Atak na Gianniego Infantino

Prezydent FIFA Gianni Infantino musi się tłumaczyć po publikacji w dzienniku „Der Spiegel”. Niemiecka gazeta zarzuciła mu, że jeszcze jako działacz UEFA pomagał Manchesterowi City i PSG w obchodzeniu reguł Finansowego Fair Play.

 

Właścicielami Manchesteru City są szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, natomiast Paris Saint-Germain należy do równie bogatych szejków z Kataru. I jedni i drudzy wpompowali w te kluby setki milionów euro. Infantino jako szef FIFA wielokrotnie publicznie groził surowymi sankcjami dla klubów, Finansowego Fair Play nie przestrzegają. Tm bardziej zaskakują rewelacje „Der Spiegela”, za sam pomagał wspomnianym klubom w obchodzeniu zasad. Reakcja FIFA i samego Infantino na doniesienia niemieckich mediów była znamienna. W oświadczeniu stwierdzono, że publikacje maja za cel postawienie FIFA w złym świetle i podważenie wiarygodności nowego kierownictwa federacji, a w szczególności jej prezydenta.

 

Jemeński horror

Rok po ujawnieniu informacji na temat istnienia tajnych więzień w Jemenie, AI upubliczniła raport, w którym dowodzi, że dochodziło w nich do „łamania praw człowieka, przypominającego zbrodnie wojenne”. Nadużyć miał dopuszczać się m.in. amerykański personel.

 

Nieoficjalnie, dzięki śledztwu dziennikarskiemu Associated Press rok temu ujawniono, że na terenie Jemenu działa co najmniej 18 tajnych więzień, oficjalnie wymierzonych w działaczy i zwolenników lokalnej Al-Kaidy (teoretycznie prowadzi je personel ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale jednym z pomysłodawców tej inicjatywy były Stany Zjednoczone, mające już sporą „wprawę” po Guantanamo i Iraku). AP w czerwcu 2017 podała, że przebywa tam ok. 2 tys. osób. Dziś wiemy już, że w co najmniej kilku placówkach osadzonych torturowali amerykańscy pracownicy więzień.

Wczoraj Amnesty International opublikowała raport zatytułowany „Bóg jeden wie, czy on żyje”. Organizacja informuje o „rażących naruszeniach, w tym wymuszonych zaginięciach, torturach i innych formach złego traktowania przypominających zbrodnie wojenne”. Opisano w nim 51 przypadków zatrzymań mężczyzn przez jemeńskie siły rządowe razem ze służbami bezpieczeństwa ZEA (Emiraty wchodzą w skład arabskiej koalicji antyszyickiej interweniującej na terenie Jemenu). 19 zatrzymanych uznano za zaginionych, ślad po nich zaginął.

Dyrektor ds. sytuacji kryzysowych AI Tirana Hassan opisała w dokumencie starania ich rodzin, usiłujących uzyskać od organów ścigania jakąkolwiek informację. „Kiedy chcą dowiedzieć się, gdzie są ich bliscy i czy w ogóle jeszcze żyją, ich żądania spotykają się z milczeniem lub zastraszeniem”.

Dokument powstał na podstawie ponad 70 wywiadów z byłymi osadzonymi, ich rodzinami i politykami, którzy zgodzili się mówić o przerażających praktykach. Jeden z byłych więźniów opowiadał o przypadkach wkładania mu w odbyt różnych przedmiotów, dopóki nie zaczął krwawić. Inny godzinami leżał zakopany w ziemi, jedynie z głową na powierzchni.

Rząd Emiratów opublikował oficjalną odpowiedź na dokument: „Odrzucamy raport Amnesty International (…). Więzienia w Jemenie są pod jurysdykcją Jemeńczyków i Zjednoczone Emiraty Arabskie wezwały jemeński rząd, by wszczął niezależne śledztwo w tej sprawie”. Stwierdzono też, ze powstanie dokumentu było motywowane politycznie. Prawda jest jednak taka, że to ZEA naciskają na obecność więzień. W poniedziałek o ich słuszności przekonywał jeden z przedstawicieli rządu Emiratów na spotkaniu z prezydentem Hadim i ministrem spraw wewnętrznych Jemenu Ahmadem al-Majsarim. Al-Majsari postulował natychmiastowe zamknięcie więzień i „potrzebę poddania ich kontroli wymiaru sprawiedliwości”.

Konflikt w Jemenie trwa od 2011 roku i pochłonął już 10 tys. ofiar. Według ONZ jest uznawany za „jedną z największych katastrof humanitarnych na świecie”.

Eksportowe tortury

Czy w Jemenie dochodziło do torturowania więźniów?

Pod koniec ubiegłego tygodnia Izba Reprezentantów zobligowała Departament Obrony do zbadania czy amerykańscy wojskowi dopuścili się tortur w Jemenie. Przyjęty bez głosu sprzeciwu zapis o śledztwie ma znaleźć się w ustawie regulującej budżet obronny Stanów Zjednoczonych na rok 2019.

Poprawkę do ustawy zaproponował Ro Khanna, kongresman z ramienia Partii Demokratycznej. To z jego inicjatywy sekretarz obrony Jim Mattis został zobowiązany do zbadania medialnych doniesień na temat udziału amerykańskich żołnierzy i agentów służb specjalnych w brutalnych przesłuchaniach osób podejrzanych o członkostwo w organizacjach terrorystycznych. Co więcej, dochodzenie ma objąć także bliskowschodnich sojuszników USA.

Mimo szerokiego poparcia dla śledztwa w Izbie Reprezentantów, nie wiadomo czy zapis ten ostatecznie znajdzie się w ustawie budżetowej. Teraz bowiem zajmie się nią Senat, gdzie Partia Republikańska posiada nieznaczną przewagę. Nawet jeśli demokratom uda się przeforsować ustawę w jej obecnym kształcie, będzie ją jeszcze musiał podpisać prezydent Donald Trump. A ten już w trakcie swojej kampanii prezydenckiej otwarcie przyznał, że „tortury zdają egzamin”, a „podtapianie wcale nie jest takie straszne”.

Głosy o konieczności przeprowadzenia dochodzenia pojawiają się w Kongresie od połowy 2017 r., kiedy Associated Press opublikowała informację o domniemanym udziale amerykańskich wojskowych w brutalnych śledztwach w południowym Jemenie. Według tych doniesień ok. 2 tys. osób zostało zatrzymanych i przesłuchanych w związku z podejrzeniem o członkostwo w Al-Kaidzie. Większość z nich miała być zamykana w zatłoczonych pomieszczeniach bez dostępu do światła, a następnie bita i molestowania seksualnie.

W swoim materiale Associated Press zacytowała byłego więźnia, przetrzymywanego na lotnisku w Rijanie w południowym Jemenie: „Słyszeliśmy krzyki. Wszyscy byliśmy przerażeni. Każdy tutaj jest poważnie chory albo bliski śmierci. Każdy, kto narzeka, jest od razu zabierany do izby tortur”.

Departament obrony przyznał, że amerykańscy żołnierze uczestniczyli w przesłuchaniach. Kategorycznie natomiast zaprzeczył ich udziałowi w torturach.

Szczególnie brutalnie mieli obchodzić się z więźniami wojskowi Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tymczasem udział tego państwa w zwalczaniu Al-Kaidy w Jemenie jest uznawany przez USA za kluczowy. „Mała Sparta” – tak emirackie wojska skomplementował sekretarz obrony Jim Mattis.

Doniesienia Associated Press potwierdziła specjalna komisja ONZ, według której Zjednoczone Emiraty Arabskie odpowiadają za torturowanie więźniów, m.in. za pomocą bicia, rażenia prądem i zamykania w metalowej klatce w pełnym słońcu.