeprymowana tym Amerykanka grała coraz bardziej nerwowo i psuła mnóstwo piłek, nawet względnie prostych do odbicia. W końcu triumfatorka 23 turniejów wielkoszlemowych opanowała nerwy i zaczęła grać na swoim normalnym poziomie, co natychmiast przyniosło jej wymierne efekty – przy swoich serwisach wygrała dwa gemy do zera, lecz rywalka nie pozwoliła się przełamać i wygrała pierwszą partię 6:2.

Tak więc Serena Williams po raz trzeci od powrotu na korty po urlopie macierzyńskim zmarnowała okazję na wywalczenie 24. tytułu wielkoszlemowego w singlu i wyrównanie rekordu wszech czasów Australijki Margaret Court. Swój ostatni triumf w imprezach Wielkiego Szlema Amerykanka odniosła w 2017 roku zwyciężając w Australian Open. Była już wówczas w ciąży, a 1 września tego roku urodziła córeczkę Alexis Olympię. Po powrocie na korty w poprzednim sezonie dwukrotnie była o krok od wyrównania osiągnięcia Court, lecz najpierw w finale Wimbledonu musiała uznać wyższość Niemki polskiego pochodzenia Angelique Kerber, a potem przegrała decydujący pojedynek w US Open z Japonką Naomi Osaką. Nie popisała się wtedy, bo puściły jej nerwy i zwymyślała arbitra, zniszczyła rakietę i obraziła lekceważącym zachowaniem zwyciężczynię.

W tym roku w Australian Open i French Open nie przebiła się do finału i przed szansą na wyrównanie rekordu Court stanęła dopiero w Londynie. Tegoroczny finał Wimbledonu był już 11. w jej karierze, a na kortach All England Club triumfowała siedmiokrotnie, ale ostatnio udała jej się ta sztuka trzy lata temu.

Młodsza o 10 lat Halep po raz pierwszy dotarła do decydującej fazy rywalizacji w Londynie. W dorobku ma jeden sukces w Wielkim Szlemie – przed rokiem wygrała French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu.
W niedzielę do walki o mistrzowski tytuł ww rywalizacji mężczyzn stanęli Roger Federer i Novak Djoković, Szwajcar walczył o swój dziewiąty triumf na wimbledońskiej trawie, natomiast Serb o piąty. Pojedynek tych dwóch wybitnych tenisistów zakończył się jednak po zamknięciu wydania.

 

Weterani nadal dominują

W porównaniu z poprzednim turniejem w tegorocznej edycji w półfinale wśród mężczyzn ponownie znaleźli się Novak Djoković, Rafael Nadal i Roger Federer. Wśród pań w czołowej czwórce pozycję sprzed roku utrzymała jedynie Serena Williams.

Hierarchia w męskim tenisie jest od lat ustabilizowana. Dowodzi tego choćby skład tegorocznych ćwierćfinalistów Wimbledonu. W 2018 roku do tej fazy turnieju dotarli Roger Federer (Szwajcaria), Kevin Anderson (RPA), John Isner (USA), Milos Raonic (Kanada), Novak Djoković (Serbia), Kei Nishikori (Japonia), Rafael Nadal (Hiszpania) i Juan Martin del Potro (Argentyna). W 1/2 finału zagrali Anderson (pokonał Federera) z Isnerem, a Djoković z Nadalem. W finale Djoković wygrał z Andersonem. W obecnej edycji zmagań na wimbledońskich trawnikach w ćwierćfinale zagrali: Novak Djoković (Serbia, 1) – David Goffin (Belgia, 21) 6:4, 6:0, 6:2, Roberto Bautista (Hiszpania, 23) – Guido Pella (Argentyna, 26) 7:5, 6:4, 3:6, 6:3, Rafael Nadal (Hiszpania, 3) – Sam Querrey (USA) 7:5, 6:2, 6:2 i Roger Federer (Szwajcaria, 2) – Kei Nishikori (Japonia, 8) 4:6, 6:1, 6:4, 6:4. Nietrudno policzyć, że połowę najlepszej ósemki tworzą ci sami gracze, co rok temu – Djoković, Nadal, Federer i Nishikori.

U pań roszady w czołówce są zdecydowanie większe. Przed rokiem w ćwierćfinale zagrały Dominika Cibulkova (Słowacja) z Jeleną Ostapenko (Łotwa), Daria Kasatkina (Rosja) z Angelique Kerber (Niemcy), Kiki Bertens (Holandia) z Julią Goerges (Niemcy) oraz Serena Williams (USA) z Camilą Giorgi (Włochy). W półfinale Ostapenko przegrała z Kerber, a Goerges z Williams, zaś w finale Kerber okazała się lepsza od Sereny Williams.W tym sezonie zestaw par ćwierćfinałowych prezentował się następująco: Alison Riske (USA) – Serena Williams (USA), Barbora Strycova (Czechy) – Johanna Konta (W. Brytania), Elina Switolina (Ukraina) – Karolina Muchova (Czechy) oraz Simona Halep (Rumunia) – Zhang Shuai (Chiny). Jak widać, miejsce w czołowej ósemce turnieju zdołała utrzymać jedynie najstarsza w tym gronie 37-letnia Williams. 23-krotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych w półfinale zmierzyła się z rewelacyjnie grającą w tej imprezie Strycową, którą rozbiła bez trudu w dwóch setach. W drugiej parze Halep równie łatwo pokonała jednak Switolinę, dlatego wynik ich potyczki w finale jest sprawą otwartą.

Warto zauważyć, że trójka półfinalistów wśród panów, Djoković, Nadal i Federer, w takiej kolejności zajmuje trzy czołowe miejsca w rankingu ATP, natomiast wśród półfinalistek nie ma ani jednej zawodniczki z czołówki. Halep jest obecnie sklasyfikowana na 7. pozycji, Switolina na 8., Williams na 10., a Strycova dopiero na 54.

Panowie o awans do finału powalczą w piątek. W ćwierćfinale Nadal wyeliminował Sama Querreya (ATP 65), z którym dwa lata temu przegrał w w Acapulco. Tym razem Hiszpan zwyciężył 7:5, 6:2, 6:2, awansując po raz siódmy do półfinału Wimbledonu. W piątek tenisista z Majorki zmierzy się z odwiecznym rywalem, Federerem, który z kolei uporał się w czterech setach z Nishikorim. Dla Szwajcara był to setny wygrany mecz w wimbledońskim turnieju, za także 13. awans do półfinału tej imprezy. Trudno przewidzieć, który z nich zwycięży.

Łatwiej wytypować zwycięzcę drugiego pojedynku półfinałowego, w którym Djoković zmierzy się z Roberto Bautistą (ATP 22). Obecność tego hiszpańskiego tenisisty w tym doborowym towarzystwie jest niewątpliwą sensacją. Bautista w ćwierćfinale wygrał 7:5, 6:4, 3:6, 6:3 z Argentyńczykiem Guido Pellą (ATP 26) i awansował do półfinału, co jest jego największym sukcesem w karierze. W piątek o awans do finału zagra Djokoviciem i wcale nie jest bez szans, bo w tym roku pokonał lidera rankingu w Dosze i Miami. Bilans ich potyczek jest jednak korzystniejszy dla Serba, który wygrywał siedem, a przegrał trzy razy. Na trawie zmierzą się jednak po raz pierwszy, ale wydaje się, że faworytem jest lider światowej listy.

Dla Djokovica to dziewiąty awans do półfinału Wimbledonu, lepsi od niego pod tym względem są tylko Amerykanin Jimmy Connors i wspomniany Federer. Serbski tenisista w dorobku ma 15 tytułów wielkoszlemowych, z tego cztery wywalczone na wimbledońskiej trawie – triumfował tu w latach 2011, 2014, 2015 i 2018.

 

Wimbledon 2019: Narodziny gwiazdy?

W IV rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu odpadła liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty, ale zdecydowanie większym echem odbiła się porażka rewelacyjnej 15-letniej Amerykanki Cori Gauff. Utalentowana nastolatka przegrała z Rumunką Simoną Halep.

Serena Williams przed Wimbledonem zaprosiła brytyjskiego tenisistę do wspólnego występu w mikście, ale siedmiokrotna triumfatorka Wimbledonu w grze pojedynczej przyjechała do Londynu osiągnąć znacznie dla niej ważniejszy cel, czyli wygrać tu po raz ósmy. Gdyby jej się ta sztuka udała, byłoby to jej 24. zwycięstwo w imprezach Wielkiego Szlema. Tyle trofeów na koncie ma tylko legendarna australijska tenisistka Margaret Court.

Właśnie pragnienie pobicia jej rekordu wciąż jeszcze motywuje Serenę do kontynuowania kariery. Jeśli zwycięży na wimbledońskiej trawie, będzie mogła dopiąć celu w swoim mateczniku, czyli w wielkoszlemowym US Open na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku, przed własną publicznością, która obdarza ją bezgranicznym uwielbieniem. Wygranie turnieju Wielkiego Szlema po raz 25. w takim otoczeniu byłoby z pewnością wspaniałym ukoronowaniem kariery, ale też kuszącą okazją do ogłoszenia światu, że to już koniec przygody z tenisem.

Najpierw jednak Serena Williams musi zwyciężyć na wimbledońskich trawnikach, a nie jest tu traktowana na specjalnych warunkach. Wręcz przeciwnie, organizatorzy niczego jej nie puszczają płazem. Dowodem jest choćby kara 10 tys. dolarów grzywny, jaką nałożyli na Serenę Williams za uszkodzenie trawy podczas jednego z treningów na korcie.

Mistrzyni w cieniu nastolatki

Klasyfikowana obecnie w rankingu WTA na 10. miejscu Serena Williams, przed rokiem przegrała w finale z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber. W ćwierćfinale obecnej edycji zmierzyła się z rodaczką Alison Riske (WTA 55), która w poprzedniej rundzie sprawiła sensację eliminując liderkę światowej listy Australijkę Ashleigh Barty.

Riske przed rokiem odpadła z wimbledońskiego turnieju już w drugiej rundzie, tym razem poszło jej znacznie lepiej, a pokonując Barty przerwała australijskiej tenisistce piękną serię wygranych meczów z rządu. Liderka rankingu WTA była niepokonana w 15 pojedynkach, a w tej liczbie jest też siedem zwycięstw w wielkoszlemowym French Open w Paryżu.
Serena Williams musiał się trochę namęczyć z nakręconą sukcesami rodaczką, ale wygrała z nią w trzech setach 6:4, 4:6, 6:3 i w półfinale zmierzy się w czwartek ze lepszą w pojedynku Barbora Strycova – Johanna Konta.

Z licznej grupy grających w tym roku na trawnikach All England Club amerykańskich tenisistek na placu boju została już tylko Serena, ale większą sympatią publiczności cieszyła się jednak młodsza od niej o 17 lat Cori Gauff. Utalentowana 15-latka już w I rundzie wyeliminowała starszą siostrę Sereny, Venus Williams, pięciokrotną triumfatorkę Wimbledonu, potem pokonała Słowaczkę Magdalenę Rybarikovą i Słowenkę Polonę Hercog. W poniedziałek na drodze Gauff stanęła jednak dążąca do odzyskania pierwszego miejsca w rankingu WTA Simona Halep. Rumunka po 74 minutach walki wygrała 6:3, 6:3. Nastoletnia Amerykanka zyskała jednak ogromną popularność, chociaż tegoroczny Wimbledon był jej wielkoszlemowym debiutem w singlu. Wcześniej miała okazję wystąpić w US Open 2018 w mikście i w French Open 2019 w deblu.

Zaczyna jak Martina Hingis

Do IV rundy w Londynie awansowała jako pierwsza 15-latka od czasu Martiny Hingis (1996). Wcześniej mając 15 lat i 122 dni przeszła kwalifikacje do Wimbledonu jako najmłodsza tenisistka w Erze Otwartej. Pierwszy występ w WTA Tour Gauff zaliczyła w marcu tego roku w Miami, gdzie doszła do II rundy. Miesiąc wcześniej w Surpise osiągnęła premierowy finał na zawodowych kortach (ITF z pulą nagród 25 tys. dolarów). Jeszcze lepiej spisała się tam w deblu, bo zdobyła tytuł.
Legendarna Billie Jean King, zdobywczyni 12 wielkoszlemowych tytułów w singlu, na Twitterze odważnie stwierdziła, że oto w osobie Cori Gauff „narodziła się nowa gwiazda światowego tenisa. Czy Cori Gauff (WTA 313) faktycznie nią zostanie, pokaże dopiero czas, ale póki co jej występy ściągają na trybuny komplet publiczności i miliony przed telewizorami. Jej cztery mecze rozegrane w Wimbledonie znalazły w czołówce najchętniej oglądanych transmisji w stacji BBC.

My nie mamy tak uzdolnionych zawodniczek i zawodników. Pozostaje nam się więc cieszyć, że nasz weteran kortów Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo wygrali w 1/8 finału z brazylijsko-hinduską parą Marcelo Demoliner – Divij Sharan, pokonując rywali po trzech godzinach i 18 minutach walki w czterech setach 7:5, 6:7(8), 7:6(6), 6:3. W meczu 1/4 finału przeciwnikami rozstawionych w turnieju z numerem 1 Polaka i Brazylijczyka byli Francuzi Edouard Roger-Vasselin i Nicolas Mahut (ich potyczka zakończyła się po zamknięciu wydania), którzy wyeliminowali utytułowanych amerykańskich braci Boba i Mike’a Bryanów. Kubot i Melo już dochodząc do 1/4 finału poprawili swoje osiągnięcie z ubiegłego roku, kiedy to odpadli w czwartej rundzie, ale trzeba pamiętać, że to mistrzowie z 2017 roku, a zatem dla nich poprzeczka i w tej edycji jest zawieszona wysoko.

 

Wimbledon 2019: Djoković zmorą Hurkacza

W pierwszym tygodniu Wimbledonu w grze pojedynczej odpadła cała czwórka reprezentantów Polski. Kamil Majchrzak i Iga Światek „polegli” już w I rundzie, za to Hubert Hurkacz i Magda Linette pobili swoje życiowe osiągnięcie dochodząc do trzeciej fazy turnieju (1/16 finału). Honoru polskiego tenisa bronią jeszcze Łukasz Kubot w deblu i Alicja Rosolska w mikście.

Hurkacz przegrał z obrońcą tytułu Serbem Novakiem Djokoviciem 5:7, 7:6(5), 1:6, 4:6 w trzeciej rundzie Wimbledonu. W starciu z liderem rankingu ATP nasz tenisista grał znakomicie w dwóch pierwszych setach. Zaliczył kilka zagrań, po których widownia biła mu brawo, ale po wygraniu drugiej partii lider rankingu ATP wszedł na poziom już dla 22-letniego wrocławianina niedostępny. Polak zajmuje obecnie 48. miejsce na światowej liście, a jego rywal ma na koncie 15 tytułów wielkoszlemowych i łącznie 74 wygrane turnieje. Hurkacz ma pecha, bo w drugim turnieju Wielkiego Szlema z rzędu trafił na serbskiego tenisistę. Wcześniej przegrał z nim w trzech setach w pierwszej rundzie French Open 4:6, 2:6, 2:6.

Komplementy Djokovicia

W Londynie stawił Djokoviciowi większy opór i nawet zdołał urwać mu seta. Serb znowu nie szczędził Polakowi komplementów. „Gratuluję Hubertowi postawy w dzisiejszym meczu. Zagrał bardzo dobrze, walczył, serwował świetnie, zagrywał agresywnie z końca kortu. Pierwsze dwa sety to była wielka walka. Miałem kilka szans, żeby wygrać drugą partię, ale to on bardziej na to zasłużył. Każdy z nas zmaga się z rozmaitymi problemami w trakcie meczu. Te pierwsze dwa sety były bardzo długie i dlatego w trzecim secie starałem się głównie „trzymać” serwis. Zagrałem tę partię wręcz perfekcyjnie i podobnie było w czwartej partii” – podsumował pojedynek serbski tenisista. Zapytany, co sądzi o Hurkaczu, stwierdził z uśmiechem: „Pojawiła się ostatnio grupa młodych zawodników, którzy coraz lepiej sobie radzą. Hubert się do niej zalicza i nie mam wątpliwości, że ci zawodnicy prędzej czy późnej zastąpią starych mistrzów. Nie wiem, kiedy któryś z nich wygra Wielkiego Szlema, ale chyba rozumiecie, że chciałby aby stało się to jak najpóźniej.

Na trzeciej rundzie swój udział w tegorocznym Wimbledonie zakończyła też Magda Linette. Nasza tenisistka zmierzyła się z Czeszką Petrą Kvitovą, rozstawioną w imprezie z numerem 6, dwukrotna triumfatorką tego turnieju (2011 i 2014 ). Dla Polki już awans do 1/16 finału był życiowym osiągnięciem, bo we wcześniejszych startach nie potrafiła wygrać tu meczu. Poniosła trzy porażki w eliminacjach i cztery w głównej drabince.

Kvitova za mocna dla Linette

W tegorocznej edycji w pierwszej rundzie pokonała Rosjankę Annę Kalinską, a w drugiej 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą, półfinalistkę tegorocznego French Open. Gdyby w sobotę wygrała też z Kvitovą, osiągnęłaby swój najlepszy wynik w turniejach Wielkiego Szlema. Niestety, mimo kłopotów z ręką Czeszka okazała się dla polskiej zawodniczki za mocną rywalką i wygrała z nią 6:3, 6:2.

Dla Kvitovej to 12. start w Wimbledonie i po raz szósty awansowała do IV rundy. Bilans jej meczów w tej fazie londyńskiej imprezy to 5-0. W 2011 i 2014 roku triumfowała, poza tym osiągnęła półfinał (2010) i dwa razy ćwierćfinał (2012, 2013). Jej kolejną rywalką będzie Brytyjka Johanna Konta, która w 3. rundzie wyeliminowała Amerykankę Sloane Stephens.
W trzeciej rundzie z wimbledońskimi trawnikami pożegnała się też Dunka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka, która przegrała z Chinką Shuai Zhang 4:6, 2:6. Jeszcze wcześniej z imprezy odpadła broniąca tytułu reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Ją wyeliminowała niżej notowana 25-letniaq amerykanka Lauren Davis. Dla Kerber ta porażka będzie bolesna, bo w najnowszym notowaniu rankingu wypadnie z Top 10.

Niezawodny Kubot

Niedziela zgodnie z tradycją Wimbledonu była w turnieju dniem wolnym. Do drugiego tygodnia zmagań na trawnikach All England Club z naszych tenisistów dotrwał zatem tylko Łukasz Kubot w deblu oraz Alicja Rosolska w mikście. Kubot i grający z nim w parze Brazylijczyk Marcelo Melo są w tegorocznym Wimbledonie rozstawieni w grze podwójnej z numerem 1. Polsko-brazylijski zespół awansował do 1/8 finału pokonując Australijczyków Matta Reida i Alexa De Minaura 6:7(11), 6:4, 6:3, 7:6(10). Spotkanie trwało prawie trzy i pół godziny. O awans do ćwierćfinału triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat powalczą z Brazylijczykiem Marcelo Demolinerem i Hindusem Divijem Sharanem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w drugiej rundzie.
W grze podwójnej kobiet wystartowały dwie nasze reprezentantki. Magda Linette odpadła już w I rundzie, zaś Rosolska, grając w parze z Australijką Astrą Sharmą, w drugiej, po porażce 3:6, 0:6 z Niemką Anną-Leną Groenefeld i Holenderką Demi Schuurs. Tym samym Rosolska nie powtórzyła sukcesu sprzed roku, kiedy to doszła tu do półfinału w duecie z Amerykanką Abigail Spears. Warszawianka próbuje jeszcze szczęścia w mikście, a jej partnerem jest Chorwat Nikola Mektic. W poniedziałek zagrają z indonezyjsko-japońskim duetem Christopher Rungkat – Shuko Aoyama.

Zestaw par IV rundy
Panowie: David Goffin- Fernando Verdasco, Roberto Bautista Agut – Benoit Paire, Sam Querrey – Tennys Sandgren, Joao Sousa – Rafael Nadal, Kei Nishikori – Mikhail Kukushkin, Guido Pella – Milos Raonic, Novak Djokovic – Ugo Humbert, Matteo Berrettini – Roger Federer.
Panie: Ashleigh Barty – Alison Riske, Barbora Strycova – Elise Mertens, Elina Svitolina – Petra Martic, Shuai Zhang – Dayana Yastremska, Karolina Muchova – Karolina Pliskova, Serena Williams – Carla Suarez Navarro, Simona Halep – Cori Gauff, Johanna Konta – Petra Kvitova.

 

Twarde boje na trawie Wimbledon 2019: Twarde boje na trawie

Hubert Hurkacz awansował do III rundy i w piątek zagra z liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. W deblu do II rundy przebili się Łukasz Kubot i Alicja Rosolska, odpadła natomiast Magda Linette. Ona jednak miała jeszcze szansę odegrać się w singlu.

Hubert Hurkacz awansował do trzeciej rundy gry pojedynczej, co jest jego najlepszym osiągnięciem na wimbledońskiej trawie. W swoim debiutanckim występie przed rokiem 22-letni wrocławianin odpadł już w pierwszym meczu. W obecnej edycji zmagań na kortach All England Club najpierw pokonał po trwającym dwie godziny i 55 minut boju rozstawionego w imprezie z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4, a w środę również w czterech setach wyeliminował Argentyńczyka Leonarda Mayera 6:7(4), 6:1, 7:6 (7), 6:3. Na więcej nie mamy raczej co liczyć, bo kolejnym rywalem Hurkacza będzie lider światowego rankingu Novak Djoković. Serbski tenisista, który broni zdobytego tu przed rokiem tytułu, w pierwszej rundzie wygrał z Niemcem Philippem Kohlschreiberem 6:3, 7:5, 6:3, a w środę odesłał do domu Amerykanina Denisa Kudlę pokonując go 6:3, 6:2, 6:2.

Przed piątkowym starciem z polskim tenisistą Djoković był pewny swego, chociaż o rywalu wypowiadał się w superlatywach. „To będzie zupełnie inny mecz niż ten we French Open. W Paryżu wygrałem 6:4, 6:2, 6:2, ale już wtedy nie był to dla mnie łatwy pojedynek, a teraz na dodatek zagramy na innej nawierzchni, więc muszę inaczej przygotować się do tego spotkania. Znam Hurkacza także ze wspólnych treningów, to dobry zawodnik i fajny człowiek. Uważam, że już dzisiaj jest jednym z liderów tenisistów młodej generacji. Czeka mnie trudne starcie, bo on nie ma nic do stracenia. Wiem jednak na co mnie stać i mam nadzieję, że w piątek rozegram z nim dobry mecz i wygram” – zapewniał lider rankingu ATP w wypowiedziach dla serbskich mediów.

Rywalizację rozpoczęli też debliści. Wśród panów najwyżej rozstawieni zostali Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet jak przystało na faworytów awansowali do drugiej rundy, pokonując w meczu otwarcia Nowozelandczyka w japońskich barwach Bena McLachlana i Niemca Jana-Lennarda Struffa 4:6, 6:3, 7:5, 7:5. Kubot i Melo to triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat, ale w tym roku grają nierówno i dlatego zwycięstwo w środowym starciu nie przyszło im łatwo. Mieli sporo problemów z utrzymaniem podania, zwłaszcza przy serwisie Brazylijczyka, który po kontuzji wciąż nie odzyskał swojej optymalnej formy. W drugiej rundzie polsko-brazylijski duet zmierzy się z Australijczykami Mattem Reidem i Aleksem De Minaurem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w tej fazie turnieju, ale może tym razem pójdzie im lepiej. W grze podwójnej w rywalizacji pań wystartowały dwie nasze zawodniczki – Magda Linette w parze z Rumunką Iriną Barą i Alicja Rosolska w parze z Australijką Astrą Sharmą. Linette i Bara odpadły już w pierwszym meczu, przegrywając z rozstawionymi w turnieju z numerem 7 Amerykanką Nicole Melichar i Czeszką Kvetą Peschke 5:7, 2:6. Lepiej powiodło się Rosolskiej i jej australijskiej koleżance, bo okazały się lepsze od rywalek wygrywając 7:6, 6:3. W drugiej rundzie ich przeciwniczkami będą Niemka Anna-Lena Groenefeld i Holenderka Demi Schuurs.

Wspomniana Magda Linette w czwartek wieczorem miała jeszcze szanse na dorównanie Hurkaczowi w grze pojedynczej, stając do walki o awans do III rundy z 18-letnią Amerykanką rosyjskiego pochodzenia Amandą Anisimovą. Polka nie była jednak faworytką tego pojedynku, bo jej rywalka, chociaż młodsza o osiem lat, jest znacznie wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA, a poza tym to półfinalistka tegorocznego wielkoszlemowego French Open i wielka nadzieja amerykańskiego kobiecego tenisa. Na trawiastej nawierzchni Anisimova nie ma co prawda jeszcze znaczących osiągnięć, a występ w tegorocznym Wimbledonie jest jej debiutem w tym wielkoszlemowym turnieju, ale dla Linette awans do II rundy to także najlepszy wynik w na wimbledońskiej trawie. Ale tylko jedna z nich mogła przejść o kolejnego etapu (pojedynek Linette z Anisimovą zakończył sie po zamknięciu wydania).

 

Wimbledon 2019: Linette i Hurkacz grają dalej

W grze pojedynczej w tegorocznej edycji Wimbledonu wystartowało czterech reprezentantów Polski. Do drugiej rundy awansowali Hubert Hurkacz i Magda Linette, natomiast z turniejem pożegnali się Iga Świątek i Kamil Majchrzak.

Hurkacz w pierwszej rundzie turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu pokonał rozstawionego z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4. Mecz trwał dwie godziny 34 minuty. W kolejnym meczu 22-letni wrocławianin zmierzy się 32-letnim Argentyńczykiem Leonardo Mayerem. Hurkacz po raz szósty staruje w turnieju głównym Wielkiego Szlema. Jego dotychczasowy bilans to dwa mecze wygrane i pięć przegranych. W ubiegłorocznym Wimbledonie musiał przebijać się przez eliminacje, zaś w I rundzie został wyeliminowany przez Australijczyka Bernarda Tomica.

W tegorocznej edycji miejsce w głównej drabince miał zapewnione dzięki wysokiemu rankingowi, ale w losowaniu trafił na mocnego przeciwnika i chociaż tuż przed wimbledońską imprezą błysnął formą w turnieju ATP 250 w Eastbourne, gdzie doszedł do ćwierćfinału (przegrał w nim z późniejszym zwycięzcą Amerykaninem Taylorem Fritzem), to jednak faworytem był wyżej notowany na światowej liście (ATP 23) i bardziej doświadczony 29-letni Lajović. Serb w Wimbledonie wcześniej dwukrotnie przebrnął przez I rundę i tym razem tak był pewny awansu, że porażkę z Polakiem skwitował wybuchem wściekłości. Kolejny rywal naszego tenisisty, Leonardo Mayer, wywalczył awans pokonując w trzech setach Łotysza Ernestsa Gulbisa. Dla Argentyńczyka był to pierwszy wygrany mecz na wimbledońskich kortach od 2015 roku. W potyczce z Hurkaczem nie będzie jednak faworytem, ale zwycięzca w trzeciej rundzie trafi na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia.

W poniedziałkowej serii gier swoje marzenia o sukcesie w Wimbledonie pogrzebali natomiast 23-letni Kamil Majchrzak i 18-letnia Iga Świątek. Piotrkowianin, który do głównej drabinki awansował w kwalifikacjach, za przeciwnika wylosował hiszpańskiego weterana kortów 35-letniego Fernando Verdasco i chociaż stawiał mu twardy opór, to jednak przegrał z nim w trzech setach 4:6, 4:6, 4:6. Nasz tenisista był trochę zawiedziony porażką, ale on przynajmniej nie musiał się jej wstydzić.

Gorzej pod tym względem wypadła okrzyczana naszą największą tenisową nadzieją Świątek. Warszawianka jako mistrzyni Wimbledonu juniorek z ubiegłego roku dostała od organizatorów tzw. dziką kartę. Klasyfikowana obecnie na 64. miejscu w rankingu WTA Polska w pierwszej rundzie trafiła na niżej notowaną Szwajcarkę Viktoriję Golubic (WTA 81), ale na korcie nie miała wiele do powiedzenia w starciu ze starszą o osiem lat rywalką. Przegrała 2:6, 6:7(3-), popełniając w meczu aż 50 niewymuszonych błędów. Świątek ma teraz wakacje, a po nich rozpocznie przygotowania do rywalizacji na kortach twardych na drugiej półkuli. Zagra w Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati oraz rzecz jasna w wielkoszlemowym US Open, ale jej postawa daje coraz mniej przesłanek do stawiania tezy, że stać ją na znaczące sukcesy, choćby na miarę obecnej na wimbledońskich kortach w roli gościa i widza Agnieszki Radwańskiej (jej mąż Dawid Celt jest tam sparingpartnerem Karoliny Woźniackiej).

We wtorek jako ostatnia z naszych reprezentantów przystąpiła do rywalizacji Magda Linette. Klasyfikowana obecnie na 75. miejscu rankingu poznanianka nigdy wcześniej nie wygrała meczu w Wimbledonie (bilans 0-4 w turnieju głównym, 0-3 w kwalifikacjach). W końcu jednak przełamała fatalna passę i wygrała w I rundzie z debiutującą w londyńskiej imprezie Rosjankę Annę Kalinską (WTA 144) 6:0, 7:6(9). Teraz Linette może się pochwalić awansem do II rundy w każdym z czterech wielkoszlemowych turniejów. Przed nią takiego wyczynu dokonały jedynie siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie oraz Magdalena Grzybowska. Kolejną rywalką poznanianki będzie w czwartek Rumunka Sorana Cirstea lub Amerykanka Amanda Anisimova.

 

Harce na trawnikach Wimbledonu

W poniedziałek 1 lipca rozpocznie się 143. turniej na trawiastych kortach Wimbledonu. Rozgrywana od 1877 roku na obiektach All England Lawn Tennis and Croquet Club impreza to najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie, zaliczany wraz z Australian Open, French Open i US Open do tzw. Wielkiego Szlema.

Wśród mężczyzn rekordzistą w liczbie triumfów na wimbledońskiej trawie jest Szwajcar Roger Federer, który wygrywał tu osiem razy (2003-2007, 2009, 2012, 2017). Wśród kobiet najwięcej razy (dziewięciokrotnie) triumfowała Amerykanka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova (1978-1979, 1982-1987, 1990). W tegorocznym Wimbledonie tytułów bronić będą Angelique Kerber oraz Novak Djokovic.

Tradycja ponad wszystko

Wimbledon jest w tej chwili jedynym turniejem wielkoszlemowym, rozgrywanym na trawie. W przeszłości taką nawierzchnię miały też korty trzech pozostałych imprez wielkoszlemowych – French Open do 1928, US Open do 1975, a Australian Open do 1988 roku. Dwie główne areny Wimbledonu, kort centralny (widownia na 14 tys. osób) i kort nr 1 (11 000 miejsc) są używane tylko podczas turnieju. Na pozostałych 17 kortach rozgrywa się również inne imprezy organizowane przez All England Lawn Tennis and Croquet Club.

Organizatorzy londyńskiego turnieju są mocno przywiązani do tradycji – choćby w kwestii koloru ubiorów. Nadal wymagają, aby gracze byli ubrani od stóp do głów na biało. Niedziela w środku imprezy zazwyczaj jest dniem wolnym, a odstępstwa od tej zasady zdarzają tylko w sytuacji, gdy opady deszczu doprowadzą do nadmiernych zaległości w terminarzu gier. Dla tysięcy fanów śledzących na żywo zmagania miłą dla podniebienia tradycją są podawane tu truskawki ze śmietaną – przez dwa tygodnie uczestnicy Wimbledonu zjadają prawie 30 ton tych owoców i doprawianych siedmioma tysiącami litrów śmietany.
Jak do tej pory żaden polski tenisista czy tenisistka nie wygrał singla na wimbledońskich trawnikach. Najbliżej triumfu były panie – w 1937 legendarna Jadwiga Jędrzejowska uległa w finale Brytyjce Dorothy Round 2:6, 6:2, 5:7, a w 2012 roku Agnieszka Radwańska przegrała z Amerykanką Sereną Williams 1:6, 7:5, 2:6. Co ciekawe, w rywalizacji juniorskiej możemy pochwalić się czterema zwycięstwami naszych zawodniczek – w 1995 roku sztuki tej dokonała Aleksandra Olsza, w 2005 roku Agnieszka Radwańska, dwa lata później jej młodsza siostra Urszula, a przed rokiem Iga Świątek. W grze podwójnej seniorów sukces odniósł natomiast Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał tu debla w 2017 roku.

Polski kwartet w singlu
W tegorocznej edycji Wimbledonu w grze pojedynczej mężczyzn nasz tenis reprezentować będą Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, a w grze pojedynczej pań Iga Świątek i Magda Linette. Rywalem notowanego w rankingu ATP na 52. miejscu Hurkacza w 1. rundzie będzie Serb Dusan Lajović (ATP 32). 22-letni wrocławianin grał z nim dotąd tylko raz i wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. W przypadku wygranej Hurkacz w 2. rundzie zagra z Łotyszem Ernestsem Gulbisem lub Argentyńczykiem Leonardo Mayerem, a gdyby przebrnął do trzeciej rundy, trafi tam zapewne na lidera obrońcę tytułu Novaka Djokovicia. Z serbskim mistrzem nasz zawodnik miał okazję zmierzyć się w 1. rundzie French Open i odpadł po porażce w trzech setach.

Drugi z naszych reprezentantów, 23-letni Kamil Majchrzak, aktualnie sklasyfikowany w rankingu na 111. pozycji, do głównej drabinki wimbledońskich zmagań musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Dla piotrkowianina będzie to drugi występ w Wielkim Szlemie. W styczniowym Australian Open skreczował w piątym secie meczu pierwszej rundy z Japończykiem Keiem Nishikorim. Jego rywal, zajmujący obecnie 36. miejsce w rankingu ATP i starszy o 13 lat Hiszpan Fernando Verdasco na londyńskiej trawie najdalej zaszedł w 2013 roku, gdy dotarł do ćwierćfinału. W trzech ostatnich edycjach Hiszpan przegrywał jednak już w 1. rundzie, co daje Majchrzakowi jakąś nadzieję. Jeśli wygra, to jego kolejnym rywalem będzie albo Brytyjczyk Kyle Edmund, albo kolejny Hiszpan Jaume Munar.

Szczęście Magdy i Igi

Los był bardziej łaskawy dla naszych tenisistek. Zajmująca 75. miejsce w rankingu WTA Linette trafia na sklasyfikowaną na 144. miejscu rankingu WTA Rosjankę Annę Kalinską, która do głównej drabinki dostała się z kwalifikacji. W turnieju Wielkiego Szlema Rosjanka zagra po raz czwarty, ale jeszcze nigdy nie wygrała meczu. Linette zmierzy się z Kalinską po raz pierwszy. Jeśli ją pokona, to w następnej rundzie trafi na rozstawioną z numerem 25 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą lub Rumunkę Soranę Cirsteę.

Z kolei Iga Świątek, która otrzymała od organizatorów tzw. dziką kartę, w rankingu WTA plasuje się na 63. pozycji, natomiast jej pierwsza rywalka w tegorocznym Wimbledonie, 26-letnia Szwajcarka Viktorija Golubić, sklasyfikowana jest na 81. pozycji. Obie panie nie miały jeszcze okazji zmierzyć się w bezpośredniej walce. Golubic nie ma żadnych osiągnięć na trawie, Świątek w razie awansu do 2. rundy trafi jednak na wiceliderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę lub Julię Putincewą z Kazachtanu.