Res Humana wspomina i patrzy w przyszłość

Nowy numer dwumiesięcznika lewicowych humanistów Res Humana, już dostępny w księgarniach Empik, ma dwa lejtmotywy: rozważania na temat zmian klimatu oraz dziewięćdziesięciolecie profesora Jerzego J. Wiatra.

Pierwszej z tych spraw poświęcono aż jedną trzecią zeszytu. Swoistym wprowadzeniem są tu refleksje Pawła Wójcika, wiceprezesa Klubu Publicystów Ochrony Środowiska EKOS i organizatora prestiżowego konkursu „Dziennikarze dla klimatu”, na kanwie niedawno opublikowanego „Podsumowania dla decydentów” – kluczowej części nowego, cyklicznego raportu Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu, aktualizującego stan wiedzy w dziedzinie nauk o klimacie. Naukowcy wyrażają obawy, że dotrzymanie porozumień paryskich o nieprzekroczeniu wzrostu temperatury od czasów przedprzemysłowych o więcej niż 2oC, a w miarę możliwości o mniej niż 1,5oC, jest wątpliwe przy większości z rozważanych ścieżek (scenariuszy) emisji, a w przypadku 1,5oC nie wydaje się realne przy żadnej z nich. Zwracają szczególną uwagę na metan (CH4), który wprawdzie pozostaje w atmosferze o wiele krócej niż CO2, ale ma ponad 28 razy większy potencjał tworzenia efektu cieplarnianego. Ocieplenie klimatu może pociągnąć za sobą niekontrolowane uwalnianie się metanu z klaratów (krystalicznych hydratów metanu) zdeponowanych na dnie oceanów i w wiecznej zmarzlinie, znacznie przewyższających światowe zasoby gazu ziemnego. „Zmiany klimatu przyśpieszają na tyle gwałtownie (w skali geologicznej), że wiele gatunków zwierząt, w tym ludzie, w procesie ewolucji mogą nie zdążyć się adaptować do nowej rzeczywistości klimatycznej. Tu nie chodzi o ochronę przyrody. Ona nie zginie, będzie istniała dalej, tylko może nie być w niej miejsca dla człowieka” – ostrzega Autor.

Główna zawartość rubryki „Wobec dramatycznych zmian klimatycznych na świecie” – to dwie dogłębne analizy przygotowanych dla Komitetu Prognoz Polska 2000 Plus Polskiej Akademii Nauk, z którym Res Humana współpracuje od dawna i regularnie. Profesor nauk o Ziemi Joanna Wibig porządkuje informacje na temat zmian klimatu, przyczyn zachodzących zjawisk oraz kreśli prognozy na podstawie numerycznych modeli uwzględniających procesy zachodzące w atmosferze, hydrosferze, kriosferze, pedosferze i biosferze: „W końcu XXI wieku ocieplenie może wahać się od około 1,0°C do około 3,7°C. Największy wzrost temperatury przewidywany jest w regionie Arktyki. Jednocześnie ocieplenie nad lądami będzie większe niż nad oceanami. Nad większością obszarów lądowych częściej będzie pojawiać się ekstremalnie ciepła pogoda, a rzadziej ekstremalnie chłodna, zarówno w skali dobowej, jak i sezonowej. […] Jest bardzo prawdopodobne, ze wraz ze wzrostem temperatury ekstremalne zdarzenia opadowe będą częstsze. Ocieplenie spowoduje wydłużenie okresu wegetacyjnego. Niestety dłuższy sezon wegetacyjny i wyższe temperatury powodują zmiany zasięgu i populacji szkodników. Owady wyprowadzają więcej pokoleń, co w istotny sposób zagraża roślinom uprawnym”.

Z kolei Weronika Michalak, dyrektor polskiego oddziału międzynarodowej organizacji HEAL, analizuje wpływ środowiska na zdrowie ludzi. W tym kontekście konsekwencje zmian klimatycznych można podzielić na bezpośrednie: nagłe zgony w wyniku wypadków lub urazów, choroby psychiczne lub alergie, oraz pośrednie – jak choroby zakaźne przenoszone przez komary, kleszcze czy gryzonie, choroby przewlekłe i różne objawy niespecyficzne. Autorka pisze także o niedoborach wody, zwiększonych migracjach, zanieczyszczeniu powietrza; o wyzwaniach dla sektora zdrowia i kosztach idących w grube miliardy euro rocznie. Nawet jeśli wzrost temperatury do roku 2100 zostanie ograniczony do poziomu znacznie poniżej 2°C, negatywne skutki zmian klimatu dla zdrowia będą ograniczone, ale niewyeliminowane. Jednak „liczba przedwczesnych zgonów, będących konsekwencją spalania paliw kopalnych na terenie Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Chin, spadłaby o prawie 1,2 mln. Pozwoliłoby to uniknąć kosztów zewnętrznych w wysokości ok. 490 miliardów dolarów – jedynie w tych trzech regionach i to tylko do 2030 roku”.

Tę część bieżącego numeru Res Humana wieńczy wypowiedź Fransa Timmermansa (oryginalnie dla włoskiego dziennika La Reppublica) pod znamiennym i obiecującym tytułem: „Szykujemy Europejczykom rewolucję sposobu życia”. „Jako socjalista mówię, ze obecnie nie ma ważniejszego wyzwania. Czerwony już nie poradzi sobie bez zielonego, a zielony nie poradzi sobie bez czerwonego. Nasi dziadkowie żyli socjalizmem dla swoich dzieci, myśląc o przyszłych pokoleniach. My też nie możemy myśleć tylko o sobie samych. Konserwatyści powiedzą: dajcie spokój, niech będzie, jak jest. Tymczasem jakość pracy i skala zatrudnienia oraz ochrona klimatu muszą iść ramię w ramię” – puentuje wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej.
Jubileusz profesora Wiatra, stałego autora Res Humana, przewodniczącego jej Rady Redakcyjnej, honorowego prezesa Towarzystwa Kultury Świeckiej im. Tadeusza Kotarbińskiego (wydawcy dwumiesięcznika) – a także obchodzącej niemal w tych samych dniach własne dziewięćdziesięciolecie sekretarz redakcji Wacławy Mielewczyk – odnotowano na łamach pisma szeregiem tekstów. Życzenia do obojga skierowali: prezes Rady Krajowej TKŚ Danuta Waniek oraz redaktor naczelny Zdzisław Słowik, który osobno poświęcił też osobistą refleksję swojej wieloletniej współpracowniczce. Profesora zaś uhonorowali jego przyjaciele i jednocześnie czasami też uczniowie. „Jerzy J. Wiatr to gigant polskiej powojennej socjologii i politologii” – zaczyna okolicznościowy tekst pt. „60 lat na naukowym Parnasie” prof. Jacek Raciborski. Przebiega następnie przez dorobek naukowy jubilata, zwracając uwagę na książki, które na trwałe zapisały się w historii polskiej nauki o społeczeństwie (m.in. „Społeczeństwo. Wstęp do socjologii systematycznej” oraz „Socjologia wojska” – obie z 1964 r., „Czy zmierzch ery ideologii” z 1966, „Naród i państwo” z 1969, „Socjologia stosunków politycznych” z 1977, „Zmierzch systemu” z 1991, redakcja książki „New Authoritarianism. Challenges to Democracy in the 21st century” z 2019 r.). Opisuje też osiągnięcia Jerzego Wiatra w roli socjaldemokratycznego polityka, i to nie tylko w roli ministra edukacji narodowej. Na tym obszarze koncentruje się też prof. Andrzej Werblan, akcentując, że „Jerzy – dobry kolega i wspaniały człowiek” wypracował sobie w partii niepowtarzalną niszę: „Nie był opozycjonistą, ale nigdy też nie mieścił się w tak zwanej linii politycznej partii. Nawiązywał wyraźnie do tradycji bliższych PPS”. Bardziej osobiste wspomnienia swojemu niegdysiejszemu promotorowi poświęcił inny socjolog, filozof i historyk idei, prof. Mirosław Chałubiński.

Czytelnicy „Trybuny”, którzy zachcą sięgnąć po nowy numer omawianego tu czasopisma pewnie z satysfakcją skonstatują, że jego tzw. cover story (tematem z okładki) jest wywiad z redaktorem Piotrem Gadzinowskim. Dzieli się w nim spostrzeżeniami na temat aktualnej polskiej polityki i w szczególności sytuacji lewicy.

Innym materiałem wartym polecenia jest tekst dr Małgorzaty M. Jakubiak, uczennicy Tadeusza Kotarbińskiego, ukazujący nieznane dotąd fragmenty życia i dzieła patrona wydawcy Res Humana. Autorka przypomina, że Profesor pochodził z rodziny artystycznej, której członkowie pozostawili trwały ślad w kulturze polskiej. Atmosferą malarstwa, muzyki i poezji „przesiąkł do głębi”. Wybrał jednak filozofię i trafił pod skrzydła Kazimierza Twardowskiego, twórcy szkoły lwowsko-warszawskiej, którego styl oparty był na ścisłych metodach badawczych i który słynął z pedanterii. „Jego osobowość nie do końca mieściła się w zakresie chłodnej, rzeczowej analizy, jaką stanowiła neutralna światopoglądowo filozofia propagowana przez Twardowskiego” – pisze M. Jakubiak. „Angażował się w sprawy społeczne, interesowały go szeroko rozumiane ludzkie problemy, zagadnienia etyczne, a także to, co od wieków nazywano sztuką życia, w ujęciu Kotarbińskiego – felicytologią. Te sprawy, które poruszał mając na uwadze ich jak najszersze zrozumienie, wymagały innej formy. I w ten sposób powstawała jego publicystyka, eseje i pogadanki. Piękne literacko, zaangażowane uczuciowo, ale umiejętnie godzące racje serca i rozumu. […] Wyraźnie lubił krótkie formy, stąd wiele spośród nich to epigramaty, fraszki, sentencje, aforyzmy”. Autorka przytacza wiele przykładów tego typu twórczości wielkiego filozofa.

Jest jeszcze tekst Konrada Prandeckiego pt. „Dlaczego myślenie o przyszłości jest nam potrzebne?”, w którym refleksje historiozoficzne i opis technik przewidywania tego, co przed nami, przywodzą przewodniczącego Komitetu Prognoz Polska 2000 Plus PAN do wniosku o potrzebie zaangażowania się obywateli UE w dyskusje w ramach trwającej Konferencji w sprawie przyszłości Europy. Jest kolejny wykład prof. Ewy Nowickiej o antropologii: „Droga do rewolucji neolitycznej”. Są komentarze o najważniejszych sprawach bieżących. Recenzje z wybranych ważnych książek: Wacław Sadkowski pisze o „Przewozie” Andrzeja Stasiuka, Zdzisław Słowik – o „Ołtarzu bez tronu…? Walce o rząd polskich dusz” Danuty Waniek, Andrzej Żor – o „Lawinie i kamieniach. Pisarzach w drodze do i od komunizmu” Anny Bikont i Joanny Szczęsnej oraz „Antykomunizmie czyli upadku Polski” Andrzeja Romanowskiego. Są rysunki Marka Chaczyka.

I – oczywiście – felieton Jerzego J. Wiatra z cyklu „Co dwa miesiące”, tym razem pod tytułem „Co wynika z afgańskiej klęski?”

Polska schnie.

Widać to na przykładzie Pojezierza Gnieźnieńskiego

Moja pierwsza interpelacja poselska dotyczyła wysychania Pojezierza Gnieźnieńskiego. Została złożona w listopadzie 2019 roku i nadano jej numer 158. Dlaczego zainteresowałam się akurat tym tematem – niezwiązanym z moim okręgiem wyborczym? Otóż przeczytałam artykuł na portalu Smoglab o Panu Józefie Drzazgowskim – mieszkańcu tamtych rejonów, który od lat, z godną podziwu konsekwencją walczy o rozwiązanie problemu wysychania Pojezierza Gnieźnieńskiego. Problem jest ogromny – od 2011 roku jeziora w tym obszarze nikną w oczach. Zwierciadło wody w Jeziorze Wilczyńskim opadło aż o sześć metrów, a z innymi nie jest lepiej – czasem są to 3 m, czasem 5 m – w zależności od położenia i głębokości jezior. Wyschły stawy, torfowiska w lasach i na łąkach.

Pana Józefa nie zrażała ani duża skala problemu, ani to, że miał przeciwko sobie kopalnię węgla brunatnego, ani też to, że na początku ludzie mu nie wierzyli, iż pojezierze wysycha. Spodobała mi się jego konsekwencja, holistyczne podejście, a także szukanie wsparcia u polityków – bo jak inaczej rozwiązać tak duży problem, jeśli nie właśnie politycznie? Zatem napisałam do Pana Józefa, że mogę wysłać interpelację w tej sprawie. Napisałam, i tak się zaczęła współpraca z Panem Józefem i Stowarzyszeniem Ekologiczne Eko-Pojezierze.

W styczniu 2020 r. Pan Józef zapytał mnie, czy nie chciałabym uczestniczyć w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Pojezierzy Wielkopolskich, któremu przewodniczy Posłanka Paulina Henning-Kloska. Co ciekawe, jest to jeden z nielicznych zespołów w którym są przedstawiciele prawie wszystkich klubów parlamentarnych (KO, Lewica, PiS i PSL-Kukiz15). Spotkanie było ciekawe, gdyż zaproszeni byli eksperci – przedstawiciele świata nauki, którzy nie tylko pokazali dramatyczny obraz sytuacji, ale również zaproponowali konkretne rozwiązania.

W dniu wczorajszym (13 października) miałam przyjemność uczestniczenia w wyjazdowym posiedzeniu zespołu parlamentarnego, w czasie którego pojechaliśmy na wizję lokalną. Było to bardzo cenne doświadczenie, gdyż żaden opis czy zdjęcia nie oddadzą skali problemu. Nasi przewodnicy, czyli Pan Józef Drzazgowski oraz Wójt Wilczyna Pan Grzegorz Skowroński oprowadzili nas po kilku jeziorach i pokazali przykłady obniżenia poziomu wód o kilka metrów. Pomosty – kiedyś wchodzące w jeziora – teraz stoją daleko od brzegów jeziora; półwyspy, które kiedyś były wyspami; wyschnięte kanały między jeziorami i suche mokradła. A przecież to nie wszystko – skutki widoczne są także w lasach, które wysychając, atakowane są przez szkodniki, a także w obniżeniu poziomu wód podziemnych.
Wycieczka skłoniła mnie do refleksji – co też my, ludzie, uczyniliśmy środowisku? I czy możemy to jeszcze naprawić? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba poznać przyczyny, a te są następujące:

Błędy w polityce hydrotechnicznej i melioracyjnej – od wielu lat na potęgę trwa osuszanie i dzieje się to w całej Polsce. Tu, na Pojezierzu Gnieźnieńskim jest to bardzo widoczne, gdyż jeziora usytuowane są na wysoczyźnie, dlatego woda – gdy budowane są kolejne kanały, usuwane przegrody i stosowana melioracja odwadniająca – szybko spływa w dół, do rzek i do morza. Oczywiście, ten proces nie dzieje się od razu, on postępuje powoli i przez to jest mało widoczny na pierwszy rzut oka, ale już w perspektywie kilku lat oznacza spadek poziomu wód o kilka metrów, a to już jest katastrofa ekologiczna.

Kopalnia węgla brunatnego – na terenie gminy Kleczew (pomiędzy Koninem a Wilczynem) jest nadal czynna odkrywka węgla brunatnego Jóźwin IIB, a druga – Kazimierz Północ – jest w trakcie rekultywacji po kopalni. Obie kopalnie przyczyniają się do znaczącego obniżenia poziomu wód powierzchniowych i podziemnych. Obecnie Województwo Wielkopolskie stara się o pieniądze z Unii Europejskiej na sprawiedliwą transformację całego regionu; jest to region w Polsce chyba najbardziej zaawansowany w przygotowaniu Terytorialnego Planu Sprawiedliwej Transformacji. Dobrą wiadomością jest to, że w 2020 r. zrezygnowano z budowy kolejnej odkrywki w Ościsłowie.

Polityka rolna – powodem obniżania się poziomu wody jest również system dopłat rolniczych, który wspiera m.in. odwadnianie torfowisk. Powinno być dokładnie odwrotnie – państwo nie powinno dopłacać do odwadniania terenów, ale właśnie do magazynowania wody na terenach rolniczych (w postaci stawów, czasowo zalewanych łąk, czy torfowisk). Dopłaty bezpośrednie do hektara to jednak tylko jedna z form dotacji rolnych. Drugą metodą są płatności na rozwój obszarów wiejskich, w tym m.in. dopłaty do wiercenia studni głębinowych, nazywane „małą retencją” pomimo, iż z retencją nie mają nic wspólnego.

Zmiany klimatyczne – z roku na rok wzrasta temperatura na Ziemi, w tym również w Polsce, która powoduje większe parowanie wody. Na to nakładają się zmiany w opadach, które są rzadsze, ale bardziej ulewne, co przy wspomnianych wcześniej błędach w polityce hydrotechnicznej i melioracyjnej prowadzi do szybkiego spływu wód do mórz, bez dostatecznego magazynowania ich w wodach powierzchniowych, lasach i wodach podziemnych.

Jak uratować Pojezierze Gnieźnieńskie? Rozwiązań należy szukać przede wszystkim w rozwiązaniach hydrotechnicznych, a także w systemie wspomnianych dopłat rolniczych. Kilka miesięcy temu naukowcy zaproponowali dość proste i zarazem skuteczne rozwiązanie, mianowicie przepompowywanie wody z czynnej odkrywki Jóźwin IIB do nieczynnej Kazimierz Północ, zamiast wylewania tej samej wody do kanałów. To rozwiązanie już wdrożono i powoli przynosi efekty – poziom wody w jednym z jezior podnosi się. Kolejnym rozwiązaniem, nad którym trzeba się pochylić jest system zastawek wodnych (aby woda zbyt szybko nie uciekała), a także renaturyzacja wód oraz odbudowa bagien i torfowisk. Może z pomocą przyszłyby bobry? Bo gdyby rolnik otrzymywał dotację za magazynowanie wody, zamiast na osuszanie gleby, wówczas skorzystaliby wszyscy: rolnicy, miejscowa ludność żyjąca kiedyś z turystyki, turyści, no i może nawet bobry.

Klimat, energetyka i węgiel

Dzisiaj dyskutujemy o górnikach mając na względzie strajk i podpisane porozumienie. Zapominamy, że przyczyną oczekiwanych zmian w górnictwie i energetyce są postępujące zmiany klimatyczne. Klimatolodzy oceniają, że jeżeli nie powstrzymamy emisji gazów cieplarnianych, w krótkim czasie doprowadzi to do nieodwracalnych zmian klimatycznych, które będą katastrofalne dla Świata.

Z tego punktu widzenia skutki finansowe czy gospodarcze czyli kryzys w niektórych branżach, regionach czy państwach, jak by to źle nie brzmiało ma trzeciorzędne znaczenie. Dlatego Polska powinna wspierać wszystkie działania służące ochronie klimatu, a nie być hamulcowym. Świat, Europa i Polska powinni podjąć szereg działań administracyjnych i rynkowych w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Do działań administracyjnych zaliczam: sterowanie ceną za emisję co2, dotacje wspierające powstawanie źródeł energii bez emisyjnych, finansowanie badań zwiększających efektywność produkcji energii i jej magazynowania. Ich efektem powinno być obniżenie kosztów produkcji prądu ze źródeł odnawialnych poniżej kosztów produkcji energii z paliw kopalnych. Dalej sprawę załatwią procesy rynkowe.

Kluczem są przekształcenia w energetyce zarówno tej zawodowej jak i rozproszonej. Kolejność wykorzystywania źródeł energii przez system elektroenergetyczny powinien być następujący: fotowoltaika, elektrownie wiatrowe, energetyka wodna, geotermia, pompy ciepła, magazyny energii, energia jądrowa, spalanie biomasy, spalanie odpadów, spalanie gazu i spalanie węgla.

Najbardziej perspektywiczna wydaje się fotowoltaika z dwóch powodów po pierwsze dzisiejsze panele mają sprawność około 20% czyli istnieje jeszcze duża rezerwa w zakresie podniesienia sprawności, po drugie w związku nowymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi maleje koszt produkcji paneli. Aby zwiększyć produkcję energii elektrycznej w systemie prosumęckim należy utrzymać dotacje, umożliwić korzystanie z tego systemu spółdzielniom mieszkaniowym i wspólnotom mieszkaniowym, wprowadzić przepis, że w nowo budowanych budynkach dach ma być albo z roślinnością albo z fotowoltaiką i zmienić przepisy prosumenckie tak aby, po rocznym rozliczeniu energii elektrycznej nadwyżkę można było do sieci sprzedać, a nie oddać za darmo. Spowoduje to wzrost mocy średniej instalacji prosumęckiej.

Największe pola do rozwoju energetyki wiatrowej widzę w turbinach wiatrowych umieszczonych w morzu oraz na terenach przemysłowych i po przemysłowych.

Ze względu na wymogi ochrony środowiska uważam, że są ograniczone możliwości budowania nowych dużych zbiorników wodnych. Tam gdzie to jest możliwe trzeba rozważyć budowę drugiego zbiornika za tym podstawowym, co stworzy Zespół elektrowni wodnej i szczytowo pompowej tak jak planowano zespół Włocławek Nieszawa. Można też modernizować istniejące hydroelektrownie co się dzieje.

Polska należy do krajów zasobnych w wody geotermalne. Wielkość zasobów według jednostek umownych starcza na pokrycie wszystkich potrzeb energetycznych Polski ze sporym naddatkiem. Technologia dla celów grzewczych istnieje i jest wykorzystywana. Dla wód gorących to są wymienniki ciepła dla wód ciepłych mogą być stosowane pompy ciepła. Nie ma jeszcze sprawdzonej technologii do przetworzenia wód geotermalnych o niskiej temperaturze w prąd elektryczny, chociaż pewne możliwości stwarza technologia ORC. Dlatego moim zdaniem trzeba przeznaczyć środki publiczne na badania w tym zakresie.

Pompy ciepła dają możliwość taniego ogrzewania budynków indywidualnych jak i budynków wielo mieszkaniowych. W skojarzeniu z fotowoltaiką daje to możliwość bez emisji co2 ogrzewania mieszkań. Są prowadzone próby, aby ciepło systemowe otrzymywać z dużych pomp ciepła. Zastosowanie pomp ciepła nie tylko ogranicza emisję co2, ale także wyklucza niską emisję pyłów i dymów. Szerokie zastosowanie pomp ciepła ogranicza wysoki koszt inwestycji. Ponieważ jest to bardzo dobre rozwiązanie państwo powinno je bardzo silnie wspierać modyfikując obecny system wspierania, w taki sposób aby składał się z trzech elementów: doractwa, dotacji i kredytu. Jeżeli klient bierze kredyt to koszty obsługi kredytu i pompy ciepła powinne być niższe od wcześniej ponoszonych kosztów na ogrzewanie. Relacja dotacji do kredytu musi zależeć od dochodów na członka rodziny. Trzeba też zlikwidować dotacje na inne typy ogrzewania. Gdyby taki system pomocy udało się wprowadzić wszystkie w tym bardzo biedne rodziny mogłyby przejść na nowoczesny system ogrzewania swoich budynków bez zwiększenia bieżących wydatków. Byłoby to z korzyścią dla jakości powietrza w Polsce i dla klimatu na Świecie.

Ponieważ OZE jest bardzo niestabilnym źródłem prądu zależącym od pogody oraz w polskim systemie elektro energetycznym występują w ciągu doby dwa szczyty zapotrzebowania na energię elektryczną o godzinach 11 i 18, potrzebne są bloki, elektrownie szczytowe i magazyny energii. Dzisiaj tą rolę spełniają elektrownie węglowe, gazowe i szczytowo pompowe. Zaczynają wchodzić magazyny akumulatorowe. Dzisiaj znane i sprawdzone są następujące systemy magazynowania energii: akumulatorowe, elektrownie szczytowo pompowe, elektroliza wodoru i skraplanie powietrza. Możliwe i zasadne jest tworzenie magazynów u odbiorców indywidualnych jak i u producentów i dystrybutorów energii. Magazynowanie o odbiorców indywidualnych przede wszystkim prosumentów złagodzi szczyty energetyczne i przyniesie korzyści finansowe i eksploatacyjne dla właścicieli. Ponieważ należy się spodziewać zwiększenia źródeł OZE w miksie energetycznym to powinna także rosnąć pojemność i moc zawodowych magazynów energii. Wydaje się, że bardzo dobrym miejscem do budowy dużych magazynów są istniejące elektrownie węglowe często pracujące pełną mocą tylko w czasie szczytów. Likwidacja najmniej efektywnych bloków i wstawienie w to miejsce magazynów energii spowoduje, że pozostałe będą pracowały z większą efektywnością, a elektrownia nie straci dochodów z rynku mocy. Koszt wybudowania takiego magazynu będzie niższy niż normalnie ponieważ część potrzebnej infrastruktury jest w każdej elektrowni. Takie budowanie magazynów umożliwi płynne przechodzenie z bloków węglowych na OZE. Z tych powodów należy wspierać finansowo budowę magazynów energii, a także objąć rynkiem mocy farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. Będzie to je skłaniało ich właścicieli do budowy magazynów energii.

Energia jądrowa nie emituje gazów cieplarnianych, ale awaria może spowodować skażenie promieniotwórcze. Są w Polsce wyznaczone dwa miejsca gdzie mogą powstać duże elektrownie jądrowe. Jednocześnie pojawiły się nowe możliwości w energetyce jądrowej. Są to małe bloki o mocy od 15 do 200 MW. Wymagają one znacznie mniejszych stref ochronnych, buduje się je szybciej i taniej. Możliwe, że w miejsce istniejących bloków węglowych w istniejących elektrowniach i elektrociepłowniach można by postawić nowe małe bloki jądrowe adekwatne do konkretnych warunków. Trzeba sprawdzić czy opisany wyżej rozwój technologii produkcji i magazynowania prądu plus spalanie biomasy i odpadów pozwoli na wyeliminowanie wszystkich bloków węglowych bez konieczności budowy wielkich elektrowni jądrowych.
Ponieważ proces tworzenia biomasy wymaga pobierania dwutlenku węgla z powietrza, dlatego przyjmuje się że spalanie biomasy nie emituje gazów cieplarnianych. Ze względu na wysoki koszt transportu kotły biomasowe powinny być blisko miejsc występowania w dużych ilościach biomasy.
Spalanie odpadów jest także działaniem korzystnym dla klimatu ponieważ składowanie odpadów lub ich kompostowanie powoduje powstawanie metanu, który jest gazem kilkunastokrotnie bardziej cieplarnianym niż dwutlenek węgla. W Polsce istnieje opatentowana technologia która znakomicie się nadaje do spalania odpadów. Można zbudować nowy obiekt lub wykorzystać istniejącą infrastrukturę w elektrowniach, ektrociepłowniach i kotłowniach. Tą technologią jest wielopaliwowy kocioł pyrolityczno fluidalny zdolny spalać następujące paliwa: węgiel kamienny i brunatny, biomasę, odpady komunalne, osady pościekowe, odpady poubojowe, odpady roślinne, odpady przemysłowe. Przejście z jednego paliwa na inne odbywa się w sposób płynny bez wyłączenia pracującej instalacji. W przypadku gdy paliwem będą odpady komunalne proces technologiczny zaczynałby się od przyjęcia i segregacji odpadów na terenie istniejących lub nowo wybudowanych sortowni. Spalaniu odpadów podlegałyby tylko pozostałości po recyklingu materiałowym i oddzieleniu części niepalnych. Możliwości przerobowe tych spalarni powinny być dostosowane do ilości odpadów wytwarzanych w Polsce i powinny być one rozmieszczone tak, aby skrócić drogi transportowe odpadów. Ponieważ spalarnie w takiej technologii jest bardziej rentowne w porównaniu do składowania odpadów i tradycyjnych spalarni rusztowych więc mają zdolność kredytową. Państwo mogłoby wspierać kredytami dotowanymi budowę sieci takich spalarni w istniejących obiektach energetycznych.
Elektrownie gazowe emitują CO2 ale w znacznie mniejszej ilości niż elektrownie węglowe i z tego powodu są i będą przez jakiś czas rentowne. Do czasu istnienia elektrowni węglowych elektrownie gazowe powinny pracować pełną mocą przez maksymalną ilość godzin w roku. Z chwilą zaprzestania przez energetykę korzystania z węgla elektrownie gazowe powinny się stać elektrowniami szczytowymi. Jednocześnie powinien trwać proces przystosowania ich do spalania wodoru.

Spalanie węgla w energetyce powoduje obecnie emisje olbrzymiej ilości szkodliwego dla klimatu dwutlenku węgla, dlatego głównym celem jest likwidacja lub przekształcenie elektrowni węglowych. Do czasu zmian technologicznych elektrownie powinny kierować się rachunkiem ekonomicznym i efektywnością klimatyczną to znaczy, że powinny spalać tani dobry jakościowo węgiel. Niestety takiego węgla w Polsce jest bardzo mało. Tak więc do czasu wygaszenia bloków węglowych powinny one pracować głównie na węglu importowanym. Uważam, że odchodzenie od węgla powinno przebiegać raczej przez przekształcenie elektrowni niż ich likwidację. Myślę, że taka przykładowa przekształcana elektrociepłownia w dużym mieście docelowo naprzykład mogłaby się składać z dwóch bloków spalania odpadów, akumulatorowych magazynów energii, trzech 15 MW bloków jądrowych, bloku gazowego i farmy fotowoltaicznej zajmującej dachy i tereny wokół budynków. Ze starej elektrowni można by wykorzystać: systemy wyprowadzania energii, urządzenia oczyszczające i odprowadzające spaliny, kotły odzysknicowe, systemy przygotowania wody, budynki i inne urządzenia. Duże elektrownie i kopalnie węgla brunatnego (Bełchatów, Turoszów) i duże elektrownie węgla kamiennego usytuowane w terenach zielonych (np.: Połaniec, Dolna Odra) można przykładowo przekształcić technologicznie wykorzystując kotły gazowe, małe bloki jądrowe, magazyny energii, a tereny wokół elektrowni i kopalni wykorzystać na farmy wiatrowe i fotowoltaiczne.

Tak przeprowadzane zmiany w energetyce nie będą wymagały zwolnień grupowych. Ponieważ wszystkie proponowane rozwiązania są rentowne i zgodne z polityką Unii Europejskiej nie powinno być problemów z uzyskaniem pieniędzy zarówno od inwestorów prywatnych, banków jak i dotacji unijnych. Skoro pieniądze nie są ograniczeniem to szybkość przekształcenia energetycznego zależy od zmian w prawie i mocy produkcyjnych wykonawców inwestycji.

Efektem wyżej opisanych zmian w energetyce, a biorąc jeszcze pod uwagę że większość elektrowni węglowych powinna przejść na tańszy i lepszy węgiel importowany będzie wygaszanie pracy większości kopalni. Nastąpi to znacznie szybciej niż zawarto w porozumieniu z górnikami. Dłużej będą pracować kopalnie wydobywające węgiel koksujący służący do produkcji stali. Pozostaje do rozwiązania problem ze zwalnianymi pracownikami kopalń. Trzeba zastosować rozwiązanie wielo warstwowe. Po pierwsze trzeba wykorzystać infrastrukturę i majątek wygaszanych kopalni. Na ich terenach można zorganizować przedsiębiorstwa z zakresu energetyki takie jak opisane wyżej magazyny energii, spalarnie odpadów, elektrolizery wodoru, można też sprawdzić czy można umieścić małe elektrownie jądrowe w podziemiach kopalń co byłoby bezpiecznym rozwiązaniem w przypadku awarii reaktora. Można też wzorem Niemiec przeznaczyć niektóre kopalnie na elektrownie szczytowo pompowe wykorzystując dużą różnice poziomów i instalacje do odwodnienia chodników kopalnianych. Należałoby też stworzyć fundusz wysokiego ryzyka, który dysponowałby majątkiem po kopalniach i kapitałami, który oferowałby wyjątkowo dobre warunki znacznie lepsze niż występują na rynku dla osób z dobrymi pomysłami i dla startup-ów z Polski i zagranicy. Warunkiem byłoby uruchomienie działalności na terenie byłej kopalni lub w jej pobliżu i zatrudnienie byłych pracowników górnictwa jeżeli posiadają odpowiednie kwalifikacje. Dla pozostałych pracowników: wcześniejsze emerytury którzy mają mniej niż 5 lat do emerytury górniczej, bezpłatne kursy dla nauki nowego zawodu wraz ze stypendium zapewniającym godne życie na czas nauki i bezterminowe zasiłki dla bezrobotnych. Ponadto aby zapewnić dobre warunki do inwestowania Państwo musi przyśpieszyć na terenie Śląska remonty i budowę nowych połączeń drogowych i kolejowych, budowę szybkiego Internetu, sieci telefonicznej 5G i innych niezbędnych urządzeń infrastrukturalnych.

Jeżeli uda się wprowadzić wcześniej opisane rozwiązania to Polska może znacznie przyśpieszyć transformację energetyczną. Poprawi się jakość powietrza w Polsce, będziemy mogli otrzymać maksymalną kwotę z funduszu sprawiedliwej transformacji, realny stanie się do osiągnięcia cel neutralności klimatycznej do 2050 roku, poprawi się jakość prądu w sieci`, spadnie cena prądu co poprawi konkurencyjność naszej gospodarki. Jest więc o co powalczyć.