Kosmos Afryka

7 lut 2023

„W Afryce mieszkałem kilka lat. Pierwszy raz pojechałem tam w 1957 roku. Potem, przez następnych czterdzieści lat, ilekroć nadarzała się okazja – wracałem. Dużo podróżowałem.

Unikałem oficjalnych szlaków, pałaców, ważnych figur i wielkiej polityki. Natomiast lubiłem jeździć przygodnymi ciężarówkami, wędrować z koczownikami po pustyni, być gościem chłopów z tropikalnej sawanny. Ich życie jest mozołem, jest udręką, którą znoszą jednak ze zdumiewającą wytrwałością i pogodą. Nie jest to więc książeczka o Afryce, lecz o kilku ludziach stamtąd, o spotkaniach z nimi, czasie wspólnie spędzonym. Ten kontynent jest zbyt duży, aby go opisać. To istny ocean – osobna planeta, różnorodny, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy – Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje”.

To rodzaj motta, deklaracji o charakterze najogólniejszym, poprzedzające tekst „Hebanu”, sformułowanej przez Ryszarda Kapuścińskiego. Prawdę powiedziawszy – owo „nie istnieje” można odnieść nie tylko do Afryki. Bez wątpienia także do Azji, kto wie czy nie równie „planetarnej” i „kosmicznej” w swej nieogarnionej różnorodności jak Afryka. Być może także w odniesieniu do Europy, choć tu oczywiście zachodzi kolosalna różnica skal. Bo Europa pod tym względem jest przy Afryce jak Liliput przy Guliwerze.

W 1957 roku, gdy 25-letni Kapuściński po raz pierwszy stanął na afrykańskim kontynencie, urodziłem się, a trzy-cztery lata później po raz pierwszy zetknąłem się z pojęciem „Afryka”, za pośrednictwem …. „Przygód małpki Fiki i Murzynka Goga-Goga” oraz „Przygód Koziołka Matołka” Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza. 

A kilka lat później powiesiłem sobie w pokoju, nad uczniowskim biurkiem, niewielką, polityczną mapkę tego kontynentu. Pamiętam z niej m.in. że Botswana nazywała się wtedy Beczuaną. To streszcza – nomen omen – kosmiczną odległość dziecięcej wyobraźni, słodkich obrazków i wpadających w ucho wierszyków od monumentalnej i strasznej rzeczywistości, jaką była, jest i będzie Afryka. 

To znamienne, że Kapuściński zdecydował się napisać „Heban” dopiero czterdzieści lat po swojej pierwszej afrykańskiej podróży. Widocznie tyle potrzebował czasu, by w sobie to doświadczenie przetrawić duchowo i intelektualnie, by je uwewnętrznić.  „Heban” (pierwsze wydanie: 1998), to zbiór szkiców o Afryce, „jego Afryce”, o jej przeobrażaniu się, dekolonizacji lat sześćdziesiątych, o wojnach, epidemiach, nędzy, głodzie, korupcji, okrucieństwach. 

O straszliwym fatalizmie, chyba tragicznie nieodwracalnym, jaki ciąży na tym kontynencie. O tym, że Afryka nigdy nie będzie kontynentem szczęśliwym, nawet na krótkie chwile, jak to przydarzało się Europie. Czytałem kilka co najmniej reporterskich książek o Afryce, ale nikt nie napisał o niej tak jak Ryszard Kapuściński, z tym jego niezawodnym instynktem oddania istoty opisywanej rzeczywistości. 

„Heban” – wybitny reportaż, wybitna literatura.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...