3 lipca 2022

loader

Gospodarka 48 godzin

Głodowe emerytury

Jak informuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, w bieżącym roku najczęściej wypłacane emerytury w Polsce mieszczą się w przedziale od 1800 do 2000 złotych brutto. Otrzymuje je około 19 proc. świadczeniobiorców. To niewielki odsetek, lecz emerytury niższe albo wyższe od przedziału 1800 – 2000 zł pobierają jeszcze mniejsze grupy obywateli. W rzeczywistości te 19 proc. emerytów otrzymuje do ręki zaledwie 1518 – 1682 zł miesięcznie. Takie są najpowszechniejsze emerytury w naszym kraju. Coraz większym problemem społecznym stają się drastycznie niskie świadczenia, wypłacane w wyniku reformy emerytalnej, wprowadzonej w 1999 r. przez rząd Jerzego Buzka. Na marginesie warto zauważyć, że za przygotowanie i wdrożenie tej reformy emerytalnej nikt przez tyle lat nie został ukarany – co oznacza, że raczej płonne są nadzieje, iż członkowie obecnej ekipy rządzącej także staną kiedyś przed sądem za swe czyny i zaniechania. Według danych ZUS, liczba emerytur zaniżonych na skutek wdrożenia nowego systemu rośnie systematycznie – w marcu 2020 r. było ich 285,6 tys. a w marcu 2021 już 314,9 tys. Teraz – już pewnie około 350 tys. Jak precyzyjnie policzył ZUS, w  marcu  ubiegłego roku w  porównaniu  z tym samym miesiącem  2020 r. wzrosła o 9,1 proc. liczba  osób  pobierających  emerytury w  wysokości  do  400,00 zł.  W marcu 2021 r. liczba tych osób wynosiła 18,0 tys. Tylu emerytów próbuje nie umrzeć z głodu za mniej niż 345 zł do ręki miesięcznie. W tym roku (według stanu z marca) liczba tak niskich świadczeń wzrosła o 9,1 proc., a rząd PiS nic nie robi, by wyeliminować tę fikcję emerytalną i zapewnić tysiącom biedaków nieco przyzwoitszy poziom życia. Warto zauważyć, że w tej osiemnastotysięcznej grupie, ci którzy otrzymują 300 zł i więcej to prawdziwi krezusi. 4,7 tys. osób pobierało bowiem „emerytury” w wysokości do 100 zł miesięcznie!. Takich osób było aż o 21,6 proc. więcej, niż w marcu 2019 r. Wszystko to tłumaczy, dlaczego pod panowaniem PiS w Polsce zwiększa się zasięg skrajnego ubóstwa.

 

Nakręcana koniunktura

Wskaźnik koniunktury PMI dla polskiego przemysłu, pokazujący nastroje panujące wśród menadżerów w firmach prywatnych wynosił w październiku 53,8 pkt. To o 0,4 pkt. więcej w porównaniu z wrześniem bieżącego roku. Wartość tego wskaźnika przekraczająca 50 pkt oznacza, że firmy mają skłonność do rozwoju i inwestowania, co jest oczywiście dobrym objawem – tym bardziej, że październik 2021 r. jest już 16. kolejnym miesiącem, w którym wskaźnik osiąga ponad 50 pkt. W rzeczywistości ta poprawa koniunktury i rozwój firm, jaki sygnalizują opinie menadżerów, wyrażają się przede wszystkim we wzroście cen produktów wytwarzanych przez ich firmy. Produkcja w Polsce zwiększa się dosyć wolno, maleją zamówienia eksportowe co jest niekorzystnym sygnałem dla gospodarki, pojawiają się zakłócenia w dostawach elementów i podzespołów.

 

Nieliczni rolnicy

16 597 tys. Polaków pracuje – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To największy odsetek pracujących zanotowany od dwóch lat. Z tej grupy 3 035 tys. osób wykonuje pracę na własny rachunek, zaś 649 tys. to pracodawcy, zatrudniający innych. W rolnictwie indywidualnym pracuje tylko 1 265 tys. Polaków, co stanowi zapewne najniższą liczbę w dziejach Polski (ale oprócz polskich chłopów mamy też sporą grupę osób ze wschodu, pracujących w rolnictwie „na czarno”).

Andrzej Leszyk

Poprzedni

W kwestii cynizmu

Następny

Inflacja zjada nasze dochody