Koniec wyścigu po Złotego Buta

Coro Immobile zdobył Złotego Buta. 30-letni napastnik Lazio Rzym w miniona środę został liderem tej klasyfikacji strzelając 35. gola w sezonie, a w sobotę w ostatniej kolejce Serie A w meczu z SSC Napoli (1:3) zdobył honorową bramkę dla swojego zespołu i powiększył swój dorobek do 36 trafień.

Włoski piłkarz wywalczył dwa strzeleckie trofea za jednym zamachem – został królem strzelców Serie A, wyprzedzając drugiego w klasyfikacji Cristiano Ronaldo z Juventusu Turyn o pięć goli oraz zdobył „Złotego Buta” – nagrodę dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Druga lokatę w tej klasyfikacji zajął Robert Lewandowski, który w minionym sezonie Bundesligi zdobył dla Bayernu Monachium 34 bramki w 31 występach. Tak na marginesie, Immobile aż 14 goli strzelił z rzutów karnych, a jego najgroźniejszy rywal w Serie A, Cristiano Ronaldo, dwanaście. Dla porównania – Lewandowski, który wedle statystyk meczowych jest obecnie najskuteczniejszym wykonawcą „jedenastek” w XXI wieku, w minionym sezonie tylko pięć goli strzelił z rzutów karnych.
Lazio przegrało w Neapolu z SSC Napoli 1:3, ale ta porażka nie miała większego znaczenia, bo rzymianie już wcześniej zapewnili sobie start w Lidze Mistrzów, podobnie jak mistrz Italii Juventus, drugi w tabeli Inter Mediolan oraz trzecia Atalanta Bergamo. W zwycięskim w sobotę zespole SSC Napoli z dwójki Polaków zagrał tylko Piotr Zieliński, bo Arkadiusz Milik już tego lata chce zmienić pracodawcę, przez co popadł w niełaskę u szefów klubu. Włoskie media donoszą, że polski napastnik doszedł już do porozumienia z Juventusem, ale klub z Neapolu żąda zbyt dużej kwoty odstępnego. Milik znalazł się w trudnym położeniu, bo jeśli zostanie w Neapolu do końca kontraktu, czyli do czerwca 2021 roku, cały sezon spędzi zapewne w głębokich rezerwach. SSC Napoli zakwalifikowało się ostatecznie do Ligi Europy, podobnie jak AC Milan i AS Roma.
Co ciekawe, Cristiano Ronaldo w ostatniej, 38. kolejce Serie A nie zagrał i porażkę 1:3 Juventusu z Romą oglądał z trybun, bo trener bianconerich Maurizio Sarri postanowił dać wolne swojemu najlepszemu zawodnikowi. Portugalczyk nie był z tego powodu zadowolony, bo zdobywając 31 bramek wyrównał osiągnięcie Felice Boreliego z sezonu 1933/1934, a chciał je pobić. Trener Sarri postawił jednak weto ambicjom gwiazdora, bo Juventus już w piątek 7 sierpnia czeka rewanżowa potyczka w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Olympique Lyon. Dla przypomnienia – pierwszy mecz ekipa „Starej Damy” przegrała 0:1, więc z francuskim zespołem czeka ją trudna przeprawa. Jeśli wyjdzie zwycięsko z tej potyczki, już od 12 sierpnia przyjdzie jej rywalizować w turnieju Final Eight Ligi Mistrzów w Lizbonie, a w ćwierćfinale Juventus trafi na rywala z najwyższej półki, bo zwycięzcę meczu Real Madryt – Manchester City.
Co się zaś tyczy Lewandowskiego, to miał on dosyć czasu żeby oswoić się z myślą, że w tym sezonie jednak nie zdobędzie „Złotego Buta”. Unikał wypowiedzi w tej sprawie, podobnie jak w kwestii rezygnacji przez redakcję „France Football” przyznania w tym roku nagrody „Złotej Piłki” dla najlepszego gracza sezonu. Widać uznał, że najlepszym argumentem jakiego może użyć w tej sytuacji, są kolejne gole i triumf z Bayernem w Lidze Mistrzów.
I do osiągnięcia tego celu mistrzowie Niemiec właśnie się szykują. Po krótkie wakacyjnej przerwie zespół w minionym tygodniu wrócił do treningów, a w sobotę rozegrał mecz sparingowy z Olympique Marsylia, wybrany przez Bayern 1:0 po goli Serge’a Gnabry’ego. Wydarzeniem tego spotkania był pierwszy od października 2019 roku występ wracającego na boisko po wyleczeniu kontuzji środkowego obrońcy bawarskiej drużyny Niklasa Suele.
Bayern w sobotę 8 sierpnia zmierzy się w rewanżowym meczu 1/8 finału Champions League z Chelsea Londyn. W pierwszym spotkaniu, rozegranym jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa, mistrzowie Niemiec wygrali w Londynie 3:0 i w rewanżu na swoim stadionie są rzecz jasna murowanymi faworytami. „Lewy” wyszedł w podstawowym składzie i grał do 72. minuty. Zastąpił go 19-letni Holender Joshua Zirkzee, ale trener Hansi Flick po przerwie wymienił całą jedenastkę, dając pograć wszystkim zawodnikom podstawowej kadry zespołu.
Warto zauważyć, że niemieckie media są chyba już trochę znudzone wychwalaniem Lewandowskiego, bo z wyraźną przyjemnością odnotowały, że polski piłkarz niczym się w meczu z Olympique Marsylia nie wyróżnił, a zważywszy na fakt, że nie wykorzystał kilku dogodnych okazji do strzelenia gola, nie zasłużył tym samym na wysoką ocenę.

Ciro Immobile zdjął Lewemu Złotego Buta

Napastnik Lazio Rzym Ciro Immobile nie zmarnował szansy na zdobycie „Złotego Buta”, nagrody dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Włoski piłkarz w rozegranym w minioną środę meczu z Brescią (2:0) w przedostatniej kolejce Serie A strzelił 35. gola w obecnym sezonie i został samodzielnym liderem tej prestiżowej klasyfikacji.

Lewandowski zakończył ligowy sezon z dorobkiem 34 trafień, które zapewniły mu tytuł króla strzelców Bundesligi oraz zapewniły prowadzenie w klasyfikacji „Złotego Buta”. Kapitan reprezentacji Polski nie mógł być jednak pewien zwycięstwa, bo Bundesliga zakończyła rozgrywki 26 czerwca, natomiast wciąż toczyła się rywalizacja w ligach hiszpańskiej, angielskiej i włoskiej, a w nich grali jego najgroźniejsi konkurenci – Leo Messi w Barcelonie, Jamie Vardy w Leicester City oraz Ciro Immobile z Lazio Rzym i Cristiano Ronaldo w Juventusie. W najlepszej sytuacji byli Immobile i Ronaldo, bo Serie A najpóźniej wznowiła rozgrywki i miała też najwięcej spotkań do rozegrania. A ponieważ portugalski gwiazdor Juve dyktował niesamowite tempo w snajperskim wyścigu z napastnikiem Lazio, już jakiś czas temu stało się jasne, że któryś z nich na pewno przegoni Lewandowskiego. W 36. kolejce Immobile zaliczył hat-tricka w spotkaniu z Hellas Weroną i powiększył swoje bramkowe konto do 34. trafień, zaś w minioną środę w 37. kolejce strzelając gola w spotkaniu z Brescią wyszedł z 35 golami na pozycję samodzielnego lider klasyfikacji „Złotego Buta”.
Jedynym graczem, który mógł odebrać Immobile wymarzone przez każdego napastnika trofeum, był Cristiano Ronaldo, ale w minioną środę w przegranym przez Juventus 0:2 meczu z Cagliari Portugalczyk nie powiększył swojego dorobku i pozostał przy 31 trafieniach. Na dogonienie napastnika Lazio Portugalczyk ma więc szanse już tylko matematyczne, bo nawet on w ostatniej, 38. kolejce raczej nie strzeli pięciu goli drużynie AS Roma. A tyle potrzebuje żeby przeskoczyć w klasyfikacji Immobile, oczywiście przy założeniu, że Włoch w ostatniej kolejce w spotkaniu z SSC Napoli już nie zdobędzie żadnej bramki. Immobile ma jednak potężną motywację, bo jest blisko co najmniej wyrównania strzeleckiego rekordu w Serie A ustanowionego w sezonie 2015/2016 przez grającego wówczas w SSC Napoli Argentyńczyka Gonzalo Higuaina, który został królem strzelców z dorobkiem 36 goli, czym poprawił obowiązujące od 1950 roku rekord legendarnego szwedzkiego napastnika AC Milan Gunnara Nordahla (35 goli).
Cristiano Ronaldo raczej nie przegoni również Lewandowskiego, bo traci do niego trzy gole, zatem musiałby w meczu z Romą zaliczyć co najmniej hat-tricka, a to wydaje się mało prawdopodobne, bo już mecz z Cagliari pokazał, że z piłkarzy Juventusu po przyklepaniu mistrzowskiego tytułu w 35. kolejce „zeszło powietrze”. A bez ich wsparcia nawet CR7 w pojedynkę nie przebije się co najmniej trzykrotnie przez defensywę rzymskiej drużyny, chociaż w przypadku tego genialnego napastnika nie można takiego wyczynu wykluczyć. Zwłaszcza, że on też ma mocną motywację do zdobycia kolejnych bramek, bo już teraz z dorobkiem 31 trafień dorównał trzem królom strzelców. Z tyloma golami na koncie triumfowali w przeszłości w tej klasyfikacji Luca Toni (Fiorentina, sezon 2005/2006), Felice Borel (Juventus, sezon 1934/1935) i Giuseppe Meazza (Inter Mediolan, sezon 1929/1930).
Wracając natomiast do klasyfikacji „Złotego Buta”, czołówka zestawienia wygląda obecnie tak: 1. Ciro Immobile (Lazio Rzym) – 35 goli, 70 punktów; 2. Robert Lewandowski (Bayern Monachium) – 34 gole, 68 punktów, 3. Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) – 31 goli, 62 punkty; 4. Tomo Werner (RB Lipsk) – 28 goli, 56 punktów; 5. Erling Haaland (RB Salzburg/Borussia Dortmund) – 29 goli, 50 punktów oraz Leo Messi (FC Barcelona) – 25 goli, 50 punktów. Dla przypomnienia – Haaland w rundzie jesiennej grał w RB Salzburg, dla którego strzelił 16 goli, ale liga austriacka ma współczynnik trudności „1,5”, podczas gdy bramki zdobywane w pięciu najwyżej sklasyfikowanych w europejskim rankingu lig krajowych (angielskiej, niemieckie, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej) są liczone podwójnie (mają współczynnik „2,0”).