Wojsko weekendowe

Jak cofnąć się do historii, wojsko zawsze było wykorzystywane do celów politycznych. Maszerowało podczas świąt i uroczystości nie koniecznie państwowych. Teraz jednak przekroczono granicę szacunku do służby narodowi. Marsz z faszystami w jednej kolumnie obraził i krzyczał do rządzących: co zrobiliście z naszego kraju? Jak bardzo upodliliście wojsko i pamięć poległych polskich bohaterów w walce z faszyzmem? To już nie jest zabezpieczenie jakiś imprez partyjnych, to nie składanie wieńców, czy obchody Radia Maryja. Tym razem wysłano Wojsko Polskie na propagandowy marsz faszystów. Takiego upodlenia wojska nie pomiętam. Tymczasem na poligonie wykuwa się PiS-rzemiosło wojskowe. Pan gen. Jabłoński, wraz ze swoją dywizją chciał ćwiczyć trudne i niezbędne umiejętności wojskowe. Jednak nie będzie ćwiczył, bo zadanie przerosło mentalnie decydujących o wszystkim generałów smoleńskich. Co począć, gdy udział wojska w manifestacji faszystów jest ważniejszy dla karierowiczów i wazeliniarzy M ariusza Błaszczaka, niż rzemiosło wojskowe. Smutne jest to, że wojsko pod kontrolą PiS-u coraz częściej służy agresywnej propagandzie partyjnej, a nie bezpieczeństwu narodowemu.

 

***

Komentarz odnosi się do odwołania części ćwiczeń bojowych „Anakonda 2018” dla Wojska polskiego – z powodu złych warunków atmosferycznych. Niski poziom wody nie pozwolił żołnierzom przeprawić się przez Wisłę w Chełmnie. Dowództwo operacyjne wolało zrezygnować. Całą sytuację skomentował dowódca 12. Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie gen. dyw. Maciej Jabłoński. Powiedział:
„Czy w razie nie daj Boże wojny to co nasze „wojsko” wyśle telegram do wroga z prośbą o zawieszenie broni bo pogoda nie sprzyja? Jako dowódca 12.DZ mogę tylko powiedzieć, że uniemożliwienie przeprawy przez Wisłę, a również innych zaplanowanych działań wojsk z powodu złych warunków pogodowych to tylko i wyłącznie brak kompetencji Dowódcy Operacyjniego generała Tomasza Piotrowskiego. Pan generał przedstawia się mi ignorantem, który wskutek dyletanckiego dowodzenia manewrami zhańbił moją dywizję bojową i stworzył pajacowe wojsko weekendowe! Wydaje się logiczne aby wszystkie procedury ćwiczyć, testować w każdych warunkach pogodowych, wtedy można dowieść czy są one optymalne”.

Głos prawicy

Garść niusów ze świata PiS:

– Dla Polski rolnictwo nie powinno być traktowane – jak to przez wiele lat bywało – jako balast, ciężar, kłopot, kula u nogi, przeszkoda w rozwoju cywilizacyjnym. Rolnictwo może być wielką szansą dla polskiej gospodarki – powiedział Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski podczas spotkania z rolnikami z woj. podkarpackiego.

Dodał, że utrzymanie jak największej ilości gospodarstw w Polsce to jeden z priorytetów Ministerstwa i całego Rządu Prawa i Sprawiedliwości.

– Rządowy program „Plan Dla Wsi” wynika z głębokiego przekonania, co do niezwykle ważnej roli polskiej wsi dla państwa i dla polskiej gospodarki (…) Dzięki ustawie o znakowaniu żywności, każdy produkt wprowadzany na rynek musi być oznaczony m. in. czym jest i z jakiego kraju pochodzi. Nie będzie możliwości wprowadzania na rynek produktów gorszej jakości – oznajmił.

Podkreślił, że „jeżeli chcemy być krajem suwerennym, musimy mieć zapewnione bezpieczeństwo żywnościowe”.

– Rolnictwo to jednak nie tylko produkcja żywności, ale również surowców o przeznaczeniu przemysłowym. Państwo musi pomagać w produkcji i promocji rożnego rodzaju produktów – stwierdził.

Zaznaczył, że z rozwoju gospodarczego musi korzystać całe społeczeństwo – stąd wiele rządowych programów dedykowanych dla Polaków w różnym wieku.

 

***

– Musimy skoncentrować się na budowie nowych dróg, na połączeniu Warszawy z nowymi autostradami, nowymi drogami krajowymi, na budowie nowych obwodnic. Nie na sporach politycznych – powiedział Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki podczas briefingu prasowego w Warszawie.

Dodał, że trzeba walczyć o uczciwą stolicę.

– Jestem przekonany, że uczciwa Warszawa jest możliwa, my do tego dążymy – oznajmił.

Stwierdził, że Platforma Obywatelska działa tylko dla dobra „elit”.

– Chcemy stworzyć jak najlepsze warunki życia dla wszystkich mieszkańców Warszawy. Jestem przekonany, że da się budować infrastrukturę mieszkaniową z dbałością o takie elementy jak żłobki, przedszkola, parki, czy parkingi. Tak obecnie buduje się nowoczesne metropolie, jednak w Warszawie nie ma pełnego zarządzania – tłumaczył.

 

***

– 98 lat temu Wojsko Polskie wykazało się niezwykłą walecznością, ofiarnością i zadziwiło świat Bitwą Warszawską. Żołnierze, dziękuje Wam za Waszą codzienną służbę i zaangażowane – powiedział Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak podczas Wielkiej Defilady Niepodległości w dniu Święta Wojska Polskiego.

Podkreślił, że od dowódców sił NATO słyszy najwyższe oceny profesjonalizmu polskich żołnierzy.

– Jesteśmy z Was dumni, jesteście dumą narodu polskiego! – dodał.

Stwierdził, że „dziś także jest nam potrzebny duch bojowy z 1920 roku”.

Potrzebna jest też strategia na miarę marszałka Józefa Piłsudskiego, nowoczesny sprzęt dla wojska i niezachwiana solidarność w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego – oznajmił.

 

***

– Przed nami kolejna inwestycja w ramach rządowego programu Mieszkanie+. Podpisujemy umowę na projekt osiedla w Warszawie, gdzie powstanie 2700 mieszkań – powiedział Wiceminister Inwestycji i Rozwoju Artur Soboń.

Dodał, że architekci zaprojektują osiedle warszawskim Ursynowie, a budowa ruszyć ma wiosną przyszłego roku.

– Projekt osiedla objąć ma zabudowę mieszkaniową, ale także m. in. przedszkola i plac miejski. Chcemy zapewnić Polakom dobre, spokojne i wygodne życie – oznajmił.

Zaznaczył, że celem Resortu jest to, aby w każdym większym mieście były duże projekty inwestycje będące częścią programu Mieszkanie+.

Wszystkie informacje z pis.org.pl

Kuglarze godnością

Jako stały czytelnik tygodnika „Polityka” od czasu do czasu wracam do starszych numerów, w których opublikowano artykuły, które zwróciły moją szczególną uwagę.

 

Tym razem, mając na uwadze atmosferę wokół byłych i obecnych żołnierzy oraz wojska jako całości, postanowiłem wrócić do artykułu „Dostawcy godności” panów Mariusza Janickiego i Wiesława Władyki opublikowany w 13. numerze Polityki z 2017 r., zwłaszcza że znalazłem w nim bardzo celne spostrzeżenia dotyczące wojska.
W „Kodeksie Honorowym Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego” z 2008 r. czytamy: „godność żołnierza zawodowego, to wartość wypływająca z szacunku dla samego siebie, poczucia dumy z przynależności do społeczności wojskowej i podjęcia szczególnych zobowiązań wobec Ojczyzny”. Czytamy w nim również, „żołnierz zawodowy otacza szczególną czcią godło, barwy narodowe i hymn państwowy. Jest wierny przysiędze wojskowej i sztandarowi. Szanuje mundur wojskowy, który uosabia uświęcone tradycją wartości oręża polskiego. Utożsamia się z tradycjami i dobrym imieniem macierzystej jednostki wojskowej”.
W tym miejscu należy się chyba zastanowić, czy godność można ograniczać, czy można nią kuglować. Wspomniani wyżej Janicki i Władyka przywołują słowa, prawdopodobnie autorstwa Ludwika Dorna, że środowiskach prawicowych pojawiło się sformułowanie „redystrybucja prestiżu”, jako priorytetowy postulat do zrealizowania. Oznacza to, że w przestrzeni publicznej istnieje pewna ograniczona ilość godności, którą decyzjami włodarzy można podzielić między obywateli. Inaczej mówiąc rządzący mogą decydować, kogo można obdarować godnością, a komu należy ją zabrać. Idąc tą drogą panująca „dobra zmiana” uważa, że prestiż określonych grup można poprawić tylko wtedy, gdy ograniczy się znaczenie innych środowisk. Tak na przykład urzędnik MON Sławomir Cenckiewicz, zmienił adres Centralnego Archiwum Wojskowego (obecnie Wojskowego Biura Historycznego) w Rembertowie z ulicy Czerwonych Beretów na Pontonierów. Uznał, że polskim spadochroniarzom noszącym czerwone berety godność należy odebrać, a pontonierów nią obdarzyć.
Pod hasłami obrony godności jednych depcze się godność, cześć i honor innych. Jest to szczególnie widoczne w odniesieniu do środowiska byłych i obecnych żołnierzy. Przykładem znowu jest publicystyka „historyczna” wspomnianego Cenckiewicza. Twierdzi, on m.in. że „Ludowe Wojsko Polskie to formacja w gruncie rzeczy niepolska. Milicja Obywatelska i Ludowe Wojsko Polskie działały na szkodę Polski i powinny zostać uznane, za formacje w jakimś stopniu zbrodnicze”. Czy w związku z tym mam rozumieć, że mój Śp. Ojciec, żołnierz 7. Dywizji Piechoty 2. Armii Wojska Polskiego, który szlak bojowy zakończył w Mielniku, w Czechosłowacji, był zbrodniarzem? Kto to oceni? Jakim prawem ma to oceniać samozwańczy „prokurator” Cenckiewicz? Czy aby nie pomyliły mu się role? Gdybym był złośliwy, dociekałbym dlaczego ja, w odróżnieniu od Cenckiewicza, nie muszę się tłumaczyć za mojego dziadka, niepiśmiennego chłopa, który jako ułan marszałka Piłsudskiego walczył w 1920 r. z bolszewikami na Podlasiu i Polesiu. Nie tylko żołnierzom LWP i funkcjonariuszom MO odbiera się godność. W ubiegłym roku przyszła kolej na żołnierzy Armii Krajowej i Państwo Podziemne. Dobitnym tego przykładem była odmowa mianowania na wyższy stopień wojskowy bohatera Powstania Warszawskiego majora prof. dr. hab. Leszka Żukowskiego. W czerwcu br. prof. Żukowski został w haniebny, obrzydliwy sposób zaatakowany przez Cenckiewicza, który zarzucił mu współpracę z SB. Czym prof. Żukowski naraził się Cenckiewiczowi? Otóż przed dwoma laty w swoim przemówieniu pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej Profesor ośmielił się skrytykować promowanie żołnierzy wyklętych mówiąc, że „kontynuowali bezsensowną walkę i ginęli bez rozkazu”. Innym przykładem pozbawiania godności jest gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, który niedawno ukończył 101 lat i jest w poniżający sposób lustrowany. Państwo Podziemne jest powoli spychane na ubocze. Kto zatem zasługuje na obdarowanie godnością, oczywiście „Żołnierze Wyklęci”. To oni są obecnie najważniejszym podmiotem polityki historycznej prowadzonej przez kuglarzy. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają. Poseł Paweł Kukiz napisał w lutym 2017 r. na swym profilu na Facebooku (pisownia oryg.) „…najpierw powinniśmy rzetelnie przyjrzeć się naszym Wyklętym.……..pośród masy prawych Żołnierzy mieliśmy jednostki w postaci bandytów. Nie ulega wątpliwości, że ogromna większość Wyklętych była Bohaterami, ale nie wolno gloryfikować tych, którzy pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” dokonywali zbrodni na ludności cywilnej. A takie postaci jak „Bury” czy „Ogień” są – mówiąc bardzo delikatnie –kontrowersyjne. Bóg jest Miłością, a ten, który „w imię Ojczyzny” zionie nienawiścią tak, że morduje bezbronnych cywilów (a szczególnie kobiety i dzieci),nie ma prawa odwoływać się do Honoru”.
O dziwo, Kukiza wziął w obronę znany, kontrowersyjny historyk Piotr Zychowicz na łamach prawicowego tygodnika „Do Rzeczy”. Krytykuje on wyidealizowaną narrację i zjawisko „cenzury patriotycznej”, przeciwstawia się fałszowaniu historii „w imię racji stanu” i „obrony pięknej legendy” oraz przedstawia skrótowo kilku, przeklętych-wyklętych ,tj. tych, którzy wzbudzają największe obiekcje („Wacław”, „Bury”, „Szary”, „Wołyniak”, „Ogień” i „Łupaszka”). Wylicza ofiary rzezi, masakr i pacyfikacji, nie przebiera w słowach i nie pomija niewygodnych dla „Wyklętych” faktów. Zjawisko to zostało zauważone także za granicą. Brytyjsko-polski dziennikarz Matthew Luxmoore w artykule „Polacy podzieleni: gorzki konflikt o komunistyczną historię narodu” opublikowanym w dniu 13 lipca 2018 r. na łamach jednego z największych i najpoczytniejszych brytyjskich dzienników – „The Guardian” – napisał: „PiS gloryfikuje grupę bohaterów, którzy byli prześladowani i mordowani przez komunistyczne rządy. W miejscach komunistycznych pomników pojawiają się w całym kraju nowe, zaaprobowane przez państwo, murale i pomniki: polskich generałów, którzy zginęli z rąk okupantów nazistowskich i sowieckich, a także, w coraz większej liczbie żołnierzy wyklętych”.
Niestety, nowa polityka historyczna i kuglowanie godnością znajdują zwolenników w wojsku. Widać to choćby w treściach publikacji zamieszczanych mediach związanych resortem obrony narodowej. Nie znajdziemy tam materiałów o wyzwoleniu Warszawy (przepraszam, według obecnej terminologii zakończeniu walk o Warszawę), spaleniu w stodole w Podgajach 32 żołnierzy 1. Dywizji Piechoty, zdobyciu Poznania, Kołobrzegu i Trójmasta, forsowaniu Odry i Nysy Łużyckiej, zdobyciu Berlina, operacji praskiej 2. AWP, zapewnieniu przez wojsko bezpieczeństwa wewnętrznego po wojnie itp. Nie znajdziemy w nich również informacji o zamordowaniu przez oddział „Igły” w lesie pod Skaryszewem ppłk Alfreda Wnukowskiego, jego ciężarnej żony Ireny oraz kilku żołnierzy KBW. Nic więc dziwnego, że gdy przed kilku laty w rozmowie z jednym żołnierzem zawodowym kilkakrotnie wspomniałem o swych bardzo dobrych wrażeniach z obchodów 70 rocznicy bitwy pod Lenino w tej miejscowości, ten zaintrygowany zapytał, a co to była ta bitwa pod Lenino?
Ciekawych spostrzeżeń, wartych badań socjologicznych, dostarcza lektura wypowiedzi na internetowym Niezależnym Forum o Wojsku. Głośne wypowiedzi prasowe niektórych generałów komentowane są słowami w rodzaju „rocznik 1951–komuch”. Można znaleźć tam wypowiedzi, że młodzi zdolni oficerowie będą usatysfakcjonowani, gdy pogoni się „starych trepów”, pułkowników i generałów. Muszą jednak pamiętać, że „stare trepy” byli kiedyś młodymi zdolnymi i współcześni młodzi też zostaną „starymi trepami”, wcześniej niż się spodziewają. Zjawisko to świadczy, że kuglarzom udało się podzielić środowiska byłych żołnierzy i żołnierzy służby czynnej.
Kuglowanie godnością dotknęło żołnierzy pełniących wcześniej służbę w przysłowiowych „brązowych butach”. Mimo, że byli wierni wartościom zapisanym późnej w „Kodeksie Honorowym Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego” traktuje się ich jako osoby „gorszego sortu”. Odmawia się wojskowej asysty honorowej na pogrzebach i wielu uroczystościach patriotycznych organizowanych przez różne ogniwa Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. Obecni na nich żołnierze służby czynnej w mundurach to nieliczne wyjątki. Kuglowanie godnością przekłada się na kuglowanie historią. Uroczystości składania wieńców na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza z okazji rocznicy wyzwolenia Warszawy, którą przecież wyzwoliło Wojsko Polskie, są bojkotowane przez władze państwowe i wojskowe. Premier bierze jednak udział w uroczystościach w Auschwitz z okazji wyzwolenia tego obozu koncentracyjnego przez „wrażą” Armię Czerwoną.
Bronisław Komorowski ani jako Minister Obrony Narodowej, ani jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nigdy nie wziął udziału w uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa w Warszawie. Nie przeszkodziło mu to jednak w udziale w takich uroczystościach w maju 2013 r w Paryżu. Widocznie we Francji świętowało mu się godniej. Zastanawiam się czasami czy udział oficjeli w uroczystościach rocznicowych nie jest uzależniony od stosowanej przy tych okazjach terminologii: wyzwolenie – tak , zdobycie –zależy czego i gdzie, zakończenie walk –nie, opanowanie, forsowanie, przełamanie – zobaczy się.
Kuglowanie godnością zaczyna dosięgać emerytów i rencistów wojskowych oraz ich rodziny. Spoczywający w Sejmie, przygotowany w pośpiechu przez resort obrony narodowej, projekt zmian w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin zawiera klauzulę służby na rzecz totalitarnego państwa i związaną z tym drastyczną redukcję emerytur i rent. Szkoda, że autorzy projektów nie zadali sobie trudu zrozumiałego zdefiniowania pojęcia „państwo totalitarne” i nie skorzystali z prac doświadczonych, uczonych politologów i socjologów na temat takiego państwa rozciągając to pojęcie na Polskę po 1956 roku.
Po tych rozważaniach pojawia się pytanie jak, zgodnie z prawem, walczyć z kuglarzami i kuglarstwem. Problem w tym, że wielu emerytów i rencistów mundurowych uległo w minionych latach dezorientacji, uwierzyli panom: Kukizowi, Dudzie, a nawet Kaczyńskiemu. Niektórzy nadal tkwią nogami w przeszłości i nie są w stanie wykonać kroku do przodu. Do dziś pamiętam, jak pewien emeryt wojskowy w stopniu pułkownika, z tytułem doktora wyjaśniał mi na kogo i dlaczego będzie głosował w drugiej turze wyborów prezydenckich. Teraz on i jemu podobni znaleźli się w swego rodzaju zagubieniu. Zaczynają sobie powoli uświadamiać, że pojawia się zagrożenie dla ich egzystencji, mają jednak nadzieję, że zagrożenie to dotknie innych, a ich nie.
Zdaniem Janickiego i Władyki jedyną drogą walki z kuglarzami i kuglarstwem wydaje się niepoddawanie się ich narracji, niepowtarzanie ich przesłań i uwolnienie się od ich rzekomo słusznych diagnoz, tworzonych przez nich samych, na ich własne potrzeby. Pamiętać należy, że społeczeństwo bardziej interesują problemy socjalne (np. program 500+ lub 300+) niż walka o godność. Na to, że uda się zagospodarować jakiś obszar chwilowo opuszczony przez kuglarzy nie ma co liczyć. Oni dysponują wszystkim, począwszy od środków finansowych poprzez usłużne media do grup hejterów (ang. hate – nienawidzić) piszących na sygnał nienawistne teksty na forach internetowych włącznie.
My dysponujemy bronią, której się boją najbardziej, kartką wyborczą. Przed wyborami wielu kuglarzy przypomni sobie o naszym istnieniu i znajdzie do nas drogę, jak znajdowali w przeszłości. Pierwsi emisariusze już się pojawili.
Musimy otrząsnąć się z atmosfery tworzonej przez kuglarzy. W przeciwnym razie kilkanaście procent społeczeństwa zapewni kuglarzom sprawowanie władzy przez kolejne kadencje.

Wielka lustracja

Tytuł poniższego artykułu nie wziął się z powietrza. Do jego napisania przyczynił się szereg czynników.

 

Pierwszym były krążące informacje i opinie, że Instytut Pamięci Narodowej dąży do objęcia zakresem swego działania (czytaj lustrowania) kolejne grupy społeczeństwa, nie wymienione w ustawie z dnia 18 października 2016 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa. Organy te wymienione są w art. 2 ust. 1 ustawy. Z kolei w art. 4 wymienione są osoby pełniące funkcje publiczne zobowiązane do złożenia oświadczenia lustracyjnego w chwili wyrażenia zgody na kandydowanie, objęcie lub wykonywanie funkcji, a w przypadku żołnierza zawodowego przed doręczeniem mu decyzji o wyznaczeniu na stanowisko służbowe.
Jednak dla IPN to za mało. Okazja nadarzyła się po skierowaniu do konsultacji projektu ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (zwanej dalej ustawą policyjną). W ramach opiniowania tego projektu w IPN opracowano katalog instytucji cywilnych i wojskowych, których funkcjonariusze pełnili „służbę na rzecz totalitarnego państwa”. Potrzebą zdefiniowania określenia „służba na rzecz totalitarnego państwa” nikt się nie przejmował i nie przejmuje. Katalog opracował dr Adrian Jusupović, a konsultantami byli: dr Wojciech Frazik, dr hab. Wojciech Musiał oraz dr Paweł Skubisz.
Nie będę w tym miejscu opisywał ustaleń między IPN oraz Zakładem Emerytalno-Rentowym (ZER) MSWiA na ten temat. Jestem w posiadaniu obszernej opinii IPN z dnia 19 sierpnia 2016 r., która była opublikowana na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji. Po jakimś czasie zniknęła. Mogę ją przesłać zainteresowanym. Ważne jest, że zdecydowano, iż należy zrezygnować z odwołań do art. 2 ustawy lustracyjnej i stworzyć odrębny katalog instytucji, których funkcjonariusze pełnili służbę na rzecz „totalitarnego państwa”. Katalog ten wymienia również przypadki, które należy zrównać ze służbą na rzecz „totalitarnego państwa”. Rozwiązanie to znalazło się w ustawie policyjnej, a jak się okazało później również w projekcie ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin (zwanej dalej ustawą wojskową). Projekt ten trafił do Sejmu w dniu 2 grudnia 2016 r. i został zewidencjonowany, jako druk sejmowy 1105. W projekcie tym, znalazły się postanowienia przekopiowane z ustawy policyjnej. Bez wdawania się w szczegóły projekt ustawy przewiduje drastyczne obniżenie emerytur i rent wojskowych oraz rent rodzinnych po żołnierzach.
Kogo zatem mogą objąć postanowienia ustawy wojskowej. Według mojej, absolutnie subiektywnej oceny, jej postanowienia mogą objąć:

1) żołnierzy zawodowych służących w jednostkach KBW,
2) żołnierzy Informacji Wojskowej i jednostek podległych,
3) żołnierzy Wojskowej Służby Wewnętrznej i podległych jednostek wojskowych,
4) żołnierzy Zarządu II SG WP i podległych jednostek, wojskowych,
5) żołnierzy Zwiadu WOP, w tym żołnierzy zawodowych pełniących służbę w strażnicach kadrowych,
6) żołnierzy WOP pełniących służbę na Granicznych Punktach Kontroli,
7) żołnierzy WSW w jednostkach Wojskowych MSW,
8) żołnierzy – słuchaczy uczelni podległych MSW np. Akademii Spraw Wewnętrznych,
9) żołnierzy innych służb Sił Zbrojnych RP prowadzących działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze, w tym w rodzajach broni oraz w okręgach wojskowych.
10) członków rodzin pobierających renty rodzinne po ww. żołnierzach.

W celu ustalenia wysokości emerytury Wojskowe Biuro Emerytalne (WBE) wystąpi do IPN z wnioskiem o sporządzenie informacji o przebiegu służby wskazanych żołnierzy na rzecz „totalitarnego państwa”.
Na wniosek WBE, w terminie 6 miesięcy od dnia otrzymania wniosku, IPN sporządza na podstawie posiadanych akt osobowych i przekazuje wojskowemu organowi emerytalnemu informację o przebiegu służby wskazanych żołnierzy na rzecz „totalitarnego państwa”. Na podstawie tej informacji dyrektor WBE prześle emerytowi (renciście) wojskowemu decyzję o nowej wysokości emerytury.
Wydawać by się mogło, że wszystko jest jasne i proste. Skąd zatem wielka lustracja, o której mowa w tytule. Należy zdać sobie sprawę z tego, że w WBE nie pracują osoby posiadające rozeznania w zawiłościach zawodowej służby wojskowej. Żadna z nich nie będzie dociekać jakie działania prowadziła jednostka lub instytucja wojskowa mająca w swej nazwie wyraz rozpoznanie lub rozpoznawczy, a także czy przysłowiowy magazynier uzbrojenia, szef kompanii lub kierownik stołówki żołnierskiej wykonywał zadania operacyjno-rozpoznawcze, czy też nie. Wystarczy sam fakt pełnienia służby w takiej jednostce by stać się ofiarą ustawy. Nie są to obawy bezpodstawne.
Podobnie ma się rzecz z pracownikami IPN. Wystarczy, że pracownik IPN na podstawie akt osobowych żołnierza stwierdzi, iż przysłowiowy Jan Kowalski pełnił służbę np. w 2. Pułku Radioelektronicznym, który podlegał pod Zarząd II SG WP, by uznać, że kwalifikuje się obniżenia mu emerytury. Potwierdza to dotychczasowa praktyka i wyroki sądowe dotycząca spraw lustracyjnych. Na stronie internetowej Sądu Najwyższego znajduje się postanowienie z dnia 5 maja 2016 r., sygn. II KK 4/16, w którym SN oddala kasację wniesioną przez prokuratora generalnego w sprawie jednego z żołnierzy z jednostki rozpoznania radioelektronicznego oskarżonego o kłamstwo lustracyjne. Pomimo korzystnych dla żołnierza dwu wyroków sądów I i II instancji, Sąd Najwyższy musiał wyjaśnić prokuratorowi generalnemu czym różniła się praca operacyjno-rozpoznawcza od pracy operacyjno-bojowej. Ile takich przypadków będzie w przyszłości?
Od dobrze znanego mi byłego żołnierza WOP, a później funkcjonariusza Straży Granicznej dowiedziałem się, że w zaświadczeniach IPN o przebiegu służby znajdowały się istotne błędy skutkujące obniżeniem emerytury. Jeżeli weźmiemy uwagę zawieszenie rozpatrywania odwołań wskutek pytania prawnego skierowanego przez sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie do Trybunału Konstytucyjnego to nietrudno sobie wyobrazić, że przy rozpatrywaniu spraw przez TK w kolejności ich wniesienia, oczekiwanie na rozstrzygnięcie może trwać lata. Ilu poszkodowanych błędnymi opiniami IPN nie doczeka sprawiedliwości?
Jeszcze do niedawna wielu emerytów wojskowych trwało w błogiej nieświadomości, że postanowienia ustawy ich nie dotyczą, że nie ma się czym przejmować. Ich spokój chyba zburzyła, albo powinna zburzyć informacja Gazety Prawnej z dnia 20 lutego 2017 r. Okazało się, że ZER MSWiA uznał, że nie jest uprawniony do weryfikowania okresów służby na rzecz „totalitarnego państwa”. W związku z tym przesłał do IPN wnioski o informację o przebiegu służby ponad 191 tys. rencistów i emerytów – czyli wszystkich, którym wypłaca świadczenia, nie tylko żyjących, lecz także zmarłych. To blisko sześć razy więcej, niż wynikało z wcześniejszych zapowiedzi resortu spraw wewnętrznych. Ustawa „dezubekizacyjna” miała bowiem dotyczyć 32,1 tys. byłych funkcjonariuszy SB.
Nie należy oczekiwać, że WBE postąpią inaczej. Nikt nie będzie bawił się w szczegóły. Do IPN trafią wnioski dotyczące wszystkich emerytów i rencistów wojskowych oraz osób pobierających renty rodzinne. Każdy zostanie dokładnie zlustrowany. Według niepotwierdzonych informacji, do Centralnego Archiwum Wojskowego (CAW) miały zostać ściągnięte zostały akta personalne wszystkich byłych żołnierzy. Jak mówią złośliwcy każda teczka została prawdopodobnie przejrzana, opatrzona pieczęcią „swój” lub „obcy” i odłożona na odpowiednią półkę. Później, w razie potrzeby, wystarczy tylko sięgnąć ręką po odpowiednią teczkę. Jaka to oszczędność czasu, zwłaszcza, że IPN ma 6 miesięcy na udzielenie informacji o przebiegu służby emeryta wojskowego. Bez współpracy z CAW nie da się tego zrobić. Część akt z pewnością zostanie przekazana do IPN. Wie o tym doskonale Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium IPN, któremu podporządkowane zostały wszystkie archiwa wojskowe.
W tym miejscu nie można nie zauważyć dodatkowego zagrożenia. Wraz z aktami personalnymi żołnierza IPN uzyska dostęp do danych osobowych członków rodziny żołnierza. W razie potrzeby będzie to kolejna grupa osób do lustrowania. Jeżeli ktoś twierdzi, że są to obawy bezpodstawne niech zajrzy do projektu ustawy degradacyjnej z dnia 26 września 2019 r. przesłanego przez MON do Przewodniczącego Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów w dniu 2 października 2017 r. przy piśmie 6496/DP (art. 245b ust. 5).
Zauważyć należy, że w dniu 24 marca 2017 r. w Dzienniku Ustaw z dnia 10 kwietnia 2017 r. pod pozycją 739 opublikowane zostało rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z dnia 24 marca 2017 r. zmieniające rozporządzenie z dnia 31 października 2014 r. w sprawie ewidencji wojskowej żołnierzy zawodowych (Dz. U. poz. 1638 oraz z 2017 r. poz. 241). Najistotniejsza jest zmiana przepisów § 27, która bez wdawania się w szczegóły stanowi, że wszystkie teczki akt personalnych zwolnionych ze służby żołnierzy zawodowych mają zostać przekazane do archiwum wojskowego (do tej pory poza nielicznymi przypadkami przesyłane były do macierzystych WKU). Czy zmiany te mają służyć zracjonalizowaniu obiegu dokumentów, czy też intencją tych zmian ma być zrealizowanie tzw. ustawy deubekizacyjnej w stosunku do emerytów wojskowych.
Przez prawie półtora roku projekt ustawy spoczywał w parlamencie. Na przełomie kwietnia i maja w mediach pojawiły się informacje o tym, że prace nad nią zostały podjęte. Dowodem ma być opinia Biura Analiz Sejmowych z dnia 5 kwietnia br. „Ocena skutków regulacji zawartych w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin”. Nawiasem mówiąc jest ona miażdżąca w stosunku do projektu.
Na tle powyższych rozważań pojawia się pytanie, czy emeryci wojskowi, nie objęci na razie postanowieniami ustawy, mogą spać spokojnie. Odpowiedź na to pytanie nie jest ani prosta, ani łatwa. Należy jednak mieć na uwadze wypowiedzi niektórych polityków domagających się rozszerzenia zakresu ustawy. Warto zajrzeć na internetowe Niezależne Forum o Wojsku. Wśród zabierających głos na tym forum znaleźć można wypowiedzi, pojedynczych co prawda dyskutantów, przedstawiających się jako żołnierze z dumą noszący mundur, popierających ustawę, a nawet proponujących komu zmniejszyć emeryturę w następnej kolejności. Nie zamierzam tu nikogo stresować, ale emeryci wojskowi nie mogą chyba spać spokojnie.